Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640321 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-21, 23:14:02 »
Bardzo mi też pomaga świadomość że ja pogodzona ze sobą, nie mam innej woli niż Bóg dla mnie. To oznacza, że wszystkie pozytywy w życiu o wiele szybciej i łatwiej się mogą materializowć niż negatywy :)

Tak i to jest super:)
No i z tym mam problem ;)
Skoro ja to Bóg i Bóg to ja to tak samo jest z innymi ludźmi. A wolna wola innych nie musi być zgodna z moją i ... lipa :D
Kolejny dylemat do wyprostowania;)
Grażyna może pś jeszcze nie wierzysz w to, że to co inni wybierają i to co Bóg ma dla nich to Ci jakoś przeszkadza w tym co Bóg ma dla Ciebie, chodzi o spełnienie. Jakby uzależnienia spełnienia od innych ludzi. A to Bóg ma dla Ciebie spełnienie tak czy siak:) Jak nie z tymi, to z innymi. Mi pomaga powtarzanie sobie tego w medytacji. Jeszcze potrzebuje przebrnąć przez mocno zakorzenione przekonania mojej pś, że muszę się zaniżać, dostrajać, dopasowywać do oczekiwań i poziomu innych ludzi, nawet niskich, by żyć, funkcjonować w materii, by coś dostać. Jakby dla mnie Boskiej, świadomej i pełnej światła, miłości, nie było tu na ziemi miejsca. Dziwna sprawa, ale bardzo uciążliwa i blokująca.

A ja się bardzo cieszę, że w tym wcieleniu poznałam mojego połówka i z nim byłam:) Dzięki temu tak wiele mogło mi się pokazać i mogłam te największe dla mnie karmiczne hardcory uzdrowić. Jestem mu bardzo wdzięczna:)

Jeszcze fajna rzecz mi przyszła, by nie rozkminiać takich  dylematów na mental, bo to nie tędy droga, za to łatwo sobie stworzyć nowe wyobrażenia, na bazie  tego co się już ma, a trzeba wyjść poza. Takie mentalne rozważania są bez sensu. I człowiek kręci się dalej w meandrach własnego umysłu.
Ja kiedys w niezrozumieniu uwierzyłam właśnie z jakiś szkół duchowych, że nalezy wykluczyć analityczne myślenie i mental, coś jakby pozbyć się umysłu na siłę. By wyjść poza właśnie te paradoksy, zobaczyć RZECZYWISTOŚĆ. To była duża głupota. Niezrozumienie tematu. To wcale nie o chodzi o to by zniszczyć logiczne i analityczne myślenie, w pewnym sensie zniszczyć umysł, bo ono jest potrzebne. Tylko trzeba go sensownie uzywać:)
« Ostatnia zmiana: 2012-09-21, 23:23:01 wysłana przez Laka »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-21, 23:08:24 »
Bardzo mi też pomaga świadomość że ja pogodzona ze sobą, nie mam innej woli niż Bóg dla mnie. To oznacza, że wszystkie pozytywy w życiu o wiele szybciej i łatwiej się mogą materializowć niż negatywy :)

No właśnie:-) Doszłam do tego, że ja szczęśliwa, prawdziwa i spełniona, to jestem ja wtedy gdy, gdy dostrajam się do Boga. Tak czy siak jestem Boska, ale gdy nie wybieram Boga to oddalam się od swojej natury i wtedy doświadczam tego co nią nie jest, a co za tym idzie cierpienia:)


Stwierdziłam też że wcześniej za dużo próbowałam zgadnąć czego ludzie chcą i do tego zgadywania dopasować swoje pomysły oraz do zewnętrznej sytuacji. No ale nie da się ;)
Wniosek mi wyszedł z tego taki, że trzeba się skupić na tym czego ja chcę i się tego trzymać, na tym skupić uwagę. I zostawić w spokoju to, co się dzieje wokół, bo to jest nie przewidywalne i ja na to nie mam wpływu.

Trzeba robić swoje, a resztę Bogu zostawić.

No właśnie, do podobnych wniosków doszłam, więcej skupiania się na Boskiej sobie, a mniej kombinowania:)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-21, 19:21:32 »
właściwie to najbardziej boje sie tej niesprawiedliwosci- ze ona będzie miala od razu lepiej niz ja i nie popelni moich bledów, będzie lepiej postrzegana, jako bardziej kumata, a ja znowu pozostane niedoceniona. wszystko przez ta moja beznadziejna samoocene i zaleznosc od opinii innych.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-21, 19:13:41 »
A ja chciałam wyznac, ze denerwuje mnie nowa kolezanka z pracy. Jest z mojego działu. Duzo bedziemy razem współpracowac.
Problem jest w tym, ze jej zazdroszcze, bo jest swobodniejsza niz ja gdy przyszlam do pracy i ...zbyt miła. Jej bycie miłą drazni mnie jako osobe podejrzliwą (wyczuwam zbytnie przymilanie się ktore mnie drazni, a moze taka po prostu jest). Moze to wada mojego znaku-skorpiona. Ale ona tez jest skorpionem. nie umiem wyczuc czy naprawde jest taka mila, bo jest to az denerwujące czy tez przymila się, zeby ja zaakceptowano myslac ze tego nie widac, co mnie irytuje. Dodatkowo zazdroszcze jej ze lepiej ja potraktowano na wstepie i  ze bedzie bardziej lubiana ode mnie i lepiej postrzegana przez gwaranta, któremu się podoba.
takie to mam głupie problemy.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-09-21, 17:22:36 »
Najprostsze sposoby są najskuteczniejsze. Leżałam i postanowiłam się zmobilizować do mówienia sobie po prostu...Kocham Ciebie. Przykładałam ręce do różnych częsci ciała. Niby banalne, ale dreszcze szły i wychodziła mi negacja tego. Nie przerywałam i mówiłam przez 15 minut. Zamierzam tak codziennie, zobaczę jakie efekty :) To jednak kontakt ze mną, z ciałem, i nigdzie nie mogę uciec. Mówienie sobie o miłości sprowadza duże uzdrowienie, to się czuje od razu. Ciekawe jakbym się czuła gdyby wszystkie opory przed przyjęciem tych słów zniknęły :) Polecam:)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-09-21, 14:55:40 »
Bardzo mi też pomaga świadomość że ja pogodzona ze sobą, nie mam innej woli niż Bóg dla mnie. To oznacza, że wszystkie pozytywy w życiu o wiele szybciej i łatwiej się mogą materializowć niż negatywy :)

Fakt :) Od kiedy bardziej się pogodziłam z tym, co do mnie przychodzi - to żyje coraz spokojniej, lepiej, mam większą satysfakcję z życia i działania. Póki walczyłam i przepychałam, ze musi być to co ja chcę, a nie to co przychodzi (często równie dobre lub lepsze, czego nie chciałam zauważać, lub nie doceniałam) - to byłam umęczona, znerwicowana i czułam głównie bezsens - ze tyle się męczę, a nie wychodzi tak jak ja chcę! I of kors wtedy szła automatycznie obraza na Boga ;) - że czemu nie dostaję czego chcę, w takiej formie w jakiej chce, i wtedy kiedy chcę - nawet jeśli to co chciałam, po prostu nie trzymało się kupy i nie miało realnej szansy na sensowny byt ;)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-09-21, 14:51:36 »
Bardzo przyjemne jest też załapać, że ja to Bóg i Bóg to ja:) To tylko kwestia wolnej woli i wyboru:)

No i z tym mam problem ;)
Skoro ja to Bóg i Bóg to ja to tak samo jest z innymi ludźmi. A wolna wola innych nie musi być zgodna z moją i ... lipa :D
Kolejny dylemat do wyprostowania;)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-09-21, 14:33:18 »
Bardzo mi też pomaga świadomość że ja pogodzona ze sobą, nie mam innej woli niż Bóg dla mnie. To oznacza, że wszystkie pozytywy w życiu o wiele szybciej i łatwiej się mogą materializowć niż negatywy :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-09-21, 14:30:11 »
ja to Bóg i Bóg to ja:) To tylko kwestia wolnej woli i wyboru:)

Ale ładnie to napisałaś :).
Im bardziej zharmonizujemy swoją wolę z Boską, tym mniejsze mamy poczucie oddzielenia od Boga. W ostatnim czasie, udaje mi się utrzymywać ten stan braku oddzielenia. Chciałabym by mi to zostało już na zawsze ;))).  Towarzyszy temu ogromne poczucie wewnętrznej mocy sprawczej. Nawet gdy się modlę, to nie są to już modlitwy takie jak do tej pory (proszące).  I nigdy nie wypowiadam ich częściej niż raz (w końcu nawet Bóg stworzył świat materialny w ciągu 7 dni :))))). Niech się podświadomość odzwyczaja od kombinowania, a przyzwyczaja do spokoju w umyśle i boskiej mocy sprawczej :)).

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-09-21, 14:20:57 »
Laka, ja podobny temat drążę :)
Ostatnio stwierdziłam, że przyszłość jest dla mnie nie do przewidzenia i coś z tym fantem trzeba by począć.
Stwierdziłam też że wcześniej za dużo próbowałam zgadnąć czego ludzie chcą i do tego zgadywania dopasować swoje pomysły oraz do zewnętrznej sytuacji. No ale nie da się ;)
Wniosek mi wyszedł z tego taki, że trzeba się skupić na tym czego ja chcę i się tego trzymać, na tym skupić uwagę. I zostawić w spokoju to, co się dzieje wokół, bo to jest nie przewidywalne i ja na to nie mam wpływu.

Trzeba robić swoje, a resztę Bogu zostawić.

Na razie moja pś jest średnio przekonana do tego pomysłu.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-21, 14:07:34 »
Indra

:)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-21, 14:01:47 »
Laka, świetna inspiracja :) dzięki :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-21, 13:55:43 »
Medytuję ostatnio nad poddawaniem wszystkiego Bogu, każdej dziedziny mojego życia, spełnienia w tym uwolnienie mnie od oporów, obciążeń w najlepszy i najskuteczniejszy sposób,  bo już nie mam siły i mocy by wszystko sama kontrolować i ogarniać umysłem. Wolę spokój, harmonię i przyjemność, zamiast martwienia się i kombinowania:)
Niech Bóg prowadzi po swojemu, a mi ma być przyjemnie i lekko. Muszę przyznać, że póki co dobrze sobie radzi:-)

Bardzo przyjemne jest też załapać, że ja to Bóg i Bóg to ja:) To tylko kwestia wolnej woli i wyboru:)
« Ostatnia zmiana: 2012-09-21, 13:58:14 wysłana przez Laka »

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-20, 23:27:35 »
o, kolejna osoba mi dziś mówi, że skoro wiem, czego chcę, to będę to miała- fajnie :))

tak, takie proste przyjemności są wspaniałe i zupełnie za darmo :) szczęscie to nasz wewnętrzny stan i w każdej chwili możemy być szczęsliwi. To niesamowite, jak takie niby drobiazgi mogą dawać nam radośc, gdy jesteśmy otwarci, a duże sprawy nie cieszą wcale, jeśli się odcinamy od swoich uczuć, od radości w sobie. Nie mam wiele, ale może jestem szczęsliwsza, niż niejeden bogacz.
Choć spełnienia w materii też chcę zaznać, w końcu Bóg na pewno to dla mnie ma! ;>

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-20, 23:21:21 »
haha, na coś te sytuacje były, teraz wiesz już konkretnie czego chcesz w życiu, a jak już wiesz, to to będziesz przyciągała :))

Coś mnie tknęło na ostatnim wyjeździe w Bieszczady - był taki moment w górach, gdzie po raz pierwszy słyszałam ciszę jakby zupełną, nawet nie wiał wiatr, a widok jaki miałam przed oczami eh.. bajka. Zauważyłam, że dużą przyjemność sprawiają mi banalne rzeczy - wylegiwanie się na słońcu w górach, wdychanie czystego powietrza, patrzenie na zachód słońca, deptanie suchych liści w parku czy na drodze, a najlepsze, że za to nie trzeba płacić :D to wszystko mamy ot tak, bez zbytniego komplikowania czy kombinowania.