Sebastian
właśnie tą dążenie do rzeczy jest zgubne. Dążyłem usilnie do 3000 zł na miesiąc i co? Dostałem pracę która mnie zamęczała. Dążyłem do kreowania cudownego związku i co? Przemilczę ten temat
) W każdym razie męczę się bardziej niż zanim zacząłem coś kreować. Nie można egoistycznie kreować, trzeba pozwolić wypłynąć swojej karmie, pozwolić jej się oczyścić a wtedy to czy kreuję czy nie nie będzie istotne, bo i tak mnie wtedy spotykają same miłe rzeczy.
Właśnie dlatego pisałem o zmianie drogi. Tutaj miałeś drogę opartą zapewne na niezadowoleniu, presjach i innych niefajnych rzeczach - stąd takie, a nie inne skutki. Warto więc zmienić drogę (co jest procesem i może trochę trwać), ale jednocześnie nie porzucać swoich celów na rzecz "będzie co będzie, ja już nie mam siły na swoje cele".
Na pewno się trochę naczytałeś jak ja sam z kreowaniem związku fiksowałem przez te prawie 4 lata (jak ten czas leci...) i wciąż nie osiągnąłem tego celu. Dużo się namęczyłem, napłakałem, napresjonowałem, itd. W międzyczasie wciąż poprawiało się i nadal poprawia moje nastawienie do tego, mój sposób dążenia do tego celu. Wraz z poszerzaniem świadomości i puszczaniem zaślepień moje nastawienie staje się coraz bardziej korzystne i sprzyjające osiągnięciu tego celu.
A ja go nie zamierzam porzucać, niezależnie od tego jak długo jeszcze by mi nie wychodziło, bo najzwyczajniej w świecie to jest dla mnie ważne. To jest dla mnie bardzo, bardzo ważne aby ten cel osiągnąć i gdybym się poddał, zrezygnował z tego na rzecz jakiejś obojętności - to tak naprawdę zrezygnowałbym z pewnej części siebie. Choć dopiero się uczę jak bardzo ważny jestem dla siebie ja sam i jak bardzo ważne są moje potrzeby i pragnienia - wiem, że rezygnacja z tego celu byłaby brutalnym odrzuceniem siebie.
Ostatnio odkrywam bardzo fajną drogę do tego celu poprzez otwieranie się na miłość, na Boga, na swobodny przepływ i czuje że jestem coraz bliżej. I widzę, że to nie sam cel w sobie i niemożność jego osiągnięcia mnie unieszczęśliwiały, ale złe drogi do jego osiągnięcia.
Tak więc jak chcesz tej kasy i tego związku, to chciej dalej, nie okłamuj się że jest Ci to obojętne, nie gwałć się próbując zrzucić na siłę jakieś tam egoizmy. Po prostu zmień drogę, pozbądź się presji, działania do osiągnięcia celów kosztem samego siebie i innych negatywnych nastawień.
Jak coś jest dla Ciebie ważne to jest to ważne, zapomnij o skostniałych staruchach gadających o uwalnianiu się od ego i pragnień. Uwolnienie od ego i pragnień nie powinno być celem rozwoju, ale jego skutkiem, a to jest poważna różnica.