Autor Wątek: Uzdrawianie dźwiękiem  (Przeczytany 55234 razy)

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-20, 21:49:19 »
Hm, ja już jakiś czas temu zastanawiałam się nad tym mechanizmem, bo też zauważyłam że po tym jak pouzdrawiałam pewne rzeczy u mnie moim rodzicom bardzo poprawiło się życie i to pod każdym względem i to tak że różnica jest bardzo wyraźna i u większości ludzi wywołuje zdziwienie, mnie w sumie też dziwi. A niby mówi się że uzdrawiając siebie uzdrawiamy swoje dzieci?
Nie wiem czy to taki ogólny mechanizm? Bo ja nie czuję się z nimi połączona, nie czuję leku przed nimi.
Kiedyś w jakieś książce Johna Bradshawa czytałem o tym (lub podobnym) mechanizmie. Dziecko było poddane terapii i po pewnym czasie zauważalnie poprawiły się też realcje między rodzicami.

Chyba było to w książce 'Zrozumieć rodzinę'

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-20, 21:29:25 »
U mnie to uzdrawianie mamy dzieje się samo, automatycznie i jest efektem moich lęków przed nią, o nią, oraz tego że z powodu maltretowania mnie w niemowlęctwie, nie zaszedł u mnie proces oddzielenia się od niej.

Hm, ja już jakiś czas temu zastanawiałam się nad tym mechanizmem, bo też zauważyłam że po tym jak pouzdrawiałam pewne rzeczy u mnie moim rodzicom bardzo poprawiło się życie i to pod każdym względem i to tak że różnica jest bardzo wyraźna i u większości ludzi wywołuje zdziwienie, mnie w sumie też dziwi. A niby mówi się że uzdrawiając siebie uzdrawiamy swoje dzieci?
Nie wiem czy to taki ogólny mechanizm? Bo ja nie czuję się z nimi połączona, nie czuję leku przed nimi. 

balbina

  • Wiadomości: 194
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-20, 01:10:56 »
Tod "Chciałbym tylko zauważyć, że kamertony to tylko narzędzia i to nie dzięki nim następują pozytywne zmiany, a dzięki Tobie. Kamertony same w sobie są tylko kawałkami metalu, niczym więcej, tak więc one same z siebie nic nie mogą zrobić. :) Co najwyżej kamertony mogą być dla Ciebie pomocą, ale one same nic nie robią, to Ty działasz i dzięki swemu samozaparciu masz efekt"- to myślenie nie mające umocowania w wiedzy na temat działania tych urządzęń. Nie trzeba czasem nic robić , Ale trzeba mieć wyczucie w łapach do dg( ale to leży po str uzdrowiciela a nie osoby uzdrawianej). Na osoby nie mające nic wspólnego z RD też to działa.Fajnie jak nam pomagają , a najfajniej jak nie przeszkadzają w uzdrowieniu...No cóż wtedy trzeba im to wybaczyć i zaakceptować wybór. Naturalnie odpowiedż werbalna może być całkiem rózna od reakcji ciała , na zasadzie - na złość mamie odmrożę sobie uszy. No cóż , to nieuzdrowiona relacja ze Stwórca  . Lepiej leczyć ateistę :)
   Inga , oczywiście wiesz co się stało. DNA to po prostu jeden wielki kamerton . Przecieka z ciebie energia . Korzysta na tym matka , bo ma pozytywne intencje co do własnego zdrowia , pękło najsłabsze ogniwo- córka. Bo po tobie energia spływa jak woda po kaczce.Uzdrawianie nie polega na wiecznym grzebaniu w przeszłości. to trudne nie wracać do bolesnych spraw , ale to ci nie pomoże . Uświadomiłaś je sobie i na tym koniec. A energia kamertonów to nie zabawka , a uzdrawianie to nie szukanie horrorów w tym , czy przeszłych wcieleniach . Niby oczywiste , ale o tym zapominamy. A pępowinę zwł po linii kobiecej ma się zawsze. Mówię o normalnych ludziach,
 nie biorę pod uwagę psychopatów
Kornel- jak pisałam . Byłam przez wiele lat chora. Zgodnie z zasadą obiektywizmu, łaziłam po innych ludziach , bezsprzecznie o szerokiej wiedzy i dużej praktyce. Ale jak PŚ się wystraszyła perspektywy szpitala , nagle w 1 dzień odzyskałam rozum.Kolega nie skorzysta z mojej drogi , bo to b. indywidualna sprawa. Trzeba samemu mieć dużą wiedzę. Ja mu w Polsce nikogo nie poradzę.

















tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-10, 14:25:16 »
Aha, czyli tak wygląda sytuacja, myślałem że może przebywasz z dala od mamy. Jednak jak się przebywa w danej grupie osób to tworzy się to pole energetyczne, na które każdy ma wpływ. Tak więc jak wibracje mocno się nie zgadzają z wibracjami tego, to można czuć dyskomfort. Tym większy im bardziej wibracje się różnią.

Ostatnio wyprowadziłem się od rodziców, niecały tydzień temu. Czuję się dużo lepiej. Czuję, że mam lepszą przestrzeń dla swego rozwoju. Także ważne by znaleźć odpowiednie miejsce dla siebie. Wiedziałem o tym już dawno, ale bagatelizowałem to, bo myślałem, że 'jestem ponad to'. A to nieprawda. Najlepsze miejsce to takie, które najlepiej odpowiada naszym aktualnym wibracjom.

Nie wiem, może to oczywiste to co piszę, nie wiem. Ale piszę...

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-07-10, 13:55:55 »
U mnie to uzdrawianie mamy dzieje się samo, automatycznie i jest efektem moich lęków przed nią, o nią, oraz tego że z powodu maltretowania mnie w niemowlęctwie, nie zaszedł u mnie proces oddzielenia się od niej.
Jestem zadowolona że mama się dobrze czuje ale to dzieje się kosztem tego, że uzdrawianie zamiast do mnie, idzie do niej i to jej się lepiej żyje zamiast mnie. Wzmacniam ją kosztem siebie. Dobrze że jutro wyjeżdżam od mamy bo już nie mogę tu wytrzymać. Jestem za słaba na przebywanie w ich polu energetycznym w ich wibracjach, boli mnie głowa i bardzo tu się źle czuję chociaż u mamy teraz jest tak pięknie.

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-09, 12:40:05 »
Inga, uzdrawiając siebie można też 'przy okazji' pozytywnie wpłynąć na innych. :) Widzę też to u siebie, że jak coś w sobie uzdrawiam, to też wpływa to pozytywnie na mamę. Mam wrażenie, że podobnie jak u Ciebie jestem 'zrośnięty emocjonalnie' z mamą, no i nie mam innego wyjścia, muszę zaakceptować, że tak jest. Wcześniej wściekało mnie to, że 'muszę' zajmować się problemami innych, że inni sami się nimi nie zajmują, ale teraz już bardziej to akceptuję. Po prostu skupiam się na sobie i robię to co jest dla mnie potrzebne, a jeśli może to też wpłynąć przy okazji pozytywnie na innych, to super.

Chciałbym tylko zauważyć, że kamertony to tylko narzędzia i to nie dzięki nim następują pozytywne zmiany, a dzięki Tobie. Kamertony same w sobie są tylko kawałkami metalu, niczym więcej, tak więc one same z siebie nic nie mogą zrobić. :) Co najwyżej kamertony mogą być dla Ciebie pomocą, ale one same nic nie robią, to Ty działasz i dzięki swemu samozaparciu masz efekty.

Kornel

  • Wiadomości: 304
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-07-08, 22:36:25 »
Inga opisz jak to zrobiłaś - z Mamą.
Rozumiem że użyłaś kamertonów ale czy to nie wymaga by mama brała z własnej woli czynny udział w sesji ?

Balbina - napisz jak pokonałaś boleriozę . Mam znajomka który od lat walczy , dobry człowiek , może by sobie pomógł.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-08, 21:40:56 »
Inga

: D

super

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-07-08, 20:44:30 »
Mam bardzo dobre efekty  w uzdrawianiu mamy za pomocą kamertonów - na odległość i niezamierzenie.
Mama 2 lata temu ledwo co chodziła i co chwila musiała się kłaść bo była tak słaba. Ciągle mówiła że  żałuje że nie umarła podczas operacji, że tak bardzo się boi śmierci. A teraz kosi kosą trawę. Cały dzień pracuje, robi to co lubi, uprawia warzywa i kwiatki,cieszy się przyrodą. Wygląda młodziej. Twierdzi że to po zmianie leku.
A ja uważam że to dzięki kamertonom, podczas których muszę pokonywać jej opór przed zmianą, bo ona nie chce się zmieniać, a musi bo jesteśmy zrośnięte emocjonalnie i tworzymy jeden organizm.
Niezle to wszystko zaplanowała jej dusza.

balbina

  • Wiadomości: 194
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-12, 14:36:35 »
sorry. się klikło...Więć jakoś widocznie PŚ doszła do wniosku , ze woli już się wyleczyć. No tak , ale ja chciałam , jak ktoś nie chce , nawet bliski-to du...a. O kimś obcym łatwiej się gada. Przy bliskich to inna bajka

balbina

  • Wiadomości: 194
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-12, 14:32:35 »
Witek, przepraszam. Bo wiesz jest tyle nurtów uzdrawiania nibyduchowego.Jak mój ojciec zachorował na biodro to zjeżdziliśmy pół Polski .Wtedy jeszcze nie było forum , a komputery wielkie bydła na DOSIePomogła po prostu operacja. Przeprowadzona tak , ze nie wwalono go jak idiotę na rehabilitację intensywną. Dzięki temu wrosły się super, a ortopedzi doszli do wniosku, że tyle jest poprawek przez ich własną głupotę .20 lat im to zajęło.. No fakt ,że jak przez cała operację siedziałam z izis i wahałam kilka godzin to świetnie im się operowało :).Tak , masz rację to strona duchowa , ale to się musi przekładać na ciało, bo inaczej , to tylko bujanie w obłokach.
     Furyach i Inga bardzo wam dziękuję za odpowiedzi. Po prostu teraz tego bardzo potrzebuję . Mam chwilę gorsze. ...A ja sama jestem świetna w wielu dziedzinach med niekonwencjonalnej. Sama się w 2 miesiące wyleczyłam z boreliozy, a wcześniej mnie med akademicka wyleczyć nie potrafiła. Doszłam do etapu neuroboreliozy. po prostu odpoczęłam i mój ukł odpornościowy mógł zadziałać . A wcześniej postanowiłam , że mam dość i kładę się do szpitala . Jakoś widocznie P

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-06-12, 13:00:52 »
Ja 20 lat temu dostałam diagnozę od bioterapeuty, że ze względu na fatalny stan kręgosłupa, za kilka lat znajdę się na wózku inawalidzkim.
Teraz mój kręgosłup jest silniejszy niż 20 lat temu i nie ma mowy o wózku.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-12, 12:52:24 »
Balbina, konkretnie to ja mogę powiedzieć na swoim przykładzie jak się wyleczyłam z fizycznej choroby nie korzystając z pomocy lekarza. Od jakiegoś 13-14 roku życia męczyły mnie chrypki i zanik głosu, co trwało przynajmniej tydzień. W tym czasie nie mogłam mówić, bo tak miałam krtań założoną. Próbowałam to wyleczyć różnymi sposobami, lekarze mi tylko ładowali antybiotyki. Alergie wykluczyłam, wyrwałam zarośnięte ósemki, przymierzałam się nawet do wycięcia migdałków. Zanik głosu minął mi samoistnie w ciągu trzyletniej terapii i jak dotąd problem nie wrócił (skończyłam terapię na początku 2013 roku)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-06-11, 23:49:35 »
A czyją nieszczerość? :) Większość osób tu zajmuje się uzdrawianiem na poziomie duchowym, emocjonalnym (psychicznym), niektóre tylko fizycznym, czasem przy okazji. Sam temat działu "uzdrawianie duchowe" tyczy się metod uzdrawiania problemów duchowych, ew. problemów fizycznych płynących z problemów duchowych.


balbina

  • Wiadomości: 194
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-11, 23:27:12 »
BtW.Czy ktoś  tu może się pochwalić konkretem? uzdrowieniem z konkretnej choroby? konkretnej i niefajnej.....To forum okupują modzi i na ogół zdrowi ludzie , czuję jakąś nieszczerość.... A kto się może pochwalić trudną sprawą....Jakoś nie widziałam takowych..łatwiej gadać, że coś tam....wina po stronie błagajacęgo o miłosierdzieskie....Wygodne.Ale klamliwe!!!! odpowiedzialność spoczywa na obiecującym Karma też!!!!.Miełego wieczoru.