Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640308 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-22, 10:43:13 »
Na mnie niestety dekodyka tez nie działa, byłam kiedyś na sesji indywidualnej u pani Danieli, wydałam 250 zł i uważam, że ta sesja mi kompletnie nic nie dała. Może na jednych działa, a na innych nie. Cenię sobie wykłady pani Danieli i jej mądrość czasem słucham jej wykładów, żeby sobie coś uświadomić, ale uwalniam innymi metodami.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-22, 08:19:27 »
Zainspirowana przez Lillole zaczęłam szukać informacji o Dekodyce, ale im więcej czytałam, tym bardziej czułam, że czegoś mi w tej metodzie brakuje. I tak trafiłam na opis metody pracy z UCZUCIAMI właśnie, autorstwa pani Safi Nidiaye.
Wystarczyło obejrzeć tych kilka filmów zamieszczonych na yt, żeby ujawniło się źródło moich ciągnących się od dwóch lat problemów z gardłem,  głosem i mówieniem. O różnym nasileniu.
Zawsze miałam opory przed kłamaniem, ale widziałam, że czasem dzięki temu można coś zyskać,  albo obronić własną skórę,  co niezmiernie mnie dziwiło. I do dziś zadziwia. Mimo, że i mnie się za to mówienie prawdy oberwało. Ito jeszcze jak! A jak się okazuje była to dokładna powtórka tego, co przytrafiło mi się jakieś trzydzieści lat temu, gdy dostałam od matki i ojczyma lanie za wycieczkę rowerem za miasto i to mimo... że się przyznałam. A wcześniej słyszałam,  że jak powiem prawdę, to będzie DOBRZE.  Okazało się,  że dobrze,  a na pewno dla mnie,  nie było...

Teraz czuję silny opór przed mówieniem czegokolwiek. Bo kłamstwem wciąż się brzydzę, a za prawdę mogę zostać ukarana.  Więc nie wiem, co dalej. 
Jedyna nadzieja w odszukaniu wspomnienia z POZYTYWNYM zakończeniem :(

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-03-20, 22:13:07 »
Stał się cud, polubiłam gotować:))))Zupełnie niespodziewanie. A nawet poczułam, że jest to akt twórczy;)

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-20, 12:47:23 »
Pkrl, a czy ty chcesz podnieść swój standard życia przez wejście w układy i struktury, dla bycia w strukturze,  czy chcesz podnieść swój standard życia dla własnej przyjemności i wtedy możesz to zrobić przez bycie sobą.

Wlasnie nie chce ponownie wchodzic w zadne uklady bo to bardzo zniewala. Zauwazylem tylko, ze jesli chce sie np. posiadac jakies wieksze prosperity w postaci np. dobrej placy i jakis tam mozliwosci (w realizowaniu sie zawodowym na przyklad), to niestety ale na pewne ,,uklady" chyba trzeba przystapic bo to troche tak, ze to dziala na zasadzie, ze albo jestes wsrod nas albo nie masz dostepu do tego, co chcesz. I tu mam zafiksowanie bo z jednej strony - jak slusznie powiedzialas - zalezy mi na byciu soba a z drugiej strony ne chce placic za bycie soba ceny wyrzeczenia sie pewnych rzeczy. Taka sprzecznosc wewnetrzna. I ciekaw jestem, czy jest mozliwe miec i jedno i drugie naraz.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-20, 12:40:00 »
Pkrl, a czy ty chcesz podnieść swój standard życia przez wejście w układy i struktury, dla bycia w strukturze,  czy chcesz podnieść swój standard życia dla własnej przyjemności i wtedy możesz to zrobić przez bycie sobą.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-20, 10:31:53 »
Jeśli odrzuca się życie, postrzega same ograniczenia, to trudno czegoś takiego spróbować. Gdy zna się obie strony medalu, potrzeba dostrzec bogactwo tego świata (bogactwo możliwości, wynikających z własnej zdolności twórczej) i znaleźć w nim takie miejsce które odpowiada. Tak propos, jak po cichu nienawidzisz wyższej klasy społecznej (a jak się żyło np. w pyszałkowatej czy pełnej hipokrytów arystokracji to łatwo o to) to za żadną cenę nie zniżysz się do ich poziomu (z którym może nadal wiązać się skojarzenie bogactwa i wygody). Jeśli nie umie się odnaleźć w rzeczywistości zwykłych ludzi, to potrzeba się na nowo, od podstaw uczyć się jak żyć w ich świecie, ale bez przejmowania ich problemów. Temu może służyć intuicja i zwiększanie świadomości własnych możliwości.

Witak,

tak jeszcze ciagnac temat (i wyznajac), teraz dokladnie wiem, czemu od dziecka juz palalem taka niechecia do tzw. wyzszych sfer czyli wszelkich ukladow czy mozliwosci ,,wejscia" po drabinie spolecznej. Szkola, praca, wazne osoby - na wszystko to plulem i narzekalem. Teraz juz wiem czemu...

Ale teraz uswiadomilem tez sobie, ze jednak bez tego jest troche trudniej funckjonowac w zyciu, a szczegolnie wtedy, kiedy chce sie jednak ,,cos" miec. Ciekawi mnie w tym miejscu bardzo, czy da sie to osiagnac bez wchdozenia z nowu w te uklady. Jak sam powiedziales, mozna probowac bez przyjmowania ich ograniczen ale czy to nie bedzie postrzegane jako outsiderstwo? Mi sie intuicyjnie wydaje, ze tak jest wszedzie - bez wzgledu na klase spoleczna - ze kiedy zachowujemy sie inaczej, stajemy sie nagle kims do kogos lepiej sie nie odzywac (wiaze sie to z brakiem zaufania w grupie, takie typowo ,,odzwierzece" postrzeganie rzeczywistosci).

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-20, 10:03:59 »
Już wiem dlaczego dopiero teraz moge sie z tym zmierzyć. Najpierw musiałam podnieść sporo swoja samoocenę z poziomu praktycznie zerowego. To umożliwiło mi otworzenia sie na jawność, bo zawsze byłam osobą mocna skrytą. A otwieranie się na jawność, pokazywanie sie taka jaka jestem wyzwala lęk, że kogoś rozczaruję tym, że nie jestem taka jaką sobie np wyobrażał.
Teraz widzę, że często sama te czyjeś wyobrażenia podtrzymywałam, ze strachu przed rozczarowaniem.
Już uświadomienie tego mechanizmu daje mi duża ulgę :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-20, 08:17:14 »
Coraz mocniej dochodzi do mnie lęk przed rozczarowaniem innych. Widzę jak to mocno rzutuje na moje zycie i ogranicza moje przejawianie się. A przyczyna jest bardzo prosta i znam ją lat. Chodzi mi o przyczynę z tego zycia, to co odnowiło moje wcześniejsze intencje.
Jak moja mama była w ciąży to nie było USG, żeby sprawdzic płeć. Wróżono z pozycji brzucha i tego jak kobieta wygląda. Jak brzuch wysoko i kobieta dobrze wygląda - to chłopiec. Jak nisko - dziewczynka. Moja mama miała brzuch wysoko i "kwitła". Wszyscy jej wróżyli, że chłopiec. Moja mamę rozpierała duma, bo u niej w rodzinie same dziewczynki. Nastąpiła radość ogólna
I machina ruszyła. Imie wybrane - Marcin, ubranka prawdopodobnie kupione. A tu nagle - ZONK! Dziewczynka.
Ciekawe, że dopiero teraz jestem w stanie skontaktować się z tym rozczarowaniem. Zawsze, gdy coś osiągnęłam i byłam chwalona to się bałam, że nagle to runie jak domek z kart i wszyscy zobaczą, że nie dorastam do tego obrazu, który oni stworzyli. I podwajałam wysiłki, żeby ich nie rozczarować.
A w relacjach to tak się objawiało, że na tak jak ludzie przeważnie starają się pokazać z jak najlepszej strony, tak ja zawsze pokazywałam najgorszą. Jak to nie wystarczało to byłam skłonna nawet co nieco negatywnych cech sobie wymyślić. Byle tylko nie poczuć znowu tej wibracji rozczarowania.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-20, 08:14:21 »
Oby tak było jak mówicie.
Mam problem z którym się od dawna zmagam, parę lat.
Zacząłem się uzdrawiać w zeszłym roku, jakoś w kwietniu i to główną motywacją to mojego rozwoju jest ten sam problem.
Dziękuje za tą motywację.
Gdyby nie to to bym nad sobą pewnie nie pracował ot taki paradoks.
Coś co wywołuję cierpienie jednocześnie motywuję do rozwoju.
Najgorsze jest to że się chcę tego pozbyć świadomie ale czasem mam wrażenie że go też świadomie wspieram.
Mam nadzieje że to nie spowoduje że węzły wrócą czy coś.

To jest tak że w tym temacie robię dwa kroki do przody a potem krok do tyłu.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-03-20, 08:01:34 »
Nie da się od razu uzdrowić do końca jakiegoś tematu, bo wszystkie są ze sobą powiązane i tylko część wzorców z danego tematu jest na wierzchu.
Na pewno z tego tematu nad którym pracowałeś uzdrowiło się dużo, a na resztę trzeba poczekac, zajmując się teraz czyms innym.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-20, 07:47:52 »
Żal mi się  zrobiło że temat któremu poświęcam najwięcej uwagi nie uzdrowił się.
Mam nadzieje że jestem tylko na dobrej drodze.
Darek Loga kiedyś mówił, że może być tak, że jak jest podświadomość uparta to tuż przed samym końcem uzdrowienia "wytacza najcięższe armaty". I wtedy warto  przyłożyc się do tematu.
Zresztą często tak jest, że tematy wracają tyle, że już na innym poziomie.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-20, 07:12:34 »
Tyle nad sobą pracuję a w podświadomości nadal nie posprzątane jak należy.
Smutno mi się wczoraj zrobiło, chciałbym mieć pewne tematy już za sobą a one wciąż wracają.
Albo miałem wczoraj jakąś wywalanke albo nie wiem co.
Żal mi się  zrobiło że temat któremu poświęcam najwięcej uwagi nie uzdrowił się.
Mam nadzieje że jestem tylko na dobrej drodze.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-20, 00:02:57 »
Jeśli odrzuca się życie, postrzega same ograniczenia, to trudno czegoś takiego spróbować. Gdy zna się obie strony medalu, potrzeba dostrzec bogactwo tego świata (bogactwo możliwości, wynikających z własnej zdolności twórczej) i znaleźć w nim takie miejsce które odpowiada. Tak propos, jak po cichu nienawidzisz wyższej klasy społecznej (a jak się żyło np. w pyszałkowatej czy pełnej hipokrytów arystokracji to łatwo o to) to za żadną cenę nie zniżysz się do ich poziomu (z którym może nadal wiązać się skojarzenie bogactwa i wygody). Jeśli nie umie się odnaleźć w rzeczywistości zwykłych ludzi, to potrzeba się na nowo, od podstaw uczyć się jak żyć w ich świecie, ale bez przejmowania ich problemów. Temu może służyć intuicja i zwiększanie świadomości własnych możliwości.

Jest jak mowisz. Pycha i arogancja wobec ludzi i ludzkiego zycia powoduja u mnie napiecie i agresje. Niecierpie tego srodowiska ludzi bo bije od nich falsz i chec rzadzy bez wzgledu na konsekwencje. Majac te swiadomosc, ktora mam nie potrafilbym dluzej traktowac ludzi w ten sposob (bo wyczuwam, ze tak bylo kiedy bylem wysoko postawionym). Ale jeszcze bardziej obciazajaca jest dla mnie swiadomosc, ze krzywdzilem rowniez osoby mi bliskie co niestety w jakiejs sporej czesci przenioslo sie i na to wcielenie. Tu chyba wyczuwam tez jakas forme pokuty u mnie, ze ps chce zmazac winy i popelnione bledy poprzez cierpienie, niedawanie sobie przywileju zycia w bogactwie i milosci skoro wczesniej popelnialem tyle wykroczen przeciwko ludziom, nie szanowalem ich praw i zycia. Pewnie dlatego tez odczuwam u siebie karme artysty, bo jako artysta moglem dajac cos ludziom splacac swoj dlug ale tez szla za tym intencja bycia ubostwianym przez tlumy, jak monarcha. Tylko w efekcie dalo to jeszcze wieksze pogubienie bo to przewaznie byla ucieczka w nieprzytomnosc (alkohol, seks, narkotyki, obled).

Jeśli nie umie się odnaleźć w rzeczywistości zwykłych ludzi, to potrzeba się na nowo, od podstaw uczyć się jak żyć w ich świecie, ale bez przejmowania ich problemów. Temu może służyć intuicja i zwiększanie świadomości własnych możliwości.

Jak to zrobic, kiedy wszystko wydaje mi sie obce i trudne? Mam problem z dostrzeganiem bogactwa i mozliwosci tu i teraz, w tym zyciu bo ps bardzo przyzwyczaila sie do wygod i uslugiwania, a moze bardziej do wygod bo potrafie byc samodzielny i sprawia mi radosc kiedy moge robic cos samemu, nie liczac na kogos ze mi ktos cos poda, zrobi za mnie. Przygniata mnie ciezkosc takiego ,,zwyklego" zycia, jakbym nie widzial mozliwosci ze zycie poza ta klasa spoleczna tez moze byc lekkie i przyjemne.

Jak mozna to odblokowac, zaczac zauwazac te mozliwosci? Czy to nie jest przypadkiem efekt zblokowania czakry korony odpowiedzialnej za inspiracje idaca z ,,gory", jakas forme przewodnictwa plynaca z Wszechswiata?
« Ostatnia zmiana: 2015-03-20, 00:06:22 wysłana przez pkrl5758 »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-03-19, 23:23:33 »
Jeśli odrzuca się życie, postrzega same ograniczenia, to trudno czegoś takiego spróbować. Gdy zna się obie strony medalu, potrzeba dostrzec bogactwo tego świata (bogactwo możliwości, wynikających z własnej zdolności twórczej) i znaleźć w nim takie miejsce które odpowiada. Tak propos, jak po cichu nienawidzisz wyższej klasy społecznej (a jak się żyło np. w pyszałkowatej czy pełnej hipokrytów arystokracji to łatwo o to) to za żadną cenę nie zniżysz się do ich poziomu (z którym może nadal wiązać się skojarzenie bogactwa i wygody). Jeśli nie umie się odnaleźć w rzeczywistości zwykłych ludzi, to potrzeba się na nowo, od podstaw uczyć się jak żyć w ich świecie, ale bez przejmowania ich problemów. Temu może służyć intuicja i zwiększanie świadomości własnych możliwości.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-19, 22:58:24 »
I wiem, skad u mnie taka niechec do ,,zwyklej" pracy. Po wcieleniach spedzonych w niesamowitej wygodzie i przepychu, gdzie na kazde skinienie realizowane bylo najbardziej niewiarygodne marzenie, zycie tzw. zwyklego zjadacza chleba moze sie przykrzyc bo co jak co, ale na brak atrakcji to nie moglem narzekac.

Pytanie do ekspertow: mozna cos zrobic, aby znow ,,wybic" sie ponad te ,,zwykle" okolicznosci zyciowe? Bo to mialem na mysli pytajac wczesniej, jak zmienic, wskoczyc o kilka klas spolecznych wyzej.