Jak mi wczoraj terapeuta za pomocą kamertonów spowolnił fale mózgowe, to moja podświadomośc uznała że umieram. Były to fale theta. I w ten sposób przeżywałam po kolei wszystkie fazy smierci. Ostudzenie ciała, pogrzeb w kościele, włożenie do grobu, dzwony, modlitwy, płacz ludzi, przysypanie ziemią, smutek że odchodze na zawsze. Niestety ale śmierć jest straszna.