Noo, to o czym piszecie = moje uświadomienia, i zgadzam się z tym. To tłumaczy moje postrzeganie aury, kiedys pisałam w innym watku, ze wiem ze osoba ktora ma 26 erd ma duże predyspozycje do oswiecenia często większe niż 35, w tu i teraz. Jest coś, co spływa, jakaś taka łaska i nie jest to zalezne całkowicie od obowiazującej drogi duchowej ktora jest nam tu znana, nie jest warunkiem ilośc przerobionego materiału- choć wtórnie zbliża to do oswiecenia oczywiście. Chodzi o medytacje, a raczej o załapanie tego czegoś. ostatnio miałam taki przeblysk, ale 2dnia dalam sie sprowokowac i ucieklo. I to był stan w którym normalnie zyłam, ale czułam się jak w matrixie. tzn, jakby było ale nie bylo, nie bylo ale bylo:) byłam ponad swoje ego, ale do czasu gdy ktoś mi wbił szpilę a ja to przyjełam:) To był przytomny stan, nie chodzi o to ze miłośc ze mnie buzowała, ale też o poszerzenie i połączenie z czymś wyrzej, taka wysoka wibracja w środku.
Zrozumiałam też ze moge sie oświecić w kazdej chwili, nie musze wybierac cichego miejsca do medytacji, nie muszę działać z poziomu: ok to teraz medytuje, cicho ma być wracam za godzinę. To sie wlewa jakoś i albo to powstrzymuję, albo nie. Ale zanim to sie stało, długo pracowałam nad sobą, owszem. cięzko mowic o czymś co jest mądrzejsze ode mnie ale myslę ze idę w dobra stronę;)