Tak Laka, to co mówisz jest w dużej mierze zbieżne z tym co ja piszę. Ale devy są na bardzo różnych poziomach świadomości. Niektóre należą do systemu ewolucyjnego naszego materialnego Wszechświata tzw. Brahmandy, a niektóre należą już do czystego i wyzwolonego świata duchowego, z którego się nigdy nie upada. Święte pisma wedyjskie (np. Śrimad Bhagavatam) mówią, że takie duchowe światy zajmują trzy czwarte powierzchni całego stworzenia, podczas gdy materialna Brahmanda stanowi jego część pozostałą (czyli jedną czwartą). A takich Brahmand jest w kosmosie niezliczona ilość! Należy przy tym wszystkim wiedzieć, że 'materialna' nie znaczy taka jak nasza Ziemia, ponieważ w powyższym ujęciu nawet duchowe światy należące do deva-loki nadal przypisane są materialnemu stworzeniu.
Żyją tam sobie różne devy z nagromadzonym pozytywnym karmanem, ale gdy ten karman ulega wyczerpaniu, to muszą one ponownie inkarnować w światach niższych, choć nadal subtelnych względem naszej przykładowej Ziemi. Na przykład żyją tam gandharwowie tzw. słodcy śpiewacy, którzy poruszają się w wibracjach najwyższych duchowych dźwięków stanowiących harmonię naszego Wszechświata, symfonię jego sfer. Żyją tam również piękne apsary, które dzięki jogicznym mocą mogą przybierać formę jaką tylko zechcą. Na tych planach znajdują się piękne rzeki, cudowne i ogromne drzewa rodzące przepyszne owoce (np. mango), które są wielkości słonia. Gdy taki owoc spada na ziemię jego sok spływa do rzek, z których devy spijają nektar, dzięki któremu cudownie pachną rozsiewając swój ekstatyczny zapach na wiele kilometrów. Niektóre z nich posiadają skrzydła inne nie itp. itd.
Devy mogą w zasadzie przybierać jakąkolwiek formę zechcą, z której czerpią radość i która służy im w ich twórczej pracy. Ale gdy dobry karman się wyczerpuje, devy te zaczynają stopniowo tracić swój blask, ich forma staje się szara i matowa, tracą swoje skrzydła i moce, i muszą ponownie inkarnować na niższych materialnych planetach (planach, poziomach). Niektóre z nich mogą nawet zostać wciągnięte w wir tak materialnej planety jaką jest nasza Ziemia.
Ale Maha Devy o których ja wspominam, jak np. Ganeśa, czy Pan Narasimha (deva o ludzkiej formie z głową lwa), należą już do całkowicie wyzwolonych światów duchowych, leżących poza naszą materialną Brahmandą. Przynależą do poziomów Sziwa czy też Vishnu-loki, i jeżeli manifestują się na Ziemi, to są manifestacją tzw. boskiej awatary, kiedy sam Bóg (czy też najwyższa boska energia) materializuje się poprzez ich wyzwoloną formę. Zwracając się do nich w modlitwie czy podczas różnych innych ceremonii, łączymy się z ich boską energią, która uwzniośla nas duchowo. Nie trzeba nawet w to wszystko wierzyć. Wystarczy udać się kiedyś na taką ceremonię, aby to na własnej skórze odczuć i doświadczyć.
W różnych wedyjskich świątyniach (i nie tylko) zainstalowane są specjalne Murti, czyli figury odzwierciedlające wizerunki tych Devów, które są oczywiście wcześniej "ożywiane" specjalnymi rytuałami i mantrami. W ten sposób sprowadzana jest duchowa energia Devy do takiego Murti, aby w niej zamieszkało. Codzienne modlitwy dodatkowo intensyfikują te energie, które i bez tego są bardzo potężne. Jeżeli ktoś ma głęboką wiarę i oddanie, może na tym wiele skorzystać. Na przykład wielka święta indyjska Mirabai, tak żarliwie oddała się Krishnie, że pod koniec swego życia rozpuściła się w światło, które wniknęło i zlało się na trwałe z jego Murti, przed którym się medytowała.