"Uf, "
a skąd nagle taka ulga u Ciebie w związku z moimi wyborami? coś mi tu nie pasuje : D
"sam sie ograniczałes mysląc jacy to inni sa ograniczeni, tak to sie nie da w nikim zobaczyć boskiej istoty na czele ze sobą"
no właśnie chciałem to wyraźnie zaznaczyć w poprzednim poście ale chyba się nie udało :
u mnie nie ma w tym wyboru opartego na schematach w rodzaju albo to albo tamto, "skoro to, to nie tamto" skoro widzę ograniczenia to nie Boskość, skoro rozróżniam to nie kocham itd. itp. ( czyli np. wchodząc jeszcze na moment w logikę z którą trochę polemizowałem: albo miłośc pojmowana jako /uległość/wykorzystanie/ zaslepienie albo rozróżnianie oparte na / odcięciu/ dystansie/ osądzie/odrzuceniu)
no ale teraz nie wiem po takim tekście , czy tylko ja tak mam czy również inni też, że dostrzegają zarówno Boskość w sobie i innych jak i własne i cudze ograniczenia? ; )
jakby nie było to przyjemne podejście oparte jednocześnie na miłości i rozróżnianiu uwalnia od pozbawionej miłości atmosfery walki o wolność ( własną i cudzą , często przeciw komuś, albo w innym schemacie wbrew temu komuś , walki związanej z popadaniem w przeciwstawne schematy wybawiania/odrzucania oparte jakby nie było na lęku) na rzecz łagodnej akceptacji zarówno własnej Boskości jak i istniejących (podtrzymywanych) ograniczeń, a z tego pozwalam płynąć mojej miłości jedynie ...do wszystkich
no tak , dzięki tej rozmowie uświadomiłem sobie bardziej, że ostatnio - jako że coraz mniej czuje się ograniczany przez cudze wybory - jakby testuję na sobie rozwijanie miłość do wszystkich, takimi jacy są, a uświadamianie innych ograniczam jedynie do tych którzy są na to otwarci
Allahu Akbar : )