Jeśli chcemy rozwijać prosperującą świadomość, musimy trzymać się pewnych realiów gospodarczych i ekonomicznych.
Owszem, nadrzędną rolę pełni intuicja, ale... trzeba też wiedzieć, co jest grane, by wykorzystać okazje, a omijać utrudnienia. To na małą skalę jest wystarczające. Jeśli jednak chcemy robić interesy na większą skalę, musimy być świadomi globalnych procesów ekonomicznych. Choćby tylko po to, żeby nie dać się zwieść pseudo pozytywnym obietnicom neoliberałów i nie dać się wrobić w jakieś afery.
Tymczasem wielu już dało się wrobić w neoliberalną mentalność i nie-etykę, która zakłada osiąganie korzyści cudzym kosztem. Nie zauważają, komu służy ta ideologia i wspierają ją zazwyczaj nie osiągając większych sukcesów ekonomicznych. Bo jak można się rozwijać duchowo z założeniem, że dorabiamy się na cudzej krzywdzie? Albo że pozwalamy rekinom finansowym krzywdzić siebie?
Jeśli chcemy działć na większą skalę, musimy wiedzieć to, co poniżej:
"Jeszcze po Polsce krąży powiedzenie, „iż kapitał nie ma ojczyzny”, które sugeruje, jakoby własność nie miała większego znaczenia. Oszustwo polega na dwóch kłamstwach: Pierwszym, że właściciele kapitału myślą jedynie o zysku, więc zupełnie ich nie interesuje władza polityczna. Rzekomo są to niewinne baranki, a nie głodne wilki. Drugim, że właściciele kapitału zawsze działają na korzyść społeczeństwa. Rzekomo zawsze przyczyniają się do pomnażania dobrobytu społecznego. Czyli nie istnieją powody do kontroli kapitału.
Oczywiście, znaczenie własności i kontroli kapitału jest różne dla poszczególnych sektorów gospodarczych. W niektórych, takich jak finanse, infrastruktura, obronność, czy zasoby naturalne, znaczenie własności i kontroli jest nadzwyczaj ważne, ponieważ ewentualne zakłócenia lub akcje dywersyjne mogą podważyć najżywotniejsze interesy społeczeństwa. Jest także wiele innych kwestii ekonomicznych, których bez rozpatrzenia struktury własności nie można rozwiązać." (Prof. A. śliwiński)
No właśnie. Jeśli mamy błędne założenia, to usypiamy naszą intuicję i możemy paść ofiarą zakłóceń czy akcji dywersyjnych, o czym już przekonało się wielu rozwojowców w związku z robieniem "okazyjnych" biznesów, jak np. inwestycje w nieistniejące sztabki złota (Amber Gold), czy różne fundusze giełdowe, które miały przynosić zyski, a przyniosły wtopę.
Chcąc rozwijać prosperity, chcąc coraz więcej zarabiać, trzeba oczyścić swoje intencje wobec siebie, innych ludzi i globalnych procesów ekonomicznych,żeby nie dać się wykolegować.
Pozytywne jest to, że zawsze są ludzie, którzy pozostają POZA władzą globalnych procesów. Warto znaleźć się w tym gronie (choć w żadnym wypadku nie jest ono zorganizowane, w przeciwieństwie do globalnej finansjery).