Bardzo mi też pomaga świadomość że ja pogodzona ze sobą, nie mam innej woli niż Bóg dla mnie. To oznacza, że wszystkie pozytywy w życiu o wiele szybciej i łatwiej się mogą materializowć niż negatywy 
Tak i to jest super:)
No i z tym mam problem 
Skoro ja to Bóg i Bóg to ja to tak samo jest z innymi ludźmi. A wolna wola innych nie musi być zgodna z moją i ... lipa 
Kolejny dylemat do wyprostowania;)
Grażyna może pś jeszcze nie wierzysz w to, że to co inni wybierają i to co Bóg ma dla nich to Ci jakoś przeszkadza w tym co Bóg ma dla Ciebie, chodzi o spełnienie. Jakby uzależnienia spełnienia od innych ludzi. A to Bóg ma dla Ciebie spełnienie tak czy siak:) Jak nie z tymi, to z innymi. Mi pomaga powtarzanie sobie tego w medytacji. Jeszcze potrzebuje przebrnąć przez mocno zakorzenione przekonania mojej pś, że muszę się zaniżać, dostrajać, dopasowywać do oczekiwań i poziomu innych ludzi, nawet niskich, by żyć, funkcjonować w materii, by coś dostać. Jakby dla mnie Boskiej, świadomej i pełnej światła, miłości, nie było tu na ziemi miejsca. Dziwna sprawa, ale bardzo uciążliwa i blokująca.
A ja się bardzo cieszę, że w tym wcieleniu poznałam mojego połówka i z nim byłam:) Dzięki temu tak wiele mogło mi się pokazać i mogłam te największe dla mnie karmiczne hardcory uzdrowić. Jestem mu bardzo wdzięczna:)
Jeszcze fajna rzecz mi przyszła, by nie rozkminiać takich dylematów na mental, bo to nie tędy droga, za to łatwo sobie stworzyć nowe wyobrażenia, na bazie tego co się już ma, a trzeba wyjść poza. Takie mentalne rozważania są bez sensu. I człowiek kręci się dalej w meandrach własnego umysłu.
Ja kiedys w niezrozumieniu uwierzyłam właśnie z jakiś szkół duchowych, że nalezy wykluczyć analityczne myślenie i mental, coś jakby pozbyć się umysłu na siłę. By wyjść poza właśnie te paradoksy, zobaczyć RZECZYWISTOŚĆ. To była duża głupota. Niezrozumienie tematu. To wcale nie o chodzi o to by zniszczyć logiczne i analityczne myślenie, w pewnym sensie zniszczyć umysł, bo ono jest potrzebne. Tylko trzeba go sensownie uzywać:)