Br super

spędź je tak jak zawsze chciałaś na spokojnie i na pełnym luzie ;-))) Ja niestety dalej z rodzinką ale może uda mi się zastosować asertywność jak będą się rzucać do gardła
Właśnie co do asertywności- nigdy nie myślałam o tym narzędziu, które tak pięknie pozwala funkcjonować wśród ludzi jak o narzędziu. Mam książki, czytałam ale tyle to każdy potrafi. Może dlatego,że miałam w sobie intencje walki, wychowana byłam w buszu , w którym każdy sobie do gardeł skacze. Zawsze myślałam,że na ataki słowne innych trzeba takim atakiem przypieprzyć i jeszcze silnieszym ażeby się delikwent na dobre odwalił i nie myślał,że ja zawsze taką ofiarą pozostanę,że nią jestem. A tu wystarczy powiedzieć: atakujesz mnie, wychodzę. Boże jakie to proste i jakie to za razem trudne-żeby nie wpaść w wir głupich wojen i wojenek. Żeby nie toczyć tej wyimaginowanej batalii z piekła rodem. Ze muszę być górą,że muszę walczyć by wygrać. A jak zaczną mi przypieprzać przy stole to też można grzecznie powiedzieć,że sobie nie życzę takich tekstów bo wyjdę i tyle będą mnie widzieć. Kurdę na kurs się nie zapiszę ale będę ćwiczyć asertywność w praktyce

--> oczywiście muszę sobie dać prawo do błędów bo jednak te stare koleiny dla pś są znane i wyjeźdzone

ale fajnie ,że ponownie temat asertywności się pojawia w moim umyśle

)
NO i wyznam ,że kilka przystojnych mężczyzn się ładnie do mnie uśmiecha ostatnio

) może Ci mężczyźni wcale nie są jak ten mój ostatni? ;-) Czekam na więcej mężczyzn , którzy chcą się do mnie uśmiechać i miło pogawędzić na spacerze

chcę was chłopaki lepiej poznać ;-)))