Autor Wątek: Terapie, psychoterapie, socjoterapie, a rozwój duchowy  (Przeczytany 11433 razy)

Kornel

  • Wiadomości: 304
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-12-21, 18:41:53 »
Mariomar - Ty musisz sobie afirmować wysokie poczucie własnej wartości. Jak najwięcej. Z kobietami to nir tylko Ty masz problem , niestety - w tym cały jest ambaras aby dwoje chciało naraz. To wychowanie , dom rodzinny zony sprawił ze jest lodówką. A przy lodówce się nie ogrzejesz. Trzeba pieca.
Weż się mocno za dekrety Clinta - cudownie działają. Możesz wiele wyprostować . Wiesz chyba ze tego kwiatu jest pół swiatu.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-12-21, 17:49:11 »
Michał,dzięki.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-12-21, 17:46:19 »
Injeszcze jedna ważna rzecz.

Ja nigdy nie chciałem mieć dziecka. Moja żona, ultrakatoliczka, nie wyobrazala sobie związku bez dziecka. I się  zgodziłem. Ale jak.zaglądam w.siebie, to mam olbrzymi żal i frustrację,  ze jak pojawiło się dziecko, to moja żona - i tak zimna i bez uczuć na codzień - w ogóle się ode mnie odsunela. Najważniejsze stało się dla niej katolickie wychowanie dziecka wg schematu: szkoła, piątki w szkole,komunia, itp.

No i nasz seks, i tak żałosny,zakończył się: w dzień nie można, bo jest dziecko, wieczorem nie można, bo moja żona zasypia przed dzicleckeim, w nocy zona śpi, rano nie mozna, bo w.dzień roboczy żona spieszy się do pracy,  a w weekend - dziecko wstaje przed żoną.

Odbieram to jakby dziecko odebrało mi cały seks - ostatnią radość życia.

Taki mam olbrzymi problem z seksem i na punkcie seksu. Frustracja do granic możliwości i niepogodzenie się z tym. W skutek tego, ponad rok temu złość we.mnie tak narosla, ze wyladowalem na terapii dla osób stosujących przemoc w rodzinie. I od ponad roku regularnie chodzę.na tą terapię, ale dopiero teraz zaczynamy powoli docierać do moich największych problemów.
« Ostatnia zmiana: 2016-12-21, 17:48:27 wysłana przez Mariomar »

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-12-21, 17:38:41 »
Mariomar.
Podziwiam twoją odwagę.
Wyobrażam sobie, że nie było to łatwe podzielenie się tym tu na forum.
Mam nadzieje, że znajdziesz sposób na uzdrowienie tego tematu, i że tak też się stanie.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-12-21, 17:30:48 »
Na terapii wychodzi też, ze moim największym problemem, poza strachem i olbrzymią złością, jest uzależnienie od seksu.

Historia mojego życia jest taka, ze od dziecka byłem bardzo nieśmiały wobec kobiet, wręcz się ich panicznie bałem. I nigdy nie umiałem znaleźć sobie dziewczyny - w sensie odwazyc się pokazać dziewczynie, ze mi na niej zależy  i ze chce z  nią chodzić. A z drugiej strony marzyłem, aby mieć dziewczynę.

Suma summarum, dopiero w wieku 28 lat poznałem moją pierwszą dziewczynę - moja obecna żonę i wówczas pierwszy raz uprawialem seks. A o seksie marzyłem od dzieciństwa, w zasadzie 2x dziennie się masturbowalem.

Ciężko mi się to pisze, gdyż to moja największa tajemnica.

Na domiar złego, moja żona nie lubi seksu, seks ją fizycznie boli i nic się nie zmieniło po dziś dzień, a upłynęło 12 lat naszego związku, a na dodatek nigdy sama nie zainicjowała seksu.

Seks z moją żoną, przez jej cierpienia, mimo ze ograniczał się w zasadzie donpoyzcji klasycznej,  obrzydl mi. Jeszcze usłyszałem od mojej terapeutki,  ze jestem gwalcicielem mojej żony, gdyż uprawialem z nią seks za jej zgodą werbalna, ale wbrew temu,co jej ciało mówiło przez ostatnie 12.lat.

I teraz chyba najważniejsze :

W głębi ducha nie nawidze kobiet, gdyż zszedlem tu, aby uprawiać seks, a bez kobiet nie da się tego robić, natomiast mam olbrzymi problem w nawiązaniu relacji z kobietą.  Skoro nie mam kobiety, to nie mam seksu, to wpadam w olbrzymią frustrację. A cieszy mnie w tym życiu jeszcze tylko seks.

Doszło do tego, ze okazało się na terapii, ze kobiety traktuje mechaniczne - marzę o idealnej partnerce, ale.w życiu codziennym nie mam cierpliwości budować nowego związku z kobietą, gdy mi się chce seksu tu i teraz.

I doszło do tego, ze jak spotykam w życiu ładne kobiety,  to marzę tylko o tym, by z nimi uprawiać seks. A ze to są moje niespelnione marzenia, frustracja we mnie narasta i jeszcze bardziej nienawidzę kobiet.

Na domiar złego, moja terapeutka zabronila mi uprawiania seksu z moją żoną. Jakaś ostatnia iskierka nadzieji, która trzymała mnie na tej Ziemi, właśnie zgasla. Nic mnie już tu nie cieszy.

Chciałem się z Wami tym podzielić.bo już nie mam siły dalej ukrywać.tego w sobie.  A i może to komuś pomoże z podobnymi problemami do moich.
« Ostatnia zmiana: 2016-12-21, 17:33:47 wysłana przez Mariomar »

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-12-21, 17:14:16 »
Jak się zaglebiam w siebie, to wychodzi ze mnie, ze jestem wściekły na ten świat, ze muszę tu być, ze muszę kooperowac z ludźmi w pracy, ze mogą po mnie jeździć, a jak się postawię, to mnie zwolnią z pracy.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-12-21, 12:58:34 »
"Polsce przydałby się psychoterapeuta"
http://opinie.wp.pl/bogdan-de-barbaro-polsce-przydalby-sie-psychoterapeuta-6071039245206657a

Trafne uwagi na temat wzrastającej agresji i dojrzałości do akceptacji różnorodności na poziomie społecznym.

Jest tez kilka spostrzeżeń np. na temat mechanizmu przyciągania i utrwalania przekonań i emocji przez osoby dominujące energetycznie lub z powodu przyjętej roli:
"Można powiedzieć, że jedna osoba ma poczucie krzywdy. I ta osoba przyciąga tę część społeczeństwa, które ma poczucie krzywdy. A to jeszcze pasuje do wzorca kulturowego pod tytułem: „My Polacy, naród krzywdzony”.
Na tych trzech piętrach: indywidualnym – jednostkowym, grupowym i kulturowym coś się sprzęga i wtedy działa."

To co jest ważne, to, że jak ma być skuteczna terapia i zdrowa, empatyczna komunikacja, to lepiej nie brać przykładu z polityków czy atmosfery w tej dziedzinie. Moim zdaniem to samo co obszaru terapii, dotyczy też rozwoju duchowego.

".....dla terapeuty rodzinnego dobrem jest rozwiązanie konfliktu i uzgodnienie opowieści. Natomiast dla polityków dobrem może być trwanie w konflikcie i pokonywanie przeciwnika. To są dwie, w gruncie rzeczy dość rozłączne perspektywy."

« Ostatnia zmiana: 2016-12-21, 13:01:33 wysłana przez Sylvia »

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-12-21, 01:47:53 »
Mariomar, Połowa polaków ma tak samo, schodzi ze świata fizycznego w piątek po pracy, a wraca gdzieś w niedzielę po południu kiedy zaczynają odczuwać stres przed kolejnym tygodniem pracy. Akurat tu nie jesteś żadnym wyjątkiem ;-).


Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-12-20, 08:58:14 »
Uswiadomilem sobie, ze ja wogole nie akceptuję świata fizycznego.

Zauważyłem, ze weekendy spędzam w swoim świecie duchowym - uciekam od materii w astral. A jak kończy się weekend i muszę wyjść z domu do pracy, to odbieram to jako zejście ze świata duchowego w materię. To tak, jakbym co poniedziałek rano rodzilbym się na nowo,  w sensie schodził z astralu w świat fizyczny.

Widzę, ze ja chyba nigdy nie pogodzilem się z zejściem w materię przed tysiącami lat. Nigdy nie zaakceptowalem świata fizycznego i zawsze chciałem od niego uciec. I to dotyczy chyba tylko mojego pobytu na Ziemi. Na poprzednich planetach chyba tego nie miałem, nie chciałem uciekać, ale mogę się mylić.

Nie mogę się pogodzić, ze ja - taki oświecony, uduchowiony, z wyżyn astralu - muszę znosić taką karę,  jaką jest dla mnie kolejny pobyt w świecie fizycznym na Ziemi. Zwłaszcza ze na Ziemii, w swiecie fizycznym, od ludzi spotkało mnie tyle przykrości i traum, ze pobyt tu traktuję jak kolonie karną.

Dlatego zacząłem sobie od kilku dni pokazywać i uświadamiać, coś co zresztą ostatnio mówiła mi Basia M, ze materia  to też świat duchowy, ze materia aż wibruje Energia. Już przecież sam Einstein udowodnił, ze materia rozpedzona do predkosci  światła, staje się Energią.

Dla mnie to ważna lekcja - że świat fizyczny jest również jednym ze swiatow duchowych, w tym sensie,  że jest cały wypełniony Energia, ze przenika go również Świadomość. I jak to mi Basia M ładnie powiedziała, ze Świadomość jest wszędzie - w drzewie, ale też i w cegle, w ścianie domu, w powietrzu, a nawet i w odchodach czy w śmieciach. Wszystko w materii jest zbudowane ze Świadomości, ze materia jest tylko iluzją, mająca za zadanie trochę przykryć Energię i Świadomość.

I patrząc w ten sposób, mogę wreszcie odpuścić i przestać walczyć ze światem fizycznym i od niego uciekać, gdyz bedac w materii na Ziemi, jestem W DOMU. Już mi o tym jakieś 2 lata temu mówiła Olga S., tylko nie chciałem tego słuchać.

Wiem, ze jestem gdzieś na początku drogi z oswajaniem się ze światem fizycznym, ale dla mnie powyższe odkrycie jest bardzo ważne.

Tom

  • Wiadomości: 255
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-12-16, 20:24:25 »
...
Tom, a czym konkretnie rozpuszczać ten strach? I czy robić to samemu, czy zdać.się na terapeutę?

Mariomar
Zawsze możesz spróbować samemu. Miej tylko na uwadze, że rozpuszczanie lęków może spowodować lękowe wywalanki, które mogą być demotywujące do dalszego działania. Czyli mogą się pojawić podświadome wnioski w stylu: "niby uwalniam się od lęków, a czuję je mocniej, więc wolę tego nie ruszać". Czyli jest ryzyko rozgrzebania tematu bez jego doprowadzenia do końca. A paradoksalnie to zwykle na końcu uzdrawiają się najgłębsze warstwy podświadomości i pojawiają największe efekty. To tak, jak przy kopaniu studni... gdy trzeba wykopać 10 metrów, to kluczowy do otrzymania wody jest ostatni metr, ale aby wykopać ten ostatni, trzeba wcześniej wykopać 9 wcześniejszych :)

A jaką metodą?
Na pewno taką metodą, która pozwala wykorzystać czystą energię w ukierunkowany (intencjonalny) sposób.
Skoncentrowana energia z intencją rozpuszczenia lęków i ich źródeł musi trafiać w określone miejsca szczególnie w ciele astralnym (emocjonalnym). Ja do takich celów polecam i stosuję Reiki, a mogą się też sprawdzić np. kamertony, ThetaHealing, czy dobra bioenergoterapia.
« Ostatnia zmiana: 2016-12-16, 20:26:32 wysłana przez Tom »

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-12-16, 07:36:01 »
Marimor nie wiem jak tam było, ale podejrzewam, że dałeś się wyrzucić z stamtąd, a raczej sam się zgodziłeś na to. Popracuj nad swoim poczuciem winy,jesteś niewinny jaki jesteś, nad zasługiwaniem i nad swoją wolną wolą.
Pamiętaj, że masz prawo być tam gdzie jesteś i że o sobie i o swoim życiu decydujesz wyłącznie ty.  Otrzymałeś od Boga niezbywalny dar wolnej woli i nikt za ciebie nie ma prawa decydować czy zasługujesz aby gdzieś być czy nie.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-12-15, 19:44:38 »
I cały czas wraca mi pamięć, jak zostalem wyrzucony przez anioły z aniolkowa.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-12-15, 17:58:46 »
Ja teraz widzę, ze kompletnie nie umiem się odnaleźć w relacjach z ludzmi,  zwłaszcza w grupie. Czuję się tak źle,  jakby odrzucony.

Widzę też, ze nie umiem tworzyć żadnych relacji z ludźmi. Dlatego ta terapia unpsychologa jest mi tak potrzebna. Wydawało mi się ze jestem wielce oświecony, ale tak naprawdę to stronie od ludzi.

I najgorsze są u mnie te silne wzorce odrzucenia, które zwlazcza w pracy, w grupie ludzi w pokoju, są nie do zniesienia. Tak się czuję wtedy źle  i nielubiany, ze najchętniej wybiegł bym z pracy i nigdy do niej nie wrócił. Kiedyś ten wzorzec pojawiał się w nowej pracy gdzieś po pół roku. Teraz w nowej pracy pojawił się u mnie juz po tygodniu. I już mi do wydaje ze mnie nikt tu nie lubi i ze zaraz mnie zwolnią. Chore.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-12-15, 17:52:35 »
Almighty, dzięki.

Tom, a czym konkretnie r ozpuszczac ten strach? I czy robić to samemu, czy zdać.się na terapeutę?

Tom

  • Wiadomości: 255
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-12-14, 22:06:32 »
Tom, Ty mówisz o rozwoju osobistym, ja mówię o psychoterapii.
...

Mariomar, faktycznie - masz rację, może to, co napisałem jest zbyt ogólne...
Ale chodzi mi o to, że psychoterapię warto traktować jako wsparcie w rozwoju osobistym (oczywiście kluczowe są tutaj: kompetencje i podejście terapeuty). I chyba najlepiej jest jak rozwój osobisty płynnie przechodzi w rozwój duchowy.


Jeśli chodzi o łączenie psychoterapii z rozwojem duchowym, to dobre efekty może przynieść porozpuszczanie lęków.
Wtedy pozytywne efekty psychoterapii powinny pojawiać się szybciej.