Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 645865 razy)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-19, 12:32:09 »
Mariusz
a może tak tęsknisz za tamtym, że nie akceptujesz tego, co jest? dostajesz konkretne odpowiedzi na dziś więc przerob i doświadczaj tego co naj:)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-19, 08:58:31 »
Żeby się chciało żyć

http://www.youtube.com/watch?v=RBzkIhtKktw

tak od około 20 minuty bardzo ciekawe uwalnianie i usuwanie bojkotujących chcenie życia programy

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-19, 08:29:34 »
"Tych schizów nie umiem odreagowywać skutecznie bo ciągle mi wali albo wzorcami w rodzaju "nie będę sie rodził nie będę zył" , czy "będą się ze mnie śmiać".

Leszek na pewno wymyśli ci na te programy świetne afirmacje. I wystarczy abys pisał te afirmacje, tworzył na podstawie odpoweidzi kolejne, a sukces masz zagwarantowany.
Bo jeżeli wg Leszka mnie pomogłyby na zaburzenia schizotypowe, to tobie tym bardziej na nerwicę.
Powodzenia!

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-19, 08:12:15 »
Mariusz
Ja wierzę że byłeś w jakimś wysokoenergetycznym stanie, z którego zostałeś wypchniety z powodu nieoczyszczonych wzorców. A teraz pamieć o tym i szok spowodowany róznicą twojego obecnego samopoczucia z tamtym sprawia że nie chcesz obecnego życia, nie akceptujesz go i jedyne czego pragniesz to wrócić do tamtego wspaniałego stanu. Próbujesz wchodzić w tamten stan i nie udaje ci się to. Tracisz nadzieję że kiedykolwiek uda ci się do niego wrócić. Takie ciągłe szarpanie się i uzmysławianie sobie swojej niemożności. I stąd narodziła się nerwica.
Jedyne co możesz zrobić to pogodzić się z tym co jest i zacząć pracę nad sobą od samych dołów czyli rozpracowywać swoje najbardziej niechciane uczucia.
Bo ja podejrzewam że tych chcesz się od nich uwolnić i uciec.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-04-18, 23:06:32 »
Takie rzeczy są skutkiem usilnego chcenia tych stanów - bez pooczyszczanej podświadomości pojawia się przebłysk jakiegoś wysokiego stanu, który potem znika, i jest to najlepsze czego się do tej pory doświadczyło, dlatego zaczyna się nerwica rozwojowa i zblokowanie, bo zapomniało się o tym, że stan się osiągnęło na nieczystych intencjach.

Rozwiązaniem jest przewartościowanie swojego stosunku do rozwoju duchowego, i wrócenie się do tego na co wcześniej nie zwracało się uwagi. Z doświadczenia wiem, że późniejsze oświecone stany są dużo fajniejsze od pozornego oświecenia osiągniętego na siłę, i przychodzą spontanicznie i dają radość kiedy są, a kiedy nie ma jest akceptacja że coś innego na chwilę przesłoniło te stany. Akceptacja bierze się z tego, że pojawia się on spontanicznie sam z siebie, i podświadomość czuje że warto akceptować, bo wtedy częściej się pojawia coś fajnego :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-18, 22:20:06 »
Mariusz
 Na pewno nie do końca rozumiem, o co Ci chodzi. Na pewno o to, ze nie akceptujesz stanu CM. Gdybyś go akceptował, byłbyś w nim.
A nerwicy się nabawiłeś, bo zamiast akceptacji, wprawiłeś się w konflikt wewnętrzny.
Niestety, albo stety, trzeba się godzić na to, że jak się osiąga stany wysokoenergetyczne czy wysokoświadomościowe, to trzeba się zgodzić na bycie w nich. Inaczej nic nie będzie podobnie szczęśliwe i podobnie wspaniałe.
Rozsądek mówi, że w tym stanie też można funkcjonować skutecznie, byle nie z poziomu dotychczasowej wiedzy, a z poziomu rozszerzonej świadomosci.

matek

  • Gość
[#]   « 2013-04-18, 21:15:49 »
Mariusz,

Ty to na powaznie?

Nieee, przeciez nie mogles czegos takiego napisac na serio...:)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-04-18, 20:50:39 »
Doświadczenia sa jakby emanacjami tego czegoś natomiast to coś jest czym o wiele więcej niż niż jakimkolwiek doświadczeniem, poza tym jest czymś o wiele mniejszym niz nicością. Nawet Bóg nie może potwierdzić tego, czym to jest gdyz potwierdzić można tylko coś pozostającego w zakresie postrzegania lub niepostrzegania.

Clint
nie za bardzo wiesz o czym piszesz, po CM mógłbym rozłożyc na łopatki ( i dalej moge) każdego Mistrza Zen w sposób którego byś nie dał rady pojąć i oni też. Poczytaj sobie nt koanów zen i zastanów co z tego zrozumiałeś.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-04-18, 20:28:40 »
Nie będę się odwoływał do ciężkiego języka albo czegoś w tym rodzaju :) ale na pewno warto nie przywiązywać się do swoich doświadczeń na ścieżce rozwoju, bez względu na ich skalę. One były, miały swój moment i nie są już. Pamięć o doświadczeniach duchowych może przyćmiewać obecne możliwości doświadczeń duchowych. Np. poprzez porównywanie ich do doświadczenia do którego się przywiązało, przez co przestaje się zajmować obecnym doświadczeniem, a zaczyna tą grą umysłu (związaną ze wspomnieniem o doświadczeniu). Doświadczenie duchowe nie ma granic:) Nawet jeśli tamto stare było wielkie, to nowe może być jeszcze większe. A na pewno nie ma co hamować się tym starym, gdy może przyjść nowe.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-18, 20:10:46 »
Nie wiem jak odbierzesz to co zamierzam napisać, ale to już Twoja sprawa. Z życzliwości napiszę wprost co sądzę o tym wszystkim, jakie mam odczucia - nie musisz się ze mną zgadzać, nie twierdzę też że na pewno mam racje. To tylko mój punkt widzenia:

Twój CM to fikcja, ostra wkrena i efekt jakichś pokręconych praktyk z przeszłości. Nie wiem co w poprzednich wcieleniach praktykowałeś, ćpałeś, wkręcałeś sobie, ale poważnie Ci to zaszkodziło. Nie wiem czy to jakieś wzorce sztucznego oświecenia czy innych tego typu bajerów, ale po prostu na kilometr śmierdzi mi to czymś wkręcanym sobie.

Po pierwsze - w życiu byś tego nie doświadczył, gdyby miało to Tobą tak pokiereszować, wyniszczać przez całe lata. Bóg prowadzi przez całą praktykę i im dalej, tym subtelniej, spokojniej i wspanialej się robi. Opowieści o ludziach świrujących przed oświeceniem i tego typu klimatach to efekt właśnie wkręcenia sobie na banię jakichś dziwnych praktyk, podłączania się pod jakieś schizowe energie i ogólnie wkręcania sobie swojej duchowej zajebistości.

Po za tym, daj spokój - ubzdurałeś sobie, że Twoje CM to coś przewspaniałego czego nikt nie osiągnął, nawkręcałeś sobie coś o swojej wyjątkowości i zacząłeś dążyć do tego stanu i traktować go jako swój cel w rozwoju. A co jeśli to jest tylko sztuczny stan (nie obchodzi mnie jak głębokie i niesamowite było to doświadczenie, to nie ma nic do rzeczy), a Ty zamiast dążyć do tego co dla Ciebie dobre i korzystne - próbujesz odnowić jakieś obciążenie, które tak bardzo oddala Cię od Prawdy - stąd wyniszczenie, nerwica i kłopoty ze sobą.

Przypisujesz temu tak ogromną rangę, że nie wiem czy to co piszę w ogóle do Ciebie dotrze - pewnie się odbije i zostanę potraktowany jako jeden z tych, co nie doświadczyli tej wspaniałości, więc nie wierzą. Dlatego też piszę w sposób mocno brutalny i bezpośredni, bo dobrze Ci życzę i osobiście uważam, że lepiej byś wyszedł na tym, gdybyś sobie odpuścił, gdybyś uznał że to nieistotne czy ten stan był tym czy tamtym. Po prostu skup się na własnym szczęściu, odpocznij po tych latach męczarni, zrób coś dobrego dla siebie, zamiast gonić jak wariat za białym króliczkiem.

Bóg nie daje nam zadań ponad nasze siły. A Ty piszesz tak jakbyś doświadczył czegoś i Twoim zasranym obowiązkiem, jakimś odgórnym nakazem było poradzenie sobie z czymś, a Ty zawiodłeś i nie dałeś rady - tłumaczysz się jakbyś miał obowiązek się tłumaczyć przed kimkolwiek. Przed kim się usprawiedliwiasz?

No i powiedz, czy byłbyś w stanie zaakceptować taką możliwość, że Twoje Wielkie Osiągnięcie jest niczym więcej jak zwykłym obciążeniem, że zmarnowałeś kilka lat życia i doprowadziłeś się ruiny goniąc za iluzją? Że jesteś zwyczajnym facetem, który nie osiągnął niczego wielkiego, nabawił się tylko nerwicy i różnych problemów i ma jeszcze przed sobą mnóstwo pracy żeby się ogarnąć? Że Twoje duchowe osiągnięcia można o kant tyłka potłuc i w sumie to powinieneś sobie je odpuścić i zacząć na swój sposób od nowa?

Wiem, że ostro piszę, ale jeśli się mylę to się nic nie stało, bo przecież spłynie to po Tobie, na tym poziomie na powinny Cię takie rzeczy w ogóle ruszać. :)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-04-18, 18:45:52 »
kurde jak tu sie pozbierać, bo nie udaje mi się to juz od dłuższego czasu ;p

zaczęło sie od tego, że parę lat temu osiągnąłem coś co w skali w art Leszka o stopniach medytacji (gdzie było ich 8) określiłbym na 9 stopień. W każdym razie stwierdzenie, że "poza nicościa nie ma zni postrzegani, ani niepostrzegania" zawiera coś co sprawia, że wiem, że autorzy tego stwierdzenia nie siągnęli czegoś co bym nazwał Celem Medytacji.
W CM udało mi sie być około półtora dnia. To jest jakby zlanie świadomego i Nadświadomego umysłu w coś co nie jest ani świadomością ani Nadświadomością. Nadświadomość istnieje (jako Nadświadomosć) tylko z punktu widzenia świadomości. Doświadcza się wtedy min bardzo szybkiego wypalania sie karmy. Trzeba jednak umiec akceptowac skutki tego, czyli pojawiające się mozliwości. W pewnym momencie stało się to dla mnie zbyt wymagające , nie zrobiłem czegoś co czułem, że trzeba zrobić i ten stan sie rozpadł. To było traumatyczne.
Pozostała mi świadomośc tego co się tedy przejawia i świadomośc ścieżki dojścia do tego. Bardzo aktywna. Zaczęły sie problemy z tym jakżyć, bo nie umiałem żyć bez tego (nie robiąc tego co w CM) ani nie umiałem żyć w Tym, bo lęk mnie zżerał. Po paru miesiącach zmagań było ze mną już bardzo niedobrze, zacząłem sie dosłownie chwiać na nogach i z grubsza skapitulowałem.  Wróciłem do afirmacji. Ale mimo starań gdy próbowałem akceptowac treśc afki - im bardziej to robiłem tym bardziej odnawiała mi się świadomość CM i tego co w nim. Wtedy te afirmacje traciły sens, były jakby zbyt wolne zbyt odległe od tej Suwerennej Rzeczy. Wracałem więc do CM ale po chwili i tak nie umiałem tego przejawiać, bo wiedziałem jakie trudności przede mną staną i z lęku sie wycofywałem.

 To się działo tak w kółko przez kilka lat. Początkowo było jeszcze mimo wszystko fajnie, bo miałem jeszcze sporo wysokich energii, do których dostroiłem się kiedy byłem w CM. Jednak stopniowo zaczęło być coraz gorzej. Zaczęła się pojawiać nerwica. Odreagowywałem ją sobie skutecznie na początku ale wszystko wracało. Wreszcie wypierdzieliło mi nerwicą na maksa. Uruchomiła mi się nieprzytomna wściekłość, a za nią mechanizmy destrukcyjne i autodestrukcyjne. Zachłanność na syfy, klątwy i jeszcze nie wiadomo co. W pewnym momencie otarłem sie o chorobe psychiczną, co juz mnie całkiem pognębiło.
 Tych schizów nie umiem odreagowywać skutecznie bo ciągle mi wali albo wzorcami w rodzaju "nie będę sie rodził nie będę zył" , czy "będą się ze mnie śmiać". Tzn cały czas mam rózne presje, napięcia, nawet dziwne zaburzenia psychiczne i kiedy usiłuję to oczyszczać to ciągle kręcę się w zaklętym kręgu pewnych wzorców. Nawet jak coś oczyszczę to i tak za chwilę wyłazi świadomość CM (i to że tego nie przejawwiam) i jest znowu do bani. Wszystko się odnawia.
Czuję potrzebę podzielenia sie tym, wyspowiadania sie z tego.

Na swoje usprawiedliwienie chciałem dodać, że jak przypominam sobie emanacje CM to Gautama najprawdopodobniej nie osiągnął CM. (Zrobił troche rzeczy, których nie powinien zrobić np zjadł ta zatruta zupkę, nazwał sie Przebudzonym, czy przyjmował pokłony od uczniów, którzy nie osiągnęli Cm wystarczająco) Nie chce mi sie tłumaczyć dlaczego nie powinien był tego zrobić, bo to i tak niewiele da. W każdym razie przejawianie tego jest cholernie wymagające i nie znam nikogo z kart historii, kto by pokazywał jakość CM.
Ale tak naprawde nic mnie nie usprawiedliwia, bo gdyby miało usprawiedliwiać to bym nie miał teraz problemów.

Modliłem sie do Boga wiele razy, żeby mi jakoś pomógł. No i dostawałem odpowiedzi. Np ostatnio otrzymałem inspirację, zebym zajął sie oczyszczaniem 2 czakry. Tylko dlaczego ciągle wszystko sie kończy na wzorcach "nie będę się rodził, będą się śmiać" w których się zapętlam. Dlaczego po zakończeniu ćwiczeń uzdrawiających z powrotem zaczyna mi walić róznymi wzorcami, czasem z psychiatryka. Musiałbym praktykowac non stop a to jest zbyt męczące dla mnie.
Próbowałem byc pozytywny cały dzień ale od tego pojawiały mi sie takie napięcia, że wymiekałem (pewnie próbowałem stłamsić PŚ)

no to powiedziałem ;p






Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-18, 13:37:06 »
Blackrose
A ja się po Twoim 1 wpisie już obawiałem, że cała Twopja rozina tak się zmieniła, że zacznie studia psychotroniczne :)
Tym niemniej gratuluję :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-04-18, 11:54:00 »
Inga,

Trudno mi powiedzieć. Nie jest tak, że oni się całkowicie zmienili i przestali cierpieć. Nadal kręcą się w kólko i często upierają. Dali mi jednak spokój i przyzwolenie w mojej przestrzeni na działanie w tym co lubię. Przestali ze mną walczyć, a ja z nimi. To prawda co napisałam, że zainteresowali się tą tematyką, a brat szczególnie. U niego najboleśniej przebiegało budzenie świadomości i szukanie zainteresowań. Myślę, ze podziałała najbardziej praca z whh oraz modlitwa o prowadzenie. Nie sądzę, że mam na nich wpływ, to jakoś bardziej odgórnie poszło, możliwe tez, że uzdrawianie spraw z przodkami miało większy sens. To się zebrało w czasie. Zawsze tak mam, gdy nad czymś pracuję, uzdrawiam i po kilku latach jest jeden większy efekt zamiast tych mniejszych. Odpuszczało mi na najgłębszych poziomach to fakt, nie wiem jednak do końca w jaki sposób jest to z nimi powiązane.
« Ostatnia zmiana: 2013-04-18, 11:56:21 wysłana przez Blackrose »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-04-18, 11:09:19 »
Lubie ten spokój, który coraz częściej się we mnie pojawia :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-18, 08:38:08 »
Moja mama czytała ( bo teraz już nie może) głownie "Żywoty świętych" zaś noce poświęca na cierpienia za dusze czyścowe i modlitwy za dusze czyścowe.