Chciałabym się uwolnić od przeklinania, a albo chociaż je ograniczyć. Pracuję w męskim środowisku, choć akurat ono jest dość powściągliwe, o dziwo, mam wrażenie, że ja mam z tym większy problem. NIe przeklinałam tak mniej więcej do studiów, aż wpływ środowiska i doswiadczenia zyciowe w koncu wywarły na mnie swoje piętno. Prace, które miałam jeszcze mnie w tym utwierdzały, czułam się pewniej wyklinając jak szewc i czulam, ze dzieki temu nikt nie wejdzie mi na glowę no i oczywiście targające mną emocje znajdowały ujście, przynosiło to ulgę. Teraz czuję, że nadszedł czas to odpuścić, bo to po prostu brzydkie i już tego tak do konca nie czuję. Jak się za to zabrać? Afirmacją?