Nie mieszajmy Boga do karmy

Jednego Bóg nie łamie - wolnej woli do życia w karmie:) A jak ktoś chce, to pomaga się uwalniać.
Pewnie, zgodzę się że w obecności osoby duchowo przebudzonej, można doświadczać głębokiej medytacji, doświadczeń swojej duchowości, ale co wypalenia dużej ilość karmy z powodu uzyskania (w to nawet nie chce wnikać, jak : )) ) wstawiennictwa, to powątpiewam, jakkolwiek bycie przy mistrzu może dawać poczucie wyróżnienia i wyjątkowości tego doświadczenia (wybiórczości, sprowadzenia go do jedynej szansy uzyskania - tylko w ten sposób), ale to bardzo ograniczająca perspektywa gdy widzi się że coś jest dostępne tylko przy mistrzu i przekonuje innych że to jedyna droga do tego. Ograniczająca w postrzeganiu szans innych i dostrzeganiu ich własnego potencjału płynącego z samodzielności. A kiedy chce się do nich dotrzeć a nie dostrzega i nie uznaje tego potencjału, to się go ignoruje i daje innym coś, co nie jest adekwatne dla nich, bo nie dotyka tego, w czym naprawdę potrafią się przebić na swojej własnej, duchowej ścieżce.