Tod "Chciałbym tylko zauważyć, że kamertony to tylko narzędzia i to nie dzięki nim następują pozytywne zmiany, a dzięki Tobie. Kamertony same w sobie są tylko kawałkami metalu, niczym więcej, tak więc one same z siebie nic nie mogą zrobić.

Co najwyżej kamertony mogą być dla Ciebie pomocą, ale one same nic nie robią, to Ty działasz i dzięki swemu samozaparciu masz efekt"- to myślenie nie mające umocowania w wiedzy na temat działania tych urządzęń. Nie trzeba czasem nic robić , Ale trzeba mieć wyczucie w łapach do dg( ale to leży po str uzdrowiciela a nie osoby uzdrawianej). Na osoby nie mające nic wspólnego z RD też to działa.Fajnie jak nam pomagają , a najfajniej jak nie przeszkadzają w uzdrowieniu...No cóż wtedy trzeba im to wybaczyć i zaakceptować wybór. Naturalnie odpowiedż werbalna może być całkiem rózna od reakcji ciała , na zasadzie - na złość mamie odmrożę sobie uszy. No cóż , to nieuzdrowiona relacja ze Stwórca . Lepiej leczyć ateistę

Inga , oczywiście wiesz co się stało. DNA to po prostu jeden wielki kamerton . Przecieka z ciebie energia . Korzysta na tym matka , bo ma pozytywne intencje co do własnego zdrowia , pękło najsłabsze ogniwo- córka. Bo po tobie energia spływa jak woda po kaczce.Uzdrawianie nie polega na wiecznym grzebaniu w przeszłości. to trudne nie wracać do bolesnych spraw , ale to ci nie pomoże . Uświadomiłaś je sobie i na tym koniec. A energia kamertonów to nie zabawka , a uzdrawianie to nie szukanie horrorów w tym , czy przeszłych wcieleniach . Niby oczywiste , ale o tym zapominamy. A pępowinę zwł po linii kobiecej ma się zawsze. Mówię o normalnych ludziach,
nie biorę pod uwagę psychopatów
Kornel- jak pisałam . Byłam przez wiele lat chora. Zgodnie z zasadą obiektywizmu, łaziłam po innych ludziach , bezsprzecznie o szerokiej wiedzy i dużej praktyce. Ale jak PŚ się wystraszyła perspektywy szpitala , nagle w 1 dzień odzyskałam rozum.Kolega nie skorzysta z mojej drogi , bo to b. indywidualna sprawa. Trzeba samemu mieć dużą wiedzę. Ja mu w Polsce nikogo nie poradzę.