wyznam, ze nie wiem co mam zrobic.
Na ostatnich węzłach dostałam przykaz, żeby nie pisać afirmacji przez miesiąc, bo moze wtedy będzie latwiej na kolejnych węzłach puscic sztuczna osobowość, którą afirmację nakręcaja po części (ktora sobie tworzylam, jak podejrzewam po jakiejś traumie ktorej nie pamiętam i pisząc na cudzie, że mnie nie ma chodzilo mi glownie o to, ze moje prawdziwe ja jest przykryte i nie umie sie przebić.). chcialabym się jej pozbyc, bo może byłby to przelom jakis u mnie.
no i nie piszę i czuję się bardzo dziwnie. raz, że mam dola. adrenalina po 3 miesięcznym zastępowaniu kolegi w pracy opadła i czuje, że może to być jedna z przyczyn. dwa-zabieg usuwania blizn potradzikowych narobil mi nadziei a efekt jest jak zwykle. niby mi ludzie tam mowia, ze jest lepiej i pocieszaja ale takiego rozczarowania sie nie spodziewałam. teraz wiem, że już nic nie da się zrobić-bezposrednio po zabiegu była opuchlizna, gdy zeszła wszystko wrócilo do "normy". jest tak smętnie że znowu moje myśli zaprząta wyjatkowo nieopowiedni dla mnie kolega z pracy-to jest tak durne że aż smieszne. Ostatnio na węzłach wypalił mi Leszek ekscytację nim;) po alkoholu, ale jakieś resztki "fascynacji" na trzeźwo pozostały. Dobija mnie to, serio bardzo od tygodnia, bo wiem, ze nie mogę się na niego otworzyć;), bo miałabym dodatkowe, być może poważne problemy których bym nie podźwignęła. Na ostatnich też węzlach padł pomysl, bym pisała afirmację, że potrafię zachować przytomnośc umysłu w towarzystwie przystojnych mężczyzn. Wścieklam się wtedy bardzo momentalnie, że mi Leszek takie płytkie afirmacje proponuje i nieważne przy moich powaznych obciążeniach bagatelizujac moje problemy, ale okazało się po chwili (juz było wiadomo, ze afirmacja jest ważna), ze chodzi mi o to-przynajmniej wtedy to zauważyłam, że ta ekscytacja przystojniakami daje jakies odczuwanie w moim życiu, wprowadza kolory w ten marazm i sprawia, ze nie czuję takiej pustki. Gdy nie było tego kolegi czułam marazm, uśpienie, bezsens życia. Reakcja na afkę gdy mi ją Leszek powiedział była obroną mojej podświadomości. I teraz nie wiem-pisać, czy nie pisac w kontekscie tej sztucznej osobowości którą chcę puścić, bo może wtedy się pokaże moje prawdziwe ja? Nie piszę-czuje się dziwnie i mam ochotę zamordować tego kolegę, że muszę go widywać i z nim pracować a deprecha jak byla tak jest. Może Wy macie jakiś pomysł?
Do węzłow jeszcze jakieś 2 tygodnie a dół jest trochę uciążliwy, chwilami bardzo.