Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 643976 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-14, 00:50:37 »
Mirek,

sprawa wyglada o wiele gorzej - od conajmniej 10 lat proboje zmagac sie z tym czyms, probowalem klasycznej psychoterapii, regresingu, afirmacji, EFT, medytacji ... i nic! Co gorsza, od wiekszosci praktyk dostaje ,,drgawek", reaguje na nie agresywnie badz totalnie apatycznie, jedynie afirmacje cos ruszyly. Np. regeresing w ogole niczego nie dal - zero wspomnien, jakichkolwiek skojarzen, odczuc.

Nie wiem co robic, czuje ze to ,,cos" totalnie przejelo kontrole na de mna....albo po prostu rozwoj duchowy nie dla mnie. Nie wiem co jest grane, dlaczego tkwie w takim stuporze. Czuje ze cos jest nie tak ale za cholere nie umiem tego pokonac. Stad ten paniczny lek i natlok wywalanek, ktorych nie kontroluje. Boje sie, ze skoncze jak menel lub sfrustrowany czlowiek z bylejaka praca i brakiem rodziny, bliskiej osoby. Masakra.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-05-13, 20:09:05 »
Zed1

"Ok, ale jak w takim razie ruszyc ten poglad? Afirmacje g.....o daja, wywala i nic ponadto."

Czy korzystałeś kiedyś z regresingu? Masz jakieś doświadczenie z autoregresingiem? Jeśli tak, to przy afirmacjach, gdy poczujesz wywalankę stosuj odliczanie regresingowe. U mnie to działa. Afirmuję codziennie w drodze do pracy i z pracy i często zdarzają się wywalanki. Odliczam wtedy regresingowo i jest ok, a efekty afirmacji pojawiają się już "na czysto".

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 10:37:28 »
Ok, ale jak w takim razie ruszyc ten poglad? Afirmacje g.....o daja, wywala i nic ponadto. Konczy sie na niecheci a jak zaczynam pracowac z niechecia to wieje czarna dzuira w ktorej nic nie widac i na tym sie konczy. Za cholere nie moge dalej ruszyc tego. Mam mega-negatywne odzucia jesli idzie o polska rzeczywistosc, podyktowane ponadto wieloma negatywnymi doswiadczeniami.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 10:05:44 »
Zed1
to jest tylko twoja wywałka, bo odbiór tego i słuchanie wciąż o złej polskiej mentalnosci która jest wszystkiemu winna jest dołujące i przygnębiające , zaniechaj nie tylko w trosce o siebie ale i innych

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 09:48:02 »
Bycie nastolatkiem, wbrew temu, co twierdzą różnej maści specjaliści od ludzkiej psychiki, wcale nie jest takie złe. Bo to okres, kiedy człowiek zaczyna świadomie i poważnie myśleć o samodzielności, a przede wszystkim nie wie, nie widzi ograniczeń, jakie w realnym dorosłym życiu widzi się kolejnych -naście lat później. I to jest fantastyczne, bo właśnie ta nieświadomość ograniczeń daje tak szeroką perspektywę możliwości!
Ale też prawda, że to właśnie wtedy potrzeba największego wsparcia i właściwego pokierowania, żeby te marzenia urzeczywistnić :(

Na szczęście człowiek przez całe życie się uczy, dojrzewa, rozwija się; przez całe życie dostaje kolejne szanse na realizację tego, co jest jego największym pragnieniem, więc, jak gdzieś tu przeczytałam nigdy nie należy się poddawać :)))

Prawda. Tylko z tego, co widze polska mentalnosc dziala na troche innej zasadzie - jak raz sie nie wpasujesz, to pozniej bedzie ci ciezko. Gdzies czytalem, ze statystycznie czlowiek zyjacy w panstach wysokoo rozwinietych zmienia zawod i prace (a czesto tez miejsce zamieszkania) raz na kilka lat. W Polsce ciagle wiekszosc ludzi kurczowo trzyma sie ,,etatu" i raz obranego kierunku.

Zastanawiam sie, czy to, co teraz napisalem nie jest kolejna wywalka ps czy trzezwa obserwacja bo jesli jest...to by to tlumaczylo, skad bierze sie u mnie ta ogromna niechec do egzystencji tutaj - po prostu swiadomie dostrzegam, jak tutaj jest i ze nie moge tu realizowac swojego potencjalu a wlasnie tym, czego mi dzis trzeba jest zmiana, otwarcie sie na nowe a nie tkwienie na starych smieciach. A w Polsce na dzien dzisiejszy nie widze szans na taka zmiane, o jaka mi chodzi (nie tylko z powodu mojego skormnego wyksztalcenia ale przede wszystkim ze wzgledu na podejscie ludzi naokolo, atmosfery). Ponoc ps jak jest dobrze ustawiona przyciaga to co chcemy....ale czy przyciaga na tyle silnie aby miec warunki jakie panuja gdzie indziej? Tego juz nie wiem...

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-13, 07:42:26 »
Bycie nastolatkiem, wbrew temu, co twierdzą różnej maści specjaliści od ludzkiej psychiki, wcale nie jest takie złe. Bo to okres, kiedy człowiek zaczyna świadomie i poważnie myśleć o samodzielności, a przede wszystkim nie wie, nie widzi ograniczeń, jakie w realnym dorosłym życiu widzi się kolejnych -naście lat później. I to jest fantastyczne, bo właśnie ta nieświadomość ograniczeń daje tak szeroką perspektywę możliwości!
Ale też prawda, że to właśnie wtedy potrzeba największego wsparcia i właściwego pokierowania, żeby te marzenia urzeczywistnić :(

Na szczęście człowiek przez całe życie się uczy, dojrzewa, rozwija się; przez całe życie dostaje kolejne szanse na realizację tego, co jest jego największym pragnieniem, więc, jak gdzieś tu przeczytałam nigdy nie należy się poddawać :)))

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-12, 23:50:04 »
Kurde, narzekalem ze nic nie wywalalo..a teraz wywalilo tak, ze nie wiem od czego zaczac.

Od pojawienia sie tutaj staralem sie rozgryzc problem pt. jak znalezc konkretny cel w zyciu, pokonac niechec do pracy, nauki, generalnie do zaakceptowana rzeczywistosci, znalezienia czegos co bedzie mnie interesowac.

Dzisiaj chyba dotarlem do sedna problemu (dzieki pomocy jednej z osob tutaj :) )- wyglada na to, ze gdzies we wczesnym dziecinstwie moje naturalne intencje zostaly zastapione innymi, ktore nie do konca sa zgodne z tym, co czuje w srodku a co sie przedklada na to, jak zyje i fukcjonuje teraz. I do tego stopnia zdalem sobie z tego sprawe ze totalnie mnie to rozwalilo, tym bardziej ze moja sytuacja zyciowa pt. stabilizacja, jakas jasna wizja przyszlosci nie jest szczegolne klarowna. I to skutuje, ze dzis stoje w miejscu, nie wiedzac czego chce, w jakim kierunku mialbym podazac.

Mowiac ogolnie, czuje ze znalazlem sie w sytuacji, gdzie trzeba zaczac wszystko od nowa i wpadam w panike:
-brak konkretnego wyksztalcenia udokumentowanego ktore by mi dawalo szanse znalezienia stabilnej pracy i zaznania poczucia bezpieczenstwa (umiejetnosci mam ale nie udokumentowane) oraz swiadomosc ze nie wiem, czy to jest wlasnie ,,to" i na to przedklada sie ze nie podejmuje sotosownych krokow aby to jakos sformalizowac
-samotnosc (nie tylko ta zwiazana z brakiem drugiej osoby ale w ogole spore wyobcowanie), zlalapelm sie na tym ze ja prawie w ogole nigdzie nie wychodze a jesli juz ciagle obracam sie w kregu tych samych osob co mnie szczerze nudzi maksymalnie ale jakos w ogole nie jestem w stanie przebic sie aby wyjsc do nowego srodowiska, poznac ludzi z innych klimatow itp. Z ta introwertycznoscia od dzieckia mialem problemy i to daje znac o sobie teraz.

Nie radze sobie ze stanami lekowymi w takich sytuacjach. Wywala mi maksymalnie strach przed przyszloscia, brakiem stabilizacji, jasna wizja tego co chcialbym robic i w jakim kierunku podazac. Czuje, ze sporo rzeczy jest do uzdrowienia ale nie za bardzo wiem, od czego zaczac bo wlasciwie kazda z wyzej wymienionych spraw warta jest takiej samej uwagi. A podswiadomosc jeszcze podsuwa swoje i wmawia ze juz za pozno, ze jestem na straconej pozycji i generalnie wizje bezdomnosci, zycia w biedzie, samotnosci, wizje pracy w ciezkich warunkach.

Uswiadomilem sobie tez, jak bardzo gleboko chowam swoje prawdziwe uczucia i emocje, nawet tutaj na forum dopiero tego typu stan wyzwolil we mnie potrzebe mowienia o tym, inaczej siedzialbym zamkniety w sobie i trawil to w sobie a i tak nie jestem w stanie mowic wszystkiego bo odczuwam spory lek przed ocenieniem mojej osoby, ze to nie wolno, ze w tym wieku nie wypada. W ogole cierpie na cholerny brak milosci i bliskosci/ciepla od innych osob.

Generalnie zle jest. Nie sadzilem ze mi az tak wywali i ze az takie leki pojda i na tyle obszarow zycia. Normalnie jakbym sie cofnal conajmniej o kilkanascie lat, do poziomu nastolatka ktory jest totalnie zagubiony i nie wie, co ma ze soba zrobic. Doatkowo poteguje ten nastroj cisza oraz brak kogokolwiek z kim moglbym o tym porozmawiac i kto by to nalezycie odebral. Naprawde czuje w takich momentach brak przyjaciol czy bliskiej osoby choc nie chcialbym jej zadreczac czyms takim.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 16:20:26 »
O kurcze Mirek, to miałeś też niezłe przejścia.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-05-12, 14:50:03 »
Karina,

Ja też dawniej miałem silne blokady, które nie pozwalały na reakcję i niestety płaciłem za to (gotówką!). Kiedyś przyszedł facet i proponował usługę, której akurat potrzebowałem. Autentycznie czułem, że coś jest nie tak, ale przy rozmowie były też inne osoby i pomyślałem sobie, że skoro inni nie widzą nic podejrzanego to ja sobie wymyślam. Dałem zaliczkę i niestety był to ostatni raz kiedy gościa widziałem. No, może nie ostatni, bo po pewnym czasie jego zdjęcie ukazało się w telewizji. Był poszukiwany za oszustwa.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 13:38:06 »
Edyta
dobre te przykłady podałaś gotowych tekstów na te sytuacje. Przydadzą się. Napisałam właśnie maila do agentki, która podpisała ze mną umowę na 6 miesięcy wyłączności, chociaż cały czas rozmowa była o 3 miesiącach. Siedziałą u mnie 2 godziny i super nam sie rozmawiało, taka osoba, że masz ochotę opowiedzieć jej całe swoje życie, a potem wypłakac się na ramieniu. A  potem wychodzi i taki numer z umową. Ona mi odpisała, że jej się cos tam pomyliło, że żaden problem, że poprawi te umowy, wszystko w atmosferze takiego luzu i oj nic wielkiego się nie stało, a nadal nie wiem kiedy mi konretnie poprawi te umowy. I rzeczywiście coś w tym jest, że boję sie wyjść na czepialską co to robi wielkie halo z niczego. No masakra jakas.:)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2014-05-12, 13:17:31 »
Muszka, JenKa :))
Zawsze bardzo się cieszę, gdy widzę rodziców, którzy autentycznie chcą pomóc swoim dzieciom (a nie tylko ulżyć sobie, zazwyczaj kosztem potomstwa). I dokładają wszelkich starań, by nowe pokolenie wyrosło na bardziej szczęśliwych ludzi. Fajnie, że jesteście takimi mamami :)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-12, 13:11:20 »
Karina
tacy naciągacze zawsze są mili , oni żerują na tym że chcemy być mili i sympatyczni, nie sprawiający kłopotów a nie upierdliwi i trudni. Doskonale potrafią wyczuć kto wstydzi się być upierdliwym i trudnym i tak nakierowują rozmowę aby było miło i sympatycznie. Naciągacze wiedzą że jak człowiek zacznie tworzyć jakiś obraz siebie np. obraz miłej i sympatycznej osoby, to już zainwestował w ten wizerunek i będzie go podtrzymywał.

Najlepiej mieć kilka schematów postępowania przy podpisywaniu umów które wyuczamy na pamięć to ważne bo gdy mamy zamydlone oczy pięknymi gatkami trudno nam wymyślić konstruktywny tekst np. mój jest  taki " No dobrze , fajnie się rozmawiało ale biznes to biznes - poproszę przysłać (dać mi ksero) wzoru umowy , zapoznam się (skonsultuję to z moim prawnikiem) i umówimy się na podpisanie umowy. " Oczywiście żadnego prawnika nie mam ale w domu sobie na spokojnie analizuję a potem jak podpisuję  dokładnie czytam i tylko porównuję z wzorem czy czegoś nie dopisali.
Gdy nalegają aby szybko podpisać wale taki tekst " Wie pan "co nagle to po diable" a mi się nie spieszy , poproszę wzór umowy ....".

Kilka razy próbowali mnie spławić tekstami o trudnym kliencie, trudnej kobiecie  itp. wtedy odpowiadam że taką własnie siebie lubię i to im zamyka gęby.
 

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 13:06:46 »
Mirek

Dziękuję, tak właśnie myslałam, ze jednak coś we mnie musi być co przyciąga te sytuacje, bo przeżywam wtedy silne emocje. Muszę pouwalniać te emocje.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-12, 12:33:31 »
Felicite, piękne :)))
Dziękuję, już wiem, co jeszcze wymaga naprawy :)))

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 11:12:15 »
Dzięki dziewczyny, dziś porozmawiam :)