Nie wiem czego to wynik i czy się nie zmieni .Może to efekt upływu lat albo jakiejś wewnętrznej przemiany nad którą nie pracowałem .
Nie mam ochoty na takie głośne ,pełne ekscytacji wyrażanie siebie .Jeszcze kilka lat temu mogłem pojechac na jakiś koncert i poskakać ,pokrzyczeć .Dziś jak patrzę na takich ludzi przekrzykujących sie nawzajem ,smiejących głośno jeden przez drugiego ,podekscytowanych, to nie mogę pojąć po co to im wszystko .Jakieś mi się to sztuczne wydaje i pełne napięcia .
Nawet o dziwo zaczyna mi się podobać muzyka ...no taka bardziej poważna .Jak słyszę mocny rock ,to mam takie odczucia jak opisałem wyżej.
Wolę sobie w góry pójść popatrzeć na widoki ,spokojnie z kimś fajnym pogadać niż nakręcać się jakimiś takimi ekstrawertycznymi formami rozrywki.
No i na kobiety nie patrzę jako na potencjalne obiekty do podrywu i zainteresowania ich sobą jako mężczyzną ,bardziej czy jest miedzy nami jakaś harmonia ,zrozumienie na głębszym poziomie i sympatia .Atrakcyjny wygląd nie gra tu roli żadnej.