Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640315 razy)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-09-04, 11:54:11 »
To się zatrzymaj i obserwuj :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-04, 11:52:11 »
Mam nadzieję,  że potem w koncu nastąpi progres. Ale trochę sie tym martwię. Nie wiem,  gdzie dalej iść.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-09-04, 11:50:12 »
Indra, czasem trzeba się cofnąć o krok, by móc pójść na przód :)

Może ten regres jest po to byś mogła coś dostrzec, coś co ci do tej pory umykało ...

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-09-04, 11:39:10 »
Indra, czasem trzeba się cofnąć o krok, by móc pójść na przód :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-04, 11:33:59 »
GA
Fajnie,  oregano cudnie pachnie :)

Ja tymczasem wyznam,  że mam jakiś regres. Mam wrażenie,  ze tracę to,  co udało mi się uzdrowic w ciągu ostatniego 1,5 roku

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-09-04, 11:30:30 »
W ogródku zakwitnie mi oregano :)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-03, 18:11:31 »
Muszka
Ja czasem doceniam codzienne sprawy, ale tylko wtedy gdy nie mam stresów i wszystko się układa. Powoli dociera do mnie, że bujanie w obłokach niczego mi nie przyniesie, ale i tak jest silniejsze ode mnie gdy jestem w sytuacji stresowej.

Zdałam dziś wewnętrzny egzamin teoretyczny na prawo jazdy. Została mi praktyka, niebawem którą, podejrzewam z granicą pewności, że poleję,bo mam jeszcze tylko 2 godziny kursu i choć cuda się zdarzają, to raczej nie tym razem. w sumie podejrzewałam, ze zdam dziś teorię, bo uczyłam się od 3 tygodnie i przerobilam całą płytkę 1200 pytań i podejrzewałam, że facet ją akurat da i nie myliłam się.  placyk też raczej zdam, a na mieście albo na rondzie, albo na skrzyżowaniu kolizyjnym albo na zmianie pasów...będzie duży stres.
ale do czego zmierzam. Do poczucia własnej wartości. Ta sytuacja przypomina mi moje całe praktycznie dziecinstwo, gdy wynikami w szkole budowałam swoją wartość. NIe miałam jej w ogóle, nawet nie sądziłam ze takie coś istnieje. Zazdrościłam innym ludziom, że potrafią nic nie umieć a nie przejmować się tym. Ja musiałam być we wszystkim najlepsza. gdy coś mi się nie udawało miałam zepsuty humor na długi czas. i tak sobie myślę, że teraz moze byc podobnie, mimo ze przecież coś w życiu osiągnęłam i potrafię (kto nie ma w nogach ten ma w głowie, czasami aż za dużo w tej głowie.). pamiętam jako dziecko miałam paniczny lęk, ze jedno niepowodzenie pociagnie za sobą kolejne i stracę rację bytu (bo nie miałam wartości) i nie będę mogła funkcjonować choć przecież musiałam. no ale wtedy czułam i jakoś potrafiłam się zregenerować. I tym razem też tak będzie:). Tak se teraz sama pomogłam.
Wrażliwość utrudnia mi życie, bo nie umiem ją skierować na właściwe tory.
trochę to nieskładne ale jestem ledwo żywa po takim tempie nauki i już chyba majacze, a jeszcze muszę rozkminić zmianę pasów ruchu na skrzyżowaniu i olsztynskie ronda oraz skrzyzowania kolizyjne...

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-03, 09:42:33 »
Ingo, smutne to. Wierzę jednak ,że uda WAM się wrócić do miłości.
Ja teraz rozumiem ,ze strach jest 'wrogiem' funkcjonowania, materii. Strach trzeba przyjąć i puścić jak chce się tu żyć. Jak ja mogę znaleźć pracę, samodzielnie funkcjonowac jak się boję? najpierw musze sobie poradzić z tymi lękami a to mi powinno odblokować funkcjonowanie. Ja też byłam w wielu aspektach zamknięta na syna- jest coraz lepiej ale to nie jest szczyt marzeń. On faktycznie pokazuje mi czym jest miłość - mogłabym się nigdy nie dowiedzieć przecież:)
Moim marzeniem jest żyć płynnie , żyć bez większych lęków. Jestem tu, to chyba to jest ważne by żyć, robić. Żyć pełną piersią, przestać bać się życia. Na początek fajnie gdybym się przestała bać codziennych spraw. Ludzie tak wiele mają a tego nie doceniają. Że mogą żyć, oddychać swobodnie i chodzić do pracy. Chyba doceniam coraz bardziej takie codzienne sprawy , wydawałoby się dla wielu nieważne,uciążliwe wrecz. Człowiek zlękniony jest w pewnym sensie niepełnosprawny więc warto je puścić i wrócić do sprawności :) to jest mój cel -odzyskac sprawność, żywotność.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-03, 09:24:13 »
Ja też kiedyś sobie uświadomiłam że moja córka urodziła się po to aby mi powiedzieć że przychodzi od miłości, że jest miłośc i radość, że jest kochający mnie Bóg, że ona właśnie stamtąd przychodzi. Tak bardzo starała mi się to przekazać gdy była niemowlęciem, bo po to się urodziła. A ja byłam całkowicie zamknięta, odcięta i nie przyjmowałam niczego, niczego nie widziałam, nawet jej nie widziałam. I miłość z którą przyszła córka powoli gasła.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-03, 08:57:16 »
Dziś już tylko się przekonałam bez żadnych iluzji i żaluzji ,ze jestem chodzącym lękiem i te wszystkie lęki nagromadzone  w moim ciele nie pozwalają mi na swobodę życia, wolność. Cały ten syf od dzieciństwa i jeszcze wcześniej we mnie siedzi, nierozładowany. Jest tego tyle,że wiem gdzie to wszystko jest- nie mogę już tego stłumić bo to jest za silne, widać te kamienie. Już nie potrafię tego ukrywać- mój oddech woła o pomoc. Te lęki wybijają sie hiperwentylacją. To wszystko daje o sobie znać. Twój oddech pokaże Ci jak funkcjonujesz. :) Twe ciało wskaże CI drogę. Trzymałam syna za rękę i czułam,ze to on przekazuje mi troszkę odwagi, troszkę mnie wspiera zamiast ja go. Przyjęłam to jednak bo cóż mi pozostało?:)  Chciałabym się nie utożsamiać z tymi lękami.. przecież ja to nie one.. ale tak we mnie wrosły jak druga skóra. Jest we mnie ciche 'boje się Boże..' jak głos małego zalęknionego dzieciaka;-) aż gardło się ściska:) Ale to jest czas gdy to wyszło i już dało głos- może zapoczątkuje czas w którym to kiedyś wszystko odejdzie. I zostanie mi oddech głęboki i spokojny- i może wtedy zacznie się proces zmian w moim funkcjonowaniu. Twój oddech powie CI jak funkcjonujesz :) tak bardzo chcę funkcjonowac jak już TU jestem. Wierzę,że się uda:)
Tymczasem pójdę chyba na spacer do lasu bo to mnie jakoś koi i widzę,ze przestrzeń mogę wypełniać jak chcę :))))

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-03, 07:48:36 »
.Dodatkowo piszę afirmację że łatwo i bezpiecznie radzę sobie ze swoimi uczuciami i emocjami.

Masz już odpowiedzi na afirmacje?

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-02, 23:45:47 »
Free
Już sam Twój nick wskazuje, że wolne i swobodne przejawianie się jest Ci pisane... ;) I ciepło mi się na sercu od Twojego wpisu zrobiło :***

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-09-02, 21:54:03 »
   Może nie jestem idealną córką,kobietą.pracownicą...Ne spełniam cudzych norm,nie chcę się uginać pod presją tych,którzy chcieliby,żebym była inna według ich wyobrażeń...Nie zamierzam przepraszać za to jaka teraz jestem...Nie będę przepraszać za to jaka się stanę i za to,co zmieni się w moim życiu,nawet ,jeżeli bliscy nie będą w stanie mnie zrozumieć i tego zaakceptować...
   Dwie ważne rzeczy jestem sobie winna-totalną akceptację i miłość...Zbyt długo uginałam kark,aż szyja boli-dość...Zadość tego...Jestem,jaka jestem,będę,jaka będę...Trudno dla innych,ulga dla mnie ,a może ulga i dla mnie i dla innych :-))) ...

Tak mi dzisiaj przyszło w medytacji i po medytacji...Owoc ostatniego uzdrawiania braku świadomości i poczucia kim jestem tak naprawdę...

KorneliaX-buzi i dzięki-ty już wiesz,za co :-***...

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-02, 10:43:17 »
Cieszę się że pomogło :)
Jeszcze mogłabyś zadać sobie pytanie- dlaczego zgodziłam się być takim kubłem na odpadki w tej rodzinie i co mi to dawało.

Dasz sobie radę sama z dzieckiem a do pomocy na pewno ktoś się znajdzie. Ja dałam chociaż było ciężko.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-02, 09:45:39 »
Mój ojciec uważa,że jak ktoś nie jest sportowcem to jest nikim.. Albo masz osiągnięcia albo jesteś nikim. :) Sam się w temacie nie spełnił i czuje się nikim i to na innych projektuje. Mi ze sportem było jednak nie po drodze, karma się wypaliła:) czuje się w tym spełniona po brzegi, więcej nie potrzebuję -chyba ze pobiegac i pograc dla przyjemności.
Tak lubię- tylko tyle co dla zabawy:)

Zresztą mam inne pasje.

No z tą dusza to faktycznie troche dziwne- zreszta nie wiem ile mi zajmie uzdrawianie tej toksyny. Chyba trochę, a tu jest nieciekawa atmosfera w domu i chyba trzeba jak najszybciej stąd wyemigrować. Tylko potrzebuję nabrać pewności ,ze potrafię sama dla siebie żyć, sama dawać radę.
Inga ja ciebie podziwiam ,ze sobie dajesz radę i jesteś dla mnie wzorem ,ze można :)
Dzięki za odpowiedzi i tropy- pomogło!!!!:*