zapisałem się trochę dla zabawy (dużo radości z ciała idzie podczas tańca) a trochę dlatego, że w zwykłym dyskotekowym tańcu mi zwyczajnie nie szło , nie umiałem i nie umiem się wyluzować. Więc chciałem to naprawić ;p
a w zespole byłem oczywiście prymusem, wszystko najszybciej łapałem
Ciekawe

- to ja mam dokładnie odwrotnie - najlepiej bawię się na tzw. freedance'ach - kiedy mogę tańczyć jak chcę i świetnie to wyluzowuje ciało

Za to nauka jakichkolwiek konkretnych układów ruchu idzie mi cholernie opornie. A próbowałam już wielokrotnie - taniec bollywood, taniec brzucha, zumba (mix między układem a la aerobic a tańcem); Po pierwsze nie nadążam za tym, co pokazują, a po drugie - mam jakąś blokadę na zapamiętywanie konkretnych sekwencji ruchów, konkretnych kroków i gestów i tego jak mają się układać ze sobą. Null, nie pamiętam, choćbym powtarzała wielokrotnie.
Ale i tak dobrze zazwyczaj się bawiłam na tych wszystkich zajęciach, mimo ze byłam najczęściej najgorsza w grupie

Pewnie dlatego,ze właśnie traktowałam to jako zabawę, a nie jako ambicję, ze nauczę się tańczyć

Na freedance'ach bawię się jednak najlepiej... bo jestem w tym niezła, potrafię się wyluzować, a nie sztywno i bez polotu podrygiwać - lecz nawet wykorzystuje wtedy niektóre ruchy, jakie się nauczyłam w poszczególnych rodzajach tańców

Na luzie, bez konkretnych sekwencji.