Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 643828 razy)

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2013-03-19, 12:04:23 »
hahah Clincisko :)
zdjęcie mówi wszystko ! :) wolny i...a tero mi to lotto :)))

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-03-19, 11:34:25 »
Clint - ;-)))))

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-19, 11:07:57 »
Clint, haha.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-19, 10:19:34 »
:)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-03-18, 20:18:06 »
Clint
odżywasz:-)gratulacje:)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-18, 19:56:27 »
Zmieniłem sobie avatar na taki, który oddaje moją radość z faktu, że nie muszę mieszkać z moją matką pod jednym dachem :D

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-18, 17:09:57 »
Rozmowa z ludźmi na ulicy: "Po co żyjemy?"

http://wawalove.pl/Po-co-zyjesz-Pytanie-do-warszawiakow-a8624

LOL:P

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-03-18, 14:27:47 »
To ja pare słów na fali ostatniego wpisu Leszka by dzielić sie pozytywnymi doświadczeniami;-)

Rozwojem duchowym zajmuję się od kilku lat - z duzymi sukcesami - najpeirw wykreowałam własne mieszkanie, potem lepsze zarobki, fajniejsze relacje z ludźmi, potem wspaniałego partnera i rozwojowy związek a ostatnio zajęcie, które  pozwala mi wykorzystywac moje talenty. Moja rodzinka dośc sceptycznie podchodziła do moich "czarów marów" jak to określają ale jak się ostatnio przyznali - jesli mnie to służy to co im do tego? ;-) Ostatnio przegadałam całą niedzielę z moim bratem, który szuka pracy (jest po studiach). I cały dzień tłumaczyłam mu podstawy prawa kreacji, tego co to PS, świadomośc i WJ, jak to działa, co to afki, co to sesje regresingu i chłopak słuchał i czasem zadawał całkiem ciekawe pytania. Opowiadałam mu to wszystko w kontekście jego "problemów" (czytaj wyobrażeń) na temat znalezienia pracy. Zaproponowałam mu, że skoro ma czas a bardzo mu zalezy na znalezieniu pracy - niech spróbuje afek - metoda niekonwencjonalna ale dlaczego by mial nie sprobować. I muszę Wam powiedzieć, że mój osobisty brat zaskoczył mnie ogromnie. Po 3 dniach dostałam maila z propozycjami afek jakie sobie wymyślil - były całkiem "dojrzałe" jak na kompletnego nowicjusza:-) Podałam mu dwie poprawki i odesłałm by działał. Widziałam się z nim w ostatni weekend i znów mnie zaskoczył - założył sobie zeszyt i pisze afki - nie daje się wywałkom i pisze afki - do tego wielce zdziwiony mówi mi że dopiero teraz widzi jak ludzie sami sobie kreują problemy w zyciu tym co i jak mówią;-))) Przypomniało mi się gdy ja czyniłam pierwsze kroki w temacie i byłam podobnie oszołomiona tym jak to działa. Ciesze się bardzo, że braciszek zrozumiał prawo kreacji. Nie wiem czy bedzie dalej działał rozwojowo ale na pewno bardziej świadomie będzie kreował swoje życie.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-18, 13:07:33 »
Olga, bardzo ładnie napisane. Widać, że zrobiłaś przez te lata kawał dobrej roboty. Pełen szacun :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-18, 11:52:49 »
Olga

To ja mam podobnie:)
Miałam już kiedyś, zanim się zaczęłam duchowo rozwijać:)
Taka radość, zachwyt z jakiegoś osiągnięcia, to całe emocjonowanie się ma dużo wspólnego z napięciem, a także lękiem, że jest, coś się udało osiągnąć, a zaraz sie straci, przyjdą gorsze czasy, minie ten stan itd.  Gdy się czuje, że się zasługuje to jest to normalne i spokojne, jest czymś powszednim, a nie chwilowym spełnieniem marzeń.

Fajnie  ze o tym napisałaś, bo ja czując ten spokój zaczęłam się niepokoić, że coś nie tak ze mną, ze od materii i działania się odcinam, że powinnam działać w materii pełną
parą, jak najwięcej osiągać itp.
A ja szłam na łąkę, do parku, gdziekolwiek gdzie sporo natury i czułam się błogo. Właśnie takie rzeczy mnie cieszą:) Teraz utwierdzasz mnie w przekonaniu, że to jest OK.

Jak byłam w zwiazku z połówką, to mi się takie stany pojawiały, w pewnym momencie zaczęłam czuć taką fajną błogość, tak po prostu, że przestawałam się ekscytować
światem, nie ważne było gdzie idziemy, do jakiej restauracji, co będę jeść, gdzieś znikła zachłanność na doświadczanie czegoś, takie intensywne, podkręcające.
Mnie to wtedy przestraszyło, miałam poczucie, że część mnie zanika, rozpływa się i że coś tracę. Cele życiowe były nadal ważne, ale nie wzbudzały takich emocji i zachłanności. Były ważne by żyć, jakoś tak naturalnie. Były ważne, w sensie właściwe, ale nie aż tak ważne, jednocześnie.

Oj to nam obojgu wtedy wywalało. Mi ten niepokój, że tracę siebie, swoje ego(?), a drugiej stronie, że chce ze mną mocnych wrażeń razem doświadczać(wreszcie się w tym spełnić, że razem będziemy szaleć), a ja nie chce i że jestem taka nijaka, bez swojego zdania, obojętna. A przecież powinnam mieć swoje zdanie, stawiać na swoim, i to zdanie powinno być najlepiej inne niż drugiej strony:P
Mnie ten stan niepokoi bo mi się wydaje, że odlatuję, nie jestem ugruntowana, a powinnam gonić za materią, jak to ludzie. Z tym się ugruntowanie kojarzy: z napięciem, osiąganiem jak największej ilości sukcesów, gonieniem ciągle za czymś.
« Ostatnia zmiana: 2013-03-18, 11:56:16 wysłana przez Laka »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-18, 11:33:19 »
Podobno łatwiej puścić przywiązanie do cierpienia niż do przyjemności. A to z powodu lęku, że jak się puści przywiązanie do przyjemności, to ona zniknie, życie będzie pozbawione przyjemności, zostanie pustka, będziemy duchowym zombi. Tymczasem gdy uwalniamy przywiązanie do przyjemności przeradza się ona w jeszcze większą przyjemność, a nawet błogość, jest odczuwana na głębszym poziomie. A umysł pozostaje obserwatorem tego stanu.

Ja ostatnio mam tak, że nie reaguję wzniośle na coś co mi sie kreuje a o czym marzyłam od zawsze. Wszystko jest ciche, pozbawione emocji. Zrobiłam cos na co czekałam całe zycie, myslałam że będę wniebowzieta a tu nic, cisza, spokój akceptacja, zero emocji.Jakby nic się nie stało. Ale to nie jedyny przypadek. Tego jest dużo. Robię coś i nie ma "radości". Piszę radości w cudzysłowiu bo uświadamiam sobie, że wszystkie moje wczesniejsze reakcje, to podniecenie, wow itd- to nie byłam częściowo Ja. To była osoba która pragnęła. Teraz gdy nie mam tych emocji wiem, że tak naprawde nie ma czym sie emocjonować bo z obecnego punktu widzenia ja na to wszystko zasługuję, to normalne i oczywiste że mam to tamto i owamto i naprawde nie muszę reagować w sposób jak by to bylo "zlapanie Pana Boga za nogę", bo jestem z tym panem Bogiem juz bardzo blisko. Myślę że to jest częściowo etap od uwalniania sie od przyjemności. kiedys robiłam coś by było mi "jeszcze lepiej" i się tym emocjonowała, przezywałam, teraz wogóle tak nie mam, mam wrażenie że uwalniam sie od jakiejś części siebie z przeszłości a wraz z tym uwolnieniem przyciagam jeszcze więcej. Modlę sie też o lepsze jasnowidzenie, o jeszcze lepsze mozliwości uzdrawiania, o jeszcze szerzsze ujawnienie moich duchowych talentów, i w sumie to mnie cieszy najbardziej. Oraz to że niebawem będzie zielono w Polsce:) To są prawdziwe przyjemności i uczucia, spełnienie marzeń jakos nie satysfakcjonuje mnie aż tak, jak te wszystkie listki, bazie, przyroda. Przyrode odkrywam co roku i coraz bardziej to wszystko czuję, a realizacja planów w zyciu- fajnie, ale to nie to co wyzwala we mnie uczucia miłości i radości, takiej prosto z serca.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-17, 19:22:56 »
Ja nie jem mięsa z 20 lat. Popytaj w sklepach zielarskich o zioła nq przemianę materii - są gotowe mieszanki. No i poleciłbym się odrobaczyć, bo to też pewnie jest przyczyną! :)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-17, 19:07:11 »
:)
też chyba do tego powoli dochodzę...poszłam z tym do dermatologa, po antybiotyk bo już nie mogłam patrzec na to. przebila, dala antybiotyk który spowodował albo wywalenie infekcji wirusowej w gardle, albo zapalenie przełyku. skutkiem tego 2 dzien leżę i martwię się, czemu leki przeciwprzeziębieniowe nie pomagają. antybiotyk odstawiłam wczoraj.
a jakie są zioła na przemianę materii?
ojciec od wielu lat imputuje mi do glowy bym jadła żywnosć alkalizującą bo mam zakwaszony organizm. bym się do tego skłaniała, ale np mam grupe krwi zero i każą jej jeśc mięso, a mięso zakwasza. pomijam tu tez ze w ogóle nie zamierzam jeść mięsa i nie robię tego juz od pól roku i jakos nie narzekam.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-17, 19:01:54 »
wywaliły mi dwa okropne czyraki na twarzy-jeden na policzku, drugi nad okiem pod brwią. niby na zmianę pogodową, ale w rzeczywistości ze złości-przecież to jasne.

Ja też tak miałem w dzieciństwie - tak, to ze złości i nienawiści. Ale na planie fizycznym też można sobie pomóc, eliminując WSZYSTKIE SŁODYCZE, oraz pijąc zioła na przemianę materii. Naprawdę pomaga. Cukier powoduje czyraczność.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-17, 13:41:49 »
Wyznaję, że chyba coś niedobrego się ze mną dzieje- emocjonalne zaczynam popadać w jakiś mega nihilizm i cynizm, ale póki co jeszcze mi się to podoba.
Zobaczymy, co będzie dalej ;>