ale właśnie po to mamy regresing by to przyspieszyć
Nie każdy chce i musi przyspieszać. Mamy przecież przed sobą wieczność. To co Ci zależy na popędzaniu kogokolwiek?

Jak ktoś chce się grzebać w czymś 20 lat to niech tak będzie. Żeby zaszły prawdziwe zmiany i się ugruntowały, klient musi do niech dojrzeć. A tego nie idzie wymusić. Można trząść każdym jak leci, a o tych którzy nie dali rady i zrezygnowali szybko zapominać, mówiąc o tym że "widocznie nie chcą zmian". To jest według mnie krzywdzące i niewłaściwe.
Mało się zresztą mówi właśnie o takich osobach, a założę się jest ich trochę. Witek to bardzo fajnie opisał z tymi traumami i w pełni się z tym zgadzam.
A co do przyspieszania to jakoś nie widzę żeby się ktoś oświecił gdzieś gnając. Każdy kto się spieszy w rozwoju prędzej czy później się doprowadza do stanu, gdzie ma już dość i idzie w nieco inne kierunki albo uświadamia sobie, że nie ma gdzie i po co się spieszyć, ani przed czym uciekać. Czy chcemy tego czy nie, większość z nas, może nawet wszyscy na tym forum nie będą w stanie się oświecić w tym wcieleniu. A to dlatego, że rozwój wymaga dojrzewania do różnych rzeczy, a dojrzewanie wymaga z kolei czasu. Jak zawsze ważny jest złoty środek, a przyspieszanie powyżej pewnego progu zaczyna nas zwalniać.
Bardzo mi się podoba fragment "bez hermetycznego podejścia - jest boska istota a reszta be - bo to nie pomaga)". Właśnie o to chodzi. Z czego wynika jak najszybsze, pospieszne wyrzucanie tego wszystkiego co nieboskie w nas? Jak dla mnie - z lęków i nie akceptacji. A to wszystko wymaga zrozumienia, świadomości, dojrzałości, transformacji. Tego nie osiągniesz samymi regresingami ani nawet medytacjami. Jest potrzebny
czas, czas na życiowe doświadczenia, przemyślenia, konfrontacje, bardziej złożone procesy transformacji, itp. itd.
jest w regresingu bardzo pomocna ale wielu regreserów myli empatię ze współuzależnieniem co powoduje, ze osoba nic na tym nie zyska.
Oczywiście nie chodzi o to, żeby ulegać wzorcom klienta i dawać sobie wejść na poczucie winy, litość, itp. Dla mnie delikatność, subtelność, cierpliwość, wsparcie, akceptacja, empatia to nie są cechy które łączą się z biernością czy uleganiem.
Wychodzę jednak z założenia, że skoro terapia przynosi postępy to jest właściwa. Lepiej żeby klient sobie 20 lat dziubał w swoim tempie i po tych 20 latach mógł powiedzieć, że naprawdę coś osiągnął niż jak ma być potrząśnięty, straumatyzowany i przekonany przez te 20 lat, że to wszystko nie jest dla niego, że on się nie nadaje albo techniki są beznadziejne. To klientowi ma odpowiadać tempo zmian, bo to jego życie i jego wybory i jest to ważniejsze od przekonań, wizji i zadowolenia regresera.