Czasem kiedy się coś wyprze w sobie, to idzie się w drugi biegun. A najchętniej wypiera się nieporadność, niepewność, poczucie niemocy, bezsilności. Bo "trzeba dać rade", co inni pomyślą, uznają za ofiarę itd. Z lęku:) Człowiek udowadnia sobie samemu, że świetnie sobie poradzi, innym też udowadnia, uznaje, że już się z tym uporał, bo jest teraz po drugiej stronie biurka, czy lady, a tu przychodzą inni i wkurzają:)
Ja docieram u siebie do tych emocji i przekonań, jest w tym wiele lęku, że sobie nie poradzę, że jestem jakaś gorsza, czegoś mi brakuje. To też lata społecznej i domowej dezaprobaty. To są trudne emocje, dość głęboko skrywane pod płaszczykiem innych. Lęk przed nieporadzeniem sobie, ośmieszeniem, odrzuceniem przez innych, potrafi być na prawdę paraliżujący.