Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 642965 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-11-10, 00:06:09 »
Clint, gratuluję :D

Nie muszę z niczego rezygnować, w ogóle niczego nie muszę - po prostu wybieram sobie to co chcę i jak mi się nie podobają konsekwencje moich wyborów, to mogę sobie wybrać coś innego i tyle. To ja jestem najważniejszy w moim rozwoju (...).

:)))

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-09, 23:57:33 »
Ale miałem dzisiaj sesję...

Zeszły ze mnie pewne spiny w kwestii miłości, dając taką ulgę jaką czuję średnio nie częściej niż raz czy dwa razy do roku. Autentycznie skakałem z radości przed lustrem na sam swój widok.

Dowiedziałem się też, że Bóg nie jest pedofilem. Serio. Idąc za pewnymi seksualnymi obciążeniami dotarłem do wcielenia w którym zgwałciłem jakiegoś dzieciaka i wtedy padł z mojej strony do Boga tekst w stylu "co, nawet to cię nie rusza? Pewnie lubisz popatrzeć cholerny zboczeńcu". Śmiałem się chyba z dobrą minutę, gdy sobie uświadomiłem że moja naprawdę traktowała Boga jako bezdusznego pedofila.

Puściło mi coś tam podpinania się pod Leszkową strukturę, powstałą wiele wcieleń temu, której celem była walka z białymi i szerzenie kaganka oświaty w rozwoju, co było naszym obowiązkiem nim całkiem wrócimy do Boga. W tym było ślepe łażenie za Leszkiem i czekanie aż się w końcu oświeci, żeby poleźć dokładnie tą samą drogą za nim. Coś mam wrażenie że do dziś sporo osób siedzi i czeka :P

Bardzo ważną rzeczą jaką sobie uświadomiłem to jest to, że nie ma żadnej jedynej, słusznej drogi do oświecenia, którą miałbym traktować jako coś ważniejszego od moich potrzeb. Zamiast ciągle sobie szukać jakichś wymyślnych celów i warunków oświecenia, lepiej jest się otwierać na siebie, na swoje potrzeby i uczyć się je swobodnie przejawiać. Nie muszę z niczego rezygnować, w ogóle niczego nie muszę - po prostu wybieram sobie to co chcę i jak mi się nie podobają konsekwencje moich wyborów, to mogę sobie wybrać coś innego i tyle. To ja jestem najważniejszy w moim rozwoju, a nie jakieś filozofie, pustki srustki i inne nieba. To nie chodzi o to, żeby dojść do tego, co ten Bóg chce ode mnie, bo On niczego nie chce - tu chodzi o to, aby dojść ze sobą do porozumienia, czego się samemu chce.

Uświadomiłem sobie też, że tak bardzo przyzwyczaiłem się do cierpienia i wyrzeczeń w rozwoju, że traktowałem realizacje celów dla samej mojej przyjemności (zdrowej przyjemności) jako coś oddzielnego od rozwoju, coś co go nie wspomaga. Jaki to był szok jak się skapnąłem, że jak otwieram się na sprawianie sobie przyjemności, kreowanie zdarzeń służących przyjemności, to też jest to rozwój.

No, ale i tak najbardziej mnie cieszy ta mega ulga z puszczeniem spiny na miłość - dużo szło w klimatach związkowych i poszły jakieś mechanizmy odpychania potencjalnie zainteresowanych dziewoi takim agresywnym, podświadomym "spadaj, niczego od ciebie nie chce". To zdecydowanie powinno pomóc w dopuszczeniu do siebie odpowiedniej kobiety :D

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 22:00:06 »
Cytuj
Zazwyczaj, jeśli już się używa (nawet nieświadomie), to właśnie po to, by miały silny wpływ na świadomość.

dokładnie!

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 21:18:47 »
Cytuj
Dlaczego więc substancje psychoaktywne mają aż tak duży wpływ na świadomość?

Widzę to tak, że u ludzi, których większość świadomości jest zawężona do ciała fizycznego, silne zmiany w mózgu są równoznaczne z silnymi zmianami w świadomości. Na ludzi, którzy wychodzą świadomością poza ciało fizyczne, substancje psychoaktywne działają w mniejszym stopniu. Na oświeconych nie działają w ogóle:) W gruncie rzeczy wszystko zależy oczywiście od intencji, z jakimi takich substancji się używa. Zazwyczaj, jeśli już się używa (nawet nieświadomie), to właśnie po to, by miały silny wpływ na świadomość.
« Ostatnia zmiana: 2012-11-09, 21:24:07 wysłana przez Piotr »

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 18:56:16 »
Almighty, serdeczne dzięki za przeniesienie postów :)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-08, 17:05:52 »
A ja dochodzę do wniosku, że chciałabym zamienić moje ograniczone, biologiczne ciało na coś lepszego. Ostatni wykład z fizjologii jakoś podważył mój paradygmat umysłu nad materią. Yea, yea wiem, że tylko nieoświeceni wychodzą z płaszczyzny materii. Chociaż stan comy (śpiączki) jest indukowany tylko i wyłącznie poprzez wyłączenie pewnych bardzo 'prymitywnych' ośrodków w rdzeniu przedłużonym, które odpowiadają za pobudzenie i świadomość to perspektywa tego, że moje świadome ja jest wynikiem procesów neurochemicznych w moim mózgu jakoś do mnie nie przemawia... widzę to raczej, że procesy neurochemiczne są odzwierciedleniem aktywności umysłu, nie da odwrót. Choć w sumie wymiana przebiega w obie strony. Dlaczego więc substancje psychoaktywne mają aż tak duży wpływ na świadomość?
« Ostatnia zmiana: 2012-11-08, 17:10:59 wysłana przez StArfire »

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-08, 00:14:55 »
Rozmawialam dzisiaj z kumpela,ktora wg mnie jest szczesliwa ,ma dobra prace,fajnego meza itp.Zajmuje sie rozwojem,czasem jezdzi na jakies fajne warsztaty ,ale bez przesady,Nie przesiaduje na zadnych forach rozwojowych-po prostu widac,ze zyje jak najbardziej w tu i teraz.Kiedy zaczelysmy rozmawiac na tematy poruszane w wiekszosci tu na forum zapytala mnie -dlaczego wiekszosc rozwojowcow wszedzie szuka problemow,rozwiaze jeden to zastanawia sie co by tutaj teraz ponaprawiac,jak nie znajduja w tym wcieleniu to zagladaja do przeszlych.Wg niej to jest tylko pozoranctwo rozwojowe.Hmm cos w tym bylo ,bo caly dzien dzisiaj o tym mysle.I jeszcze powiedziala,ze paradoksalnie rozwoj traktuja jako ucieczke przed prawdziwym rozwojem i zyciem..

Jest trzecia kategoria ,która jednak idzie od rozwiązywania jednego problemu do drugiego a jednak życie im się poprawia i ten rozwój się na życie przekłada .Na tym forum to tu chyba masz trochę przykładów takich osób .Poza tym to do tej ścieżki trafiają ludzie ,którzy sobie dużo namieszali ,mieli wiele błędnych przekonań w przeszłości i doświadczyli wielu traum dlatego tak to wygląda jak wygląda .Na pewno jednak to co opisujesz się zdarza ,ta ucieczka od życia w rozwój .Niektórzy z tego forum ten mechanizm u siebie rozpoznali i się od niego uwolnili .Black Rose o tym pisała ,ja w sobie też to czułem .
 Swoją drogą to czasem ucieczka od rozwoju jest w życie ...tak w życie .W pracę , w obowiązki ,w planowanie ,w zainteresowania .Ucieka się żeby nie konfrontować się ze swoim wnętrzem ,problemami i nawet całkiem może być dobrze w tym życiu jak już się ma je w miarę poukładane a jednak to też ucieczka i tego też na sobie doświadczałem.
 Swoją drogą

 S

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-07, 21:34:19 »
ale ja czasem jestem głupia :D

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-11-07, 20:28:35 »
Semirko

wlasnie tak trzymac....ja jestem rozwojowcem gdzies od roku z kawalkiem...ale przyznaje jest coraz lepiej....najbardziej ciesze sie ze swiadomego zycia z Bogiem i ze codziennie jestem szczesliwsza....bo zycie idzie do przodu i jest roznie...ale ja jestem z siebie zadowolona i mam dowody na to, ze ide w dobrym kierunku. Wszystko robie na wyczucie- nie zmuszam sie i zyje super i ciesze sie na jeszcze lepsza przyszlosc !!!

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-11-07, 20:21:55 »
Wedlug mnie zycie jest najlepszym lustrem.Jezeli mialabym za soba np 10 lat rozwoju,dalej problemy z kasa,zwiazkami,materia,wybaczenie by u mnie kulalo to bylby dla mnie znak ,ze cos jest nie tak.
Nie chcialabym sie obudzic po tylu latach z reka w nocniku i stwierdzic,ze moj rozwoj to byla tylko ucieczka.Ale mysle,ze mi to nie grozi:)
« Ostatnia zmiana: 2012-11-07, 20:24:41 wysłana przez Semira »

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-11-07, 20:16:40 »
A swoja droga nieraz ktos sie oglasza jako terapeuta...a ma ze soba problemy....patrzysz z litoscia na taka osobe i......no coz musisz ja zaakceptowac....choc jesli partaczy robote i oglasza sie "wielkim rozwojowcem" to zla opinia o nim dotyka tez Ciebie i innych rozwojowcow ;)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-11-07, 20:12:02 »
Semira

rozumiem Ciebie, wiesz zgadzam sie z Toba...nieraz masz wrazenie, ze krecisz sie w kolko.W rozwoju jak i w zyciu jest roznie- to chyba intencje albo strach...nie wiem. Wlasciwie ryzyko jest, ze cos robisz ale sie nie posuwasz do przodu. To chyba jest to i to jest smutne....moze kazdy powinien co jakis czas zrobic albo rachunek sumienia...albo isc do kogos porade, aby zobaczyc, czy nie utknal w martwym punkcie...
Ciezko jest u siebie nieraz widziec obiektywnie...to chyba to ...choc mysle, ze w ciagu calego zycia natrafiamy na przeszkody i niektorzy je pokonuja, a niektorzy sie oklamuja i ukrywaja...jak to zwykle bywa, szkoda, ale trzeba isc do przodu i ciesze sie dla Was, ze macie pozytywny stosunek do rozwoju i zycia ;)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-11-07, 20:00:41 »
Jola16

:)))Troche opacznie zrozumialas tego posta:)Ona mi nic nie wmawiala-wrecz przeciwnie ,mowila mi ze mam zdrowe podejscie do rozwoju i nie szukam w nim ucieczki od zycia.Rozmawialysmy tak ogolnie o rozwojowcach bo ja ich juz troche poznalam w swoim zyciu i ona takze,tylko ja wczesniej tego nie zauwazalam u innych i dlatego wczoraj tak troche zaczelam sie zastanawiac i doszlam do wniosku,ze miala racje.
Ja nie zajmuje sie rozwojem zbyt dlugo od jakis 3 lat,a niektorzy moi znajomi siedza w tym latami.I wczoraj wlasnie sobie uswiadomilam,ze wielu z tych ludzi mimo iz wszystkie ksiazki duchowe maja w jednym paluszku,znaja wszystkie metody rozwojowe,potrafia pieknie mowic o rozwoju to jak sie im blizej przyjzalam to oni nie maja przepracowanych podstawowych lekow jak np bezpieczenstwo..,zwiazki z ludzmi szkoda gadac,stosunek do materii tak samo,ale dowartosciuja sie tym ,ze sie rozwijaja.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-11-07, 19:51:59 »
Semira

Twoja kumpelka ma racje, to proste co mowi, ale nie sadze, zeby ktos rozsadny z nudow sie oczyszczal, czy uwalnial. Takie jest moje zdanie. Pare razy czytalam,ze ktos mial w swojej karmie prawie"posprzatane " i nie szukal dalszych problemow.
To co Ci Twoja kumpelka zarzucila ja odbieram za wynioslosc, sorry, ale fakt, ze ja nie mam jazd, albo niewiele do przerobienia- nie znaczy, ze inni tez maja porzadek u siebie.Ona wydaje mi sie troche przemadrzala i ocenia innych powierzchownie- fakt ludzie nieraz szukaja problemow, tam gdzie ich nie ma, ale tak nie jest tylko u rozwojowcow.
Ja nieraz tez mam wrazenie- ze wszystko jest proste- zaufaj Bogu i daj sie prowadzic.Otworz sie na bogactwo i badz w koncu szczesliwy- to dziala jak zimny prysznic- to tak malo....ale takie to trudne.
Twoja kumpelka - mam nadzieje jest-  jak mowi szczesliwa.....ciesze sie dla niej, naprawde - ma zdrowe podejscie -jej przyklad swieci....i jesli ma juz wszystko zalatwione i rozegrane to tylko gratulowac takiego spelnionego zycia.

Dla innych, ktorzy nadal zmagaja sie ze soba zycze wielu sukcesow, Semira nie martw sie nie pozwol sobie wmowic, ze jestes jednym z rozwojowcow, ktorzy szukaja sobie problemow.....zyj jak zyjesz, rob co robisz - mysl o Bogu.... ;)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-07, 19:00:17 »
Tak w ogóle to przyjechałam wczoraj do domu i zaczęlo mi wywalać. Mam już dość serdecznie międlenia złości i żalu do męzczyzn. Te emocje, przekonania i wzorce związane z tym tematem są mega wkurzające;)
Ja już teraz naprawdę chcę mieć tylko ułożoną, korzystną sytuację pienięzną i zdrowotną, chcę wyleczyć wreszcie chorobę. Jak mi się uda to osiągnąć to będzie super :)) skupię się na życiu tu i teraz i zadowoleniu w Sobie, relacji z Bogiem. Przez jakiś czas nic nie będę oczyszczać, chcę po prostu spokojnie pożyć. To chyba nie są jakieś wielce wygórowane oczekiwania