włąśnie się dowiedziałam dziś, że beda dalsze zmiany, w sumie odejda wszyscy których lubie, bo moj zaklad beda powoli zamykac bo zmniejsza sie produkcja. i koleżanka i piękny i jeszcze inne 4 osoby.
zostane prawie sama. i nikt lepszy, wbrew temu co można by powiedzieć-nie przyjdzie bo produkcja się zmniejszy. klimat sie zmieni, bo tworza go ludzie. i mnie w końcu kiedyś przeniosą.
i mimo, że korzystność pozostaje 100% to serce mi wysiada. tak trudno nie przywiązywać się do ludzi, mistrzem duchowym nie jestem, a liczby to tylko liczby. nie wiem co będzie ze mną dalej. a ja żyję głównie pracą, nie mam życia prywatnego oprócz kota, którego też będę musiała oddać.
nie wierzę, że pojawi się coś, co wypełniłoby pustkę. że poznam kogoś i w koncu bede miec jakieś życie prywatne.
mam wrażenie ze w poprzednich wcieleniach musiałam mieć taką sytuację, że nagle wszystkich straciłam, umarli bądź odeszli i stąd ten straszny smutek. chyba znowu nie będę w stanie jesć przez kilka dni.