Indra,
właśnie z naszych rozmów (bo jestem jedną z tych osób co tam zaglądała:P) to odnosiłem takie wrażenie, że ja raczej starałem się w mówić że jest w miarę ok i na pewne rzeczy trzeba uważać, a Ty rozdzierałaś szaty nad tym jakie to straszne losy przyszykowały Ci gwiazdy. Aaa, i że saturn to wredny stary dziad

Barnaba,
Miałem podobne podejście do Twojego: guzik wiedziałem o astrologii, ale wiedziałem że nic mnie determinować nie będzie. Tyle że właśnie to były jakieś moje błędne wyobrażenia... Kontakt z profesjonalną astrologią pomógł mi zrozumieć, że to przydatne narzędzie, które nic nie determinuje.
Za to może być przydatne do spojrzenia na swoje życie w szerszej perspektywie, a nie czasem pojawiającego się w tej ścieżce "BAHAHAHA, przerobiłem sobie coś i mam najlepszą pracę świata, bóg jest wielki!!!!" a za rok "BUHUHUHU, wywaliło mi coś z czasów egipskich i wszystko mi się w życiu posypało, karma jest potworna!!!!!"
No i dostrzeżenie że nawet ludzie obnoszący się z tym jak to już przekroczyli wpływy astrologiczne nadal jak najbardziej według nich działają

A jak się przydaje prognoza astrologiczna w rozwoju? Ot, skoro mam "prognozę pogody" to mogę uważniej się obserwować w danych kwestiach. Np że w danym czasie mogę mieć większą podatność na widzenie spraw w niekorzystnym świetle (a wcale tak nie jest), albo że może nastąpić wielki wybuch emocjonalny, w którym jednak będzie "więcej dymu niż ognia." Ale też, że to nie koniecznie jest dobry czas na np tworzenie związków, bo np. będę bardziej patrzył genitaliami, niż wzrokiem
