Wczoraj miałam wystawione na próbę moje podejście do emocji. Jakis tydzień temu moja córka grzebala w moim komputerze i dowcipnie wpisała mi w opisie Skype'a "Jestem UFO!".
Wydawało mi się, ze to skasowałam. Ale okazało się, że nie. I dopiero wczoraj to zauważyłam ponownie. Adrenalina podskoczyła mi konkretnie na myśl, że moi klienci mieli wyświetlowe na Skype, że jestem UFO! Popłynęłam w emocje jak nic. Dobrze, że córka była na wczasach.
Odpuściło mi dopiero jak zadałam sobie pytanie "Po co to sie wydarzyło? O co tu chodzi?"
No i moja kochana PŚ od razu mi podsunęła, że o moją mściwość

Bo byłam tak zła, że gdybym miała akurat pod ręka laptpopa córki to był sie jej odpłaciła. Całe szczęście moja PŚ zadbała o to, żebym nie miała akurat tego pod ręką.
Rzeczywiście przez wiele wcieleń byłam mscicielem. Juz sie od tego uwalniałam, ale widocznie zostały jakies resztki i czas się od tego całkowicie uwolnić.
Jakby co, - to nie jestem UFO.