dzięki Wam:)
teraz mi się troche smiac juz z tego chce. tyle że może Wy mi powiecie, co nie zagrało,bo ja nie wiem.
Fakt, miałam niepokój bo nie cwiczyłam łuku 2 tygodnie, w Olsztynie napadało śniegu, a instruktorka nie zadbała o odśnieżenie placyku i nie było na czym ćwiczyć i obawiałam się,, ze moge go nie zdać.
Ale-nie stresowałam się jak przed teorią, w sumie to już szłam na luzie i stresu dużego nie miałam. Rano pooddychałam 15 minut głęboko i stres który się kumulował od rana zszedł. Trafiłam na egzaminatora takiego jakiego chciałam-zobaczyłam go pierwszy raz w piątek i mi podpasował i chciałam jeździć z nim i akurat go wylosowałam, nawet nie spawdzal jak się przygotowuję i kazał włączyć sam światła mijania:D. Dodatkowo Leszek mówił, że od 1-15 grudnia mam dobry okres na zdawanie i wtedy powinnam zdać-no i w tym okresie jesteśmy.
Fakt ze kazdy mówil, ze zdal za 2, 3,5 razem i to na mnie chyba najbardziej działało, ale zeby az tak?
NIe jestem fanką samochodów, motoryzacji i robię prawko tylko ze względu na szkolenie we Francji.
NIe wiem co nie zagrało, czy jakas przekorna podswiadomość, czy poczucie, ze nie zasługuję, a teraz mysle, ze jest większa szansa ze zestresuję się bardziej za kolejnym razem.