Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 645132 razy)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-19, 21:03:36 »
Wystarczylo trochę ponarzekać. ..co tylko potwierdza poniższa teorie...

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-19, 20:22:54 »
Ilekroć czymś się pochwalę to zawsze to tracę, tak jakby los się ze mnie naŚmiewał
pisałam tu ostatnio o ozdrowieniu nogi wskutek mikrokinezyterapii,  niestety było już prawie dobrze i załatwiłem ja sobie znowu za gorącym termoforem.
Pan od mikrokinezyterapii miał wpaść dziś znowu, ale za bardzo się tym pochwaliłam i widocznie nie miał czasu lub zapomnial.
Mam dość, wali mi strasznie, może to i lepiej ze nie wpadł bo jeszcze by mi mocniej wywaliło aż by mi odstrzelilo głowę. ..
jestem wściekła na swoją podswiadomosc

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-19, 11:54:33 »
A jeszcze mi sie przypomnialo, ze od dziecka czulem wrecz ogromna niechec do wszelkiego rodzaju formulek podporzadkowania sie tzw. autorytetom, np. w szkole nie chcialem nosic mundurka (na szczescie szybko zniesli), a pozniej w ogole mialem spore problemy z uznawaniem autorytetu nauczycieli, co skonczylo sie nawet roczna przerwa w nauce. I do dzis nie potrafie np. ubrac oficjalnego ubioru, omijam wszelkie instytucje (jesli naprawde nie musze); nie wyobrazam sobie pojsc na rozmowe kwalifikacyjna odwalony w gajer itp. Byc moze dlatego, ze ps ma wiele tego typu przezyc, gdzie bylem zmuszany przez otoczenie do postepowania zgodnie z nakazami etyki panujacej dookola i teraz cos we mnie (prawdziwe Ja) broni sie przed powtarzaniem tego.

Zastanawiam sie jednak, czy takie odstepstwo od ,,ogolnie przyjetych regul" nie zawazy na moim statusie finansowym, bo nie ukrywam ze z poprzednich wcielen wynioslem ogromne przyzwyczajenie do wszelkiego rodzaju wygod i mozliwosci i bardzo chcialbym miec je rowniez w tym wcieleniu, ale bez wchodzenia w tzw. ,,system", ,,Matrix", siatke zaleznosci.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-19, 10:13:33 »
Wlasnie! Krolowie przewaznie nie mieli prawa do milosci. Ani do okazywania typowo ludzkich uczuc, jak smutek, melancholia czy radosc (to trzecie rzadziej, szczegolnie kiedy cieszyli sie zgodnie z wola ludu, np. po wygraniu bitwy czy wejsciu w posiadanie jakiegos majatku/ziemi).

Tutaj czuje najwieksze obciazenie poki co: nieumiejetnosc okazywania prawdziwych uczuc odnosnie danej sytuacji, szczegolnie w relacjach miedzy mna a kobieta. Trudno wchodzi mi sie w relacje z nimi bo czuje bol i strach. Widocznie kiedys mialem silne uczucia do ktorejs z nich, ale nie wyszlo i to sie jeszcze bardziej zblokowalo.

Zastanawiam sie tez, czy mozna przeniesc te energie mocy do kierowania ludzmi, wplywania na losy aby w tym zyciu moc miec dobre finansowe prosperity ale tak, aby te moc wykorzystywac w taki sposob, by nie krzywdzic i manipulowac innymi. Bo wiem, ze mam ,,dar" do osiagania tego typu rzeczy, zdobywania potrzebnych pieniedzy ale tez cos tutaj ciagle hamuje mnie, nie jest to na takim poziomie, na jakim bym chcial to miec.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-03-19, 10:06:12 »
Ja tak miałam jako faraon.
Zakochałam się w dziewczynie z haremu i chciałam się z nią ożenic. A wtedy kapłani, w tym Leszek, otruli tę dziewczynę.
Faraon nie miał prawa do miłośći.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-19, 09:56:13 »
pkrl
Widzę że masz wysyp wspomnień.
Jak długo to trwało zanim doszedłęś do tych wspomnień? To znaczy jak długo od podjęcia decyzji o pracy nad sobą.

Ja w starożytnym Egipcie miałam taki czas gdy byłam ciągle u włądzy, stałam na dachu świata, rządziłam całym, światem,tak to odczuwałam. I czułam się tak przeraźliwie samotna że w końcu zrezygnowałam z bycia władcą.

Trwalo dosc dlugo, ale teraz tez uswiadomilem sobie, jak szybko nasz ps realizuje nasze zadania. Bo ostatnio nawet tutaj na forum napisalem, ze zazdroszcze Wam, ze macie te wspomnienia a we wnetrzu, na poziomie emocjonalnym poczulem taka potrzebe przypomnienia sobie czegos no i prosze: w kilka dni pozniej nie dosc, ze wpadla mi w rece ksiazka, pod wplywem ktorej czulem wieksza niz zwyczajnie emocjonalnosc w stosunku do opisywanych w niej zdarzen to jeszcze jak obejrzalem ten film o numerologii to juz totalnie zaczelo mi sie wszystkok kojarzyc itp. I przez lata mialem rozne dziwne skojarzenia ale nie potrafilem ich poskladac do kupy a teraz zaczyna wszystko pasowac. Jest jeszcze tego wiecej, na pewno bede pytac.

Co do wcielen arystokratycznych/krolewskich to ja tez mialem przebitki z dawniejszych czasow, z Egiptu rowniez tak wiec nic dziwnego, ze mam tak mocno utrwalone te wzorce wladania, posiadania itp. ale tez dochodzi do mnie coraz bardziej swiadomosc, ze prawdziwe zycie, prawdziwa milosc jest posrod zwyczajnych ludzi, znaczy ze bez tego calego ceremonialu, slubow itp. Po prostu ze mozna miec cos wiecej i cieszyc sie zyciem bez rzadzenia, wplywania na losy swiata, bez bycia kims waznym itp. Byc moze nie na darmo tym razem wcielilem sie w ,,zwyczajna" rodzine, aby moc to zrozumiec w koncu.

I zgadzam sie, ze majac taka karme czuje sie totalne osamotnienie bo czlowiek nie umie w relacjach z innymi zachowac spontanicznosci tylko ps kieruje sie ciagle wyuczonymi ceremonialami, postrzega ludzi i swiat w/g wlasnych wyobrazen, ktore zamiast przyciagac, hamuja dostep do szczesliwego, wolnego zycia (w imie zakazow, ze np. nie wolno kochac tej a tej osoby, nie wolno robic tego a tego itp.). Kupa ograniczen tutaj jest.
« Ostatnia zmiana: 2015-03-19, 09:59:19 wysłana przez pkrl5758 »

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-03-19, 07:57:46 »
pkrl
Widzę że masz wysyp wspomnień.
Jak długo to trwało zanim doszedłęś do tych wspomnień? To znaczy jak długo od podjęcia decyzji o pracy nad sobą.

Ja w starożytnym Egipcie miałam taki czas gdy byłam ciągle u włądzy, stałam na dachu świata, rządziłam całym, światem,tak to odczuwałam. I czułam się tak przeraźliwie samotna że w końcu zrezygnowałam z bycia władcą. 

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-18, 20:00:44 »
Problemy większości ludzi ciągną się od wielu wcieleń, w tym także moje. Podczas wypalania węzłów okazało się że mój główny problem ma swoje korzenie zanim jeszcze wcielałem się na ziemi, także to normalka nie ma czym się przejmować.

Mamy troszkę wspólnego. Mnie też przebywanie w klimatach arystokratycznych nabawiło sporych problemów ale nie ma rzeczy nie do uzdrowienia. Dobrze że zacząłeś sobie uświadamiać to i owo, i że się mocno wkurzasz to też dobry symptom, idziesz do przodu, odkrywasz, uświadamiasz sobie więcej po prostu - rozwijasz się. To prawidłowy proces. Przyjdzie czas że zerwiesz te kajdany i zaczniesz zauważać że w twoich relacjach z ludźmi zaczyna przebijać się światło, że coś się zmienia na lepsze. I tego ci życzę :)

Miłość do siebie na pierwszy miejscu, wszystko inne przyjdzie potem samo w miarę upływu czasu


pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-18, 19:07:27 »
Rozumiem Cię poniekąd bo miałem podobne doświaczenie jeśli o rówieśników chodzi.
Pracuj nad sobą i pamiętaj o miłości do siebie, a wszystko zacznie wchodzić na właściwe tory.

Dzieki :). Ale to nie jest takie proste, bo ciagnie sie juz od wielu wcielen.

Ja sobie teraz ciagle uswiadamiam, jak bardzo jestem w zaleznosci od wzorcow arystokratycznych/ludzi urodzonych w rodzinach o wysokiej pozycji spolecznej. To mi totalnie poblokowalo umiejetnosc nieskrepowanego wyrazania siebie (bo nie wolno, bo jak bedzie to widziane), wyrazania milosci do siebie jak i do drugiej osoby (nie mozna bez pozwolenia [ bo zwiazki byly aranzowane w oparciu o interesy dynastyczne ] ), nienawisc do rodzicow za to ze mnie urodzili (w podstekscie ze tym razem nie moga mi dac majatku, pozycji). To wszystko r...a mnie totalnie, widze jak to poteznie blokuje czlowieka. To sa bardzo silne wzorce, sluby, ktore trzymaja moja podswiadomosc w ryzach i nawet teraz musialem sporo dac z siebie, aby napisac o tym, co czuje. Bo przyznawanie sie do prawdziwych uczuc w tych relacjach tez nie bylo dobrze widziane. Dlatego od zawsze nie potrafilem sie bawic z rowiesnikami, bylem od nich powazniejszy, bardziej zdystansowany (zreszta jak i do dzis mam do ludzi dystans i ze uwazam, ze jestem od nich lepszy) a to dlatego, ze tak wychowywano dzieci w rodzinach gdzie liczyl sie wylacznie interes rodziny, dynastii. Tam nie bylo miejsca na wyrazanie siebie!

Teraz czuje sie maksymalnie osamotniony ale z drugiej strony nie potrafie wlaczyc sie w zludzkie zycie, wszystko dookola mnie drazni, jest dla mnie za malo wyrafinowane, nie rozumiem tej blachosci zycia, trudow. Nic dziwnego, skoro dziesiatki wcielen zylem doslownie odizolowany od zwyklych ludzi.
« Ostatnia zmiana: 2015-03-18, 19:09:37 wysłana przez pkrl5758 »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-18, 12:20:49 »
Wyznaje, ze od dziecka nie czulem sie dobrze z innymi dziecmi. Nie umiem wytlumaczyc tego. Byc moze, bo jestem jedynakiem i nie potrafilem nawiazywac kontaktow a moze dlatego, ze jestem introwertykiem a moze jeszcze cos innego.

Wyznaje, ze w czasach szkoly podstawowej jak i wielokrotnie pozniej z uwagi na moja odmiennosc i niechec do zabaw i w ogole uczestniczenia w tzw. zajeciach grupowych typu zabawy, wycieczki, kolonie, wyjazdy itp. w szkole dostawalem niezle po dupie od rowneisnikow, co zaowocawol tym, ze i tak znienawidzona szkole znienawidzilem jeszcze bardziej i pozegnalem sie z nia w wieku lat 17, uprzednio smakujac uciech zycia zmyslowego.

Wyznaje, ze bedac od dawna osoba samotna i nie umiejaca zbudowac zwiazkow partnerskich opartych na glebszym uczuciu nie widze siebie jako osby chcacej powrocic na lono spoleczne, podac reke moim rowiesnikow i zaczac kogos kochac. Niecierpie ludzi, a w szczegolnosci nie cierpie osob z mojego rocznika i podobnych, ktore to dla mnie sa infantylne a ich sposob bycia oraz cala tzw. kultura to nic ponad poziom kolorowych czasopism robiacych papke z mozgu.

Wyznaje, ze niewazne czy tu czy za granica, nie zmienia to faktu ze bedzie mi bardzo ciezko zmienic moje nastawienie, a to z dwoch powodow: po pierwsze nie potrafie latwo zapomniec o tym, jak ludzie mnie traktowali przez wiele lat; po drugie nie widze zmiany w zachowaniu osob podobnych mi wiekiem.

Wyznaje, ze nie przezylem tzw. buntu pokoleniowego w ktorym towarzyszyli mi moi rowiesnicy. Czuje ogromna ulge, ze nie musialem tarzac sie po tych wszystkich festiwalach, wyjazdach, imprezach ktore ci ludzie dumnie nazywaja wspanialymi przezyciami i chlonieciem kultury i sztuki. Chlonalem co innego i w innym towarzystwie.

Wyznaje, ze czuje sie o wiele lepszy w wielu dziedzinach od przeogromnej masy szarych zjadaczy chleba, ktorzy potrafia tylko bezmyslnie powtarzac odgornie narzucone im zajecia i krytykuja wszelka krytyke ich wlasnej osoby wskazujaca, w jakim bagnie sie znajduja i jakie bagno robia osobom, ktore z nimi pchac wspolnego wozka nie chca.

Wyznaje, ze jestem osoba aspoleczna, areligijna, pozbawiona wiekszych odczuc i uczuc wzgledem innych ludzi.

Wyznaje, ze rodzice ktorzy pewnie mnie nadal kochaja ja kochac nie potrafie i obwiniam ich oto, ze mnie tutaj stworzyli zadajac im wielokrotnie pytanie, po co to zrobili. Zreszta w ogole traktuje ich dosc niegodnie do czego sie przyznaje ale traktowac inazcej ich nie potrafie.

Wyznaje, ze czesto mam ochote wziac udzial w wojnie i wyrownac po swojemu swoje krzywdy i upokorzyc w dokladnie ten sam sposob wszystkich tych, ktorzy w ciagu mojego zycia upokorzyli mnie,

Wyznaje, ze nie przeprosze pierwszy i nie poklonie sie pokornie, klekajac na kolana.

Wyznaje, ze jesli taka jest Wyzsza Wola, wole odejsc z tego swiata w sposob szybki i gwaltowny anizeli cierpiec los przecietnego smiertlenika, zyjac przecietnie, przecietnie sie czyms interesujac i przecietnie dajac w zamian cos innym, aby odebrac cos przecietnie podobnego.

Wyznaje, ze mam wszystko gleboko w d...e oprocz mojej wlasnej osoby bo tylko ona mi pozostala.

Brutalnie, konkretnie i na temat czyli o tym, co mi siedzialo w srodku od wielu lat. Ciesze sie, ze byc moze przynajmniej tu spotka sie to z jakims zrozumieniem. A jesli nie - rowniez mam to w d...e.

Rozumiem Cię poniekąd bo miałem podobne doświaczenie jeśli o rówieśników chodzi.
Pracuj nad sobą i pamiętaj o miłości do siebie, a wszystko zacznie wchodzić na właściwe tory.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-18, 09:18:46 »
ania.82 może cierpliwości i wyrozumiałości.
Wszystko można przekazać w sposób bardziej ostry lub bardziej łagodny.
Wybór należy do nas jaką drogę wybierzemy.
Niestety kiedy walimy z grubej rury często jest tak że ta druga strona zamyka się nawet na dobre argumenty i nic nie osiągamy prócz nerwów i wyrzutów sumienia.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-18, 01:03:01 »
Jest mi bardzo smutno.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-15, 20:03:04 »
Tess 

To nie  jest  narzucanie .

Wolne  Związki  Zawodowe .

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-15, 19:54:01 »
WZZ ?

Sęk w tym, że nie lubię się narzucać.
Uważam, że ignorowanie jest odpowiedzią.
Jedną z najlepiej dających do zrozumienia.
Ale faktycznie może się zdarzyć tak, że ktoś po prostu przeoczy, etc :)
Powinnam to wziąć również pod uwagę, wiem.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-15, 19:48:23 »
Tess

 BArdzo , bardzo  przepraszam.

Żaden  ze  mnie  kornik.

WZZ

Gdybym  coś  zapomniał , to  się  dopominaj.



konspiracyjnie