Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640516 razy)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-09-17, 14:44:15 »
To nie problemem jest głupota ludzka, tylko oczekiwania wobec ludzi:) Jak chce się im wcisnąć jakąś wiedzę, której oni nie mają zdolności przyjmowania to się można zmęczyć. Ale to nie jest problem tych ludzi w zasadzie, a wciskającego wiedzę.

Co do różnic w punkcie widzenia i perspektywie, Laka trafnie opisała temat. Niech rzuci kamieniem pierwszy ten, kto sam nie zagubił się w "jasnych" procedurach :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-09-17, 14:34:29 »
A ja dzisiaj biegałam i zdziwiłam się, że po 3 km nie mam nawet zadyszki. Energia mnie po prostu roznosi, to niesamowite. Joga też super podnosi kondycję, myśli się poprawiają na jaśniejsze. :)

Co do głupich ludzi, wszędzie można ich spotkać. Mnie denerwowali na studiach, w szkole. To kwestia czy chce się sobie coś udowodnić w stylu - świat jest bez sensu, ludzie są bez sensu, to co mnie spotyka także. Nie akceptowałam w ludziach tego, że nie rozwijają się. Żyją sobie od tak, a mają niejednokrotnie więcej sukcesów i osiagnięć ode mnie. Ryczałam w ostatnich dniach, że przecież ja za taki ogrom pracy nad sobą powinnam sobie doskonale radzić, przynajmniej w materii. To było zaślepienie, teraz widzę, że ludzie nie radzą sobie wcale lepiej, co najwyżej tu na ziemi - ale emocjonalnie, duchowo siedzą w czymś bagnistym. Ich największa filozofia życiowa to walcz i nie poddawaj się, rób co kochasz. Takie proste slogany bez większego wytężania się i zaangażowania w poszukiwania. Zrozumiałam, że oni nie mają zwyczajnie takiej potrzeby. Często im wystarcza to w czym siedzą, znają po prostu materię i to ich działka. Wokół niej się krecą i w życiu nie sprostaja moim wymaganiom, oczekiwaniom, wyobrażeniom w temacie duchowości, zachowań. Trzeba odpuścić, na prawdę - na sercu będzie lżej, a i będzie się dało iść do przodu jak darujemy ludziom.


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-17, 09:24:50 »

Ponad dwa miesiące pracy i kontakt z ogromnymi ilościami kandydatów na studia nauczył mnie jednej, cennej rzeczy.

Ludzie są głupi, tępi i ograniczeni. Debilizm jest popularnym sposobem życia, a granice głupoty są szersze niż wszechświata.


Ruszyło mnie to. Też mam problem z głupotą ludzką. Chyba pora wybaczyć ludziom ich głupotę, a sobie pogardę dla ich głupoty. Tak zrobię:)

A może nawet sobie swoja głupotę....:)
« Ostatnia zmiana: 2012-09-17, 09:26:59 wysłana przez Lilliole »

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-09-17, 08:08:05 »
Clint to jest fajna szkoła:) Podobnych ludzi spotkasz wszędzie, nawet jakbyś pracował za kasą w sklepie spożywczym. Ja wciąż mam wielki problem z reakcją na ludzką ignorancję, bo denerwuje mnie to, że ludzie sami sobie nią szkodzą i często ja na tym tracę, np. czas. Kiedy wożę pepsi i mam do rozwiezienia towar na 30 sklepów, przestój tylko 5 minut na każdym z nich powoduje że pracuję 2 godziny dłużej. Niektórzy ludzie sobie nie zdają z tego sprawy a raz na kilkadziesiąt razy trafiają się ewidentnie złośliwi którzy widzą że się śpieszę i spowalniają sprawę. Albo facet który nie potrafi zrozumieć dlaczego musi zapłacić za towar np. 280 zł, skoro na fakturze jest 240. Ale skrzynek z butelkami na wymianę nie ma. I nie rozumie dlaczego tak drogo. Tłumaczyłem mu 3 razy jak przedszkolakowi że butelki mają kaucję, ile kosztuje skrzynka z pustymi butelkami, podliczałem mu to na jego oczach na kalkulatorze i pokazywałem kwotę i jeszcze raz tłumaczyłem że skoro on ich nie ma to muszę mu je doliczyć. W końcu się zlitował i mi zapłacił ale powiedział że będzie wyjaśniał sprawę z przedstawicielem handlowym ;)))))))


I najsmutniejsze jest dla mnie to że najlepsze co mogę zrobić to być cierpliwym i wliczyć tą ludzką ignorancję i głupotę w moje ryzyko zawodowe. Bo poganianie najczęściej źle skutkuje. Czasem mam dni że idą mi miłe energie z dolnych czakr i wtedy potrafię nieagresywnie pokierować taką dziczą ale tego się dopiero uczę.


Żeby nie generalizować, dodam że w mojej pracy spotykam też masę kumatych, ogarniętych życiowo a nawet rozwiniętych duchowo ludzi.
« Ostatnia zmiana: 2012-09-17, 08:12:50 wysłana przez Sebastian »

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-09-17, 07:33:31 »
Free
fajnie, że się uzdrawia:)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-17, 00:28:43 »
Clint

Hahaha:)

Ale wiesz jest coś takiego, że mi jak pracowałam w niby dość prestiżowym sklepie szczena opadała, jak widziałam jak ludzie się zachowują. Tzn widziałam od strony pracownika, bo nigdy wcześniej w najśmielszych marzeniach by mi to nie przyszło do głowy.
Z drugiej strony dzięki temu nabrałam więcej dystansu do siebie, gdy ja coś załatwiam czy kupuję.
Nie wiem na czym to polega, ale gdy się gdzieś pracuje, znając zasady i procedury inaczej się to wszystko widzi, niż gdy pierwszy raz przychodzisz na uczelnię, czy do urzędu, by coś załatwić i wszystko jest dla Ciebie nowe.
Myślę, że o mnie też wiele osób kiedyś, a może nawet teraz w niektórych sytuacjach też mogło by tak pomyśleć, jak to opisałeś w poście poniżej;)
Czasem po prostu człowiek czuje się zagubiony, ogłupiały, boi się i inne takie. A potem sobie po pewnym czasie myśli: ale o co mi chodziło, przecież to takie banalne, że aż wstyd.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-16, 23:18:39 »
Praca, którą teraz miałem pomogła mojej pś zrozumieć bezsens oświecenia innych ludzi na siłę i wszelkich prób wbijania im mądrości duchowych do łba. Kiedy byłem przekonany, że praktycznie każda osoba jest w stanie ogarnąć przynajmniej podstawy rozwoju duchowego, więc pś byłą zainteresowana tłumaczeniem tego wszystkim jak leci, niezależnie do ich intencji i gotowości, licząc na to, że przy moich wyćwiczonych przez całe wcielenia zdolnościach tłumaczenia, plony będą bogate. Bardzo długo moją misją było szerzenie słowa, docieranie do jak największych grup ludzi i wbijanie im do głów o co chodzi w ich życiu i co mogą zrobić, aby było lepsze.

Ponad dwa miesiące pracy i kontakt z ogromnymi ilościami kandydatów na studia nauczył mnie jednej, cennej rzeczy.

Ludzie są głupi, tępi i ograniczeni. Debilizm jest popularnym sposobem życia, a granice głupoty są szersze niż wszechświata. Wielowymiarowość, nieograniczoność i kreatywność tępoty jest fascynująco ogromna. Oczywiście nie mówię o wszystkich ludziach, ale mimo wszystko dosyć dużej części. A przerażające jest to, że mówię w tym przypadku o kandydatach na drugą, ekonomiczną uczelnię w kraju, więc niejako tzw. elitę intelektualną wśród młodych ludzi...

Mógłbym całą książkę napisać o tych wszystkich magicznych przypadkach głupoty, a anegdotek to mi starczy do końca życia. No, ale nie będę tu się o tym rozpisywał, bo nie o to chodzi w temacie, choć mnie korci.

W każdym razie mogąc obserwować jak to całe masy ludzi nie potrafią zrozumieć prostych instrukcji, czytać ze zrozumieniem czy nawet załatwiać samodzielnie prostych spraw (na studia stacjonarne 90% telefonów było od mamusiek, przy składaniu teczek też ich wiele się przewijało, a jednaj nawet zadzwoniła spytać kiedy będzie zebranie dla rodziców, bo chciałaby by wiedzieć w jakiej syn będzie klasie -_- ) zrozumiałem, że liczenie na to, że takie osoby poradziły by sobie z dużo bardziej subtelnymi zagadnieniami duchowymi byłoby z mojej strony jeszcze większym debilizmem niż te ich wszystkie akcje razem wzięte. Jak ktoś jest tępą dzidą to jest tępą dzidą i tutaj nawet najpiękniejsze, najwspanialsze nauki niczego nie zmienią. Trzeba wiele czasu by prawdziwa głupota zamieniła się w mądrość - myślę tu o prędkości porównywalnej z prędkością przebiegu erozji skał.

No dobra, ale żeby trochę unaocznić Wam o jakiej głupocie mówimy przydałoby się kilka faktów i przykładów:
- ok. 80% ludzi nie potrafiło przynieść kompletnej teczki, w której niczego by nie brakowało i nie trzeba by poprawiać mimo dość jasnych instrukcji.
- średnio co czwarta osoba nie przynosiła jednego z trzech świadectw, uważając że nie jest potrzebne czy ważne lub najczęściej będąc w wielkim szoku że w ogóle jest wymagane (na liście potrzebnych dokumentów jest normalnie wypisane tak jak wszystko inne, z tym że pomiędzy nim a dwoma pozostałymi świadectwami są wypisane dwie inne pozycje). Jeden koleś nawet wyciągnął swojego iphone'a i wszedł na stronę uczelni żeby mi udowodnić, że tego wcale nie było na liście - kopara mu opadła jak mu zjechałem te dwie pozycje niżej i pokazałem palcem.
- ok 10% było w głębokim szoku, że wymagana jest biała, wiązana teczka i dlaczego nie chcemy przyjąć żółtej z gumką - informacja o takiej, a nie innej teczce była napisana pod listą dokumentów wielkim, czerwonymi literami. Niektórzy pytali czy mogą złożyć teczkę z dokumentami, nie mając teczki.
- Zdjęcie do legitymacji na płycie CD to często był hit. Mimo, że jasno było napisane w jakich wymiarach ma być, że wymagania jak do zdjęcia dowodowego i sposób opisania pliku - zdecydowana większość nie potrafiła zrobić tego całkowicie poprawnie. Jak zdjęcie było za duże czy plik źle opisany to pół biedy - mogliśmy to sami zmienić potem, więc przechodziło. No, ale jak ktoś zamiast wymiarów 236x295 przynosił 55x78 (jak można nie zauważyć, że to jest za małe?) albo zamiast formatu .jpg przyłaził ze zdjęciem w Wordzie czy PDFie to była lekka konsternacja. No, ale tu akurat rozumiem, bo nie każdy zna się na takich rzeczach, ale nie potrafię już ogarnąć jak zamiast zwykłego zdjęcia swojej facjaty na jednolitym tle można dawać zdjęcia z imprezy, z telefonem przy uchu, gitarą, a nawet na desce surfingowej. Były też zdjęcia zrobione staremu zdjęciu wyrwanemu z legitymacji szkolnej (jeszcze było widać pieczątkę szkoły) czy też walającemu się na tapczanie (zielonym).
- Mnóstwo ludzi deklarowało jedno w dokumentach, a co innego w systemie.
- Było mnóstwo telefonów na poziomie tego:
      - Dzień dobry, skąd mam wiedzieć x i y?
      - A dostała pani list od nas z informacją o przyjęciu?
      - Tak
      - Tam jest wszystko napisane.
      - To ja mam to wszystko czytać? (autentyk - chodzi o jedną stronę tekstu)
- Od czasu do czasu przychodzili tacy, co nie mieli pojęcia na jaki kierunek składają dokumenty, będąc święcie przekonani że specjalność na danym kierunku jest samym kierunkiem (mimo że na stronie też jest bardzo oczywisty podział).
- Co niektórzy uważali, że tekst "ksero potwierdzone przez szkołę" oznacza jakiekolwiek ksero. Niektórym musiałem nawet przez chwilę tłumaczyć różnicę między jednym, a drugim. "no przecież pisze że ksero i ja mam ksero!"
- Całe mnóstwo osób dawało swoje niekompletne teczki znajomym, rodzinie i ich wysyłało do nas, a sami wyjeżdżali na wakacje czy za granicę. Rozmawiałem przez telefon z dziewczyną będącą nad morzem, której znajomy przyniósł teczkę w ostatni dzień składania dokumentów bez świadectwa, które było aktualnie na drugim krańcu kraju - dziewczyna była przekonana, że to jest mój problem, ale musiałem ją naprostować.
- Jedną z najbezczelniejszych osób jaką zapamiętałem to była babka po trzydziestce, która przyszła w ostatni dzień rekrutacji na zaoczne, 10 minut przed tym jak mieliśmy zamykać. Usiadła, wyłożyła teczkę i wyciągnęła z niej 5 kartek z podaniami i deklaracjami, które były całkowicie puste, a które zaczęła dopiero wypełniać. Spytałem ją, gdzie ma świadectwa to z zadowoleniem stwierdziła, że nie ma, ale doniesie jak będzie miała. Zapytałem o zdjęcia, to powiedział że spoko, bo za godzinę skoczy do fotografa. Kiedy zbierałem szczękę z podłogi to jeszcze zapytała czy może wziąć na salę pieska, bo tak jej będzie szybciej się wypełniać. Oczywiście na pieska się nie zgodziłem i ją też pogoniłem, żeby przyszła następnego dnia jak będzie miała co składać.
- Drugim najbezczelniejszym gościem był koleś, który nie chciał zrozumieć, że bez płytki CD ze zdjęciami nie przyjmę mu dokumentów.
        - "Ej, no weź ją przyjmij, bo mi nie pasuje, żebyś nie przyjął (sic!)
        - "Przykro mi, ale procedury, bla bla...
        - To podaj mi maila, wyślę ci to zdjęcie tylko przyjmij mi tą teczkę"
Koleś chyba nie ogarniał na czym polega formalne załatwianie pewnych spraw.
- Akcje, gdzie mamusia składa dokumenty, a synek/córcia stoi tylko obok i się przygląda zdarzały się zbyt często.

Mógłbym tak całymi godzinami pisać, bo to tylko czubek góry lodowej, serio.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-16, 23:16:00 »
Jestem przepotwornie zmęczona, ostatni tydzień był dla mnie extreme - najwyższe obroty i prawie non-stop duży stres, i teraz tak bardzo się cieszę, że wreszcie się porządnie wyśpię... i zrelaksuję :))

bez odbioru

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2012-09-16, 21:59:51 »
Iustitia


   Przypomniało mi sie,co kiedyś pisałaś,że uzdrawianie kobiecości zaczyna się od etapu małego dziecka...Przekonałam się,że to prawda...
  W konstelacji hellingerowskiej wyszło,ze na siłę chciano mnie od razu zrobić dorosłą odpowiedzialną za inne kobietyw rodzinie i ich problemy kobietą,moje wewnętrzne dziecko się jednak upomniało o swoje-doznałam ukojenia przytulając sie do mojej babci-tylko ona widziała we mnie dziecko....

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-09-16, 21:29:13 »
ontoja
ani Ty nie byleś w tym roku ani ja więc może nie przesądzajmy, czy bylo tam fajnie czy niefajnie.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-16, 20:01:13 »
Nie bylam na Woodstocku, bywa tam moja Przyjaciółka-zdjęcia jakie dostaję od niej stamtąd to ludzie roześmiani, ściana z serduszek w tym roku mnie wzruszyła, dyskusje z politykami i dziennikarzami z udziałem mlodych.
Jak Was czytam to mam wrażenie, że Woodstok każdy widzi po swojemu. Ja nie pojade, bo to nie moje klimaty muzyczne i nie lubię spędów, ale jak w przyszlym roku gościem będzie tak jak w tym roku Gauck czy Paradowska i będę o tym wiedzieć wcześniej to na te parę godzin wyskoczę:)

Jeśli już nie czuje się wspólnoty żadnej z całą tą ideą i społecznością, to można to zobaczyć na trzeźwo, a to co się zobaczyło  nie było fajne, więc pojawiła się awersja, a jak pojawiła się awersja to się widziało coraz więcej tego szajsu co tam był (a nie koncentrowało się na pozytywach ,które też nie wątpliwie były) i prowokowało tych z największego szajsu do reakcji na tą pogardę (która mi wywaliła) co jeszcze bardziej sprawiało ,że widziało się to wszystko negatywnie.Cała tajemnica różnych odbiorów tej imprezy.Ja na wodstockach a nawet znacznie bardziej hardcorowych Jarocinach to bywałem wiele razy,nawet już długo po tym jak trafiłem na RD i mi się podobało za każdym razem.
Śmiech ,serduszka ,braterstwo to jak najbardziej tam jest ,tyle ,że nieprzytomne ,taka różowa bańka gdzie się widzi wszystko pięknie i cudownie .

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-09-16, 19:27:41 »
Freefalling
Cieszę się ze mogłam tam być - mnie się też wiele uzdrawiało....... Więc to była korzysc dla nas obu

I tak mnie naszło, że chyba powinnaś zmienić nick z Free-falling na free-flying;-))) Bo teraz to już bedziesz szybować gdzie Ci się zamarzy Sister Karmiczna Moja Kochana;-****

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2012-09-16, 19:20:18 »
Dziś i wczoraj byłam na ustawieniach Hellingera...

Oj działo się...

  Jaką ulgą było zrzucenie nie swojego brzemienia...Zawsze zastanawiałam się,co jest nie tak z moja kobiecością...Czułam się jak nie ja w swoim ciele...Masa żalu,płaczu,złości i gniewu po to,zeby sobie uświadomić,że nie odpowiadam za to ,co zdarzyło się heeeeen daaaawno temu jakiejś kobiecie z mojego rodu-została skrzywdzona,pewnie zgwałcona,upokorzona-możliwe,że obwiniona za to,do czego dopuściła...A potem poszło jak po sznurku,co któres pokolenie któraś kobieta czuła się w obowiązku sobie dowalać poprzez totalną destrukcję swojej kobiecości...

    Aż do mnie-coraz wieksze samoograniczanie się w seksie i związkach związane z niechęcia do powtarzania rodzinnych schematów związkowych prowadzące do frustracji i narastajacej złości...Do momentu,kiedy już zupełnie nie umiałam zrozumieć,czemu cokolwiek robię w sensie duchowym dla siebie,trafia w próżnię...

   No cóż,tak to jest,jak się nie ma świadomości w temacie-bycie kobietą nie oznacza zbierania na siebie "z miłości" cudzych syfów i problemów...Nie ma się takiej mocy-baaa-szkodzi i obraca się przeciw pomagajacemu w ten sposób...Jestem jedną z kobiet z rodu ale mam też pełne prawo do do swojego życia,swojego sposobu przejawiania się i bycia po swojemu szczęśliwą...

  Teraz coraz bardziej umacniam się w przekonaniu,że warto ufać sobie,swoim przeczuciom i szukać sposobu "na siebie" i dla siebie-to jest ta prawdziwa MIŁOŚĆ,akceptacja i docenienie...

   Kasiu-jedna z moich karmicznych mam-dziękuję,że byłaś tam ze mną-serce mi się krajało,kiedy płakałaś skulona na podłodze-na ciebie reagowałam najbardziej...Nie moją rola było cię pocieszyć i utulić...Znalazła się inna kobieta,która dała ci ukojenie...

  Moją rolą jest wyjść poza wszelkie schematy kobiecości i byc kochaną i kochającą przez naprawdę pasującego męzczyznę,z którym będę sie dobrze bawić i spędzać ciekawe,spełnione dla nas obojga życie...

   Miałaś Kasieńko rację,kiedy mówiłaś mi odczytując karty,że w sensie swojej kobiecości jestem pionierką w swojej rodzinie ,a ja się wtedy obruszałam i nie docierało to do mnie...

  I  rzeczywiscie chce mi sie tańczyć i po prostu cieszyć się nieznośną lekkoscią bytu,tak po prostu-jak w uzdrawiajacym się ustawieniu :-)))...

Jestem wdzięczna,dogłębnie wdzięczna i wzruszona...

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-09-16, 18:46:06 »
Nie bylam na Woodstocku, bywa tam moja Przyjaciółka-zdjęcia jakie dostaję od niej stamtąd to ludzie roześmiani, ściana z serduszek w tym roku mnie wzruszyła, dyskusje z politykami i dziennikarzami z udziałem mlodych.
Jak Was czytam to mam wrażenie, że Woodstok każdy widzi po swojemu. Ja nie pojade, bo to nie moje klimaty muzyczne i nie lubię spędów, ale jak w przyszlym roku gościem będzie tak jak w tym roku Gauck czy Paradowska i będę o tym wiedzieć wcześniej to na te parę godzin wyskoczę:)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-16, 18:34:02 »
ontoja

Ci chyba mieli trochę inne jeszcze intencje niż ludzie ciągnący na Woodstock:)

A ja aż się dziwię, że mnie na ten festiwal nigdy nie ciągnęło. Oglądałam zdjęcia różnych osób na facebooku i bardzo odpychające te klimaty.