Dawno mnie tu nie było, uczęszczałam na terapię, leczyłam zmęczone permanentnym napięciem ciało, wszelkimi dostępnymi sposobami starałam się pożegnać ze złymi wspomnieniami związanymi z moim pożyciem małżeńskim. Widzę, że ND skierowało mnie tu ponownie, jak zwykle, we właściwym momencie:)
Mariomar, przeczytałam to, co napisałeś o swoich odczuciach w małżeństwie, o niezaspokojonej potrzebie sexu, o oziębłej żonie. I o tym, jak bardzo zabolało cię to, co powiedziała twoja terapeutka. Tylko...czy rzeczywiście tak to sformułowała, czy też zadziałała tu twoja interpretacja? Bo może raczej próbowała, wierzę, prawdopodobnie w niewłaściwy sposób, uświadomić ci, jak sytuacja wygląda ze strony twojej żony? A to zupełnie co innego...
Prawdziwa seksualna oziębłość jest cechą niezwykle rzadką - zazwyczaj wynika z niedopasowania oczekiwań partnerów względem sexu, sposobu wyrażania uczuć, albo powstałych na skutek złych doświadczeń, blokad. Ultrakatolickie wychowanie jest jedną z form tworzenia takich blokad. Być może również chłód panujący w domu rodzinnym żony powiększa trudność w otwarciu się na satysfakcjonujący seks, a twoja presja, nawet nie okazywana bezpośrednio, prawdopodobnie jeszcze bardziej ją na to doświadczenie zamyka.
Być może oboje jesteście DDD, tylko jedno z domu naznaczonego agresją aktywną, a drugie - pasywną i , nieświadomie, uczestniczycie w tworzeniu błędnego koła, które pozostawione same sobie doprowadzić może jedynie do...rozpadu związku. Uświadomienie sobie wzajemnych - nierealnych - oczekiwań, jest szansą na powstrzymanie i odwrócenie jego biegu.
Piszesz również, że to małżeństwo jest dla ciebie wyrazem karmicznej kary. Oj, co za błąd w rozumowaniu! Czy nie byłoby mądrzej - dojrzalej - widzieć je jako lekcję do odrobienia? I szansę by nauczyć się innego sposobu okazywania miłości i odczuwania bliskości niż sex? Bliskość to również przytulanie, głaskanie po włosach, całus na dzień dobry i dobranoc, a przede wszystkim całkowita i bezwarunkowa AKCEPTACJA.
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ wiem, co czuje kobieta, której mąż wciąż i wciąż i wciąż wywiera na nią presję uprawiania sexu. Już-nie-mój mąż zniechęcił mnie w ten sposób tak skutecznie, że z osoby, która uwielbiała tą formę bycia blisko ukochanego, zmienił mnie w uciekającą przed jakimkolwiek dotykiem ofiarę PTSD.
Mariomar, wierzę, że jeśli istnieje w tobie gotowość, by przepracować blokady na porozumienie i bliskość w związku, to możesz dokonać tego już w tym małżeństwie. Jestem pewna, że twoje starania będą również w stanie sprawić, że i twoja żona zacznie sex postrzegać jako przyjemność, a nie przykry obowiązek

I tego, wam obojgu, z całego serca życzę
