Nie mam pojęcia . Ja je wykorzystuję do najróżnorodniejszych celów . Myślę , że mogą pomóc poprzez ogólne wzmocnienie człowieka , ale też pytanie jakie ten ktoś ma intencje do uzdrowienia siebie . . jest takie powiedzenie , pewnie je znasz - nie ma nieuleczalnych chorób , ale są nieuleczalnie chorzy ludzie .... ,ja swoją boreliozę leczyłam inaczej. Co ty bredzisz o samobójstwie , kobieto! nie strasz mnie...Pamiętaj też , że borelia wpływa na psychę , sama to wiem . Zmusza nosiciela do myślenia , że nic się nie uda , że nie warto zaczynać...etc. Jak każdy żywy byt nie ma po prostu zamiaru zdechnąć

.To nie mój pomysł , ale staranne badanie psychologiczne . niektórzy ludzie z bardzo ciężką postacią depresji mają boreliozę mózgową . Całkowicie wyleczalną , ale silnymi antybiotykami. No ale czasem nie ma wyboru. Jak się chce ratować własny zad , trzeba wybrać mniejsze zło. Ale bardzo rzadko który psychiatra pomyśli o boreliozie. Przynajmniej ja takowych nie znam.