Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 643700 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-30, 08:41:01 »
Jakis czas temu okazalo sie ze jestem magiem.

Ile masz wzorców magicznych?

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-30, 08:13:56 »
wooooooow!!!!!!  :D
Siostro, mega :D
Melduj mi się ze szczegółami na priv, ale już :) odezwe się wieczorem póznym, jak wrócę z kołchozu:)
Czyli jednak Anglik?:D

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-11-30, 01:48:09 »
Wyznaje,ze kocham i jestem kochana hihi:)

Kocham Cie Adrien:))

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-11-30, 01:26:28 »
Podczas kriji wywalało mi że grzeszę chcąc się rozwijać duchowo, że nie powinienem tego robić, i że ma mnie słońce palić, deszcz na mnie padać i mam przepraszać za to że chciałem coś dobrego dla siebie.

Wchodzę w temat, rozwalę te wszystkie schizy w drobny mak. Dzięki wam za dialog :))) Przeczytałem i pomogliście mi dotrwać do momentu w którym zrozumiałem że to tylko wywałka.

Clint. Przeczytałem to co piszesz i z częścią się zgodzę ale w dużej mierze mam inne zdanie na temat. Ale nie chcę się wdawać w czysto teoretyczną dyskusję na temat tego jak ma wyglądać rozwój.
« Ostatnia zmiana: 2012-11-30, 01:28:47 wysłana przez Sebastian »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-30, 01:08:22 »
Sebastian
Cytuj
właśnie tą dążenie do rzeczy jest zgubne. Dążyłem usilnie do 3000 zł na miesiąc i co? Dostałem pracę która mnie zamęczała. Dążyłem do kreowania cudownego związku i co? Przemilczę ten temat :))) W każdym razie męczę się bardziej niż zanim zacząłem coś kreować. Nie można egoistycznie kreować, trzeba pozwolić wypłynąć swojej karmie, pozwolić jej się oczyścić a wtedy to czy kreuję czy nie nie będzie istotne, bo i tak mnie wtedy spotykają same miłe rzeczy.
Właśnie dlatego pisałem o zmianie drogi. Tutaj miałeś drogę opartą zapewne na niezadowoleniu, presjach i innych niefajnych rzeczach - stąd takie, a nie inne skutki. Warto więc zmienić drogę (co jest procesem i może trochę trwać), ale jednocześnie nie porzucać swoich celów na rzecz "będzie co będzie, ja już nie mam siły na swoje cele".

Na pewno się trochę naczytałeś jak ja sam z kreowaniem związku fiksowałem przez te prawie 4 lata (jak ten czas leci...) i wciąż nie osiągnąłem tego celu. Dużo się namęczyłem, napłakałem, napresjonowałem, itd. W międzyczasie wciąż poprawiało się i nadal poprawia moje nastawienie do tego, mój sposób dążenia do tego celu. Wraz z poszerzaniem świadomości i puszczaniem zaślepień moje nastawienie staje się coraz bardziej korzystne i sprzyjające osiągnięciu tego celu.

A ja go nie zamierzam porzucać, niezależnie od tego jak długo jeszcze by mi nie wychodziło, bo najzwyczajniej w świecie to jest dla mnie ważne. To jest dla mnie bardzo, bardzo ważne aby ten cel osiągnąć i gdybym się poddał, zrezygnował z tego na rzecz jakiejś obojętności - to tak naprawdę zrezygnowałbym z pewnej części siebie. Choć dopiero się uczę jak bardzo ważny jestem dla siebie ja sam i jak bardzo ważne są moje potrzeby i pragnienia - wiem, że rezygnacja z tego celu byłaby brutalnym odrzuceniem siebie.

Ostatnio odkrywam bardzo fajną drogę do tego celu poprzez otwieranie się na miłość, na Boga, na swobodny przepływ i czuje że jestem coraz bliżej. I widzę, że to nie sam cel w sobie i niemożność jego osiągnięcia mnie unieszczęśliwiały, ale złe drogi do jego osiągnięcia.

Tak więc jak chcesz tej kasy i tego związku, to chciej dalej, nie okłamuj się że jest Ci to obojętne, nie gwałć się próbując zrzucić na siłę jakieś tam egoizmy. Po prostu zmień drogę, pozbądź się presji, działania do osiągnięcia celów kosztem samego siebie i innych negatywnych nastawień.

Jak coś jest dla Ciebie ważne to jest to ważne, zapomnij o skostniałych staruchach gadających o uwalnianiu się od ego i pragnień. Uwolnienie od ego i pragnień nie powinno być celem rozwoju, ale jego skutkiem, a to jest poważna różnica.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-11-30, 00:47:19 »
Sebastian
Najlepsze jest to, że cały czas jesteś i byłeś genialnym ukochanym dzieckiem Boga do tej swiadomosci warto wrocic-pisze wrocic bo Ty tak naprawde wiesz o tym doskonale  nawet jesli uwierzyles kolegom i urokliwi 13 latkowie osiagneli swoj cel na tyle ze do dzisiaj ich slowa materializowales...Czas zostawic rozwiazanie WJ:)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-11-30, 00:40:11 »
Iustitia
Napisałbym, że w podstawówce miałem same szóstki z wypracowań, na zajęciach z nauk ścisłych obliczenia były dla mnie jedynie zabawnym tańcem cyferek które zawsze sie układały w całość co czyniło mnie bardzo szczęśliwym i inni mi tego zazdrościli i gnębili mnie za to. Ile ja się w podstawówce nasłuchałem od kolegów że jestem głupkiem i idiotą i że na niczym się nie znam. Ale pisząc to już jestem zły na siebie że piszę o takich rzeczach!!! Nie można się wywyższać.

W ogóle jestem zły na siebie że odzywam się do ludzi, dlatego od jakiegoś czasu w towarzystwie wolę milczeć. I wkurza mnie to strasznie bo czuję taką niemoc i tragizm swojej postaci, że pożal się Boże.

I najczęściej winię siebie kiedy powiem komuś coś od serca. Bo kojarzy mi się to z egoizmem, albo poczuciem że znika moja wolność albo czymś jeszcze innym.

Idę zrobić kriję.
« Ostatnia zmiana: 2012-11-30, 00:43:25 wysłana przez Sebastian »

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-11-30, 00:33:05 »
Sebastian
czytam Cie dzisiaj i caly czas widze dzieciaka, ktorego inne zazdroszczace mu dzieciaki swa zazdroscia sciagaly na ziemie na zasadzie zobacz my nie mamy takich resorakow wiec jestesmy lepsi bo ty masz resoraki a my jestesmy biedni ale uczciwi... Dla Boga nie ma granic dla Boga wszystko jest mozliwe wiec zaufaj i zyj po swojemu. Miej odwage:)bez wzgledu na pomysly, presje etc innych:)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-11-30, 00:32:45 »
Clint - właśnie tą dążenie do rzeczy jest zgubne. Dążyłem usilnie do 3000 zł na miesiąc i co? Dostałem pracę która mnie zamęczała. Dążyłem do kreowania cudownego związku i co? Przemilczę ten temat :))) W każdym razie męczę się bardziej niż zanim zacząłem coś kreować. Nie można egoistycznie kreować, trzeba pozwolić wypłynąć swojej karmie, pozwolić jej się oczyścić a wtedy to czy kreuję czy nie nie będzie istotne, bo i tak mnie wtedy spotykają same miłe rzeczy.

Nie można srać wyżej niż się ma.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-30, 00:28:38 »
A co jest złego w tym, że Ty chcesz sobie czegoś podoświadczać? No przecież to tylko i wyłącznie Twoja sprawa czego doświadczasz, a czego nie.

To, że kiedyś chciałeś wielu rzeczy i dążyłeś do nich złymi drogami to nie powód, żeby przestać do nich dążyć - to powód do tego, aby wybierać lepsze drogi :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-11-30, 00:22:25 »
Bo czuję się za dużym egoistą i za dużo bym chciał. Kiedyś nie szanowałem zdania innych i manipulowałem ludźmi żeby uzyskać to, czego chcę. W ten sposób zatraciłem świadomość tego że to co chcę, może być mi dane tak po prostu. Dlatego chcę się całkiem wyzbyć egoizmu i doświadczać na nowo cudownych rzeczy samych od siebie, W taki sposób żeby być nimi znowu zaskoczonym.

Bo to, co było najlepsze, wtedy kiedy się działo - wtedy nie miałem żadnego punktu odniesienia. Dlatego zafałszowaniem jest to, że oczekuję że przytrafi mi się wspaniała miłość i związek wtedy kiedy odnoszę się do czegoś przeszłego. To samo się tyczy bogactwa. A może Bóg ma dla mnie coś lepszego niż związek i kase? Może włócząc się bez celu i bez trwalszych znajomości i bez kasy po świecie będę szczęśliwszy? Przecież to niewykluczone!! Odnoszenie się do przeszłości zamyka możliwości. Żeby przestać się odnosić do przeszłości, trzeba przestać się kurczowo trzymać egoistycznie "ja chcę znowu tego doświadczać". Ach, ale to trudne, wszystko miesza mi się w głowie. Raz się czuję mądry a jak sobie pofolguję to za chwilę czuję się znowu głupi.

Myśli o tym powodują że kręcę się w konwulsjach i jak już się zmęczę to odpuszczam.

W ogóle wiecie co? Jak już mnie naszło na szczerość?

Czuję się strasznym tchórzem. Chciałbym tak odważnie się rozwijać duchowo jak dajmy na to Olga, czy Kinga - takie mam wyobrażenia o was. Ja bardzo często odpuszczam coś dopiero wtedy kiedy życie zapędzi mnie tak w kozi róg z moimi obciążeniami, że już nie mogę dłużej udawać że ich nie widzę. I często łapię się na tym że daję sobie błyskotki i pozory wyższych duchowych stanów (na które jestem bardzo chciwy) i dopiero kiedy widzę że to nie działa, dopiero wtedy mierzę się ze swoimi słabościami i następuje prawdziwa transformacja.

Chciałbym być odważniejszy, szczerszy, bardziej prawy. Z drugiej strony wydaje mi się że jestem w swojej konstrukcji duszy prawy, a nieprawe są tylko obciążenia. Ach ten dualizm! To cena za to że wiele wcieleń mataczyłem na różne sposoby dla swoich korzyści. Dzisiaj rozwiązałem na serduchu węzełek karmiczny związanych z mataczeniem miłością. Kochasz mnie skarbie? Taaaak, kocham Cię, ale przecież ja Cie kocham, dlatego musisz być ze mną i tak do zrzygania. Tfu! Zrobił się z tego kącik oczyszczania moich brudów. Czuję się strasznie zawzięty na pisanie jak już mi tak wywala, więc chyba pora kończyć.
« Ostatnia zmiana: 2012-11-30, 00:30:02 wysłana przez Sebastian »

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-11-30, 00:11:42 »
Sebastian
za inteligentny jesteś, zebys sobie umniejszal...
"Kiedy zrównoważe karmę i będę w coraz większej harmonii bez oczekiwania niczego wielkiego od świata, wszystko co dobre samo zacznie do mnie napływać." to jest warunek -pytanie dlaczego stawiasz warunki i dlaczego zapomniales ze na wszystko co dobre zaslugujesz juz teraz. Bo?
Bo jesteś:)


Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-11-30, 00:05:31 »
Mam potrzebę całkowitego wyzbycia się egoizmu. Egoistyczne kreowanie związków, bogactwa - to nie tak działa. Każdy dostanie wedle swojej karmy. A ja wciąż czuję się złym człowiekiem. Dopóki tego nie odkupię, nie wycierpię, nie zrównoważę, mogę sobie kreować do usranej śmierci a i tak nie będzie w tym równowagi. I będę tylko tęsknił / uciekał .

Wtedy kiedy luzuję z tym co ja bym chciał, pojawia mi się nowa przestrzeń w sercu i możliwości same się pojawiają. Fakt że towarzyszy temu często cierpienie, bo przechodzi się przez własne zakłamania. Ale wydaje mi się to najwłaściwszą drogą. Kiedy zrównoważe karmę i będę w coraz większej harmonii bez oczekiwania niczego wielkiego od świata, wszystko co dobre samo zacznie do mnie napływać.

I tak chciałbym żeby to wyglądało. Amen. Egoista forever ;))

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-11-29, 22:59:36 »
Jakis czas temu okazalo sie ze jestem magiem. Po przeczytaniu artykulu Leszka Czarna magia w rodzinie - stwierdzilam ze nic sie nie zgadza i chyba magiem nie jestem. Ale minelo troche czasu, walkowalam temat, analizowalam itd. i cos zaczelo sie jednak zgadzac. Chociazby myslotok - negatywne natretne mysli powstajace na skutek wewnetrznych monologow pelnych roznych pretensji i zalow i mocno opartych na niskiej samoocenie. Nie wiedzialam jak to ugryzc, skad to sie bierze. Teraz tez nie wiem ale przynajmniej moge to do czegos przyporzadkowac. Pilnuje sie teraz kiedy nachodza mnie negatywne mysli. Jestem magiem. To straszne. Jestem mila i przyjemna dla ludzi, mama mnie tego nauczyla. Ale wewnetrzna dziura wychodzi moja natura maga - negata, krytykanta, tworcy niskich wibracji. Paskudne to. Dlaczego ja taka jestem. Zewnetrznie zgodna mila i usmiechnieta a w srodku czepialska, zimna. Zastanawiam se czy jest da mnie jakis ratunek. Wiem, musze podniesc samoocene, kochac, akceptowac siebie. Pracuje nad tym, choc z oporami. Ale najgorsze jest to, ze moje zdanie o mnie samej pogorszylo sie...kim ja bylam, jasny gwint, ze jest we mnie mag. To dlaczego mialam taka cudowna, przyjemna i kochajaca matke?moze to laska boza? zebym zobaczyla przeciwienstwo praktyk magicznych i miala inspiracje plynaca od matki, do zmiany? Mag. Szkoda ze nie bialy. Zreszta nie wiem. W kazdym razie w pewnym sensie wiadomosc ze jestem magiem przyniosla ze soba pewien niesmak w stosunku do siebie samej, mowiac delikatnie. I co ja w ogole na forum robie? Mag na forum? Ech...

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-11-29, 19:44:51 »
Tak w zasadzie to bycie potencjałem jest najprzyjemniejszą rzeczą na świecie.

Wyobraźcie sobie Wielki Wybuch. Nic nie było, nagle JEB i wszechświat zaczął się w ogromnym tempie rozwijać. To musiała być najradośniejsza chwila istnienia.

Dlatego kiedy idę w miasto, i jestem nieuwarunkowany, chodzę po uliczkach, nagle odruchowo skręcam gdzieś w lewo, mimo że zamierzałem iść prosto, wchodzę do jakiegoś lokalu, coś zwraca moją uwagę, tu zaczynam z kimś rozmawiać, albo w ogóle jak rozmawiam z ludźmi spotkanymi na mieści bez żadnych nastawień - dialogi są mistrzowskie i nadawały by się na świetny film / książkę. Nie chwalę się, ten potencjał wtedy działa w 2 strony. Kiedy ja jestem bez nastawień, to ludzie dookoła mnie robią się genialni :)

To, co blokuje potencjalność to wzorce, w tym wzorce odrzucenia i przekonania na temat tego jak co ma wyglądać. Czuję strach przed wejściem w temat ale ten temat mnie pociąga.

Olga - bardzo mi się podobają Twoje ostatnie posty i inspirują mnie we wchodzeniu w to o czym piszę :)