Pozytywne Inspiracje

Forum => Związki a rozwój duchowy => Wątek zaczęty przez: Olga w 2011-09-02, 14:44:57

Tytuł: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-02, 14:44:57
Dziś mam spotkanie z jednym z moich ex, z którym tworzyliśmy mega udany związek, w którym czułam sie spełniona. Było za dobrze i zostawiłam go. Dla nieprzytomnych relacji. Włączył sie guzik upadku z tego "za dobrze".
Gdy wytrzeźwiałam po latach, gdy on już przestał na mnie czekać, przyszło poczucie winy, uczucie straty. Mineło sporo lat a dopiero w tym roku tak naprawdę uzdrowiłam to..chyba do końca. Wkońcu możemy sie spotkać zatem. Już jako inni ludzie, ale wciąż dzieci w nas sie kochają i lubią:)

Dla mnie to ważny punkt bo czuję, że to co złe odeszło już na dobre, a to spotkanie, jest jak fleszbek. To spotkanie to dla mnie sygnał, że wróciłam do tamtego punktu gdy mogłam tworzyc spełnione związki, tyle że jestem juz mądrzejsza, czystrza, wewnętrznie piękniejsza i bardziej gotowa.

I paradoksalnie, nie mam ochoty na związki, to chyba nie czas na to u mnie
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2011-09-03, 00:17:16
Trzeźwość i przytomność w związkach jest bardzo ważna. Ważne jest też całkowite przebaczenie sobie i innym osobom, a nawet Bogu. Warto uzdrowić związek z rodzicami. Do tego samoocena powinna być na odpowiednim poziomie(zasługuję na cudowny związek ze wspaniałą osobą, jestem wystarczająco atrakcyjny by wzbudzić jej zainteresowanie), zaufanie do siebie i innych, do Boga, otwartość na tworzenie pięknych związków, wiara w to, że już teraz taki związek można stworzyć i serce pełne miłości, ufności, nadziei.
Ze swojego przykładu powiem, że cudowny związek miłości, jaki tworzę od wielu lat, z każdym rokiem jest coraz cudowniejszy i w dodatku przekłada się na inne związki z ludźmi. Ostatnio przyciągam do siebie naprawdę wspaniałych ludzi. Staram się do nich nie przywiązywać a po prostu cieszyć się ich towarzystwem w danej chwili, niczego nie oczekiwać albo chociaż zmniejszyć oczekiwania do minimum. I tak to się kręci i ludzie ostatnio pozytywnie mnie zaskakują :)

I pomyśleć, że jeszcze kilkanaście lat temu byłem samotnikiem wśród ludzi, który tych ludzi unikał na każdym kroku. Byłem ascetą na całej linii.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-03, 00:21:52
To gratuluje wyjścia z ascezy:) Bo chyba dużo Ci nie zostało:)) jeśli wogóle.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: J007 w 2011-09-03, 08:29:14
Olga,
dla mnie stwierdzenie, że " było za dobrze" JEDNOZNACZNIE świadczy o DDA na maksa w tamtym okresie.
Jak nie przypier... to nudy.
Nie wydrze pyska nie ustawi do pionu to nie kocha, nie zależy mu.
Pomyśl czy coś jeszcze nei zostało z tamtych czasów.
Taki zabieg pomaga nam dostrzec to co jeszcze nie uzdrowione i pocieszyć sie ile już udało nam się uzdrowić.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-03, 08:44:37
Tak, dda, ale powiem Ci, że nie przyznawałam sie przed soba do tego:)
Przeciez byłam taka mega a twardziele nie mogą przyznawac się do dda;)

Właśnie,
Ja mam wrażenie że zeszło mi masakrycznie duzo tego bo mam juz kompletnie inne intencje. i to stało się dość nagle, przy okazji puszczania indywidualizacji oraz klimatów fascynacji ludzmi [ pierwsze zejścia na ziemię gdy były tu juz jakies istoty]. Pewnego dnia uświadomiłam sobie że juz tego nie mam, że zmieniły mi sie intencje, ale podświadomość za to nie miała pozytywnych wzorców- i nad tym ostatni miesiąc min pracowałam. W którym to rozmawiałam z IP i dałam myslę jeszcze popis bo wywaliło dokładnie to co puszczałam;) I to był koniec. Teraz po prostu widzę po moich relacjach oraz po tym co przyciagam i z czego rezygnuję- że jestem na dobrej drodze jeszcze do głebszego oczyszczenia tego i ugruntowania intencji które się zmieniły na ten czas.
Dla mnie jest bardzo duzy krok, może przełomowy. Ostani miesiąc-dwa. Jakby ktos wylał na mnie kubeł wody.
Wzorce fascynacji i podniecania mysle że zeszły prawie całe. Wczoraj miałam ciekawy dzień, byłam na spotkaniu z ex a tu telkefony od innych ex! i kilka spotkań, celowo to zrobiłam by się przekonać o sobie. Zero reakcji. Moja ps zakumała że nie o to nam chodzi:))
Nie mówię ze jestem uzdrowiona, ale mam juz w tym z górki.Bo nie ciagnie mnie już do idiotów. A, i, przestał interesowac mnie artystyczny mrok- i tez niezauważyłam kiedy i dlaczego, wczoraj zdałam sobie z tego sprawę:))) Normalnie niewieżę;p czasem nienadążam.
Szkoda tylko ze z własnym mieszkaniem tak szybko mi nie idzie. Ale spoko. Materia stawia większty opór bo taka jest z natury;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-09-03, 10:07:07
Lucjan

To gratulacje, faktycznie  to duża zmiana:))

J007
2011-09-03, 08:29:14-do postu

Ja myślę, że to niekoniecznie musi być DDA
Moze chodzić tez o wyparcie harmonii, Boga, miłości, nie zgoda na to, chęć indywidualizacji. Leki przed oświeceniem, Bogiem.
Efekt bardzo podobny, ale przyczyny inne, głębsze, niż samo DDA.


Olga

Ostatnio odkryłam, że moja pś się broni przed spełnionym związkiem, odpycha i nie chce. Bo to byłby dla niej powrót do Boga.
Chyba tak to kojarzę,  bo to oznaczałoby ( wg niej) powrót do połówki i Boskości, zanim się indywidualizowaliśmy:)  A to duuuży krok do przodu. Właśnie to sobie uświadomilam:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-03, 10:17:32
Laka, a co sie stanie jak sie spełnisz?



Hmm, a ja na przykład sie nie bronię, albo mi sie wydaje. Ja jeszcze musze uwierzyć że połówek nie ma wrogiego do mnie nastawienia,ze nie wbija we mnie szpilek, boje sie, jednak, czuje jakbym musiała zasłuzyć na jego akceptacje:) pewnie kiedys broiłam, byłam niefer. A teraz sie boję. To chyba wzorce odrzucenia jeszcze. W sumie nasza znajomośc od tego sie zaczeła i na tym puki co staneła.Piszę o tym, bo to mi jeszcze zostało do wykorzenienia w związkach. Poczucie winy.A jednak sprawy pierwotne kształtowały kolejne wydarzenia i nie spełnie sie z nikim i nigdy jesli będę miała taką postawę.
problem w tym, ze mi sie niechce z nim tego uzdrawiać, wchodzić w sesje gdzie on sie pojawi, bo poza wzorcami czuje miłość,wj, której sobie juz nie odreaguje:)))
Bezsensu;)
ewidentny brak gotowości do uzdrowienia;p

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: J007 w 2011-09-03, 10:23:22
Z obserwacji rozwojowców przez lata zauważyłem jedną dość często powtarzającą się regułę :
"przyznam się do wszystkiego przed samym sobą tylko nigdy nie do DDA"
, bo to takie nierozwojowe, nieduchowe, oznaczajace patologię i gmerają się latami w szukaniu dziury w całym kręcąc się w kółko lub perfumując gówno.
Dużo szybciej i łatwiej byłoby stanąć twarzą w twarz ze swoją przeszłościom, życiem ranami z przeszłości i nawet iśc do psychologa na terapię.
Szybko i na temat zamiast wojen, walk i jazd ddowych, które zdrowi dostrzegają w 5 minut, a fachowcy w minutę.

Jeśli już nie chce się terapii to duchowe metody czyli afirmacje, medytację, ale NA TEMAT DDA, i dopiero po tym pochodnych tego w życiu i Rd, a nie na odwrót bo droga dłuższa.
Oczywiście nie każdy lubi szybko uporać się z tematem, bo on nie ma żadnych problemów, a jedynie chcą RD ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-03, 10:30:08
Ty racje masz;)

Mnie oświeciło gdy właśnie TY mi o tym napisałeś:)
Inaczej pewnie jeszcze bym krążyła. A może nie, może to był ten czas tak czy siak.

Zatem wiesz..dzięki:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2011-09-03, 12:19:25
Laka
To co opisujesz to są zapewne przyczyny, które doprowadziły do DDA i dopóki samego DDA się nie puści, to tych przyczyn za bardzo się nie uda uzdrowić. Tu się zgodzę z J007, że samo DDA powinno się w pierwszej kolejności uzdrawiać. Te wzorce są o tyle szkodliwe, że wypaczają sposób postrzegania rzeczywistości, uczą latania po skrajnościach i wielu innych szkodliwych, destrukcyjnych mechanizmów - z takimi jazdami to ciężko o wzrastanie w Bogu.

Lucjan
Naprawdę fajnie jest przeczytać o byłych, zatwardziałych ascetach którzy tworzą udane związki - to dodaje nadziei :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2011-09-03, 14:24:43
Dziękuję za gratulacje, które należą się Bogu :)) Ja wykonałem 1%, a 99% to Bóg :)) Jednak gdyby nie ten procent, to oczywiście reszty by też nie było.

A najważniejsze to wybaczać, wybaczać i jeszcze raz wybaczać, a na miejsce dawnej urazy wprowadzić MIŁOŚĆ. Oczywiście od toksycznych związków trzeba się wpierw uwolnić.

Teraz czuję się świetnie zarówno w towarzystwie ludzi, których kocham, lubię, szanuję ;) jak i wtedy, kiedy spędzam czas w samotności(niedawno wbiegałem lasem na Stożek w całkowitej samotności wcześnie rano, zero ludzi na szlaku, po drodze uśpione schronisko, piękny wschód słońca).
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-09-03, 16:55:22
Clint

Ja się zgadzam z tym co piszesz, o to samo mi chodziło w sumie.
Chcialam nawet dla wiekszej jasnosci dopisać, że chodzi o glebsze przyczyny,ale jakoś nie napisałam.

Ja na swoim przykładzie widzę trochę podobne wzorce i nie uważam, że to DDA, bo rodziców jakich wybrałam, nawet jeśli mieli jazdy DDA to już było wtórne. Trochę inaczej na to patrzę. Widzę natomiast, że u mnie chodzi o coś innego niż rodziców, a oni to tylko jakaś tam górna warstwa.
Ale rozumiem, że najpierw zaczyna się od tych górnych :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-09-06, 11:00:46
Ps mi ostatnio wypaliła, że najlepszą i najbardziej wartościową, atrakcyjną i co ciekawe najbardziej seksowną jestem wtedy gdy dostarczam  mocnych wrażeń i emocji.Wtedy można się ze mną dobrze bawić.
A jak nie dostarczam, to jestem kiepska i nudna dla partnera. Buuu
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-06, 18:17:51
o fuja:)

no napewno:), dla tego który lubi sobie pomiec jazdy emocjonalne w ziązku
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-09-06, 18:42:55
No własnie:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-06, 18:48:39
No, i Ty miałas jazdy czasem:))

Fajnie, wiesz już o co chodzi:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2011-09-06, 22:35:31
Laka
Jeśli rodzice mieli DDA wtórne, to Ty też masz DDA wtórne.
Tak się to przenosi z pokolenia na pokolenie drogą telepatyczną, w dzieciństwie.
A przy okazji DDA czasami jest wtórne wobec dużo wczęśniejszych wzorców z upadku świadomości lub toksycznych relacji z innymi stworami, bądź wyindywidualizowanymi toksycznie UA.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-09-07, 00:02:48
Leszek

:)
"A przy okazji DDA czasami jest wtórne wobec dużo wczęśniejszych wzorców z upadku świadomości lub toksycznych relacji z innymi stworami, bądź wyindywidualizowanymi toksycznie UA."

No tak mi się też wydawało, u mnie to DDA takie alkoholowe z domu nie było jakieś szczególnie ciężkie do puszczenia, bardziej chodziło o karmiczne jakieś zakręty z rodzicami i moje. Bo u mnie w domu rodzinnym chyba same UA, ze mną to 5 UA. Z nieciekawą karmą ze sobą wzajemnie. I ja to tak raczej odbierałam. I jak na UA wszystkim równo wywalało. No może poza siostrą, ale ona jest jakaś szczególna, moze czerwona. Jesli tak, to mamy pełen zestaw kolorów w rodzinie;) I jazda gotowa.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-09-07, 00:04:48
Aktualnie się wyżywają rodzinnie karmicznie, na planszówkach;) Ale jakoś nie garną się by mnie zaprosić:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2011-09-14, 00:37:10
Ja pierdziele, spotkałem się w gronie znajomych, i przypadkiem spotkałem starą znajomą (która chyba jest półówką), pierwsza rekacje poczułem staszną radochę, podświadomość się ucieszyła - ale to jakoś mechanicznie, a na zewnątrz jakieś skrępowanie dziwne, jakby uszło ze mnie cała moja świadomość i kurczę taka fajna dziewczyna itp. A i widziałem jak się między znajomymy jakby karma odgrywała, mechaniczne zachowania, niby spontaniczność i naturalność a jednak jakoś nie.

Kurcze wystarczyło 5 minut z tą osobą i ciach, cały dalszy dzień jakoś tak poszedł, że nic nie zrobiłem tego co miałem zaplanowane. Siła niesamowita, jakby psu pokazać kiełbasę a już merda ogonem, co za syf i wstyd :( Kurde czuje przygnębienie że jednak to co robie wszystko na nic, że nic w niczym się nie zmieniło. Skoro poprostu powrót do starego :( Jak bym dalej odgrywał swoją starą rolę, smutne to jest. O kand dupy rozbić ten mój rozwój.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-14, 10:00:07

Ucz się cierpliwości:) no i przytomności:)
Nie od razu Kraków zbudowali itd, a przy połówkce, jesli masz nie ciekawą z nią karme- może ci odwalić- mi tez odwaliło i nie mam zamiaru z tego powodu rzucac rd;))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2011-09-14, 10:29:58
Nie zbudowano, ale czuje że zostało zburzone tą małą cześć którą zbudowałem, i od momentu spotkania jakoś wszystko mi się sypie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-14, 10:32:19
Zastanów sie dlaczego anie marudz. Możliwe że spotkanie odpaliło mechanizny destrukcji np.Pomudl sie o to Łukasz:) Bóg jest z Toba o ile pozwolisz mu na to.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2011-09-14, 10:53:48
To nawet nie było spotkanie przewineła się wśród znajomych, można powiedzieć że nawet nie rozmawialiśmy. A ja nie mogłem uwierzyć w to co się dzieje - co za duper dziewczyna, spontaniczna, naturalna - ciąglę się smiała, uśmiechała, taka przyjemną no ideał ? Nawet świadomnie nie wiedziałem co się dzieje, co jest nie tak, dalej nie rozumiem.

Jeśli coś odpaliło, to się udało.

Dzisiaj się modliłem, od 3 miesięcy tak się nie czułem, podświadomość nie miała oporów przed modlitwą w ogóle, ale tak jakby modlitwa nic tutaj miała nie zdziałać, coś ala pozwalam ci się modlić i niech będzie bo i modlitwa tutaj nic ci nie pomorze. Nawet przy indywidualizacji(części), wywaliły mi mega opory to przemodliłem opory a potem modlitwa właściwa, a tu nic nie ma.

Odnoszę wrażenie że albo polece ostro w doł, albo w górę, w zależności czy dam rady ten problem rozwiązać szybko. Mam tylko nadzieje że międzyczasie znów przypadkiem się nie natknę na tą 'cudowną istotę'
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-14, 20:03:10
Moim zdaniem wogóle niepowinienes tego wszystkiego analizować w takim stanie umysłu bo dojdziesz do głupich wniosków:D

jasność, przytomnośc umysłu

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2011-09-14, 22:11:49
Przynaje że spanikowałe, ale dlatego że walneło z nienacka mnie to. Faktycznie myślenie w takim stanie to katorga. Wydaje mi się że to uruchomiło to czego nie mogłem zlokalizować do tej pory, niby mi świtało ale teraz już znam źródło tego. Jakby do tej pory uzdrawiał jedną stronę medalu, a tu walneła druga ostro - widocznie wymaga uzdrownienia.

nie lubie, że coś mi wychodzi i się ukłąda a nagle bum i wszystko się sypie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2011-09-16, 12:35:03
Jakiś tydzień temu temu obejrzałem pewną rzeczą, która poruszyła bardzo mocno moim poczuciem utraty połówki. W szczegóły już wchodzić nie będę, ale generalnie wyryczałem się ostro i przez kolejną dobę zrzucałem sporo emocji.

Od tamtego czasu jakoś nie czuje smutku, że jestem sam, a co za tym idzie - zeszło mi parcie na tworzenie związku. Wciąż chce stworzyć jakiś i na pewno skorzystam z nadarzających się okazji, ale czuje jednocześnie taką neutralność i wcale mi nie przeszkadza to, że nikogo nie mam. Teraz już widzę, że chciałem na siłę kogoś przyciągnąć zamiast poradzić sobie z tym nawałem emocji, który we mnie od tak dawna siedział i domagał się uzdrowienia.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-16, 12:45:33
`Od tamtego czasu jakoś nie czuje smutku, że jestem sam, a co za tym idzie - zeszło mi parcie na tworzenie związku. Wciąż chce stworzyć jakiś i na pewno skorzystam z nadarzających się okazji, ale czuje jednocześnie taką neutralność i wcale mi nie przeszkadza to, że nikogo nie mam. Teraz już widzę, że chciałem na siłę kogoś przyciągnąć zamiast poradzić sobie z tym nawałem emocji, który we mnie od tak dawna siedział i domagał się uzdrowienia.`

Witaj w klubie.


Ja ostatnio poznałam bardzo fajnego faceta, taki ideał prawie. .I dziwne, ale moja pś zero reakcji. Oczywiście kiedys taka osoba by mnie nieinteresowała, to fakt [ zbyt poukładana], ale teraz, teoretycznie powinna a tu nic. Nie czuje żadnych emocji. I to o to chyba chodzi, że na "czysto" to to juz nie jest atrakcyjne;) I może dlatego moja pś nie chce wchodzić w związki, bo nie ma dopalacza już. Najpierw nonstop związki 10 lat a teraz nic mi sie niechce i nie mam ochoty:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-16, 12:57:20
Zastanawiam się na ile jest to wypieranie związków, teraz. ;) [ u mnie]
Bo to mozliwe.
Ale nie martwie sie tym, chyba zostawie to Bogu do załatwienia, najwyrzszy czas na to;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-09-16, 13:43:17
Wiecie co, mam podobnie. Tez mi sie nie chce zwiazku z nikim, mysle o moim polowku jeszcze, ale to chyba karma sie dopala jakas, taka koncowka. Poza tym, to zastanawialam sie dlaczego mi sie juz nie chce, i na razie poczulam niechec do spelnienia, to tak ogolnie, nie chodzi tylko o zwiazek, a za to chec doswiadczania emocji, tego wszystkiego co jeszcze we mnie pozostalo do uzdrowienia. Ps wylapala i zaczela odpalac wszelkie emocjonujace obciazenia, ktore na chwile staly sie dla mnie nawet dosc atrakcyjne. Choc przyznam ze sa one juz nie tak emocjonujace, bo to tez jakies pomyje starej karmy. No i wyszlo poczucie bez sensu, jakbym byla w przedsionku, bo karmy juz nie ma az takiej, w jakis mega syf nie wejde, ale Boga tez nie wybiore.
Wzielam soie ametyst do medytacji w lozku i zasnelam, z nim nad glową,na drugi dzien obudzilam sie totalnie polamana i rozbita, a wieczorem wrecz chora, jak na gdype, bole miesni, glowy, oslabienie, choc w sumie nic poza tym.
Draznia mnie wszelkie Boskie energie, czuje jakies pomieszanie i ucisk na koronie i 3m oku. I czuje teraz wyraznie jak ja bardzo nie chce tego Boga i harmonijnego zwiazku. Nawet nie mam ochoty tego uzdrawiać.
Wyszlo, tez ze nie wierze w Boską doskonałość, ze od Boga z daleka, bo on mi zle zyczy i mnie oszuka, zawiedzie. W zadnym razie nie poddawac sie Bogu, a polowek niech sie trzyma z daleka.
No konkret.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-16, 16:58:14
Laka, pasuje mi to do czyszczenia się indywidualizacji. Nie wiem jak Ty si e indywidualizowałaś, ale ja min miałam silne te energie w ciele i jak to walneło, to po 20 min 40 st gorączki i wszystko co tylko. Prawie szpital, ale wiedziałam o co chodzi naszczęście.
U Ciebie ewidentny opór chyba.:) Faktycznie niewiadomo co, bo ani to a ni tamto. To najlepiej iśc do Boga, on juz wie jak Ci pomuc i jak to ułorzyc wszystko, a puki co otworzyć sie na taka możliwość, zaufać że on Ci dobrze zyczy przecież i z miłością przyjąć jego idee do serduszka. :)
Trzymam kciuki, jak zawsze:*
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2011-09-17, 23:37:14
Dzisiaj miałem fajną sesję i się uśmiałem nieźle. Okazało się, że po tym jak moja połówka wybrała Boga zamiast mnie indywidualizującego się - ja nie mogąc pogodzić się z tym, że zniszczyłem tę relację - wymyśliłem sobie, że odkryje głęboki sens mojej ind., udowodnię że ten wybór był lepszy od wyboru Boga, osiągnę więcej niż On, stanę się potężniejszy i wtedy moja połówka nawet gdyby się oświeciła - wróciłaby do mnie na kolanach i byłoby jej głupio że się myliła ;D

Oj, dużo mnie kosztowała ta misja :P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2011-09-18, 08:41:52
Oho, ciekawe to, co piszesz... Tak patrzę, że chyba mam podobnie :/
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-19, 09:17:37
W ostatnim tygodniu poznaje ciekawych ludzi:D [ meżczyzn ]
A nawet mam zwrotke do podstawówki bo odezwał sie do mnie kolega z klasy, przyjaciel połówka. Zawsze sie smiałam, że jakbym była chłopakiem to nasza trujka była by najlepszymi chłopakami przyjaciółmi;) pewnie kiedys juz tak było.
Ale co ciekawe, chłopak nie rozwija się świadomie duchowo a rozmowa tak sie nam klei że aż miło:)
To chyba pierwsza osoba z "nierozwijających się" z którą mam tyle tematów, właściwie zycie ułozyło się nam tak samo, to zabawne ale mamy dokładnie takie same doświadczenia nawet czasowo podobne. Obydwoje artyści dotego z takim samym gustem.

I mam taka refleksje, jak to podobna karma i mental zbliża. Jest o czym pogadać, szczególnie ze mamy podobne wnioski, o sztuce tez mozna bo  mentalnie jestesmy zbliżeni, to niesamowite doświadczenie dla mnie. Szkoda ze przez te 15 lat nie mielismy kontaktu, chyba teraz nadrabiamy:)

w sesji wyszła mi historia nieciekawa z nim, zawsze jakieś nawet dobre relacje, ostatnio małżeństwo, on pilot, zmarł na wojnie, kochalismy sie wtedy, myslę że dobra karma oraz chęć "dokończenia" przyciagneła nas.

A inne osoby tez bardzo ciekawie.
Cały tydzień pokazał mi, że zaczełam przyciagac zupełnie innych ludzi niz kiedyś i to jest dla mnie pozytywne, progres:)


Ale to że z osoba nierozwijająca sie mozna odnaleźc swuj świat i dobrze się czuć, to sie nie spodziewałam:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-09-19, 13:34:25
Clint

NO zabawne to jak sie czyta " z boku":)

Olga

Ale miło:))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2011-09-19, 20:52:19
Olga - "Ale to że z osoba nierozwijająca sie mozna odnaleźc swuj świat i dobrze się czuć, to sie nie spodziewałam:)"  - jak ktoś nie stosuje technik rozwojowych, nie oznacza, że na swój własny sposób się nie rozwija :) Dlatego chyba nie ma co czuć się zaskoczonym, bo dróg do spełnienia, harmonii czy poznania siebie jest sporo. Tak przynajmniej mi się wydaje, ze skoro komuś naprawdę dobrze się żyje, czuje się fajnie, życie mu się polepsza, przy okazji nie truje się i nie niszczy - to pewnie i tak się rozwija, nawet nie deklarując rozwoju duchowego :-)

Nie wiem, jak dokładnie Twój stary przyjaciel ma w życiu, napisałam to, bo już od jakiegoś czasu mi takie myśli przychodziły, chociaż nie jest to jakieś odkrycie ;-) Tak dla potrzeby wybicia się ze schematów myślenia ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-19, 22:43:37
Tak Asia:)
A na jego duchowośc czuje ze tez przyjdzie pora, skoro pojawił sie w moim zyciu, tak to z reguły przeciez jest.

Jedyne co mnie dziwi to to, ze mamy takie same obciązenia, takie same doświadczenia, refleksjie, nasze podświadomości jakby były takie same, aż sie smiejemy że jak lustra. Mnie to przyciąga i odpycha i nie umiem tego jasno ocenić, czy to jest kozystne. troche jak z siostrą. No i to, że to przyjaciel połówka. Może poza karma tez jest nam bliska istotką, w sumie było by miło:)


Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-09-20, 11:51:07
Zrozumiałam dziś, w temacie, że osoby deklarujące rozwuj duchowy, często sa bardziej problemowe i nieprzytomne od tych innych.Dzis miałam tego przykład, jak osoba rozwijająca sie, mój kolega, nierozumieł, że potrzebuję na cos "czasu" zeby to przerobić, sypnoł mi oczysiwstymi regułkami i prawami które powinnam stosować [ przecież wiem o tym] i tyle. A druga osoba powiedziała tylko "świeża farba" i to było to:D poczułam się zrozumiana w końcu;p
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2011-09-20, 12:54:26
He he :
Część osób "rozwijających się duchowo" chce uchodzić za rozwijających się duchowo czyli takich, co to znają odpowiedź na każde pytanie i metodę na każdy problem :P i na dodatek czują się zobowiązane każdemu je przedstawić ;)

A czasem tacy "niby nie rozwojowcy", którzy do życia potrafią podejść z refleksją to potrafią fajnie zainspirować i wesprzeć :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2011-09-20, 17:39:00
Prawda jest taka, że jest na świecie trochę osób które mają dobrą karmę, fajną świadomość, itd które zawdzięczają swoim wcześniejszym intencjom, ale przez to że żyje im się wystarczająco dla nich wygodnie - nie mają motywacji, aby pójść dalej i zająć się jakimś świadomym rozwojem. Są jednak na tyle wysokim poziomie w niektórych obszarach, że mogą nas inspirować, mogą z nami harmonizować i współgrać na różnych płaszczyznach, mogą nas też przewyższać świadomością pewnych rzeczy.

Z kolei osoby rozwijające się duchowo, jak sama nazwa wskazuje - rozwijają się dopiero, a swój rozwój mogą zaczynać z bardzo różnych poziomów. Warto też zauważyć, że większość ludzi bierze się za rozwój z powodu kija, a nie marchewki - czyli są to osoby, którym karma na tyle dosrała, że chcą w końcu coś zmienić. Takie osoby mają więc sporo problemów ze sobą i swoim życiem i nie ma nic dziwnego w tym, że spory odsetek wymięka odpuszczając sobie, albo częściej - wchodząc w nieprzytomny rozwój dla pozorów i samooszukiwania się.

Dlatego przydaje się stara mądrość, że po owocach poznacie, a nie po deklaracjach. :P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2011-09-20, 17:42:15
Ale mnie uderzyło niesamowita myśl. Od pewnego czasu wywala mi destrukcja i dda i wszystko co może. Dzisiaj zrobiłem sobie modlitwę i przespałem się chwilę. Ta zaczołem rozmyślać nas sobą nad swoim dzieciństwem (JAK TO JA MAM ŹLE), dda i brakiem miłości ze strony rodziców, głównie matki. Ona chciała dobrze niekochała mnie tylko wytykała to co złe, narzucała jak coś zrobić jak to powinno być - abym coś w życiu osiągnoł - skutek miało to oczywiście odwrotny. W dodatku powstało coś takiego żeby zostać pokochanym przeba być właściwym i w zasdzie doskonałym, a wczesniej to się nie da no bo jak pokochasz kogoś takim jakim jest. I mnie tkneło, jak półówka odchodziła, to zamiast pokochać i zaakceptować to, to ja stwierdziłem że to nie tak, i chciałem wszystko poprawić, nieakceptując tego co ona robi, no bo jak bym zaakceptował, to przecież on się nie oświeci ze mną tak jak powinno być. Pierwsza intencja nieakceptacji kogoś, bo tylko tak można w nim naprawić to co źle robi, a jak ja zaakceptuje to ... to co to wszystko w rękach tej osoby.

Kurczę jak fajnie jest oczyszczać temat oczyszczać, i nagle jakaś mała (DUŻA) jeszcze intencja/wyobrażenie się trafi które otwiera oczy.

Im dalej tym gorzej - powstało coś takiego że póki nie oświecony to pokochać nie można, z tego wyrosła nieakceptacja, a z niej potępienie i nienawiść. Szerzenie nienawiści i nieakceptacji (destrukcji) w imię oświecania doskonałości.

Odetchnołem z ulgą, nie muszę nienawiścić nie oświeconych, nierozwijających się, nie muszę nieakceptować, co nażniejsze nie musze nic aby sam być akceptowanym czy kochanym. Fajnie ciężko będzie się rozstać z wysiłkiem i straniem się... o miłość, ale w zamian ... hmm miam :)

Co ciekawe tak jak próbowałem oświecać innych tak samo oświeciałem siebie, czyli będę  nienawidził tego żem nie doskonały, aż się oświęcę. Zamiast skupiać się na miłości, to walczyłem z destrukcją, poprzez nienawidzenie jej. No i walenie destrukcją wszędzie gdzie można zapewnione. Nie mogę się z tą myślą oswić, że pokochać siebie od tak tu i teraz, takie proste niby a jednak takie pomieszanie w podświadomości. Nowy dekret jakieś afirmacje, sesje w tym temacie i niedługo nowa jakość doświadczania.

Kilka dni temu jakby do mnie przyszło że mogą być związki tworzone przez osoby dalekie od oświecania, a związki będą oświecające, przez akceptacje tej drugiej osoby. Kochamy i akceptujemy ją, a ona kocha i akceptuje nas, ot takie  proste. Że wcale nie musi wywalać na maksa, oczyszczanie i uzdrawiania może przebiegać na spokojnie. Akceptacja to synonim miłości.

wiem że odkrywam na nowo koło, bo większość z was to dawno wie, ale chciałem się pochwalić odkryciem :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Darek w 2011-09-20, 19:28:50
Fajnie lukasz. Akceptacja. Ja na razie nie mogę zaakceptować głupoty:-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2011-09-20, 19:31:47
Ja póki mam straszne problemy z akceptacją, ale jak już uświadomiłem sobie to i owo i jak bardzo mi to przeszkadza a nie pomaga, to powoli będę zmianiał nastawienie podświadomości.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2011-10-05, 22:20:09
Mam dziwne wrażenie, że moja pś jest zainteresowana wejściem w związek z osobą zakompleksioną i mającą sporo problemów tylko po to, abym tym wspaniałym poświęceniem mógł ją wyciągnąć z tego bagna. Jak szlachetnie... szkoda tylko że nie ma tu miejsca dla mojej szczęścia.

Dobrze, że przynajmniej mam na tyle szacunku do siebie, aby kończyć takie rzeczy nim się w ogóle zaczną. Zawsze jest to jakiś sukces, mimo gorzkiego posmaku.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-05, 22:52:40
A ja się cieszę, że juz chyba prawie wszystko z polowkiem mi zeszło, az mi dziwnie, ze taki spokoj w temacie, nic sie nie dzieje. Mam wrazenie, ze temat jakby sie rozplynal i taka przestrzen.
Teraz sie boje, ze Bog ma dla mnie partnera ktory nie bedzie mi sie podobal:P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2011-10-06, 08:26:32
Ha ha Laka :))) ja też się łapię na takiej obawie - ale jak pomyślę i poczuję trzeźwiej, to widzę, jaka to piramidalna bzdura. Po prostu nie ma bata, by ten "od Boga" Ci się nie podobał, skoro jest idealny dla Ciebie, chyba że hodowałoby się nadal jakieś spore zaślepienia czy odpychania w temacie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-06, 09:53:18
Hydzia

Tak, ja czasem tez czuje ze to bzdura, ale ps jeszcze jak sietrzyma tego gdzies to czasem uruchamia i mi blokuje kreacje, potrafi mi to wywalic i niezle zaslepic, ze mam dola jakiegos dziwnego.
 Wczoraj to opukiwalam sobie i wyszlo na to, ze to wyobrazenia o Bogu, ze ten partner ktorego on ma dla mnie to na pewno mi sie nie bedzie podobal i nie pasowal do mnie, bo Bog nie chce bym byla szczesliwa, duzo lekow w tym bylo, az mnie z zimna skrecalo.
I to dotyczylo kazdego partnera, polowka tez. Z nim to pomieszanie dodatkowe, bo z jednej strony jako moj polowek w kontekscie, ze od BOga dla mnie- to wlasnie ten mechanizm sie wlacza- ze mi sie nie podoba i do mnie nie pasuje, i ble ble uciekac.
A z drugiej to : ja razem z polowkiem, razem, razem, razem przeciw Bogu;)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2011-10-06, 10:11:06
Laka trzymam kciuki za uzdrowienie :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-06, 10:24:59
Grażyna

Dzięki:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2011-10-06, 11:27:25
Laka :) też życzę powodzenia w uzdrawianiu :)

Mi jeszcze też wychodzi czasem, że np.: ten partner będzie nudny, albo głupi lub brzydki czy jakiś inny poszkodowany - i wypływa to z tych samych wątków, o których piszesz.

Cieszę się jednak ostatnio, że coraz bardziej udaje mi się uzdrawiać swoją relację z Bogiem, coraz bardziej ufam i wierzę, że działa genialnie i doskonale :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2011-10-11, 19:17:15
Dzisiaj uświadomiłem sobie arcyśmieszną rzecz. Całe moje powalenie związkowe zaczęło się z grubsza od momentu, kiedy moja połówka wybrała Boga zamiast mnie. Od tego zaczęły się trwające tysiące lat jazdy na Boga, połówkę, niespełnienie związkowe, samotność, itp itd. A teraz gdy ustalam ze sobą jaką bym chciał partnerkę to jako pierwszy i najważniejszy warunek stawiam to, żeby ona wybierała na pierwszym miejscu Boga, a dopiero potem mnie. Czyż to nie przezabawna ironia losu? :D

Ah, gdybym prowadził pamiętnik to z pewnością pojawiłbym się w nim wpis tego typu:

Drogi pamiętniczku,
Bardzo długo podtrzymywałem złość na moją połówkę za to, że mnie zdradziła. Pamiętam, że podjąłem wtedy bardzo ważne decyzje i trwa to już bardzo długo. Nie pamiętam co to były za decyzje i jak długo to trwa, ponieważ w ramach procesu m.in. wielokrotnie traciłem pamięć, zapominając kim jestem i o co mi właściwie chodzi. To mi jednak nie przeszkadzało w wytrwałym dążeniu ku moim celom, cokolwiek tam nimi było - musiałem trochę improwizować, ale czego to się nie robi dla ważnych, bliżej nieokreślonych celów. Doszedłem do wniosku że czymś jestem i o coś mi chodzi - to mi wystarczyło przez dłuższy czas, jako napęd do wytężonego i upartego dążenia do... eeee... czegoś.
W każdym razie, gdy X tysięcy lat temu stwierdziłem że moja połówka jest głupia i poświęciłem resztę istnienia na odcinaniu się od Boga i upadaniu na dno - pomyliłem się. Ups...
Mogłem sobie zaoszczędzić X tysięcy lat cierpienia i wybrać tak jak ona. Mogłem się chociaż ubezpieczyć od durnych decyzji - pływałbym teraz w mamonie. Uparty głuptas ze mnie był, nie ma co. No, ale w końcu zaczynam mądrzeć :)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-11, 20:57:35
Clint

To co piszesz, to takie troche pod konkurowanie miedzy Bogiem a polowką mi podchodzi;)
MOze sie sugeruję swoim przykładem, a może Ci to coś podopowie.
Chodzi o takie cos: albo polowka, albo BoG. Jakby nie mozna bylo tego polaczyc.
Ja mialam cos takiego z miloscia do siebie i byciem kochana w zwiazku. Ze albo ja siebie kocham , albo partner mnie. Jakbym musiała wybierac;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-11, 20:58:49
Polowki czasem moga miec wzorce leku, ze jak ta druga wybiera Boga, to rezygnuje ze mnie. Albo, ze gdy wybieram polowke to musze zrezygnowac z Boga. Takie pomieszanie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2011-10-11, 21:03:28
Nie, u mnie było trochę inaczej - ja się czułem jak by mnie połówka razem z Bogiem zdradzili, dlatego byłem nastawiony przeciwko obojgu :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-11, 22:01:29
Clint

To chociaż jakaś spójność, konkret;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-11, 22:03:08
Ja mam we wzorcach takie sprzeczności. W sumie w upodobaniach też: słodko i ostro, i to się chyba we wszystkim tak przejawiało.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-10-26, 22:44:36
http://www.youtube.com/watch?v=RORvD7tKdhk&feature=related

aa!:D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-10-30, 22:04:49
Czy moze ktos mi pomuc?:D

Medytowałam nad związkami, celem ich tworzenia. A wczesniej puszczałam tęsknoty i inne tego typu dda. I teraz doszlam do wniosku, ze nie mam bladego pojęcia po co sie tworzy związki:D wiem ze to może zabawne, ale naprawdę w tej chwili niewiem.

Owszem, czuję miłość, bliskość, dobry sex, ale po co tworzyć związki? Dlaczego ludzie któzy maja czysto w tym temacie tworzą związki? Czego jeszcze chcą? w czym jeszcze chca sie spełnić ??

Czy oświecony może chcieć z kimś przebywac bardziej niz z innym, w sensie partnerstwa? czy wogóle ma taka wolę, czy może miec taka wolę?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 22:15:48
Olga

No to znów mamy chyba podobny tor, bo ja dziś mam temat związkow na tapecie, cały dzien:)
Zatęskniłam za fajnym związkiem, miłością, bliskością i harmonią.

Pierwsze co mi przychodzi, że po co tworzyć, to to, żeby być blisko z harmonijną w energiach istotką, żeby było przyjemnie, ta harmonia już sama daje mega przyjemność, nawet gdy jest się obok, milej się tez śpi:) Podnoszą się wibracje( u mnie też przypominały się Boskie klimaty, energie, stymulowało mnie to bardzo do rozwoju, tak sama obecność).
Super fajnie mieć bliską istotkę, która nas rozumie, i ma się poczucie jakby się było bliźniakami, która czuje, postrzega podobnie:)

NO i wspólna zabawa, to, że taka osoba lubi to co my, choć by to było chodzenie po ulicach razem;) Ja to uwielbiam, wspólne łazikowanie, przyjemne spędzanie czasu.
Długo można by było wymieniać, podalam to co mi się od razu cisnęło:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 22:17:15
No i poza tym, a chyba przede wszystkim :) by kochać i byc kochanym, przebywać jak najwiecej w tych energiach pięknych:)))
to daje taką pozytywną chęc do działania:) nadaje sens.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-10-30, 22:28:59
No widzisz, ja niby tez tak myslę, ale teraz jestem całkiem zawieszona, bo taka teoria jest dla mnie zbyt z podswiadomości jakoś mimo iż pieknie piszesz. To co piszesz jest dla mnie jakims takim własnie powrotem do aniołkowa, a mi chodzi o to co jest dalej. oczywiście ja nieurzeczywistnilam nawet takiego powrotu do aniołkowa nawet, ale chciałabym oczyścic swuj umysl z gratów:)

Mam byc z kims by czuc harmonie? po co, jak sama sobie harmonią bedę
podnosic wibracje tez moge sama, rozumieć siebie przez kogos tez niby nie muszę bo będę sama siebie rozumieć.
więc po co?

Jedyne co mi przychodzi do glowy to sex i zabawa;) coś co lepiej robic z kims niz samemu;)))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 22:32:31
Olga

Seks i zabawa tak, jak najbardziej:)
Ja bym jednak chciała z kimś do tego oświecenia sobie iść, spełniając się przy okazji w innych aspektach życia. Razem jak dla mnie fajniej:))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 22:34:54
Ale rozumiem Cię, bo nie dawno miałam tak, że też poczułam, że po co mi związek, skoro ja nie powinnam być sama dla siebie tym wszystkim. To lepiej od razu do sedna:)
A teraz czuję, że to jest pod drodze:) Przynajmniej mi.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-10-30, 22:37:49
oczywiście że tak:)))
ja tez potrzebuje się w tym spełnić i coraz bardziej chcę.

niemniej zaistniały we mnie refleksje które wymieniłam niżej po tym jak zajełam się moim dda

Ps, chciałabym miec partnera, z ktorym jestem blisko zyciowo i duchowo i iśc z nim razem- to musi byc bardzo miłe i owocne:)
Jakoś nie mam juz ochoty na związki pt :przerabiamy karme i dowidzenia.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 22:38:25
Tak wogóle to jestem ciekawa jak tam moja karma związków:)
"skoro ja nie powinnam"- powinnam*
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 22:39:52
Oj ja też juz nie chce takich do przerabiania karmy, ma być juz dobrze pod kazdym wzgledem, a nie w niektórych wzgledach, a potem coś zgrzyta i niespelnienie, " ze nie możemy być razem", coraz bardziej chce spelnienia, po calosci:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 22:41:16
Coś sie chyba we mnie zmieniło, bo czuję sporą gotowość na to w sobie, takie zdecydowanie+ że dlaczego miałabym w sumie tego nie mieć? pytam pś i nie wywala mi poki co zadnych emocjonujących powodów na" nie"
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-10-30, 22:43:43
haha, co tzn ma byc dobrze pod kazdym względem?
a jak zupa będzie za słona to won?;))


ja zauważam u siebie, ze jakos niepotrzebnie narzucam sobie jakies granice czasowe. Np: ze w listopadzie to i to, a w grudniu tamto, a związki ewentualnie na wiosne bo tak czuję że dopiero będe gotowa;) A co jak trafi sie pomiędzy i nie zmieści się w moim grafiku? bezsensu, widać że wyluzowac chyba nie umiem;) To strach, ze polecę w karmę, jak nie poograniczam się, np pracą.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 22:52:07
Tzn, że już nie chcę rożnic nie do przejscia , gdzie nam nie po drodze:))) choćby w jednym aspekcie, chce spelnienia, no i Bog niech sobie robi jak uważa by to spelnienie było:)

Wiesz, żeby nawet jak coś wywali to można bylo uzdrowić, a nie że nie da się tego zmienić. Wiesz, taki zwiazek z ND. I wolną wolą partnera  takze by isc w tym samym kierunku:) Zamiast szarpania się.


Dziś zdałam sobie sprawę dlaczego ja tak się mecze zyciowo, że sobie biore tyle zajec roznych , a jak nie zajęcia to jakies atrakcje, oczekiwania innych ludzi. Bo pś chce nie czuc tego braku milosci i harmonii. Nie tesknic i nie czuc sie samotna, wiec sie bunkruje po uszy w pracy obowiazkach, powinnosciach i co tylko, wtedy MUSZE dzialac, zamiast czuc i myslec.
No i jak sobie to uwiadomilam to poczulam chec zmiany tego i dotarlo czego ja tak naprawde tak potrzebuje, a ta treszta to taka nabudowka.
No jasne ze praca, pasje sa wazne, ale bez milosci i bliskosci to dla mnie takie jalowe jakies. W zwiazku od razu mi sie wszystko chcialo, sprawialo radosc. Choc jak sie zaczynalam otwierac to pojawial sie zgrzyt w postaci wlasnie braku wspolnej drogi, czy rozbieznosci celow. Na mnie tak harmonia działa z kimś, że mi rosną nagle skrzydełka i mi się chce działać i spelniac sie w roznych dziedzinach.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-10-30, 23:16:13
Oj tak, zdecyduje sie tylko na taki związek, w którym cele będa współgrały, te zyciowe i duchowe, droga duchowa i pare innych rzeczy- a najlepiej wszystko!:D To musi byc piekne doświadczenie, otwieram się;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 23:26:24
Wiesz, ja tak z pś sie dogadałam, że chce fajnie w pracy, fajne relacje( choć oczywiście wydawało mi się to kiedyś nieprawdopodobne), że chce się przekonać, jesli niby to mozliwe i BOg daje to ja chce sprawdzić, pś się zaciekawiła, że chce tego doświadczyć, przekonać się i ocenić;)
I jak już zobaczyłam to mi się tak spodobało, że nie chce już inaczej, pozostało odreagowanie ciągąt jeszcze z nawyku i lekow przed powrotem starych sytuacji:) Ale  mocno to się zakorzeniło to nowe doświadczenie, wiec odreagowanie reszty było już dość latwe:)
Tak samo chce teraz zobaczyć z harmonia i miloscia w zwiazku: przekonac sie ze mozna i doswiadczyc jak to jest:)))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 23:27:56
Tu sie odzywa taka troche aniolkowa ciekawosc nowych doswiadczen, tyle ze teraz w drugą, Boską stronę:) Ps sie podoba:-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-10-30, 23:30:41
Wtedy podobało sie to, co nam szkodziło, teraz podoba sie to co rozwija miłośc i czystość, wiec jak najbardziej tak tak:):)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2011-10-30, 23:39:45
:)
Dobranoc:*
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2011-10-30, 23:51:00
Ahoj:*
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-18, 09:13:07
Wyszedł mi ostatnio schemat, który przejawia się w moim życiu co jakiś czas tak, że albo mężczyzna twierdził, ze chce być ze mną, ale jednocześnie zachowywał się odpychająco, odcinająco, zachowaniem zaprzeczając temu twierdzeniu... albo mężczyzna zachowywał się tak, jakby był ze mną, tworzył bliską relację - a jednocześnie co jakiś czas twierdził, że w ogóle nie ma planów związkowych, zero zaangażowania itp.

Jak grałam w Satori wczoraj, to wyszło, ze jest to przede wszystkim oparte na braku - przekonanie w stylu "zawsze czegoś brakuje" plus klasyka ascetyczno-oświeceniona - związki blokują na oświecenie. Oki, zarówno z jednym i drugim tematem pracuję, szczególnie ostro z tematem brak - spełnienie.

Czy jednak ten schemat może wynikać jeszcze z czegoś (abstrahuję od oczywistości takich, jak wzorce odrzucenia i lęk przed bliskością... u mnie już mniej, u tamtych mężczyzn co przyciągałam - na 100%) - bo nie podoba mi się, ze ten mechanizm cały czas działa u mnie w życiu, chciałabym to już skutecznie rozgryźć...
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2012-05-18, 09:27:32
Hydrozagadka
to ja mam ten pierwszy przypadek, co juz zaczyna byc dołujące, bo facet coś deklaruje, jest super, ma się nadzieję na coś.... a tu nic, następnie zachowuje się jakby chciał uciec, albo wysyła sprzeczne sygnały, a najczęściej milczy. Przeczytałam a właściwie rzuciłam okiem na art. Kingi Rozczyniały właśnie o syndromie braku i oświeciło mnie że w tym może być problem... ale gdyby ktoś miał podpowiedź... słucham ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2012-05-18, 09:47:48
aha, u mnie wyszło że "spodziewam się że zawsze będzie jakiś problem, coś nie tam" a przecież wszystko może być o.k ;P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-05-18, 10:04:14
Cytuj
a tu nic, następnie zachowuje się jakby chciał uciec, albo wysyła sprzeczne sygnały, a najczęściej milczy.
Olać sygnały (które mogą być błędnie odczytane lub być wynikiem tylko jego wywałek, a nie świadomych chęci) i nie przejmować się milczeniem - trzeba z gościem stanowczo pogadać, to nie będzie miał możliwości tkwienia w "zawieszeniu" - albo ucieknie albo zadeklaruje jasno swoje chęci.

Wg mnie warto ludziom mówić wprost co i jak - zwracać im uwagę że deklarują jedno, a odczuwamy w ich zachowaniu drugie. Wtedy nie będą mieli wyboru i jakoś będą się musieli do tego ustosunkować. Dopóki się problem olewa i udaje między sobą, że nie istnieje - to się taki stan może ciągnąć długo.

Warto się nauczyć mówić ludziom z którymi wchodzimy w relacje (niekoniecznie od razu partnerskie) o swoich odczuciach, poczuć się niewinnie wyrażając głośno swoje oczekiwania wobec nich (tak, mamy prawo mieć oczekiwania wobec ludzi - nie mamy jednak prawa wymagać ich spełnienia).

Nie bawmy się z ludźmi w "zgadnij kotku, co mam w środku", ale uczmy się swobodnego, niewinnego i jasnego wyrażania naszych potrzeb oraz własnych działań w zgodzie z tymi potrzebami. Jak się okazuje, że dana osoba nie chce lub nie potrafi tych naszych oczekiwań spełnić, to nie ma co kombinować, bawić w gierki i unikać bezpośredniej konfrontacji. Bo takie zachowania to już jest soczyste DDA, ociekające lękami i posypane poczuciem winy za własne potrzeby.

Nie będę ukrywał, że prawdopodobnie całkiem sporo osób przy takiej bezpośredniości i pewności siebie po prostu zwieje jak te sarenki do lasu. I dobrze. Zamiast marnować na nich czas, będzie można poświęcić go na tych fajnych, otwartych ludzi którzy z czasem zaczną się pojawiać, gdy tylko ugruntujemy to co trzeba :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2012-05-18, 10:28:34
Clint
No ja jestem jak najbardziej za. :)))))
Tylko że jak właśnie okazało się... kiedy ostatnio przeprowadziłam taka rozmowę (wreszcie) z jedną osobą to okazuje się że on się tym gryzł kilka tygodni (nie wiem o co ).... potem po tych kilku tygodniach mnie przepraszał (nie wiem za co) i na koniec powiedział że odcina się od przeszłości. Ja jestem jak najbardziej za szczerymi rozmowami z niewinnością i ja po tej rozmowie czułam się dobrze, bo uważam że bardziej  męczące są niedopowiedzenia.
p.s, nie będę też nikogo gonić żeby mi wyłożył kawę na ławę ;-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-18, 10:51:48
Clint - ja właśnie ostatnio zastosowałam tą metodę - szczerość plus powiedzenie, że takie sprzeczne połączenie (zachowania i deklaracji słownych) po prostu mi zgrzyta, zaprowadza zamieszanie i nie jest jasne, ani oczywiste o co chodzi.

Na razie wygląda, że nastąpiła ucieczka i niezrozumienie (może nawet pokrzywdzenie) po drugiej stronie plus - jak to Ultraviolet pisze - przepraszanie, choć trochę wątpię czy za przepraszaniem idzie realna refleksja. Bo wcześniej tez już było przepraszanie po podobnej rozmowie, a właściwej refleksji nijak nie było.

Ultraviolet - dokładnie, najgorsze są niedopowiedzenia. Jak dla mnie każda prawda jest lepsza niż "nie wiadomo o co chodzi." I dlatego teraz czuję realną ulgę :) ... choć nie powiem, ze skacze jednocześnie z radości;)

A tak ogólnie - to mam wrażenie, że takie zachowania u mężczyzn (obie formy), wynikają głównie z ich wygodnictwa i lęku przed samotnością.
Przypadek pierwszy, przykładowo  - boję się samotności i chociaż nie wiem do końca czego chcę od związku, ani nie do końca mi ona odpowiada - to będę mówił, ze chcę z nią być, przynajmniej będę miał poczucie, ze "z kimś jestem".
Przypadek drugi, np.: - jest zainteresowana, tez mi się podoba, no niby nie chcę tworzyć żadnych relacji ani się angażować i nie chce tego z drugiej strony - ale skoro jest chętna, to to wykorzystam, bo nie będę wtedy całkiem sam - poprzytulamy się, pogłaszczemy "bez zobowiązań"; takie "chcę zjeść ciastko i je nadal mieć;)"
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-05-18, 10:59:20
Asia:)
Widzę że mamy podobne jazdy;))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-05-18, 11:07:40
<wyrażając głośno swoje oczekiwania wobec nich (tak, mamy prawo mieć oczekiwania wobec ludzi - nie mamy jednak prawa wymagać ich spełnienia).>

Clint, poruszyłeś ważny temat oczekiwań w związkach.
Również zauważyłam, że wielu ludziom wydaje się, że nie mają prawa mieć żadnych oczekiwań, a tym bardziej w tych najbliższych relacjach, bo przecież chodzi o to by kochać i w pełni akceptować partnera takiego, jaki jest. I z tym się zgadzam, ale wiem też że nie chodzi o to, by ugruntowywać się w niskiej samoocenie – na zasadzie niewiele chcę, niewiele oczekuję – bo wtedy też zazwyczaj i niewiele mam. Póki mamy podświadomość tak naprawdę nieustannie prowokujemy do czegoś innych ludzi (a tym bardziej w najbliższych relacjach) – do miłości, akceptacji, wsparcia, albo odrzucenia, dezaprobaty itd. Oczekiwania to nic innego jak właśnie prowokacje, tyle tylko, że bez zbudowania silnego poczucia zasługiwania często pozostają w sferze niespełnienia.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2012-05-18, 11:19:04
Aha ta osoba przepraszała mnie za wyrażenie swoich myśli i "wprowadzenie ta rozmowa zamieszania do mojego życia" co w ogole nie miało miejsa.... tzn zamieszanie :) , a moje mówienie że z mojej ztrony jest luz tez nie przyniosło rezultatu, a to jest osoba rozwijająca się wiec juz nie czaję tego.
A temat oczekiwań chętnie sobie przerobię :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-05-18, 11:24:01
Ultrafiolet,
czasem tak jest, że ludzie po prostu nie umieją się wyrażać w bliskich relacjach. Gdy w domu jako dziecko  byli traktowani jak "problem", to im się po prostu wydaje, że nieustannie sprawiają innym ludziom problemy i w taki sposób patrzą na siebie i swoje relacje z innymi.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2012-05-18, 11:35:23
Szkoda :(
A najbardziej mi szkoda w sumie jednej relacji kt. miałam ostatnio i rzeczywiście poznałam faceta z kt. czułam się cudownie,spokój inspiracja etc i wiem że mu się podobałam ale też juz nie daje znaku życia. WTF ;P Chociaż mnie duzo w zwiazku z samoocena wyszlo w tej relacji wiec on moze tez ma cos swojego...ale to nie znaczy ze mam usprawiedliwiac takie zachowanie z podstawówki.
Swoją drogą zdaje mi się że niektórzy boją się jak jest "super fajnie" wyjątkowo i wolą coś sprawdzonego
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-05-18, 11:49:17
Ultrafiolet,
czasem tak jest, że ludzie po prostu nie umieją się wyrażać w bliskich relacjach. Gdy w domu jako dziecko  byli traktowani jak "problem", to im się po prostu wydaje, że nieustannie sprawiają innym ludziom problemy i w taki sposób patrzą na siebie i swoje relacje z innymi.

Hm, ja tego nie miałam w domu (wręcz byłam oczkiem w głowie) a w relacji czułam się problemem, co dziś naocznie wyszło. Skąd to może się brać w takim razie i jak z tym pracować? Zależy mi na czymś konkretnym, wiem, że to problem z samooceną.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2012-05-18, 11:58:21
StARfire
wiesz może jako to oczko w glowie czułaś że jednak byłaś problemem, bo ta cała koncentracja na tobie, wszystko pod Ciebie, albo czujesz ze musisz teraz za to zadoścucznic?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-05-18, 12:08:24
Hmmm......może z jakiegoś błędnie pojmowanego poczucia odpowiedzialności w związkach, i tym samym brania całego poczucia winy za niepowodzenia w relacji? Albo jakiegoś przymusu ciągłego starania się, by udowodnić swoją wartość i tym samym zasłużyć na miłość, akceptacje itp? Albo poczucia winy, które się ugruntowało w dzieciństwie, wobec tych którzy nie mieli tego co ty miałaś?
Samoocena to dość szeroki temat, ale i tak wszystko sprowadza się do poczucia zasługiwania, samoocena=sam oceniam siebie na ile zasługuję. Może przy afirmacjach na zasługiwanie wyjdzie konkretnie, o co chodzi.


Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-05-18, 12:27:46
UV:

No właśnie nie...W domu było ok pod tym względem.

Kinga:

No właśnie tutaj chyba jest pies pogrzebany. Bo jeśli coś się psuje, to zawsze jest moja wina. To zawsze ja jestem osobą za wszystko odpowiedzialną, i nie ważne, jak się staram i tak wychodzi, że mam 'nieczyste intencje'... Jeszcze jakiś czas temu miałam tak, że za wszystko brałam odpowiedzialność, a przynajmniej bardzo, bardzo chciałam pomóc, wesprzeć, zrobić, aby wszystko było ok i żeby wszystko było perfekcyjnie (ahhh, ten perfekcjonizm) Zabija się foki w Kanadzie? Chcę pomóc. Niszczy lasy w Amazonii? Chcę pomóc.  Przyjaciel ma problem uczuciowy? Chcę pomóc, nawet swoim kosztem. Rodzice mają problemy finansowe? Chcę pomóc, mimo, że nie bardzo mam jak. Ehhh, dzięki wielkie, popracuję nad tym zasługiwaniem :) Zapewne uważam, że ja nie zasługuję na nic, a z siebie powinnam dawać wszystko. Jeśli już coś biorę, to mam poczucie winy, że w ogóle mam jakieś potrzeby... :/ No i jak tak na to patrzę to jest błędne koło bo- nie mogę przyjąć, czyli nie mam - nie mam, czyli nie mogę dać. I koło się zamyka. Eh, to się nawyznawała ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-05-18, 12:29:29
StArfire, a jesteś jedynaczką, czy masz rodzeństwo??

Kiedy się jest jedynakiem, czy "oczkiem w głowie", to wszystko co się dzieje w domu dotyka nas. Nie ma porównania jak z tym radzą sobie inni (rodzeństwo). Więc wszelkie problemy bierzemy do siebie i całkiem serio chcąc zadowolić rodziców.

U mnie doszło dodatkowo to, że moi rodzice o uczuciach i oczekiwaniach nie rozmawiali ze sobą, z tym bardziej ze mną. Jedyny kiedy mówili o tym, co czują, myślą, to były jakieś kłótnie lub kiedy ja nabroiłam. Więc nauczyłam się, że jak ktoś ma coś do mnie, to jest to moja wina, ja źle postąpiłam i to ja jestem do bani.


Ps. :)  StArfire, :) to co piszesz, to syndrom jedynaka :D Też tak miałam i mam jeszcze troche :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-05-18, 12:35:06
StArfire,
no to jesteś w domu :) W sensie wiesz z czym popracować.
Faktycznie jest tak, że jak bierzemy odpowiedzialność za innych, czujemy się winni, to wtedy sami nie umiemy przyjmować tego co dobre dla siebie. A między dawaniem i braniem musi istnieć harmonia, bo inaczej to kwestia czasu, aż zrodzi się frustracja :). Też warto dojść do tego, na co liczysz/liczyłaś działając właśnie w taki sposób w relacjach z innymi :)

Grażyna Anna,

"syndrom jedynaka" - świetny temat na artykuł, bo wbrew pozorom wiele osób może dotyczyć, może napiszesz? :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-05-18, 12:41:35
Grażyna Anna,

"syndrom jedynaka" - świetny temat na artykuł, bo wbrew pozorom wiele osób może dotyczyć, może napiszesz? :)

Kinga :) to nawet dobry pomysł :)
Chociaż nie mam tego jeszcze do końca przerobionego. A praca nad artykułem też da mi do myślenia :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2012-05-18, 12:49:39
Grażynko
jak już będziesz pisać to uwzględnij temat oczekiwań takiego jedynaka od rodziców:)
Bo ja jestem po tej drugiej stronie i po waszych postach widzę jak wiele błędów wychowawczych popełniam niestety.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-05-18, 12:50:59
Grażyna:

Mam brata, ale jest 10 lat starszy, więc zapewne pod ten syndrom podpadam. (i faktycznie byłam wychowywana bardziej jak jedynak) Także jest sporo z tym braniem wszystkich problemów na siebie, dodać do tego karmę władzcy czy innego podobnego jegomościa, który cały świat dźwiga na plecach i mamy mieszankę wybuchową nadopowiedzialności za wszystko i wszystkich...


Kinga:

No właśnie tej równowagi mi brakuje - mam potrzeby, więc muszę brać chociaż minimum, a że nie czuję, się tego godna i nie czuję, że zasługuję to w związku z tym poczuciem winy tylko biorę, a nie mam czego dać (bo podświadomie nie przyjmuję.) I problem zamiast się rozwiązywać to się powiększa, bo koniec końców wychodzi na to, że biorę coraz więcej, mimo a właściwie to dlatego, że podświadomie, wiem, że na to nie zasługuje. Tak wiem, że pokręcone, ale fajnie w końcu te mechanizmy namierzyć :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-18, 13:00:25
Wrócę do swojego pierwszego tu postu http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=53.msg14248#msg14248

Czy to może być jeszcze coś więcej, niż tylko "poczucie braku" (namierzone) i ewentualnie niedobitki ascetyczno-oświeceniowe?

Bo mam wrażenie, ze wzorce odrzucenia i odrzucania sama w sobie przerobiłam już prawie do końca - widzę to też po moich własnych reakcjach teraz na takie sytuacje - samoocenę tez mam w tej chwili, szczególnie porównując do np.: tej sprzed roku nawet - wyższą o jakieś 200% ;-)

To o co może chodzić, ze ten mechanizm przyciągania takich mężczyzn cały czas się objawia?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-18, 13:09:35
A może robię z igły widły? ;)

Po prostu przyczyna jest to przekonanie podświadome i te niedobitki ascetyczne - i już?

Jakoś jednak mam wrażenie, ze tu może być jeszcze jakiś inny "pies pogrzebany"... ech.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-05-18, 13:13:18
Asiu,

Przepraszam za mój offtop :) Mi się wydaje, że to może być kwestia zaangażowania wszelkiego rodzaju w siebie i w drugą osobę. Jeśli tego zaangażowania, pasji dla prawdy w drugiej osobie nie ma, to zawsze będzie obracać się po zewnętrznych warstwach, a nigdy nie dojdzie do sedna (które jest z resztą źrółem całej grawitacji ;))  To tylko takie moje przypuszczenia, nie jestem ekspertem...
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-05-18, 14:24:38
Asiu bardzo bym ci chciała pomóc, ale nic specjalnego nie przychodzi mi do głowy.
Poza tematami związanymi z zasługiwaniem czyli nie można mieć wszystkiego (jak praca i wysoka samoocena to nie związek) i może jakieś przekonania, że mężczyźni unikają zaradnych i z wysoką samooceną kobiet.
Pewnie strzelam kulą w płot.


Kaśka :)
Jedynak jak każde dziecko chce być kochany i akceptowany.
Jedynak może potrzebować wytłumaczenia, że nie wszystko co się w domu dzieje ma związek z nim i że nie za wszystko jest odpowiedzialny. Dużo rozmawiać z nim i tłumaczyć, to co się dookoła niego dzieje. Bo jedynaki mają za dużo czasu na myślenie i za dużo sobie wyobrażają i czasem trzeba je ściągnąć na ziemię ;) (tzn. żeby się nie zamartwiał, że coś tam to jego wina i musi się poprawić być lepszy itp,. to np. mamusia nie będzie smutna, kiedy tak naprawdę mama jest smutna, bo jej np. w pracy poszło coś nie tak, a nie dlatego, że jedynak coś zrobił, albo czegoś nie zrobił;)


Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-18, 14:50:23
Starfire - "kwestia zaangażowania wszelkiego rodzaju w siebie i w drugą osobę. Jeśli tego zaangażowania, pasji dla prawdy w drugiej osobie nie ma, to zawsze będzie obracać się po zewnętrznych warstwach, a nigdy nie dojdzie do sedna "

Zgadza się z tym co napisałaś w 100%. I tu mi trochę wychodzi bunt i frustracja w stylu: "Co z tego, ze jestem szczera, otwarta, staram się precyzyjnie komunikować, mam obecnie całkiem wysoką samoocenę, wiem czego chcę, a czego nie (co jest dla mnie korzystne, a co nie) - i potrafię już świadomie wybierać... Co z tego, ze potrafię działać skupiając się nie tylko na sobie, ale i na drugiej osobie itp., skoro i tak realnie odpowiadam tylko za siebie samą, zaś druga osoba jest całkiem wolna (i nieprzewidywalna) w swoich wyborach ;)

Zatem "ja mogę się starać, ale i tak nie mam gwarancji, że to zostanie docenione i dostanę równie pozytywną zwrotkę" - taaak ;) Dobrze, ze to wyszło... bo to jest jakaś wysiłkowość jeszcze z mojej strony.. jak i chyba tez niepełne zasługiwanie?

Dzięki, Asiu! Podpowiedź bardzo mi się przydała.

PS. Jaki offtop? :) W temacie pisałaś. Tylko mi wywaliło, że moje pytanie zginęło haha :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-18, 14:58:03
Grażyna Anna - z tym zasługiwaniem to raczej trafiłaś:) własnie doszłam do tego wniosku, odpisując Starfire.

Co do mężczyzn i ich stosunku do kobiet, które wiedzą czego chcą, a czego nie, są konkretne i szczere, a do tego inteligentne - to tak, mocno większości panów wywala, i pierwszym mechanizmem, jaki stosują jest próba "umniejszenia" takiej kobiety, poprzez żarty np.: ze słabości kobiecej płci, czy nawiązywanie do obiegowych opinii o kobietach. W moim odbiorze jest to kompensacja z ich strony, kiedy sami nie mają uzdrowionej samooceny.

Trafić na mężczyznę o zdrowej samoocenie, rozwijającego się, pozytywnie inspirującego, inteligentnego, doceniającego prawdziwą bliskość, wiedzącego, czego chce, znającego własne oczekiwania i potrzeby i umiejącego się komunikować; potrafiącego kochać i być kochanym, oraz otwartego i gotowego na bliską relację ze mną - i tak samo mi pasującego, jak ja jemu i vice versa - byłoby fajnie :)

Niestety, obecnie mam wrażenie, co pewnie też mnie może blokować, ze to by się zaliczało do kategorii "cudów" ;-)

Ale ok - po chwili refleksji stwierdziłam - i tak afkuję, ze jestem otwarta "Na wszelkie cuda w moim życiu" :) ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-18, 15:02:55
Starfire - co do tego, co Ty napisałaś. Nasunęło mi się, czy będąc "oczkiem w głowie" nie byłaś "zagłaskiwana" w jakimś stopniu? Że jak uwaga rodziców, czasem może nawet nadmierna, lądowała na Tobie, tak i teraz sama bierzesz na siebie za dużo i za dużo bierzesz do siebie?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tulia w 2012-05-18, 15:06:15
Hyzia - "cuda" się zdarzają - zwłaszcza tym co w nie wierzą;-)

Mnie się trafił partner idealny dla mnie. Nie spełnia wszystkich cech jakie sobie wypisałam na "liście życzeń" ale jak sie okazało - całe szczęście! Bo z racji ciagłej pracy nad sobą ja się zmieniam i to co wydawało mi się bardzo ważne gdy listę tworzyłam - dzisiaj wręcz by mi przeszkadzało;-) Trzeba zaufać Bogu i otworzyć się na związek. A potem to już tylko kochać, być kochanym i wspólnie się rozwijać duchowo i doskonalić.

Życzę by afki zadziałały i cud się Tobie i Jemu (kimkolwiek on jest) przydarzył!
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-05-18, 15:16:37
hydrozagadka,
mi jeszcze przychodzi do głowy, że to może być jakieś oczekiwanie na to, by w konsekwencji czuć się (i tak siebie  widzieć) jako osobą poszkodowaną w relacjach z mężczyznami. Ale na ile trafnie, tego nie wiem :)).

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2012-05-18, 15:20:40
Grażynka
dobrze piszesz dziewczyno! prawie za każdym razem jak coś się stanie,choćby mi coś upadło i sobie od nosem mrucze żesz kurde,a dziecko nie dosłyszy co to jego reakcją jest od razu co znowu zrobiłam? Ja byłam święcie przekonana do dziś,że to jej takie przekomarzanie ale teraz widzę,że trzeba podejść poważnie..
dziękuję ci bardzo za to co napisałaś!!!
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-05-18, 18:58:27
W ramach tematu - uzdrawianie związków partnerskich- wrzuciłam na stronkę nowy artykuł pt. "wolność w związkach partnerskich", miłego czytania :)) http://www.czysteswiatlo.com/artykuly/15/wolnosc-w-zwiazkach-partnerskich
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-05-18, 19:10:06
Kolejny super artykuł - bardzo lekki, przyjemny w odbiorze i inspirujący :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-05-18, 20:22:24
Hydrozagadka
Powiem o moich odczuciach.
Mi też się  nasuwa to, co napisała Kinga. Jakieś oczekiwania na złe traktowanie przez mężczyzn, czy też obawy w stylu: "Jak tylko zamieszkam z facetem to znowu się zacznie obrażanie mnie, poniżanie. I dlatego są u Ciebie obawy, czy lęki, żeby się nie pakować w kłopoty.
Dalej, z tego rodzi się rywalizacja z mężczyznami, czy też pewna forma walki, no bo trzeba się bronić przed złym traktowaniem przez mężczyzn.
Chyba też trzeba popracować nad wizerunkiem mężczyzn w twoim widzeniu..
Może jakiś teścik:
Faceci to...
Mężczyźni są....
itd.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-18, 21:39:10
Kinia, Mateusz - przemyślałam teraz dokładnie Wasze uwagi - i wg mnie choć kiedyś miałam bardzo silne wzorce ofiary, to teraz już na tym się nie skupiam i nie czuję, bym oskarżała facetów, uważając, że to wszystko ich wina. Ale i tak dziękuję za to spostrzeżenie - będę się jeszcze przez jakiś czas pod tym kątem badać :)

To, ze napisałam o pewnych mechanizmach i o tym, że widzę, jak pewni mężczyźni działają - nie oznacza, ze zakładam, iż wszyscy tak robią, czy ze wszyscy mają takie wzorce. Uważam wręcz, że nasze intencje z tymi wspomnianymi po prostu się dogrywały, dlatego bardziej przyczyny do uzdrowienia szukam teraz w sobie niż w nich.
Raczej nie mam też oczekiwań co do złego traktowania mnie przez mężczyzn - kiedy czuję, ze coś jest nie tak, to o tym mówię tej drugiej osobie. Kiedy uważam, ze powinnam coś zmienić - to obecnie sama to zmieniam, tak by sytuacja nie niosła ze sobą "raniącego potencjału". Z żartów, o których wcześniej napisałam - podśmiewam się (mimo że są dość prymitywne) i odbijam piłeczkę, choć nie nazwałabym tego "rywalizacją", a wymianą spostrzeżeń ;)

Ostatnio zresztą spotkałam bardzo fajnego mężczyznę pod wieloma względami, cenię go, jednak ze względu na pewne kluczowe niezgodności co do perspektyw relacji i wyobrażeń o przebiegu jej rozwoju, musiałam odwołać się do swojego prawa powiedzenia "nie". Wtedy też zauważyłam schemat, który odgrywa mi się w życiu - oprócz tego jednak zauważyłam też ile pozytywnego i dobrego otrzymuję już od mężczyzn, choć widać jeszcze i we mnie nie ma pełnego zasługiwania i gotowości na spełnienie.

Doszłam zresztą do wniosku, ze właśnie spełnienie tu jest kluczem-wytrychem :) Myślę, ze założę oddzielny wątek o tym :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-18, 22:49:05
Tulia - dzięki :)))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-05-19, 07:39:44
hydrozagadka,
to bardzo fajnie, że już puszczone :)
I faktycznie, czuć u ciebie silnie tą intencje: "Kiedy uważam, ze powinnam coś zmienić - to obecnie sama to zmieniam, tak by sytuacja nie niosła ze sobą "raniącego potencjału"." - taka postawa daje ogromną siłe i moc  sprawczą :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2012-05-19, 09:39:29
Hej miałam dzisiaj sny z 2ma moimi byłymi (co zazwyczaj się nie zdarza- nie śnię o nich). Przyszło mi więc do głowy że przyczyną moich problemów może być jakieś uwięzienie w starych energiach związków, które w sumie daje też pole do popisu jakimś wzorcom wyniesionym z rodziny, reszcie ascetyzmu etc.

W ogóle pomijając sny mam w pracy jednego  faceta z kt. jestem połączona jakoś karmicznie kt. wczoraj podwoził mnie i rzucił mimochodem że jejst zazdrosny gdybym to miała z kimś się spotkać. Typ "starego dziada" wysyłającego niefajne energie, kt. być może gdzieś w przestrzeni sabotują moje działania, a że ja mam niechęć do oczyszczenia tej relacji.... to być może mają jakąs moc sprawczą. Manipulator przy tym.

jeden z facetów, moich byłych kt. mi się śnił przy rozstaniu autentycznie rzucał klątwy, natomiast sen zakończył się fajnie, jakbyśmy się pogodzili i były fajne energie.

A drugi były, kt własciwie mi sie nie sni, a z kt. byłam długo.... był jakby w domu mojej babci, przyszedł jako jeden z zaproszonych gości. Niby jakbyśmy mieli sprobowac byc razem...ale cos zacząl mowic niefajnego... i generalnie ludzie w tym domu nagle zaczeli brac narkotyki, ja chcialam go wyrzucic ale on w ogole nie chcial wyjsc, smial sie ze mnie i mowil ze nigdy sobie nie pojdzie a ja jestem smieszna...
No ja to interpretuję tak jakby on czerpał trochę ze mnie energię a nasze połączenia ciągle bazowały na jakiś ochydnych wzorcach, w snie zdziwilam sie ze to takie silne jeszcze jest.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2012-05-19, 10:00:32
Przyszło mi też do głowy że może brak mi aż tylu pozytywnych wzorców w życiu w związku na co dzień na trzeżwo i przytomnie. Znalazłam wśród swoich znajomych chyba jedną parę kt. na razie są dla mnie inspiracją w życiu, i robią włąśnie w fajny sposób wszystko po swojemu nie przejmując się jak żyją inni.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-05-31, 22:39:46
Ultraviolet
Generalnie chodzi o to,że chcesz się już uwolnić od toksycznych związków, ale pś jeszcze nie do końca wierzy w to, ze jet to moźliwe. Pewnie chodzi o zwiazki z byłymi facetami w sensie emocjonalnym.
Ty masz całkowitą władzę nad soba i swoim zyciem :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2012-06-01, 23:52:37
Mam nadzieję, że wszystko idzie w dobrym kierunku :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-06-03, 12:02:45
hej,

zastanawiam się, gdzie istnieje granica w poznawaniu się jeżeli chodzi o bardzo harmonijny związek. Ja taki mam, zastanawiam się nawet czy nie jest połówkowy. Ostatnio jest taka przestrzeń, przyciąganie, przepływ energii, że poczułam lęk o swoje ego, tożsamość - zaczęłam się zastanawiać co to będzie, gdy on się tak wiele o mnie dowie, zacznę go tak odczuwać w swojej aurze, przestrzeni. W mojej relacji coraz bardziej doświadczam stanów błogości, jedności czegoś co mnie przeraża - boję się rozpłynięcia w miłości, jedności, spokoju. Boję się, że mnie nie będzie.
Poza tym zastanawiam się, ile w związku powinno się zachować tajemnic, jednak harmonia wszystko wyciaga, wszystko co niewłaściwe i niezgodne ze mną - bardzo łatwo mi ze wszystkiego się zwierzać.

To było opisane w jakimś artykule Leszka, co się stanie gdy już takie osoby się spotykają. Może porusza to we mnie jakieś traumy prenatalne. Wiem, że partner mi tego nie zrobi, ale chyba boję się, wykorzystania wiedzy o mnie, świadomości jaka jestem. Zaczęła mnie przerażać tantra, taka z prawdziwego zdarzenia, z medytacją. Ogólnie kontakt z partnerem to błogość i spokój na sercu, jedność - a mnie stresuje co będzie jak mnie tak pozna, że nie będę mogła tego kontrolować.

Nie wiem, może coś wymyślam ale kojarzy mi się to z lękami, jeżeli chodzi o powrót do Boga, strach przed zniknięciem w jakimś niebycie, zapomnieniem o sobie. U mnie zawsze było czarne albo białe - albo mówię o wszystkim albo o prawie niczym, albo wtapiam się w relację, albo traktuję ludzi powierzchownie.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-03, 12:38:25
Nie jestem pewien czy przypadkiem wyobrażenia o rozpuszczeniu się w miłości i zniknięciu nie są oparte na przekonaniach, że aby osiągnąć miłość trzeba odrzucić te części siebie, które ciągnie do czego innego niż miłość. Stąd lęk że jeśli wybieram miłość, to muszę zniknąć ja, ten który miłości nie wybiera.

A rzecz w tym, że nie trzeba niczego odrzucać i tracić jakiejkolwiek części siebie - te "chore" kawałki siebie trzeba po prostu transformować i dostrajać do Boga, a to co innego niż odrzucenie.

W związku może się to przejawiać tak, że podświadomie czuje się, że te niezdrowe części nas są gorsze od pięknej miłości, więc powinny one zniknąć, aby nie psuć tej cudownej całości. Stąd pojawia się przymus zniknięcia i rozpuszczenia tego, bo to "nie ma prawa" być w tym cudownym związku miłości. Pojawia się wtedy wewnętrzne rozdarcie, bo z jednej strony chce się tej miłości w związku doświadczać, ale z drugiej nie ma jeszcze wewnętrznej gotowości do przetransformowania pewnych rzeczy, więc pś widzi jako najszybszą i najlepszą drogę - odcięcie, odrzucenie, stłumienie chorych kawałków, co się może jawić właśnie jako wizja morza miłości, które nas pochłania i rozpuszcza.

To jednak nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością, której jednym z aspektów jest totalna akceptacja, a więc pozwolenie na to, aby było to co jest.

Z tym wszystkim mogą się jeszcze wiązać nieodreagowane szoki związane z rozpuszczaniem strzyg w miłości i lęk, że my, przeżarci złem, możemy tak samo skończyć.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-06-03, 12:41:02
BR - lęk przed rozpłynięciem się w niebycie (stratą indywidualności) to pewnie jedno, jak sama zauważyłaś.

Może też tu bruździć lęk przed spełnieniem czyli - byciem w pełni - szczęśliwą, kochaną i kochająca, odnoszącą sukcesy itp. Jak Ci się kojarzy "spełnienie"? Czym ono dla Ciebie jest? Czego się obawiasz w związku z tym?, prócz tych lęków, które już wypisałaś (o ile są jeszcze jakieś)?

W moim mniemaniu, jak relacja między dwojgiem ludzi jest w pełni bliska, otwarta, z przepływem miłości - to nie ma potrzeby podtrzymywania poczucia zagrożenia związanego z jakimikolwiek informacjami, wymianą myśli itp (czyli utrzymywania tajemnic na siłę). Nie ma tez potrzeby zarzucania się nawzajem zwierzeniami, bo np.: jak nie powiem teraz, a później się dowie, to mnie odrzuci. Akceptuje się, ze jest przepływ i wiele rzeczy może wyjść wraz z tym przepływem, naturalnie.
Lęk przed zwierzeniami, jak i np.: przymus zwierzeń, bazują wg mnie na braku pełnej akceptacji samego siebie przez siebie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-06-03, 12:59:20
Hydrozagadka,

nie, nie ma przymusu zwierzeń - to tak samo wypływa, po prostu. Pewnie to jakieś moje dawne przeżycia mnie hamują przed przyjęciem spełnienia.

"Akceptuje się, ze jest przepływ i wiele rzeczy może wyjść wraz z tym przepływem, naturalnie." - Mam tego świadomość, jednak pewnie zmiany, rozpuszczanie blokad wiąże się z lękiem, poczuciem zagrożenia, bo to są trudne dla mnie sprawy.

Clint,
"Nie jestem pewien czy przypadkiem wyobrażenia o rozpuszczeniu się w miłości i zniknięciu nie są oparte na przekonaniach, że aby osiągnąć miłość trzeba odrzucić te części siebie, które ciągnie do czego innego niż miłość. Stąd lęk że jeśli wybieram miłość, to muszę zniknąć ja, ten który miłości nie wybiera."

Tak po części to odbieram. Po prostu to są silne zmiany i nie wiem kto zostanie, kim będę, jak się będę przejawiała. Ciągle coś się we mnie oczyszcza i zwiększa się przyjemność oraz zadowolenie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-06-03, 13:28:01
BlackRose, ok, to fajnie :)

A czy np.: to, ze zastanawiasz się nad stopniem utrzymywania tajemnicy z bliskiej relacji - czy może wypływać stąd, ze np.: nie w pełni akceptujesz jeszcze swoja przeszłość, swoje przeżycia, oceniasz siebie ps poprzez nie np.: negatywnie?

Bo niekiedy odcina się człek od swojej przeszłości, nadal jej nie akceptuje, wstydzi się, nie chce w ogóle rozmawiać o tym (chodzi o przypadek, kiedy coś może wyjść naturalnie, ale jest strach - nie, nie powiem, bo skoro sam(a) siebie w tym nie akceptuję, to inni na pewno ocenią to jeszcze ostrzej). Nie ma pełnego uzdrowienia, swobody powiedzenia - tak, przeżyłem to i to, ale teraz jest tak i tak.

To są tylko podpowiedzi, do sprawdzenia :)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-03, 13:33:59
twoje ego nie tyle rozpłynie się co doswiadczy transformacji do takiego ego, które jest bezpieczne, kochane itp nawet jeśli ktoś wszystko o nim wie :-)
niewłaściwe to by było zmuszanie się do spowiadania się przed kimś kto byłby nieakceptujący lub manipulujący pozyskanymi o nas informacjami. Oczywiście zawsze istnieje mozliwość że nawet świadome osoby moga mieć jakieś nieczyste intencje i nieświadomie coś tam nakręcić ale przeciez zawsze najważniejsze jest to, co na co my sami zasługujemy.
Czyli - to trzeba czuć co jest bardziej sztuczne(podbudowane lękami wzorcami itp) a co bardziej naturalne - mówić coś o sobie czy nie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-06-03, 13:51:46
Macie rację.
Do tego dochodzi fakt, że oboje jesteśmy terapeutami, więc czasem czuję się niepewnie ze świadomością, że wzajemnie sobie pomagamy, przy okazji wyłapując na prawdę problemowe rzeczy. Staram się pracować również z innymi osobami, aby nie było tej wyłączności, bo można się na czymś poważnie zafiksować. Mam chyba lęki związane z uzależnieniem się od kogoś, i niemożnością ewentualnego odejścia. To się wiąże mocno z obrazem mojej rodziny, z bezsensownym przykładem walki, uzależnienia, który widziałam latami. Stopniowo uczę się o sobie, rozgraniczania pewnych spraw, myślę, że sobie uświadomie niedługo w czym sedno. Oczywiście, że nie jest to tak, że bez zastanowienia nawijam do niego, nie przewidując konsekwencji. Jednak bardzo bliskie relacje wywołują we mnie skojarzenia relacji z Bogiem - bo wiadomo, że jest to jedność, miłość, wszystkie pozytywne atrybuty. Tak więc myślę, że bliska relacja partnerska jest odbiciem życia w materii, nastawienia do siebie, Boga. Dzięki temu można postrzegać bardziej całościowo i rozumieć.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-06-03, 14:52:35
Black Rosa,
Czuć, że dostajesz bardzo dużo akceptacji i bezwarunkowej miłości w związku  od swojego partnera. Akceptacji, która sprawia że twoje lęki w bliskości częściowo rozpuszczają się, a miłość dodatkowo  wzmacnia ten pozytywny proces. Może to pierwsza tak bliska relacja w twoim życiu i to dla ciebie coś nowego, dlatego wychodzi wiele lęków. W końcu podświadomość się przyzwyczai, że poczucie jedności z ukochaną osobą, to naturalny stan, jak również to, że mimo wywalanek wzajemna miłość ma realną uzdrawiająca moc sprawczą, gdy jest choćby najmniejsza zgoda na to obojga partnerów.
Tytuł: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-05, 20:52:11
Czuję się boleśnie samotny i nie potrafię tego zmienić. Jestem zafiksowany i odizolowany od ludzi, próbuję z kimś nawiązać kontakt cały czas ale nie wychodzi mi to. Tak samo zresztą na tym forum. Patrzę na to jak wszyscy piszą, idą do przodu a ja czuję się jakbym był w jakiejś klatce. Spotkałem się wczoraj z moją byłą dziewczyną, pogadaliśmy troche, pośmialiśmy się ale po tym spotkaniu czuję się jeszcze bardziej samotny. Zaczynam wysyłać do Boga desperackie prośby o to żeby przysłał mi jakąś światłą anielicę która się mną zaopiekuje bo najzwyczajniej nie radzę sobie z życiem. Podjąłem wyzwanie, żeby samemu się utrzymywać i ogrom emocji, stresów, wywałek i obowiązków mnie rozwala. Spędziłem 2 dni weekendu głównie na odpoczynku i wcale nie czuję się dobrze, a o 3  rano wstaję znowu do pracy. Pierwszy raz się cieszę że będę miał dniówkę we dwójkę mimo że ten gość ma adhd i działał mi na nerwy - bez niego bym chyba nie przeżył tej jutrzejrzej dniówki.

Podczas odpoczynku na przemian płaczę, emocjonuję się , potem śpię - potem zalewają mnie fale światła gdzie czuję się wspaniale a potem znowu sie emocjonuję płaczę i śpię ;/ i mógłbym tak nonstop, bo brakuje mi siły na cokolwiek

Moja sytuacja jest tragiczna! Czuję takie napięcie. Oglądałem przed chwilą film "zielona piękność" i ryczałem cały film, podczas płaczu było mi trochę lżej a teraz dalej czuję się fatalnie samotny i odrealniony. Zaczynam wierzyć że ten rok 2012 jest naprawdę przełomowym czasem dla ludzi i ja to przeżywam bardzo ciężko i modlę się o to żebym to przetrwał i żeby wszystko było lepiej.

Modlę się o to żeby mi było lekko to nie - kurwa - mi ma być ciężko! i żadne afirmacje sracje mi na to nie pomogą ;/ mam za swoje, za cfaniakowanie przez kilkanaście lat tego życia i wysługiwanie się wszystkimi dookoła i manipulowanie otoczeniem dla swojej wygody....


Wczoraj jak widziałem się z była dziewczyną, to widziałem się też z jej mamą, która malowała komuś biuro żeby sobie dorobić. Położyłem się tam na podłodze i leżałem, a one nie zwracały na mnie uwagi i sobie cośtam robiły. To taki fajny stan, że ktoś jest wokół mnie, coś sobie robi, nie zaczepia mnie a ja mogę być zagłębiony w siebie wiedząc że ludzie są blisko ale też że nie będą mi nic robić. Wtedy nie czułem się samotny.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-08-05, 21:20:20
Sebastian,

:-)) moge Ci powiedziec ze Twoje poczucie przytloczenia zyciem jest przejsciowe, zreszta mozna to tez spokojnie zrzucic na wywalanki. Radzisz sobie swietnie przeciez! Dlaczego jestes dla siebie taki surowy? Utrzymujesz sie sam, jestes niezalezny, zmieniles sie wewnetrznie. Wszedzie widze rozwoj! Osiagnales tak duzo. To ze kiedys byles taki czy siaki teraz nie ma juz zadnego znaczenia. Zaakceptuj ze byles "cwaniakowaty", pokochaj siebie tamtego z tamtych czasow i odpusc sobie. Zreszta miales takie a nie inne dziecinstwo a to wplywa na czlowieka. A Ty sam potrafiles sie z tego wydzwignac i sie zmienic i TO jest dopiero cos. Liczy sie teraz. Powinienes byc dumny z siebie. Masz po prostu gorszy czas, ale kazdy z nas miewa. Ale bedzie lepiej, znowu zaswieci slonce :-) Mowisz ze nic sie nie zmienia, tupiesz nozkami i wolasz: juz!juz!juz! daj Bogu troche czasu, zeby mogl przygotowac COS EKSTRA dla Ciebie :))))

Ps. Ja tez patrze jak wszyscy pisza i ida do przodu a ja... zolw bylby szybszy ode mnie ;-))
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-05, 21:44:59
Sebastian,

powtórzę to również na forum. Uważam, że taki płacz jest w porządku. "Wypłakujesz" swoją przeszłość, swoją bezradność, swoje nieszczęśliwe dzieciństwo. I to jest bardzo dobre, to jest potrzebne, aby zobaczyć przytomniej rzeczywistość, w której możesz wykreować coś lepszego. Nie sądzę, aby wszyscy szli łeb w łeb do przodu, to nie jest tak. Każdy bardziej panuje nad jakimś tematem, jest w czymś zdolniejszy, bardziej świadomy. Opisana przez Ciebie sytuacja wzbudza we mnie jedynie zrozumienie i spokój. Pomimo wszystko, ponieważ wiem, że wyjście z tego otworzy Ci oczka i duszę na coś zupełnie nowego. Przekonałam się, że w takiej rozpaczy, gdy nie chcemy puścić przywiązania do czegoś - Bóg właśnie szykuje cudowną niespodziankę. Wtedy wydarza się coś, co trudno było zaplanować. Coś naprawdę dobrego.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-05, 22:05:39
Sebastian
Czy nie za dużo samokrytycyzmu?
Choćby na tym forum, jesteś dobrze rozumiany, ceniony za szczerość, za to że piszesz śmiało od serca.
Każdy ma swoje do przerobienia, i naprawdę nie chodzi tu o szybkość, czy pośpiech. W rozwoju wszystko ma swój czas, musi się uzdrowić i dlatego potrzebna jest cierpliwość i spokój. Ja sam myslałem że z niektórymi tematami poleci mi szybciutko, a tu sie okazuje, że zostaję wręcz przystopowany i co? temat trzeba brać dosłownie po kawałeczku.

W pewnych tematach trzeba zacząć od dobrej wiedzy psychologicznej ze świadomością duchową. I uczyć się na drobnych sprawach, robiąc małe kroczki- za które KONIECZNIE  trzeba się chwalić, gratulować sobie, doceniać, cieszyć się.
 
 
 
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-08-05, 22:12:31
Sebo
Uzależnianie samopoczucia  od bycia z partnerką to raczej nie pomysł na 5tkę. Teraz czyni cie to nieszczęśliwym, a nawet jak związek powstanie to będziesz zawsze w sidłach lęku, czy sie nie rozpadnie i dno nie wróci.

Lepiej od razu opanuj wolność od przymusu tworzenia związku. To nie oznacza uciekania od związku - tylko postawę, że jest mi dobrze i bez relacji związkowej ale jeśli pojawi sie taka mozliwość to spokojnie stworzę związek z najlepsza dla mnie partnerką
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-05, 22:19:46
Wydaje mi się, że ciężko sobie odpuścić tęsknotę za jakąś duchową partnerką, kimś kto idealnie zrozumie. Tym ciężej im bardziej przykre jest życie. Niestety. Ja od siebie nie wymagałam takiej postawy przy kiepskiej sytuacji własnej. To rzeczywiście może przyjść, taka rezygnacja i poczucie, że jest mi dobrze w związku i bez związku - ale na to potrzeba dojrzałości i czasu. Wtedy dopuszcza się naprawdę fajne energie i rozwiązania, gdy mniej presji.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-05, 22:28:20
Ciekawi mnie, że ta wolność od przymusów do związku, od potrzeby opierania się na partnerce, leczenia samotności poprzez związek dotyczy tylko rozwojowców. Oni, żeby stworzyć związek muszą się od tego całego uzależnienia uwolnić i dopiero jest szansa na związek.
Co innego nierozwojowcy. Oni właśnie po to tworzą związki żeby nie być samotnym, żeby mieć oparcie, poczucie bezpieczeństwa i dalej wszystko inne - od czego rozwojowiec, jak myśli o związku musi się uwolnić.
Dodam, że mając takie egoistyczne oczekiwania nierozwojowcy bez problemu tworzą udane związki i najczęściej dostają to, czego od partnera oczekują.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-08-05, 22:30:15
Ja mam tu łatwiej bo doświadczyłem na bardzo głębokim poziomie powiedzmy medytacyjnym wolności do i od związków i to we mnie juz tak zostało. Co prawda sporo mam jeszcze nieuzdrowione w temacie, czyli w praktyce blokuj jeszcze się na najlepszy związek ale jego brak nie powoduje u mnie jakichś wiekszych schizów.

Zauważam, że przede wszystkim jedyna na świecie osoba, która jest w stanie mi zapewnić miłość ZAWSZE i do tego taką jakiej potrzebuję - jestem JA SAM :-) Partnerka może też mi ją dać ale może też byc do tego niezdolna. Uzależnianie sie od tego, do czego jest ona zdolna a do czego nie to droga do nieszczęścia
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-05, 22:36:19
Jak przeczytałem post Sebastiana to wzbudziło to we mnie jakieś niemiłe odczucia - przyjrzałem się temu bliżej i widzę, że odczuwam podobną frustrację, ale w samym temacie związku partnerskiego. Cuda na kiju mi kreują w różnych tematach, wzrasta samoocena, pojawiają się coraz fajniejsi ludzie, jest coraz lepiej z kasą i pracą, itd. ale za cholerę nie mogę sobie wykreować nawet średnio dobrego związku, nie mogę spotkać żadnej dziewczyny, która byłaby chociaż do realnego rozważenia, nawet jak obniżę wymagania do absolutnego minimum (przy którym taki związek miałby jeszcze jakikolwiek sens).

Mija już jakieś 3,5 roku mojego rd, a ja po raz setny odczuwam tą samą frustrację, może i dużo słabszą niż kiedyś, ale wciąż tak beznadziejnie ryjącą dziurę w sercu. Ile jeszcze czasu będzie musiało minąć nim przeleje się ta cholerna masa krytyczna tych wszystkich obciążeń i w końcu moja pś dopuści do stworzenia tego związku? Jak długo jeszcze będę musiał udawać przed samym sobą, że to wcale nie boli tak bardzo jak rzeczywiście boli? Jak długo będę musiał zgrywać twardego, niezależnego i potrafiącego dobrze żyć bez związku? Nie chce znowu przeżywać tak intensywnie tego całego bólu, wchodzić w ten ocean rozpaczy, który pochłonąłby wszystko to, co do tej pory osiągnąłem. Nie chce aby dni znowu stałe się szare i depresyjne. Nie chce tego całego oczekiwania i napięcia na to kiedy wreszcie spotkam tą odpowiednią partnerkę.

Moje serce więc jest ściśnięte i trwa w zawieszeniu, co sprawia że cała radość i zadowolenie z mojego całkiem fajnego już życia, są od czasu do czasu zabrudzane przez uczucie pustki. Mam dość tej pustki, jestem przeraźliwie wściekły na to, że ona wciąż i wciąż i wciąż i wciąż jest w moim sercu i cokolwiek bym nie robił, czegokolwiek bym nie uzdrowił - ona sobie gdzieś tam uparcie tkwi i tkwi i tkwi i tkwi nieustannie, bez przerwy i chwili wytchnienia. Mam ochotę wyrwać sobie serce, żeby tego nie czuć, ale wiem że to niemożliwe, więc odczuwam jedynie bezradność i bezsilność.

A jeśli chodzi o wolność od przymusu, uwalnianie od presji i wrzucanie na luz - hahahahaha


HAHAHAHAHAHA!


Nie wiem jak Sebo, ale jak dla mnie to jest ostatnia rzecz o jakiej chciałbym w takiej chwili słyszeć. Pewnie dlatego że próbowałem tego przez sporą część tych 3 lat wielokrotnie i choć samoistnie przy uzdrawianiu różnych rzeczy te presje i przymusy malały, to nie wyobrażam sobie, aby ktoś z tak silnym poczuciem osamotnienia miałby pracować nad tym, że "nie musi tworzyć związku" i jednocześnie miałby sobie nie wbić łyżki w serce. Zresztą to właśnie przez tego typu duchowego pieprzenia od buddystów wszelkiego rodzaju straciłem wiele żyć na pogłębianie swojej samotności. Głupie łysole odcięte od własnych emocji.

Eh, dobrze wiem, że sobie zasłużyłem na taki los moją mega upartością przez wieeeeeeele wcieleń i wcale się nie dziwie, że wciąż jestem sam, ale i tak jest to strasznie frustrujące. Ile jeszcze takich wywalankowych postów będę pisał na tym forum nim kogoś sobie znajdę?
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-08-05, 22:54:39
Pewnie, ze tak. Rozwoj rozwojem ale kazdy chce byc kochany i kochac. To normalna potrzeba ktora zamiast zwalczac powinno sie wspierac nadzieja na spelnienie. A ono wtedy na pewno przyjdzie. W odpowiednim czasie :-))
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-05, 22:56:35
Ja z kolei czytając post Sebastiana poczułem podobieństwo z tą samotnoscią i wiem, że jest ona naprawdę męcząca. Też zmarnowałem wiele wcieleń będąc pustelnikiem.
Clint
Cytuj
A jeśli chodzi o wolność od przymusu, uwalnianie od presji i wrzucanie na luz - hahahahaha

Tak właśnie zareagowałyby osoby nierozwijające się. Jeśli miałyby się od tych wszystkich przymusów uwolnić to po co byłby im związek. Oni właśnie po to je tworzą żeby to wszystko dostawać.

Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-05, 23:02:28
Mi latami nie chciała odejść rozpacz za brak związku. Nie da się, tym bardziej jeżeli jest presja społeczna i chce się zdobyć jakiekolwiek doświadczenie z ludźmi, w bliskości itd. To normalne. Gorsze jest potępianie samego siebie za brak postępów i mijające lata. Gdy osoba miała jakieś związki, chyba łatwiej jest jej poczekać, łatwiej uzdrawiać. Tak myślę. Bez związku nie da się przejść pewnych traum, nie da się samodzielnie wyzwolić pewnych energii i włączyć ich w życie. Harmonizujący partner daje taką możliwość rozwoju, kopa do innego funkcjonowania. Jest potrzebny.

Clint,
wiem chyba o jakim zawieszeniu piszesz. Tak jakbyś czekał od dawna, aby coś przekroczyć w sobie.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-05, 23:05:55
 Clint
rozwaliłeś mnie tym postem-pozytywnie!! :) szacun. Najlepszy fragment o głupich łysolach :D
 Mam odczucia bardzo podobne do Twoich, tylko u mnie teraz jest frustracja związana z konkretną osobą, a nie tylko ogólnym brakiem związku. Strasznie mnie wkurwia fakt, że oczyszczam, oczyszczam, oczyszczam tą zasraną karmę z nim i te intecje, a to dalej wszystko jest. Czasem chciałabym, żeby ktoś to po prostu za mnie zrobił i żeby wreszcie był spokój.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-05, 23:08:46
Ciekawie bywa z tymi wszystkimi "zaletami" do tworzenia związków, jakie cechy powinien mieć partner/ka, czego ludzie szukają w partnerze/ce. Są tacy co przejawiaja mnóstwo takich zalet: uroda, inteligencja, pieniądze... i szukają a tu nic.
A właśnie przypominam sobie faceta, który jest lewy do wszystkiego oprócz robienia plotek, a jednak coś potrafi- tworzyć bardzo udany związek. Nic nie wie o kreacji związków, ale widocznie tworzenie związku, to dla niego coś OCZYWISTEGO.
 
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-05, 23:20:30
Myślę, że czasem my sami stwarzamy sobie zbyt dużo ograniczeń, które według naszego "przekonania" blokują stworzenie związku. Trzeba to, trzeba tamto itd... 
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-05, 23:22:58
Swoją drogą jak już jedziemy wyznania to jedziemy do końca.

Ostatnio jak oglądałem na Facebooku zdjęcia z Leszkowych wakacji to poczułem zazdrość patrząc na Mariusza i Anię (BlackRose). Poczułem żal, frustrację i zazdrość. Jednocześnie poczułem się źle z tego powodu, że przychodzą do mnie myśli w stylu "czemu on spotkał ładną, rozwojową dziewczynę, a ja nie?".

Poczułem coś w rodzaju obrzydzenia do siebie i uświadomiłem sobie właśnie teraz, że ja chciałem się tak czuć. Gdzieś tam głęboko chciałem, aby ludzie widzieli mnie jako przemądrzałego, zadufanego w sobie, śmiesznego, nieporadnego czy odrzucającego w jakikolwiek inny sposób. Chciałem aby ludzie potwierdzili moje własne odczucia w stosunku do mnie samego, bo czemu tak żałosna istota jak ja miałaby tworzyć bliską relację z kochającą, wspaniałą i poukładaną kobietą?

A czemu żałosna? Ah, już wiem. Bo oczywiście będąc człowiekiem, który ma jakieś żądze, pragnienia a nawet uzależniające potrzeby doprowadzające do stworzenia związku, w którym istnieją jakieś wzajemne zależności (OMG!), uzależnienia (Boże, nie!!!) i nie do końca zdrowe przywiązania (NIEEEEE!!!) musiałem trafić na bandę jaśnie oświeconych, którzy już mi pokazali jak bardzo błądzę. Musieli mi wbić poczucie winy, pokazać jak wielkim i strasznym błędem byłoby poddanie się tym pragnieniom i jak bardzo żałosne jest już samo ich odczuwanie, a co dopiero kierowanie się nimi.

No i ja polazłem za nimi, dałem sobie wyprać mózg i stałem się także jaśnie pół-oświeconym mistrzem od siedmiu boleści i ośmiorakich ścieżek. No i oto jestem. Możecie mnie podziwiać i budować ołtarze, żebym się lepiej poczuł z tym, że zamiast siebie i własnych odczuć wybrałem ślicznie zapakowane gówienko.

Jestem zły na tych ludzi, ale tak naprawdę jestem zły na siebie. Nie za to że popełniłem błąd czy za to, że dałem się oszukać, bo to się zdarza. Jestem zły, a raczej wściekły na to, że tak długo ignorowałem swoje własne uczucia. Jestem wściekły, za to że czyjeś śliczne obiecanki cacanki stały się dla mnie istotniejsze od moich własnych potrzeb. Zrezygnowałem z siebie, żeby osiągnąć jakieś zewnętrzne "coś", jakieś durne urojenia, które niezależnie od tego jak wspaniałe i obiecujące by nie były - nie powinny były mi nigdy przesłonić mnie samego.

Udawanie przed samym sobą, że nie potrzebuje związku praktykowałem tak długo i wytrwale, że weszło mi to w krew. Regularnie, ostro i bezwzględnie gwałciłem własne uczucia sprzedając duszę dla wyimaginowanego celu.

Koniec z tym. Potrzebuje związku. Potrzebuje kogoś do kogo będę mógł się przytulić, czując się miło, przyjemnie i bezpiecznie. I jest to dla mnie dużo, dużo ważniejsze niż jakieś oświecenie. Stworzenie bliskiego, harmonijnego związku jest dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie, ważniejszą od wszystkiego innego. I w tyłku mam, że się pół Białego Astralu chwyta za głowę - niech sobie szukają idiotów gdzie indziej, bo ja się wypisuje.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-05, 23:32:07
"Koniec z tym. Potrzebuje związku. Potrzebuje kogoś do kogo będę mógł się przytulić, czując się miło, przyjemnie i bezpiecznie. I jest to dla mnie dużo, dużo ważniejsze niż jakieś oświecenie. Stworzenie bliskiego, harmonijnego związku jest dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie, ważniejszą od wszystkiego innego. I w tyłku mam, że się pół Białego Astralu chwyta za głowę - niech sobie szukają idiotów gdzie indziej, bo ja się wypisuje."


Clint, yeah!

Nie ma oświecenia bez spełnienia:))
Ci co chcieli przeskoczyć do dziś uważają się za oświeconych. A realnie oświecają się ci, któży nie przeskakują tylko spełniają się w tym co dla nich dobre, potrzebne:)
Wiem że biała kupa jest ciężka kupa, bo byłam w tym naprawde..dobra;) ale nie ma nic trudnego gdy wybierasz właściwy kierunek!:)
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-08-05, 23:53:00
Wiem że biała kupa jest ciężka kupa, bo byłam w tym naprawde..dobra;) ale nie ma nic trudnego gdy wybierasz właściwy kierunek!:)

Hahaha, Ola, dokładnie :))))
(i za to Cie lubię :)))
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-05, 23:53:27
Szukanie kogoś, zaby zapełnił dziruę w sercu to nie jest to. Zreszta ciężko kogoś znaleść jakąś fajną rozwojową dziewczynę która chciała by być rzeczą której zadaniem jest zapychanie takiej dziury.

W tamte wakacje usunołem dziurę w duszy po rozstaniu z półówką, poprawiłem w whh, rozpuszczając strukture odpowiedzialną za to abym szukał, poprawiłem modlitwami, na przestrzeni tygodni presja związkowa zanikneła mi dosyć mocno, nie czuje potrzeby ani być z kimś ani żeby nie być. Poprostu uzdrawiam to co mi wychodzi, idę z życiem, skończyłem studia, znalazłem sobie fajną pracę, a teraz wprowadziłem się do naprawdę fajnego mieszkania, przy jeziorku i miłej okolicy. Zajmuje się sobą. Jak z czasem stworzę związek to na podstawie zdrowej relacji, żeby obojgu było miło :) Kiedy to nie wiem i wiedzieć nie muszę, idę z życiem tym które mam teraz.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-06, 00:02:37
Fela:))

Łukasz, z tego co wiem na podstawie różnych wpisów Clinta, jego potrzeba bycia w związku jest zgodna z nim. Więc nie widzę sensu w twierdzeniu że Clint szuka kogoś by zapełnił dziurę w sercu, bo to nie prawda. Tak robia ludzie któży  są mocno nieświadomi tego tematu w sobie, a Clint do tego grona nienależy:)

Zatem: jesli rozwojowa osoba tworzy związek to nie musi byc on wynikiem negatywnej potrzeby, tylko otwarciem na przyjemność, bliskość, sex.
I nie każda osoba rozwojowa potrzebuje tworzyć związki, to wynika z jej struktury psychicznej. I wtedy tez nie mozna powiedziec że ma "ten temat" uzdrowiony [ ale może mieć] bo nie tworzy związku;)
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-08-06, 00:11:11
Ze swojego doświadczenia napiszę, że kochający i wspierający ludzie (a szczególnie ta jedna, najbliższa osoba) tak bardzo pomagają w zapełnianiu dziur w sercu i nie tylko, że dla mnie to wprost niesamowite :))) Dlatego jeśli tylko ktoś chce, to nie ma się co wzbraniać przed związkiem. Nawet jeśli ma 130 dziur w sobie :D
To chyba chodzi o to, żeby dać sobie pomóc. Dopuścić do siebie miłość z zewnątrz. Niech uzdrawia :)
No chyba, że ktoś nie ma takiej potrzeby. To inna sprawa. Po prostu nic na siłę :D
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-06, 00:17:46
Olga,

Napisałem tylko co o tym myślę :) A jak jest u Clinta, i z czego wynika jego potrzeba związku, to nie mi wnikać.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-08-06, 00:27:58
Clint,

ale pojechalas kabareciarsko :-))
Jestem przekonana ze juz wkrotce Twoje marzenie sie spelni. Mowisz o tym pragnieniu z taka pasja, ze sie zaloze ze ono juz rwie sie do Ciebie z sila wodospadu :-)) Jak ktos tak bardzo czegos chce, to dostaje to. Takie jest prawo :-)
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-08-06, 02:30:55
Clint

> Poczułem żal, frustrację i zazdrość. Jednocześnie poczułem się źle z tego powodu, że przychodzą > do mnie myśli w stylu "czemu on spotkał ładną, rozwojową dziewczynę, a ja nie?". 

Niepotrzebnie. To Bóg mi dał partnerkę, a nie ja sobie kreowałem. Na ten moment, co mi sie "przyciągła" (;P)  , to  uzdrawiałem forsę, kasę, a związek miał być następny.
Moja gotowość polegała na tym, że wiedziałem jakie ma cechy spełniać. Byłem gotowy, nie miałem wyobrażeń (przecież nie chciałem związku), i zaskoczony.. po jakimś czasie po prostu się zdarzyło. Jakbym kreował, to mogłoby być nieco przeszkód.

Clint, wydaje mi się, że nie miałeś z kobietami wielu naturalnych kontaktów, rozmów, przyjażni stąd takie emocje. Pewnie czujesz, że to dla ciebie z pewnych względów trudne do wykreowania. Zanim ja potrafiłem przebywać z kobietami, i cieszyć sie tym, to musiałem latami z nimi gadać, i byc odrzucony, z boku, i po prostu rozwijac umiejetnosci rozmowy, by sie po pewnych czasie poczuc normalnie, z soba, poczuc, ze umiem wyrazic, to co chce. Kwestia czasu, i tyle. Uczysz sie nieswiadomych nawykow podtrzymywania rozmowy, luzu, swobody, to wazne.

Trzeba bylo jechac, to bys z nami w kamienie zagral, albo na pizze poszedl, a nie ogladal fotki ;P
Jak masz wlasciwa samoocene, to bys Leszka zagadal na smierc, tak jak ja go zarzucilem na koniec pytaniami ;p Chyba dlatego zostala bluza, bo jeszcze nei czulem sie w porzadku, ze tak mędze ;p
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-06, 06:28:53
Wypełnianie dziur w sercu... w pewnym stopniu na pewno będzie to jednym z wielu powodów dla którego chce stworzyć związek. I nie widzę absolutnie nic niekorzystnego w tym. Nie sądzę też aby znalazł się lepszy sposób na jej zapełnienie, bo ta dziura to efekt trwającego tysiące lat i narastającego niespełnienia przy tworzeniu związków. Ta dziura to efekt tego, że przez tak długi okres czasu olewałem swoje uczucia i nie pozwalałem na spełnienie największego z pragnień.

I miałbym teraz usiąść na mojej zafu i pracować nad wolnością od tego pragnienia? Dziękuje, ale postoję.

W wielu wcieleniach spotykałem ludzi, którzy widzieli mój ból i wykorzystywali to, aby mnie nawrócić na swoją ścieżkę, obiecując mi wolność od tego pragnienia. No to siedziałem zamknięty w klasztorach, medytowałem, ascetowałem, jogowałem i odwalałem całą masą innych szopek. Poświęciłem całe życie na osiągnięcie tego jednego celu - uwolnienie się od tej dziury, puszczenie tego pragnienia, nieprzywiązywanie się, itp bullshit. Tak więc co ja mam zrobić jak znowu słyszę tego typu teksty? Zostaje mi jedynie obłąkany śmiech człowieka, który nieraz doprowadził się do szaleństwa próbując puścić to pragnienie.

Zresztą teraz mam to wszystko gdzieś. Czuje potrzebę bycia w związku, bycia kochanym i przytulanym, doświadczania ogromnych ilości bliskości, której mi całe życie odmawiano oraz doświadczenia seksu, który widziałem jedynie na filmach. Nie wiem nawet jak to jest trzymać się z dziewczyną za ręce będąc na wspólnym spacerze, więc naprawdę głęboko chrzanię całe te duchowe przestrogi przed wchodzeniem w związek z nieczystymi intencjami i brakami.

Oh, że też śmiem...

Do reszty się ustosunkuje jak wrócę z pracy albo nawet w jej trakcie, bo ostatnio luźniejsze dni są :P 
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-06, 07:56:52
Moim zdaniem każdy jest inny i nie ma co generalizować, że skoro dla mnie najlepsze będzie zapełnienie dziur w sercu w samotności i odnalezienie spełnienia wewnątrz, a dopiero związek partnerski tzn że tak będzie dla wszystkich, albo odwrotnie. Niektórzy w tym wszystkim zapominają, że o ile my mamy różne lęki, opory, karme, która może negatywnie wpływać na kreacje o tyle Bóg jest NIEOGRANICZONY. Harmonijny związek to nie układ, który jest zarezerwowany tylko dla ludzi przed oświeceniem i który ma być prezentem od Boga za dobre zachowanie (czyt. wychowanie podświadomości), ale może być jednym z przejawów Jego miłości i wsparcia na ścieżce duchowej, która może się zmanifestować u każdego praktycznie w każdej chwili. I właśnie choćby po to, by poczuć się kochanym, dopieszczonym, tulonym JUŻ TERAZ. I może być niezwykle inspirującą relacją dla każdego z partnerów, bez względu na to, na jakim poziomie akurat są i co mają jeszcze do przepracowania w temacie związków i w życiu. Owszem te braki, które były pielęgnowane przez dziesiątki wcieleń a z którymi wejdziemy w związek nagle nie znikną, ale skoro może być łatwiej i przyjemniej przepracować je w otoczeniu kochającej i wspierającej osoby, niż samemu, to czemu z tego nie skorzystać? :)
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-08-06, 08:01:26
Clint:

Puszczanie tego pragnienia to tak jakby samemu zapierać się swojego raison d'etre. Z kolei oczekiwanie, że druga osoba zapełni tą 'dziurę' to kolejna droga na manowce, albowiem najpierw zapełnić ją może Bóg (który, jest jakby pełną czarą słodkiego nektaru miłości, z której piją obaj kochankowie i dzielą się tym nektarem między sobą) Jeśli nie dopuścisz prawdziwego Boga i do siebie w związku to nie ważne jak genialną osobę spotkasz i jak bardzo będzie Cię obdarzać, Ty po prostu tego nie przyjmiesz. Nie będziesz dał rady, mimo, że cały czas pod spodem będziesz oczekiwał, że to otrzymasz (kiedy tak naprawdę podświadomie będziesz się blokował) Kochanie siebie, akceptacja siebie, w tym wszystkich wypartych i mrocznych części nas to absolutna podstawa do tego, aby zamiast wyrywać z siebie swoje pragnienia, uciekać od nich pod płaszczykiem rozwoju po prostu powoli i całkowicie zaakceptować i pokochać Boga prawdziwego, siebie prawdziwego i Boga w sobie oraz tej drugiej, bliskiej duszyczce. Wtedy będziecie mogli się dzielić tym boskim nektarem, którym w dużej mierze będziecie (już jesteście) Wy sami :)
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-06, 08:50:51
To Bóg mi dał partnerkę, a nie ja sobie kreowałem. Na ten moment, co mi sie "przyciągła" (;P)  , to  uzdrawiałem forsę, kasę, a związek miał być następny.
Moja gotowość polegała na tym, że wiedziałem jakie ma cechy spełniać. Byłem gotowy, nie miałem wyobrażeń (przecież nie chciałem związku), i zaskoczony.. po jakimś czasie po prostu się zdarzyło.

Przyznam, że wywaliło mi trochę na powyższe, szczególnie podkreślone. Od razu odezwał się we mnie podświadomy bunt - jak to - innym tak daje, a ja tyle lat i nadal nic sensownego. Że tyle już zmieniłam w sobie, tyle uzdrowiłam - i nadal nie przyciągam osoby, z którą realnie dałoby się  stworzyć związek. Że nawet jak ktoś się pojawia, to nie jest ani gotowy, ani otwarty do związku - najwyżej do przelotnej relacji. A mnie to już męczy, zniechęca. Zaznaczę, że doświadczenia pod tym względem wcześniejsze miałam podobne jak Clint - asceza, wyrzekanie się związków, odrzucanie, bycie odrzucanym itp. Of kors przy tym wyszło mi też - "To co ja mam jeszcze zrobić, jak zasłużyć (!!!), by w końcu trafić na właściwego partnera?" Pewnie zatem nadal zasługiwanie się kłania...

Doskonale wiem, jakie cechy warto by posiadał mój partner. Nie sadzę, by były specjalnie wygórowane - zrozumienie, otwartość, gotowość (do związku, do bycia poznawanym i poznawania drugiej osoby), samoświadomość (generalnie pozytywnie rozwojowy), tak byśmy pasowali sobie nawzajem, dobrze się bawili razem, dobrze się rozumieli. To podstawa. Za tym idą oczywistości takie, jak nie pijący i nie palący;) I właściwie to tyle. Innych wyobrażeń zbytnio nie mam.

Ostatnio specjalnie się tym tematem nie zajmuję, skupiam się bardziej na tworzeniu, pracy, finansach. Ale nie da się tej potrzeby bliskiej relacji, jak już zostanie obudzona, wywalić. W ogóle to widzę, ze byłam pod tym względem nieźle "zacofana", bo zaczęłam bardziej chcieć i "potrzebować" (oraz mieć jazdy na tym punkcie) tak naprawdę dopiero w okolicach 30stki ;) Wcześniej owszem, myślałam, ze mogłoby coś się fajnego trafić, ale nie za bardzo się tym zajmowałam, ani przejmowałam. Było mi to w jakimś stopniu obojętne.
Teraz znów mam lekkie jazdy w tym temacie. Pewnie pobudzone ponownym trafieniem w faceta, który nie wie, czego chce, choć coś tam chce, jednak udaje że nie chce, no i zero otwartości w zamian. Błeee. A ja w takiej sytuacji nie mogę być jeszcze bardziej otwarta niż jestem, bo byłoby to szkodliwe dla mnie. Wolę być otwarta wśród otwartych, a nie na siłę kogoś zmuszać do otworzenia się - czy samą siebie przy kimś, kto bawi się w odpychanie-przyciąganie. Do dupy z czymś takim! O! :D
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-06, 09:05:38
MariuszEro
Masz rację z tym oswajaniem się z kobietami - ja dopiero co zacząłem tego doświadczać, więc wciąż czuje spory niedosyt - no i brakuje w tym jakiejś głębszej bliskości. Z rozmawianiem i byciem sobą nie jest nawet tak źle, bo o dziwo czuje się dość swobodnie, mówię rzeczy których jeszcze niedawno bym się nie odważył powiedzieć np. wyrażając głośno swoje niepopularne poglądy w grupie ludzi czy też żegnając się z koleżankami z pracy słowami "do zobaczenia moje kochane aniołki" :D Niestety wciąż jest to wszystko jedynie na poziomie koleżeńskim, a ja potrzebuje czegoś więcej.

A na wakacje chętnie bym się wybrał, ale pracowałem w tym czasie, więc nie mogłem. Może pojadę we wrześniu.

Kinga
ten post to miód na moje serce - tyle powiem :)

StArfire
Ja sobie zdaje sprawę z tego co piszesz i generalnie ze mną nie jest tak źle już, jeśli chodzi o relację z sobą i Bogiem (przynajmniej porównując do tego co było). Ja się czuje dobrze sam ze sobą i potrafię spędzać przyjemnie sam czas. Brakuje mi jednak fizycznej (i nie tylko) głębokiej bliskości z innymi istotami i to nie jest coś co mógłbym dać sobie sam, bez udziału innych istot. To jest taka dziecięca potrzeba bycia przytulanym przez kochającą istotę i nie widzę tutaj innej opcji na uzdrowienie tego niż dopuszczenie do siebie takich osób. A może raczej nie chce widzieć, bo to by było zbyt okrutne w stosunku do tego małego, odepchniętego dziecka który łkając błaga o obecność kochających, wspierających istot.

Ja w tej chwili czuje taki bunt, że już nie chce słuchać o żadnym pokochaniu siebie, wzrastającej akceptacji, itd. No bo ile jeszcze można? Mam się na tym koncentrować do samego oświecenia, a dopiero potem liczyć na związek? Dobrze wiem, że tak jak piszę Kinga mógłbym już dużo wcześniej ten związek mieć i sobie w nim wzrastać, a nie ciągle budować sobie wyobrażenia, że jeszcze muszę to i tamto oczyścić, to i tamto dociągnąć, poprawić, wypolerować.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-06, 09:32:09
Clint,

W sumie to Cię rozumiem. Ja miałem takie perypetie że i szukałem związku, z potrzeby miłości, a i potem przesiadywałem w klasztorach, zalepiając tą pragenienie miłości. Na początku miałem się oświecić przez niebiański wręcz seks, rozpływałem się w miłości, ale się nie oświciłem, potem jakoś postawiłem na boga, więc siedziałem w klasztorach beee. Obie rzeczy nie były zdrowe, ale jak bym miał wybierać to wybrałbym pierwszą opcję związkową bez wachania :) Napewno była bliżej boga, i mniej nieprzyjemna, a raczej niebiańsko przyjemna, wysoko wibracyjna opcja :) Acz trzeba pamiętać że nie do końca zdrowa, i uzdrowić wcześniej czy później też trzeba.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-06, 10:28:40
"Wypełnianie dziur w sercu... w pewnym stopniu na pewno będzie to jednym z wielu powodów dla którego chce stworzyć związek. I nie widzę absolutnie nic niekorzystnego w tym. Nie sądzę też aby znalazł się lepszy sposób na jej zapełnienie, bo ta dziura to efekt trwającego tysiące lat i narastającego niespełnienia przy tworzeniu związków. Ta dziura to efekt tego, że przez tak długi okres czasu olewałem swoje uczucia i nie pozwalałem na spełnienie największego z pragnień."

Clint,
To dobrze, że chcesz stworzyć i masz taką potrzebę. Po latach samotności i cierpienia druga osoba jest niezastąpiona. Dużo wcieleń ascetycznych robi swoje, sprawia, że ta tęsknota się nasila. także tęsknota za drugim człowiekiem w ogóle - jeśli większość relacji w obecnym życiu jest powierzchowna. Wtedy związek pozwala na przejawienie długo tłumionych energii.

Ja tak samo, zupełnie nie potrafiłam rozmawiać z mężczyznami. Hmm z równieśnikami mam na myśli - ponieważ paraliżował mnie jakiś wstyd, dochodziło tylko do powierzchownej wymiany zdań, nie było o czym rozmawiać. Z duchowym towarzystwem było nieco inaczej, lepiej, ale zawsze dogadywałam się ze starszymi od siebie - ze względu na deficyt ojca. Prawdopodobnie dlatego. Jak latami było się opuszczonym, w rodzinie nie pokazali jak zadbać o jakość podstawowych relacji to trudno od siebie wymagać cudów. Mi zajęło kilka lat, aby odkopać się z mega ciężkich wzorców odrzucenia, ataków paniki, depresji. Gdy zeszło to do miarę normalnego poziomu - wtedy spotkałam osobę do związku i już potem dzięki niej mogłam się rozwijać w pewnych tematach. Dlatego wiem, że takie pragnienie bycia z kimś jest naturalne. Niektóre ciężkie sprawy, super nadają się do przepracowania w związku, chociaż wymaga to ogromu zrozumienia i zaangażowania obu stron.

Clint,
jedź we wrześniu, ważne dla Ciebie, aby spotykać się z ludźmi o podobnych zainteresowaniach, o większej akceptacji. Mi taki wyjazd wiele dał, dlatego, że czułam akceptację. Mogłam się otworzyć i zamiast odrzucenia dostawałam coś przyjemnego :)

Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-06, 10:30:39
Hydrozagadka

"Wolę być otwarta wśród otwartych, a nie na siłę kogoś zmuszać do otworzenia się - czy samą siebie przy kimś, kto bawi się w odpychanie-przyciąganie. "

Dobrze powiedziane:)

Uznałam też, że partner ma mi podnosić swoją obecnością wibracje, a nie zaniżać. Związek jest po to by był korzystny, by wspierał, a nie podcinał skrzydła.
Teraz na dniach dotarło do mnie, że przyciągałam do siebie partnerów, którzy mieli wobec mnie bardzo nieczyste intencje, do tego ściema, że taki to chce się rozwijać, ale tak na prawdę chodziło o to, by mnie odwieźć od tego poziomu na którym jestem, wpędzając w poczucie winy i niegodności, wciągnąć w odtwarzanie starych gier z poprzednich wcieleń. A ja się dawałam na to nabierać. Jeszcze się czułam za to wina i odpowiedzialna.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-06, 10:41:45
Z tymi dziurami w sercu: również nie widzę w tym nic złego. Dziura emocjonalna charakteryzuje się tym, że zasysa pewne energie bez końca i powoduje duży poziom cierpienia. To takie mielenie tych samych emocji, dopóki się czegoś nie doświadczy, uzależnienie uwolnienia zestawu wzorców od czegoś z zewnątrz. To jest normalne w wielu sytuacjach i ciężko o inną możliwość przepracowania tego. Istotniejsze jest, co się zrobi z tymi dziurami, np po jakimś czasie bycia w związku, zajmowania się czymś. Większość energii, uzależnienia, emocji sama odpadnie, ale dużo zależności pozostanie. Mam na myśli - partner odejdzie, a moje całe dda, jak bumerang wraca. Wiem po sobie jak to się uaktywnia, nawet gdy nie ma sytuacji rozstania. To wszystko działo się w mojej głowie. Wymyślanie bardzo dziwnych rzeczy, podejrzliwość, jechanie na odrzuceniu. Przynajmniej tak było u mnie. Dobrze pracować z tą czy inną dziurą emocjonalną potem, bo to wszystko wyłazi. Tak chciałam tylko zaznaczyć.

Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-08-06, 11:00:02
Clint
Duża zmiana w postawie u Ciebie nastąpiła co do związków .Ja miałem podobnie tak ,że to zauważam .Wcześniej było kurczowe trzymanie się postawy ,że "mogę być szczęśliwy bez "a w moim odczuciu właśnie ważna jest wolność od i do .Takie wielkiie ufff i ulga po puszczeniu się kultywowanej chyba przez wieki chęci udowodnienia sobie i całemu światu ,że 'potrafię być szczęśliwy sam".Może i można ale po co się ograniczać i stawiać sobie niepotrzebnie bariery.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-06, 11:04:28
Natknęłam się na miły dla oka cytat

"Twój partner jest boskim zwierciadłem twojej boskiej jaźni........ Nie możesz odnaleźć siebie samodzielnie. Gdybyś miał zamknąć się w jaskini i medytować przez tysiące lat, pewnego dnia i tak musisz wyjść i stanąć twarzą w twarz z jasnością świata. Twój partner odzwierciedla to - jak traktujesz siebie, Twój sposób postrzegania ukochanych osób jest bliższy temu, jak sam widzisz siebie. Wszyscy mamy ślepe plamki, cienie, które nas okrywają i nie pozwalają ujrzeć się w pełni. Gdy znajdziesz kogoś, kto pokocha cię bezinteresownie, uczucie to spali cienie i oświetli cię pełnią blasku. Jedyną rzeczą, która to utrudnia, jest obawa przed wyjściem z jaskini. Kiedy już się przełamiesz, odkryjesz radość i żywotność, które tak długo trzymałeś w ukryciu.

Bob Mandel
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-08-06, 11:10:33
BlackRose
Piekny i inspirujący cytat.I to prawda ,ze zwiazek pokazuje nam najlepiej co mamy w sobie jeszcze do uzdrowienia .
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-08-06, 11:16:01
Zgadzam się - piękny i bardzo prawdziwy przekaz :D
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-08-06, 13:34:56
Jeszcze wracajac do być czy nie byc  w związku. to dobrze jest zwrócić uwagę, czy jeżeli długo pragnęliśmy i nie dostawalismy spełnienia w tej materii, nie przyzwyczailismy się bezwiednie do zasilania samego pragnienia i tęsknoty (szczególnie jak ktoś uwielbia odcinać się od rzeczywistości i pogrążać w marzeniach o spełnieniu). W takim wypadku dobrze jest uwolnić to przywiązanie do pragnienia, bo karmimy ciągle brak.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-06, 14:53:47
Uznałam też, że partner ma mi podnosić swoją obecnością wibracje, a nie zaniżać. Związek jest po to by był korzystny, by wspierał, a nie podcinał skrzydła.

Zgadzam się :). Szczególnie ważne dla osób które na co dzień, samodzielnie nad tym pracują (nad podnoszeniem wibracji, oczyszczaniem umysłu itd). Przecież nie chodzi o to, by będąc w związku człowiek po jakimś czasie miał jeszcze więcej lęków, kodów i traum do przepracowania, nim przed wejściem w niego.
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-06, 15:10:22
Laka
Cytuj
Uznałam też, że partner ma mi podnosić swoją obecnością wibracje, a nie zaniżać. Związek jest po to by był korzystny, by wspierał, a nie podcinał skrzydła.

No właśnie! :)

Do mnie w końcu to dotarło, ze jak relacja z takim partnerem zaniża - to szkoda czasu. Może to zabrzmi egoistycznie i dziwnie - ale wg mnie warto "być w związku" tylko dopóki są obopólne korzyści - czyli działa się pozytywnie i rozwijająco na siebie nawzajem (nawet jeśli czasem przechodzi się przez wywałki - czego tez nie warto unikać na siłę). Jak to się skończy i zacznie zaniżanie, bez wyraźnych perspektyw na zmianę, bez intencji z obu stron, by to naprawić - trzeba powiedzieć sobie pa.

Cytuj
Teraz na dniach dotarło do mnie, że przyciągałam do siebie partnerów, którzy mieli wobec mnie bardzo nieczyste intencje, do tego ściema, że taki to chce się rozwijać, ale tak na prawdę chodziło o to, by mnie odwieźć od tego poziomu na którym jestem, wpędzając w poczucie winy i niegodności, wciągnąć w odtwarzanie starych gier z poprzednich wcieleń. A ja się dawałam na to nabierać. Jeszcze się czułam za to wina i odpowiedzialna.

Jakbym tez o sobie czytała ;) dodam, ze przyciąganie takich osób jest/było wynikiem poczucia niezasługiwania u mnie. Zajarzyłam to wyraźnie przed chwila dopiero.

A zatem, od dziś intensywna praca nad ZASŁUGIWANIEM na - w skrócie pisząc - spełnienie w bliskiej relacji :)
Tytuł: Odp: Odp: Wyznania
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-06, 15:18:00
"(...) Gdy znajdziesz kogoś, kto pokocha cię bezinteresownie, uczucie to spali cienie i oświetli cię pełnią blasku. Jedyną rzeczą, która to utrudnia, jest obawa przed wyjściem z jaskini. Kiedy już się przełamiesz, odkryjesz radość i żywotność, które tak długo trzymałeś w ukryciu.

Bob Mandel

A to wyjście z jaskini, to po prostu jest otwarcie się i gotowość na bycie poznawanym i poznawanie? oraz na przepływ :) Jak myślicie? Tak to przynajmniej interpretuję.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-06, 15:29:11
Asia,

Tak z zasługiwaniem, to ja bym rónwolegle zajrzał do poczucia swojej wartościowości. Że jesteś warta wartościowego partnera :) U podstaw zasługiwania jest swoje poczucie własnej wartości.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-06, 15:32:02
Łukasz:) - poczuciem własnej wartości zajmuję się od dłuższego czasu;) I możliwe, ze po prostu teraz wyszedł mi ten element składowy, jakim jest zasługiwanie na spełnienie.

Jednak "jesteś warta wartościowego partnera :)" Fajnie mi wpasowało i zaskoczyło :)) Zastosuję to sobie sobie jako afkę. Dzięki!
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-06, 15:41:06
hydrozagadka

:) Mi to właśnie się pokazało przy pisaniu afek, że zasługuję na miłość i harmonię. Tak ogólnie na razie piszę.

Myślę, że warto uwolnić się od poczucia winy, u mnie w związku było zwalanie odpowiedzialności i winy za wszystko na mnie, ja na to pozwalałam, bo partner twierdził, że mu wywala, ale to się uzdrowi... no to ja cierpliwie starałam się znosić pewne wywałki do mnie, które polegały w praktyce na atakach różnej maści, obniżaniu mi poczucia własnej wartości, oraz wpędzaniu w poczucie winy i brania odpowiedzialności za naszą relację.
Myślę, że warto przepracować podatność na takie manipulacje. Ja nie twierdzę, że mi nie wywalało też w związku, ale nie było tak, że zwalałam całą odpowiedzialność i winę na partnera, bo jednak szłam na sesję i to puszczałam, brałam też pod uwagę, że ja także dogrywałam z nim intencje. Różnica była taka, że ja puszczałam,a on wyciągał brudy bez intencji uzdrowienia tego, tylko dowalania mi za to, oraz wkręcania poczucia winy i niskiej samooceny, żebym od niego nie odeszła. Żebym cały czas czuła, że to moja wina, że to ja muszę coś uzdrowić, że tyle złego mu zrobiłam w innych wcieleniach( co jest akurat prawdą, i w drugą stronę), żebym czuła się odpowiedzialna za jego życie i rozwój. Czasem jak jest karma może być cieżko to rozróżnić, a potem się w tym człowiek zapętla i tkwi. Bo poczucie winy i niska samoocena w zwiazku utrudnia otwarcie się na coś lepszego.
Dobrze jest przytomnie rozróżnić, czy partner faktycznie chce tego co my, czy chce sie rozwijać, czy tylko udaje. Ja to wszystko znosiłam także w imię akceptacji i wspierania partnera w uzdrawianiu i rozwoju duchowym. Mialam już takze poczucie winy, róznież w dużej mierze wkrecone w poprzednich wcieleniach, w relacji z tą osobą. Więc był podatny grunt i naiwna wiara, że teraz już będzie inaczej.

Mi się z poczuciem własnej wartosci mocno wiąże pozwolenie sobie na bycie sobą prawdziwym i uwolnienie od intencji indywidualizacji( u aniołków). Chodzi o to by dostrzec, że takim jakim się jest jest sie wartosciowym i atrakcyjnym, także dla partnera i bliskich aniołków. Bo tu były często silne traumy związane a atakami i odrzuceniem, przez tych już wyindywidualizowanych.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-06, 17:14:39
Cytuj
jedź we wrześniu, ważne dla Ciebie, aby spotykać się z ludźmi o podobnych zainteresowaniach, o większej akceptacji. Mi taki wyjazd wiele dał, dlatego, że czułam akceptację. Mogłam się otworzyć i zamiast odrzucenia dostawałam coś przyjemnego :)
W sumie to samo mam na warsztatach u Darka i chyba do niego się wybiorę (ma w tym samym terminie) z trzech powodów: pieniądze (jednak mam trochę ważniejszych wydatków), odległość (nie chce mi się jechać z tyloma przesiadkami oraz ryzyko poznania fajnej dziewczyny u Leszka. Tak, nie chciałbym poznać w końcu fajnej dziewczyny będącej idealną kandydatką na partnerkę tylko po to, aby dowiedzieć się że mieszka na drugim krańcu Polski i nie ma za bardzo opcji, aby w ciągu roku, dwóch mieszkać blisko siebie. Chyba mi serce pękło na tysiąc kawałków. A do Darka jeżdżą bardziej miejscowi, więc szansę na sukces w tej materii większe :D

Ontoja
Ponad pół roku temu Witek mi zrobił analizę, w której m.in. napisał o tym udawania przed innymi, że mogę sobie świetnie radzić bez partnerki, więc świadomy problemu byłem, ale chyba dopiero teraz ruszyło się to tak konkretniej. A ulga jest, choć jeszcze się to wszystko mieli.

W ogóle to czytam tak tą analizę i widzę jak ostatnie wywałki i uzdrowienia łączą się w logiczną całość. Nie chce mi się już tego jakoś komentować i analizować, więc wkleje po prostu fragment tej analizy, który o tym mówi:

Cytuj
Ok, pierwszym co mi się rzuca w oczy jeśli chodzi o przeszkody, jest karma nauczyciela duchowego. O co dokładniej chodzi – na pewnym etapie istnienia, zacząłeś wypierać intencje do tworzenia związku, karmę związkową, na rzecz stawania się nauczycielem duchowym, plus walczenia z białymi. Ja to widzę w czasach jak pierwszy raz spotkałeś Leszka i dołączyłeś do jego gromadki aniołów, by wraz z nim tworzyć front przeciwko białym. Z jednej strony przejąłeś część jego wzorców do walki, z drugiej strony zacząłeś wypierać pamięć o swojej połówce (nie wiem jakie perturabacje akurat w tym temacie były u Ciebie) na rzecz właśnie tworzenia tego frontu. Dalej tworzyła się karma nauczyciela, na zasadzia negowania nauk białych, wpadania w pewien trans żeby zwalczać ich nauki. Do tego potrzeba było zbudowania poczucia własnej wartości na sztucznym fundamencie pokazywania białym swojej wartości i podkreślania wyższości twojej wiedzy (czyli tego co takie niezakłamane było przez nich) wobec ich nauk i tradycji. Pod tym kryło się zaniżone poczucie własnej wartości, najpewniej wytworzono pod wpływem właśnie wcześniejszej relacji z białymi i ich "treningu". Można powiedzieć że chodziło o sztuczną opozycję, wobec skutków wcześniejszego ogłupiania i zaniżania samooceny.

I czy nagle nie staje się jasne dlaczego moja obecność na forum często przybierała taką, a nie inną formę? :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-06, 22:18:36
Laka

"Myślę, że warto uwolnić się od poczucia winy, u mnie w związku było zwalanie odpowiedzialności i winy za wszystko na mnie, ja na to pozwalałam, (....) wywałki do mnie, które polegały w praktyce na atakach różnej maści, obniżaniu mi poczucia własnej wartości, oraz wpędzaniu w poczucie winy i brania odpowiedzialności za naszą relację."

Taaak... to była u mnie pierwsza rzecz, od której się uwalniałam (i od tendencji do niej) po zakończeniu mojego poprzedniego związku. Miałam potworne poczucie winy o większość działań i nie dość, ze sama brałam na siebie, to też często pozwalam na wpędzanie mnie w dalsze poczucie winy, branie odpowiedzialności ("że to tylko moje działanie szkodzi, partnera nie"). W końcu to wszystko strasznie mi zjechało samoocenę na wszystkich frontach. Na koniec leżała i kwiczała w każdej dziedzinie ;)

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło;) - przynajmniej wtedy wyraźnie sobie uświadomiłam, ze nie da rady posiadać zdrowej samooceny, kiedy jedna jej część jest np.: zawyżona lub oparta na słabych podstawach, a druga mieści się na poziomie -100 ;) I że jeśli chcę uzdrowić realnie poczucie własnej wartości, to musi to być uzdrawianie i uzdrowienie na wszystkich frontach, a nie tylko na wybranych, jak to było wcześniej.

Wiem, ze nie osiągnęłam tego jeszcze w 100%, ale zmiana i tak jest kolosalna - i w końcu w miarę równomierna.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-06, 23:13:46
Clint
Wspomniałeś wcześniej o tym wyborze między oświeceniem a spełnieniem w związku i wyborem tego drugiego.
Tak mi się skojarzyło, że to echo tych nauk różnych mistrzów, ascetycznych, celibatowych i innych, a z mojego doświadczenia dodam, że prym w tym wiedli biali. To od nich ciągle słyszałem, że albo Bóg i powrót do niego, albo związek miłości i seks. Oczywiście wg nich jedno wyklucza drugie. A wybór w mniemaniu Białych może być tylko jeden- powrót do Boga. Dlatego wyrzeknij się kobiet, miłosci i seksu. Wszystko to było pięknie tłumaczone i argumentowane, żeby połknąć haczyk.
Teraz mam tę świadomość, że takich dylematów nie ma. Może być wybór i jednego i drugiego. Można dążyć do oświecenia żyjąc w harmonijnym związku partnerskim.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-06, 23:31:25
Dodam, że jak przeczytałem ten wpis, że lepiej wybrać udany związek niż oświecenie, to mnie to zasmuciło. W pierwszej chwili nie wiedziałem z jakiego powodu. Znowu jakieś sprzeczności, co mam wybrać, przecież Bóg jest najważniejszy, ale to niespełnienie w związkach i ta przeszkoda do oświecenia.
Teraz wiem dlaczego. Bo takie wyrzekanie się związku miłości w imię oświecenia praktykowałem mnóstwo razy.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-06, 23:44:16
Oświecony też może mieć związek tak samo jak może być bogaty, tak samo Oświecona:-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-07, 00:09:15
hydrozagadka

Gratulacje:) Ja odkrywam właśnie swoją wartość i uświadamiam sobie, że jestem wartościowa i zasługuję na miłość i harmonijny wspierający związek właśnie taka jaka jestem.
Taki związek to pozwolenie  sobie na to, by być kochanym, akceptowanym i wspieranym takim jakim się jest. Ale najpierw trzeba sobie samemu na to pozwolić, uznając, że to możliwe, realne, że się na to zasługuje i Bóg ma to dla nas:)

Gdy zaczęłam nad tym medytować, to teraz widzę wyraźnie jak inna jest jakość kreacji związku, gdy się wychodzi od zasługiwania, miłości i akceptacji, wspierania siebie. Widzę też, że wcześniej tego zabrakło. Pewne aspekty akceptowałam i tam faktycznie była harmonia, a inne nie.
Coś mi się też mieszało w intencjach, wzorcach, że to partner ma mnie pokochać, udowodnić mi, że jestem wartościowa, pokazać to, żebym mogła w to uwierzyć. Nawet jak doceniał pewne aspekty mnie, to ja go podejrzewałam, że to jego jakieś obciążenia, skoro to mu się podoba:P Chciałam pś by mnie partner w zwiazku przekonał, że zasługuje na miłość, zwłaszcza, że tyle wcieleń mnie odrzucał, to czułam tu duże niespełnienie. Coś w stylu: oddaj mi co moje( moją wartość). A to na odwrót powinno być: ponieważ zasługuję na miłość, to pozwalam sobie na wspierający związek:-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-07, 06:07:37
Mateusz
Pewnie, że to wina przede wszystkim tych nauk - te tematy przewijają się u mnie od 3 lat i mógłbym już całą książkę napisać na temat tych wszystkich bzdur :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-07, 09:38:32
"Taki związek to pozwolenie  sobie na to, by być kochanym, akceptowanym i wspieranym takim jakim się jest. Ale najpierw trzeba sobie samemu na to pozwolić, uznając, że to możliwe, realne, że się na to zasługuje i Bóg ma to dla nas:)"

Laka - święte słowa :)

"Coś mi się też mieszało w intencjach, wzorcach, że to partner ma mnie pokochać, udowodnić mi, że jestem wartościowa, pokazać to, żebym mogła w to uwierzyć. (....) Chciałam pś by mnie partner w zwiazku przekonał, że zasługuje na miłość"

Oj, miałam dokładnie to samo! Oczekiwałam podświadomie od partnera, ze to on mi udowodni, ze jestem wartościowa, jestem cenna, że jestem warta pokochania i miłości - a jak nie dostawałam tego, czego oczekiwałam lub w takiej formie do jakiej byłam przyzwyczajona - to wpadałam w panikę lub złość. To było słabe ;)

"A to na odwrót powinno być: ponieważ zasługuję na miłość, to pozwalam sobie na wspierający związek:-)"

Kopiuję sobie i będę to sobie powtarzać :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-07, 09:43:25
Asia,

Jak będziesz sama dla siebie swoim oczkiem w głownie, czymś cennym, wartościowym dla siebie samej, to nautralnie zostaniesz też doceniona przez innych :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-07, 09:44:10
hydrozagadka

:)
U mnie było jeszcze tak, że ja chciałam dostać akceptację, miłość, docenianie od tych osób, które mi ją już na samym początku w moim mniemaniu "zabrały", odrzuciły, upokorzyły i wmówiły, że na nic dobrego nie zasługuję. To były białe anioły i archanioły w tym mój połówek. Jak mi okazywał akceptacje to ja jakby dopiero "czułam, że żyję" i wszystko mogę;). Gdy mnie odrzucał to dół i brak sensu czegokolwiek, jakby nagle wszystko było nie dla mnie, a życie traciło kolory.
A potem mojej pś się ubzdurało, że jak mnie zaakceptują to jakby to odzyskam: prawo do tego wszystkiego;)
Ale w efekcie przyciągałam, w kwestii samooceny, struktur społecznych, związków, relacji w pracy, albo te osoby, albo osoby o podobnych cechach i świadomości, które mi to odnawiały. A ja nie wiedziałam co się dzieje, co jest ze mną nie tak.

Niedawno dotarło do mnie, że to nie ważne jak bardzo ja bym się starała, to dla tych osób i dla połówka i tak będę nie dość dobra. A starałam się bardzo bardzo. Bo oni mają takie wzorce i kody.

Teraz jeszcze nie dowierzam, że mogę żyć sobie fajnie i nie spotykać osób, które mnie nie rozumieją, odrzucają, nie są ze mną w harmonii. Kojarzy mi się to z czymś nie realnym, jakby odcięciem się od prawdziwego świata i ucieczką. Ale może samoocena jeszcze nie ugruntowana i dlatego.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-07, 09:50:33
Laka,

Starałaś się bo wmówiły Ci że nie zasługujesz, ale jak chcesz to musisz zasłużyć. Galarety a potem białe wszystko wykręciały na odwrót. Fuuj.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-07, 09:59:26
lukaszlm

Tak:) dopiero ruszyło mi się to, gdy zaczęłam afkować, że zasługuję na czysta prawdziwa milosc i prawdziwą harmonie.
Mój połówek jest chyba nieźle na mnie pokodowany, bo zwykle w takich sytuacjach, gdy się otwieram na to, bardzo stara się wmówić mi jaka jestem zła, nierozwinięta duchowo i że właśnie nie zasługuję, albo że moja miłość wcale nie jest miłością.

Tyle wcieleń na to poświęciłam... bardzo dużo wysiłku, wszystko było podporządkowane tym pierwotnym kodom. Latałam za połówkiem w swojej głupocie, albo jakieś misje realizowałam, by w końcu zasłużyć. W tym wcieleniu sobie wybrałam mamę białego anioła by mnie w końcu nauczyła jaka mam być, żebym już była właściwa i żebym się połówkowi spodobała, bo pś pamiętała, że on białe lubił i akceptował. Kosmos po prostu.
I to stąd też, było to, że ja siebie nie mogę pokochać, bo to oni mi to muszą dać;) Ja sobie nie mogę, bo...jestem tak niegodna i moja miłość do siebie nic nie znaczy.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-07, 10:06:39
lukaszlm

Tak:) dopiero ruszyło mi się to, gdy zaczęłam afkować, że zasługuję na czysta prawdziwa milosc i prawdziwą harmonie.

Jeszcze tak podpowiem, że gdybyś sobie uświadomiła że ty jesteś czystą miłością i harmonią, to był by cud miód :) Pojawia się też nautralne poczucie że zasługujesz na to, a w zasadzie jesteś już tym itd :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-07, 10:08:20
lukaszlm

:))) dzięki za inspirację. Już się cieszę na myśl jak mi się fajne wiele pootwiera, gdy to puszczę do końca:)
To musi być bardzo relaksujące.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-07, 19:46:44
Łukasz "Jak będziesz sama dla siebie swoim oczkiem w głownie, czymś cennym, wartościowym dla siebie samej, to nautralnie zostaniesz też doceniona przez innych :)" - staram się to właśnie wdrażać w życie :)) Coraz więcej docenienia, dla tego co robię, jaka jestem, co mam i dla możliwości, jakie mam :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-07, 19:51:50
Laka "Teraz jeszcze nie dowierzam, że mogę żyć sobie fajnie i nie spotykać osób, które mnie nie rozumieją, odrzucają, nie są ze mną w harmonii. Kojarzy mi się to z czymś nie realnym, jakby odcięciem się od prawdziwego świata i ucieczką. Ale może samoocena jeszcze nie ugruntowana i dlatego."

Samoocena tak, ale przyszło mi tez do głowy, że mogą tu być też elementy: - lęku przed nudą (że jak wszyscy będą akceptować, to będzie nudno) <- to szczególnie wtedy może się pojawić, jeśli np.: pś byś utożsamiała jeszcze harmonię z nudą (o ile w ogóle tak kiedyś miałaś:)
- może też lęk, ze jak wszyscy będą mili i będą akceptować, to nie pokażą Ci nad czym jeszcze warto, byś popracowała... tak jakby miało to gwarantować rozwój

To tylko propozycje-podpowiedzi :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tulia w 2012-08-07, 20:36:57
Mam pytanie dotyczące harmoni w związkach

Ostatnio rozmawiałam z moim partnerem na temat kłótni wzwiązkach - że jak to jest, że my sie nie kłócimy. To znaczy mnie to całkiem odpowiada tylko się zaczęłam zastanawiać na ile to jest normalne. Bo wśród moich koleżanek w pracy klótnie w związkch to tzw chleb powszedni. Jak ostatnio powiedziałam, że ja się z moim partnerem nie kłócę to usłyszałam takie pobłazliwe - poczekaj aż zamieszkacie razem zaraz się zaczniecie kłócić.... Czy ja jestem naiwna skoro uważam, że jesli jest harmonia i szacunek między dwojgiem ludzi to nie ma po prostu potrzeby by sie kłócić?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-08-07, 20:43:48
naiwna nie jesteś, częste kłótnie raczej wykluczają że związek jest harmonijny. Jakakolwiek kłótnia to temat do uzdrowienia dla przynajmniej jednego z partnerów.
W doskonałym związku kłótni raczej nie ma, a jak się pojawi jakaś to jest to uzdrawiane(znaczy się powód tej konkretnej kłótni, co oznacza że kłótnia o to nie powinna sie juz pojawić) jak napisałem wyżej
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-07, 20:45:04
Dla mnie kłótnia to efekt braku wzajemnego szacunku. Ludzie świadomi i wzajemnie szanujący siebie i swoje decyzje, w momentach gdy się ze sobą nie zgadzają to próbują to rozwiązać "pokojowo" przy pomocy rozmowy, a gdy nie mogą dojść do porozumienia to akceptują fakt, że partner może chcieć/widzieć/czuć/itd inaczej.

Jak dla mnie to zdecydowana większość ludzi tworzy chore związki i równie chore ma wyobrażenia o nich, więc ja bym się w żadnym stopniu nie zajmował tym co ma ta cała większość.

Sam zresztą ostatnio się nasłuchałem jak moi znajomi mają w swoich związkach kontrolę, zazdrość, manipulacje, skrajny egoizm i wiele innych kwiatków tego typu, a mimo to tkwią w tym i uznają to za normalny element związków. Ludzie mają w tej kwestii naprawdę nasrane.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tulia w 2012-08-07, 20:50:28
;-) dlaczego tacy mądrzy i świadomi ludzie jak są tu  na forum nie pracują u mnie w firmie? ;-)

Przeczytałam dziś, że nie nalezy sie obracac na to co ludzie mówią wokół tylko wierzyć w swoje powodzenie - tam akurat chodziło o kreacje finansowe ale to dotyczy raczej wszystkiego.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-07, 20:52:41
Jak nie ma kłótni - to przecież super:) Jak nie ma przy tym tez żadnych przemilczeń i na każdy temat można ze sobą z otwartością rozmawiać - to jeszcze lepiej.

Zdarza się też tak, ze różni ludzie, co innego rozumieją przez kłótnię - dla jednego będzie to już zwykła dyskusja w której wystąpi różnica zdań (bez większych emocji) - spotkałam dwie takie osoby w swoim życiu, które tak to widziały. Dla mnie to było zdecydowane przegięcie, spostrzegać tak zwykłą wymianę opinii czy przekonań. Tym bardziej, ze była przy tym otwartość na wysłuchanie zdania drugiej osoby.

Dla mnie kłótnia to dopiero taki element, kiedy nie ma dyskusji, a są nerwy, przepychanki i zakrzykiwanie. I wtedy rzeczywiście jest to brak szacunku, próba sił itp.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-07, 21:38:19
Hydrozagadka

Dzięki za podpowiedzi:)
"
- może też lęk, ze jak wszyscy będą mili i będą akceptować, to nie pokażą Ci nad czym jeszcze warto, byś popracowała... tak jakby miało to gwarantować rozwój"
To do mnie bardziej przemawia, niż lęk przed harmonią i nudą, ale tego też nie wykluczam:)

Mi się to też kojarzy z pś lękiem, że jak jest fajnie to nieprzytomnie... to takie życie pod kloszem. Moi rodzice mi to mówili, no i wielu ludzi, że mam za dobrze, że zyje jak księżniczka, pod jakimś kloszem, że nie widzę rzeczywistości wokół.  Czyli jak jest ciężko, bida. To były takie presje, trochę mnie poniżające, że zyję w swiecie ułudy, bo mi za dobrze. A prawdziwego zycia unikam. Prawdziwe życie: bieda, trudy, cierpienia, problemy.
Może też kojarzenie pś przyjemności w zyciu z nieprzytomnością, naćpaniem, i ucieczką od złej rzeczywistości.

Tulia

To jak najbardziej normalne i korzystne, że się nie kłócicie. Kłótnia to nic fajnego wbrew temu co się mówi nawet w psychologii.
Wynika z dysharmonii, konfliktowości, DDA, a zwłaszcza niskiej świadomości. I jak dla mnie wcale nie oczyszcza atmosfery, tylko rozładowuje napięcie, na chwilę. Jeśli problem nierozwiązany.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-07, 21:53:32
Swoją drogą to jeśli chodzi o kłótnie, to od swoich rodziców (od każdego z osobna) miałem okazje usłyszeć, że kłótnie powinny być w związku, bo to świadczy o tym, że obu osobą na sobie zależy i nie są sobie obojętne. To jest bardzo powszechny mechanizm, aby pewne popularnie występujące problemy tłumaczyć sobie jako coś zdrowego, normalnego, a nawet korzystnego. Bardzo łatwo przy czymś takim uzyskać aprobatę otoczenia, bo większość też ma te problemy, więc chętnie się podłącza pod takie widzenie rzeczywistości. A takie zdrowe osoby jak Tulia są wtedy niemile widziane, bo pokazują że można inaczej, lepiej burząc tym samym całą iluzję. Stąd takie próby sprowadzenia do swojego poziomu w stylu "jeszcze zobaczysz...". Wyjątkowa obrzydliwa manipulacja.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tulia w 2012-08-07, 21:59:11
Clint
Jak słysze to "jeszcze zobaczysz" to sobie myślę - dokładnie - jeszcze zobaczę, że będzie tak wspaniale jak jest albo jeszcze lepiej;-) Kazdy dostaje to czego oczekuje. A że ja "beszczelnie" oczekuję od życia wszystkiego najlepszego.............;-)
A jak ludki żyją w innym przeświadczeniu - to trudno.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-07, 22:12:16
Niektórzy lubią się kłócić, bo bez niej robi się nudno. Oczywiście nie do przesady, ale tak do pewnego stopnia, potem lubią się droczyć, docierać się, poemocjonować się, by znów się pojednać i udowodnić sobie że potrafią pokonać wszelkie przeciwności. Tak jest, ale u niektórych.
Ja jakoś najczęściej spotykam związki, w których oboje partnerzy są dla siebie najważniejsi, mimo drobnych sprzeczek, i "nie zamienili by sie z nikim innym". :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-08-07, 22:49:51
Byle się nie pokłócić o to czy się kłócić ;-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-08, 07:32:30
No właśnie, to przekonanie społeczne, że kłótnie są nieodłącznym elementem normalnego związku i w ogóle życia jest chore : ). Ludzie którzy tak silnie w nie wierzą, tylko coraz bardziej utwierdzają podświadomość w poczuciu, że i tak nigdy nie dostaną  tego,  na czym im naprawdę zależy w bliskich relacjach. Narastająca przez lata wewnętrzna frustracja i niespełnione oczekiwania dają o sobie znać w postaci pretensji i presji, a to najlepsza pożywka dla walk i konfliktów. 
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-08, 07:43:41
Ja jakoś najczęściej spotykam związki, w których oboje partnerzy są dla siebie najważniejsi, mimo drobnych sprzeczek, i "nie zamienili by sie z nikim innym". :)

To są bardzo fajne przykłady i wynikają z dużego poczucia wzajemnego spełniena. Jak nie ma w ludziach wewnętrznego konfliktu, który im podpowiada "a może to nie ten/nie ta, a może jest coś dla mnie jeszcze lepszego itd", wtedy partnerzy potrafia dać sobie dużo pozytywnych uczuć i realnie przyjmować, korzystać z tego co od siebie wzajemnie dostają.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-08, 09:23:02
Ile się ostatnio naczytam i nasłucham fajnych opowieści o związkach, super dobranych parach:)))
No i naoglądam na przykładach:)
Chyba pś się szykuje do otwarcia na bycie w takim związku. Bardzo to fajne.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-08-08, 10:53:47
Apropo pozytywnych inspiracji w tej materii to czytam megapozytywna książke na ten temat "Balsam dla duszy zakochanej" i polecam.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-08, 17:42:15
Byłem dzisiaj z ekipą z pracy na obiedzie w jakiejś knajpce - oprócz mnie był jeden chłopak i 4 dziewczyny. W pewnym momencie jedna z dziewczyn zaczęła smsować ze swoim chłopakiem i się okazało, że ten ją wypytuje co, gdzie i z kim robi, a ta skłamała że jest na tym obiedzie tylko w damskim gronie, żeby znowu nie odgrywał wielkiego zazdrośnika.

To było tak abstrakcyjne, że aż nie byłem pewien, że to się dzieje naprawdę. Jak w ogóle można się aż tak nie szanować, żeby zgadzać się na takie traktowanie przez osobę, którą nie dość że się samemu wybiera, to jeszcze jej rola powinna być zupełnie inna?

Niby normalna rzecz u wielu ludzi, ale jednak zobaczenie tego na własne oczy, jak ktoś coś takiego odwala z pełną powagą to dla mnie coś nowego. No i najlepsze było to, że reszta towarzystwa potraktowała to jako coś zupełnie normalnego, co tylko podkreśliło groteskowość tej sceny :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-08, 19:28:14
Clint, dla mnie to tez abstrakcja, jeśli chodzi o partnera.

Za to w stosunku do rodziców takie odruchy miewałam, by nie zdradzać składu towarzystwa, a i owszem ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-08-08, 19:31:52
Wystarczy jedna sesyjka regresingu i zazdrość odchodzi na zawsze.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-09, 15:39:37
Może się komuś przyda, bo mnie na pewno :))) Fajny dekret, który kiedyś od kogoś dostałam, napisany specjalnie dla mnie i jestem wdzięczna :)

Już teraz kocham i szanuję siebie. Już teraz uwalniam sie od złości na mężczyzn i na samą siebie. Przebaczam sobie, że wchodziłam w takie niszczące mnie związki. .
Z miłością i szacunkiem do siebie otwieram się na uzdrowienie swoich intencji wobec związków, tworzenia ich i swej roli w związkach.
Przebaczam sobie, że pełniłam rolę ofiary w związkach. Przebaczam sobie, że pozwalałaś aby mnie wykorzystywano i oszukiwano. Przebaczam wszystkim facetom, którzy wykorzystywali mnie w związkach. Przebaczasz sobie wszystko to co bolesne.
Uwalniam się od lęku przed związkami z mężczyznami. Uwalniam się od lęku przed zranieniem w związkach. Uwalniam się od przywiązania do przeszłości. Uwalniam się od potrzeby powielania i odtwarzania wzorców odrzucenia, porzucenia, zazdrości i złości w związkach z mężczyznami.
Z miłością i szacunkiem do siebie otwieram się na nowe kreacje , wolne od balastu przeszłości.
Z miłością i szacunkiem do siebie samej i swego ciała otwieram się na przepełniony miłością, czułością, delikatnością, szacunkiem i spontanicznością związek z kochającym mnie mężczyzną.

Związki z mężczyznami są dla mnie bezpieczne, przyjemne i inspirujące.
Z miłością i szacunkiem do siebie samej wchodzę teraz w związki z innymi, dlatego są to związki które mnie inspirują, wspierają i wzmacniają moją samoocenę. Lubię i doceniam siebie w związkach z ludźmi.
Mężczyźni szanują mnie i są wobec mnie uczciwi.
Otwieram się na związek z mężczyzną, który ma wobec mnie czyste intencje.
Spotykam mężczyznę , który jest dla mnie dobry i potrafi mnie docenić. Spotykam mężczyznę który jest wolny, otwarty i gotowy aby stworzyć ze mną wspaniały , wypełniony miłością i szacunkiem związek. Spotykam mężczyznę który harmonizuje ze mną i z którym jestem szczęśliwa. Spotykam mężczyznę, który utwierdza we mnie to co dobre i któremu mogę zaufać. Spotykam mężczyznę z którym tworzę związek miłości.
Z miłości i szacunku do siebie samej daję sobie to co dobre dla mnie w życiu.


Jakby ktoś chciał coś ważnego wskazać, dorzucić to proszę bardzo :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-08-09, 19:15:31
Indra,

nie wiem dlaczego ale ja nie lubie uzywac w dekretach negatywow, nawet w kontekscie uwalniania sie od nich. Nie wiem czemu, moze ze wzgledu na chec omijania tego co bolesne ( jak to u mnie zazwyczaj bywa ). Pewnie to niedobrze bo zeby cos uwolnic trzeba to najpierw umiescic w swietle dziennym ( ale czy koniecznie na papierze?) Tylko ze zawarte w dekrecie kwestie negatywne nawet jesli odnosza sie do przeszlosci, to tym samym przypominaja o zranieniach i boje sie ze to do nich przyssam moja uwage...
Jedynie taka forme moge ewentualnie zaakceptowac, przykladowo:
"uwalniam sie od leku NA RZECZ ufnosci do Boga"
Zawsze chcialam o to zapytac, dobrze ze sie zlozylo.
A ten dekret Indrus, mysle ze powinnas napisac sama, ze swojego serca, kierujac sie tym co CIEBIE boli najbardziej ( najlepszy drogowskaz do tworzenia afirmacji ) i czego TY pragniesz, wsluchac sie w siebie ( to JUZ wowczas zacznie sie kreacja ) i wyrazic to swoim jezykiem czyli takim jaki najbardziej lyknie Twoja podswiadomosc. Oczywiscie nie musze miec wcale racji, bo pisze subiektywnie :-) ze swojego (mizernego) doswiadczenia.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-08-09, 19:26:30
Indrus

a poza tym uwazam ze Ty sama napisalabys o wiele lepszy dekret. Bez slodzenia :-)) (no, moze troszke :-)
jak dla mnie ten dekret jest troche zbyt chaotyczny...ale to moje odczucie, zaznaczam. No i z szacuniem dla autora .
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-09, 23:02:54
Amelka
Dziękuję bardzo za sugestie :) pomyślę nad tym... hmm, muszę zastanowić się. Mnie ten dekret jakoś pasował, w dużej mierze pod tym względem, ze właśnie wydawał mi się taki prosty. Kiedy ja pisałam swoje dekrety to były zbyt rozbudowane, tworzyłam zawsze zbyt rozwlekłe zdania i te moje dzieła były dopiero na maksa chaotyczne ; ) To już chyba chodzi o to, co podświadomość każdego z nas indywidualnie dobrze rozumie i czuje.
Może ktoś się wypowie w tej kwestii jeszcze? jestem ciekawa uwag :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-09, 23:08:52
Indra
to znowu ja i moje 3 grosze:D
Ja wlaśnie przez rozwleklość nie lubie dekretów, choć lubię logiczne i spójne, a gornolotnych nie trawię. Zazwyczaj czytam i zaczynam afkowanie zdań, ktore mnie "trafiają", jak sprowadzę dekret do jednego zdania to wiem, że trafione i się zadzieje:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-09, 23:24:04
Ja niby dekretów też nie lubię, ale ten mi się jakoś spodobał, w sumie dostałam go 6 lat temu, a nadal taki aktualny ;))) przyjemnie mi się go czyta jakoś, mam odczucie, że dobrze trafia w moje wzorce
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-11, 10:35:32
Indra - to najważniejsze przecież, ze do Ciebie trafia i czujesz, ze pomaga :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-11, 12:32:34
No właśnie :)) dzięki:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-08-11, 16:08:56
Terapia miłością:

http://www.smbc-comics.com/index.php?db=comics&id=801#comic ;]
Tytuł: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-18, 21:29:31
Leszek, ja takie jeszcze pytanie odnośnie ostatniego pytania (bo mi jeden chochlik przyszedł i lęki podkręcił;)
Na ile ma się wysoki poziom gotowości do związku w stosunku do gotowości na to, co to będzie jak już związek się realnie pojawi:) Znaczy, to chyba nie jest sama gotowość do spotkania ale też jako tako określa że ktoś się wystarczająco ogarnął żeby być w tym związku
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-08-18, 21:35:27
to musisz sprecyzować - gotowość do związku (ta zakłada też gotowość do bycia w związku moim zdaniem) czy do samego spotkania
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-18, 21:35:48
Leszek wie o co chodzi:)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-18, 21:54:23
Witek,
jedno z drugim może mieć niewiele wspólnego. Wystarczy się rozejrzeć dookoła. Większość ludzi nie ma problemów ze znalezieniem partnera/partnerki: chodzą na randki, spotykają się, uprawiają sex,  zakładają rodziny, a jednak duża część tych ludzi prędzej czy później jest sfrustrowanych, zawiedzionych i nieszczęśliwych z powodu niespełnionych oczekiwań.  Wielu ludziom się też wydaje, że gdy spotkają harmonijną osobę ich praca nad związkiem się skończy (no bo mają to co chcieli). Nic bardziej błędnego. Żeby  związek się rozwijał trzeba o niego dbać i pielęgnować go, tyle że gdy jest harmonia uczuć, energii i celow, staje się to przyjemną zabawą dla obojga :)).
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-18, 22:01:18
Kinga
Bardziej mi chodziło jak to wygląda z samym badaniem, na ile jest Leszka wiedza jaki zakres w badaniu:) Ja w zasadzie pracy nad związkiem nie robiłem (nie było okazji) ale teraz poczułem wyraźnie że warto już kreować związek z odpowiednią osobą (ustaliłem że tą którą Bóg ma dla mnie do długotrwałego potencjalnie związku). Wiem że dużo rzeczy (które wcześniej sprawiały, że podjąłem świadomie decyzję - na razie nie chcę kreować związku) puściło mi i teraz mam ochotę żeby się z tym pobawić. No i temat związku miał być na pierwszym miejscu po ustabilizowaniu się kasy:) I chyba z tego mi się przestrzeń jakaś w głowie pojawiła że już teraz można by było

Aha, a tym chochlikiem to Krzysiek był ;))
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-18, 22:09:57
Kinga
psychologowie są zgodni, w zwiazkac z partnerami odgrywane jest to, co sie nauczyliśmy patrząc na relacje innych i realizację tej wizji innych to ...szczęście. Problem w tym, że ludzie wywodząc się z innych srodowisk odgrywają każdy swoja wizję szczęścia i irytuje ich partner, ktory tej wizji nie realizuje. Coś na zasadzie-skoro mnie kochasz to idziesz za mną.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-18, 22:15:03
Aha, to faktycznie już pytanie tylko do Leszka :))
Nawet jeśli w związku wyjdą rzeczy do uzdrowienia to i tak się nie ma czego bać, bo tak czy siak, pewne związkowe rzeczy trudno uzdrowić nie mając związku (a partner/ka wyciągnie na wierzch :)).
Tak, Krzyś ma umiejętność wyciągania na wierzch lęków, nawet z najbłębszych zakamarków (umie dobrze prowokować inne podświadomości), jeśli się do tego podejdzie z dystansem i otwartością na własną intuicje, można z tego odnieść dla siebie korzyści:).
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-18, 22:15:58
Iustitia, dokładnie :)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-18, 22:18:59
No właśnie ja to widzę tak jak piszesz w drugim zdaniu, ale dzisiaj trochę wiary straciłem (wystraszyłem się że mnie to przerośnie) :)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-08-19, 09:16:50
Witek
Otwartość to jedno, a drugie to bledne definicje na temat związku. Tych podświadomośc może mieć dużo. I mimo dużej otwartości może sabotować.
Kiedy właczałem Boga do moich afirmacji nt. związku, to przychodziły dziewczyny, z którymi, owszem, bylo fajnie, ale.... ciągle to nie było to. Wreszcie zacząłem badać, o co chodzi z tym, że niby od Boga, a jednak zwiazki karmiczne.
1. Trzeba było dokończyć sprawy z przeszłości i uzyskać spełnienie w tej relacji, albo doprowadzić ją do absurdu, żeby wreszcie się zakończyła.
2. Fizycznie nie było bardziej odpowiedniej partnerki.
3. Miałem błędne definicje na temat tego, jaką kobietę ma dla mnie Bóg. To były efekty usilnej pracy nade mną mojego otoczenia, które chciało przez wiele wcieleń żerować na posagu mojej żony bądź na koneksjach rodzinnych. Stąd np. miałem wmawiane wiele razy, że Bóg ma dla mnie bogatą strzygę, albo zakazuje mi związku z kobietą, którą kocham z wzajemnością. No cóz, dla mojego karmicznego otoczenia ważne było przede wszystkim,żeby ONI mieli za co żyć i bawić się. Moje osobuiste szczęscie tych osób w ogóle nie interesowało. Ale... sam sobie zgotowałem ten los otaczając się takimi istotami.
Przedefiniowanie jest bardzo ważne i może zająć sporo czasu.

A teraz jeszcze artyluły:
Zanim się spotkacie
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/132
A gdy się już spotkacie
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/133
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-08-19, 10:15:03
Dlaczego nieszczęśliwe pary zostają razem?
http://kobieta.wp.pl/kat,26325,title,Dlaczego-nieszczesliwe-pary-zostaja-razem,wid,14848030,wiadomosc.html
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 10:50:08
Czy tylko ja mam przytłaczające wrażenie, że aby mieć jakiś w miarę normalny związek trzeba sie masakrycznie napracować, oczyszczać się latami, uzdrawiać tony w sobie i robić cuda na kiju, podczas gdy tak zwani "normalni" po prostu radzą sobie z tym samoistnie? jakoś nadal nie umiem rozgryzc tego fenomenu
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-19, 11:01:41
Indra

Ja tez tak czasem mysle,ale paradoksalnie czasem wydaje mi sie,ze te wszystkie moje ograniczenia co do zwiazku gdzies mnie tam chronia przed zwiazkiem ,ktoryby przypominal poligon:)Myslac w ten sposob latwiej jest mi wlasnie oczyszczac te  wszystkie ograniczenia:)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 11:09:24
Semira
To gratuluję :)) Ja to się chyba poddaję już, przerasta mnie ten temat po prostu. Za duzo tego wszystkiego jak dla mnie, a nawet nie miałam jakichś wielkich wymagan, nie oczekiwałam tego mitycznego połówka, no ale widać i tak chciałam więcej, niż mogłam mieć ; >
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 11:12:58
oj dobra, coś mi chyba wywala, potem sie pomodlę o oprzytomnienie ;D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-19, 11:37:06
Bylam kiedys na bardzo ciekawych warsztatach,gdzie jednym z zadan bylo wypisanie wszystkich rzeczy jakich oczekujemy od mezczyzn-kobiety,i czego oczekuja od nas mezczyzni.Jako przedstawicielka plci zenskiej napisze najbardziej powtarzajce sie sie oczekiwania nas pan wobec mezczyzn i co sie za tym kryje:(oczywiscie pozniej wszystkie zaprzeczaly,ze tak nie jest:)
 
Czego oczekuje od mezczyzny:(odp od roznych pan)
-ze zwiazek z Nim rozwiaze wszystkie moje problemy,czyli szukam terapeuty
-ze mnie dowartosciuje,czyli szukam kogos kto uzdrowi moja samoocene
-ze bedzie mi oddany na wieki,czyli szukam niewolnika
-ze bedzie mial pieniadze,zeby mnie utrzymywac ,czyli szukam sponsora
-ze ze bedzie mial super przyjaciol ktorzy stana sie tez moimi przyjaciolmi,czyli nawet przyjaciol mi zalatwii,oczywiscie takich jak ja chce
-ze zaakceptuje mnie i moja rodzine taka jaka jest,czyli ja tego nie musze robic on to zrobi za mnie
-ze bedzie tolerancyjny w stosunku do mnie,czyli ja moge robic co chce on i tak to musi tolerowac
-ze zapewni mi rozrywke puby,kluby,wakacje czyli pakiet rozrywkowy full wypas
-ze bedzie bardzo romantyczny,szarmancki,w zaleznosci od mojego humoru powinnien zmieniac sie jak kameleon bo przeciez jak mnie kocha to wie czego chce
-bedzie pisal do mnie namietne sms-y conajmniej 100 dziennie,bede miala go pod kontrola ze mysli tylko o mnie
-bedzie mnie wszedzie wozil gdzie chce,czyli bedzie moim szoferem
-nauczy mnie kochac sama siebie,a potem mu kopne w dupe bo go juz nie bede potrzebowala
-to on mi musi pokazac,ze jestem wartosiowa,czyli nic nie musze robic
-bedzie na kazde moje zwolanie,czyli szukam wytresowanego pieska
-w lozku po prostu bedzie cudowny,ja nic niemusze robic a i tak bedzie zadowolony

To jest tylko pare przykladow,ktore sie wtedy pojawily.
W cwiczeniu oczywiscie chodzilo o to,ze dopoki same sobie nie damy tego czego oczekujemy od mezczyzny,nigdy nie bedziemy spelnione w zwiazku.

Najciekawsze jest to,ze posrod ponad 50 kobiet zadna nie powiedziala,zeby PO PROSTU BYL...
-
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 11:43:21
Semira
Ciekawe te uwagi :) a wiesz, że ja właśnie bym chciała, żeby po prostu był..? :)  i te powody przez Ciebie wypisane są dla mnie abstrakcją. A z ciekawosci potem wypiszę swoje własne potrzeby i oczekiwania odnośnie związku żeby się przekonać, czy rzeczywiście są takie własciwe, jak mi się wydaje :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-19, 11:45:18
Indra

Ja tez wtedy napisalam o moich oczekiwaniach to pozniej jak sie nad tym zastanowilam to az oczy przetarlam ze zdumienia-ze ja mam takie oczekiwania to niemozliwe!:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-19, 11:48:00
Jedyne co w moim przypadku się zgadza to, to, ze szukałam terapeuty, ojca i kochanka w jednym który mnie zrozumie i zaakceptuje w pełni. Teraz dużo się pozmieniało i trzeźwiej na to patrzę, moja samoocena jest wyższa i daję sobie i partnerowi o wiele więcej wolności. Poznaję go i widzę, że po prostu jest. Jest sobą i może mi jedynie coś zaoferować, od czego ja się uzależnię albo przeznaczę z wdzięcznością dla własnego rozwoju. Mija czas, a ja odbieram nas jako indywidualności, z własnymi emocjami, myślami i poglądami. Wcześniej było coś w rodzaju uzależnienia i uwiązania na sobie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 11:51:04
Semira
Mnie niedawno przyjaciółka zapytała, po co chciałabym mieć związek. Moja pierwsza myśl- dla przyjemności, chciałabym, żeby było po prostu przyjemnie. W dużej mierze chodzi mi o bliskość fizyczną, spełnienie w seksie, ale też przytulanie, trzymanie za rękę, wiesz, takie chwile bliskiej czułości. Fajnie byłoby też coś ugotować wspólnie z partnerem albo żebym ja mogła dla nas gotować, bo lubię to robić :) Do tego dochodzą też inne formy wspólnego spędzania czasu. Raczej nie myślałam o tym, żeby ktoś mnie uzdrawiał, wyciągał z kłopotów, itd. No ale może nie mam aż takiego wglądu w swoje podświadome supełki :))
Swoją drogą fajne ćwiczenie na tych warsztatach ciekawe.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-19, 12:00:35
-to on mi musi pokazac,ze jestem wartosiowa,czyli nic nie musze robic
Ja bym to zinterpretowala-czyli bez niego będę nikim. Nic dziwnego, że po świecie chodzi tyle księżniczek pod maską parterstwa i emancypaci szukających jedynego Księcia, a wlaściwie giermka na posyki:D
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 13:35:57
Leszek

"2. Fizycznie nie było bardziej odpowiedniej partnerki. "
Czyli jednak może tak być.
To trochę przygnębiające...dla kogoś, kto chce związku.
Mi wychodzi ciągle, że mój połówek jedyny dla mnie, pomimo, że już to odreagowałam wiele razy. No i nie zapowiada się na dzień dzisiejszy by on coś przepracować w sobie w najbliższym czasie, nadal jest zaślepiony i głęboko chyba mnie nienawidzi.
Poza tym ta harmonia na wspólne bycie też nie jest jakaś rewelacyjna.
Ale nie czuję się już jakoś przywiązana do niego, ani tęsknoty. Akceptuję. Choć innego idealnego partnera nie ma.

Co do meteorytu, to byłam wczoraj w planetarium i była wystawka z kilkoma okazami. Od razu miałam ochotę stamtąd odejść.

Mógłbyś coś więcej napisać na ich temat, co to za wibracje, czy szkodliwe, czym takim one emanują?
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 13:52:59
Laka@
No wlasnie, czyli jednak moze tak byc, ze Bóg nikogo dla nas nie ma. Malo pocieszające, ale pewnie trzeba to zaakceptowac
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-19, 14:02:03
Leszek
W artykule, który zalinkowałeś jest to
"14.Przerażający lęk, że stworzenie związku z “połówką” doprowadzi do zatracenia tak ciężko wypracowanej przez wcielenia indywidualności"
Czy dobrze rozumiem-bycie w związku jest stratą części samej mnie wiec do wyboru jest kolokwialnie ujmując albo bycie w pelni sobą, albo ulomkiem z partnerem. Jak to przeafkować?I jeszcze skąd się to wzięlo-pytam bo żyję wśród ludzi, u ktorych ten wzorzec jest bardzo aktywny i wlaściwie przekazywany z pokolenia na pokolenie-wybrnęli z tego po swojemu-tworzą związki  nieharmonizujące bo jakąkolwiek harmonię traktują jako osobisty atak.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 14:04:36
Cytuj
Czy tylko ja mam przytłaczające wrażenie, że aby mieć jakiś w miarę normalny związek trzeba sie masakrycznie napracować, oczyszczać się latami, uzdrawiać tony w sobie i robić cuda na kiju, podczas gdy tak zwani "normalni" po prostu radzą sobie z tym samoistnie? jakoś nadal nie umiem rozgryzc tego fenomenu
Tylko jak ja patrzę na większość tych "normalnych" związków to już wolałbym być sam niż być takim nieświadomym człowiekiem, który tworzy z innym nieświadomym człowiekiem jakiś przypadkowy zlepek własnych problemów i obciążeń, nazywany związkiem.

A co do fizycznego braku partnerki to mi się zdaję, że w perspektywie długoterminowej zawsze się znajdzie ktoś na przynajmniej "dobry" związek - schody się mogą zacząć pewnie dopiero jak się już oczekuje "bardzo dobrego" albo wręcz "idealnego" związku, no bo to już partnerka musi porządnie harmonizować pod wieloma względami i rzeczywiście może zająć trochę czasu, zanim takowa się pojawi.

Osobiście na ten moment bym był zadowolony nawet z "dobrych", przejściowych związków gdyby nie było możliwości na lepszy w obecnej chwili, ale to wynika z moich potrzeb i nie każdy może mieć ochotę na coś takiego, woląc sobie poczekać na coś o klasę lepszego :)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 14:32:12
Indra

Mi wywala od jakiegoś czasu lęk przed tym. Że jednak Bóg może nikogo takiego nie mieć. Też  czynnik wolnej woli wchodzi w grę, gdy chodzi o realizowanie czegoś w swoim życiu, gdzie współtworzą to inni ludzie. Np praca załatwianie jakiś spraw.

Czuję więc wątpliwość, czy Bóg jest w stanie mi cokolwiek zapewnić, co dotyczy ludzi.
Bóg nie ingeruje w cudze intencje przecież, więc coś musi się dograć. Boję się, że to jednak nie jest tak, że ode mnie całe moje życie i spełnienie zależy. Ale też od innych ludzi, ich intencji, wzorców, poziomu świadomości. To trochę beznadziejne:(
A ja się chyba w temacie związku czuję najbardziej nie spełniona, reszta jest jakby mniejszej wagi. Do tej pory tłumaczyłam sobie, że to wywałki, mój brak świadomości. To mnie chyba najbardziej blokuje, z tego co widzę w sobie od jakiegoś czasu.

Mnie osobiście nie w pełni harmonijny związek nie satysfakcjonuje. To nawet jest bardziej przykre, bo z jednej strony ma się spore poczucie bliskości, harmonii, co podnosi wibracje, a z drugiej jest zimny prysznic, gdy te elementy dysharmonii zaczynają dawać o sobie znać.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-19, 14:48:39
Humm.. no i masz tu baboplacek :) Jakbym się zastanowił na chłopski rozum (swój) to dla mnie ta druga jest współlokatorką, z którą miło i przyjemnie spędzam czas (również intymnie, tak fizycznie jak duchowo) i z którą nie włazimy sobie wzajemnie na głowę:)

Ja w sumie od wczasów, gdzie zacząłem mieć natchnienie żeby tematem się zajmować i przyciąganiem partnerki, to już 2 kodowane połówki spotkałem:) Tyle że w pierwszej chwili już sobie zdawałem, że to nie to. Zdaję sobie sprawę że osoba którą obecnie przyciągam, jest ze mną karmicznie powiązana (nie jest to jakaś harmonijna świeżaczka której nie znam). Dopuszczam możliwość że ma nieco mniej beztroskie podejście ode mnie w tej chwili

Szczerze mówiąc, jakbym ja miał wchodzić w związek, który miałby potrwać jakąś tam chwilę i po nim byłyby następne, to ja bym nie był w stanie się w pełni angażować w coś takiego. Byłbym w stanie jedynie gdyby ten związek miał potencjał być docelowym, albo gdybym sobie nie zdawał sprawy że to nie to :)) No ale u mnie zdawanie sobie sprawy stoi wyżej w hierarchii wartości niż wchodzenie w związek.

W zasadzie - zdaję sobie sprawę że do przepracowania karmy z jakąś osobą (również związkowej i seksu) nie potrzeba wchodzić w relacje z tą osobą. No i wiem tez że czy osoba docelowa, czy niedocelowa to jak są brudy w środku to i tak wyjdą. No i  - na pewne rzeczy, wzorce i obciążenia dot. związku, mam nikłą szansę natrafić nie będąc w ogóle w związku z drugą osobą. Ja wyrażam nadzieję że, nie zaszkodzi przyciągnąć siebie już teraz i trochę pracy w przepracowywanie wzorców włożyć na początku (a potem pielęgnować to co pozytywne) i że w tym czasie nie zrazimy siebie nawzajem na tyle, by nie mieć ochoty wrócić do tego później, jak się już oboje ogarniemy:) Znając siebie wiem, że nawet jak druga osoba zrazi mnie do siebie, to gdy temat przerobi, nie budzi we mnie emocji i nie hamuję zdrowej relacji.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-19, 14:51:20
Indra
Podejrzewam że tak (najczęściej ale nie tylko) dzieje się w przypadku gdy dana relacja jest obciążona karmicznie, bądź gdy są wzorce typu DDA (które rzutują na postrzeganie osoby przy samym początku związku)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 14:52:21
Laka
Tylko jak gdzieś jest niepełna harmonia, to mogą być neutralne grunty, a nie musi od razu jakaś kłująca dysharmonia się pojawiać. Wtedy po prostu do tej perfekcji brakuje Ci, aby partner przejawiał to czy tamto, ale brak tego też Ci jakoś specjalne nie przeszkadza. Jest torcik, ale bez wisienki :)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 15:06:18
Clint

Może ja mam nieczyste intencje by zaakceptować w pełni związek, gdzie partner jest ze mną w 100% harmonii.
Może uległam manii, jaka się odgrywała na przestrzeni kilku lat na tym i na innym forum, idealnego partnera. Nie wykluczam tego.
Byłam w 3ch związkach w tym wcieleniu, gdzie była bardzo wysoka harmonia, zwłaszcza w energiach. W niektórych sprawach była średnia. I z doświadczenia wiem jakie odczucia miałam wtedy. Jak wyglądały te związki. W pierwszy taki poważny weszłam mając lat 15.
I nie czułam się spełniona. Co prawda wzorce przeszkadzały zapewne w tym, bo syf był i u mnie i drugiej osoby. Ale też czułam dysharmonię, taką której naprawić się nie da. Nie wyobrażam sobie czuć się w pełni spełniona w takim związku.
Z jednym z tych partnerów się przyjaźnie od wielu lat. Mamy fajną relację. Ale też nie mam wcale ochoty, ani on, by być w związku. Oboje czujemy, że nie będziemy w tym spełnieni.
Nie jestem zdesperowana by tworzyć jakikolwiek, nawet dobry związek, byle z kimś być. Nie czuję takiego pragnienia. Wiem, że to spełnienia mi nie da, a mam dość blisko harmonijne dość osoby, więc po co mi to?

Ciężko mi sobie też wyobrazić by być w dobrym związku i nie musieć się poświęcać, z czegoś rezygnować, ograniczać się wzajemnie w jakiś aspektach, by było neutralnie. Ja tego nie doświadczyłam.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 15:14:40
Nie każdy ma taką potrzebę związku.

Cytuj
Ciężko mi sobie też wyobrazić by być w dobrym związku i nie musieć się poświęcać, z czegoś rezygnować, ograniczać się wzajemnie w jakiś aspektach, by było neutralnie
Ale to już wtedy nie będzie dobry związek - ja dobry związek definiuje taki w którym jest mi dobrze, ale nie bardzo dobrze czy perfekcyjnie, bo po prostu pewnych rzeczy brakuje. No, ale to że czegoś brak czy coś nie jest doskonałe, nie znaczy jeszcze że musi się pojawić jakieś ograniczanie czy poświęcanie się.

Dla przykładu mogłoby chodzić o jakąś rozbieżność w zainteresowaniach(nie we wszystkich) - wtedy partnerzy kwestię jakiegoś hobby załatwiali by tak, że zajmowaliby się tym oddzielnie, niezależnie od siebie i po prostu nie wchodziliby sobie w drogę w tej kwestii. Mogliby odczuwać pewną chęć żeby móc to robić razem, ale i bez tego się czują dobrze, więc nie ma dramy, a jako że w pozostałych kwestiach jest super - to mają związek nie perfekcyjny, a jedynie bardzo dobry :)

A to już kwestia indywidualna, kto ile takich rozbieżności jest w stanie zaakceptować i wciąż widzieć sens w tworzeniu danego związku. Czasami lepiej jest mieć 3/4 tortu niż nie mieć go w ogóle.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 15:31:23
"Może ja mam nieczyste intencje by zaakceptować w pełni związek, gdzie partner jest ze mną w 100% harmonii." Źle napisałam:
miało być  w drugiej części zdania: gdzie partner NIE jest ze mną w 100%harmonii.


Clint

Rozumiem.
No ja właśnie czułam w tych poprzednich, że pewnych rzeczy mi brakuje. A chodzi mi o to by zaspokoić to poczucie braku. Dla mnie poczucie braku stoi w sprzeczności do spełnienia.

Wg mnie jakikolwiek brak harmonii to ograniczenie. Jeśli chodzi o zainteresowania tak jak piszesz, to miałam z moim jednym partnerem( tym z którym się przyjaźnie obecnie) 70%. Uważam, że to mało. To była chyba nasza najniższa z niezmiennych statystyka. Czuć to było wyraźnie. Jedna osoba przychodzi i się czymś cieszy, chce się podzielić i nagle czuje, że to drugiego wcale nie interesuje.  Ok, może jeśli ta dysharmonia to 95%, czyli 5% to nie ma większego znaczenia. W tym przypadku miała.
To uważam zależy, jaka jest para w kwestii tego ile czasu chce ze sobą spędzać. Jeśli mało, to może im to nie przeszkadzać, bo każde zajmie się sobą w tym czasie. Ale ja jestem taka, że lubię bardzo dużo czasu spędzać z partnerem. I tutaj brak harmonii w tej kwestii nie przejdzie.
Mam też porównanie, gdy byłam w związku, gdzie harmonia spędzania czasu, co do ilości, ze sobą była 85% i jak się z tym źle czuliśmy oboje( mi było mało ciągle, a partner czuł się jakoś zobowiązany, presjonowany)i kolejny związek gdzie w ogóle nie było tego problemu, ja go nie odczuwałam, partner chyba też. Nawet tego nie badaliśmy, zmiana jakości była bardzo duża. Wtedy faktycznie czułam się fajnie w tym aspekcie.

" Czasami lepiej jest mieć 3/4 tortu niż nie mieć go w ogóle."

Mhh można i tak podejść.
Dla mnie brak harmonii, to brak harmonii. Tylko, czy Bóg by chciał abyśmy byli nie spełnieni? Zadowalali( choć się nie da) czymś gorszym, niższą jakością?
Rozumiem, że się podjęło różne decyzje kiedyś, ale podobno Bóg w swojej mądrości ma dla nas wszystko co potrzebne do spełnienia.
Tzn chciałabym w to wierzyć.
No i jeszcze pytanie: czy do spełnienia potrzeba realnie harmonijnego związku. Czy może chodzi o jakąś tam świadomość. Tak sie zastanawiam.
Nie chce życ przez kolejne kupę lat z poczuciem wewnetrznego glebokiego smutku, że nie moge sie spelnić w czymś dla mnie bardzo ważnym bo tego Bog dla mnie nie ma.
Co innego, życ bez tego ze swiadomoscia, ze to tylko obciązenia, na ktore sie zapracowalo, wystarczy sie od nich uwolnic( jak szybko zalezy juz tylko ode mnie) i już to mam. Ale wtedy czlowiek ma poczucie wlasnej mocy, decyzji, a takze faktycznie Boskiego wsparcia, ze to juz tylko nasz wybor.  A nie poczucie niemocy, bezsilnosci, bezsensu.

Jest jeszcze to, że kiedy Bóg nie ma dla mnie czegoś co mi potrzebne do spełnienia, bo nie ma takiej osoby, to zaczynam czuć zwątpienie w tą Boską doskonałość, oraz czuć się ograniczona decyzjami i intencjami innych ludzi, od których miałoby zależeć, czy coś dostane. To powoduje poczucie uzależnienia.
Równie dobrze mogę dalej sobie czekać aż połówek zechce coś w sobie uzdrowić i być ze mną. Tak jak robiłam to wiele wcieleń.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 15:56:01
Wydaje mi się, że wywala mi nie uzdrowiona relacja z Bogiem, brak zaufania. Że dlaczego mam mu zaufać i go wybrać, skoro nie jest w stanie mi nic zapewnić. Więc muszę zadbać o siebie sama, wg wzorców i skupić się na tym co jest i co się dzieje w materii, by żyć, a Boga, a także marzenia o spełnieniu sobie odpuścić.
Nastawić się na minimalizację nieprzyjemności, a zapomnieć o mrzonkach na temat spełnienia.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 15:58:20
Mam też takie wrażenie, jakbym czuł od Ciebie złość na Boga, że skoro nie możesz być z połówkiem, to ma Ci zapewnić jakiegoś innego gościa 100% harmonizującego, a jak nie ma aż tak dobrego, to niech się wypcha :D
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 16:02:12
Clint

To nie chodzi tylko o połówka, partnera 100% i związek. Chodzi o wiele różnych potrzeb. Choć faktycznie ruszyło się mocno przy związku, bo na tym mi zdaje się najbardziej zależy. To smutek i zawiedzenie bardziej.
I to nie jest tak, że niech się wypcha, tylko, poczucie bycia oszukaną Bogiem, rozczarowanie nim.
Zaczynam sie zastanawiac, czy on w ogole realnie istnieje. Czy to nie jakaś ściema ten Bóg o którym aniołki tak gadaja i chciałyby w niego wierzyć.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 16:43:25
Witek
Ja też przez dość długi czas miałem odczucia, że jak związek nie jest tym docelowym to nie ma sensu w niego wchodzić, bo po co mi jakaś tam relacja np. tylko na rok.

Teraz jednak mi się zmieniło podejście. Przecież i tak nie ma związków na całą wieczność. Czy ja będę z kimś rok czy 40 lat robi pewną różnicę, ale samo w sobie nie ma wpływu na to czy dany związek ma sens czy nie. Wiadomo, że im dłużej ludzie są ze sobą, tym bardziej mogą pogłębić swoją więź i tym silniejszą relację zbudować. Ale nawet przy związku trwającym ten rok można sobie nawzajem wiele dać, wielu rzeczy się nauczyć i ogólnie obdarować się nawzajem dużymi ilościami szczęścia. Co z tego, że to nie jest docelowy związek na całe życie? Jeżeli jest on stworzony z czystymi intencjami, a nie na bazie jakiegoś karmicznego syfu to tu można tylko zyskać.

Społecznie jesteśmy nauczeni wrzucać związki do dwóch worów: te poważne, aż do śmierci i te "zabawowe", tylko na chwilę. A to kompletnie jest nie tak. Patrząc z perspektywy wieczności, wszystkie związki są ograniczone czasowo, a ilość tego czasu w gruncie rzeczy nie ma tak dużego znaczenia. Bo liczy się to jak dobrze jest, a nie jak długo.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-19, 17:16:20
Fakt że nie ma na całą wieczność itd. ale mi się nie chce angażować w relacje, co do których zdaję sobie sprawę że potrwają niedługo (parę miesięcy czy lat np.).
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 17:55:16
Mówisz, że parę lat to niedużo?

No kilka miesięcy to pewnie nawet mi mogłoby się nie chcieć w normalnych warunkach (teraz jestem zdesperowany, więc biorę cokolwiek dadzą :D), no ale na parę lat to można spokojnie zbudować bardzo fajną relację i naprawdę dużo z niej wyciągnąć. No i może to mieć dużo sensu, jeśli np. ta idealna partnerka miałaby być gotowa za 5 lat dopiero. Nie chce też rzucać liczbami z głowy zupełnie, ale zdaje mi się że przy otwartych osobach, mających w miarę zdrowe podejście do związków bez jakiś tam lęków, nieufności, itp to taka bliska relacja się buduje stosunkowo szybko. W kilka miesięcy powinna się stworzyć już dość konkretna, a potem już człowiek mógłby się przez powiedzmy te 2-3 lata cieszyć tym co zbudował i czerpać z tego bez jakiegoś większego wysiłku.

Zresztą sam proces budowania się tej relacji z pewnością też jest fajny, ludzie się poznają, dowiadują o sobie coraz więcej, spędzają jakoś tam sobie razem wolny czas - czemu więc by nie korzystać? :)

No i jest kwestia też tego, że takie motylkowe związki mogą być tą częścią praktyki, która jest potrzeba pś do tego, aby pewne rzeczy przekroczyła, uzdrowiła i w ogóle pozwoliła na ten docelowy związek. Jak się pś oswoi z pewnymi rzeczami to z pewnością dużo chętniej pozwoli na coś tak poważnego jak spotkanie życiowej partnerki - za czymś takim idzie tyle oczekiwań i lęków (żeby np. nie schrzanić tej okazji), że pś od tak sobie raczej nie pozwoli na spotkanie takiej osoby. Ona się musi w miarę dobrze czuć w temacie związków.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-19, 17:58:22
Clint i Witek :D

Ja to widzę tak:

Umówcie się na soczek do baru i obgadajcie kwestie dziewczyn a może znajda się w tym samym barze :P
;)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-08-19, 18:02:18
Semira
Te wzorce, ze  żwiązek przypomina poligon, ujawniły się nawet przy dzisiejszej harmonizacji. Trochę poluzowały, ale to nie koniec.

Indra
 Nie przesadzaj, nie musi być wcale tak źle.
Ja, zanim do mnie dotarło, o co powinno mi chodzić w związku, wykreowałem kilka całkiem udanych związków... karmicznych, gdzie dokończylismy procesy zaczęte wcielenia temu. Tak że bilans jest zdecydiowanie na + :)

Iustitia
Tak nie jest. tak się wydaje. Chodzi o to, by w zwiążku być CAŁ)ŚCIĄ, a nie częścią i nie całością dzięki związkowi.
Jak wybrnąć?
Zaakceptować harmonię i CzYSTĄ miłość jako bazę związku.

Laka, Indra
 Co ma dla nas Bóg?
To co najlepsze. A więc to, co pochodzi od Boga, musi być związane z miłością, harmonią, szczęsciem.
Nie może w darze od Boga być kłopotów, trudnosci, przeciwności itp.

Witek D.
Ja się angażowałem w związki, które miały potencjał. A okazywały się tylko drogą do spełniania karmicznego. To i tak bardzo ważne. Bo u obojga zmieniały się czasami fatalne mechanizmy i wzorce dotyczące związków.
Realnie z tego potencjału wychodziło kilka lat, a najmniej do 3 miesięcy.

Olga :))
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-19, 18:03:08
0lga

Najprostsze rozwiazania sa zawsze najlepsze hehe:))
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-19, 18:06:04
Ja też bym wolała trwać w dłuższym związku niż krótszym, powiedzmy takim kilkumiesięcznym. Jeżeli już wchodzę w związek to dlatego, że mam poważne plany wobec tej osoby i chciałabym budować wspólną przyszłość, razem się rozwijać, zarabiać, cieszyć się. To niby proste. Jednak nie sposób przewidzieć, jak wydarzenia się potoczą, nie zakładam, że potencjalny związek jest na wiele wiele lat, a inny na krótcej. Nie potrafię tak. Jeżeli dwie osoby rozwijają się, różnie może być. Jeżeli intencje się zbiegną, to można sobie trwać razem w szczęściu i spokoju. Jednak czasem mogą się cele związkowe rozjechać, nawet przy harmonijnej relacji ; ) I wtedy po prostu wszystko się rozpada, i po 3,5 latach związku. Staram się, nie uzależniać partnera - wmawiając, że na całą wieczność z nim jestem. Fajnie jakby udawały mi się naprawdę długie, wartościowe związki, ale to zależy od mojego doświadczenia, mądrości, wrażliwości...całej tej harmonii z ludźmi których spotykam. Liczy się elastyczność. Jakbym tak zakładała, że nie opłaca mi się angażować bo to przykładowo  tylko 3 lata, to nic bym nie osiągnęła. Nie nauczyłabym się kochać i być z kimś blisko.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-19, 18:18:23
Leszek
Mi się nie chce:) T.zn. gdy wiem przy początku że coś dłuższego nie wyjdzie. Ja też chyba nie byłem taki armando jak ty i w poprzednich życiach miałem mało związków, hehe ;) Wydaje mi się że głównie obciążające relacje już poznałem, choć nie oczyściłem w całości.
Myślę że spróbuję z nastawieniem na coś dłuugiego ( "zestarzeć się" wspólnie), a co wyjdzie to się zobaczy :)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-08-19, 18:30:02
To ja proponuję test, celem odkrycia intencji do tworzenia zwiazkow, przyciagniecia partnera/partnerki.

Nagle wali piorun z nieba, Bóg sie zezloscił, że Clint, Witek i cała reszta rozprawiają o partnerkach, bo przecież dostaje 30 tys modlitw dziennie od kobiet, gdzie jest ten wspaniały, kochany mężczyzna!

Nie mogac tego zniesc, postanawia wiec walnac blyskawicą w forum cudaducha ;)   
Nasze sie zwiazki rozpadly, forum przestaje istniec na 3 minuty.

Do wyboru i do koloru jest kazda kobieta, kazdy facet. Bóg sypie partnerami z rękawa. Stało sie! Wreszcie ogarnela was wielka otwartosc na zwiazek.
I teraz .. jest jeden warunek aby sie udalo.

Nalezy w maxymalnie 15 sekund zdecydowac jaka ma byc partnerka/partner.  Wypisujemy 8-10 cech osoby, i wklejamy na forum, ktoremu łaskawie Bóg przebaczył za bluźniercze wpisy ;p 

:D

ps/wyjda skrywane intencje ;p
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-19, 18:37:58
MariuszEro

To jest praktycznie to samo o czym pisalam dzisiaj w watku o relacjach,zaden piorun nie musi strzelac I niszczyc naszego forum:)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 18:44:34
"Ja się angażowałem w związki, które miały potencjał. A okazywały się tylko drogą do spełniania karmicznego. To i tak bardzo ważne. Bo u obojga zmieniały się czasami fatalne mechanizmy i wzorce dotyczące związków. "

No właśnie. To ja podobnie, choć nie zawsze coś się zmieniało u drugiej osoby, bo nie chciała się uzdrowić i z tym została, to ja uzdrawiałam wiele w sobie. Choć myślę, że dla tego drugiego to też było ważne. Uważam, że ogólnie te związki na mojej drodze były korzystne(do uzdrowienia). Ale to ode mnie i tego partnera zależało, czy skorzystamy i coś uzdrowimy. Jak to Leszek napisał: spełnimy karmicznie.
Nie chodzi o takie realne spełnienie w byciu razem, tylko rozwiązanie niespełnienia karmicznego, które się za nami ciągnęło przez wcielenia.


Ja na razie jakoś nikogo już nie przyciągam. Mam odczucie, że nie mam już kogo przyciągać karmicznego, wisienka na torcie, czyli połówek już była. Jak na moje najbardziej zagmatwana karmicznie relacja, najbardziej obciążająca w moim odczuciu, bo najgłębiej sięgająca. Cała reszta to już wydaje mi się całkiem light.

Leszek

:)
Myślisz, że Bóg ma wszystkie potrzebne składniki do spełnienia?
Może dojdę do dna mojej frustracji, gdzie powiem: dobrze Boże, jak nie masz dla mnie spełnienia w związku, to niech będzie. Akceptuję to i siebie bez związku. I wtedy się pojawi;) Taka spontaniczna myśl mi przyszła.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 19:11:55
MariuszEro

Z ciekawości wypisałem sobie liczby od 1 do 10 i wyobrażając sobie pełną dowolność, jak najszybciej napisałem pierwsze cechy jakie mi do głowy przyszły. Zajęło mi więcej niż 15 sekund, bo pewnie z jakieś pół minuty, ale nie pisze aż tak szybko i miałem też bardzo krótkie przerwy na myślenie :P

1 miła
2 ładna
3 inteligentna
4 życzliwa
5 świadoma
6 harmonijna
7 przytulaśna
8 wesoła/pozytywna
9 zaradna
10 przebojowa

I co dalej? Wygrałem coś? ;D

PS Na razie wyszedł mi jeden kwiatek - przekonanie, że chcąc aby dziewczyna była ładna jestem taki pusty :P
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 19:18:07
Leszek
Mnie w temacie ciut wywala ostatnio i zdaję sobie sprawę, że mam lekkie pomieszanie :) No niby nie musi być aż tak zle, pewnie wcale nie musi być tak, że trzeba się jakoś straszliwie męczyć, aby znalezc coś fajnego, tak mi tylko obecnie wychodzi z podświadomosci. Jest to wzmocnione jakimś wkurzeniem/zazdrością, że "nierozwojowcy" mają często te dobre, czy nawet bardzo dobre związki tak po prostu, podczas gdy spora część nas tutaj jest całkiem swiadoma, rozwinięta, uzdrawia, modli się ... i nic, kompletnie nic. Zapewne każdemu jest dane wg otwartości i intencji, ale i tak mnie to jakoś wkurza! :) zwłaszcza kiedy widzę ludzi rzekomo zamkniętych i odciętych od uczuć, niepotrafiących się otworzyc na drugą osobę -jak nagle wchodzą w związek, który im pasuje i daje satysfakcję. Zazdrość to niskie uczucie, ale jestem tylko człowiekiem ;>

"Co ma dla nas Bóg?
To co najlepsze. A więc to, co pochodzi od Boga, musi być związane z miłością, harmonią, szczęsciem.
Nie może w darze od Boga być kłopotów, trudnosci, przeciwności itp. "  -    No ok, rozumiem, Bóg nie ma dla nas kupy, bo kupa nie pochodzi od Boga :) ale czy może być tak, jak wydawało się mnie i Lace, że Bóg nie ma dla nas w danym temacie niczego? że może zwyczajnie nie być dla nas kogoś do fajnego związku- po prostu pustka?
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 19:19:48
 Clint
to ja jestem bardziej pusta, niż Ty, bo partner ma być dla mnie nie tylko atrakcyjny, ale i harmonizujący w seksie, bo z nieudanym seksem ja niestety nie wytrzymam ; ))) tak, seks jest ważny- ależ jestem pusta ;>
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 19:21:33
A, seks - ciągle zapominam że istnieje :D

No może nie tyle o seksie zapominam, co po prostu przy myśleniu o związku, zapominam o tym że seks jest jednym z jego elementów. Tak sobie myślę o przytulaniu, spacerach, wspólnych wakacjach, mieszkaniu razem i wielu innych rzeczach, a potem sobie dopiero przypominam "a no tak, jeszcze będziemy się bzykać".
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 19:24:43
A ja wręcz przeciwnie :D  to ja Ci przypominam, bo warto o tym pamiętać w trakcie kreacji związku ;>
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 19:28:54
" No ok, rozumiem, Bóg nie ma dla nas kupy, bo kupa nie pochodzi od Boga :) ale czy może być tak, jak wydawało się mnie i Lace, że Bóg nie ma dla nas w danym temacie niczego? że może zwyczajnie nie być dla nas kogoś do fajnego związku- po prostu pustka? "

No ja tak sobie myślę, że akceptuje( przynajmniej jak czytam to wydaje się to jasne i oczywiste:)),  tylko potem myślę sobie: no dobra, to co nieharmonijne nie jest od Boga, i nie jest to korzystne. Ok, rozumiem. Ale też ludzie i wszelkie inne istoty mają wolną wolę. I może się okazać, że Bóg dla mnie nic nie ma, bo nie ma takich harmonijnych na ten moment ze mną istot, albo nawet jeśli one by były, to nie mają intencji do tego i d...a. Bóg nie złamie ich wolnej woli, nie wyprodukuje mi też na poczekaniu takiej istoty. Ja też tego nie zrobię...i co wtedy? Jak się spełnić w związku bez partnera?
No chyba, że pozostaje czekać...aż kiedyś może jakaś istota się zjawi, w jakimś czasie tego wcielenia, albo w którymś innym, i zechce być ze mną w harmonijnym związku.
Daję Bogu i sobie szansę, że może jeszcze zaskoczę świadomością jak to wszystko działa, może nie widzę jeszcze tej Boskiej mądrości i mocy i nie ogarniam, więc nie chce się znów na Boga obrazić i coś przegapić. Ale na razie nie widzę rozwiązania, pozytywnej opcji.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 19:30:33
Clint

Indra ma rację, warto pamiętać, uznać to za ważne:) Bo potem może być zonk, jak wykreujesz dziewczynę ascetkę, co też nie pamięta o seksie:P I Ci się dopiero wtedy przypomni:P
Pół żartem, pół serio.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-19, 19:33:16
Indra,

"to ja jestem bardziej pusta, niż Ty, bo partner ma być dla mnie nie tylko atrakcyjny, ale i harmonizujący w seksie, bo z nieudanym seksem ja niestety nie wytrzymam ; ))) tak, seks jest ważny- ależ jestem pusta ;>"

to ja chyba też jestem ; p

Seks jak dla mnie odzwierciedla całą harmonię pomiędzy partnerami. W seksie zbiegają się wszystkie poziomy na których można harmonizować. Daje możliwość pojawienia się jedności emocji, myśli, uczuć. Ładnie wszystko dopełnia.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 19:40:48
W sumie te mnie przed seksem teraz hamuje najbardziej lęk przed wpadką. Afirmowałem już, że seks jest dla mnie bezpieczny, niewinny i korzystny - poprawiło się nieco w tych kwestiach, ale wciąż pś coś tam smęci że jak mam płacić alimenty (bo w wychowywanie się wkręcić na pewno nie dam) to już lepiej w ogóle nie ruchać. Nie wiem jak to ruszyć :/

Dodam też, że ja sam byłem wpadką - moi rodzice jechali metodą na kalendarzyk, bo jak twierdzą - za komuny to gumki były przybijane w kioskach szpilką do ściany/tablicy, więc nie było sensu - i tym samym wpadli co nie powinno nikogo dziwić. Moja mama strasznie to przeżyła i buntowała się, że nie chce dziecka - miała takiego focha, że nawet piersią mnie nie karmiła w ogóle.

No więc zdecydowanie mam tutaj jakiś uraz.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 19:45:01
Clint

Oj to chyba tak. Warto tą sytuację sobie uzdrowić. I odreagować intencje z jakimi się pchało w taki sposób.
Tak mi się przypomniało, jak napisałeś o tym: syn się mnie dziś spontanicznie spytał, czy mu kiedyś też sesję zrobię;)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 19:52:07
A ja już wiem czemu tak Twojego syna broniłem kilka razy - bo jeśli chodzi o te narodziny to mieliśmy podobną sytuację, więc trochę utożsamiałem się z nim jak mi wywalało to nieuzdrowione zdarzenie :P Chyba sobie zaraz zafunduje EFT, coś dawno nie robiłem.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-19, 19:59:16
Clint

Hahaha, tak. Ja czułam, że to coś u Ciebie chyba osobistego jest. Choć nie znałam Twojej historii.
Mógłbyś mi kiedyś napisać na priv jak to jest od strony dziecka. Bo ja miałam takiego focha chyba jak Twoja mama i nie mogłam dojść do siebie dobre kilka lat. Dla mnie to jak gwałt mojej woli i mojego ciała(czułam jakby w moim ciele zagnieździł się wbrew mojej woli"obcy"). Też nie miałam najmniejszej ochoty karmić go moimi piersiami. On też miał chyba focha od urodzenia.
Gdy przeczytałam Twój ost. wpis o mamie, to poczułam znów ten bunt, emocje i bezsilność. Takie wkurzenie, że zostałam wykorzystana i wrobiona. Też sobie to jeszcze muszę najwyraźniej puścić.
U mnie był kodowany karmicznie przymus, by się nim opiekować. I tak się opiekowałam, zwykle moim kosztem dość dużym, przez wcielenia. Też stąd była ta bezsilna wściekłość. Bardzo długo nie mogłam zaakceptować go i siebie w takiej roli, całej tej sytuacji.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-19, 19:59:43
Ja pamietam jak chodzilam do zerowki to dzieci czesto przezywaly sie ,ze sa ofiarami peknietego kondona..a ja nigdy nie wiedzialam o co chodzi,teraz juz wiem ze to wina komuny:)))))
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-19, 20:03:03
Laka
Spróbuje za chwilę coś napisać - skoro już to jest nieco na wierzchu, to Ci wywalę zawartość pś i może przy okazji coś sobie uzdrowię :)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 20:10:25
Ja pamietam jak chodzilam do zerowki to dzieci czesto przezywaly sie ,ze sa ofiarami peknietego kondona..a ja nigdy nie wiedzialam o co chodzi,teraz juz wiem ze to wina komuny:)))))

 Mamusia do tej pory mnie tak czasem nazywa ;)))
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-19, 20:13:05
Indra

Nie jestes sama,ja tez jestem owocem wpadki:)))Oni mnie nie chcieli to bez laski-sama sie wepchalam!Dopiero po latach zdalam sobie sprawe ,ze to jednak nie za dobry wybor,ale juz odwrotu nie bylo:)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 20:16:50
No wybór kiepski, ale cóż! widać być jakoś tam właściwy na tamten czas dla nas. Się wepchnęłyśmy, a potem przyszło zebrać owoce ;>
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-19, 22:19:28
Leszek
jeszcze dwa
-czy w postrzeganiu siebie jest rożnica jak sie wyjdzie od ogolu do szczegolu /jestem calością, kompletną/, bo przecież pś zna doskonale Boska naturę czy lepiej od szczegołu do ogołu /akceptuję czystą milość harmonię, prawdę, etc/
-czy w dziedzinach analogicznych pozazwiązkowych pracuje się tak samo czyli przykładowo przejawiam harmonię i czystą milość wśrod innych przedszkolakow
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-20, 14:16:58
Ok, Leszek znalzlam w jednym z Twoich artykulów odpowiedzi i nawet bonus:-)
Dziękuję za poprzednią odpowiedź:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 14:19:08
Iustitia
A co Ty myślisz o dylemacie pt. że Bóg nie ma dla kogoś nikogo do fajnego związku? często tak bywa? tak tylko pytam ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-20, 14:28:07
Indra
bzdura choć wierzylam w nią święcie przez lata:D jest tylu fantastycznych ludzi wokol mnie, że się zastanawiam co wybrać a przede wszystkim Kogo. Mialam niezle zafiksowania zakonne-do tej pory wszystkie exzakonnice widzą we mnie malo atrakcyjną osobę i postulują, że jak wyladnieję to chlop się zjawi od razu, mialam jazdy z bialymi więc krucata byla ważniejsza od relacji, miałam w końcu Polowka na ktorego się uparlam, bo byl jedyną nicia lączącą mnie z Bogiem, więc strata Połówka to strata relacji z Bogiem...a najlepsze, ze wszystkie to co wpisalam jako "mialam" tlumaczylam sobie bo Bog nie ma dla mnie nikogo. Ma:)

Paradoxalnie w relacjach kreowalam swoj plan, no bo sama wiem co potrzebuję do szczęścia i bardziej wierzylam wcieleniowym towarzyszom niedoli niż Mądrości Mego Serca. Czas oddać się Bogu w pelni więc wdech, wydech, spokoj luz i harmonia:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 14:36:05
Iustitia
No to super, że czujesz, iż dla Ciebie ma :)) Bo ja myślę, że dla większości jednak ma. Tylko coś mi wychodzi, podobnie zresztą jak Lace, że dla niektórych osób może jednak nie ma...? że może i owszem, istnieje ktoś harmonijny, może nawet więcej takich osób, ale żadna z nich nie ma i nie będzie mieć intencji do bliskiej relacji ze mną, mogą być w udanych związkach z kimś innym, ja się mogę nie podobać, itp..
To, czy może dojśc do jakiegoś dobrego związku jest związane już z intencjami i wolną wolą innych osób, a na to już nie mam wpływu ani ja, ani nawet Bóg, bo On nie łamie wolnej woli. Cały czas mi wychodzi, że nic dla mnie nie ma.

Pfff, te ekszakonnice to niech idą w cholerę i nie wmawiają Ci głupot! zaślepione babska ;))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-20, 14:52:21
Indra
mnie to nie zaprząta. Nigdy związek nie byl w moich priorytetach. Inaczej był idealną wymowką, żeby nie poddać się Bogu...
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 14:54:04
Aha, rozumiem :) To gratuluję, że udaje Ci się to przejść! fajnie :)
U mnie jest nieco inaczej. Każdy ma chyba jakoś tam inaczej:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-20, 15:00:27
Indra
A i jeszcze a propos braku od Boga-gdzies juz chyba pisalam, ze Polówka bliskiej mi Osoby jest oswiecona. Patrzylam na nią i tu wiedzialam-najlepsza opcja dla tej osoby jest niemozliwa do zrealizowania. Ale nie doceniałam laskawosci Boga i czystości intencji tej osoby-otworzyła się na zwiazek z kimś, z kim moze przejsc w Milosći przez życie-spotkala M po tygodniu, są już parę lat razem już po ślubie i rzeczywiscie idą w Milości przez życie:-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-20, 15:03:05
http://www.ezosfera.pl/leszek/drukuj_artykul/67
Jedne z najlepszych modlitw przywracających Boskie opcje
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 15:09:42
Indra
A i jeszcze a propos braku od Boga-gdzies juz chyba pisalam, ze Polówka bliskiej mi Osoby jest oswiecona. Patrzylam na nią i tu wiedzialam-najlepsza opcja dla tej osoby jest niemozliwa do zrealizowania. Ale nie doceniałam laskawosci Boga i czystości intencji tej osoby-otworzyła się na zwiazek z kimś, z kim moze przejsc w Milosći przez życie-spotkala M po tygodniu, są już parę lat razem już po ślubie i rzeczywiscie idą w Milości przez życie:-)

ha, to jest niesamowite, Bóg naprawdę jest Wielki :) ale czyste intencje i otwartosc tych osób robią wrażenie wcale nie mniejsze. Jak ja lubię takie piękne, radosne rozwiązania:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-20, 15:21:00
Indra
a sprawdzalaś u siebie pozwiązkowy pakiecik od exa-żebyś nikogo nie znalazla to go wtedy docenisz i wrócisz i żebyś z nikim nie zaznala takiej lóżkowej satysfakcji jak z nim? to jedna z najsilniej dzialających presji, a popularna, że hej.
Po tym sie wlaśnie nie widzi, nie czuje i znikąd pomocy. Najlepiej uwolnić się hurtowo od wszelkich takich i podobnych presji wszelkich byłych
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 18:47:03
Iustitia
Matko kochana, co za perfidny pakiecik! od tego kogoś, z kim mam tą zasraną telenowelę miałam coś nieco podobnego, tak widziała Monika Korbut, ale uwalniałam się od tego, Monika rozpuszczała również połączenia karmiczne. Niedawno Olga na to patrzyła, oceniła, że nie ma już w tej relacji hipnoz, kodowań i ślubów, więc wnioskuję, że połączenia tego typu udało się pousuwać.
Do Niego nie ma co wracać- on sobie nie życzy żadnych kontaktów ze mną, to on mnie kopnął w dupę i od razu znalazł sobie inną kobietę- dlatego mi tak wywala poczucie niegodności ;)))
Pomodlę się i tak o uwolnienie od presji wszelakich w temacie związków. W ogóle to wywala mi dzisiaj i nawet popłakać sobie nie mam gdzie :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-20, 18:52:51
Indra

Ja tez dzisiaj plakalam ,bo ubzduralam sobie,ze chce miec...dziecko!Ale moj zapal szybko minal jak skonfrontowalam z Monika z czego to wynika:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 18:55:15
Semira
Niezle ;)) ale dobrze, że sobie popłakałaś i że Ci zeszło :)) choć w sumie mogę być ciocią ;P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-20, 18:56:45
Nieeeee!Zadnych dzieci na razie:)))

Chyba,ze z Joshem:)))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 18:59:08
Hahahaha ;)) No z Joshem to miałabyś przepiękne dzieci;) ale ok, póki co żadnych dzieci, na razie to miałaś połówka sobie przyciągnąć :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-20, 19:31:59
Siostrzyczki
przepracujcie razem:-)taka energia siostrzana sprawia cuda;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 19:33:37
Można popróbowac, ja jestem za :)) szkoda, że Semira w innym kraju. Ale cieszę sie, bo się okazało, że mieszkamy z Olgą tak blisko! :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-20, 19:36:17
Olga tez jest nasza siostra???:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 19:39:13
eeee, nie sądzę ;D  tak tylko wspomniałam, bo się wczoraj obie z Olga zaskoczyłysmy ;)))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-20, 19:46:28
Semira, Indra
Dziewczyny zawsze jak na ja Was patrzę, to was widzę przy jakimś dużym kotle :) Dwie piękne i zmysłowe czarownice, gotujące jakąś zupę, czy bóg wie co tam jeszcze :)))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-20, 19:47:52
hmmm, to nie jest zupa, to jakieś eliksiry miłosne :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-20, 19:49:21
hmmm, to nie jest zupa, to jakieś eliksiry miłosne :))
One mają wsobie taki naturalny sex appeal, że zwykla kalafiorowa będzie afrodyzjakiem:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 19:49:45
hahahha :))))
Kinga, dobre :D  a może i takie wcielenie miałyśmy ze sobą, ja to na pewno jako czarownica sporo działałam :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 19:50:52
Iustitia
Dziękuję bardzo, za siebie i Semirę :) może ktoś dobry i sensowny dla nas kiedyś na ten sex-appeal poleci ;>
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-20, 19:51:26
To moze jak ugotuje taka zupke Joshowi to sie na mnie skusi :))))))Sorry,ale czuje taka miete do Niego,ze szok:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-20, 19:53:30
Semira,
nie wiem kto to Joshw, ale moim zdaniem wystarczyło by się rozebrać :) szybciej i skuteczniej :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 19:54:54
Kinga
Semira się kocha w aktorze, który się nazywa Josh Hartnett :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-20, 19:59:18
To wszystko wyjaśnia :). Też miałam zawsze słabość do swoich karmicznych haremowych kochanków, szczególnie tych którymi musiałam się dzielić z kilkunastoma innymi kobietami :)))).
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-20, 20:02:17
No ja też do Darka miałem słabość, hehehe ;)) Ale więcej to pretensji, że za innymi d...mi się ogląda :))))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-20, 20:04:26
Ten Josh całkiem przyjemny. Teraz sobie zobaczyłam o kogo chodzi :)))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 20:19:50
Moja perfidna pśka stwierdziła, że Josh owszem fajny i super, ale zdarzyło mi się spać z jeszcze fajniejszym ;P  się wywnętrzniłam :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-20, 20:24:24
Indra
jak Cię rozumiem:)moja ps poniżej pewnego pulapu też nie schodzi w sexie:P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-20, 20:26:28
Indra pewnie dzielilysmy z nim loze I widocznie mnie bardziej zadowolil I ciagle o Nim mysle:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 20:27:18
Iustitia
I dobrze, bo nie ma co schodzić :)) ech, fajnie by było mieć udany związek z aniołkiem, z którym bym miała wysoką harmonię w seksie i który byłby dla mnie bardzo atrakcyjny -z wzajemnością :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-20, 20:27:41
Semira
Hahahahahahaha :D jak ja Cię kocham!! :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-23, 20:39:30
Zacząłem ostatnio codziennie, gdy mam ochotę (a mam) modlić się za siebie i partnerkę. Oczywiście nie życzę jej żeby brała tyłek w troki i trzymała odpowiednie tempo uzdrawiania, ale to żeby Bóg się nią zajął, aby ją wspierał i pomagał jej we wszystkim co wymaga wsparcia. Życzę jej, aby została obdarzona całym bogactwem Boga, aby otrzymała dostatek wszelkich Jego darów i błogosławieństw, aby już teraz doświadczała pełni szczęścia i spełnienia. Życzę jej uzdrowienia wszelkich jej problemów, wspieram ją w przekraczaniu wszelkich ograniczeń i otwieraniu się na wszystko co dla niej najlepsze. Na koniec życzę nam obojgu, aby przepełniała nas miłość i z każdą chwilą, zgodnie z naszym ND zbliżała nas do siebie coraz bardziej.

I czuje się dużo lepiej niż jak wtedy gdy podobnych rzeczy życzyłem tylko sobie. Te modlitwy naprawdę idą z serca, a w ich trakcie czuje coś cudownego - czuje się tak jakbym tworzył już pewną więź z moją przyszła partnerką, tak jakbym mógł się z nią spotkać chociaż na tym poziomie nieograniczonej przez czas i przestrzeń miłości. To mnie tak fajnie przekierowuje z poczucia braku na uczucia związane ze spełnieniem w tej materii. :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-24, 22:21:16
Tak jak piszę sobie od kilku dni tą afkę, że "kobiety zauważają i doceniają moją atrakcyjność jako ich przyjaciela, partnera i kochanka w zdrowym związku" to mi wywala coraz bardziej, że nie chce aby kobiety widziały mnie atrakcyjnego pod tym względem bo mnie wykorzystają. Gdy będą chciały mnie na przyjaciela to po to, aby mieć na czyją głowę zrzucać swoje problemy. Gdy będą chciały mnie na partnera to po to, aby znaleźć sobie kogoś się nimi będzie jednostronnie zajmował i je dopieszczał, a same niewiele dadzą w zamian. Jako kochanek byłbym wykorzystany do seksu, żeby mogły sobie rozładować swoją seksualną frustrację.

Co za bzdurne wyobrażenia ;/

W ogóle wywala mi bycie wykorzystywaną zabawką kobiet, które korzystały z mojej desperacji i głodu miłości, aby robić ze mną co tylko zechcą w zamian za jakieś ochłapy uczuć.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-25, 01:04:29
Clint,

istnieją kobiety, które potrzebują miłości i które nie traktują seksu wyłącznie jako zabawy i okazji do wykorzystania.

"Atrakcyjność moja Łukasza jako partnera pozwala mi na bezpieczne i pełne miłości relacje z kobietami. Moja atrakcyjność jako partnera jest całkowicie niewinna i w porządku. Mogę się podobać. Mam prawo się podobać. Mam prawo pragnąć miłości i jednocześnie czuć się z tym bezpiecznie i w porządku. Przebaczam sobie, że dawałem się kobietom wykorzystywać i nie szanowałem własnych potrzeb. To w porządku i niewinne gdy chcę coś otrzymać wzamian, podczas gdy obdarzam miłością i bliskością. Przebaczam sobie, że tak bardzo bałem się wykorzystania. Już teraz otwieram się na przyciągnięcie osoby, która pozwoli mi pragnąć, a sobie przeżywać miłość w mojej obecności. Wierzę, że to możliwe, aby moja partnerka mogła realizować przy mnie miłość, poczucie bezpieczeństwa, spełnienia oraz ufności."

Tak mi się napisało ;) ale jest późna godzina i nie wiem co z tego Ci podpasuje :))) Hehe nawet jedna i mi się przyda. Nie ma to jak układanie na szybko!
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-08-25, 01:14:15
I nie komplikuj sobie za bardzo, kochaj siebie. Jak znajdzie się dla Ciebie na prawdę wartościowa dziewczyna i nadająca na tych samych ezo klimatach to raczej mało prawdopodobne, aby Ciebie odrzucała czy myślała jedynie o wykorzystaniu. Chyba, że tak nieprzytomnie da się prowokować, aby działo się to co opisujesz :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-25, 11:10:49
Dzięki :) Ja to świadomie wszystko wiem, ale najwyraźniej mi wywala to co mi Olga na węzłach wypalała - niewolnictwo w relacjach z kobietami i fascynacja jakimiś zUymi, mrocznymi kobietami, które traktują facetów jak śmieci. Chyba przyda mi się sesja regresingu.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-09-04, 12:38:09
Jak stać się kobietą idealną?
http://kobieta.wp.pl/gid,14894463,img,14894535,kat,79596,title,Czego-mezczyzni-szukaja-u-kobiet,galeriazdjecie.html?ticaid=1f1bc
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: muszka91 w 2012-09-04, 14:16:27
jak na wp.pl to naprawdę dobry artykuł!
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-09-04, 14:31:57
"Jak stać się kobietą idealną?"

Idealną dla siebie:-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: muszka91 w 2012-09-04, 16:49:06
Laka

lubię to;-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-09-04, 19:47:43
No cóż, dla mnie w tym "artykuliku" jak zwykle cześć poruszonych zagadnień jest dyskusyjna i zbyt upraszczająca schematycznie.

1 a. ok, by się nie czepiać (choć i tak każdy co innego odbiera jako "czepianie się" - czasem nic nie można powiedzieć niezgodnego z męską wizją, bo od razu przewrażliwiony facet krzyczy - czepiasz się!;)
1 b. nie marudzić - ok, zgadzam się, nie ma sensu. Choć jak raz czy dwa się powie jasno i klarownie, że miło będzie, jak mężczyzna naczynia po obiedzie wypłucze i schowa do zmywarki, a nie zostawia brudne w zlewie, jak dotychczas - to już podchodzi pod marudzenie czy nie? ;) No i co zrobić ma "idealna" kobieta, jak do mężczyzny takie jasne i klarowne wytyczne nie trafiają? ;)

2. Akceptacja - good - bardzo fajnie - najlepiej w obie strony :-) Czyli niech i mężczyzna akceptuje kobietę, z którą jest, a nie marudzi, ze jest taka czy siaka, lub nie jest taka, jak sobie wyobrażał.

3. Podziwiaj go - mogę doceniać coś szczerze, ale na siłę i przesadnie podziwiać, chwalić i zachwycać się tym, ze starł kurze? Bez sensu. Oczywiście podziękować, uśmiechnąć się - to jak najbardziej, czemu nie. Docenianie oczywiście najlepiej jak idzie w obie strony, czyli świetnie, jak mężczyzna docenia też swoją kobietę i potrafi to pokazać (powiedzieć itp) :-)

4. zachowuj się kobieco - czyt. udawaj idiotkę ;) - a przynajmniej tak odbieram ten przykład: "Po prostu postaraj się nie pokazywać na każdym kroku, że jesteś bardziej męska od swojego faceta i ze wszystkim sobie poradzisz. Pozwól mu na przykład wbić gwóźdź i powiesić nowy obraz. Możesz być więcej niż pewna, że będzie wisiał krzywo, ale co z tego? Zawsze możesz dokonać dyskretnych poprawek, kiedy akurat pójdzie pompować opony w twoim samochodzie." LOL :D Dyskretne pooprawianie, bo chłopczyk się obrazi :D
- To ja już wolę razem coś takiego zrobić ( np.: jeśli oboje za tym nie przepadamy lub równie dobrze sobie radzimy), lub jeszcze lepiej -  niech każdy robi to, co lubi i co najlepiej potrafi - bez jakiś dziwnych schematycznych myśli i działań; A resztę można ustalać drogą gry w marynarza, losowania lub ochotników.

5. wyglądaj jak kobieta - w porządku :) Sukienki czy obcasiki na jakieś wyjście - no dobrze, rozumiem. Ale tez przyznam, ze można się z lekka załamać standardowym gustem męskim (ta Pamela - szczególnie obecnie! bo młoda była jeszcze całkiem ładna; czy Doda;) - choć też trzeba przyznać, ze jakoś ostatnio Doda się ubiorowo nawet wyrobiła, i generalnie odeszła od kiczu na maksa) choć i tak to całe szczęście, że zwykle jest się z jednostką a nie ogółem! :>

6. optymizm - ok, to jest dobre po obu stronach :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-09-04, 20:23:47
Pokusiłam się dla zabawy, by ułożyć poradnik "Jak być idealnym mężczyzną";-)

---
1. bądź uwazny, nie olewaj kobiety, kiedy do Ciebie mówi; to że olewałes tak swoją Mamusię, jak byłeś chłopcem, nie oznacza, ze masz tak samo postępować wobec swojej partnerki.

2. rozmawianie o tym,co czujesz, czy co Cię boli, czego nie lubisz, a co lubisz, a czego potrzebujesz - to jest wazny proces wzajemnego poznawia się; Bądź też zainteresowany co lubi lub nie partnerka.

Żadne z Was nie musi się do tego dostosowywać, ale warto wiedzieć i pamietać, co drugą stronę może rozdrażnić lub sprawić jej przyjemność (nawet jeśli Ty nie wiesz, czemu to może sprawiać komuś przyjemność). Nie musisz tego wiedzieć, by Twoja partnerka danym gestem poczuła się zachwycona.

3. staraj się być szczery i otwarty, Twoja partnerka, to nie Twoja matka, nie musisz się przed nią ukrywać. Im więcej będziesz udzielał wymijających odpowiedzi na proste pytania, tym bardziej partnerka nie będzie wiedziała o co Ci chodzi.

4. Pamiętaj, kobiety to nie samochód, który obsługujesz mniej więcej tak samo. W seksie warto być otwartym i schodzić z utartych szlaków. Nie pieść partnerki tylko w jeden schematyczny sposób, bo jakiejś poprzedniej to się wg Ciebie podobało. Bądź otwarty na jej sygnały, jej słowa i nie obrażaj się, ani nie czuj urażony, kiedy kobieta zaproponuje byś robił coś inaczej. Raczej to doceń, że Ci to mówi, bo mogłaby - jak niesttey spora część zakompleksionych osób - nic nie powiedzieć, tylko potem przeżywac rozczarowanie, jaki ten seks był kiepski. Albo jeszcze gorzej - zaczęłaby udawać, ze jej przyjemnie. Chciałbyś tego?

5. Uśmiech, przytulenie, pogłaskanie to sa bardzo męskie gesty. Nie bój się ich!

6. jak partnerka o coś Cię poprosiła i Ty się zgodziłeś się to wykonać - to zrób to w miarę przyzwoitym czasie (np.; do tygodnia, jeśli nie ustaliliście terminu). Nie dziw się, ze po jakimś czasie, jak tego nie zrobisz, partnerka może zacząć być zdziwiona, zła itp ;). Wiemy, ze miewasz czasem tendencje do zgadzania się na "odczep się' i potem zapominania o tym, ale chyba nie o to chodzi w zdrowej relacji?
----

Na razie tyle ;-))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-09-04, 21:22:51
Do punktu 6 dodałabym - Zaimponuj swojej kobiecie - zrób zwykłe codzienne prace domowe - pozmywaj, odkurz, wypierz i nie traktuj ich jak konkurencji sportowej "kto lepiej to zrobił" za którą się złote medale (pochwały) dostaje ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-09-05, 11:21:19
Grażynka :))) - ja bym to wydzieliła jako pkt 7 ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-10-07, 20:18:28
Zabawne - tak jak ciągle mi wywalało, że nie jestem w stanie stworzyć fajnego związku, to teraz zaczął mi wywalać lęk mi się uda i... mógłbym to stracić. Nie spodziewałem się że po lęku przed odrzuceniem, wpadnę na lęk przed utratą. :P

Na razie mi wywala ta utrata na tle mocy - że jakaś siła wyższa, choćby w postaci samego Boga może ten związek odebrać wbrew mojej woli. Tak po chrześcijańsku - co dał, to może i zabrać. Najwyraźniej trauma po połówkowa i pranie mózgu u UBA mi się wciąż odbija czkawką.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-10-07, 20:48:22
"6. jak partnerka o coś Cię poprosiła i Ty się zgodziłeś się to wykonać - to zrób to w miarę przyzwoitym czasie (np.; do tygodnia, jeśli nie ustaliliście terminu). Nie dziw się, ze po jakimś czasie, jak tego nie zrobisz, partnerka może zacząć być zdziwiona, zła itp ;). Wiemy, ze miewasz czasem tendencje do zgadzania się na "odczep się' i potem zapominania o tym, ale chyba nie o to chodzi w zdrowej relacji?
----"

Ja  do tego punktu napisał bym adnotacje :" Nie dziw się ,że zgadzamy się na odczep jak masz focha gdy się nie zgadzamy a w ogóle co umiesz zrobić sama ,zrób sama" ;D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-10-07, 20:50:51
Zabawne - tak jak ciągle mi wywalało, że nie jestem w stanie stworzyć fajnego związku, to teraz zaczął mi wywalać lęk mi się uda i... mógłbym to stracić. Nie spodziewałem się że po lęku przed odrzuceniem, wpadnę na lęk przed utratą. :P

Na razie mi wywala ta utrata na tle mocy - że jakaś siła wyższa, choćby w postaci samego Boga może ten związek odebrać wbrew mojej woli. Tak po chrześcijańsku - co dał, to może i zabrać. Najwyraźniej trauma po połówkowa i pranie mózgu u UBA mi się wciąż odbija czkawką.

To jest dalej ten sam lęk przed odrzuceniem mimo ,ze w innym trochę aspekcie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-10-07, 22:23:38
Clint

To ja mam coś bardzo podobnego. To nie tylko o związek u mnie chodzi, ale o poczucie szczęście i spełnienia. Boję się, że to będzie i nagle zostanie odebrane, utracone. A ja nic nie będę mogła na to poradzić. Tu się u mnie kłania niechciana ciąża, która sprawiła, że nagle straciłam siebie. I mam poczucie, że nic nie mogłam z tym zrobić. To odebrało mi wszelką przyjemność i radość życia na wiele lat, aż do dzisiaj. Czyli już 8 lat. A ja nadal mam poczucie, że nic nie mogę z tym zrobić.
Zaakceptowałam w końcu( bo długim czasie depresji, potem buntu, silnych emocjach) i żyję z tym, choć czuję się odcięta nadal od szczęścia w sobie. To było jak utrata wszelkiej możliwości i nadziei na szczęście, w każdym możliwym aspekcie, w które do tamtej chwili mocno wierzyłam. Teraz poczucie szczęścia gdy się we mnie na moment pojawia, powoduje odnowienie tej traumy, silny lęk, niemoc. Wolę go już nie czuć i nie pamiętać, by nie czuć tej traumy i utraty.
Działa na każdej linii i w każdym temacie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-10-07, 22:58:39
Cytuj
Wolę go już nie czuć i nie pamiętać, by nie czuć tej traumy i utraty.
O, no właśnie identyczna rzecz mi wyszła - że wolę już nie mieć w ogóle związku niż znowu przeżywać tą traumę związaną z ewentualną utratą tego związku. To w sumie idiotyczne w samych podstawach, bo trauma polega na tym, że się miało coś fajnego, a potem się tego nie miało, a rozwiązaniem ma niby ma być nie posiadanie tego czegoś fajnego, czyli sama przyczyna traumy. Logika umarła :D

No, ale tu mi wyszła jako przyczyna największa emocjonalna trauma, czyli utrata połówki z powodu której stoczyłem się na jeszcze większe dno. Mam wrażenie, że potem w niektórych życiach odnawiałem ten scenariusz - miałem jakiś związek, traciłem go i z tego powodu przeżywałem traumy, które doprowadzały mnie do wyniszczenia siebie na różne sposoby. A to mi uświadamia, że z tego powodu bardziej niż samej utraty, boję się jej konsekwencji - tego jak to będę przeżywał i gdzie mnie to znowu pociągnie.

Po prostu boję się, że porażka związkowa by mnie doprowadziła do transformacji w Melodramatycznego Łukasza. :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-10-08, 02:34:49
To nie wydarzenia są przyczyną  cierpienia .Kreujemy sobie wydarzenia ,żeby sobie uzasadnić cierpienie.
Trzeba najpierw zrezygnować z chęci cierpienia a nie będzie późniejszej traumy.
Lęk przed utratą miłości ma swoje żródło w oddzieleniu od Boga i miłości .Oddzieleniu ,które nie jest żadnym fatum tylko naszym wyborem.Wyborem ,którego dokonujemy wewnętrznie codziennie.Możemy czuć szczęście ,możemy cierpieć .Możemy też doświadczać bardzo wielu odcieni stanów pomiędzy tymi dwoma .
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-10-08, 02:53:45
Trzeba się przestać bać straty ,nawet jeśli podświadomie kreujemy sobie jeszcze traumatyczne wydarzenia ,bo to nie fatum ale podświadomość przyzwyczajona do tego .Lęk przed utratą miłości i szczęścia w istocie jest większy niż lęk przed tym ,że go nigdy nie doświadczymy .
Ten lęk może być jedną ,jeśli nie najważniejszą przyczyną braku sukcesów w wykreowaniu sobie tego co chcemy .
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-10-08, 08:44:25
ontoja

Fajnie napisałeś:) U mnie jest to realna trauma z  tego wcielenia, w sensie uaktualniona. Taki wpis trochę otworzył mi klapki.

"Najlepsze" jest to, że ja się pś bronię przed odreagowaniem, bo:
- kiedyś wydawało mi się takim cierpieniem, że nie chciałam go rozgrzebywać, by znów to czuć. A nie bardzo wierzyłam w to, że mogę się od tego uwolnić. Wydawało mi się tak realne. Nie byłam gotowa.
- teraz nadal ten lęk jest, jednak jestem już bardziej gotowa, by się z tym zmierzyć, mam inną świadomość.

Dla mnie trudne do zaakceptowania jest to właśnie, że po takich silnych przeżyciach negatywnych, tyle czasu pozostawałam w skutkach tego, że nie byłam w stanie się za to zabrać, bo mnie to totalnie paraliżowało, składało się na to wszystko tyle różnych aspektów. Chyba lęk przed upadkiem świadomości, pod wpływem traumatycznych doświadczeń, z których długi czas nie będę widziała wyjścia, że szczęście i kontakt z sobą, z Boskością w sobie zostanie zablokowany.

Clint

No ja też upadłam pod wpływem połówka, bo bardzo chciałam mu pomóc, więc dałam sie namówić Przedwiecznym na pewien koszmarny układ. Ale to dlatego, że już wtedy byłam w pewnym stopniu odcięta od Boga...nie wierzyłam już w Boską ochronę, moc.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-10-08, 09:39:51
Zawsze miałam takie trudności, aby z kimkolwiek się rozstać. Zawsze uciekałam i pozostawiałam coś bez odpowiedzi, ponieważ nie potrafiłam się wytłumaczyć. Dzięki temu pozrywały się pewne więzi w rodzinie bez wyjaśnień, dzięki temu uciekłam z pracy nic nie mówiąc. To samo przenosiło się na moje lęki w związku. Bałam się, że partner będzie chciał odejść, lub że po prostu nie będzie się układało a ja tego nie zniosę, bo tak bardzo boję się straty i ogólnego niepowodzenia w związku. Przecież silnie koncentrowałam się na tym, aby nie powtórzyć sobie rozrywki z domu.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-10-08, 20:34:48
Laka
"No ja też upadłam pod wpływem połówka, bo bardzo chciałam mu pomóc, więc dałam sie namówić Przedwiecznym na pewien koszmarny układ. Ale to dlatego, że już wtedy byłam w pewnym stopniu odcięta od Boga...nie wierzyłam już w Boską ochronę, moc."

Upadanie pod wpływem połówka jest najpowszechniejsze bo to jest sfera miłości , i tam sobie odgrywamy oddzielenie od źródła miłości w sobie( Boga),tam najłatwiej możemy poczuć te emocje odrzucenia ,beznadziei a prawdziwą intencją jest chęć doświadczenia oddzielenia ,chęć poznania czegoś innego niż miłość i szczęście .I w moim odczuciu na tym właśnie polega upadek .Nie jest on związany z jakimś miejscem ,przestrzenią .Nie wydarzył się w konkretnym czasie (choć kiedyś się zaczął).Odejście ,upadek najbliższej istoty jest świetnym usprawiedliwieniem dla własnego upadku .Nie wierzę ,żeby Bóg skazał nas na to i uzależnił od kogokolwiek ,wierzę ,że zawsze ma dla Nas coś lepszego i zawsze daje nam nowe szanse .


 Moim zdaniem choć sytuacja jest trudna to na pewno Bóg ma z niej wyjście i nie jesteś skazana na cierpienie z tego powodu ,że masz dziecko .Trzeba wyrobić w sobie wiarę ,że takie wyjście istnieje i Bóg je pokaże bo Cię kocha i ma moc.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-10-08, 21:05:27
ontoja


:):):)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-10-08, 21:34:28
 Laka

Tu się u mnie kłania niechciana ciąża, która sprawiła, że nagle straciłam siebie. I mam poczucie, że nic nie mogłam z tym zrobić. To odebrało mi wszelką przyjemność i radość życia na wiele lat, aż do dzisiaj. Czyli już 8 lat. A ja nadal mam poczucie, że nic nie mogę z tym zrobić.


To raczej nowy stan ,ja nie widzę ,żebyś straciła siebie ,to takie wrazenie ,te części Ciebie ,które najbardziej to przeżyły wcale nie zostały utracone ,mnie tu sie kojarzy czas ,kiedy to w którymś wcieleniu byłaś niewolnikiem ,i faktycznie wtedy czułaś ,ze straciłaś siebie.
To lęk ,który pojawił się w chwili kiedy to spotkałaś sie z duszą dziecka ,on miał identyczny ,ale jeszcze z Twojej strony był zabarwiony innym lękiem ,czyli :nie wiem czy będę dobrą mamą ,dziecko w Tobie połączyło sie z tym lekiem ,nawet jakby biorąc to na siebie ,abyś nie cierpiała ,tu odnośnie tej  sytuacji pojawia sie mi historia ,że byłaś zabita ,a co ma ona wspólnego  z tym to nie wiem .
To nowy stan ,w którym widzę ,że i w takim stanie trzeba zaakceptować swoją kobiecość ,uświadomić sobie ,że nawet jeśli jesteś w ciąży ,lub bez względu na to w jakim jesteś stanie ,masz moc.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-10-08, 22:36:20
Monika

Dzięki za spojrzenie:)
Masz na myśli to, że zajście w ciąże, a właściwie pojawienie się duszy mojego syna w moim zyciu, odnowiło starą traumę, która już wtedy była? To o to chodzi, gdy piszesz, że to nowy stan?
W jaki sposób dziecko wzieło to na siebie bym nie cierpiała?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-10-09, 00:27:35
Laka
Nie.Chodzi o stan ciąży .
Ten stan miał być stanem piękna.

Dziecko wziąło na siebie twoje lęki ,w chwili ,kiedy poczułaś ,że możesz nie nadawać się na mamę.W nim też  w tym momencie narodziło sie poczucie winy za to ,ze żyje.Jakaś jest karma miedzy wami ,on ci kiedys jako dziecko dał nieźle w kość ,a ty mu obiecalaś ,ze jak bedzie mały to go utopisz,w którymś wcieleniu.Nie spełniło sie to w tym wcieleniu i dobrze ,bo dziecko ma już czystsze intencje do zycia.
Wiem ,ze to ma zwiazek z czakramem korony ,trzeciego oka i przechodzi p[rzez gardło.Aha wiem ,on jako mężczyzna kiedyś ciebie zgwałcił i pozostał w pochwie taki wzorzec ogłupienia i dosyc jest to silne ,i ta częśc nieświaqdoma duszy na jego widok ,w bezcielesnej postaci ,reaguje jakimś dziwnym stanem.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-10-09, 13:17:10
Monika

:)
To już kolejne wcielenie w którym dał mi popalić...
Były ich wiele. Moim dzieckiem był wielokrotnie:/
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-10-18, 10:41:57
Niech mnie piorun trzaśnie jeśli akceptacja nie jest lekarstwem na udany związek;)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-10-18, 11:18:27
Brak chętnych piorunów. Sezon na burzę skończony. Akceeptacjaaa... ;]
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-10-18, 12:04:46
Olga
akceptacja bardziej Siebie, czy Partnera?:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-10-18, 12:51:51
Olga. Aż się boję. Daj znać czy żyjesz.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-10-18, 13:02:04
Olga :))
Nie może być inaczej, bo akceptacja jest lekarstwem na wszystko :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-10-18, 13:11:02
Wybór jest prosty :) Albo akceptacja, albo wewnętrzna frustracja :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: muszka91 w 2012-10-18, 13:31:18
I to poczucie,że nie muszę nikogo zmieniać :> ;-)  po prostu wolność.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-11-15, 23:08:49
Dzisiaj zobaczyłem że moja podświadomość weszła w pat sama ze sobą, jeśli chodzi o związki. Z jednej strony chcę bardzo związku i mam klarowną wizję jak on ma wyglądać, ale właśnie ta klarowna, pięknie poukładana wizja tych wszystkich pięknych rzeczy które mogę doświadczać w związku, powoduje że uciekam, wzbraniam się i czuję potrzebę większej wolności. W ogóle mam dość jakichkolwiek ustaleń. Prawdziwie uduchowiony człowiek nie tworzy związku z góry ustalając co chce w nim doświadczać. No, chyba że zaangażuje w to Boga. Przyszła mi taka afirmacja:

Kiedy uwalniam się od przyzwyczajenia do tworzenia związków partnerskich, to Bóg ma dla mnie coś znacznie lepszego.

Po kilku powtórzeniach pojawiła się w sercu ta świeżość, z którą nie mają nic wspólnego moje wydawałoby się piękne, a zatęchłe kurzem i ledwo zipiące wyobrażenia na ten temat.
Chyba też boję się że jak już wejdę w związek, to kogoś mogę potem stracić. A tak teraz jestem wolny więc nie mam nic do stracenia. Janis Joplin fajnie śpiewa "Wolność to po prostu kolejne słowo na nic do stracenia". Fajnie jakbym przeniósł tą wolność na tematy związków :))

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-11-16, 18:30:16
Prawdziwie uduchowiony człowiek nie tworzy związku z góry ustalając co chce w nim doświadczać. No, chyba że zaangażuje w to Boga. Przyszła mi taka afirmacja:

Kiedy uwalniam się od przyzwyczajenia do tworzenia związków partnerskich, to Bóg ma dla mnie coś znacznie lepszego.

Po kilku powtórzeniach pojawiła się w sercu ta świeżość, z którą nie mają nic wspólnego moje wydawałoby się piękne, a zatęchłe kurzem i ledwo zipiące wyobrażenia na ten temat.

No właśnie :) Bo przyszłości nie da się kontrolować. Można się tylko otworzyć na to "coś lepszego" porzucając wszelkie wyobrażenia na ten temat :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-02-21, 11:46:07
Nareszcie cos ruszyło i to konkretnie w temacie uzdrowienia relacji z najbardziej harmonijnymi osobami, połówkami. Miałam tydzień temu wypalanie węzłów u Maharaja Leszka:) tematyka była w porównaniu ze wszystkim co już było u mnie- jedna z boleśniejszych, także moralnie, i przyniosła dużą ulgę w moim umyśle i sercu. Tego samego dnia wieczorem wywaliło mi na kolegę połówka, to była ogólna wywałka, reakcja na połówkę a nie na osobę [ na mojego Marcina tez tak zareagowałam na początku znajomości] Tak się spiełam że czułam się jak pękająca struna bez dźwięku:) Nic nie pomagało. Kolejnego dnia rano rozmawiałam z kolega i ten mnie wkurzył, poczułam sie niezrozumiana. Boże, jak ja dziękuję Lynd że tak bardzo mnie wkurzyłeś! :D Bo dzięki temu odrazu położyłam się do sesji z modlitwą bym przytomnie zobaczyła o co chodzi z moimi relacjami z połówkami, dlaczego jest tak nerwowo, dlaczego z Marcinem mamy duży problem z odrzucaniem, do tego stopnia że zaczeła się licytacja kto kogo- a to oznacza że jest naprawde źle. Okazało się, ze nikt nikogo nie odrzucił. Ale każdy czuł sie odrzucony przez połówkę i miał o to silna pretensję. Okazało się że padliśmy ofiarą rozwalania połówek i do dziś bardzo silnie to wpływało, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak taki incydent potrafi na całe tysiące lat rozwalic komuś pojęcie o związkach, harmonii. Po rozwaleniu naszym ja byłam dość przytomna, widziałam co sie stało, ale osoba która nas rozwaliła z miejsca zaciągneła Marcina w chaszcze i pokodowała go tak, że on do dziś mnie " nie widzi i ignoruje w pewien wyuczony sposób" Tamta osoba zdominowała jego umysł, zmanipulowała go, pozbawiła dostępu do wielu boskich cech. Ja to widziałam i presjowałam go żeby odszedł od tej osoboby, ale to głupie było i nie wykonalne. Puźniej Marcin z ta osobą wspólnie mnie atakowali, Marcin miał nawet satysfakcję ze umie mi tak dowalić że nie widzę sensu życia. Co ciekawe, Marcinowi kiedyś wywaliło ze nie umie mnie skutecznie skrzywdzić, w ps mu to siedziało.
Po sesji czuje sie jak inna osoba, odreagowałam sobie rozwalanie połowek, moje presje, misje nawracania, wkręcania sie w to wszystko:) Puszczenie szoku rozwalenia i oczekiwanie w tym życiu na ponowne rozwalenie nie było by mozliwe bez usunięcie tony poczucia winy z serca u Leszka:) i bez usunięcia transów czekania na odrzucenie/akceptację. dziękuję:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2013-02-21, 11:59:15
"Marcin miał nawet satysfakcję ze umie mi tak dowalić że nie widzę sensu życia"
dzięki ,że to napisałaś
wczoraj ktoś mi właśnie tak dowalił ,po chwili jak włączyłam kompa to w całej dzielnicy prądu nie było...
czas na węzły..piszę maila do Ciebie :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-02-21, 12:10:24
:))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2013-02-21, 12:11:33
Ola:

Yeah, wszystko co opisujesz jest mi niezwykle znajome. Chyba dam Ci niedługo kolejne gordyjskie węzełki do rozsupłania ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2013-02-21, 12:16:02
Boziu jak cudownie,ze to napisalas-to mnie dotyczy na pewno,tylko ja nie wiedzialam dokladnie jak to ubrac w slowa,nawet nie zabieralam sie za tlumaczenie o co mi chodzi bo jakos z gory zakladalam ,ze mnie nikt nie zrozumie:))Na pewno wezelki w tym temacie nas czekaja:))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-02-21, 12:33:20
To poczucie odrzucenia idące w obie strony u "rozwalanych połówek" lub tych osób, kóre tego doświadczyły i są wysokoharmonijne ze sobą, ale nie były tymi "pierwotnymi połówkami" jest niestety dość typowe - i jedyne, co pozwala skutecznie przejść przez to i odpuścić z obu stron, to szczerość i otwartość wg mnie na poziomie relanym, zyciowym. Jeśli tacy harminijni partnerzy nie są na siebie dostatecznie otwarci, nie dzielą się swoimi myslami i nie akceptują, ze myśli drugiej osoby mogą też zawierac elementy strachu, pretensji itp. (i że de facto nie jest to atak na nich) - to zwykle kończy się wzajemnym poranieniem i rozstaniem w przeświadczeniu, "jaka ta osoba była straszna" ;)

Ola, bardzo się ciesze, ze udało się Wam z Marcinem przejść przez ten etap :) Trzymam kciuki za pełne uzdrowienie! :)

Swego czasu spotkałam się z tym, że partner projektował na mnie swoje lęki tak usilnie, tak usilnie odpychał i odcinał się, także pod wpływem własnych wyobrażeń na mój temat, że w pewnym momencie wpadłam w silną nerwicę i zacżął otrzymywac dowody, że jestem taka, jaką sobie wyobrażał ;) Ja swoją drogą też wtedy bardzo silnie projektowałam swoje lęki związane z poczuciem odrzucenia na partnera, przez co "zarzucałam go" i "przygniatałam" swoimi oczekiwaniami m.in. akceptacji, docenienia, uwagi, kórych nie mógł w taki sposób spełnić/-iać... ani nie był na etapie, na kórym mógłby i chciałby. Oboje de facto czuliśmy się ranieni, mimo ze dużo tych zranień było po prostu w naszych głowach, a nie po stronie partnera. Brak jednak było wspólnej otwartości i normalnej rozmowy i zrozumienia drugiej strony - zarówno po mojej, jak i po jego stronie, choc w óżnym stopniu i pod różnymi wzgledami. Dotyczyły nas przy okazji "kody połówkowe" i wysoka (choć nie 100%) harmonia - obecnie ta harmonia przejawia się w innych dziedzinach życia :)

Mam już tego lęku przed odrzuceniem i tego oczekiwania na odrzucenie w sobie dużo mniej - ale jakies resztki jeszcze się niestety kołaczą.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-02-21, 15:29:50
Asia, no niestety nie da się zawsze tak po prostu żyć jak w tym cytacie: " i jedyne, co pozwala skutecznie przejść przez to i odpuścić z obu stron, to szczerość i otwartość wg mnie na poziomie relanym, zyciowym"

Bo jak są pewne kodowania i szoki nieodreagowane- to nie ma możliwości. Najpierw trzeba puścić, potem można sobie akceptować. Inaczej jest tylko roznące napięcie, frustracja.

To bardziej mi sie udało przejść przez ten etap mojej karmy ,dzięki:)Marcin ma swoje inne tematy do pracy, ale na pewno będzie mu lżej [ podobno już jest]przynajmniej z mojej strony, bo nie będzie czuł tych presji i niezadowolenia. Mam nadzieję że damy radę, bo puki on nie puści swoich mechanizmów wkodowanych, to to wszystko wpływa na naszą jakość.:) Mam wrażenie że te 2 sesje przeorały mnie w 100% w temacie odrzucenia. [ tzn tak bardzo wielka czuje zmianę, choc liczbowo to nie jest stówa:)]


Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-02-21, 15:35:44
Olguś "Asia, no niestety nie da się zawsze tak po prostu żyć jak w tym cytacie: " i jedyne, co pozwala skutecznie przejść przez to i odpuścić z obu stron, to szczerość i otwartość wg mnie na poziomie relanym, zyciowym"

Bo jak są pewne kodowania i szoki nieodreagowane- to nie ma możliwości. Najpierw trzeba puścić, potem można sobie akceptować. Inaczej jest tylko roznące napięcie, frustracja."

Dlatego potrzebna jest jeszcze praca na poziomie energetycznym, z podswiadomością :) Fakt, nie dopisałam tego, ale miałam to na mysli ;-)
Ta parca wydawała mi sie oczywista ... a szczerość i otwartość nie, bo nie zawsze się potrafi być otwartym i szczerym nawet wobec bliskich i bardzo bliskich osób. Nie tylko dlatego, że może walić, ale ze względu na głupie przekonania, ze np.; nie ma co rozmawiac, nie ma co mówic, bo coś tam... itp (choć one też są rodzajem wywałek;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-02-21, 15:49:39
Ano:)
Ja co do szczerości nigdy nie miałam hamulców i zawsze bezpardonowo mówiłam nawet jak trzęsłam się[ bo wiedziałam że zaraz ktoś mnie odrzuci- taki program miałam]- tak było z Marcinem właśnie:) Teraz nareszcie mogę mówić szczerze to co widzę i olać to czy będę odrzucona, czy nie. Marcin zawsze odpowiadał na programy mojej podświadomości a teraz znika ta presja odpowiadania na nią, co mnie cieszy, to było strasznie męczące, podejrzewam że dla wielu osób:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2013-02-21, 16:24:41
Olga.
Odnośnie tego co piszesz że masz nadzieję że Marcin sobie wszystko pouzdrawia, to może zostaw Marcina a sama kreuj niezależnie od niego że chcesz mieć spełniony, harmonijny związek z połówkiem. Sama mi mówiłaś że jesteśmy z jednego światła wszyscy co zrobiło na mnie takie wielkie wrażenie. Ten fakt sprawia że druga osoba automatycznie reaguje na Twoja pozytywną intencję i uzdrawia. Każdy w głębi duszy pragnie obdarzyć światłem drugą osobę, a oczekiwania że ktoś coś uzdrowi zabierają temu moc.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-02-21, 16:35:50
Sebo tak robię:), wiem że to prowadzi mnie do najlepszej opcji:) napisałam że mam nadzieję bo chciałabym, to normalne:) Nie oczekuję, niepresjuje już, zostawiam to Marcinowi :) nie chę tylko by wyszło na to że ja juz nie mam nic do przepracowania tylko Marcin, bo to nieprawda:)
Reakcja osoby jest, ale pamietaj że nie musi ona chcieć uzdrawiać;) Ale Marcin chyba chce:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2013-02-21, 16:49:00
Poczucie tego czystego światła w sercu, sprawia że druga osoba kiedy już jest w kontakcie z Tobą, to chce uzdrawiać :)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-02-21, 16:52:53
Jak do niej to dociera to pewnie:) Super to jest:) gratisy od Boga:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2013-02-21, 19:19:57
Aniołki często kreując związek i mając w pamięci harmonie z bliskimi istotami w świecie duchowym, kładą duży nacisk na harmonie dusz, serc, wibracji osobistych, zapominając że harmonia w związku, (w świecie materialnym, gdzie mamy karme i ona również determinuje nasze codzienne wybory) obejmuje harmonie CELÓW w związku - kochamy się i chcemy być razem, mamy zbliżoną wizje związku i  harmonię WOLNEJ WOLI, chcemy tego samego i dążymy do tego samego - w życiu, rozwoju i związku.  Warto sobie kontemplować, aby poznać i poczuć, czym taka harmonia jest i jak ona się przejawia na co dzień w związku :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-02-21, 20:38:18
Aniołki często kreując związek i mając w pamięci harmonie z bliskimi istotami w świecie duchowym, kładą duży nacisk na harmonie dusz, serc, wibracji osobistych, zapominając że harmonia w związku, (w świecie materialnym, gdzie mamy karme i ona również determinuje nasze codzienne wybory) obejmuje harmonie CELÓW w związku - kochamy się i chcemy być razem, mamy zbliżoną wizje związku i  harmonię WOLNEJ WOLI, chcemy tego samego i dążymy do tego samego - w życiu, rozwoju i związku.  Warto sobie kontemplować, aby poznać i poczuć, czym taka harmonia jest i jak ona się przejawia na co dzień w związku :)

tak, tak, tak, tak!!!!  Kinga bardzo mądrze prawi :) harmonia energii serc i dusz to owszem, pewna podstawa. Ale równie ważne jest, aby mieć te same cele w życiu, związku i rozwoju, bo bez tego daleko się razem nie zajedzie. Zaczną sie wywałki i szarpanina. Zrozumiałam to po mojej telenoweli :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-02-21, 20:38:58
i nie wiem jakie dokładnie zmiany jeszcze potem we mnie zaszły, ale przełożyło się to na wygląd, bo mega wypiękniałam ;)))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2013-02-21, 20:45:05
Wspólne cele ważne są. U mnie jest wspólny cel związku - reszta się rozjeżdża i wcale łatwo nie jest :/
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2013-02-21, 20:47:04
i nie wiem jakie dokładnie zmiany jeszcze potem we mnie zaszły, ale przełożyło się to na wygląd, bo mega wypiękniałam ;)))

Looo ludzie to jestes jeszcze piekniejsza??:))Tez mysle,ze pozbycie sie jakichs mega obciazen wynosi nasze wewnetrzne i zewnetrzne piekno na wierzch.Ja po puszczeniu kilku waznych spraw,ktore mi wiele namieszaly w zyciu schudlam 2 kg i tez wydaje mi sie ,ze wygladam mlodziej niz wczeniej, przed pozbyciem sie tego syfu:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-02-21, 20:50:32
 Semira
 haha, chyba puszczenie jakichś mocnych syfów faktycznie może tak działać :) Mnie jak Sebastian wahał to widział, że jak sie pozbędę transów boginii to naturalne  moje piękno stanie się dostępne dla mnie i swiata. Jeszcze nie wszystko z tego puścilam, ale chyba jakaś szczelina powstała ;) Ostatnio mam sporo pozytywnych zwrotów od ludzi na temat mojej aparycji, że własnie wypiękniałam.
 Mariuszu, dziękuję, że pojawiłeś się w moim życiu, przynajmniej ładniejsza teraz jestem! :P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-04-04, 17:08:09
Bardzo fajny artykuł http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13658492,On_mowi__kocham___ona_mowi__kocham__i_zwiazek_zastyga_.html
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-04-04, 17:21:54
Kinga


Dokładnie. Nie zwraca się uwagi na cele, zwłaszcza, gdy ma się obciążenia uciekania z materii.
Mi się odpalało w związku z połówką coś takiego nawet, że mnie to co materialne przestaje interesować, tylko bym chciała doświadczać harmonii wibracji, a reszta jest nie ważna,
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2013-04-05, 12:25:14
Laka, ciekawe to co piszesz, chyba faktycznie zadziałały jakieś obciążenia uciekania z materii.
Ja mam znowu odwrotnie. Odkąd jestem w związku to mi się dużo lepiej, wygodniej i lżej żyje - również w materii i bardziej lubię działać. Dużo czynników się na to złożyło (też indywidualna praca nad sobą), ale mam wrażenie, że głównym czynnikiem był ogrom pozytywnej motywacji jakiej dostałam/ję od partnera. Wychowałam się w rodzinie, gdzie rodzice mnie raczej tłamsili i cały czas miałam wrażenie, że nie mogę być sobą, moje pomysły na siebie były też lekceważone. Teraz mam odwrotnie. To mi daje dużą ilość przestrzeni do realizacji siebie, swoich pomysłów i wyzwala ogromne pokłady wewnętrznej mocy :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariomar w 2013-04-05, 12:27:48
Kinga, fajnie, tylko pozazdrościć. :)
Tytuł: Odp: (Bez tematu)
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2013-04-05, 15:37:20
Kinga
Twój post mnie inspiruje:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: muszka91 w 2013-04-05, 20:42:47
Kinga fantastycznie ;-)))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-04-08, 16:40:12
http://www.youtube.com/watch?v=DzDKx23eTNA - jak być mężczyzną i kobietą we współczesnym świecie

Dla mnie rewelacja. Dlaczego nikt tego nie uczy ? :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-04-08, 21:23:41
http://www.livestream.com/artvchicago/video?clipId=pla_bb7feb49-e51c-472e-9a76-322e0049d1ed

kolejna perełka o sercu i zdolności kochania.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2013-04-09, 13:03:27
http://www.youtube.com/watch?v=DzDKx23eTNA - jak być mężczyzną i kobietą we współczesnym świecie

Dla mnie rewelacja. Dlaczego nikt tego nie uczy ? :)

Dla mnie to trochę utrwalanie stereotypów... Jest tam kilka mądrych rzeczy, ale jak słyszę, że kobieta jest do czegoś tam, a facet do czegoś tam - a przy tym nie czuję w sobie tych cech, które wg autora powinnam mieć to się zastanawiam czy ze mną jest coś nie tak czy z tym co ten ksiądz mówi jest coś nie tak.
I nie wiem dlaczego niby to kobieta ma być od bezpieczeństwa, a facet od ryzyka. Dlaczego kobiety nie mogą ryzykować... Dlaczego kobieta ma być piękna, po to żeby dawać siłę facetowi, żeby facet  mógł być kapitanem na okręcie małżeństwa? Dlaczego facet jest stworzony do rzeczy wielkich, a kobieta nie może?
Nie kupuję tego.
Wydaje mi się, że jednak lepiej jak ludzie w związku dogadują się wg swoich kryteriów, a nie wciskają w wyznaczone role.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2013-04-09, 13:07:49
http://www.livestream.com/artvchicago/video?clipId=pla_bb7feb49-e51c-472e-9a76-322e0049d1ed

kolejna perełka o sercu i zdolności kochania.

A to rzeczywiście perełka:) Chętnie poszłabym do tej babki na ustawienia.

Jest tam jedna myśl co mnie zaciekawiła. Że "często mylimy świat z matką". Czyli, że mamy taki sam stosunek do świata jak do matki. Jak uważamy i czujemy na poziome świadomym czy podświadomym, że matka jest zła to i wydaje nam się, że i świat jest zły. Jak uważamy, że matka nam czegoś nie dała to oczekujemy tego od świata. 

Nie wiem co jest tam o ojcu - bo jeszcze nie zdążyłam wszystkiego odsłuchać:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-04-09, 13:11:28
Cytuj
Wydaje mi się, że jednak lepiej jak ludzie w związku dogadują się wg swoich kryteriów, a nie wciskają w wyznaczone role.
No dokładnie - o to chodzi, żeby się nawzajem uzupełniać i wspierać wedle własnych chęci i możliwości, a nie jakichś odgórnych kryteriów.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2013-04-09, 13:25:30
http://www.livestream.com/artvchicago/video?clipId=pla_bb7feb49-e51c-472e-9a76-322e0049d1ed

kolejna perełka o sercu i zdolności kochania.

A o ojcu jeszcze ciekawiej. "Oświecenie, siła życiowa płynie od ojca". I przeświadczenie, że sobie poradzimy w życiu.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-04-10, 17:09:06
Mi z kolei bardzo odpowiada podział na kobiecość i męskość. Czuję, że bardzo potrzebuję tego, zbyt długo "byłam facetem" i było dla mnie totalna zagadką o co idzie z kobiecością. Mam przeczucie, że to jest dla mnie najważniejsza lekcja na to życie - co to znaczy być kobietą.:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-04-10, 19:58:46
Przyznam, ze mi podobnie jak Liliole, nie pasuje wtłaczanie w "biblijny" schemat męskości i kobiecości;

Ale nie wykluczam, ze czasem może to być przydatny punkt startu, do odkrycia czym jest dla siebie samego kobiecość czy męskość.

Ja np.: wiem, ze nie podoba mi się schematyczny podział i nie uważam, by wszystkie te elementy, które zostały wymienione w tym kazaniu (poniekąd rzeczywiście dobrym, jak na kazanie), stanowiły klucz do zdrowej męskości czy kobiecości. choć były tam tez pożyteczne i zdrowe uwagi, jak np.; o odczuwaniu emocji i uczuć przez mężczyzn, i że nie musza się z tym kryć.

Za to za całkowicie głupi uważam przykład o spotkaniu, na którym kobiety siedzą w kuchni i gadają o innych ludziach, a mężczyźni ze sobą głównie o "konkretach". Przez lata pracowałam głównie w męskim środowisku i wiem, ze ich rozmowy wcale się do tego nie ograniczają  - plotkują o relacjach i związkach podobnie jak kobiety. Podobnie jak znam sporo kobiet, które lubią porozmawiać o konkretach, a nie o dupie Maryni. Właściwie to nawet mniej znam takich kobiet, które by fascynowało co, kto, gdzie i komu ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2013-04-10, 22:44:51
Zgadza się, to kobiety częściej rozmawiają o konkretach: o sprawach bardzo pragamtycznych, np. o ubiorze, jedzeniu, pielęgnacji ciała, trochę o filmach i książkach (takie mam wyobrażenie).
Mężczyźni rzeczywiście głównie o związkach. Nawet niekoniecznie o seksie (zależy od środowiska), ale generalnie o dziewczynach: kto kogo kręci, co wyszło, co nie wyszło, co może wyjść w przyszłości, czy jest coś nowego na tapecie, kto tam obecnie na celowniku itd. Zdarzają się dyskusje o muzyce i czasami o polityce, z tym że ta ostatnia to taki sam konkret, jak mówienie o księżycu ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2013-04-11, 08:01:30
Czuję, że bardzo potrzebuję tego, zbyt długo "byłam facetem" i było dla mnie totalna zagadką o co idzie z kobiecością.

Karina,
w jakim sensie zbyt długo "byłaś facetem"? Zachowywałaś się jak facet ?
Ja w sumie też mam problem z kobiecością. W sumie to raczej mam blade pojęcie "z czym to się je" i o co chodzi. I nie przejawiam cech czy zachowań stereotypowo uznawanych za "tzw kobiece". A może wcale nie muszę. Skoro jestem kobietą to może nie muszę nikomu udowadniać, że nią jestem. Sobie tez chyba nie muszę udowadniać...
Ale czasem sobie myślę, że może jestem po prostu zablokowana na kobiecość:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2013-04-11, 08:16:11
U mnie w szkole średniej w klasie było nas tylko cztery dziewczyny i siłą rzeczy dużo czasu spędzałam w męskim towarzystwie.  I potwierdzam to co piszą Hydrozagadka i Piotr, że panowie uwielbiają plotkować. Najlepsze "njusy" na temat kto, z kim i kiedy zawsze były od kolegów.

A jak poszłam do pierwszej pracy i siedziałam w pokoju ze swoim kierownikiem to bez mojej specjalnej zachęty opowiedział mi co się działo wśród pracowników przez ostatnie 20 lat. Kto 20 lat wcześniej się upił i gdzie i jak długo leżał, kto, z kim i kiedy romansował, wziął ślub czy rozwiódł się itp. Był doskonale zorientowany.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-04-11, 10:53:36
Wydaje mi się, że każdy szuka tego czego mu intuicyjnie potrzeba, jeżeli ktoś jest zadowolony ze swojej płci i jej przejawów, to niech sobie tak zostanie. Ja nie jestem zadowolona z przejawów swojej kobiecości i szukam innych rozwiązań i inspiracji.''

Liliole

Zdecydowaną wiekszość wcieleń byłam mężczyzną i wiele razy "na świeczniku", doskonale jechałam i korzystałam ze swojego intelektu i swojej siły. W tym wcieleniu również lepiej sie czułam w zachowaniach męskich niż kobiecych, ale nie dało mi to szczęścia. Teraz jestem zafascynowana kobiecością i jej siłą, która sie kompletnie inaczej przejawia niż męska siła. Widzę też, że bardzo mało kobiet ma z z tym kontakt, ale nie interesuje ich ten temat przeważnie w ogóle. O dziwo spotkałam kilku mężczyzn, którzy umieli się przejawiać lepiej niż kobiety, ale byli na bakier z męskością - poplątanie z pomieszaniem.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2013-04-11, 11:13:24
Karina,
chyba rozumiem o co ci chodzi:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-04-11, 11:33:09
:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-05, 14:54:36
Witajcie.
Opowiem Wam moją historię.
Pewnie się długo nie obstoi bo mi moderatorzy posty kasują, choć piszę zgodnie z prawdą.

Moją żoną jest osoba z tego forum. Od prawie 12 lat. Mamy dwójkę cudownych córek. Pracujemy u siebie i dla siebie. Wszystko niby pięknie ale...
Nie możemy się jakoś dogadać. Ciągle się kłócimy i obwiniamy. Słowo cham w stosunku do mnie żona ma na podorędziu. I nie do końca wiem dlaczego.

Jak to wygląda z mojej strony:
Wiem że źle robię ale jestem zadaniowcem. Głównym zadaniem jest zapewnienie rodzinie wszystkiego czego kiedyś sam pragnąłem - czy jako dziecko czy też potem. Dużo - może za dużo - czasu poświęcam pracy. W naszym fachu tak już jest. Mamy firmę [...], zawsze któryś z [pracowników] potrzebuje takiej czy innej pomocy. To pomagam. W biurze spędzam czas od 8 do 16.15, potem jadę na zakupy, z zakupami do domu, robię obiad (99% obiadów to moja robota) - za wyjątkiem czwartku gdzie jadę z młodszą na angielski, po obiedzie sprzątam, staram się co najmniej 3 razy w tygodniu odkurzać i myć podłogi. Do tego robię wszystkie rzeczy które facet powinien koło domu zrobić. Kończę wieczorem, zazwyczaj to ja kłądę dzieci spać. I często gęsto zasypiam razem z nimi. Nie poświęcam żonie tyle czasu ile bym chciał ani tym bardziej tyle ile ona by chciała... W zamian za to na przykład za tydzień żona odbierze Mercedesa [...] prosto z salonu. Żona zajmuje się wyprawieniem dzieci, ich edukacją, prowadzi sprawy sądowe i to w zasadzie tyle. Do pracy przychodzi przed południem (rano trzeba pomedytować), spędza w biurze ze 2 - 3 godziny, głównie na tym forum, jak wracam do domu zastaję ją z laptopem na kolanach, też na forum, potem wieczorna medytacja i spanie. Rozumiem że ma problemy. Ale ja też mam. Rozmowa zawsze kończy się kłótnią. Bo mogę mieć swoje zdanie pod warunkiem że jest to zdanie takie samo jak jej. A najbardziej mnie boli że jest niesprawiedliwa. Wymaga od dzieci czy mnie rzeczy których nie wymaga od siebie. To jest niesprawiedliwe. Trzy dni temu zlała 4 latkę że jej nie słucha. Powiedziałem że następnym razem jej oddam za córkę. Od tego czasu ze sobą nie gadamy.

Ale wciąż ją kocham.  Jestem do tego stopnia nawet zdesperowny że czytam to forum i tu nawet szukam pomocy. Dlatego do was się zwracam. POMOCY !

[dane wycięte na prośbę autora]
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2013-05-05, 15:15:19
Organizacyjnie: moderatorzy usuwają słowne przepychanki (jak ta wcześniejsza i edycja).

Prywatnie... Czy Ty na pewno chcesz tej pomocy? I w czym?
Z Twojego posta wynika że nic źle nie robisz (a jeśli robisz to tylko dlatego, że inne rzeczy robisz aż tak dobrze), i wszystko wyłącznie jest winą Twojej żony. Jakoś nie wierzę w aż tak jednostronne sytuacje.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-05, 15:24:04
Organizacyjnie: moderatorzy usuwają słowne przepychanki (jak ta wcześniejsza i edycja).

Prywatnie... Czy Ty na pewno chcesz tej pomocy? I w czym?
Z Twojego posta wynika że nic źle nie robisz (a jeśli robisz to tylko dlatego, że inne rzeczy robisz aż tak dobrze), i wszystko wyłącznie jest winą Twojej żony. Jakoś nie wierzę w aż tak jednostronne sytuacje.
1. rozumiem, jest ok
2. nie wiem co mam robić...
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Anaru w 2013-05-05, 15:29:19
Noxygen
Najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa, szczera  niekiedy nawet cierpka i gorzka, ale rozmowa i jasna przejrzysta komunikacja. Ważne by nie bać się mówić o trudnych dla nas rzeczach. Piszę z własnego doświadczenia i perspektywy.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-05, 15:33:02
Cytuj
2. nie wiem co mam robić...
Najzwyczajniej w świecie porozmawiać ze sobą. Jeśli nie potraficie porozumieć się w tak podstawowych kwestiach to znaczy, że jest coś mocno nie tak w związku i trzeba coś z tym zrobić. Każda ze stron powinna powiedzieć co czuje w związku z tym wszystkim, czego ona chce, jak to widzi, na jakie ustępstwa jest gotowa pójść, itd. To ważne, że zamiast wymagać od siebie nawzajem czegokolwiek i się wzajemnie obwiniać - przedstawiać sytuacje z własnego punktu widzenia i próbować się nawzajem zrozumieć. Jeśli którakolwiek ze stron nie chce współpracować to wtedy trzeba się poważnie zastanowić nad tym co zrobić dalej i podjąć poważniejsze kroki.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-05, 15:35:26
To nie wychodzi. Każda rozmowa kończy się tym samym - kłótnią. Robię krok do przodu i dwa w tył.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2013-05-05, 15:37:04
I naprawdę nie widzisz abyś Ty też coś robił nie tak?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2013-05-05, 15:40:13
Noxygen

To moze zastanowcie sie nad terapia malzenska?Jezeli na razie nie potraficie sie dogadac to moze wlasnie terapeuta bylby dobrym lacznikiem miedzy Wami-przynajmniej na poczatek ?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Anaru w 2013-05-05, 15:44:43
Noxygen
A może właśnie o to chodzi, że macie się nauczyć się ze sobą rozmawiać będąc w związku. Ja bałam się roznawiać  z partnerami, bo bałam się kłótni, bo uważałam, że to jest bardzo złe dla zwiąku. Ale z perspekywy własnej drogi i nauki w zwiąkach wiem, że bez tego się nie obejdzie, by roznawiać nawet jeśli potencjalny konflikt wisi w powietrzu. Czasem niewartykułowane problemy dla drugiej strony nie istnieją, warto mówić o swoich odczuciach, uczuciach, emocjach i być z tym w porządku.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-05, 15:49:36
E to nie tak, nie jestem idealny - jestem cholerykiem, wkurzam się i najczęściej krzyczę - nie na nią, generalnie na świat choć ona odbiera to zawsze osobiście i jest afera.
Nie poświęcam jej tyle czasu co kiedyś - fakt niezaprzeczalny - tyle że teraz nie ma nas ale jesteśmy my, 2 firmy i 2 dzieci, dom. Generalnie doba się nie wydłużyła. Ona tego jakoś chyba nie rozumie.
Zazwyczaj jest tak że jest po mojemu. Według niej. Na ten przykład kazała mi usunąć imiona dzieci , zdjęcie z profilu - wiem wstawiłem je specjalnie i piłem do niej żeby wiedziała że to ja. Wredne - ale zrobiłem jak kazała, bo nie chce żeby ktokolwiek skojarzył że ona to ona - nie wiem czy wstydzi się swoich poglądów czy jak ? - wiem to też niekoniecznie jest miłe. Ale ja nie oprawiam swoich książek w szary papier żeby postronni ludzie nie widzieli co czytam, swoje opinie wypisuję na facebooku z imienia i nazwiska, CENZURA - takie jest moje stanowisko i się tego nie wstydzę - można się ze mną nie zgadzać - wolny kraj. Ale nie zamierzam się czaić.

Właśnie jesteśmy po rozmowie telefonicznej, będziemy kontynuować oko w oko, zobaczymy co będzie.

Czasem niewartykułowane problemy dla drugiej strony nie istnieją, warto mówić o swoich odczuciach, uczuciach, emocjach i być z tym w porządku.

Nie mogę się nie zgodzić.

edit czyba 3: Znowu cenzura żony bo napisałem w jakich koszulkach chodzę i mogą mnie skojarzyć że ja to ja i co za tym idzie ona to ona... A koszulki mam fajne. Boję się znowu napisać cokolwiek bo znowu zadzwoni i będzie krok do tyłu. Widzicie co mam ?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Anaru w 2013-05-05, 15:59:14
Noxygen
Wspieram i trzymam za Was kciuki:)
Koszulki fajna sprawa też mam obrazoburcze zapędy:))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-05, 16:06:21
Nie no nie mam zapędów wywrotowych ale po co mam wszystkim gadać cośtam jak mogę założyć koszulkę. Przepraszamy za offtop.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2013-05-05, 16:10:28
I znów napisałeś o sobie tyle złego, że krzyczysz, a reszta złego to już o niej. Rozumiem że masz dużo żalu i poniekąd potrafię się wczuć w Twoją sytuację, ale wyrzucanie tego wszystkiego na forum publicznym -- w dodatku na forum publicznym pełnym jej internetowych znajomych -- niekoniecznie jest najlepszą ścieżką uwalniania od tego żalu. To jak najbardziej może być traktowane jako podburzanie.

Lęk przed byciem rozpoznanym do pewnego stopnia rozumiem, w czasach google otwarte forum takie jak to, na którym ludzie umieszczają bardzo osobiste rzeczy, może wywoływać takie odczucia. Sądzę, że "okładanie książek szarym papierem" warto zaakceptować -- każdy ma inne podejście do tego, jakiego odrzucenia się boi, i absolutnie nie ma tu co porównywać dwóch różnych osób.

A takich zdołowanych koszulek nie rozumiem, chociaż z tej cyrylicą pewnie bym się zaśmiał ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-05, 16:14:24
Noxygen
Jak tak czytam twoje posty to mam wrażenie, że odczuwasz dużą potrzebę udowodnienia jak źle masz np. szukając aprobaty na zewnątrz. Niezależnie od tego na ile to jest uzasadnione (bo może jest nawet w pełni, ale to nie ma znaczenia), jeżeli będziecie to przejawiać rozmawiając ze sobą to w życiu się nie dogadacie. Będzie sobie tylko nawzajem udowadniać jak bardzo źle ze sobą macie i zgodnie z tym założeniem, właśnie tym się skończy Wasza rozmowa - jeszcze większym przekonaniem jak źle ze sobą macie.

Takie rozmowy wymagają wzajemnego szacunku i szczerych prób zrozumienia, zamiast nastawiania w stylu "no dobra - pogadajmy o tym, jak bardzo TO JA mam rację". Widziałem już nieraz takie rozmowy partnerskie i się tylko załamywałem jak bardzo do niczego to nie prowadzi. Chodzi głównie o tym, żeby w trakcie rozmowy nie nastawiać się na przekonywanie drugiej strony do swoich racji, ale do wysłuchania tej drugiej strony i próby zrozumienia jej. Bo w większości przypadków ludzie sobie nie robią tego wszystkiego perfidnie i złośliwie, ale dlatego że się nawzajem nie rozumieją, bo mają swoje ograniczające wyobrażenia, bo coś tam im się wydaje.

Dlatego macie rozmawiać w celu zrozumienia się nawzajem dlaczego jesteście tacy, a nie inni - dopiero rozumiejąc swoje wzajemne motywy, można rozmawiać o zmianach. I żadnego przekonywania na siłę, wymuszania, udowadniania, pretensji, żali i innych takich śmieci - to nie prowadzi do niczego po za niepotrzebnymi nerwami.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-05, 16:21:39
I znów napisałeś o sobie tyle złego, że krzyczysz, a reszta złego to już o niej.
Nie zgadzam się napisałem też że nie poświęcam jej czasu na który zasługuje. Mea culpa. A od tego się chyba zaczyna cały problem. Choć jak poczytam forum to wiem co ją boli z tym że nie umiem jej pomóc, dlatego akceptuję że tu przesiaduje, choć mogłaby w tym czasie zrobić coś pożytecznego dla nas a tak robi dla siebie. Ale uznałem że jak zrobi dla siebie to nam to też wyjdzie na dobre, choć jak to długo potrwa to jednak nie... Skomplikowana sprawa. A wiecej o mnie dowiemy się jak żona wróci i napisze z mojego konta. Wiecie, pełna konspiracja.

Rozumiem że masz dużo żalu i poniekąd potrafię się wczuć w Twoją sytuację, ale wyrzucanie tego wszystkiego na forum publicznym -- w dodatku na forum publicznym pełnym jej internetowych znajomych -- niekoniecznie jest najlepszą ścieżką uwalniania od tego żalu. To jak najbardziej może być traktowane jako podburzanie.

Zgoda. Przyznaję że źle zrobiłem i taka sytuacja już się nie powtórzy. Ci którzy zdążyli przeczytać mój drugi z usuniętych post niech zapomną, lekko mnie wkurzyło jej podejście. W zasadzie dobra z niej kobieta inaczej dawno bym ją zostawił

Publicznie przepraszam że źle postąpiłem, bez kpiny i ironii.

Noxygen
Jak tak czytam twoje posty to mam wrażenie, że odczuwasz dużą potrzebę udowodnienia jak źle masz np. szukając aprobaty na zewnątrz. Niezależnie od tego na ile to jest uzasadnione (bo może jest nawet w pełni, ale to nie ma znaczenia), jeżeli będziecie to przejawiać rozmawiając ze sobą to w życiu się nie dogadacie. Będzie sobie tylko nawzajem udowadniać jak bardzo źle ze sobą macie i zgodnie z tym założeniem, właśnie tym się skończy Wasza rozmowa - jeszcze większym przekonaniem jak źle ze sobą macie.

Takie rozmowy wymagają wzajemnego szacunku i szczerych prób zrozumienia, zamiast nastawiania w stylu "no dobra - pogadajmy o tym, jak bardzo TO JA mam rację". Widziałem już nieraz takie rozmowy partnerskie i się tylko załamywałem jak bardzo do niczego to nie prowadzi. Chodzi głównie o tym, żeby w trakcie rozmowy nie nastawiać się na przekonywanie drugiej strony do swoich racji, ale do wysłuchania tej drugiej strony i próby zrozumienia jej. Bo w większości przypadków ludzie sobie nie robią tego wszystkiego perfidnie i złośliwie, ale dlatego że się nawzajem nie rozumieją, bo mają swoje ograniczające wyobrażenia, bo coś tam im się wydaje.

Dlatego macie rozmawiać w celu zrozumienia się nawzajem dlaczego jesteście tacy, a nie inni - dopiero rozumiejąc swoje wzajemne motywy, można rozmawiać o zmianach. I żadnego przekonywania na siłę, wymuszania, udowadniania, pretensji, żali i innych takich śmieci - to nie prowadzi do niczego po za niepotrzebnymi nerwami.

Od tej chwili jesteś moim GURU. I mam nadzieję że żona też to przeczyta. A nie napisałem tego dlatego że chciałem zwrócić na siebie Waszą uwagę lecz jej - ciężko jest porozmawiać z kimś z kim się od 3 dni nie rozmawia a odzew na posty jest natychmiastowy
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-05, 16:56:02
 Noxygen
2 sprawy mnie zaniepokoiły:
1. Zastanawiam się, co można robić na TYM Forum przez kilka godzin dziennie? Chyba bezmyślnie gapić się w ekran :)
2. Jak możesz jej poświęcać więcej czasu, jesli ten czas, który miałbyś jej poświęcić, ona poświęca Forum?

A teraz z innej beczki.
W związku konieczne jest ustalenie JASNYCH REGUŁ. Po to, żeby nie było nieporozumień. I po to, żeby druga strona zaczęła sobie zdawać sprawę, co wnosisz do związku. No i wzajemnie.
Na dziś chyba każdemu z was wydaje się, że tylko ono wnosi ogromny wkład do związku, a druga strona nic.
Jeśli sie o tym nie da porozmawiać, to jedynym sposobem na zwrócenie uwagi na wkład jest.... zaprzestanie robienia tego, co się dotychczas robiło. Jak drugiej stronie braknie, to zauważy, że było i... nie ma. A jak nie braknie, to znaczy, że było przedobrzone i  można przestać to robić, bo nikomu nie jest potrzebne.
A więc zadowolona żona dostaje mercedesa. Niezadowolona kupuje go sobie sama. Itd.
Wiem, drastyczne, ale inaczej czasami nie trafia do rozumu.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-05, 17:19:54
1. Zastanawiam się, co można robić na TYM Forum przez kilka godzin dziennie? Chyba bezmyślnie gapić się w ekran :)

No nie ?

2. Jak możesz jej poświęcać więcej czasu, jesli ten czas, który miałbyś jej poświęcić, ona poświęca Forum?

Nie sądziłem że kiedykolwiek się z Panem zgodzę ale życie to potrafi zaskakiwać...

W związku konieczne jest ustalenie JASNYCH REGUŁ. Po to, żeby nie było nieporozumień. I po to, żeby druga strona zaczęła sobie zdawać sprawę, co wnosisz do związku. No i wzajemnie.
Na dziś chyba każdemu z was wydaje się, że tylko ono wnosi ogromny wkład do związku, a druga strona nic.

To nie jest takie proste. Teraz. Kiedy już są dwie nie mogące dojść do porozumienia strony.

Jeśli sie o tym nie da porozmawiać, to jedynym sposobem na zwrócenie uwagi na wkład jest.... zaprzestanie robienia tego, co się dotychczas robiło. Jak drugiej stronie braknie, to zauważy, że było i... nie ma. A jak nie braknie, to znaczy, że było przedobrzone i  można przestać to robić, bo nikomu nie jest potrzebne.
Wiem, drastyczne, ale inaczej czasami nie trafia do rozumu.

A co jeśli przestanę robić to co robię i nie będzie do czego wracać. Jakoś nie uśmiecha mi się np zostanie bezdomnym albo umrzeć z głodu. A że nie wierzęw boga ani reinkarnację to będzie koniec. Taki prawdziwy.

A więc zadowolona żona dostaje mercedesa. Niezadowolona kupuje go sobie sama. Itd.

Jakbym ja sobie kupował mercedesa z pewnością nie byłbym niezadowolony. Jeśli wyznaczyła sobie w życiu cel i go osiąga to chyba dobrze.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-05-05, 19:22:11
""Cytat: Leszek.Zadlo w 2013-05-05, 16:56:02

   " Jeśli sie o tym nie da porozmawiać, to jedynym sposobem na zwrócenie uwagi na wkład jest.... zaprzestanie robienia tego, co się dotychczas robiło. Jak drugiej stronie braknie, to zauważy, że było i... nie ma. A jak nie braknie, to znaczy, że było przedobrzone i  można przestać to robić, bo nikomu nie jest potrzebne.
    Wiem, drastyczne, ale inaczej czasami nie trafia do rozumu."


A co jeśli przestanę robić to co robię i nie będzie do czego wracać. Jakoś nie uśmiecha mi się np zostanie bezdomnym albo umrzeć z głodu. A że nie wierzęw boga ani reinkarnację to będzie koniec. Taki prawdziwy.""



to chodzi o zaprzestanie robienia tego co robiliśmy DLA DRUGIEJ OSOBY w celu podtrzymywania jej np statusu materialnego, a nie zaprzestania pracowania na swoja rzecz lub rzecz dzieci pozostających na naszym utrzymaniu
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-05, 20:00:06
to chodzi o zaprzestanie robienia tego co robiliśmy DLA DRUGIEJ OSOBY w celu podtrzymywania jej np statusu materialnego, a nie zaprzestania pracowania na swoja rzecz lub rzecz dzieci pozostających na naszym utrzymaniu

Niewykonalne. Mój status = jej status. Nie robię dla siebie czy dla niej tylko dla nas. Albo nie robię.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2013-05-05, 20:34:01
Uważam że Leszek dobrze powiedział z tymi jasnymi regułami. Problem pojawia się wtedy, kiedy jasne reguły były skrzywione na korzyść którejś ze stron i jakakolwiek renegocjacja na uczciwych warunkach spotka się z oporem drugiej strony, której w końcu jest wygodnie.

A gdyby tak po równo podzielić się obowiązkami domowymi? Albo ustalić je wprostproporcjonalnie do czasu spędzonego w biurze?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-05, 20:48:46
Wg mnie ona sama ma problemy ze sobą i chociazbyś poświęcał jej wiecej czasu to i tak tego nie zmienisz. Swiadczy o tym to godzinowe przesiadywanie na tym forum, które na pewno nie prowadzi do poprawy jej stanu psychicznego.Nie uszczęsliwisz jej jeżeli ona sama z siebie nie jest szczęśliwa.

Nie wiem dlaczego tak nierówno podzieliliście obowiązki.
A takie wyręczanie jej we wszystkim prowadzi tylko do dalszego pogłebiania obecnego stanu i coraz większych wymagań z jej strony. Jeżeli ona chce więcej twojej uwagi to niech przejmie częśc twoich obowiązków.
Taka praca nad sobą jaką ona prowadzi może potrwać  latami zanim jej się poprawi.
Jeżeli chce szybkich efektów to może iść na terapię. Stać ja na to jeżeli stać ją na mercedesa.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-05-05, 21:02:33
ja bym sie powstrzymał z wypowiadaniem opinii na ten temat bazując na relacji tylko jednej strony - bo to często tak bywa że po jakiejs sprzeczce komuś się zaczyna wydawać że on to sobie żyły wypruwa a inni nic nie robią i w ogóle




Noxygen
"Niewykonalne. Mój status = jej status. Nie robię dla siebie czy dla niej tylko dla nas. Albo nie robię"
a dlaczego nie możesz robić czegoś dla siebie przede wszystkim??
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-05, 21:08:14
Noxygen
Sprawdza się stare przysłowie:
где работаеш, там не ругаеш.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2013-05-05, 21:10:42
Mariusz, ja Cię proszę (http://cdn.memegenerator.net/instances/400x/37551706.jpg) :P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-05, 21:11:37
Taką mam radę.
Przeczytaj sobie ksiązkę- Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus.
Z niej dowiesz się czego potrzebują kobiety i jak do nich mówić.
Naprawdę warto przeczytać.

Jest też tam coś  o tym co napisał Leszek
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-05, 21:37:12
Taką mam radę.
Przeczytaj sobie ksiązkę- Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus.
Z niej dowiesz się czego potrzebują kobiety i jak do nich mówić.
Naprawdę warto przeczytać.

Jest też tam coś  o tym co napisał Leszek

czytaliśmy razem, jeszcze przed ślubem. pamiętam.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-05, 23:48:14
Przepraszam moda za flooding ale czasem mogę edytować swoje posty a czasem nie mam takiej możliwości. Nie wiem czy to coś z mechaniką forum czy też ktoś w tym maczał palce;)

Dałem żonie książkę o marsjanach - powiedziała że woli poczytać książkę Pana Żądło. Mam tylko nadzieję że jej treść jest głębsza niż 
Cytuj
где работаеш, там не ругаеш.
;)

Wg mnie ona sama ma problemy ze sobą i chociazbyś poświęcał jej wiecej czasu to i tak tego nie zmienisz. Swiadczy o tym to godzinowe przesiadywanie na tym forum, które na pewno nie prowadzi do poprawy jej stanu psychicznego.Nie uszczęsliwisz jej jeżeli ona sama z siebie nie jest szczęśliwa.
To mam ją zostawić samej sobie ? Wyjaśniliśmy sobie temat przesiadywania. Nie przesiaduje. Czasem tylko odświeża bo chce być na bieżąco. Zaakceptowałem.

Nie wiem dlaczego tak nierówno podzieliliście obowiązki.
A takie wyręczanie jej we wszystkim prowadzi tylko do dalszego pogłebiania obecnego stanu i coraz większych wymagań z jej strony. Jeżeli ona chce więcej twojej uwagi to niech przejmie częśc twoich obowiązków.

Żona kiedyś chciała zrobić podział, to ja nie chciałem bo nie wiem czy bardziej mnie wkurza że nie robi czegoś co tylko ja uważam że powinna czy jeśli nie będzie robić czegoś co leży w jej zakresie obowiązków...

Taka praca nad sobą jaką ona prowadzi może potrwać  latami zanim jej się poprawi.

Cytuj
Choć jak poczytam forum to wiem co ją boli z tym że nie umiem jej pomóc, dlatego akceptuję że tu przesiaduje, choć mogłaby w tym czasie zrobić coś pożytecznego dla nas a tak robi dla siebie. Ale uznałem że jak zrobi dla siebie to nam to też wyjdzie na dobre, choć jak to długo potrwa to jednak nie... Skomplikowana sprawa..

Zarzucono mi że mój problem polega na tym że nie akceptuję że ona jest na forum - to nie tak. Proszę przeczytać to co wyżej. Najpierw do kropki. Akceptuję że tu przesiaduje. A po kropce uznałem  że jeśli robi coś dla siebie to nam wyjdzie na dobre choć jak to długo potrwa 'nas' może już nie być. Forum jest tu co prawda zaplątane dzięki pierwszemu zdaniu, ale na myśli miałem robienie czegoś tylko dla siebie.

Jeżeli chce szybkich efektów to może iść na terapię. Stać ja na to jeżeli stać ją na mercedesa.

Jeśli miałbym choć cień nadziei że jej jakiś znachor pomoże - sam bym ją tam zawiózł

Rozmowy w toku, parę wyjaśnień - książki oprawiała w papier żeby się nie zniszczyły. Logiczne, akceptowalne.

I to nie jest tak że żona nic nie robi. Wiecie - mogę poskładać komputer z kawałków, naprawić auto na skrzyżowaniu, shakować telefon przez sen, ale do dziś nie wiem jak załączyć pralkę. Że o prasowaniu nie wspomnę. Wychowanie dzieci tez jest czasochłonne. Układanie ubrań w szafach, ubieranie (jak zakładam im to co wyjmę z szafy, a jak one się ubierają to jak to z kobietami - najpierw torebka, potem bluzka, potem spódniczka i buciki - ups nie pasują do torebki, to inna torebka...) Mordęga- zaakceptowałem. Dwa kroki do przodu. Przynajmniej jak dla mnie.

Dobranoc.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-06, 03:44:20
Noxygen
bardzo proszę bez wycieczek osobistych pod moim adresem.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-06, 09:32:38
Wiele problemów w związkach wynika z łączenia pracy z seksem lub ze związkiem.
W niektórych firmach pracownicy nawet podpisują odpowiednie zobowiazania, że w takim przypadku, kiedy zanosi się na związek, jedno z dwojga odchodzi z firmy.
Jak widac, niektórym ta stara prawda wydaje się być płytka. Niestety, ignorowanie jej prowadzi do głebokich kryzysów.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2013-05-06, 10:00:17
Noxygen, jaki jest cel waszego związku?
Czy dla każdego z was ten sam?

Jakie oczekiwania wobec związku masz ty, a jakie ona?
Zbieżne są w jakiś sposób ze sobą?

Pytam dlatego, że odpowiedź na te pytania jest dość istotna. Pozwala nabrać odpowiedniej perspektywy. Znaleźć sposób na dogadanie się.

Dla mnie i mojego męża celem związku jest "być ze sobą". I co by się między nami nie działo, to i tak ostatecznie wygrywa chęć "bycia ze sobą". Dlatego oboje szukamy sposobów na to by to bycie ze sobą było fajne, miłe i przyjemne, pomimo tego, że dość znacznie się różnimy.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-06, 16:44:05
Noxygen
Najpierw zrobiłeś z siebie ofiarę a potem wszystkiemu zaprzeczyłeś. Trudno się z tobą dogadać.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-06, 18:37:34
Wg mnie twój problem polega na zbytnim kontrolowaniu żony, domu i wszystkiego co się dzieje. Te wszystkie obowiązki które wziąłeś na siebie to po to aby w ten sposób sprawować kontrolę nad wszystkim co dzieje się w domu. Nie ufasz jej, nie chcesz podzielić pracy po równo bo wtedy straciłbyś wpływy. A żona jedyną ucieczkę widzi na forum. Nie dziwię się jej że jej się nie chce pracować.
Chcesz żeby żona się zmieniła. A jakich zmian oczekujesz? Jaka ma być po tych zmianach? Taka żeby robiła po twojemu?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-06, 22:51:37
Inga
 Mam wrażenie,że doskonale rozpracoewałaś Noxygena. Ale on juz nie wróci na Forum.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-07, 15:33:53
Szkoda że nie wróci bo ciekawa byłam jego reakcji.

Głownym motywem książki którą podałam jest uświadomienie jak ważne dla kobiet jest wsparcie emocjonalne ze strony męża. Kobieta czuje się z tym tak dobrze że haruje w domu jak wół. Jeżeli żonie Noxygena nie chcę sie pracować to  widocznie tego wsparcia nie ma.

I jeszcze nasunęły mi się takie skojarzenia- To grożenie żonie laniem za to że źle postąpiła  to jak grożenie dziecku laniem. Zaś ten mercedes to jak kupienie dziecku zabawki: a niech się tam cieszy.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-07, 17:00:01
Co prawda bardziej cieszy mnie przebywanie z żoną ale Niespodzianka :)

Inga
 Mam wrażenie,że doskonale rozpracoewałaś Noxygena. Ale on juz nie wróci na Forum.
Witajcie znowu
Dwa zdania - dwie pomyłki. Nigdy nie zamierzałem ani nie zamierzam kontrolować żony. Nie znacie mnie. To raz.

Cytuj
Witajcie Moderatorzy
Zobowiązałem się żonie że więcej nie będę pisał na forum, to niestety nie będę.

Nigdy też nie napisałem że już tu nie wrócę. To dwa. Żona dała mi zgodę na napisanie posta, żeby nie było :)

Nie jestem hejterem, to nie osobista wycieczka Napisałem dla wyjaśnienia.

Ale w sumie nie od tego chciałem zacząć.
Najpierw chcę podziękować Panu Leszkowi, że zajmował się problemami mojej żony (trochę osobiście bardziej książkami), gdy mnie przy niej nie było. Teraz jednak przejmuję pałeczkę. Będziemy chyba musieli zacząć od wizyty u okulisty, bo chyba ma coś z oczami - widzi jakieś aury czy coś...

Szczerze przyznaję że nie traktowałem Was poważnie. To co piszecie czytałem pobieżnie i się nad tym nie zastanawiałem. Nie sądziłem że możecie rozwiązać jakikolwiek problem. Możliwe że się pomyliłem. Każda postronna osoba która czyta tu posty może postąpić tak samo. Nie brać serio ludzi którzy tu pisują. Ba, nawet po przeczytaniu posta Amelki w wydaniu Amelki2 uznałem ją za jedyną normalną na tym forum. Choć popadła ze skrajności w skrajność. Ale życzę jej jak najlepiej. Wam zresztą też.  A teraz inna postronna osoba może uważać piszących na tym forum ludzi za szaleńców. To i mnie. Ale może w tym szaleństwie jest metoda ?

To teraz opowiem Wam dalszy ciąg mojej historii…
Pierwszego posta na tym forum mi skasowano. Drugiego też. Szkoda że kolejnych już nie chcą. Po pierwszych dwóch żona pieprznęła drzwiami i powiedziała że więcej nie wróci. Byłem wściekły. Usiadłem przy komputerze i u wujka google znalazłem jak napisać pozew rozwodowy. Ale jak doszedłem do fragmentu z dzieleniem majątku stwierdziłem że nie będzie hop-siup. Ale potem było jeszcze gorzej – wniosek o przyznanie opieki nad dziećmi. Tego już nie byłem w stanie przejść. Przełączyłem się na forum i dalej wściekły zacząłem pisać trzeciego posta. Przy nim też nie obyło się bez edycji a potem pomocy Moderatora (btw mechanika forum pozwala na edycję posta przez 10 minut od jego napisania – jak macie zamiar zmienić zdanie to trzeba się uwijać -  potem – kaplica). Potem były komentarze mniej lub bardziej konstruktywne, w międzyczasie żona wróciła – po uprzedniej rozmowie telefonicznej, poprosiłem żeby wróciła – i zaczęliśmy rozmawiać. Szło jako tako. A potem był post Ingi. Ten o Marsjanach (ten drugi Ci wybaczam). Tę książkę czytaliśmy sobie razem na naszym drugim czy trzecim weekendzie w górach. Jak to się stało że coś co nas łączyło i sprawiało że było tak fajnie znikło ? No i wymyśliłem razem z tym pozwem rozpieprzyłem swoje małżeństwo i poszedłem do żony zacząć od nowa. Nie wiem jak na to wpadłem dlatego też nikomu zasługi nie przypisuję ale od niedzieli przegadaliśmy więcej czasu niż od początku roku do niedzieli. Bez wyrzutów (no czasem się któremuś wyrwie) bez krzyku. Ustaliliśmy, że nie czujemy do siebie urazy za ostatnie sześć lat. Ba. Dziś to nawet przejeżdżałem koło kwiaciarni i nawet nie wiem kiedy kupiłem jej czerwone róże. I to bez okazji. Poprzednio to chyba zrobiłem tak z 10 lat temu. Zobaczyć znów uśmiech w jej oczach – bezcenne (a płaciłem VISĄ).

Znowu jesteśmy na początku swojej drogi. Wspólnej. Z pozytywnym nastawieniem, bez negatywnych emocji. Pewnie dlatego nam się uda.

Wszystkim pozytywnie zakręconym życzę stosunkowo udanego wieczoru.

Pozdrawiam.
Karol.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-07, 17:09:59
Noxygen
Fajnie, że udało się napisać cos pozytywnego. I tak trzymać! :)
Byle nie negować zdolnosci parapsychicznych zony, bo z powodu niegowania i zaprzeczania sprawom OCZYWISTYM, to jednak źle się skończy, mimo chwilowego sukcesu.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-07, 17:11:56
Noxygen
Byle nie negować zdolnosci parapsychicznych zony, bo z powodu niegowania i zaprzeczania sprawom OCZYWISTYM, to jednak źle się skończy, mimo chwilowego sukcesu.

A żona się z tego śmieje. Dobrze jest.

Edit:
Cytuj
Będziemy chyba musieli zacząć od wizyty u okulisty, bo chyba ma coś z oczami - widzi jakieś aury czy coś...

Miałem na myśli to zdanie
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-07, 17:45:59
Szkoda że nie wróci bo ciekawa byłam jego reakcji.

Tadam

Głownym motywem książki którą podałam jest uświadomienie jak ważne dla kobiet jest wsparcie emocjonalne ze strony męża. Kobieta czuje się z tym tak dobrze że haruje w domu jak wół. Jeżeli żonie Noxygena nie chcę sie pracować to  widocznie tego wsparcia nie ma.

Fakt, ale nasza spirala kręciła się w drugą stronę. Na szczęście to już jest za nami.

To grożenie żonie laniem za to że źle postąpiła  to jak grożenie dziecku laniem.

Nie do końca - powiedziałem że jej oddam w imieniu córki. Jakby dała córce buziaka może dostałaby buziaka ? Żona - bez negatywnych emocji czytaj - czemu jak następnego dnia córka uderzyła drugą to żona mi kazała tłumaczyć że tak nie wolno ? Potem by było na mnie że podważam żony autorytet albo coś. Poza tym temat zamknięty. Mama dostała ciasteczka ze przeprosiła, ja dostałem ciasteczka że ją obroniłem a
Cytuj
jak się kogoś kocha to się tak nie robi

Zaś ten mercedes to jak kupienie dziecku zabawki: a niech się tam cieszy.

Sama go sobie kupiła, jak ja sobie kupię [auto] też się będę cieszył, bez 'a niech tam'
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-07, 18:00:47
"Nigdy nie zamierzałem ani nie zamierzam kontrolować żony. Nie znacie mnie. "

Chodziło mi o nieuświadomiony przymus kontroli.

"Najpierw chcę podziękować Panu Leszkowi, że zajmował się problemami mojej żony (trochę osobiście bardziej książkami), gdy mnie przy niej nie było. Teraz jednak przejmuję pałeczkę."

A to zdanie potwierdza że nadal zamierzasz ją kontrolować.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-07, 18:23:50
Głownym motywem książki którą podałam jest uświadomienie jak ważne dla kobiet jest wsparcie emocjonalne ze strony męża.

Jeśli w dalszym ciągu mówimy o książce Graya to mnie się wydawało że jest to jakby analiza postępowania kobiety i MĘŻCZYZNY. A wnioskiem jaki z niej można wyciągnąć jest że do porozumienia można dojść przez zrozumienie.

Cytuj
A to zdanie potwierdza że nadal zamierzasz ją kontrolować

Chyba nie dojdziemy do porozumienia bo nie potrafisz mnie zrozumieć.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-07, 18:45:42
Postaram się odszukać te fragmenty które ja jako kobieta uznałam za najważniejsze i prowadzące do czucia się przez kobietę rozumianą i akceptowaną przez męża. Ale to dopiero jutro.
Oczywiście że jest to analiza kobiety i mężczyzny ale my tu mówimy o twoim stosunku do żony i dlatego nie zajmujemy się analizą mężczyzny.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-07, 19:01:27
"Najpierw chcę podziękować Panu Leszkowi, że zajmował się problemami mojej żony (trochę osobiście bardziej książkami), gdy mnie przy niej nie było. Teraz jednak przejmuję pałeczkę."

A to zdanie potwierdza że nadal zamierzasz ją kontrolować.

No to dla mnie z tego wynika że do tej pory kontrolował ją Pan Leszek. A to mi się zdecydowanie nie podoba...
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-07, 19:30:46
Piszesz tak jakby twoja żona była ubezwłasnowolniona i sama nie potrafiła zająć się swoimi problemami psychicznymi i ich rozwiązać. Przecież ty nie jesteś psychoterapeutą. Pozwól jej robic o co robi i akceptuj to.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2013-05-07, 22:01:55
Noxygen,

Nie sądzę, aby Leszek próbował kogoś kontrolować. Uciekanie w forum ma swoje przyczyny emocjonalne i dobrze to załatwić między sobą w jakiś konstruktywny sposób. A jeżeli się nie potrafi to poszukać wsparcia u bezstronnych osób i w taki sposób poprawiać związek. Tym bardziej jeżeli nie traktujesz rad tu piszących zbyt poważnie. To prawda co pisze Inga, pewnych spraw nie da się rozwiązać po swojemu i wymaga to solidnej pracy nad sobą, aby coś znacząco uległo zmianie. W każdym razie życzę powodzenia Tobie i żonie w odnalezieniu wspólnego porozumienia.

A, i to bardzo fajnie, że żona widzi energie ;)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-07, 22:04:26
No to dla mnie z tego wynika że do tej pory kontrolował ją Pan Leszek. A to mi się zdecydowanie nie podoba...

Daleko posunięta konfabulacja :)
Temat jednak chyba otwarty i to za bardzo otwarty.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-07, 22:41:23
Walka o rząd dusz :D
a dokładniej jakim prawem moja żona mnie nie słucha ośmielając się słuchać innych-->nie będziesz miala innych mężczyzn w swoim życiu
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-07, 23:06:28
Nie zrozumieliśćie go.On wcale nie pisze że Leszek kontrolował jego żonę.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-07, 23:18:02
No to dla mnie z tego wynika że do tej pory kontrolował ją Pan Leszek. A to mi się zdecydowanie nie podoba...
Inga pisze, pisze
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-08, 04:18:12
Pół zartem, pół serio, wychodzi na to, że ten komunikat można też odczytać w ten sposób: "jestem bogiem - mężem zazdrosnym i nie będziesz miała innych bogów, prócz mnie".
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariomar w 2013-05-08, 09:12:19
Amen :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-08, 09:14:57
Całkiem serio - ani ja ani Pan Leszek ani chyba nikt inny nie jest w stanie kontrolować mojej żony. A ja nie odczuwam wcale takiej potrzeby. Chciałem tylko poznać tok rozumowania Ingi aby polemika z Nią miała dla mnie jakiś sens.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-05-08, 11:46:04
Noxygen

Poszukujesz zrozumienia u swojej żony i mądrości ,poszukujesz zrozumienia swoich reakcji na to ,że żona rozwija się duchowo i rozwija swoje zdolności parapsychiczne ,ale ani obwinianie swojej żony ,ani tych którzy jej pomagają nie rozwiąże problemu .Nikt dla nikogo się nie zmeini ,bo dla siebie jestesmy my najważniejsi i dusza zawsze będzie do tego dążyć i można wiele zaakceptować ,ale po to bysmy i my wzrośli i rozumieli się z inną osobą.Twoim problemem jest brak umiejętności akceptowania tego co robi twoja żona ,czujesz niepokój i panikę dlatego co ona robi ,i stąd te reakcje i chęci ustawienia jej i ''przywrócenia jej do porządku''.Ona się dla ciebie nie zmieni tylko dlatego ,ze ty tak chcesz ,powinieneś poszukać zrozumienia dla tych wzorców swoich zachowań i postaw wobec niej ,których aktualnie używasz .Rozwój duchowy jest naturalny i zawsze osoba druga będzie panikowała ,gdy poczuje ,że tamta może nam uciec.Ale nie zmusimy jej do tego by z nami była według naszego widzimisie ,ale możemy ją zainspirować  poprzez zrozumienie ,akceptację  ,wewnętrzną czystą miłośc.Mozna kombinowac ,panikować ,obwiniać ,obmawiać ją dla innych ,ale ona i tak się nie zmieni ,bo jej wewnętrzna istota będzie chciała iść dalej i zawsze będzie dążyła do wygranej.Niczego nie zmienisz takimi postawami ,to wcale nie jest niebezpieczne ,ze ona rozwija się duchowo ,i widzi aurę ,czy inne rzeczy ,to jest naturalne ,najnaturalniejsze w świecie ,i nieprawdą jest to ,że z nią coś jest nie tak ,że widzi .Widzi i będzie widzieć jeszcze więcej .A usiłowanie kogoś przekonać do swoich niewłaściwych racji ,jest niczym innym jak niechcenie wziecia odpowiedzialnosci za to ,co ty spierdzieliłeś w tym zwiazku.Boisz sie odkryć przed sobą ,co ty takiego zrobiłeś do tej pory ,ze wam się nie układa .Szukanie winy w jednej osobie jest niczym i prowadzi jedynie do zniszczenia związku .Szukanie winy jest w ogóle nic nie warte ,bo nie przynosi rozwiazania ,a jedynie pogłębia problem.Zamiast z nią walczyć ,poszukaj w niej miłości tej pięknej ,która jest niezależna od niczego ,zajmij się i ty rozwojem ,,przestań oszukiwac siebie ,ze isę nie rozwijasz duchowo ,bo każdy sie rozwija duchowo ,tylko w innym tempie.Nie obwiniaj ani siebie ,ani żony ,bo zniszczycie swoje serca ,poszukaj rozwiązania w inspiracji boskiej ,w sobie ,w swojej miłości ,zgodzie ,wzajemnym zrozumieniu ,pozytywnym nastawieniu.Uspokój sie i znajdz w sobie spokój ,zauważ co jest takiego cudownego w Twojej żonie ,poszukaj w sobie wartosci ,pokaż jej jak ma ciebie traktować z miłością .

Jest konflikt i da sie wyczuć ,a jeszcze bardziej ,to ,ze nie chcesz ustąpić ,nie chcesz zrozumieć ,a najważniejsze to zrozumieć dlaczego tak reagujesz ,bo jak tego nie pojmiesz moze okazac sie ,ze żony już nie ma .
Nikogo nie zmusi sie do bycia z nami poprzez krzyk ,żale ,pretensje ,obwinianie ,atakowanie ,to są urojenia ,przez to ,tylko można chceiec uzależnić od siebie drugą osobę ,aby nie wziać odpowiedzialnosci za to co samemu się robi .Zwykle jest tak ,ze gdy przejawia sie takie wzorce ,chowamy sie pod zasłonami swoich własnych niewłaściwych postaw ;i wtedy przejawia sie bzdury typu bo ja chcę ,mieć nad nia władzę .
A;
żale ,
pretensje
obwinianie
niezrozumienie
ingerencja
krzyk
ataki i inne niszczą związek i wcale nie rozwiazują problemów ,ani nie wznoszą wyzej ,to przejaw głupoty .,Poszukaj w sobie co ty masz do przepracowania w tym zwiazku ze swojje strony ,nie próbuj naprawić żony ,bo zwykle to jest tak ,że taka osoba sama wymaga naprawienia .To jest zwykle znak ,gdy chce sie naprawić inną osobę ,to znaczy ,ze sami wymagamy naprawienia i czasami nawet bardzo dużego.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-08, 11:54:22
A jednak niektórym udaje się "naprawić" żonę czy męza. A czasami teściową.

Kiedy ostatni widziałem Lucynę Winnicką, która wcześniej angażowała się w rozpowszecznianie niekonwencjonalnej medycyny i aktywnie pomagała ludziom rozwijać się osobiście i duchowo, była jakaś bardzo zmieniona - oklapnieta, przygaszona. A przecież sprzed kilku lat znałem ją jako kobietę pogodną, radosną, optymistyczną i... młodo wyglądającą. Za jakąś godzinę wszystko się wyjaśniło. Na wizji oswiadczyła, że już w to wszystko nie wierzy, bo mąż jej wytłumaczył, że to tylko złudzenia.
Tak, sceptycyzm, czy cynizm, potrafi tylko niszczyć.

Kolejny przykład:
Znajoma, która kilka razy uczestniczyła w regresingu, była chora na raka. Jej synowa - lekarka - "naprawiła" ją. Wymogła na niej przysięgę, że zrezygnuje z pozytywnego myślenia i niekoinwencjonalnego uzdrawiania. I... stan jej zdrowia zaczął się szybko pogarszać. Kobieta długo biła się z myślami, czy trzymać się przysięgi, czy ją złamać, aż wreszcie zrozumiała, że to by była droga do coraz większego cierpienia, a przecież nie o to jej juz w życiu chodziło.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-05-08, 11:56:26
I bez znaczenia jest to czy ona owija książki papierem szarym ,czy co innego robi ,gdybys czuł czystą boską miłośc do niej ,nie czułbyś ,ze to problem ,nie robiłbyś zamieszania ,uważałbyś sie za madrego i taki byś był ,a wraz z tym przejawiałbyś wobec niej zrozumienie.Twoim zadaniem jest kochać ją ,a nie wyszukiwać czegos ,co sprowokuje do kłótni ,znalezc w sobie miłośc i w niej ,a wtedy sie uspokoi.Gdy szukasz na zewnatrz wszytskiego zauważasz ,ze nawet ci papier szary przeszkadza ,albo cos tam jeszcze ,a co by było gdybyś wyczyścił cały świat z wszystkiego ,co ci przeszkadza ,czy na pewno rozwiązałbyś problem nie wtedy to już na pewno musiałbyś sie zmierzyć ze swoim problemem ,który masz wewnątrz siebie ,póki poszukujesz na zewnatrz bedziesz widział wine w innych ludziach ,i nie zauważysz swojego problemu ,dopóki ,gdy nie da o sobie znać oprzytomniający sposób.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-05-08, 12:00:03
A tak  zmienic mozna ,ale w replikę siebie samego ,w swoje urojenia i swoja głupotę.Jak człowiek nie zna drugiego człowieka z jego prawdziwego wnętrza ,to bedzie próbował dac mu swoje własne demony nieporozumienia i nieświadomosci ,a wtedy mamy efekt ;Lucyny Winnickiej.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-05-08, 12:06:48
No tak ,takie osoby często odsuwają od tego co moze im pomóc ,ale same nie wiedza ,co tak naprawdę jest dla nich najlepsze i faktycznie im pomoże.Zniechęcają,,ale w zamian daja otumanienie i niezrozumienie ,brak nadziei ,bo cóż taka osoba moze potem myśleć.Dletego warto zaufać sobie .Bo ufając tym ,którzy sami nic nie wiedzą o skutecznym uzdrawianiu jak ta pani ''lekarka'' ,moze doprowadzić do jeszcze wiekszej choroby , a w życiu chodzi o szczęście.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-05-08, 12:08:44
Wniosek ;jak nie kieruje tobą prawdziwa życzliwość ,mądrosć ,pozytywne nastawienie ,wolność ,Najwyzsze dobro ,to znaczy ,ze twoja moc jest niczym.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-08, 14:06:45
Nie zrozumieliśćie go.On wcale nie pisze że Leszek kontrolował jego żonę.

Dokładnie tak. Jako jedyna między tamtym a tym postem zrozumiałaś moją intencję. To dobrze.

@ Monika Korbut
Wybacz ale laik ze mnie i Twoje posty są dla mnie zbyt głębokie. Jeszcze tego nie ogarniam.

A po przeczytaniu
Jak człowiek nie zna drugiego człowieka z jego prawdziwego wnętrza ,to bedzie próbował dac mu swoje własne demony nieporozumienia i nieświadomosci
Przez moment poczułem się tak jakbyś próbowała mi 'sprzedać' swoje.

Jak mawiał mistrz Yoda - Niech Moc będzie z Tobą
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-05-08, 14:10:19
Noxygen

Jak człowiek nie zna drugiego człowieka z jego prawdziwego wnętrza ,to bedzie próbował dac mu swoje własne demony nieporozumienia i nieświadomosci

,czyli chodziło mi o to ,że zamiast skupiać sie na tym co dobre w twojej żonie itd ,ty usiłujesz przekabacić innych na swoją stronę i nie zauważyć swoich problemów ,a przecież to co widzisz w żonie ,masz w sobie.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-08, 14:55:49
Noxygen

Jak człowiek nie zna drugiego człowieka z jego prawdziwego wnętrza ,to bedzie próbował dac mu swoje własne demony nieporozumienia i nieświadomosci

,czyli chodziło mi o to ,że zamiast skupiać sie na tym co dobre w twojej żonie itd ,ty usiłujesz przekabacić innych na swoją stronę i nie zauważyć swoich problemów...

A Ty zamiast skupić się na tym co dobre we mnie usiłujesz mnie przekabacić na swoją stronę. Nie różnimy się zatem wcale.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2013-05-08, 15:03:20
Noxygen

Tak to wyglada. Ty kontra inni. Ty konta żona.  Twoje zycie to walka i konkurowanie. Nie dziwota, ze trudno z toba wytrzymac.  Ten kto ma inne zdanie, musi zostac przez ciebie zdominowany. No i wszystko jasne.

Odpornosc na to co sie mowi iscie wzorcowa.  Czego mozna sie spodziewac po ogarnietemu manią konkurowania.   
Dales tu barzdo wyrazni obraz jaki jestes, i dlaczego zona nie ma ochoty z toba na dialog. Dialog jest niemozliwy.
Siejesz, to i zbierasz owoce.

Przypomina mi sie pytanie, o mozliwosc uzdrowienia, pomocy w rozwiazaniu problemu lekow, silych emocji, obaw egzystencjalnych - zainteresowanego klienta niekonwencjonalnymi metodami.

Brzmialo to tak: jestem bogaty, mam 50 lat, nie wierze w Boga, jestem sceptykiem.  Czy da sie cos pomoc na moje lęki, niemiłe odczucia (ktore jednak okreslil jako malo znaczace,niezbyt dolegliwe) ?
Na pytanie: Czy z czegokolwiek korzystasz, probowales?    Odpowiedz: Nie, nie mam zamiaru, niech bedzie tak jak jest, bo mi jest wygodnie. Nie chce sie zmieniać, zrob cos z tym, za mnie, bez mojego udzialu.

Tak jest wlasnie z toba.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-05-08, 15:12:37
Noxygen

Po pierwsze nie znam cie  ,ale z tego co piszesz i z wibracji jakich uzywasz mozna śmiało wywnioskowac o co ci chodzi ,a po drugie nie zamierzam cie nauczac ,prowadzic , podnosić ci samooceny itdjesli wezmiesz sobie coś  z tego co napisałam dobrze ,jesli nie tez dobrze ,bo to znaczy ze dalej bedziesz szukał .Ale ogarnij sie ,bo wielu ludzi tu dało ci fajne wskazówki ,a ty dalej  nie kumasz .Dalej szukasz osoby ,która wreszcie ci powie ;,że to żona jest winna.


MariuszEro

Dokładnie
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-05-08, 15:17:15
Noxygen




''A Ty zamiast skupić się na tym co dobre we mnie usiłujesz mnie przekabacić na swoją stronę. Nie różnimy się zatem wcale.''

Nie mnie podnosić tobie samoocene i dokarmiac twoje ego!a niby co ja bym miala przekabacajac ciebie na swoja strone ,? nic
A twoje problemy nie sa moimi  ,zamiast walczyc ze wszystkimi ,poszukaj w sobie madrosci ona z pewnoscia jest różna od tego co tu odstawiasz
Wszyscy jesteśmy różni i tacy mamy być
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-08, 15:19:20
Ta dyskusja z Noxygenem nie ma najmniejszego sensu. I nie mam pojęcia, po co się jeszcze toczy?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-05-08, 15:26:33
No właśnie nie ma.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-08, 15:35:50
Noxygen
Okazało się że to o czym  pisałam odnośnie książki Graya jest zamieszczone w jego książce –Marsjanie i Wenusjanki zawsze razem. Jest tam nawet rozdział pt. Mężczyźni którzy za dużo robią czyli dokładnie o tobie.
Jest tu takie zdanie- mężczyzna który koncentruje się na rozwiązywaniu problemów swojej partnerki, zamiast dostarczać jej wsparcia emocjonalnego, pogarsza tylko sytuację mimo że jego działania są podyktowane miłością i troską i wkłada w nie wiele wysiłku.

Warto przeczytać tę książke ponieważ ona bardzo dokładnie pokazuje jak należy rozmawiać i zawiera wiele przykładów takich rozmów.
Moja opinia jest taka że powinniście iśc na terapię małżeńską, bo pomimo że na razie się pogodziliście i jest dobrze, to za jakiś czas wszystko wróci do starego jeżeli się nie zmienicie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2013-05-08, 15:45:51
Inga
A z drugiej strony, kobieta nie powinna oczekiwac, ze on bedzie "kobieta" non stop, a sama musi byc "mezczyzna", i dawac mu to, czego by sobie zyczyl, a wiec kontretow, a nie emocjonalnej papki, ktorej nie lubi :)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2013-05-08, 15:50:13
Inga,

książki, które polecasz są świetne, mam w domu wszystkie części.

(Usunąłem przedmiot niezgody, który rozpalił główki kilku osóbm, zupełnie bez sensu). L. Ż.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-08, 15:58:13
I wcale nie są zamiast rozwoju tylko są uzupełnieniem rozwoju.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-05-08, 16:04:29
Myślę ze każdy rozwojowiec mógłby poczytać trochę o zaburzeniach w literaturze:)
Jest bardzo bogata, a jak Inga zauważyła w innym wątku, rozwój duchowy łączy się z osobistym w pewien sposób.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-08, 16:05:48
Wymagacie ode mnie tolerancji, sami jej nie mając. Nie tolerujecie tego że ktoś wierzy w coś w co ma podstawy wierzyć, w to do czego doszedł drogą obserwacji czy dedukcji. Bo to Wy macie rację.

Czemu to ja jestem winny walki i konkurowania z forumowiczami ? Staram się tylko odpierać zarzuty czy próbować zrozumieć i dociec czemu mam uwierzyć w coś skoro jestem w stanie znaleźć luki w logice czy brak konsekwencji. Mam się nie zastanawiać tylko zaakceptować. Bo to Wy macie rację.

Poza tym do walki czy konkurowania trzeba dwojga. Mam ponosić całe konsekwencje. A Wy trzymacie się razem bo tak Wam wygodnie. Choć nie mam monopolu na utarczki. Pełno ich tu. Bo Wy wierzycie w coś. Albo jesteś z nami albo jesteś przeciwko. Bo to Wy macie rację.

Zazwyczaj ocenia się innych przez pryzmat siebie samego. Zarówno ja Was jak i Wy mnie.

A ja od niedzieli jestem bardzo pozytywnie nastawiony. Do Was też. Oczywiście ,że było sporo cennych rad. Zamierzam się do niektórych stosować. Za pozostałe też dziękuję. Generalnie żona powinna mieć do mnie pretensje bo spędziłem na forum sporo czasu, pewnie więcej niż ona. Ale u nas wszystko dobrze. I tak zostanie.

Nie miałem intencji aby ktoś moimi postami poczuł się urażony. Jeśli tak się stało - przepraszam.  Nie macie we mnie wroga. Jestem Poszukującym.

Cytuj
mężczyzna który koncentruje się na rozwiązywaniu problemów swojej partnerki, zamiast dostarczać jej wsparcia emocjonalnego, pogarsza tylko sytuację mimo że jego działania są podyktowane miłością i troską i wkłada w nie wiele wysiłku

Dziękuję. Cenne.

Cytuj
Mam wrażenie, że Noxygen licytuje się z nami i odbija jak piłeczkę to co mu poradzimy.

No od ściany to ona się nie odbija. Ale ok. Biorę to na siebie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-05-08, 16:24:37
Ta dyskusja z Noxygenem nie ma najmniejszego sensu. I nie mam pojęcia, po co się jeszcze toczy?

Ja uważam, że wprost przeciwnie. Ta dyskusja ma jak najbardziej sens. Mówię to z pozycji dyskutanta sprzed laty, ze starego forum, gdzie toczyłem tego typu dyskusje wielokrotnie.

Noxygen

Jest takie powiedzenie: "zmień siebie, a świat wokół Ciebie również się zmieni". Jeśli pojmiesz to twierdzenie, może otworzyć się przed Tobą nowy, zupełnie inny świat.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-08, 16:42:03
Jeżeli ma się potrzebę emocjonalną toczenia takiej dyskusji to dlaczego na siłę ją zamykać?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-05-08, 16:59:58
Jeżeli ma się potrzebę emocjonalną toczenia takiej dyskusji to dlaczego na siłę ją zamykać?

Ja się zgadzam. Jeśli dyskusja dąży w dobra stronę, nie wiem jak ta bo nie śledzę zbytnio.

Nie denerwujta się;p Nikt nikomu nie każe tego wątku czytać więc można być wolnym od tego.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: sky-R101 w 2013-05-08, 18:10:08
być może  to częsty wzorzec albo nawet generalne prawda , że kobieta w danej sytuacji nie tyle   oczekuje rozwiązania jej problemów czy dawania nawet dobrych rad, ale wysłuchanie jej ,a może też i dania wsparcia emocjonalnego .

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-08, 18:27:10
Ja jestem taką kobietą która na tym forum nie oczekiwała rozwiązywania moich problemów ani dawania mi rad ale wysłuchania mnie i dania mi wsparcia emocjonalnego.
W końcu doszło do tego że zablokowałam dawanie mi rad.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-08, 18:31:01
Bo cały hokus pokus tkwi w tym że jeżeli kobieta dostanie wsparcie emocjonalnie to sama rozwiąże swój problem.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-08, 18:39:45
Każdy chętnie udziela rady bo to jest łatwe. Udzielić wsparcia jest znacznie trudniej.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: sky-R101 w 2013-05-08, 18:45:03
"Bo cały hokus pokus tkwi w tym że jeżeli kobieta dostanie wsparcie emocjonalnie to sama rozwiąże swój problem."
Jeżeli tak się dzieje, to dobrze.
potrzebę dawanie wsparcia rozumiem, choć dla mnie i podejrzewam, jakieś też części facetów, nie było to zawsze takie oczywiste z tymi radami.. jak łzy ,to my logicznie  za problem na czynniki pierwsze a kobieta chce być teraz  wysłuchana, a nie żeby jej dobrych rad czy recept na problem udzielać.... no i ok :) sam przejrzę tą , w końcu znaną ,książkę.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2013-05-08, 19:05:11
Inga

Akurat to roznie bywa. Bo czesto kobietom wydaje sie, ze zrzucenie bagazu emocji na partnera, jak gabke moze byc rozwiazaniem. Ona sie poczuje lepiej, a partner gorzej.     Nie mozna na sile utrzymywac koniecznosci otrzymywania wsparcia emocjonalnego, bez rozwiazywania konkretnie problemu.   

Forsowanie takiego rozwiazania frustruje faceta, jesli do tej pory nie bylo zmiany postepowania, tylko chec zmuszania do roli sluchacza raz za razem. :)

To co robi Noxi, to jest wzbudzanie zainteresowania, przez wchodzenie w role ofiary, po czym zmiana strony, i odrzucanie rozwiazan, ktorych sam byl ciekaw.  Stal sie problem, nie umial sobie poradzic, wiec przeszedl do taktyki odcinania od forum? Przekonywania samego siebie jak wspaniale postepuje,  tylko mu sie żona popsula przez pana Leszka, i przez forum.  Zostala zmuszona, by stac sie ta smutną, niezainteresowaną samolubem:))

My tu mamy tylko próbke tego do czego jest zdolny. Także ja rozumiem jego partnerke, ze nie ma ochoty wchodzic w dyskusje z nim. One prowadza do gierek, i odwracania uwagi, wyciagania nadymanych argumentów z kapelusza.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2013-05-08, 19:09:54
Inga

Ta koniecznosc otrzymywania wsparcia emocjonalnego bierze sie z niecheci do zmiany sytuacji, bardzo czesto. Choc nie zawsze. A konkretnie z odmową przyznania sie do emocji, nazwania ich, i ukierunkowania energii na poszukiwanie rozwiazania.  Dziewczynki, ktorym brak bylo wsparcia moga sie pozniej domagac takiego wsparcia, jakiego nie dali rodzice, lub tato, czego partner dac nie moze, bo nigdy nie ukoi bólu odrzucenia przez tate, czy obojga rodzicow.

Sam czesto sie spotykam u klientek z tym, ze widza zachowania mezczyzn, jak by je mozna bylo zmienic, poprawiac, jak by mogl zareagowac, ale niestety nie widza tego, co robia same. Pozniej cierpia, bo mezczyzna nie reagowal tak, jak one by sobie tego zyczyly, a plan zakladal obowiązek reakcji, bo przeciez ona pokazala mu gestem to i owo. I tu mial plan sie powiesc, ale niestety, mezczyzna mial wolna wolę, i zrobil cos innego :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-08, 19:27:49
Noxygen zareagował tak jakby każdy inny na jego miejscu zareagował.
A z resztą którą napisałeś nie zgadzam się.
Zaś książka którą cytowałam dotyczy osób zdrowych. Osoby zaburzone zamiast zwalać swoje emocje na partnera powinny odbyć terapię.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-08, 19:33:45
Noxygen zareagował tak jakby każdy inny na jego miejscu zareagował.
A z resztą którą napisałeś nie zgadzam się.
Zaś książka którą cytowałam dotyczy osób zdrowych. Osoby zaburzone zamiast zwalać swoje emocje na partnera powinny odbyć terapię.

Dałbym Ci lajka ale nie ma opcji.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-08, 19:46:44
MaruiszEro
Kobieta jest pełna emocji, płacze np.
Daj instrukcję jak a takiej chwili powinien się zachować jej partner.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-08, 19:49:19
W dawaniu rad też nie ma nic złego, ale pod warunkiem że ta druga strona rzeczywiście jest na nie otwarta (czyli przede wszystkim ich chce).

Ja bym generalnie nie uogólniał kwestii pomagania, bo to zależy zarówno od samej osoby jak i danej sytuacji, która występuje. Czasami wystarczy rzeczywiście dać tylko emocjonalne wsparcie i zaufać, że druga strona w związku sobie z poradzi z tym z czym ma do poradzenia sobie. No, ale bywają też sytuacje, gdzie ta osoba nie wie co robić i potrzebuje jakiejś rady czy nawet czegoś więcej, ale to jest naturalne - jesteśmy ludźmi i nie zawsze sobie radzimy ze wszystkim sami.

Inga jednak zwróciła uwagę na ważną rzecz, czyli to, żeby nie dawać drugiej stronie tego czego nie potrzebuje - bo stawianie kogoś w roli tego głupszego i pomaganie mu na zasadzie "bo sam sobie nie poradzi" nie jest niczym dobrym. Sam się na własnej skórze nauczyłem, że próba brania na siebie więcej niż to komukolwiek potrzebne - sprawiało, że czułem się gorzej i ja i partnerka.

Bardzo ważną rzeczą, której się nauczyłem będąc w związku i rozwiązując różne problemy - jest to, aby dawać totalną wolność i przestrzeń. Ja mogę widzieć jakiś problem, jego rozwiązanie i mówić o tym partnerce, ale jeśli próbuje wymusić na niej zrozumienie tego na siłę tłumacząc, doradzając, wciskając swój punkt widzenia - spowoduje przede wszystkim bezsensowny bunt. A rozmawiając na luzie, doradzając bez przymusów i wspierając bez żadnych konkretnych oczekiwań - nagle się dane problemy bardzo szybko same rozwiązywały.

Dawanie przestrzeni w związku jest bardzo ważne. I wbrew pozorom sprawia, że ta druga osoba szybciej się ogarnia ze sobą, niż jakby to na niej wymuszać. No to też wymaga tego, żeby obie osoby w związku rzeczywiście dążyły do bycia szczęśliwymi razem i wzajemnego zaufania w tej kwestii. No, ale jak ktoś nie chce się zmienić i czegoś uzdrowić, to wymuszaniem się tego też nie osiągnie.

Ja miałem ogólnie małe problemy z początku z dawaniem tej przestrzeni, bo miałem pewne wyobrażenia głupie do których próbowałem dostosować swój związek i swoją partnerkę. A bałem się, że jak nie będą spełnione takie czy owakie warunki, to będzie się działo coś niedobrego. No i się okazywało, że w momencie gdy odpuszczałem i pozwalałem partnerce być taką, jaką chce być - wszystko się układało i rozwiązywało w najidealniejszy sposób. Miałem z domu po ojcu dużo takich niefajnych zachowań wyniesionych i próbowałem kontrolować, presjonować, itd. I to nie miało znaczenia, że robiłem to w dobrej wierze i z myślą o korzystnych rozwiązaniach na które i tak wychodziło - bo nie liczy się osiągniecie celu za wszelką cenę, ale to żeby droga do niego była również dobra - czyli żeby zawierała szacunek dla drugiej osoby, przestrzeń dla niej i totalną akceptację dla jej wyborów, decyzji, tempa zmian, itd.

Od kiedy dotarło do mnie w pełni, czyli również na podświadomym poziomie, że moja partnerka jest cudowną, mądrą i zaradną kobietą - pozwalam jej wszystkim zajmować się tak, jak ona chce. Nie próbuje jej zmieniać, bo kocham ją taką, jaką jest. Niczego na niej wymuszam, bo nie jest moją własnością, żeby tak robić. A że się kochamy i szanujemy, to się dogadujemy tam gdzie trzeba się dogadać, bo żadne z nas sobie nie wyobraża, żeby robić tylko swoje i w tyłku mieć potrzeby drugiej osoby. I to świetnie funkcjonuje, dużo, duuuuuużo lepiej niż na początku z tym całymi presjami i oczekiwaniami.

We wcześniejszej części posta specjalnie nie używam odniesień do konkretnej płci, bo nie rozumiem czym niby miałaby się różnić psychika czy funkcjonowanie kobiety i mężczyzny - przecież to tylko stereotypy. No są często pewne różnice uwarunkowane kulturowo, ale tez przesady, to bardzo różnie bywa. ja np. nie widzę zbyt dużych różnic między sobą, a partnerką w tym jak widzimy pewne sprawy, odbieramy je i czego potrzebujemy przy problemach różnych.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-08, 20:58:55
Inga

Akurat to roznie bywa. Bo czesto kobietom wydaje sie, ze zrzucenie bagazu emocji na partnera, jak gabke moze byc rozwiazaniem. Ona sie poczuje lepiej, a partner gorzej.     Nie mozna na sile utrzymywac koniecznosci otrzymywania wsparcia emocjonalnego, bez rozwiazywania konkretnie problemu.   

Forsowanie takiego rozwiazania frustruje faceta, jesli do tej pory nie bylo zmiany postepowania, tylko chec zmuszania do roli sluchacza raz za razem. :)

To co robi Noxi, to jest wzbudzanie zainteresowania, przez wchodzenie w role ofiary, po czym zmiana strony, i odrzucanie rozwiazan, ktorych sam byl ciekaw.  Stal sie problem, nie umial sobie poradzic, wiec przeszedl do taktyki odcinania od forum? Przekonywania samego siebie jak wspaniale postepuje,  tylko mu sie żona popsula przez pana Leszka, i przez forum.  Zostala zmuszona, by stac sie ta smutną, niezainteresowaną samolubem:))



To nie jest tak jak myślisz. Zrzucanie swoich syfów na partnera i czucie się dzięki temu lepiej to proces który zachodzi często w sytuacji gdy jedna osoba jest silniejsza psychicznie od drugiej. Moja koleżanka robiła tak w stosunku do mnie i zaręczam ci że dzięki temu nie znalazła rozwiązania żadnego ze swoich problemów.


Tu nie o to chodzi i nie na tym polega wsparcie. Wsparcie sprawia że człowiek zaczyna czuć się silniejszym i zdolniejszym do znalezienia rozwiązania swojego problemu.
Mężczyzna musi dokładnie wiedzieć co ma mówić i jak reagowac aby rozmowa nie była zwyczajnym zrzucaniem syfów na niego.

W którym miejscu Noxygen pisał że:
 "mu sie żona popsula przez pana Leszka, i przez forum.  Zostala zmuszona, by stac sie ta smutną, niezainteresowaną samolubem:)) " ?

Ja tego nie zauważyłam
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-08, 21:07:17
Inga

Ta koniecznosc otrzymywania wsparcia emocjonalnego bierze sie z niecheci do zmiany sytuacji, bardzo czesto. Choc nie zawsze. A konkretnie z odmową przyznania sie do emocji, nazwania ich, i ukierunkowania energii na poszukiwanie rozwiazania.  Dziewczynki, ktorym brak bylo wsparcia moga sie pozniej domagac takiego wsparcia, jakiego nie dali rodzice, lub tato, czego partner dac nie moze, bo nigdy nie ukoi bólu odrzucenia przez tate, czy obojga rodzicow.

Sam czesto sie spotykam u klientek z tym, ze widza zachowania mezczyzn, jak by je mozna bylo zmienic, poprawiac, jak by mogl zareagowac, ale niestety nie widza tego, co robia same. Pozniej cierpia, bo mezczyzna nie reagowal tak, jak one by sobie tego zyczyly, a plan zakladal obowiązek reakcji, bo przeciez ona pokazala mu gestem to i owo. I tu mial plan sie powiesc, ale niestety, mezczyzna mial wolna wolę, i zrobil cos innego :))

Negujesz ideę wspierania? Bo takie mam odczucia.
Też nie chodzi o to aby mężczyzna zaspokajał dziecięce potrzeby kobiety, bo to tylko doprowadzi do wytworzenia sie relacji rodzic -dziecko

Chyba nie czytałeś tej książki.
Absolutnie nie chodzi o to żeby mężczyzna postępował tak jakby tego chciała kobieta czyli żeby był przez nią zdalnie sterowany.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-08, 21:17:45
MaruiszEro
Kobieta jest pełna emocji, płacze np.
Daj instrukcję jak a takiej chwili powinien się zachować jej partner.

Też chętnie przeczytam.

A posty Clinta są budujące i warte uwagi.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2013-05-09, 00:31:38

MariuszEro
To co robi Noxi, to jest wzbudzanie zainteresowania, przez wchodzenie w role ofiary, po czym zmiana strony, i odrzucanie rozwiazan, ktorych sam byl ciekaw.  Stal sie problem, nie umial sobie poradzic, wiec przeszedl do taktyki odcinania od forum? Przekonywania samego siebie jak wspaniale postepuje,  tylko mu sie żona popsula przez pana Leszka, i przez forum.  Zostala zmuszona, by stac sie ta smutną, niezainteresowaną samolubem:))


 Hmm 2 razy przeczytalam watek i nigdzie nie dopatrzylam sie aby Noxygen wypisywal takie brednie,ze to Leszek i forum popsulo Jego zone..
Chyba co niektorzy musza pozmieniac statusy.
A tak w ogole to jestem zaskoczona taka nagonka na nowego uzytkownika,ktory jest dopiero na forum od kilku dni,zwlaszcza przez osoby..,ktore nazywaja siebie expertami.

Clint

Lubie to :)




Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-09, 05:14:38
Semira
Nie chciałbym dyskutować o Twoich odczuciach, ale nie byłaś tu od początku dyskusji, która już została częśćiowo usunięta z powodu wypowiedzi niezgodnych z REGULAMINEM Forum. Tak więc nie jest to nagonka na nowego.
Z drugiej strony widzę też, że niektórzy się za bardzo nakręcili i wywalają im misje uzdrawiania cudzych zwązków bez woli i zgody zainteresowanych. Ani jerdno, ani drugie mi się nie podoba. 
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2013-05-09, 10:30:38
BR możesz wyjaśnić dlaczego edytowałaś swój post bez info o tym i wszelkie wzmianki na ten temat są usuwane? Ja również tego nie rozumiem
Wypowiedzi Noxygena były edytowane ale jest napisane co i dlaczego – chodziło wyłącznie o prywatne dane.
Poprosił o radę dostał na początku bardzo fajnie i trafne uwagi – skorzystał z nich o czym napisał, ale dla was to nie do uwierzenia swoje projekcje przenosicie na niego. Wypowiedź o okuliście była żartem o czym napisał. Wypowiedź o kontroli tylko Inga zrozumiała.
Chyba koniecznie chcecie mu udowodnić żeby nie traktować was poważnie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-09, 11:09:37
Kaja
 Ty się zastanów, co i komu chcesz udowodnić?
Moderator nie zawsze ma mozliwość manewru. A wypowiedzi awanturnicze i obrażające będą NADAL usuwane. 
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-09, 11:13:45
To co robi Noxi, to jest wzbudzanie zainteresowania, przez wchodzenie w role ofiary, po czym zmiana strony, i odrzucanie rozwiazan, ktorych sam byl ciekaw.  Stal sie problem, nie umial sobie poradzic, wiec przeszedl do taktyki odcinania od forum? Przekonywania samego siebie jak wspaniale postepuje,  tylko mu sie żona popsula przez pana Leszka, i przez forum.  Zostala zmuszona, by stac sie ta smutną, niezainteresowaną samolubem:))

Nope. Miałem problem, szukałem rozwiązania. Skoro żona Tu czytała uznałem, że może ludzie którzy Ją rozumieją pozwolą mi Ją zrozumieć. W międzyczasie dzięki temu co się stało zrozumiałem siebie , zmieniłem swoje życie co wpłynęło także na żonę i dawno tak dobrze nie było. Dlatego nie szukam już pomocy w naprawieniu mojego związku (Inga - dziękuję).

Hmm 2 razy przeczytalam watek i nigdzie nie dopatrzylam sie aby Noxygen wypisywal takie brednie,ze to Leszek i forum popsulo Jego zone..
Chyba co niektorzy musza pozmieniac statusy.
A tak w ogole to jestem zaskoczona taka nagonka na nowego uzytkownika,ktory jest dopiero na forum od kilku dni,zwlaszcza przez osoby..,ktore nazywaja siebie expertami.
 

Nawet wręcz przeciwne. I zbyt ostre.

Clint

Lubie to :)

Clint

Lubie to :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2013-05-09, 14:42:11
Kaja
 Ty się zastanów, co i komu chcesz udowodnić?
Nie sądzę abym chciała coś komuś udowodnić, gdyby tak było to forum pełne byłoby moich postów a tak nie jest . Uważam że pewne rzeczy bronią się same a czas jest najlepszym weryfikatorem.
Poza tym nie mam wzorców misyjnych i jeśli ktoś zrozumie to fajnie jeżeli nie to trudno. Mam też świadomość, że każdy patrzy z miejsca w którym jest i wcale nie muszę mieć racji.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-09, 15:53:38
Inga

Akurat to roznie bywa. Bo czesto kobietom wydaje sie, ze zrzucenie bagazu emocji na partnera, jak gabke moze byc rozwiazaniem. Ona sie poczuje lepiej, a partner gorzej.     Nie mozna na sile utrzymywac koniecznosci otrzymywania wsparcia emocjonalnego, bez rozwiazywania konkretnie problemu.   

Jako odpowiedź na to zacytuję zdanie z książki - Marsjanie i Wenusjanki zawsze razem.
"Gdy kobieta zwierza się z przytłaczających ją uczuć, mężczyznę ogarnia albo albo poczucie frustracji albo winy. Zdumiewające jest jednak, że wystarczy jedno proste zdanie, by tego uniknąć. Można przygotować mężczyznę do słuchania, aby pozbył się poczucia, że jest oskarżany i stał się uważnym słuchaczem."

Noxygen, Kaja
Cieszę się że wam się udało :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2013-05-09, 20:55:22
Inga
Skoro kobieta niczego nie potrzebuje od mężczyzny, tylko żeby był słuchaczem, wobec tego, dlaczego tego potrzebuje?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-09, 21:02:08
Coś sobie sam dośpiewałeś do tego co napisałam.
 Gdzie tak napisałam?
Pisałam o tym jak poprawić relacje między kobietą i mężczyzną na podstawie tej książki.
A ta książka tak bardzo mi się podoba dlatego że opis kobiety tam przedstawionej idealnie pasuje do mnie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2013-05-09, 21:04:47
http://www.youtube.com/watch?v=cl3Igpu0x0Y

tu lepsza jakość:
http://www.youtube.com/watch?v=z_oasTe39U8

To wyjasni wszelkie watpliwosci, co robic, a czego nie robic - to tak żartem. ;)


Inga,
zadalas mi pytanie, ale byla tam literowka, wiec nie wiedzialem co mialas na mysli.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2013-05-09, 21:06:48
Inga, tu piszesz o tym, cytuję:
Cytuj
Ja jestem taką kobietą która na tym forum nie oczekiwała rozwiązywania moich problemów ani dawania mi rad ale wysłuchania mnie i dania mi wsparcia emocjonalnego.
W końcu doszło do tego że zablokowałam dawanie mi rad.


Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2013-05-09, 21:08:46
To był Twój śpiew.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-09, 21:15:53

Mateusz
Nie bardzo wiem o co ci chodzi.
Na pewno nie twierdzę że kobieta oczekuje od mężczyzny tylko tego żeby był jej słuchaczem.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2013-05-09, 21:27:18
Inga
Podałem Twój cytat i może mi zdradzisz, po co kobieta potrzebuje słuchacza (i w sumie nie jest ważne czy to będzie mężczyzna, czy kobieta), skoro nie chodzi Tobie czy może też innym kobietom, by cytuję
Cytuj
nie oczekiwała rozwiązywania moich problemów

O co więc chodzi? Grzecznie pytam ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Noxygen w 2013-05-09, 21:31:53
Cytuj
Inga, 
zadalas mi pytanie, ale byla tam literowka, wiec nie wiedzialem co mialas na mysli.

No weź mnie nie rozśmieszaj
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-09, 21:44:31
Mateusz
Tu nie chodzi o słuchacza.
Chodzi o bycie wysłuchaną i zrozumianą. Chodzi o możliwość podzielenia się tym co się ma wewnątrz, o możliwość wypowiedzenia tego, wyrażenia siebie i bycia przyjętą, zaakceptowaną  z tym jaką się jest. Wtedy czuję się chciana taka jaka jestem a to prowadzi do wzrostu mnie prawdziwej.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2013-05-09, 22:03:52
Jak nie chodzi o słuchacza, to można przecież mówić do lustra i te potrzeby niezaspokojone zaspokoić oprócz akceptacji ;)

To o czym piszesz jest dla wielu mężczyzn trudne do pojęcia. Nie mogą zrozumieć po co kobieta im to wszytko opowiada, skoro nie potrzebuje rad, rozwiązania. To powoduje częste konflikty i oskarżanie o brak zrozumienia.

Ale myślę, że o słuchacza również chodzi i on jest bardzo ważny. Skoro bez niego nie ma akceptacji, poczucia bycia sobą, wzrostu duchowego.
Tu jest oddziaływanie energetyczne. Kobieta mówi a mężczyzna (słuchacz) daje temu uwagę, czyli daje energię. To powoduje, że jej jakieś trudności zostają poddane działaniu energii, świadomości słuchającego i następuje jakaś zmiana, transformacja.
 
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-09, 22:06:29
Przy mówieniu do lustra nie jest się wysłuchanym i zrozumianym
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-09, 22:07:56
Nie chodzi o niemego słuchacza tylko o żywą reagującą osobę.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-09, 22:09:54
Jutro opiszę mój przypadek gdy w ten sposób wysłuchałam córkę.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-09, 22:15:10
Mateusz
 Tak, jak facet potrzebuje seksu, tak kobieta potrzebuje się wygadać.
Psychologowie twierdza,że przyjemność z tych czynności jest porównywalna.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-05-09, 22:16:53
Leszek
Kobiety tez potrzebują seksu ; ) nierzadko w wiekszym stopniu niz mężczyzni : )
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2013-05-09, 22:23:47
Inga
Z tym lustrem to mały żarcik. Kobiety bardzo nie lubią, jak się ich nie słucha, wyczuwają, kiedy mężczyzna tylko udaje, że je słucha i przytakuje, a tak naprawdę mysli zupełnie o czyms innym.

W sumie ja należałem do takich osób, które nie rozumiały toku myslenia kobiet, bo dla nich słowa znaczyły czasem coś innego oraz inny był cel mówienia.
Teraz to się zmieniło dzięki rozwojowi duchowemu.
Ja od początku obecnego rozwoju, trochę inaczej do tego podchodziłem. Kiedy widziałem, że nikt mnie nie chce wysłuchać i zrozumieć, zacząłem liczyć tylko na siebie. To zapewniła mi samoświadomość, bycie świadkiem.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2013-05-09, 22:33:19
Leszek
Tak, weźmy chociażby nauczycielki :)

kobiety np. bardzo lubią coś opowiedzieć i to jest nie tylko zwykła relacja, ale głębokie przeżycie, fascynacja, zaangażowanie. Oczywiście jest to Ok.
 
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-09, 22:59:27
Indra
Wiem :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-10, 17:59:38
Obiecałam więc napiszę.
Moja córka dostała propozycję wyjazdu za granicę do pracy. Bardzo się tego bała a szczególnie zamieszkania z moją siostrą, o której tu pisałam. Rozumiałam doskonale jej lęki i sama nie wiedziałam co jej doradzić. Ona mówiła o tym czego się boi, jakie ma wyobrażenia jak tam będzie opowiadając po kolei o wszystkich sytuacjach. Ja ją słuchałam i też o tym z nią rozmawiałam ale nie dawałam jej żadnej rady ani jej nie pocieszałam czy też nie współczułam. Z mojej strony było to tylko przyjmowanie ze zrozumieniem tego co mówiła i pozwalanie jej na wyrażenie wszystkiego co chciała. Ja nie ingerowałam w przebieg rozmowy ani niczego nie inicjowałam. Ona się wygadała i rozmowa się zakończyła.
Na drugi dzień córka stwierdziła że jedzie do tej pracy. Ja taka zdziwiona zapytałam dlaczego podjęła taką decyzję i co ją pchnęło aby się zdecydować jednak pomimo takich dużych lęków. A ona odparła że nie wie dlaczego. Po prostu przestała się bać i nabrała ochoty na ten wyjazd.
W czasie rozmowy wyraziła wszystkie swoje lęki i obawy które zostały przyjęte przeze mnie ze zrozumieniem, co spowodowało że te lęki uleciały.
I taka jest wartość terapeutyczna takiej rozmowy.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2013-05-10, 18:18:56
Inga

Postaraj sie zrozumiec jedno. Nie kazda osoba jest w stanie dac akceptacje w trakcie rozmowy z kobietą, czy to kolezanka, czy tym bardziej mezczyzna.     
Tak, postawa - wygadaj się, akceptuje cie -  moze pomóc. Pod warunkiem, ze nie rezonuja miedzy innymi emocje, traumy. 

W związkach, gdy na bieżąco coś wypływa (np. dzieciństwo), najpierw przyda się doprowadzenie siebie do stanu sprawnosci energetycznej:)

Domaganie sie od kazdej osoby, czy kazdego mezczyzny, by zrozumial kobiete, i po prostu sluchal, podczas gdy czuje niechec - nie sprawdzi sie. Potrzeba do tego energii.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-05-10, 18:44:43
Przypisałeś mi mnóstwo stwierdzeń których ja nie wypowiedziałam a potem tłumaczysz mi że nie mam w nich racji.

Jak mam się tłumaczyć z czegoś czego nie napisałam?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2013-05-11, 09:16:16
Przypisałeś mi mnóstwo stwierdzeń których ja nie wypowiedziałam a potem tłumaczysz mi że nie mam w nich racji.

Jak mam się tłumaczyć z czegoś czego nie napisałam?

Ja niestety tak samo to odbieram wypowiedzi MariuszaEro
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-11, 10:01:50
Oj kobiety, macie ciekawe spojrzenie na wypowiedź MariuszaEro.
Na mój gust 1 zdanie było do Ingi, a pozostałe to uwagi dla osób, które chciałyby spróbować tego, co Inga radziła.
A więc żadnego przypisywania Indze.
Jeśli się uwqaża, że ltoś przypisuje coś, czego nie przypisuje, to jest zaburzenie w komunikacji. I taka praktyka to codzienność w związkach.

Taki klasyczny dialog między DDA:
M: O, twoja koleżanka przyszła dziś w łądnej sukience.
K: Chcesz powiedzieć,ze ja mam brzydkie sukienki?
M: Powiedziałem tylko, ze twoja koleżanka ma dziś ładną sukienkę.
K: Tak, mogłm się po tobie tego spodziewać! Nie podobam ci się!
M: Ależ mi się podobasz.
K; Tak tylko mówisz, ale widziałam, jak na tamtą patrzyłeś.
M: Normalnie patrzyłem.
K: Tak, najchętniej od razu mi powiedz, że mnie nie chcesz.
M: Ależ chcę cie, choćby zaraz.
K: Tak, tobie tylko jedno na myśli. Jak ja cię nienawidzę!
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-11, 11:32:25
Jeszcze jeden przykład rozmowy z pełnym "porozumieniem":
http://kuku.pl/komiks-dowcip-zart-rysunkowy-Pieczone-prosie.html
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-11, 11:36:54
Leszek

Zabawne i nie:)

Nie, dlatego, że ja na codzień w pracy spotykam takich klientów. Ostatnio jakoś mniej, ale jednak się jeszcze zdarzają.
I tak wygląda właśnie rozmowa często. Powszechne jest też wymaganie by czytać komuś w myślach, zapamiętywać imiona i nazwiska, gdy ktoś już jest nie pierwszy raz itp. To dla mnie jakiś kosmos.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-11, 11:43:52
Nie kosmos, tylko DDA/ DDTR
Ale można sobie afirmować kumatych i chętnych do płacenia klientów.

Np wczoraj dzwoni do mnie mało kumata klientka i chce regresing. Po chwili rozwmowy pytam ją, czy zażywa psychotropy? A ona zdziwiona, skąd wiem?
No cóż, nie trzeba czytać w myślach, żeby wyczuć, jak ktoś gada z otępieniem, z trudnością. A średna statystyczna mówi, ze w Europie jest 38%zaburzonych psychicznie (do nikogo nie piję osobiście!). 
Oczywiście, zazwyczaj klienci nie życzyliby sobie takiej diagnozy po kilku zdaniach :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-11, 19:51:41
W końcu się zdecyduję na taką afkę:) Ale jeszcze nie teraz, teraz mam inne na topie.

Choć pokrewne: harmonia i czysta miłość są bezpieczne niewinne w porządku i atrakcyjne:D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-05-11, 20:23:57
Laka, a co na to inni ?
Czytaj inne, zawistne wiedźmy z ich złorzeczeniami /klątwami ?  :))
Które potrafią "współczuć",gdy jest źle, ale nie potrafią "podziwiać", lub chocby - brać dobrego przykładu, gdyby którejś się harmonijnie udało ?

Nie bierz tego do siebie :))
To moja watpliwość .
Z doswiadczenia :(
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-11, 20:30:37
Marylka

Ja nie bardzo rozumiem Twoje pytanie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-05-11, 20:44:57
Chodzi mi o tą część afki , ze harmonia i miłość są dla mnie BEZPIECZNE .
Bo bałam sie upubliczniania tego. Miłości etc.
Ze względu na "bezinteresowną" zawiść innych . Głównie kobiet . Bab :(
I ich złych życzeń - klątw.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-11, 21:48:29
Marylka

Ja tez, choć nie konkretnie o kobiety, dlatego chce to przepracować w swojej  podświadomości by być bezpieczna z tym:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-05-11, 22:26:18
Marylka, taki strach jak opisujesz nie jest zrodlowy, pod nim jest cos glebiej, warto sie tego dokopac a nie zdejmowac tylko wierzchnia warstwe.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-05-11, 22:35:06
Ola, dzięki.
Wiem.
I się boję :)))
Ale baby steps , powolutku . . .
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-05-11, 23:10:47
A właściwie, korekta : obawiam się , trochę :)
Już nie "boję" .
Wiem, czuję,  co może być do przerobienia.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-12, 09:43:20
Tak sobie pracuję nad tematem harmonii i miłości i zdałam sobie sprawę jak bardzo ważne jest uzdrowienie do końca relacji z pierwotną połówką.

Dla mojej pś idealny partner i pierwotna połówka to póki co to samo. Bo chodzi o harmonijne energie. A pojęcie "idealny partner" bardziej kojarzy się z "idealną partią", która jest mi wciśnięta, jako najkorzystniejsza do życia, a nie doskonałą harmonią, jaką się miało  na początku z pierwotną połówką.


.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-12, 11:03:49
Klasyczny węzeł karmiczny. Wydaje sę, że nie ma wyjścia.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-12, 11:09:52
Pomijając kwestię węzła, który trzeba wypalić - ja bym jeszcze dodał, że warto trochę pomyśleć, pomedytować i pokontemplować w kwestiach harmonii. Chodzi mi przede wszystkim rozszerzenie pojęcia idealnej harmonii w związku - bo jak an razie ograniczasz to do harmonii serc czy energii, a zapominasz o pozostałych równie istotnych aspektach, których też trochę jest. A przede wszystkim chodzi o harmonię celów. Tego brakowało w Twojej relacji z połówkiem, więc cwana pś tak naprawdę gdzieś tam dobrze wie, że bez tego to sobie może pomarzyć o sensownym związku.

Możesz sobie wizualizować związek w którym nie tylko świetnie się czujesz przy parterze, ale także wspaniale spędzacie czas, świetnie się dogadujecie, planujecie wspólną przyszłość i osiągacie wspólne cele, itd.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-12, 12:08:12
Clint

Masz zupełną rację:) Chodzi o to, że ja harmonię wibracji i takie tam mam przepracowane:) Dużo taki harmonijnych osób spotykam z harmonią na tym poziomie.

Te inne bardziej ziemskie harmonie to moja pś faktycznie nie do konca ogarnia i długo sie upierała, że harmonia zainteresowan,
oznacza ze mamy być TACY SAMi. Nadal nie do konca umiem sobie wyobrazić, że partner może lubić coś, czego ja nie lubię np zainteresowanie sprawami technicznymi, wszystko od bardziej technicznej strony, gdzie ja jestem zupełnym przeciwieństwem.
Mój połówek tak miał i ja tego nie mogłam zaakceptować, uważałam to za dysharmonię, coś co nam rozwala związek( nie mogłam znieść że on ogląda z zainteresowaniem jakieś filmy naukowe, a mnie to zupełnie nie interesuje, wręcz odpycha). Natomiast jego
umiejętności bardzo uzupełniały mnie, bo ja w domu nic nie zrobię z takich rzeczy, a on wszystko ogarniał. To było bardzo wygodne dopełnienie. Ale wywalało mi, że on to lubi, a nie może ze mną o tym pogadać, nie pójdziemy razem na imprezę naukową, bo dla mnie to męczarnia. Pod tym względem mi wywalało. No i bałam się, że będzie szukał prędzej czy później towarzystwa kobiety, która będzie to samo lubiła, będą sobie chodzić wspólnie na różne imprezy, czy oglądać jakieś programy.
A ja nie jestem w takim wypadku dla niego dość atrakcyjna.
Wiele rzeczy były nie pasujące pod względem zainteresowań, ale czasem to wyglądało trochę jakbyśmy byli przesunięci w czasie: on by sobie poszedł trenować sztuki walki, a ja kiedyś parę lat temu też, ale teraz już mi takie zainteresowania odpadły, bo odreagowałam pewne rzeczy. Albo gust: kiedyś coś mi się podobało, ale już mi się zmieniło, np w sztuce, a jemu teraz podoba się to co kiedyś mnie itd itd Jeszcze jeden dziwny motyw był taki, że on mi coś pokazuje, że taki ekstra, a ja czuję że to zupełnie nie w moim stylu, nie wiem co on w tym widzi. Potem jakiś rok po rozstaniu, jak już go sobie odpuściłam,
to nagle odkrywam sama, albo ktoś inny mi pokazuje dokładnie to samo, co wcześniej mój połówek i jestem zachwycona, uważam że to totalnie "moje".

Ja myślę, że to jakieś kody antypołówkowe, które kazały mi widzieć krzywo mojego połówka, a ja nawet tego nie dostrzegałam. Jak on odpalił swoje, to już w ogóle był bigos.

Na razie doszłam do tego, że ja nie chcę harmonii, bo mi się nudna wydaje. Pomimo, że wiem jaka ona fajna, to jakby niezależnie od tego mam taki jakiś kod, który się odpala. Że miłość i harmonia to nuda, stagnacja i nie rozwojowość. Nie prowadzą do niczego. Jeszcze lęk mi wyszedł, że jak będę w takim związku, to to co ziemskie przestanie mnie interesować, bo
sama obecność połówki będzie tak przyjemna, że przyćmi resztę przyjemności i działań w materii.

No i widzę teraz, jak rozwalałam ten związek od środka, bo czułam że ta harmonia która była przez jakieś pierwsze 3 miesiące mnie ogranicza, że jest spokój... to się działo bardzo głęboko w pś i nie było przeze mnie dostrzegalne. Oczywiście mój połówek miał swoje wzorce.
My kiedyś postanowiliśmy razem szaleć, więc i teraz pś tego chciały mniej lub bardziej. Mieliśmy porzucić miłość i harmonię i się
"rozwijać" razem, poza Boskością. Wyszła nam oczywiście z tego wielka kupa.
Obciąża mnie jeszcze niezrozumienie, dlaczego nie możemy w tym życiu, jeśli byłaby taka wola obu stron wrócić do idealnej harmonii, także w tych ziemskich aspektach.
Choć stało się coś dziwnego w ostatnich latach naszej rozłąki. Bo ja byłam nastawiona na dzieci na to wcielenie, a on nie.
Karmę rodzica mam na 100% przepracowaną. I tak jak rok, czy 2 temu bycie rodzicem ogólnie było zgodne z moim ND na 80%
to teraz jest 0%. Podobnie było z "drogą życia", jakieś 2 lata temu była zgodność 25%( Leszek wahał), potem sporo puszczałam i rok później Magda Żądło mi wahnęła ok 90% zgodności. A ja czułam od początku, że my mamy zgodną drogę życia na to wcielenie, choć fakty przeczyły. Nie mogłam tego ogarnąć, bo wchodzę w medytację, w światło i ciągle mam odpowiedź, że jest wspólna droga. Dziwne to było, aż zaczęłam sobie nie ufać, że mam jakiś kontakt z Bogiem i pod wpływem tego odechciało mi się medytacji. Uznałam, że najwyraźniej podłączam się pod syf, co mi miesza,  nie ma co medytować, lepiej się skupić na oczyszczaniu.
Więc jakbyśmy się zgrali, choć wydawało się to nie możliwe. Nie możliwe jeszcze się wydaje zgodność biopola 85% do zgrania.

Myślę, że kody antypołówkowe i anty harmonijne baaaardzo dużo mieszają. Tyle się o tym mówiło, że są kody odpychania, ale nikt nie mówił na przykładzie jak one się mogę przejawiać.
Ja się nie podejrzewałam o żadne takie kody, tylko odpychałam połówka jak mogłam;) A potem Magda mi powiedziała, że mam całkiem silne, mój połówek też, ale mniej niż ja. To byłam bardzo zdziwiona, ale nie miałam powodu by jej nie wierzyć. Zawsze uważałam, że to ja jestem od niego bardziej czysta, a on taki ciężki o obciążony.

Pracuję teraz nad tą harmonią i miłością.

Leszek

Fajnie, ze to napisałeś, bo mogę poczuć na sobie jak wygląda w praktyce węzeł.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-12, 12:49:30
Cytuj
Ale wywalało mi, że on to lubi, a nie może ze mną o tym pogadać, nie pójdziemy razem na imprezę naukową, bo dla mnie to męczarnia. Pod tym względem mi wywalało. No i bałam się, że będzie szukał prędzej czy później towarzystwa kobiety, która będzie to samo lubiła, będą sobie chodzić wspólnie na różne imprezy, czy oglądać jakieś programy.
A ja nie jestem w takim wypadku dla niego dość atrakcyjna.
Haha, miałem identyczne akcje w swoim związku :D Ja z moją partnerką mimo, że mamy mnóstwo wspólnych zainteresowań - doszło u nas do zderzenia dwóch światów. Z jednej strony byłem ja ze swoim rozwojem, sprawiający wrażenie jakby to była dla mnie najważniejsza rzecz w życiu, a z drugiej strony była ona ze swoją mega pasją do zwierząt, która mnie z lekka przerażała, bo mi się to nie wydawało aż takie ciekawe. Z początku tak mi wywalało, że momentami wręcz mnie wkurzało, gdy mówiła zbyt dużo na temat zwierząt, wydawało mi się że jest to coś, co nas różni i bałem się że może nie pasujemy do siebie tak bardzo, jak mi się zdawało w pierwszej chwili. Ona z kolei czując moje presje na to, żeby się wzięła za rozwój (bo niestety presjonowałem, po części nawet świadomie) także załapała szybką niechęć do tematu.

Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy za bardzo co się dzieje i dlaczego, ale dużo rozmawialiśmy dochodząc stopniowo do sedna. Wpierw wyjaśniła się kwestia zwierząt, wtedy dotarło do mnie, że mnie to nie wkurzało dlatego że nie chce tego słuchać, ale dlatego że sobie ubzdurałem że jest to ważniejsze dla niej niż rzeczywiście było i że będzie miało większy wpływ na jej plany życiowe czy potrzeby związkowe niż rzeczywiście miało. Wtedy odpuściło, a mi zeszła niechęć do tematu i wręcz zacząłem słuchać jej z przyjemnością, a nawet po części wchodzić w pewne tematy.

Podobnie było w drugą stronę z rozwojem. Ona się bała, że gdybym mógł to chętnie bym ją zamienił na jakąś doświadczoną rozwojowiczkę i że samo to, że ona się tym nie zajmuje czyni ją jakąś gorszą dla mnie. Ja miałem lekki mętlik w głowie, bo rzeczywiście wywalało mi, że nie robienie tego może wpływać negatywnie w sposób istotny na jakość naszego związku. Potem jednak dotarło do mnie, że mnie powaliło, bo przecież tak naprawdę nie potrzebuje do szczęścia kogoś, kto będzie pisał afirmacje czy chodził na regresingi, ale kogoś kto będzie po prostu wzrastał razem ze mną. A ona to robi, bo poznając ją i to jak sprawnie razem przechodzimy przez wszelkie problemy bez konieczności odwoływania się do znanych technik rozwojowych i dowiadując się, jak wiele przepracowała w swoim życiu po prostu żyjąc - zrozumiałem że rozwój to nie tylko techniki :D No i wtedy zeszło ze mnie parcie na to, żeby się tym zajmowała, totalnie zaakceptowałem że jak nie będzie chciała, to nigdy w życiu nie musi się wgłębiać w temat i zrobiło się naprawdę przyjemnie. Żeby było śmieszniej, jej dzięki temu zeszła niechęć do tego wszystkiego i gdzieś nawet jakieś zainteresowanie się pojawiło (potem się dowiedziałem że nawet zagląda na forum :D)

Najlepsze jest to, że teraz mogę powiedzieć, że te różnice między nami to istny dar z niebios. Gdybym spotkał taką nawiedzoną rozwojowiczkę jak ja - to bym się tylko ugruntował w tych swoich ograniczających wyobrażeniach. Zamiast tego odpuściło coś istotnego, a ja zostałem zainspirowany do poznania czegoś nowego, czegoś fajnego dla mnie i otwierającego mnie na coś więcej. I to samo działa w drugą stronę - ogólnie oboje się inspirujemy i poszerzamy swoje horyzonty.

Różnicę które nas przerażały na początku i powodowały wiele emocji okazały się czymś, co tylko wzbogaca nasz związek. No, ale żeby do tego dojść wpierw musieliśmy uwolnić się od lęków że mogłoby to być powodem odrzucenia czy rozpadu związku. Przeszło w momencie, kiedy dotarło do nas że te wszystkie wątpliwości i lęki biorą się z tego, że tak cholernie nam zależy na sobie, bo tak bardzo się kochamy i dlatego tak bardzo się baliśmy, że coś mogłoby to zniszczyć :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2013-05-12, 13:05:45
O, Clint, napisałeś cennego dla mnie posta. W istocie tak jest że 2 osobom które myślą podobnie łatwiej się zakrecic. Ale jednak moim zdaniem wspolna droga życia i wspólny rozwój duchowy jest ważny.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-05-12, 13:23:00
Dla mnie najważniejsza w związku jest miłość, porozumienie, na gruncie wspólnej drogi. Dla mnie drogą jest wyzwalanie siebie z ograniczeń, poszerzanie samoświadomości, świadomości boskiej, im  bliżej z partnerem jesteśmy sami w sobie [ z osobna] bliżej świadomością- tym milej jest miedzy nami bo pole miłości poszerza się naturalnie aż do całkowitego porozumienia w przyszłości, zgodności, przepływu:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2013-05-12, 13:31:39
Może jestem nieco fanatyczna, nie wiem. Dla mnie kluczowe było znalezienie osoby, która będzie się rozwijała, pisała afirmacje i jeździła na regresingi. Chociażby dlatego, że większość mojego myślenia, działania od dawna skupiała się wokół takich tematów. Tak też mi się wykreowało. Pomimo tych konkretnych oczekiwań wiele się nauczyłam od partnera. Oboje potrzebowaliśmy czasu, aby znaleźć coś, co poza rozwojem nas interesuje. To jest dopiero wyzwanie! aby wspólnie szukać i znaleźć to co się lubi.

Aby funkcjonować w związku musiałam w ogóle zechcieć żyć, uzdrowić cały ten brak motywacji. Nauka gotowania, praca wokół siebie, zaspokajanie swoich potrzeb, celów. Bez tego nie da się myśleć o jakichkolwiek pasjach. Na to przychodzi powoli czas. Spodobało mi się, że partner interesuje się fotografią, a ja czymś innym, ale to w niczym nie przeszkodziło. Nie zmuszamy się na siłę do wymiany zainteresowań czy doświadczeń.

Wspólny rozwój w związku jest dla mnie bardzo ważny. Już przerabiałam próby związków z chłopakami, którzy zgadywali o co mi chodzi. Wiem, że generalizuję i jest to bardzo ogólne, ale takie podejście zupełnie mi się nie sprawdziło. Nie umiałam w żaden sposób udawać i zejść z pewnej granicy oczekiwań. Przy kreacji związku, podczas modlitwy i tak to zrobiłam najbardziej jak potrafiłam.

Super istotna jest harmonia, poczucie bliskości, wspólna chęc rozwoju świadomości. Także nastawienie na zmiany - bo czasami przychodzą takie chwile kiedy trzeba się przyznać, że zrobiło się źle. A osoba, która nie chciałaby czegokolwiek zrobić ze swoją wywalanką, byłaby dla mnie zwyczajnie męcząca.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-12, 13:55:10
Cytuj
Ale jednak moim zdaniem wspolna droga życia i wspólny rozwój duchowy jest ważny.
No jest ważny, dlatego było wiele wątpliwości i myślenia, bo w praktyce wszystko się okazało w pewien sposób różnić od wcześniejszych wyobrażeń na ten temat. Ostatecznie doszedłem do tego, że to właśnie wyobrażenia mnie ograniczały, bo ja sobie wcześniej coś wymyśliłem, a Bóg mi dał coś nieco innego. Gdybym się upierał że ma być po mojemu, to bym wiele stracił :D Teraz mi łatwo się z tego śmiać, ale z początku mi to dość mocno walnęło w światopogląd i musiałem sobie pewne rzeczy przemyśleć na nowo.

Nie mamy 100% gwarancji, że spędzimy ze sobą resztę życia. Może kiedyś nasze drogi się rozejdą, może nie. Nie ma najmniejszego sensu o tym myśleć. Liczy się to co jest teraz. A teraz jest nam niesamowicie dobrze ze sobą, jesteśmy oboje w tym związku szczęśliwi i spełnieni. Wcześniej dużo myśleliśmy i rozmawialiśmy o tym co może być w dalekiej przyszłości i doszło tylko do tego, że doszliśmy do absurdalnego poziomu, gdzie były wątpliwości co do tego co się stanie, jak ona będzie chciała mieć konia, a ja nie. :D

Bardzo, bardzo się kochamy i bycie ze sobą stawiamy ponad wszystko. Dla nas obojga szczęśliwy i spełniony związek był marzeniem numer jeden, ważniejszym od czegokolwiek innego. I teraz oboje czujemy, że dostaliśmy właśnie to na co czekaliśmy całe życie. I chociaż tak bardzo chcemy być ze sobą, nie potrafimy robić niczego wbrew sobie, bo jednak jednocześnie wciąż stawiamy swoje dobro na pierwszym miejscu. Dlatego nie boimy się mówić wprost, że czegoś nie chcemy czy coś się nie podoba. Dlatego ona się nie dała się wkręcić w rozwój na siłę wbrew sobie, a ja z miłości do niej pozwoliłem jej być taką, jaką chce być. I ja na ten moment nie mam żadnych oczekiwań z tym związanych. Nie wymagam i nie oczekuje czegokolwiek.

Najważniejsze jest jednak to, że całym sercem czuję że jesteśmy dla siebie stworzeni i że po prostu będzie dobrze. Dla mnie oczywistym jest to, że będzie się działo to co konieczne, abyśmy wzrastali w szczęściu i spełnieniu, a Bogu już pozostawiam jak to ma wyglądać - ja się nie zamierzam upierać, że ma to być w takiej formie, jaką sobie ubzdurałem. Tak wiele wcieleń niespełnienia i samotności nauczyło, że mnie że upieranie się przy swoich wizjach jak to ma być jest pomysłem do bani. Kombinowanie i kontrola są do bani. Wymyślanie, wymaganie i oczekiwanie jest do bani. Bóg ma tyle cudów do zaoferowania, więc najlepsze co można zrobić to zamknąć jadaczkę i po prostu Mu pozwolić działać oraz zaufać temu.

Bo tworzenie związku jest naprawdę banalnie proste. Wystarczy kochać i pozwalać sobie być kochanym. Trzeba odrzucić całe kombinowanie, wymyślanie, oczekiwanie, presjonowanie, żądanie, itp. itd. Im bardziej się tego uczę, tym cudowniej jest :)

Kocham moją partnerkę taką, jaką jest i nie mam potrzeby wrzucania jej w swoje ramki wyobrażeń o idealnym związku, jakie miałem wcześniej. Wyobrażenia zastąpiłem doświadczaniem tej cudownej harmonii jaka jest między nami i zrobiło się miło, spokojnie, błogo i miłośnie :)

Szczególnie, że jeśli chodzi o praktyczną stronę rozwoju - nie dość że ona przejawia naprawdę wysoką świadomość, to jeszcze naprawdę rozumiemy się nawzajem w pełni. Praktycznie niczego nie trzeba tłumaczyć, bo wszystko jest dosyć oczywiste. Z nikim się nie rozumiałem tak bardzo nawet w małej części, ba z żadnym z rozwojowiczów, którego poznałem na przestrzeni tych lat nie rozumiałem się tak bardzo. Ponadto przez te kilka miesięcy przebrnęliśmy przez wiele problemów i miałem okazję doświadczyć jak gładko to idzie, tempo zmian mamy naprawdę podobne.

Zresztą według mnie jak ktoś ma dobry kontakt ze swoją intuicją i wnętrzem (co można było sobie wypracować choćby we wcześniejszych wcieleniach), to może także się rozwijać przez najzwyczajniejsze doświadczanie życia w sposób świadomy. Mówienie, że jak ktoś nie korzysta ze standardowych technik to nie jest w stanie zbyt wiele osiągnąć jest dosyć ograniczającym przekonaniem i uogólnieniem.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2013-05-12, 14:02:40
Najlepsze jest to, że teraz mogę powiedzieć, że te różnice między nami to istny dar z niebios. Gdybym spotkał taką nawiedzoną rozwojowiczkę jak ja - to bym się tylko ugruntował w tych swoich ograniczających wyobrażeniach. Zamiast tego odpuściło coś istotnego, a ja zostałem zainspirowany do poznania czegoś nowego, czegoś fajnego dla mnie i otwierającego mnie na coś więcej. I to samo działa w drugą stronę - ogólnie oboje się inspirujemy i poszerzamy swoje horyzonty.
Złote słowa :)

Coprawda u mnie się jeszcze dużo rzeczy dogrywa i mam samozałożone embargo na mówienie, ale przynajmniej podpisać się mogę ;) Rękami i nogami.

Seba,
Wspólna droga życiowa i rozwój to podstawa.

Na wspólnej drodze życiowej naprawdę jest łatwiej, kiedy dwie osoby nie są takie same, kiedy mogą wymienić się uzupełniającym podejściem i postrzeganiem. (Uzupełniającym -- a nie ciągnącym w przeciwnym kierunku!)
Ale tu dupa wyjdzie, dopóki się nie uzdrowi bezpieczeństwa i bycia OK samemu ze sobą (i swoimi zainteresowaniami, pasjami, spojrzeniem itp). Bez tego, cały czas będzie się szukać aprobaty u partnera, wciskając mu na siłę swoje rzeczy i wołając "patrz! patrz! no powiedz że fajne!" Niezależnie od tego czy są realnie fajne czy nie, nawet zdrową osobę to zniechęci. Każdy brak pochwały będzie minusem, objawem dysharmonii i będzie się go odbierało jako odrzucenie (z tego lęku o którym pisał Clint) i oczywiście odrzucało też partnera.

No i oczywiście będzie się też krytykować jego wybory i zainteresowania, i odrzucać go na tej podstawie. I najprawdopodobniej to nie będą po prostu "inne" zainteresowania, tylko to będą te gorsze od naszych. A już przynajmniej mniej duchowe;)

Co do wspólnego rozwoju duchowego to oczywiście nie chodzi o to, aby się związać z osobą która będzie betonem i za 10 lat zostanie w tym samym miejscu. Ale czy naprawdę trzeba sobie mówić nawzajem afirmacje czy robić sesje? Tu znów niska samoocena może zagonić do sytuacji, w której będzie się krytykować partnera że zajmuje się takimi rzeczami jak masaż, czy psychoanaliza, czy buddyzm. Rozwój jest bardzo, bardzo, bardzo szeroką rzeczą. I, jak tu się często powtarza stwierdzenie z tym psim zębem i zaufaniem ;) jednego może inspirować łażenie po górach, innego gapienie w gwiazdy, czy w kamienie, czy w obrazy, czy programowanie. Dodatkowo są ludzie którzy nie potrzebują takich "technicznych" otoczek w stylu afek. No i spójrzmy prawdzie w oczy -- to są metody terapeutyczne, przy pomocy których miażdżąca większość ludzi na tym forum radzi sobie z własnym posranym dzieciństwem. A partner wcale nie musi mieć go równie posranego, aby nas zrozumieć -- więc i nie musi potrzebować tych technik. Nie ma co krytykować kolarza za to, że nie używa kółeczek bocznych ;)

W związku można stworzyć fajną synergię, w której nawzajem się wzmacniamy. Dla mnie (bo wiadomo, każdy ma swoje cele), teraz liczy się taka, która umożliwi nam widzenie szerzej. Gdybym był z osobą podobną mi, może i zyskałbym więcej siły skupionym na tym samym, ale czy rzeczywiście taka siła jest czymś potrzebnym w świecie ludzi rozwijających się? Jasne, we dwoje może będziemy w stanie naprzeć na zamknięte drzwy na tyle mocno, że je wyłamiemy, ale wolę żeby, kiedy ja robię przerwę od napierania, partnerka przeczytała napis "CIĄGNĄĆ" w nieznanym mi języku ;)

NINJA <10 min EDIT:P
Sposób rozwoju partnerki, który nawet początkowo negowałem przez mój fanatyzm >_< dał mi takiego kopa, że normalnie ledwie ten świat poznaję. Tzn ok, świat poznaję, ale ludzi nie -- i to zdecydowanie na lepsze :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-05-12, 14:30:34

[...] Rozwój jest bardzo, bardzo, bardzo szeroką rzeczą.

[...] Jasne, we dwoje może będziemy w stanie naprzeć na zamknięte drzwy na tyle mocno, że je wyłamiemy, ale wolę żeby, kiedy ja robię przerwę od napierania, partnerka przeczytała napis "CIĄGNĄĆ" w nieznanym mi języku ;)

Kiedys, ale umowmy sie, bylo to jakies sto lat temu, faktycznie mialam takie parcie na 'rozwojowego' partnera, w bardzo waskim rozumieniu. Chcialam, zeby chodzil na regresingi, naprawial kompa wylacznie z uzyciem reiki, w wolnym czasie rozkminial stosunki miedzy UNA i UBA i smokami wodnymi, a na slowo kupa marszczyl brew pod katem ach jaka wulgarna energia. Dzieki bogu sie wyleczylam :) zycie mi to zweryfikowalo. Rozwoj nie konczy sie na stukaniu afek, byc moze tam sie dopiero zaczyna. Jest tyle drog i tak wiele nas laczy, cudnie jest byc z kims kto zna inne jezyki  :) To jest tez kwestia pewnej dojrzalosci w rozwoju, gdzie w pewnym momencie czlowiek zdaje sobie sprawe, ze wiem, ze nic nie wiem, ze byc moze wszelkie struktury, ktore sobie gdzies tam natworzylam, zeby zrozumiec swiat i siebie nie sa juz potrzebne, i wowczas wychodzi sie poza ten krag i o dziwo, poza nim tez jest zycie, duchowosc, rozwoj. Jak to sie mowi, kiedy spotkasz Budde - zabij go i idz dalej.

Tak naprawde bardzo niewiele jest potrzebne, zeby 'byc duchowym', nie trzeba sie chowac za praktyka, czy forma - one w koncu zaczna uwierac, jesli jestesmy totalnie otwarci. I jak kiedys mialo dla mnie sens robienie tego czy tamtego, tak teraz ide w kierunku calkowitego upraszczania, a od partnera chce by po prostu utrzymywal umysl i serce otwarte, tam sie zawsze mozemy spotkac.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2013-05-12, 14:57:45
Clint
A nie wywala wam nienawiść i inne ciężkie emocje? Dla mnie to najtrudniejsza próba,  kiedy wychodzi mrok duszy, , przyznać się do niego przed samym sobą choćby relacja miała się posypac. Boję się że jak pozwolę sobie odczuwac te najcięższe rzeczy, a mocno odpychajace to zawsze będę ich doswiadczal. No ale powoli pozwalam sobie nawet na to
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-12, 15:56:58
Ola, Lynd :)

Ja w ogóle też zwróciłem uwagę, że sporo osób, nie wszyscy oczywiście, ale jednak dość istotna część rozwojowiczów z naszego regresingowego potrafi ludzi tak wrzucać do różnych kategorii z powodu rozwoju. I tak już słyszałem, że np. jedzący mięso to się w ogóle do rozwojowiczów nie zaliczają (albo przynajmniej krzywe spojrzenia jakby ktoś wielce grzeszył) albo też w drugą stronę - wybielanie wszystkich, którzy siedzą w środowisku, bo jak ktoś się tym zajmuje to musi być świetny i w ogóle. I wielkie zdziwienie że ktoś mógł się zajmować regresingiem kilkanaście lat, a mimo to mieć ostro nasrane w głowie - jakby samo stosowanie technik miało już cudowną moc :D Wiele osób w swym uduchowieniu potrafi oceniać innych ludzi na podstawie tego co jedzą czy jak się ubierają. Jakie to duchowe...

Generalnie powiedziałbym że jest dość klasycznie aniołkowo czyli po prostu mnóstwo odfruniętych, oderwanych od materialnego życia ludzi kręcących się głównie we własnym towarzystwie i bojących się ludzi "z zewnątrz". Jest ślicznie, kolorowo, tak duchowo bardzo, ale jak przychodzi co do czego to się okazuje, że po kilkunastu latach rozwoju że dzieciństwo ruszone tylko powierzchownie, że w związkach polepszyło się na zasadzie odcięcia się tylko od syfu i stworzenia sobie bezpiecznej klatki rozwojowego towarzystwa, praca męczy i nie satysfakcjonuje, itd.

Ja tutaj nie idę w drugą skrajność i nie wypinam się na metody i ludzi, bo wciąż to cenię i zamierzam korzystać zarówno z poznanych technik, jak i poznawać kolejnych wartościowych ludzi, którzy też przecież tutaj nie brakuje. Uważam tylko, że powstało tu dla wielu dość sterylne, sztuczne środowisko w którym można się czuć fajnie, ale to jest tylko złota klatka. Bo świat ma dużo więcej do zaoferowania, a nie wszyscy mają odwagę skorzystać, niektórzy wręcz się brzydzą ze swoim wciąż nieuzdrowionym stosunkiem do materii i pogardą do wszystkiego co "nieduchowe". A potem się spotykają tacy i nie potrafią nawijać o niczym innym jak rozwoju i wszystkim co z nim związane, jakby innych tematów już nie było.

A przecież chodzi o to, że mamy korzystać z tego co przesiąknięte jest Boskością, a nie duchowością, a to jest ogromna różnica! Moja partnerka więc nie musi siedzieć po uszy w duchowych klimatach, wystarczy że jest szczerze zakochana we mnie po uszy, a ta miłość się z niej wylewa na każdym kroku :D

A ja się też przy niej uczę odnajdywać Boskość w tym, co nie jest typowo duchowe i to jest cudowne. Ja miałem zawsze mocno nasrane w kwestiach stosunku do materii, dużo pogardy i niechęci, a przy mojej ukochanej to się zmienia w bardzo szybkim tempie. Choćby właśnie w kwestii zwierząt. Ja miałem w pś pogardę do ludzi jako niższych form życia, a tym bardziej zwierząt, które totalnie olewałem jako niewarte jakiejkolwiek uwagi. A teraz odkrywam tyle cudowności i przejawów Boga w tych kwestiach, że to się w głowie nie mieści. Więcej mi dała wspólna zabawa z jej szczurkami, niż jakaś tam np. wspólna praktyka oddechowa.

Dla mnie praktyki duchowe to tylko narzędzie, nie potrzebuje dzielić tego z drugą osobą. Wystarczy mi, że mogę potem się podzielić efektami tego i jestem z tym rozumiany i akceptowany (a jestem :P). Wyrywam się z klatki wyobrażeń o tym, że praktyki duchowe stanowią wartość nadrzędną w rozwoju i stanowią o jego wartości - dla mnie jest to coś ważnego do uświadomienia, czego potrzebowałem.

Cytuj
A nie wywala wam nienawiść i inne ciężkie emocje?
Cięższe emocje, jakie wywalały nam to głównie uderzały w siebie samych, niż siebie nawzajem. Zdarzyło mi się czuć trochę nienawiści do samego siebie, ale nawet nie były bliski tego, żeby czuć to do partnerki. Czasami zdarzyło się trochę wkurzenia i frustracji, a my generalnie wszystko mówiliśmy sobie wprost i razem nad tym pracowaliśmy. Nie zawsze wszystko wyszło od razu, szczególnie że wpierw trzeba było się przyznać przed sobą, ale ogólnie bardzo szybko się na siebie otworzyliśmy i dawaliśmy sobie mnóstwo wsparcia i akceptacji dla wywałek. Przede wszystkim nie traktowaliśmy ich śmiertelnie poważnie, ja już zresztą kiedyś pisałem, że jak będę miał związek z kimś kto ma podobny stosunek do tego jak ja, to będzie dobrze. I tak jest :) Zdarzyła się jedna większa wywałka, gdzie zdenerwowaliśmy się oboje na tyle, aby wyrzucić na siebie nieco złości, ale bardzo szybko skończyło się tym, że oboje stwierdziliśmy że my przecież nie chcemy tak do siebie mówić, bo za bardzo się kochamy, więc zaraz płakaliśmy, przepraszaliśmy się i mówiliśmy sobie bardzo ciepłe i miłe rzeczy :) A nawet nie zdążyliśmy się pokłócić, ani nic. Zresztą ogólnie mi się ani razu nie kłóciliśmy, zdarzały się dosyć emocjonalne rozmowy, ale pokłócić się nie udało, nawet jak się jakieś prowokacje pojawiły, szczególnie że z reguły jedna strona zachowywała więcej przytomności i wspierała tą drugą w poradzeniu sobie z wywałkami, zamiast się koncentrować na tylko na swoich "krzywdach" :P

Na ten moment już raczej się nie zdarza, żeby swoje emocjonalne wywałki wywalać na siebie nawzajem. Po prostu otwarcie rozmawiamy o tym co czujemy i nie traktujemy tego personalnie, bo wiadomo że emocje i obawy nie są logiczne i przede wszystkim nie wynikają z tego, jaka ta osoba jest naprawdę - więc czemu by je traktować śmiertelnie poważnie? U nas to normalne, że rozmawiamy o wszystkim o czym chcemy porozmawiać i nikt się o nic nie obraża. Dajemy sobie tyle wsparcia i zrozumienia, że naprawdę nie ma problemu żeby wyrazić najgłupsze nawet obawy. Wprost padają sformułowania w stylu "boję się, że mógłbyś mnie zostawić dla innej, bo..." "boję się, że w takiej sytuacji mogłabyś mnie zostawić i...", "źle się poczułem kiedy powiedziałaś/eś...", "w sytuacji X miałem poważne wątpliwości odnośnie Y", itp, itd. Nie ma tematów tabu, nie ma duszonych w sobie uczuć. Obije jesteśmy niesamowicie zachwyceni tym, że możemy ze sobą rozmawiać dosłownie o wszystkim, że możemy wyjawiać wszelkie swoje wątpliwości, a nawet rzeczy wstydliwe i głupie. A wychodziły naprawdę różne rzeczy i to takie, że nawet nie będę ich pisał na publicznym forum :D

My się nie kochamy tylko jak jest różowo i sweetaśnie, ale cały czas. A to oznacza, że nie boimy się swoich wywalankowych stanów i je w pełni akceptujemy. Bo czemu miałbym nie akceptować, że partnerka się wkurza o coś bez sensu, jeśli mi się też zdarzy wkurzyć o coś bez sensu? Jesteśmy ludźmi i to normalne, że nam czasem wywala i robimy bądź mówimy rzeczy, których potem żałujemy. A my i tak sobie twardo okazujemy mnóstwo miłości niezależnie od tego, co by się nie działo z tą drugą osobą, bo po co być krytycznym rodzicem, skoro można być kochającym partnerem? :P A to jest takie cudowne, bo ja nigdy przenigdy nie czułem się tak totalnie i w całości akceptowany przez nikogo, a tutaj to dostaje w 100% i jest mi z tym niesamowicie wspaniale :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-12, 16:11:40
Clint
Przypomniał mi się dowcip:
Wraca świeżo poślubiony małżonek do domu. Głodny, jaj diabli, a zona siedzi na kaloryferze.
Małżonek - Co robisz kochanie?
Żona - odgrzewam Ci obiad.

To jest ta faza, którą akurat przeżywasz w związku :)
No ale życzę Ci, żeby sie to nie znieniło :)

Fajnie, ze Twoja dziewczyna nie jest skora do kłótni. Radko się takie zdarzają, oj rzadko, nawet w rozwojowym środowisku.
A może tylko ja rzadko takie spotykam?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2013-05-12, 16:16:32
To ja chyba tkwie w jakiejś strefie mroku na temat bliskich relacji bo wydaje mi się z osobą na której mi zależało niemożliwe,  żeby rozmawiać o wywalkach, akceptowaniu itd. Niby mógłbym ale w sercu czuję jakiś mrok. Sporo poplakuje ostatnio że mi nie wychodzi z Kobietami w bliższych relacjach. I trudno mi się czuć dalej z tym nie w porządku... Czuję że poza tym wszystkim jest dla mnie mnóstwo możliwości spełnionych związków, a mnie wciąga strefa mroku z moją polowka. Oczyszczam to,  czuję że wracam do poziomu w którym byłem poznając ją, jak tam dotre to coś się przewartosciuje pewnie i stworze coś nowego, lepszego. Póki co wchodzę w te emocje które mi wychodzą z serducha

Lechu to było tak:
Mąż mówi że jest głodny a żona "podgrzeje ci-puszkę" :P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-12, 16:35:28
Leszek
No nie wiem czy to kwestia tej fazy, skoro jakby nie spojrzeć wyglądało to tak, że na początku, przez pierwsze tygodnie to wiadomo - był mega entuzjazm, dzika radość, itd. Potem emocje ochłonęły i się zaczął etap narastających wywałek, gdzie momentami było to męczące, bo za dużo analizowaliśmy, a czkawką odbijały się jeszcze obciążenia z przeszłości, ten brak zaufania który nie zdążył się jeszcze zbudować, itd. No i to trwało tak ze 2 miesiące, gdzie było wiele emocji i różnych wątpliwości (choć między wywałkami było cudownie), a partnerka dostała nawet zapalenia płuc od tego emocjonalnego przeciążenia(ona to przechodziła nieco ciężej niż ja). No i potem przekroczyliśmy pewną magiczną granicę, gdzie w końcu dotarliśmy do sedna tego wszystkiego co nas coraz bardziej męczyło od początku i zrobiło się w końcu naprawdę spokojnie, bezpiecznie i miłośnie :) Teraz o wszystkim rozmawiamy z zupełnie innego poziomu :D No i z każdym dniem uczucie rozkwita, a dosyć intensywny związek mamy, bo jakby nie spojrzeć z powodu naszej sytuacji mogliśmy sobie pozwolić na to, żeby utrzymywać kontakt ze sobą codziennie - co oznaczało w praktyce całe dnie rozmów i generalnie życie się nam kręciło tylko wokół siebie nawzajem, dopiero od niedawna wracamy do świata :P A to swoją drogą niesamowite jest, bo my poświęcaliśmy sobie mnóóóóóóstwo czasu, setki albo i więcej godzin na kontakcie ze sobą i nie tylko nie było ani przez chwilę żadnego zmęczenia czy przesycenia, ale wręcz coraz milej i fajniej jest, a rozmowy nie mają końca. Zawsze jak dzwonimy tylko na 5 minut, to się kończy przynajmniej godziną rozmowy :P

A co do kłótni - to przyznam, że sam nie wierzyłem we własne szczęście, bo też miałem takie wyobrażenia na temat kobiet i jakby nie spojrzeć głównie takie spotykałem. No ale trafiła mi się prawdziwa perełka, która z charakteru szczerze mówiąc pod wieloma względami przypomina bardziej typowego faceta niż kobietę :D Żadnej potrzeby kupowania jej badyli, obchodzenia rocznic, długich zakupów, nawet kosmetyków praktycznie nie używa - no pod wieloma względami daleka jest od typowych, stereotypowych wyobrażeń na temat kobiet (sama zresztą twierdzi, że na ogół faceci są przyjemniejszym towarzystwem w obyciu), a przy tym jest niezwykle kobieca i seksowna - no ideał normalnie :D To jest tak mądra, dojrzała i praktyczna kobieta że sam sobie zazdroszczę :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-05-12, 16:49:20

Dla mnie praktyki duchowe to tylko narzędzie [...] Wyrywam się z klatki wyobrażeń o tym, że praktyki duchowe stanowią wartość nadrzędną w rozwoju i stanowią o jego wartości [...]


To jest baaaardzo wazne stwierdzenie, hi5!
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2013-05-12, 16:59:40
Clint

Post z 15:56:58 ,jest po prostu genialny :))
Dlatego m.in nigdy nie jezdze na warsztaty z rozwojowcami,ktore trwaja dluzej niz tydzien,po prostu nie wyrobilabym:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-12, 17:00:21
Clint
 Ciewszę się razem z Tobą :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-05-12, 17:08:27
Ale fajnie takie cudowne relacje poczytać :) dobrze wiedziec, ze jednak udane związki są mozliwe
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-05-12, 17:09:55
Clint, super. Naprawdę super.

I dla mnie najważniejsze jest to, ze dwie osoby potrafią ze sobą rozmawiać, chcą tego, są otwarte i szczere, i nie traktują nawet emocjonalnych rozmów, jako kłótni. Bo jak na razie to spotykałam partnerów, którzy nie dość, że uważali, iż rozmowy nie mają sensu, to jeszcze każda najmniejsza niezgodność, każda dyskusja była przez nich określana jako kłótnia.

A jak chciało się porozmawiać poważniej, także o tym, co np.: dręczy partnera, to były odpowiedzi typu: "Nieważne", albo zamykanie się na 3 spusty. Mam nadzieję, że w końcu spotkam bardziej otwartego mężczyznę.

Tez uważam, ze narzędzi rozwoju jest mnóstwo - i grunt, by druga strona była samo(świadoma), otwarta, szczera wobec siebie i innych, potrafiąca kochać, doceniać i pozwalająca siebie kochać, doceniać itp :)

Nie potrafiłabym za to zaakceptować palącego czy pijącego partnera; nie wiem, czy to jest fanatyzm;) ale z pijącym próbowałam i był to cholerny dyskomfort, tym bardziej, ze nie dało się wypracować żadnego porozumienia w tej kwestii - pan po prostu nie szanował moich próśb, by np.: nie pił u mnie w domu, i miał nastawienie, ze "to moje widzimisię" i powinnam się leczyć z niechęci do alkoholu ;) A sam potrafił popijać dzień w dzień (i to trunki typu whisky) i uważał, ze to nie jest alkoholizm;) Przy takim nastawieniu, ze "to moje widzimisię", a jego potrzeby są najważniejsze - po prostu znajomość się zakończyła.

To był fanatyzm z mojej strony czy zdrowa ochrona swoich granic? Wg mnie to drugie.

Z jedzącym mięso pewnie też miałabym pewien problem, szczególnie gdyby zachowywał się nieakceptująco i prowokująco wobec tego, ze sama tego mięsa nie jem, (z czymś takim też się spotkałam) i jeszcze np.: wymagał, bym mu mięcho na obiadek szykowała ;) No way :D

Zatem pewne podobieństwa po prostu ułatwiają relację. Zaś kiedy to, co różni, jest akceptowane przez obie strony i wpływa inspirująco - to jest po prostu bosko!:)


Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-12, 17:20:32
Jeszcze raz podkreślam,ze należy mieć wymagania wobec partnera NA ETAPIE KREACJI.
Po tym etapie pozostaje konsumować owoce swej kreacji i być zadowolonym z tego, co wyszło. :)

No i warto pamiętac, że partner nie jest psychoterapeutą. No chyba, że ma taki zawód. Ale ... może w domu chcieć po prostu odpocząć.

Tu mi się przypomniało, jak jeden z moich klientów wpadł na genialny pomysł. Związał się z prostytutką, bo lubił dużo seksu i to w róznych, oryginalnych układach. Po kilku miesiącach był zdziwiony, że jej się nie chce uprawiać z nim seksu. I wyjaśniło się - kiedy ona wraca do domu, po całym dniu (nocy) pracy, to wreszcie chciałaby odpocząć, a jemu dopiero przychodzi ochota na baraszkowanie!
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-12, 17:25:08
:)

Leszek
Fajne kobiety generalnie są, ale za Tobą to chyba po prostu lata karmicznie cała wataha dzikich bab, która Ci przy okazji popsuła mocno wizerunek kobiet jako takich :P A dzikie rozwojowiczki to już w ogóle specyficzny gatunek, bo zachowania DDA pod przykrywką duchowych mądrości są podwójnie irytujące, a Ty to pewnie już nie tylko karmicznie, ale nawet z powodu swojego zawodu trafiłeś na całe mnóstwo takich.

Zresztą post Hydrozagadki jest dowodem na to, że to nie jest kwestia płci, a wyobrażeń na temat tej przeciwnej płci :D

No i ja nawet nie wiem o co chodzi z tym przypisywaniem cech charakteru czy zachowań określonym płciom. No jasne że społeczne uwarunkowania wpływają mocno na prawdopodobieństwo pewnych rzeczy u określonej płci, ale my tu przecież celujemy w związki z ludźmi wychodzącymi grubo po za schematy. Ja nie widzę zbyt wielkich różnic w charakterze, sposobie postrzeganiu rzeczywistości czy zachowaniach między mną, a partnerką - przynajmniej takich wynikających z naszej płci, bo większość jakichś tam różnic wynika raczej z różnych doświadczeń z przeszłości, które nas ukształtowały, a nie dlatego że ona ma cycki, a ja penisa. No ale my jesteśmy tacy specyficzni - ja jestem daleki od stereotypowego faceta, a ona od stereotypowej kobiety i jest nam z tym świetnie :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-05-12, 17:40:10
Mam cały czas konkretne wymagania wobec partnera na etapie kreacji :) tzn. otwarty, szczery, kochający, pozwalający się kochać, (samo)świadomy, pozytywnie inspirujący, harmonijny, nie palący, nie pijący, najlepiej wege lub akceptujący swobodnie.

Z ostatnim panem było tak, ze jak go przyciągnęłam, to twierdził, ze nie pije, jest wege i interesuje się samoświadomością i rozwojem duchowym. Rzeczywistość to nieco zweryfikowała ;)

Próbowałam, czy nie da się z tej znajomości wyciągnąć mimo to czegoś sensownego i choćby przyjemnego ;) - ale w ten sposób się nie dało, jak pan nagle nawrócił się pod wpływem stresów (rok temu był w trakcie rozwodu) na alkoholizm ;)

"Zresztą post Hydrozagadki jest dowodem na to, że to nie jest kwestia płci, a wyobrażeń na temat tej przeciwnej płci :D" - to znaczy? Ja nie mam wyobrażeń, że wszyscy panowie nic nie mówią i są pozamykani; znam wielu mężczyzn, którzy tacy nie są...a jednak tacy mi się przyciągali, choć na pierwszy rzut oka (szczególnie ostatni) wyglądał na otwartego i szczerego.

Gdzie zatem tkwi błąd pierwotny? Pierwotnie nie miałam (świadomie) żadnych tego typu negatywnych wyobrażeń o facetach. A teraz szczerze mówiąc, im więcej mam takich zdarzeń w swoim życiu... i im częściej z takimi zachowaniami z męskiej strony się spotykam (jak niezdecydowanie, nie wiedza czego się chce, cynizm, olewactwo, zamykanie się itp) tym stopniowo zaczynam się coraz bardziej czuć wkurzona i zirytowana, a to nie wspomaga kreacji ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-12, 17:42:18
Clint
 No to mnie podsumowałeś :)
Ale to prawda, bardzo trudno jest zmienić swoją orientację wobec kobiet, jeśli przez tysiące lat się ją podtrzymywało.
Pamiętam, jak we wrześniu początkująca osoba na sesji regresingu odreagowywała mi takie przez wiele wcieleń przekazywane mądrości na temat tego, jak postepować z kobietami wg. ... bardzo doswiadczonych mężczyzn (ojców, dziadków). Do niczego dobrego mnie one nie doprowadziły. A popsuły i to, co było dobre i harmonijne. I teraz dopiero odgrzebuję to, co najlepsze :)
Lepiej późno niż wcale. :)

O, ooo. właczyło mi się poczucie winy za to,że zawiodę te wszystkie "potrzebujące", które na mnie liczyły, bądź mnie wykorzystywały.
Jeszcze niezdecydowane, ale na pewno NIE dla nich!

hydrozagadka
Takie wzorce mogą tkwić głęboko w podświadomości i byc wynikiem przygotowywania CIę w poprzednich wcieleniach przez doświadczone kobiety do zycia małżeńskiego.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-05-12, 17:47:23
To znaczy? Że gdzieś w pś mam jeszcze przekonania, że mężczyźni są głupi, niezdecydowani, olewają kobiety itp? ;) I te "mądrości" kiedyś mogły być przekazywane z pokolenia na pokolenie w gronie kobiet?

O to chodzi? :)

Na razie to mi zaczęło wywalać wkurzenie na facetów po tym wszystkim ... i to takie w stylu kapłanki Kali ;) w szczegóły może nie będę wchodzić :D (i to jest na pewno do odreagowania)

I jeszcze jedno "partner nie jest psychoterapeutą" - ok, z tym się zgadzam - ale póki druga strona sama się nie otworzy, nie zdobędzie na zaufanie i nie powie, o co jemu chodzi, co go dręczy lub z czym ma problem - to marnie wyglądają wg mnie jakiekolwiek próby bliskości i bliższej relacji. Tym bardziej, kiedy dana osoba ewidentnie jakieś problemy ma... i jedynie może je wykorzystywać do akcji "mam problemy, wiec nie muszę brać odpowiedzialności za swoje zachowanie" plus "masz na mnie uważać, bo mam problemy i inaczej się zamknę" ;) (typowe DDA).
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-12, 17:55:48
Hydrozagadka
Bo mi się przypomniało jak kiedyś pisałaś coś z żalem o tym na jakich facetów trafiasz, a teraz w tym poście wyczułem podobne odczucia (pewnie tylko na poziomie pś, ale zawsze :P). Tak to po prostu odebrałem jakbyś za bardzo nie wierzyła w realną możliwość spotkania tutaj i teraz takiego fajnego faceta dla siebie i jakby to było przesiąknięte właśnie negatywnymi wyobrażeniami na temat facetów, jakimś żalem że są tacy, a nie inni(a szczególnie Ci na których trafiłaś i mieli być tacy fajni, a się okazali...). Świadomie wiesz co i jak, ale w pś pewnie siedzi jakieś pomieszanie z poplątaniem. Takie przynajmniej mam odczucia :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-12, 18:03:54
Asia

Mi się to wydaje dość proste: przeafkować można że się zasługuje na.....to czego Ci brakowało. I zobaczyć co pś wyrzuci.
A także że związek, partner jest bezpieczny, korzystny:)
Ja tak teraz postanowiłam zrobić. Wiem, że w końcu dojdę do stanu zadowalającego. Póki co nie będę kreować związku, przyciągać, tylko pozbędę się tego co było nie tak. Do skutku:)

Postanowiłam nawet pojechać po bandzie, że zasługuję na harmonię z moim połówkiem, na jego miłość, akceptacje, zrozumienie, przebaczenie:)
Żeby już w pś żadne kwiatki nie zostały.


Clint


A ja tam lubię dostawać badyle:D I zakupy też lubię, choć ostatnio mniej mi się chce, dla mnie to fajna wręcz plastyczna zabawa, zwłaszcza z partnerem:) Chodzenie na dobre jedzonko, świętowanie walentynek, czy rocznicy z partnerem też jest miłe.
I nie uważam, żeby to było jakieś nie teges.
Ludzie, zarówno kobiety jak i mężczyźni lubią różne rzeczy, ja spotykam takich mężczyzn, którzy lubią gotować, lubią modę, kupowanie ciuchów i to jest bardzo fajne:)
Ważne by się dobrać. Uważam, że nie ma co oceniać, że ktoś jest bardziej wartościowym materiałem na partnera, czy partnerkę, tak ogólnie. Bo to tworzy tylko wyobrażenia i umniejsza.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-05-12, 18:11:05
Laka, no niby tak.... i właśnie na zasługiwaniu się skupiać staram - ech. Wywala. M.in,. to co teraz jest pokłosiem tej wywałki ;)

"Póki co nie będę kreować związku, przyciągać, tylko pozbędę się tego co było nie tak. Do skutku:)"
A ja już w to nie wierzę też - uważam, że nie da się w pełni "samemu naprawić" - bez praktyki, doznania wzajemności, czułości, miłości, akceptacji i zrozumienia po obu stronach.

Clint - fakt jest faktem, że rzeczywiście mam coraz mniej wiary w to, ze spotkam w tym życiu partnera, tak ze obopólnie będziemy sobie pasować, kochać się wzajemnie, wzajemnie chcieć i być gotowymi by być ze sobą itp. itd. I coraz mniej mi się chce poznawać nowych (choć to robię i pozytywnie staram się do tego nastawiać) - po prostu za długo to wszystko trwa. I żal jest, a jak. I to wiem, ze jest do odpuszczenia i odreagowania - ale jak tak sobie myślę, ze odpuszczę po jednym, a potem trafi się kolejny "dupek" (taaak;), to znów mi się odechciewa.

A serio początkowo miałam bardzo pozytywne nastawienie do mężczyzn, to oni mnie sami szokowali tym, jacy są - nie spodziewałam się takich akcji od strony mężczyzn, póki ich nie doświadczyłam.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-12, 18:13:16
Asia

Ja dziś pracowałam z ta harmonią miłością i czułam ze fajnie się przepracowuje temat.
A za chwile na ciało mi na maksa wywaliło, na moją kobiecość, atrakcyjność, niechęć do siebie. Dziwne, nie widzę związku za bardzo.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-05-12, 18:14:39
Ciało ma jak najbardziej związek z miłością i harmonią w relacji z partnerem przecież. (?)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-05-12, 18:15:52
Mahomet na kobietę swego zycia czekał aż 53 lata. Ona wtedy miała 9 lat.
Tak więc, wiek nie ma nic wspólnego a właściwym czasem spotkania najodpowiedniejszej osoby.

Laka
Podświadomośc nie chce być atrakcyjna dla facerta, albo się w ten sposób broni przed tym czego nie akceptuje, a prawdopodobniej, czego się straszliwie boi.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2013-05-12, 18:16:42
Hydzia, a nie masz przypadkiem czegoś takiego że chcesz coś udowodnić mężczyznom? Albo światu, czy komuś, że jesteś bardziej od nich zaradna, mądra, otwarta, cośtam?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-12, 18:45:00
Cytuj
A ja tam lubię dostawać badyle:D I zakupy też lubię, choć ostatnio mniej mi się chce, dla mnie to fajna wręcz plastyczna zabawa, zwłaszcza z partnerem:) Chodzenie na dobre jedzonko, świętowanie walentynek, czy rocznicy z partnerem też jest miłe.
I nie uważam, żeby to było jakieś nie teges.
Sry, bo się mogłem niejasno wyrazić. Ja nie uważam żeby cokolwiek z tych rzeczy było nie teges. Po prostu ja nie miałbym na nie ochoty, więc wyraziłem swoją radość z tego powodu, że moja partnerka jest tak świetnie ze mną dobrana, że obchodzi ją to samo co mnie. Co do Walentynek i innych świąt, to my i tak celebrujemy tak bardzo każdą chwilę razem spędzoną, że to nie robi różnicy - się śmiejemy, że Walentynki to mamy codziennie :D

W każdym razie sens mojej wypowiedzi był taki, że wiele steretypowych kobiet bardzo lubi różne takie rzeczy symboliczne i w ogóle, a faceci są bardziej praktyczni. Ja też jestem dosyć praktyczny i choć lubię też trochę różnych takich symbolicznych gestów dla przyjemności, to na pewno nie pozwoliłbym żeby przysłoniły one praktyczne aspekty życia np. spotkanie się specjalnie w środę w Walentynki, mimo że czwartek by bardziej pasował. No i moja partnerka podziela takie podejście, ba wręcz powiem, że chyba nigdy nie spotkałem tak praktycznej kobiety (pod tym kątem jest jak typowy facet :D). Dlatego nasza pierwsza randka, kiedy po raz pierwszy widzieliśmy się na żywo - z powodu warunków (ciężka zima i brak sensownych miejscówek) wyglądała tak, że przesiedzieliśmy cały dzień w wygodnym i intymnym kąciku co prawda gdzie nikt nas nie widział, ale w pubie, gdzie zza korytarza śmierdziało nieco piwem, a potem jacyś studenci śmiali się głośno z kawałów o penisach i żydach. Na dodatek żeby zaoszczędzić, bo kasy trochę na pociągi szło - żywiliśmy się cały dzień kanapkami zrobionymi wcześniej w domu. Herbatę na ogrzanie kupiłem, to muszę sobie przyznać :D I to wszystko nie miało żadnego znaczenia, bo liczyło się tylko to, że jesteśmy razem - śmialiśmy się, że moglibyśmy się tulić nawet w kanałach, ale grunt żeby razem. I to jest podejście o którym zawsze marzyłem - żeby dla partnerki było ważne to, co naprawdę jest ważne.

Na drugiej randce poszliśmy na spaghetti, które okazało się obrzydliwe i na dodatek bekaliśmy po nim przez kolejną dobę :D I tu też mimo, że nasza druga randka - czuliśmy się na tyle swobodnie, aby normalnie bekać i się tego nie wstydzić - w końcu normalna reakcja organizmu. I się zdziwiłem, że jestem jej pierwszym facetem, który traktuje to jako coś normalnego, bo pozostali twierdzili że kobiecie nie wypada :D

Totalna swoboda i naturalność jest jedną z największych zalet mojego związku, którą naprawdę bardzo doceniam. Bo ja osobiście nie wyobrażam sobie takiej steretypowej kobiety która by patrzyła na moje wygłupy jak na zachowania niedojrzałego chłopca, która by była oh i ah wprowadzając jakieś sztuczne zachowania czy inne dyrdymały. Bleeeh. Ja mogę z moją ukochaną potańczyć na środku starego rynku, żywić się kanapkami, żartować na temat cycków i uciekać w środku nocy przed wilkołakami w lesie. Nie wiem gdzie bym znalazł drugą taką. Bóg jest wielki :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-12, 18:46:58
Jedyne co mi przychodzi do głowy tak świadomie, to mogę się bać odrzucenia ze względu na jakieś ułomności ciała. Ale to chyba za płytko. Miałam już wcześniej jakieś jazdy z tym, ale zablokowałam się w sumie jak zaszłam w ciążę w tym wcieleniu.
Do tej pory się nie odnalazłam po tym. Dla mnie bycie matką, ciąża itd jest tak anty kobiece i antyseksowne jak tylko się może.
Bycie matką, bycie w ciąży a bycie seksowną, atrakcyjną kobietą, jest dla mnie jakby nie do pogodzenia.

Dzięki za podpowiedzi.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2013-05-12, 18:58:26
Laka
A co by się stało jakbyś sobie dała więcej miłości, nie parterowi, ale samej sobie?
Jest to możliwe?
I czy chcesz to zrobić dla siebie?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-12, 19:51:31

A serio początkowo miałam bardzo pozytywne nastawienie do mężczyzn, to oni mnie sami szokowali tym, jacy są - nie spodziewałam się takich akcji od strony mężczyzn, póki ich nie doświadczyłam.
Też tak mialam. Po latach dotarłam, że ja byłam wcieleniami wychowywana na do wyzszych celow niz zwiazki z mezczyznami. Moje fajne początkowe nastawienie przyciągalo mi mądrych facetow, ale kumpli. Dopóki pś nie zaakceptowala, ze partner jest celem tak waznym, ze mozna to zrealizowac nic nie dawalo rady...A potem dalo:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-05-12, 20:53:35
Przypatrując się staraniom wielu osób o związek dochodzę do wniosku, że z tymi kreacjami jest tak jak z matematykami, którzy próbują udowadniać pewne fizyczne możliwości w życiu za pomocą wzorów matematycznych. Tacy matematycy nie biorą pod uwagę, że życie ma swoje niedające się okiełznać prawa i wszelkie obliczenia powinny uwzględniać poprawkę na te prawa. Prosty przykład. Obliczamy ile koni potrzeba do ciągnięcia wozu załadowanego 1,5-tonowym ładunkiem wiedząc, że jeden koń pociągnie wóz załadowany do wielkości 1 tony. Z obliczeń wychodzi, że 1,5 konia. W tym momencie musimy wziąć poprawkę na biologię. Nie możemy przeciąć jednego konia na pół, tylko musimy zaprząc 2 konie.

Podobnie jest ze wszystkim, również z kreacją związku. Istnieją prawa natury, których nie da się przeskoczyć i trzeba być na nie gotowym, jeśli nie chcemy rozczarowań. Np. niezbyt urodziwa panna może sobie oczywiście wykreować pięknego i przystojnego pana, jednak powinna być gotowa na to, że taki partner może w końcu uwolnić się od wzorców, które go do tej pani przyciągnęły i zacznie oglądać się za bardziej odpowiadającymi swojej naturze, czyli bardziej urodziwymi. Tak samo starszy pan może wykreować sobie młodą, rozwijającą się duchowo dziewczynę. Jednak im szybciej taka panna się rozwija, tym szybciej odezwie się biologia i w pewnym momencie zada sobie pytanie: "co ja robię ze starcem?".

To tylko przykłady, a takich zależności jest cała masa. Jeśli ktoś na poważnie pragnie trwałego związku powinien wrzucić do kreacyjnego "komputera" tego typu poprawki, bo do końca życia będą go spotykały tylko rozczarowania.

Związek z połówką, z którą ma się 100% harmonii, jeśli nie jest to wpisane w karmę tego wcielenia, to mit. Jeśli druga połówka nie ma w swojej karmie bycia z nami, to nawet jeśli się ją przyciągnie, nie da się z tego stworzyć trwałego związku. Wiem, że wiele osób łudzi się, że karmę da się w całości przepracować. Może i tak, ale na pewno nie można zmusić do tego połówki.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-05-12, 21:22:33
No właśnie, Mirek dobrze to napisał. Plan karmiczny ma wielkie znaczenie moim zdaniem.
Mam wrazenie, ze przed wcieleniem moja ps wymysliła sobie,  ze na to zycie mam nie mieć związku i byc całe wcielenie sama. Taki dusza ustaliła plan dla mnie na tą inkarnację i nijak nie mogę tego przekroczyc
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-12, 21:28:56
Indra
Leszek sprawdza coś takiego. Mnie właśnie otrzeźwił, bo też byłam pewna że się nie da :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-05-12, 21:36:24
No to chyba i ja kiedyś się pokuszę i sprawdzę,  choć póki co wszystko wskazuje na to,  że dusza zaplanowała mi opcję forever alone :-) ale na pewno warto sie upewnić
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: dscorpio10 w 2013-05-12, 21:38:06
Indra jak wy to sprawdzacie? Ciekaw bylbym co ja sobie wzialem na to wcielenie :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-12, 21:40:18
Indra

Nawet jeśli tak Twoja dusza (?), pś tak ustaliła to można to zmienić:)
Pewnych rzeczy ktore już się dokonały nie zmienisz, ale inne można.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-05-12, 21:46:02
Dscorpio
Ja nie sprawdzam,  tylko wnioskuję po tym,  jak mi się w życiu i kreacji układa. A sprawdzić może ktoś widzący

Laka
Może i można takie rzeczy zmieniać,  mam przynajmniej taką nadzieję
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-05-12, 21:47:23
Ja tez zgadzam sie z Mirkiem. Dodalabym tez cos od siebie: czasem jak czyta sie forum to widac pewne zachwianie rownowagi, ze wiele osob chce wydawac komendy (Bogu / WJa czy jak tam jeszcze zwal) z poziomu ego. Ja to widze tak, ze moim zadaniem w zyciu jest otwierac sie na inspiracje z gory i przyjmowac to co przychodzi, a nie wydawac 'polecenia' i podtrzymywac w sobie frustracje, ze ciagle jeszcze czegos nie mam. W taki sposob mozna sie dorobic nerwicy, ze o rozczarowaniu rozwojem nie wspomne. Oczywiscie, warto pracowac z podswiadomoscia, zeby zrezygnowala z torpedowania tego co przychodzi z gory, warto pokazywac jej, co swiadomie chcemy wybrac, wrecz przebywac w tej wibracji, ktora wydaje sie nam pozadana, wzbudzac w sobie wdziecznosc i radosc, ale upieranie sie na dany wynik jest bardzo krotkowzroczne. Otwartosc na boskie niespodzianki, pewien rodzaj pokory, wzbudzanie w sobie swiadomosci, ze wszystko czego potrzebuje jest mi dane w najlepszym dla mnie momencie to moim zdaniem klucz.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: dscorpio10 w 2013-05-12, 21:49:00
Chodzilo mi o to czy mozna to tak po prostu sprawdzic, czy tez to wychodzi tylko na sesjach regresingu tj musze sam sobie to przypomniec :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-05-12, 22:02:57
Pewnie w sesji tez mozna,  ale chyba najlepiej dac to komus do analizy
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2013-05-12, 22:04:18
Gdy 9 lat temu kreowalam związek miałam różne oczekiwania, ale dwa najsilniejsze 1 by partner się rozwijał i miał wysoką świadomość duchową, 2 by był bogaty ( prosperita to byl mój najtrudniejszy temat wtedy i liczyłam, że da sie to jakoś obejść:-)). Tylko pierwsze się sprawdziło, ale cały czas czułam, że wszystko idzie w dobrym kierunku. I dobrze czulam :-). Ze niezwyklym wsparciem, mądrością partnera i moimi zaslugami karmicznymi wszystko potoczyło się o wiele lepiej niż oczekiwałam w naszym życiu i w temacie prosperity. nie zawsze warto się upierac by bylo " po mojemu".:-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2013-05-12, 22:06:30
Ja robilam analize Plan Karmiczny Duszy u Ani Atras i ona napisala,ze w takiej analizie badana jest zawsze ta czesc duszy ,ktora aktualnie przebywa w ciele.Energia duszy podlega wymianie ,co jakis czas ,plan zadan ulega ZMIANIE,dostosowujac sie do zmian w zyciu i tego ,co dusza zdazyla uzdrowic i rozwinac w sobie.Wiec wychodzi na to ,ze wszystko mozna zmienic tak naprawde:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-05-12, 22:08:30
Lyndzik - nie mam już od dawna ochoty niczego udowadniać; Ani zadawać się z takimi osobami, które forsują swoją wizję, najczęściej na maksa zaślepioną i nie da się z takimi w ogóle normalnie porozmawiać. A już powiedzieć takim, ze są jeszcze inne opcje i możliwości, to w ogóle.

Iustitia - dzięki, coś w tym może być; poruszyło mnie, co napisałaś.

Leszek - jakoś nie wierzę za bardzo w to, ze panienka w wieku lat 9 rzeczywiście była szczęśliwa w związku z 50 parolatkiem; Bo że odwrotnie - w to jeszcze jestem w stanie uwierzyć ;)

Mirek - czyli brzydcy z brzydkimi, piękni z pięknymi, bo takie jest prawo natury? ;) A ponoć piękno to kwestia gustu i wnętrza; i nie to piękne, co większość uważa za piękne, lecz to co nam się podoba - czemu akurat nie miałaby się naprawdę podobać komuś osoba nie uważana przez większość za piękną? Przecież tak bywa - i z mężczyznami, i z kobietami; Taki np.; Brad Pitt - ileś tam panienek uważa go za bożyszcze, a mi nigdy się nie podobał, dla mnie był i jest brzydki; Za to Ci aktorzy, których ja uważam za ładnych/interesujących - dla innych osób są brzydcy;

Choć oczywiście zgadzam się, ze pewien realizm i trzeźwe myślenie w kreacji się przydaje - ale może tez być ograniczeniem; Warto pozbywać się ograniczeń - np.: taki Nick Vujcic nie przejmuje sie tym, że nie ma rąk i nóg - i ma naprawdę piękną, w pełni sprawną zonę. Wg tego, co napisałeś, powinien się spodziewać, ze jak żonie np.; przejdzie misjonarstwo;) to go rzuci i będzie musiał sobie poszukać innej niepełnosprawnej.

Ola - otwieram się na inspiracje z góry, nigdy nie odrzucam na pniu, tego co do mnie przychodzi... wyciągam też z tego nauki; Ale mimo to chciałabym w końcu zaznać pełnej wzajemności w uczuciach, wysokiej harmonii realnej i pierwotnej, prawdziwej bliskiej relacji. Jak na razie w takiej nigdy nie byłam (w tym życiu, jak i w wielu poprzednich). Czy to jest już rozkazywanie z poziomu ego, skoro bardzo tego chcę? Jestem wdzięczna za to, co spotkało mnie dobrego w tych relacjach poprzednich, czego się nauczyłam... ale nie odpowiada mi to, ze cały czas jest to takie ni to, ni owo, jak lizanie cukierka przez papierek. Trudno czuć w takim przypadku w tym temacie spełnienie.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-12, 22:19:33
Ja bym tak nie uogólniał, bo to pewnie indywidualnie od przypadku zależy - nawet jak czegoś nie było w planie przy wcielaniu się to pewnie mogą (chociaż nie muszą) istnieć pewne potencjalne możliwości jeśli rzeczywiście jest ta druga osoba, która mogłaby się do tego dostosować jakoś (np drastycznie zmienić swoje plany życiowe albo nawet kipnąć i odrodzić się w odpowiednim miejscu). Niczego bym nie wykluczał.

A nawet jak się nie da tego 100% osiągnąć, to na pewno można stworzyć chociaż korzystny i satysfakcjonujący związek - na pewno lepsza to opcja dla kogoś z niespełnieniem związkowym niż bycie całe życie samemu z powodu gonienia za doskonałością. Nawet jeśli nie będzie on na tyle doskonały, aby poczuć pełne spełnienie, na pewno może być na tyle fajnie, aby się nie męczyć z totalnym niespełnieniem :P Nawet jak się nie da wyciągnąć maksimum, to i tak się tyle żeby być szczęśliwym. Siedzenie na tyłku i płakanie że nikogo nie ma, to tylko wymówki :P

Ja tam w sumie nie wiem jak to było u mnie, ale coraz bardziej się przekonuje jednak miałem ten konkretny związek już w planach. Raz że oboje czuliśmy bardzo silnie, że ten ktoś jest - to partnerka miała to nawet bardziej sprecyzowane o tyle, że wiedziała sporo o mnie, zanim mnie w ogóle spotkała, nawet to że noszę okulary :D Ja pamiętam, że prócz tego niejasnego uczucia, że to najbardziej oczywiste na świecie, że gdzieś w świecie ten ktoś po prostu jest - miałem wielokrotnie dość jasną i silną wersję tego po wielu uzdrowieniach, szczególnie po dobrej sesji regresingu w temacie. Tak bardzo mocno czułem, że Bóg ma dla mnie kogoś że skakałem po ścianach z radości, a zaczęło się to już z 3 lata zanim doszło do stworzenia tego związku. Kto kojarzy moje posty sprzed lat to wie ile razy się podniecałem tymi uczuciami i ile razy opadałem do totalnego załamania. Bo ja jedyne co czułem, to to że ona jest i że się spotkamy tworząc spełniony związek. No, ale nie było żadnej informacji co, jak i kiedy - i dobrze, bo jakbym się wtedy dowiedział że czekają mnie jeszcze np. 3 lata to bym się z lekka załamał i opadłby mój entuzjazm do pracy. A jak wkręcałem sobie, że mogę to osiągnąć w najbliższych miesiącach to miałem motywacje do ostrego działania :P

W każdym razie ja się dużo modliłem i wizualizowałem, itd. I czasami czułem, że to bez sensu, że nie ma już potrzeby wkładać w to więcej energii, ale ja chciałem już, zaraz i jechałem z tym dalej szarpiąc się tylko ze sobą. To czego wtedy potrzebowałem to właśnie cierpliwość i akceptacja, że gdyby wtedy by to dla nas możliwe i korzystne to byśmy się wtedy spotkali. Teraz wiem, że wszystko potoczyło się idealnie i spotkaliśmy się w najodpowiedniejszym momencie naszych żyć. Ja myślałem, że kurczę - wszystkie afirmacje mi działają mniej lub bardziej, a te związkowe tylko nie chcą zaskoczyć. A tu się okazało, że bardzo dobrze zaskoczyły, ale po prostu efekt musiał się pojawić odpowiednio później.

To co chce przekazać, to to aby ufać swoim odczuciom i Bogu - jeżeli przebija się do Was świadomość, że ten ktoś jest, itd. to po prostu bądźcie cierpliwi :P A jak się czuje że nie ma - to trza pś przeczyścić :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-05-12, 22:28:07
hydrozagadka
"czyli brzydcy z brzydkimi, piękni z pięknymi, bo takie jest prawo natury?"

Nie do końca właśnie tak, ale coś w tym stylu. Co do Nicka Vujcica, którego nie znam, jak i jego żony, to ludzie nierozwijający się świadomie duchowo rzadko uwalniają się od karmicznych wzorców w jednym życiu. Dlatego związków przeczących naturze zawsze będzie występowało wiele. Mnie chodzi o osoby świadome swoich podświadomych wzorców, dążących do wielopoziomowego szczęścia.

Co do Ciebie to jesteś całkiem urodziwa. Trochę brak Ci seksapilu. Warto nad tym popracować. Rozszerzyłabyś wówczas krąg potencjalnych partnerów. Faceci dzielą się na tych, którzy lubią gdy kobieta jest seksowna i na tych którzy się do tego nie przyznają ;) Nie chodzi mi o blondynkę z długimi włosami, w miniówce i na szpilkach. Seksapil występuje w wielu postaciach i każda kobieta może wybrać coś dla siebie co nie będzie gwałcić jej natury, a doda jeszcze jedną fajną płaszczyznę do jej wartości.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-12, 22:31:09
Mirek
wiesz co rozwoj rozwojem, ale patrzysz z totalnie ludzkiego punktu widzenia-doskonalej mozliwosci przedluzenia rasy. Nie myl tego z naturą.

Dla mnie facet, ktory zarzuca brak sexapilu trafia ponizej poziomu jakiejkolwiek dyskusji a wiesz dlaczego, bo sexapil jest stricte subiektywny wiec dajac dobre rady tak naprawde ustawiasz pod swoj gust i swoje oczekiwania kobiete, ktorej rad udzielasz.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-05-12, 22:42:24
Mirek - akurat Nick Vujcic jest całkiem ładnie rozwinięty duchowo i nadal wg mnie się rozwija :-) A że ma inną trochę drogę - dróg jest wiele, to nadal jest rozwój i do tego wiele inspiracji :)

Przykładowo
http://www.youtube.com/watch?v=D2LE6jXNa8U

A tu z żoną http://communityinspire.org/wp-content/uploads/2012/06/nick-and-kanae.jpg :)

Co do seksapilu - fakt, ja nie za bardzo wiem, co to jest seksapil ;) zatem pewnie go nie mam wg ogólnego odbioru :)
Choć też zgodzę się z Iustitią, ze nie dla każdego seksowne jest to samo - dla Ciebie mogę nie mieć seksapilu, a dla innego pana byłabym seksowna, dla którego np.: najbardziej seksowny jest umysł i inteligencja - a są tacy, ze wolą brzydsze ale inteligentniejsze - bo to właśnie inteligencja dla nich jest seksowna :)

Mogłabym na pewnie mieć trochę więcej gracji w ruchach :) - tak na mój własny odbiór seksowności kobiet.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-12, 22:48:54
hydro
ubawiłaś mnie ta gracją w ruchach.
Z tego co pamiętam to uczą tego panny z wyższych sfer i tylko tam jest to ważne. Więc jeśli Twoim celem nie jest relacja z potencjalnym następcą tronu darowałabym sobie akurat grację i wybrała harmonię zawsze i wszędzie, nawet w ciele:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-05-12, 22:48:57
Asiu, wiem, ze trudno to spelnienie czuc, i wiem jak to smakuje. Nie ma nic zlego w pragnieniu kochania i bycia kochana, i wiem, ze kto jak kto ale ty nie manipulujesz WJa zeby dostac przyslowiowy rowerek, z reszta nie pisalam o nikim szczegolnym, ot tak mi sie nasunelo z obserwacji tu, na starym cudzie czy w zyciu. Jednak czasem najlepsze co mozemy zrobic to zaakceptowac co jest, ale wlasnie, starac sie wciaz otwierac, nawet w tym bolu. Koncentracja na sercu, tak jak w tym snie ktory niedawno mialas. Ja mysle, ze jestes bardzo bliziutko spelnienia i zycze ci go z calego serca.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-05-12, 22:59:26
Institia
"wiesz co rozwoj rozwojem, ale patrzysz z totalnie ludzkiego punktu widzenia-doskonalej mozliwosci przedluzenia rasy. Nie myl tego z naturą."

Z moich obserwacji wynika, że płaszczyzna biologiczna w związku jest notorycznie lekceważona i niedoceniana przez UA. Dlatego tak podkreślam ten wątek.

Asia
Mam nadzieję, że moje uwagi nie potraktowałaś jak przytyk. Po prostu tak czuję. Z tą gracją w ruchach masz wiele racji. Sposób poruszania to ważny przekaz dla mężczyzn.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-05-12, 23:00:44
Mirosław, co ja pacze ?;)

Aśka jest atrakcyjną dziewczyną i założę się że nie uderza akurat w swych oczekiwaniach do facetów którzy zainteresują się nią "bardziej" bo nauczy się nie wiem czego, wymachiwaniem pupą hehe

Rozśmieszyło mnie to:))

Asia przepraszam bo powiedziałam coś za ciebie ale myślę ze nic złego nie zrobiłam:)



Dodam ze kręcić pupą można swojemu facetowi ale żeby łapać na to przyszłego faceta [ bo na to wychodzi, mówiąc o sexapilu] to jakoś mi nie pasuje:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-12, 23:02:13
Mirek
to mamy kompletnie odmienne doswiadczenia. Ty rożnicujesz ja widze równe szanse nie po zmianie , przeafkowaniu czy zapracowaniu ale tu i teraz.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-05-12, 23:07:10
Tak w ogóle to z mojego doswiadczenia wynika,  że bycie seksowną niczego tak naprawdę nie daje. Czego jak czego,  ale akurat kobiecosci i seksapilu to mi nie brakuje,  ale kompletnie nic z tego nie wynika
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-05-12, 23:30:00
Olga
"Dodam ze kręcić pupą można swojemu facetowi ale żeby łapać na to przyszłego faceta [ bo na to wychodzi, mówiąc o sexapilu] to jakoś mi nie pasuje:)"

Nie da się być seksowną dla swojego faceta, a nieseksowną dla innych :) Pomijam wątki aktorskie. Można oczywiście tworzyć związek bez pożycia seksualnego, nie ma w tym nic złego. Jeśli ktoś jednak dopuszcza seks w swoim związku to sfera biologiczna w kreacji jest bardzo ważna. Mówimy to o kreacji związku na cale życie, a nie tylko do czasu przepracowania bieżących wzorców.

Powtórzę jeszcze raz. UA mają skłonność do całkowitego lekceważenia fizycznej sfery związku i tutaj to widać. Dlatego poruszam tylko ten wątek, co nie oznacza, że patrzę jednopłaszczyznowo.
Przemyślcie to dziewczyny. Życzę powodzenia w kreacji :) i dobranoc, bo jutro wstaję naprawdę wcześnie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-12, 23:32:43
Mirek
skoro napisałeś dla swojego faceta to sorry Ty się starasz o Asię, ze udzielasz jej rad :D bo to alogiczne w tym kontekscie

Nikt tu nie pisze, ze fizycznosc jest niewazna, natomiast piszemy o patrzeniu świadomym, a nie przez oczekiwania. Bo niestety piszesz caly czas o swoich oczekiwaniach i traktujesz to jak prawdę objawioną
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-05-12, 23:41:06
Nie da sie byc seksowna dla swojego faceta a dla innych nie, tzn ze jeśli uwarzasz ze dla ciebie Asia jest nie wystarczajaco sexowna, to ze 1.nie znajdzie faceta [ bo faceci wola seksowne] 2. nie bedzie sexowna dla swojego faceta bo dla ciebie nie jest:D

Ale to tak bardziej rebusem pisałam:)))

Ja rozumiem ze faceci ogólnie tak mają, ale trakyuje to na rowni z :
-walką o ogień
-rozmaiarem biustu czyli czy wyrzywi moje dzieci czy nie
-itd

no i upodobania karmiczne, ale one akurat nikomu nie szkodzą o ile nie zamykają facetowi widzenia świata:)


Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-05-12, 23:55:47
hehe a ja bym tego posta o braku sex appealu wrzucila do jednego wora ze swetrami :) aczkolwiek zawsze warto zobaczyc czy jakies nozyce sie nie odezwa lol
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2013-05-13, 00:04:58
Mirek, a ty nie jesteś przypadkiem znudzony swoim związkiem czy coś i na młodą biologię Cię ciągnie ? :))

Mirek, jak dwie osoby się sobie podobają to nie muszą dużo kręcić tyłkiem przed. Wystarczy pogadać i samo wyjdzie. Jak się pokręci tyłkiem to można przyciągnąć tabun zwierząt w ludzkiej postaci, którzy na to zwracają szczególną uwagę
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: jarekcichy w 2013-05-13, 00:13:48
Asia jest super atrakcyjna kobieta. Na pewno istnieje ten super atrakcyjny mezczyzna. Moze nie puscila w eter jakiejs wiadomosci by go do siebie przyciagnac. Z pewnoscia brakuje tu jakiegos elementu.
Moja znajoma pare lat nie byla w stanie znalezc sobie partnera. Znalazla szybko po tym gdy odpuscila dawna milosc i gdy przestala oczekiwac ze nowy zwiazek i partner bedzie taki sam jak ten poprzedni.
Spotkalem tez mloda kobiete rozwijajaca sie duchowo i atrakcyjna i fizycznie i intelektualnie i z poczuciem humoru. Powiedziala mi ze zaslubila sie z bogiem wiec ja zwiazki nie interesuja. Jej wybor.
Ja spotkalem swoja obecna zone ponad 20 lat temu. Wtedy mielismy troche inne wyobrazenia i ocakiwania wzgledem zwiazku niz teraz. M.in. ona czula potrzebe odrzucania a ja bycia odrzucanym by sie przypiac i nie popuscic. Ot, wzajemne prowokacje, instynkty zachowawcze i DDA. Przez te wszystkie lata wiele sie nauczylismy i teraz jest o wiele wiecej uczucia, akceptacji i wolnosci. Nadal sporo do uzdrowienia. Jednym z silnych czynnikow wiazacych nasz zwiazek to wspolnota celow i rozwoj duchowy.
Moze tyczy sie to mnie bowiem w przeszlosci przyciagalem sie do autorytatywnych kobiet (podobnych do mojej matki) ale kiedys nasunal mi sie wniosek ze wysokorozwiniete kobiety moga przerazac mezczyzn swoja moca, madroscia, ze moga przy nich czuc sie maluczkimi.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2013-05-13, 09:08:09
Mirek,
Ale jak się to wszystko co piszesz o naturze, fizyczności i ciagnięciu do swoich, ma do Twojego życia? Bo z tego co pisałeś, jesteś z żoną od dawna, macie dziecko (dzieci?) i jakiś czas byłeś niezadowolony, aż w końcu zaakceptowałeś jak jest.

Wiem, że prywata, ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia -- dlatego chcę poznać Twój :) Bo że Leszek mówi o Mahomecie, to rozumiem :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2013-05-13, 09:12:36
W dzisiejszych czasach Mahomet zostalby wpakowany do pudla za pedofilstwo i odechcialoby mu sie jego 9-letniej polowki.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: KorneliaX w 2013-05-13, 11:11:28
o dżizas, jeśli to nie był związek platoniczny typu dziadek i przybrana wnuczka, to błe.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ultraviolet w 2013-05-13, 12:16:29
Co do sexappeal- Ja postrzegam to tak , jest taki kt. jest uwarunkowany aktualną promocją danego typu urody- w związku z tym są mężczyżni kt nawet podobają się wyłącznie utapetowane i sztuczne lachony, a czasem nawet tylko takie z wyjątkowo naciągniętą skórą. I jest taki kt. jest dla nas naturalny. Naturanie sexowna kobieta pewnie nie będzie się podobać mężczyżnie o innych wzorcach seksowności. Bo myślę że poza nawet kulturowymi naleciałościami każdy ma swoje preferencje. Czyli dla harmonijnego partnera i tak będziemy seksowne.

Przyznam , że ja przez mężczyzn jestem postrzegana za seksowną, choć nie wiem dlaczego ;P, (mam swoje kompleksy) ale nie przekłada się to na spełnienie w jakimkolwiek związku, co więcej kiedyś miałam taką sytuację że mam wrażenie- uczyłam wtedy w szkole państwowej po części dlatego dyrektor uznał że nie nadaję się do tej pracy. :(.

Choć oczywiście też są mężczyżni kt. nie pasuję.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-05-13, 13:58:23
Od wczoraj troche sie zastanawiam nad tematem sex appealu, czym on wlasciwie jest i jak dziala u mnie. I wychodzi mi na to, ze czysty sex appeal to po prostu sila zyciowa i radosc i kreacja, one potrafia byc mocno atrakcyjne, dlatego, ze sa takie ZDROWE. Im bardziej sie otwieram na zycie, im swobodniej wyrazam siebie, im wiecej prawdy we mnie tym seksowniejsza sie robie, ale nie na zasadzie wysilku z drugiej czakry, manipulacji czy czerwonej szminki na ustach, tylko przez bycie kanalem tych wibracji, przepuszczanie ich przez siebie. Ugruntowanie i bycie w harmonii tez ma wielkie znaczenie, wplywa na miekkosc ruchow, lagodnosc glosu, daje ten blysk w oku itd itp. To sa fajne energie i nic dziwnego, ze ludzie do nich lgna i chca sie ogrzac :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-13, 13:59:46
Ola
dokładnie:) to o harmonię chodzi a nie ma nic wspolnego z wyobrazeniami
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2013-05-13, 14:03:30
Ola, też tak to widzę :)

sorry za offtop, ale lubię u Ciebie twoje duże pogodzenie ze sobą, dzięki temu tak fajnie i miękko się ciebie odbiera :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-05-13, 14:08:59
Kinga dzieki, ciesze sie bardzo, ze to widac :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-05-13, 14:10:19
Seksapil to oprócz tego co napisała Ola, całkowite pogodzenie się ze swoją kobiecością. Kobiety, ktore są pogodzone ze swoimi matkami, akceptują i kochają je w całym wymiarze są odbierane jako seksowne. Jak również mężczyźni w pełni pogodzeni ze swoją męskością, jak również przyjęli swojego ojca w pełnym wymiarze są odbierani jako szczególnie seksowni.:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-05-13, 15:18:21
O, ale dyskusja rozgorzała :))

Fajnie.

Ola - mi wczoraj sporo wywalało, dlatego sama miałam wątpliwości czy to, ze CHCĘ to już działanie poprzez ego, czy niekoniecznie ;)

Iustitia - no, po cześci na pewno bierze się to z tamtych preferencji... również jako mężczyzny, któremu podobały się kobiety poruszające z gracją. Najlepiej jak najbardziej naturalną ;)

Olga - hahaha, lepiej bym tej kwestii nie podsumowała :) (o byciu seksowną dla swego partnera i innych mężczyzn;)

Jarku - dziękuje :)

Ogólnie co do seksapilu - jak już rzekłam, do końca nie wiem, co to jest - i mam wrażenie, ze każdy człowiek trochę inaczej to odbiera i określa; Na pewno może być wypracowany seksapil, na który część osób będzie się nabierać - może tez być naturalny wdzięk, działający jak seksapil - to chyba trochę podobne do tego, o czym pisze Ola i Kinga - to pogodzenie z sobą, czucie się dobrze w swoim ciele, czucie się dobrze z samą sobą, łagodność, ciepło; Ale nadal jednych mężczyzn to może pociągać, a innym wcale seksownie się nie kojarzyć, bo dla nich seksowna będzie np.; femme fatale.

Ot i co :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-13, 15:42:22
"W dzisiejszych czasach Mahomet zostalby wpakowany do pudla za pedofilstwo i odechcialoby mu sie jego 9-letniej polowki."

Hahahaha, rozbawiło mnie to bo jak wiem to połówki dziwne są. Mi tam nie przeszkadzało, bycie siostrą(czasem bliźniaczką) w wielu wcieleniach;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-05-13, 19:16:13
Coś żaden facet nie wypowiada w tej kontrowersyjnej kwestii seksapilu, to może ja coś od siebie dorzucę :D

Ja się generalnie zgadzam z paniami, które tutaj piszą. Osobiście uważam, że seksapil to coś, co odbieramy tak samą jak urodę - czyli bardzo subiektywnie, w zależności od swojego gustu, potrzeb, wyobrażeń i marzeń. Myślę, że zależy zarówno od takich bardziej technicznych aspektów jak harmonia jakiejś tam energii seksualnej czy czegoś w tym rodzaju oraz takich bardziej uwarunkowanych przez przeszłe doświadczenia spraw jak choćby preferencji co do sposobu przejawiania się, itp. Dla jednej osoby atrakcyjna może być kobieta, która przejawia swoją seksualność w sposób powiedzmy taki bardziej stonowany, a dla kogoś innego ciekawsza będzie nieco większa namiętność (zdrowa namiętność). Ciężko mi opisać to słowami, więc proszę się nie czepiać słówek :D

Generalnie chodzi mi o to, że nawet po uzdrowieniu i oczyszczeniu całej sfery seksualnej - i tak istnieje pewne zróżnicowanie w przejawianiu tej seksualności wynikające z naszej zdrowej indywidualności (tak samo jak w wielu innych sferach), a stąd oczywiście wynika że nie każdy oświecony będzie dla nas równie atrakcyjny seksualnie czy fizycznie.

Ja tam widzę mnóstwo kobiet przejawiających w mniejszym czy większym stopniu seksapil, ale nie koniecznie trafia to w moje gusta. Mnie właśnie nie pociąga wiele kobiet powszechnie uznawanych za seksualnie atrakcyjne.

Olę też widzę tak jak Kinga napisała - bardzo przyjemnie się odbiera, tak ciepło i kobieco, powiedziałbym że wręcz wyróżnia się pozytywnie na tle forum :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-05-13, 19:44:25
Widzę, że podjąłem niebezpieczny temat ;) Dla mnie seksapil to akceptacja swojego ciała, swojej seksualności, swojej kobiecości/męskości, akceptacja życia w materii. Teraz rozumiem, że niektórym seksapil może kojarzyć się z nieprzytomnymi wzorcami wabienia partnera. "Czysty" seksapil to coś takiego jak napisała Ola, otwarcie na życie i swoboda wyrażania siebie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-05-13, 19:48:10
Lynd
Moja historia w skrócie wygląda następująco. Ożeniłem się bardzo młodo i przez ponad 20 lat męczyłem się w związku. Czułem się jak w więzieniu, a seks był dużo poniżej średniej. Więc dlaczego nigdy żony nie zdradziłem?
Wszystko wydało się gdy wstąpiłem świadomie na ścieżkę rozwoju duchowego. Powoli przepracowywałem wzorce związków, seksu i życia w materii. W tym czasie pojawiła się moja połówka, za którą ganiałem całe wieki. To zdarzenie mogło się dla mnie bardzo źle skończyć, na szczęście Opiekun duchowy czuwał.
W końcu przypomniałem sobie wszystko co potrzebne do tego, by poczuć się szczęśliwy. Moja żona to moja połówka, bez wdawania się w szczegóły, najbliższa z wszystkich pozostałych. Przez cały żywot w materii próbowała ze mną być, a ja ją zawsze odrzucałem. Nie po to przecież oddzieliłem ją by się tutaj znowu "scalać". W obecnym życiu również uruchomiły mi się wzorce jej odrzucania. Do tego doszły nieciekawe wzorce seksu i połówkowa karma. Przepis na męczenie się gotowy. Po odreagowaniu tego wszystkiego w moje życie wstąpiła harmonia, seks stawał się coraz bardziej namiętny i lepszy. Punktem zwrotnym było gdy przypomniałem sobie jak w jednym z poprzednich wcieleń, będąc lowelasem ganiającym za kobietami rozmawiałem z przyjacielem, który związany był przez długie lata z jedną tylko kobietą. Opowiadał mi o harmonii z tym związanej, a ja nagle zapragnąłem, aby mnie również coś takiego spotkało, związek z jedną, harmonijną kobietą przez całe życie. I to się właśnie realizuje w tym wcieleniu. Związałem się z najprawdziwszą z prawdziwych połówek. Nie mogłaby to być żadna inna kobieta, gdyż biorąc pod uwagę moją zmienność na przestrzeni życia, żadna inna kobieta by ze mną nie wytrzymała tak długo.
Dobrze nam z żoną ze sobą. Oboje czujemy się seksowni i pożądamy siebie pomimo "swoich" lat. Moja żona zawsze była uważana w gronie bliższych i dalszych znajomych za atrakcyjną i seksowną (oczywiście w swojej kategorii wiekowej), a mnie się to podoba.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-13, 20:00:02
Mirek
czyli z puntu Twojej kategorii wiekowej Asi brakuje sex appealu. A może Ona nie chce kogoś z tej kategorii wiekowej? Pisalam już za dużo subiektywności w tych Twoich postach stąd dyskusja wyszła
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-05-13, 20:05:49
Iustitia
"czyli z puntu Twojej kategorii wiekowej Asi brakuje sex appealu"

Mirek tego nie napisał, jakoś to przekręciłaś dziwnie :-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-05-13, 20:09:43
Mariusz
bo ja w ogóle nie rozumiem podejścia Mirka.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-13, 20:24:13
Z przymróżeniem oka, żeby nie było;)
http://demotywatory.pl/4128817
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-05-13, 20:26:51
Laka:D

Mirek - skoro wg Ciebie seksapil to jest jednak "akceptacja swojego ciała, swojej seksualności, swojej kobiecości/męskości, akceptacja życia w materii. ", to mogę w tym przypadku tylko skomentować, ze dawno mnie na żywo nie widziałeś :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-05-13, 20:29:26
No właśnie. A ja widziałam około tydzien temu. Asia jest piękną,  mądra i pociągającą kobietą. Ja bym brała!!! :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-05-13, 20:30:30
Rzeczywiście Asiu, dawno Cię nie widziałem. Ostatni raz chyba ze 3 lata temu w Poznaniu. Po tym co napisałaś aż nie mogę się doczekać następnego spotkania. Ale czy ja Cię rozpoznam ;))

[reszta nawiązującej dyskusji w Offtopic, tu http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=157.msg40329#msg40329 ]
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-05-13, 20:31:21
No właśnie ważne jest to, że może się mylić bycie seksowną z wzorcami wabienia. A te wzorce wabienia potrafią przejawiać się bardzo subtelnie, tak że sprawiają wrażenie naturalnie przejawianego wdzięku. I o to właśnie chodzi, ale tak naprawdę bazują na sporym napięciu i autopresji.

No i warto sobie przepracować: jestem wystarczająco dobra i atrakcyjna dla idealnego dla mnie partnera:)
Tytuł: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-07, 14:12:57
Nuu, ja teraz Wam wierzę, ze pewnie zelfiony aniołek - tylko się zastanawiam skąd takie opory i zaślepienia teraz mi wywalają na "męskie aniołki' ;) :D

Bo zgodnie z treściami tego, co mi wywala, są trochę nielogiczne... ale od kiedy pś jest logiczna...

Właściwie to po zastanowieniu stwierdzam, ze jednak wywałki same w sobie są logiczne;) - w momencie kiedy założę, że  pś chce udowodnić, ze "nikogo dla mnie" tu nie ma.

[przeniesione z tematu ERD - nawiązanie do postu http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=20.msg41938#msg41938]
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-06-07, 14:32:10
Hydzia

Wczoraj też mi się ten temat u mnie pokazał. Że nikogo dla mnie tu nie ma. Chodzi o to, że moja pś
zna pewne aniołki, z którymi doświadczała, z jakimi intencjami były te doświadczenia wiadomo;)
Ale pamięta też, że kiedyś, wcześniej było cudownie, harmonijnie i była taka cudowna jedność
w miłości z nimi. Pamięta też, że potem było dużo bólu, cierpienia i poczucia samotności, niemocy
 by to odzyskać. Ta utrata miłości i harmonii z bliską osobą, nadal mi mocno ciąży. Jakieś rozbijanie
związku i kodowania antypołówkowe chyba mam jeszcze do odreagowania.

Dlatego jak puszczałam w medytacji przywiązanie do tych partnerów, pś zaczęła czuć niepokój,
że przecież te aniołki które znam, nie chcą powrotu do Boskości, miłości i harmonii, mnie też nie chcą, więc nie ma szans na bycie w związku. Więc kto jest dla mnie? I tu pustka... bo być może jest to ktoś z poza mojej " świty" a pś go nie zna. Stąd niepokój, że może Bóg nikogo dla mnie nie ma.
Te znajome pś zwykle potrafi "namierzyć". Zastanawiałam się jak to obejść, bo pś lgnie niestety do tych karmicznych bliskich istot, połówek, ze względu na pamięć, jeszcze na coś liczy. A nie ma nic konkretnego w zamian, by jej pokazać, że tamte relacje są nieaktualne i nie ma sensu się ich trzymać.
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-07, 18:42:53
A gdyby tak podejść do tematu, że związek nie musi być taki sicher und stabil, and forever, i że można próbować, bładzić, kształtować, oczyszczać.
I potem się zobaczy ? :))

Może wtedy nie bedzie to takie uroczysto-sztywne ?

Rzecz oczywista, że pewne warunki muszą być spełnione.

Powinien - "ON"- być męski, bogaty, opiekuńczy, inteligentny, mieć szerokie horyzonty myślowe, umieć słuchać i doradzić, wesprzeć, mieć magnetyczne spojrzenie i piękne dłonie - mocne, męskie a jednoczesnie "czułe".
W ogóle taki Człowiek Renesansu !

To jest absolutnie selbstverstandig :)
I to, na razie przecież, zupełnie wystarczy !

Reszta się zharmonizuje.
Zwiazek z takim partnerem gwarantuje rozwój. Obojgu !
Bo przecież o wspaniałej , inspirujacej roli  kobiety tutaj , nie potrzeba nadmieniać - rzecz jest absolutnie oczywista :))
No bo jeżeli ON widzi, czuje i wie, że ONA jest szczęśliwa, a do tego w JEJ oczach widzi szacunek i podziw, LOVE - to lepszej inspiracji i wsparcia już chyba nigdzie nie  'najdiot' , nieprawdaż ? :))

Tak sobie tylko rozmyślam .
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-07, 18:46:47
Free, to elfik :)))
Nie żebym się umiała wahadełkiem posługiwać :)
Czuję sobie tak ino.
A co do jego rdzenia, hm . . .
Myślę, że ma, oj ma :)))
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-07, 19:00:00
I'm healing with humour, you know ? :))
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Freeflight w 2013-06-07, 19:30:48
Marylka

No ma korzeń niezły i owszem -ma-widziałam w Spartacusie :-P...I jedną podstawową zasadniczą wadę-nieosiągalny dla mnie :-)))...
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Freeflight w 2013-06-07, 19:43:57
Marylka

You are a very good healer in practice :-)))...
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-06-07, 20:11:08
A gdyby tak podejść do tematu, że związek nie musi być taki sicher und stabil, and forever, i że można próbować, bładzić, kształtować, oczyszczać.
I potem się zobaczy ? :))


Marylka, podpisuje sie czterema lapami :)
Swiat jest pelen fantastycznych mezczyzn, a milosc to nie check lista :) Mnie rzucilo w ramiona kogos, kogo jesli ktos by mi wczesniej opisal to powiedzialabym, zeby spadal na drzewo. A tu taka niespodzianka! To, jak mi ten niespodziewany kochanek wywalil swiatopoglad damsko meski do gory nogami jest bezcenne samo w sobie. Warto wiedziec czego sie chce, ale warto tez ryzykowac i isc tam, gdzie moze nie jest idealnie na pierwszy rzut oka, ale dokad prowadzi serce.

Jesli bedziemy analizowac kazdy krok to sa duze szanse, ze w ogole nie ruszymy z miejsca. To jest tak jak z tymi statkami, najbezpieczniejsze sa w porcie, ale przeciez nie po to sie je buduje :))
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-07, 20:43:12
Free, r U sure ? :))  Really ??

Nie znam faceta, Spartacusa tez nie oglądałam !
Nooo, to jesli trafiłam, again, to idę za ciosem i wchodzę w lotto ! ! Zdobywam kasę !
I mam wreszcie na wczasy u Leszka !!! :)

 A co do tej jego niby wady.
TO NIE JEST WADA !
On miał jeno inspiracją być !
Bo skąd niby byś wiedziała, co cię rusza ?
No, to i zainspirował ! Obrazowo !
 Mission accomplished .
A tak btw, co ty byś chciała z tym aktorem robić ? Oglądać ???   ;) ;) ;)
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-07, 21:19:48
Olu,  my sentiments exactly ! :))

Kiedyś też w coś weszłam, choć wydawało się absolutnie, totalnie, nielogiczne. Był to jeden z najpiękniejszych moich związków ! Drugi z tych pięknych :)
Warto było. Nie wiem, gdzie on teraz jest - ale życzę mu raju na ziemi !!! Wiem, że on na to zasługuje. Dał mi , ON i ten zwiazek z nim, tyle dobrego, doświadczyłam tyle męskiego wsparcia, jego zaradności i zapobiegliwości. Było to dla mnie nowe !

Tu dziewczyny są takie młode a  często piszą, że czują, że nie ma dla nich nikogo to match. Są też i niektóre mamuśkami.
Ja wtedy byłam po b poważnej operacji, takiej poważnej dla kobiety, do tego natychmiastowy rozwód - no i nie znałam Leszka, regresingu, żadnego forum wspierającego, żadnych metod wahadełkowych, etc ;) Czy muszę dodawać, że nie było netu ? :)
Za to miała i mam dwoje cudnych dzieciaczków, które wtenczas słyszały, że mama może umrzeć.
Byłam na dnie. I hit the rock bottom .

I właśnie wtedy, wbrew zdrowemu rozsądkowi i wszelkiej logice - it happened ! :)
I nie badałam, czy to anioł czy elf , Nie znałam tych metod :) 
Po prostu 3 lata pięknego związku . Nie była to miłość na full, ale było tak miło, tak mi/nam było dobrze, że jestem Bogu , R. i  sobie wdzięczna za ten czas .
Rozstawaliśmy się w harmonii i zgodzie. On wtedy tak pięknie powiedział : "Marylko, no teraz to już może być tylko raj !"
Co dziewczyny, nie fajnie ? :))
Warto było, trust me .

A tak btw - poznaliśmy się na wczasach u Leszka :))) W Bardo ŚL. Sto lat temu :)
 
Czy mi sie wydaje, czy właśnie stanowię piękną reklamę wczasów u Leszka - Leszek, wiem, że tego nie potrzebujesz, but U know ;)
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-07, 21:35:10
Ach, gdybym ja TERAZ ;)  miała te 30 lat i , rzecz się rozumie sama przez się, obecną WIEDZĘ I DOŚWIADCZENIE !
Cliche, I know.
But . .  .
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-07, 21:53:43
Olu, porównanie z tymi statkami - genialne !
Tym bardziej, że wiele ludzi boi sie wody ;)
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: Tom w 2013-06-07, 21:58:17
A gdyby tak podejść do tematu, że związek nie musi być taki sicher und stabil, and forever, i że można próbować, bładzić, kształtować, oczyszczać.
I potem się zobaczy ? :))

oby tylko było popróbowane, pobłądzone, pokształtowane i pooczyszczane zanim pojawią się dzieci.... :)

Powinien - "ON"- być męski, bogaty, opiekuńczy, inteligentny, mieć szerokie horyzonty myślowe, umieć słuchać i doradzić, wesprzeć, mieć magnetyczne spojrzenie i piękne dłonie - mocne, męskie a jednoczesnie "czułe".
W ogóle taki Człowiek Renesansu !

kurcze, to przecież w samej tylko Polsce jest takich ze dwa miliony ;)))
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-07, 21:59:21
Ojtam, ojtam ;) ja wiem, ze związki ani relacje nie musza być trwałe, ani super nie wiadomo jak wyobrażone ... ale po cyklu "mocno średnich" dopadł mnie stan, ze nie chce już kolejnej takiej "mocno średniej" relacji, chcę w końcu naprawdę dobrej! No i na to mi wywala ;)

Po burzach i oporach mam ochotę tym razem na bezpieczniejszy;), miły, zyczliwy, kochający, otwarty:D i gotowy na me przyjęcie port ;) Miło będzie jak będzie harmonia we wspólnych celach, rozumieniu i uwazności :)

Tekst o korzenuu mnie powalił :))

Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-07, 22:04:09
Warto wiedziec czego sie chce, ale warto tez ryzykowac i isc tam, gdzie moze nie jest idealnie na pierwszy rzut oka, ale dokad prowadzi serce.

no, zgadzam się - ale choć minimum dobrego związku musi byc zapewnione ;) .. najlepiej zas optimum, nawet w takim zakresie, w którym nie zdawaliśmy sobie sprawy :D

Tam gdzie prowadzi serce - warto :) na pewno, choć najlepiej by współdziałały i rozum, i serce i trzeźwość ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-06-07, 22:26:11
Asia, pewnie, z tym rozumem to wazne dla niektorych. Ja mojego od jakiegos czasu nie slucham, bo widze, ze ostro fandzoli, i jedzie z ego glownie, a mi sie nie chce juz w ego bawic, wiec oczyszczam caly ten belkot i dzialam z innego miejsca - i to ZAWSZE dziala. Taka mam faze, nie mowie, ze lepsza od innych, po prostu moja, dobrze dziala na teraz :)

Ale co do zaskoczen to sa naprawde fajne. Bo czasem nastawiamy sie, ze ma byc tak a tak, a wtedy zamykamy oczy na inne cuda, szczegolnie jak sobie robimy jakies tam listy cech, dekrety. Fajnie jest wiedziec czego sie chce, zeby nami nie szargalo na prawo i lewo, ale jeszcze fajniej zostawic margines na niespodzianki. Niech ci sie znajdzie taki optymalny co cie fajnie zaskoczy :*

Marylka, lubie cie, it's official :))
Tytuł: Odp: Odp: Badania ERD (Etap Rozwoju Duchowego) i podobne
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-07, 22:26:48
Dlatego jak puszczałam w medytacji przywiązanie do tych partnerów, pś zaczęła czuć niepokój,
że przecież te aniołki które znam, nie chcą powrotu do Boskości, miłości i harmonii, mnie też nie chcą, więc nie ma szans na bycie w związku. Więc kto jest dla mnie? I tu pustka... bo być może jest to ktoś z poza mojej " świty" a pś go nie zna. Stąd niepokój, że może Bóg nikogo dla mnie nie ma.
Te znajome pś zwykle potrafi "namierzyć". Zastanawiałam się jak to obejść, bo pś lgnie niestety do tych karmicznych bliskich istot, połówek, ze względu na pamięć, jeszcze na coś liczy. A nie ma nic konkretnego w zamian, by jej pokazać, że tamte relacje są nieaktualne i nie ma sensu się ich trzymać.

Laka - no... coś w tym jest. Trafione (dziękuję) i myślę, ze właśnie o to chodzi. Karmiczne relacje zostały poprzerabiane w różnych konfiguracjach... i teraz wychodzi lek, ze "nikogo (sensownego) nie ma".

Napiszę tu zresztą "wisienkę na torcie" moich obecnych wywałek - przeświadczenie, ze generlnie wiecje jest sensownych kobiet niż sensownych meżczyzn. No i że generalnie facetom jest łatwiej - że męzczyzna ma większą szansę spotkac miłą, sensowną, mądrą, rozwijajacą się (świadomą) kobietę, otwartą i gotową na związek, niz kobieta męzczyznę z tymi cehcmai i z takim nastawieniem.

Mam wrażenie, ze nawet "statystycznie' to jest prawda. Hm ;)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Freeflight w 2013-06-07, 22:28:41
Marylka

     Hmm-to już w ogóle chyba poza dyskusją-my się nie spotkamy...Not a Chance...Ale gdyby tak było ,to nie wiem co by się stało...Może nic ,może coś ,może wszystko...Na pewno delikatnie ;-)...
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-07, 22:31:33
Ola - haha, tak czasem to na pewno jest najlepsze wyjście - olac fandzolenie, i oczyszczać jedynie :) Ja uważam, ze to dobra faza.

Choć mi się marzy tym razem ktoś z kim nie musiąłaym przedzierać się przez fandzolenie ;) - nie wiem czy to możliwe nawet.

Co do zaskoczeń i niespodzianek - tych dobrych i pozytywnych - 3 x TAK ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-07, 22:34:52
"Napiszę tu zresztą "wisienkę na torcie" moich obecnych wywałek - przeświadczenie, ze generlnie wiecje jest sensownych kobiet niż sensownych meżczyzn. No i że generalnie facetom jest łatwiej - że męzczyzna ma większą szansę spotkac miłą, sensowną, mądrą, rozwijajacą się (świadomą) kobietę, otwartą i gotową na związek, niz kobieta męzczyznę z tymi cehcmai i z takim nastawieniem."

Też tak czuję.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Freeflight w 2013-06-07, 22:36:35
Uaaaa

Sama się wypierniczyłam,hmmmm....Marylka o rdzeniu ...Ja...O korzeniu,hahaha-głodnemu chleb na myśli :-)...
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-06-07, 22:38:36
Korzen tez wazna rzecz :)) gruntowac sie trza :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-07, 23:00:26
Olu,
the feeling is mutual, absolutnie !
A teraz przyzwyczajajmy się do tego ;)))

Asiu - generalnie mężczyzna ma większe szanse spotkać miłą, sensowną . . .  kobietę ?
Gdyby tak było, to byłabym teraz szczęśliwą teściową ;))
Kobiety , te dobre i wartościowe,  to rzadki towar. Deficytowy wręcz ! 
Timing, timing is everything :) Well ?

Wybrać, przemyśleć i, jak Ola radzi, dać szansę Bogu, żeby nas zaskoczył. A Bóg może zaskakiwać TYLKO POZYTYWNIE !

Free, ja istotnie mówiłam o rdzeniu ;)))  Sam rdzeń, istota sprawy, jądro ( oh  f . . . again ? ;)))

Tom, w obu przypadkach się z tobą zgadzam ! Absolutnie !

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-06-07, 23:09:55
Popytajcie facetów, którzy nie mogą od dawna stworzyć fajnego związku - ci z kolei powiedzą, że trudniej sensowną kobietę znaleźć :D Sam zresztą kiedyś też w to wierzyłem. Wiadomo, że jak ktoś ma negatywną karmę w temacie to spotyka tych niefajnych przedstawicieli płci przeciwnej i się obraz spacza, bo pś nie ma oporu z reguły żeby spotykać sensowniejszych przedstawicieli tej samej płci.

Jeżeli chodzi o bycie fajnym, świadomym, ciekawym, itd. człowiekiem to płeć tu nie ma żadnego znaczenia. Równie dobrze można by to uzależniać od koloru skóry czy innego powierzchownego czynnika. Nie dawajcie się zmanipulować iluzjom pś. :P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-06-07, 23:50:24
Dokladnie tak Clint. W ogole warto wyksztalcic w sobie takie zaufanie, ze zawsze przychodzi do mnie to co, ma przyjsc, nie tylko w zwiazkach. Wszelki brak, jakkolwiek by sie nie wydawal realny, jest po prostu nieprawda. Nie musimy nawet celowo kreowac, wystarczy, ze nie przeszkadzamy, bo kreacja dzieje sie sama, z kazdym naszym uczuciem, mysla, intencja.

Poza tym nie wpadajmy w pulapke, ze tylko rozwojowe osoby sa rozwojowe. Zycie jest rozwojowe samo w sobie, tyle, ze czlowiek zdaje sobie z tego sprawe dopiero jak jego wlasne zycie stanie sie calkiem praktyka. Dopoki jest oddzielenie, widzimy oddzielenie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 00:04:25
Well, ja o tym wiem, że z drugiej strony przy wywałkach i widzeniu poprzez brak wyglada to podobnie (sensowny-sensowną) ;)

Ale mam teraz prawo do swoich wywałek ;) i do swoich odczuć - zresztą nie tylko moich, a wielu kobiet (głos Kariny jest kolejny, bo wczesniej tez inne znajome stwierdziły, ze miewają podobne odczucie); Jest to dosc zastanawiające zresztą, że naprawde sporo kobiet tak czuje. Jakies grupowe podłaczenie się pod "astral braku tylu sensownych mężczyzn, co kobiet" ;) czy może jednak w jakimś względzie realia? ;-)

A tak całkiem serio - wiem, ze osoby rozwojowe, to nie tylko osoby zajmujące się rozwojem duchowym; dlatego dopisałam w tamtej wyliczane w nawiasie "świadomą" - bo wiem że (samo)świadomy i otwarty człowiek to duzo lepszy przypadek niz zamknięty, "rozwijajacy się" rozwojowiec, będacy np.: zdania, ze wszystko co się komuś przytrafia to tylko jego biznes i niczyj inny (tzn. że nawet jak on komuś zrobi kuku, to i tak to jest jedynie problem tej osoby, kóra odczuła to kuku jako kuku, a nie jego, mimo że to on zrobił komuś kuku;)) - bo i tacy istnieją ;)

Doskonale tez wiem, ze wywałka bazuje na braku - ufność obecnie mam sporą, ale kazdy ma własną karmę i tam gdzie było bardziej napaprane - tej ufności jest mniej. Ot, wszystko kwestia czasu zapewne, na razie jest jak jest, będzie się doczyszczac w tej kwestii, to pewnie i zaufanie wzrośnie :)

Dosć wspomnieć, że zaczynałam w tym życiu z jednej strony od poziomu "nie chcę zadnych związków, po co mi związki" - na bazie strachu przed odrzuceniem; (plus kompletne zabunkrowanie, wręcz niewidzialność dla płci przeciwnej oraz chorobliwa nieśmiałość), po maksymalne wyidealizowanie "miłości pierwszej i po sam grób" z połaczeniem "rycerza na białym koniu, co to mnie z zamku wyciągnie;)" z drugiej.

I tak sporo osiągnęłam, patrząc pod tym kątem.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-06-08, 00:17:37
A propos zwiazkow z "nierozwojowcami" (nie tylko partnerskich). Nie uwazacie, ze czasami bycie osoby "rozwojowej" z druga "rozwojowa", w dodatku z tego samego kregu "rozwojowego", moze byc bardzo "rozwojowe" ale troche malo rozwijajace?;)

Nie wiem, moze tylko mam takie przekonanie, ze "rozwojowcy" sa nudni, bo nic tylko o tym "rozwoju", i wszystko przez pryzmat "rozwoju", i rozkminianie czy to ci juz wywala czy jeszcze nie, czy to trzeba uzdrawiac czy to jest ok, itd...i gdzies gubi sie czyste istnienie, branie zycia takim, jakie jest. Chyba jest to temat do przekontemplowania dla mnie...pewnie daloby sie pogodzic "rozwojowosc" z rozwojem i ciekawoscia w zwiazkach, trzeba tylko spotkac odpowiednie osoby.

A moze musze uzdrowic intencje do "rozwoju", bo wydaje mi sie nudny?;)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-06-08, 00:32:35
W ogole to jestem przedstawicielem idealizmu naiwnego w filozofii zyciowej, wiec wierze, ze jesli dwie dusze, ktore mialy sie spotkac sie spotkaja, to niezaleznie czy "rozwojowe" czy nie, jest tak jak ma byc. No wiecie, rozumieja sie bez slow i takie tam, w ogole moga byc ze soba i milczec caly czas i jest wypas, i patrza nowymi oczyma na swiat...i inne takie;)I to wszystko bez nieprzytomnego zakochania. Gdzies w glebi w to wierze, ze wystarczy ocieranie sie dusz o siebie:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-06-08, 00:34:54
hydrozagadka
Nie wiem czy to astral jakiś - ja jako ten po drugiej stronie powiem Ci, że jako facet obracający się swego czasu wśród facetów głównie też się nasłuchałem o tym, jak to ciężko trafić na fajną kobietę. Mimo, że nie znałem wielu facetów rozwojowców jakoś bliżej to się też spotykałem z takimi opiniami. Ja w sumie to długo czas miałem jazdy, że to nie ma większego znaczenia, bo wszyscy są równo popieprzeni :D

No i oczywiście, że masz prawo do swoich wywałek. Ja wielu popieprzonych facetów spotkałem, więc rozumiem że można mieć taki ich obraz. Mi się wydaje, że to też może po części wynikać z tego, że jakby nie spojrzeć - próbując stworzyć związek zwracamy większą uwagę na płeć przeciwną - bardziej ją obserwujemy, oceniamy czy doświadczamy intymniejszych relacji. Jak się koleżanka okaże pofyrana to nie ma takiej wielkiej dramy, bo to tylko koleżanka. A jak skrzywdzi facet, z którym się wiązało poważne plany to już bardziej boli. Dlatego przeciwną płeć z reguły oceniamy krytyczniej, jest po prostu inny punkt widzenia.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-06-08, 00:36:21
Cytuj
wiec wierze, ze jesli dwie dusze, ktore mialy sie spotkac sie spotkaja, to niezaleznie czy "rozwojowe" czy nie, jest tak jak ma byc. No wiecie, rozumieja sie bez slow i takie tam, w ogole moga byc ze soba i milczec caly czas i jest wypas, i patrza nowymi oczyma na swiat...i inne takie;)
:))))))
I nigdy nie przestawaj w to wierzyć, niezależnie od tego co inni by Ci gadali! :) To jest klucz do tego, aby tego doświadczyć - po prostu nie przestawaj w to wierzyć i pielęgnuj to uczucie :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-06-08, 00:47:42
Clint, dzieki!:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 09:51:56
Nie wiem, moze tylko mam takie przekonanie, ze "rozwojowcy" sa nudni, bo nic tylko o tym "rozwoju", i wszystko przez pryzmat "rozwoju", i rozkminianie czy to ci juz wywala czy jeszcze nie, czy to trzeba uzdrawiac czy to jest ok, itd...i gdzies gubi sie czyste istnienie, branie zycia takim, jakie jest. Chyba jest to temat do przekontemplowania dla mnie...pewnie daloby sie pogodzic "rozwojowosc" z rozwojem i ciekawoscia w zwiazkach, trzeba tylko spotkac odpowiednie osoby.

No ale rozwój to przecież nei tylko wywałki i rozkminianie, co trzeba uzdrawiac. Rozwój to równiez bardziej radosne, świadome i szczęśliwe życie, bardziej spontaniczne, bardziej pełne i bardziej spełnione :)

Cytuj
A moze musze uzdrowic intencje do "rozwoju", bo wydaje mi sie nudny?;)

Tak mysle ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 09:53:32
W ogole to jestem przedstawicielem idealizmu naiwnego w filozofii zyciowej, wiec wierze, ze jesli dwie dusze, ktore mialy sie spotkac sie spotkaja, to niezaleznie czy "rozwojowe" czy nie, jest tak jak ma byc.

A jak nie miały się spotkać? Jak na przykład nie było takiego planu na dane wcielenie, a plan został przekroczony i zmieniony? To co Ci wtedy mówi idealizm? :)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 09:57:06
:))))))
I nigdy nie przestawaj w to wierzyć, niezależnie od tego co inni by Ci gadali! :) To jest klucz do tego, aby tego doświadczyć - po prostu nie przestawaj w to wierzyć i pielęgnuj to uczucie :)

Długo pielęgnowałam podobne uczucie, długo w to wierzyłam - i może gdybym w wieku lat 23-24 zaznała spełnienia w związku, to pewnie nadal bym w to wierzyła.

Sorry, ale dla mnie to jest zwykłe źródło nieporozumień i rozczarowań, ciągłego napięcia i podświadomych oczekiwań - że skoro tak jest, skoro "mamy się spotkać" - to juz byśmy się spotkali. Nie da się "czekać" w nieskończoność.

Zatem ja już nie czekam. Nie oczekuję. Nawet nie wierzę. Przynajmniej nie będę się rozczarowywać ;-) ani napinać, ani oczekiwać. Co do ufności - że może i tak wszystko ułozy się jak najlepiej dla mnie na to wcielenie i dalej, niezaleznie od tego, co ja chce - to jeszcze sobie nad otwarciem na to popracuję.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2013-06-08, 10:11:21
A propos zwiazkow z "nierozwojowcami" (nie tylko partnerskich). Nie uwazacie, ze czasami bycie osoby "rozwojowej" z druga "rozwojowa", w dodatku z tego samego kregu "rozwojowego", moze byc bardzo "rozwojowe" ale troche malo rozwijajace?;)

Nie wiem, moze tylko mam takie przekonanie, ze "rozwojowcy" sa nudni, bo nic tylko o tym "rozwoju", i wszystko przez pryzmat "rozwoju", i rozkminianie czy to ci juz wywala czy jeszcze nie, czy to trzeba uzdrawiac czy to jest ok, itd...i gdzies gubi sie czyste istnienie, branie zycia takim, jakie jest. Chyba jest to temat do przekontemplowania dla mnie...pewnie daloby sie pogodzic "rozwojowosc" z rozwojem i ciekawoscia w zwiazkach, trzeba tylko spotkac odpowiednie osoby.

A moze musze uzdrowic intencje do "rozwoju", bo wydaje mi sie nudny?;)

Ja szukałam kogoś podobnego do mnie, z kręgów rozwojowych, ponieważ sama o sobie tak myślałam - jestem nudna :) Wierzyłam w to, że ludziom, którzy nie interesują się tym co ja, nie mogę wiele zaoferować, ani pogadać o czymś istotnym dla nich. Nie czułam się wyluzowana. Teraz to się zmieniło i potrafię rozmawiać na większość tematów, angażować się w rozmaite aktywności, które z duchowościa są mniej związane. Po prostu odpuściłam i jest mi z tym dobrze :) Mogę rozmawiać z rozwojowcami i z tymi co się rozwojem nie zajmują, nie ma tu przymusu.
Fakt faktem, że przy tych drugich szybciej się wypalam :)

Jeżeli chodzi o zwiazek, podobieństwo bardzo mi pomaga, bo czuję się bezpiecznie i mogę być sobą. Nie jest nudno, bo możemy się przy sobie wyciszać, odpoczywać, mamy podobne temperamenty :) Rozwój to nie jest tylko medytacja, siedzenie i patrzenie w ścianę. Wiele można robić w związku pod tym kątem, warto byc tutaj tworczym :)

Związek z nierozwojowcem może być bardzo ciekawy, szczegolnie jeżeli druga strona nie pracuje nad emocjami i wprowadza nam trochę mieszanki wybuchowej :) Nie zawsze tak jest, często sa to inspirujące związki, ktore się uczą i wzajemnie wspierają. Z mojej perspektywy są jednak mniej stabilne i pokojowe, niż te oparte na podobienstwie i checi świadomego rozwijania sie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 10:17:40
Parę dni temu rozwaliła mnie sytuacja, którą zobaczyłam pod kinem - para witała się z obopólną radością, chyba nawet męzczyzna w tym przewodził, ale spotykał się ze wzajemnością - radosne przytulenie, całus, przytulenie - radosć z nich aż buchała, obojga. Żadne niczego nie blokowało.

Ja nigdy tego nie doświadczyłam, jako czegoś w zamian. Sama mogłam byc radosna i spontaniczna, mogłam się cieszyć - ale zwykle po drugiej stronie była ściana, jak przytulenie, jak radość, to zawsze wychodziły tylko ode mnie, niezależnie od partnera - wręcz byłam ścinana i tłumiona, bym radości nie okazywała. (ok, prócz pierwszej relacji, w której byłam tak nieśmiała, ze na poczatku to partner wszystko inicjował - a i tak na "pochybel", bo jak się juz rozruszałam bardziej, to się ze mną rozstał. Nie było ratowania księżniczek z postawionych przez nie same wież. Było później 3 letnie rozgrzebywanie gruzów wieży, by się spod niej wydostać ;) ;)

Ale ja i tak dalej byłam naiwna i liczyłam, ze w końcu spotkam kogoś, z kim będzie "porozumienie dusz", serc, umysłu, uczuc itepe, itede. Nic z tego.

Zatem naprawdę zastopowanie oczekiwań, wyobrazeń, idealizmu - to jedyny sensowny ruch w takiej sytuacji.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-06-08, 10:26:47
Hydrozagadka

Czekać, oczekiwać nie warto:) Ale warto za to sobie puścić te wyobrażenia, że Bóg nikogo dla nas nie ma. Myślę, że chodzi
o to by uzdrowić jakieś traumy związane z utratą miłości i harmonii. Może chodzi właśnie o te upadki, rozbijanie połówek, oddzielenie od Boga.
Bo mam przeczucie, że pś, przynajmniej moja, szuka powodów by sobie udowodnić, że miłości i harmonii nie ma. Ciekawe dlaczego? Być może wcale jej nie chce, albo nie czuje się godna. Na pewno jest też spory lęk przed utratą i beznadziejnymi  próbami odzyskania tego co było. Niemoc i wreszcie w tym wcieleniu poddanie się.

Chodzi o to by uwierzyć, że jest to możliwe dla nas, że będzie trwałe. Chociaż dla mnie utrata miłości, bliskości i harmonii z najbliższym aniołkiem to jest jakaś mocna trauma. Ale tu chyba warto się odnieść do Boga, że Bóg ma dla mnie nieskończoną miłość, bliskość i harmonię z drugą osobą( jeśli to dla pś ważne). Albo zwyczajnie to odreagować, może pokaże się wtedy ten brak w innym świetle.

Sama jestem ciekawa co wyniknie dalej z moich afek na harmonię i miłość. Na razie zaczęło wywalać na ciało, i lęki przed bliskim aniołkiem, że się harmonia między nami jakoś mega przejawi, a przecież on ma żonę( też dość harmonijny aniołek), którą zresztą baaardzo lubię z wzajemnością. I co wtedy?0_o Może jakaś karma związkowa z nim do odreagowania wychodzi.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 10:47:23
Laka - no, moje wywałki też są "pokłosiem" otwierania się na nieskończoną miłość i harmonię. Przez pewien czas było fajnie, ale jak już wywaliło... ;)

"pś, przynajmniej moja, szuka powodów by sobie udowodnić, że miłości i harmonii nie ma. Ciekawe dlaczego? Być może wcale jej nie chce, albo nie czuje się godna. Na pewno jest też spory lęk przed utratą i beznadziejnymi  próbami odzyskania tego co było. Niemoc i wreszcie w tym wcieleniu poddanie się." - tak, podobnie. Mi pś na pewno obecnie próbvuje udowodnić, ze na to życie to już na pewno nie ma. Może jakies następne ;)

"by uzdrowić jakieś traumy związane z utratą miłości i harmonii. Może chodzi właśnie o te upadki, rozbijanie połówek, oddzielenie od Boga."

No i włączył mi się kolejny bunt - nie chce juz uzdrawiac, mam w d..ie ciągłe uzdrawianie tego tematu. Ja tu #$^^ uzdrawiam i uzdrawiam, zmieniam się coraz bardziej na lepsze, na bardziej pewną, radosną, otwartą osobę, którą coraz mniej rani, bo po prostu widzi, ze nie ma sensu czuć się zranioną cudzymi wywałkami czy zawężoną świadomością, która coraz bardziej odczuwa przepływ miłości w medytacji itp. - ale nadal nie mam tego  (tak, wiem ze to płynie z braku, którego np.; nie daję rady zapełnić w trakcie medytacji, bo pś zbyt sie go jeszcze kurczowo trzyma;), co inni otrzymują na starcie lub w wieku ledwie po 20-stce. Spełnionego związku. Żaden poprzedni taki nie był, nawet w 50%. i sorry - teraz wyraźnie - na fali wywałki ;-) - widzę, ze to wina facetów :D To oni sa beznadziejni, ja już nie będe się uzdrawiać ;) Taaak ;D

Zaś już mniej ironicznie i bardziej serio - przynam, ze nadal nie wiem, skoro naparwde mam już samoocenę mocno uzdrowioną, inne "parametry" ;) także - czemu nadal przyciągam do relacji męzczyzn, którzy nie są otwarci, nie są gotowi i generalnie na kazdym kroku starają sie okazywac, jak mało im zalezy, ze związek/relacja z kobietą to w gruncie rzeczy coś, czego nawet nie wiedzą czy chcą, ale im "się trafia", więc może łaskawie przez chwilę okażą zainteresowanie, ale tylko na ich (blokujących) zasadach! ;) GRRR. Poje$%$^ńcy.

Uff.. zatem na pewno będzie dobrze, jak odpuszczę sobie ten cały żal, rozczarowanie i złośc. Potem pewnie będzie z górki, choć niekoniecznie to, co sobie wyobrażam ;)
Odpuszcze to sobie, ale uzdrawiac niczego, by coś osiagnąc już nie będę. O! ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 10:50:54
"Chodzi o to by uwierzyć, że jest to możliwe dla nas, że będzie trwałe."

To chyba mi przychodzi obecnie najtrudniej. Dzięki, Laka. I trzymam kciuki :)

Dowcip u mnie polega tez na tym, że ja sie czuję godna, czuję, ze zasługuję na taką trwałą miłość i harmonię - ale jestem już zbyt zmęczona, by mi się chciało. Bo pś nadal kojarzy to ze staraniami, ciągłą "walka" o uwagę, o miłość, o czułość itp. I tu pewnie jest pies pogrzebany.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: marcin w 2013-06-08, 11:32:10
Spotkanie i ścieranie się jest ok, natomiast z czekaniem to bywa różnie i jeśli jeszcze się nie spotkało, to nie polegałbym na tym (samym tylko) czekaniu ;-) Fiksacja na jakimś światopoglądzie który nie dopuszcza związku z "nierozwojowymi" (mimo że dusza mówi "tak") też chyba jest mało rozwojowa.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-06-08, 11:34:35
Cytuj
przynam, ze nadal nie wiem, skoro naparwde mam już samoocenę mocno uzdrowioną, inne "parametry" ;) także - czemu nadal przyciągam do relacji męzczyzn, którzy nie są otwarci, nie są gotowi i generalnie na kazdym kroku starają sie okazywac, jak mało im zalezy, ze związek/relacja z kobietą to w gruncie rzeczy coś, czego nawet nie wiedzą czy chcą, ale im "się trafia", więc może łaskawie przez chwilę okażą zainteresowanie, ale tylko na ich (blokujących) zasadach! ;) GRRR. Poje$%$^ńcy.
Twierdzisz, że masz to co ważne już uzdrowione, a sama widzisz jak Ci wywala do facetów, co przecież jest jedną z podstaw pod wykreowanie związku. A jeszcze ważniejszy jest temat walki o "uwagę, o miłość, o czułość itp.", bo jak tu tworzyć fajny związek jest pś by tylko walczyła o to - to albo nie masz nic albo takiego faceta u którego musisz wymuszać to wszystko.

Ja pamiętam jak miałem niemal identyczne wywałki - też nie mogłem całymi latami stworzyć żadnego związku, nawet słabego - po prostu całe cholerne życie byłem kompletnie sam jak palec i to mnie niesamowicie frustrowało. I miałem bunt na pracę nad sobą bo po tych kilku latach, które w większości były nastawione na robienie gruntu pod związek, wciąż nic nie przychodziło. Nie chciałem już momentami nawet słyszeć o tym co mam jeszcze uzdrowić, szczególnie że byłem przekonany że podstawy mam już poczyszczone i nie rozumiałem dlaczego nie mogę mieć nawet takiego dobrze przeciętnego związku, czegokolwiek, jakiegoś ochłapu chociaż.

No i jak się w końcu pojawiło tak bardzo znienacka i to po wielkich wywałkach i utracie nadziei - z czasem się dowiedziałem o sobie, że w kwestii związków miałem duuużo bardziej nasrane niż mi się wydawało wcześniej. I tu już nie chodziło o to, że związek, ale właśnie zdecydowaną większość wywałek powodowało to, że partnerka była tak bardzo harmonijna - mnóstwo spiny i lęków to powodowało po obu stronach, bo oboje się strasznie baliśmy że coś mogłoby nie wyjść, że coś mogłoby się okazać z czasem nie tak czy moglibyśmy się stracić w inny sposób. No i też wyszło odgrywanie wielu zachowań przejętych z domu i innych wyobrażeń związkowych, o które wcześniej bym się nawet nie podejrzewał.

W każdym razie teraz wiem czemu ten czas był konieczny do przeczekania i nie narzekam, szczególnie że było warto. Kto wie - może dla Ciebie też ktoś jest i się ogarnąć do końca nie może ze swoimi intencjami żeby Cię spotkać, co by współgrało z Twoimi pś wyobrażeniami na temat facetów. :D A może też będzie w drugą stronę i on właśnie sobie uzdrawia pewne rzeczy i niedługo się otworzy na tyle, że Cię przyciągnie do swojego życia mimo Twoich wywałek.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 12:11:23
Spotkanie i ścieranie się jest ok, natomiast z czekaniem to bywa różnie i jeśli jeszcze się nie spotkało, to nie polegałbym na tym (samym tylko) czekaniu ;-) Fiksacja na jakimś światopoglądzie który nie dopuszcza związku z "nierozwojowymi" (mimo że dusza mówi "tak") też chyba jest mało rozwojowa.

A kto pisał w ogóle o takiej fiksacji?

No i oczywiście nigdy nie było samego czekania. W swojej wypowiedzi nawiazuję do wiary w to, ze jak dwie dusze mają sie spotkac, to się spotkają i nic więcej nie tzreba robić, tylko w to wierzyc ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-06-08, 12:20:50
Cytuj
W swojej wypowiedzi nawiazuję do wiary w to, ze jak dwie dusze mają sie spotkac, to się spotkają i nic więcej nie tzreba robić, tylko w to wierzyc ;)
Nie no - jeśli te uczucia są prawdziwe, a nie jedynie przyjemną fantazją czy marzeniem ściętej głowy - to za nimi idzie motywacja do odpowiedniego działania. te uczucia popychają do odpowiednich działań, do tego co jest potrzebne, aby osiągnąć cel :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 12:24:53
Twierdzisz, że masz to co ważne już uzdrowione, a sama widzisz jak Ci wywala do facetów, co przecież jest jedną z podstaw pod wykreowanie związku. A jeszcze ważniejszy jest temat walki o "uwagę, o miłość, o czułość itp.", bo jak tu tworzyć fajny związek jest pś by tylko walczyła o to - to albo nie masz nic albo takiego faceta u którego musisz wymuszać to wszystko.

Clint, wywala, bo ma prawo wywalac. Nie jest tak, ze non stop myślę czy uważam, że faceci są beznadziejni - znam wielu fajnych męzczyzn - ale oni wszyscy są zajęci :D Czyli wiem, ze tacy męzczyźni istnieją, nastawiam sie, ze mogę takiego spotkać, bo wiem, ze tacy są - ale jak już dochodzi co do czego, to i tak trafiam na dupków. To może trochę zniechęcić ;) Nawet jeśli każdy kolejny jest nieco mniej "dupkowaty" ;) (jakies to pocieszenie, bo jest jakas  zmiana in plus, ale w generalnym rozrachunku marne)

Cytuj
No i jak się w końcu pojawiło tak bardzo znienacka i to po wielkich wywałkach i utracie nadziei

No właśnie - czyli po odpuszczeniu sobie. Ja tez do tego dąże. Odpuścić sobie na całej linii, tak by przestało mnie to obchodzić czy jestem, czy nie jestem w związku. A potem sie zobaczy, co życie mam dla mnie dobrego tak ogólnie, nie tylko w tym temacie.

Cytuj
W każdym razie teraz wiem czemu ten czas był konieczny do przeczekania i nie narzekam, szczególnie że było warto.

Dla mnie ten czas "przeczekania" już jest odrobinę za długi ;) Tym bardziej, że zawsze byłam zdania, ze nie ma co sie pchać w kolejną relację, póki nie uzdrowi się bagazu z poprzedniej - czyli czas "przeczekania" uważałam za zdrowy i normalny. I nie rozumiem nadal ludzi, którzy pchają się w relacje, sami nie wiedzac  czy sa już na to gotowi, czy w oóle tego chcą, lub mając nie przerobione bagaże z poprzednich zwiazków - a to u mezczyzn jest wrecz nagminne, tak jak patrzę. Poranieni, popieprzeni, nie wiedza czego chcą, ale i tak pchają sie do jakiejś relacji z kobieta, tylko po to, by nie czuć "samotności". Brrrr.

Podkreśle - wiem, ze nei wszysyc tacy są - ale jak dotychczas miałam takie "szczęście" spotykac właśnie takich. Wcale wczśniej na takich się nie nastawiając.

Cytuj
Kto wie - może dla Ciebie też ktoś jest i się ogarnąć do końca nie może ze swoimi intencjami żeby Cię spotkać, co by współgrało z Twoimi pś wyobrażeniami na temat facetów. :D

To, ze mi wywala, nie oznacza, ze mam tylko takie wyobrażenia na temat mężczyzn. To jest ułamek wywałkowy, powstały na skutek dotychczasowych doświadczeń, a nie wcześniejszych przekonań.

Cytuj
A może też będzie w drugą stronę i on właśnie sobie uzdrawia pewne rzeczy i niedługo się otworzy na tyle, że Cię przyciągnie do swojego życia mimo Twoich wywałek.

To jest budzenie nadziei i oczekiwań. Nie chcę w to wchodzić :) Nie zamierzam kobinować, ze "moze jest, ale uzdrawia i niedługo się otworzy" i inne pierdu, pierdu tworzące energię oczekiwania i nadziei.

To zbędne. Albo coś jest, albo czegos nie ma. I tyle. Grunt, bym przestała teraz przywiązywac się do tej myśli o braku, puściła ją w końcu, razem z emocjami jej towarzyszącymi - a wtedy będzie mi realnie równie dobrze, czy bede w związku czy w nim nie będę.

Nie zamierzam znów pozwolić, by poczucie braku w tej dziedzinie rozwalało mi inne, jak praca, radośc z podrózy, satysfakcja z twórczości itp - jak to dotychczas bywało.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 12:29:38
Nie no - jeśli te uczucia są prawdziwe, a nie jedynie przyjemną fantazją czy marzeniem ściętej głowy - to za nimi idzie motywacja do odpowiedniego działania. te uczucia popychają do odpowiednich działań, do tego co jest potrzebne, aby osiągnąć cel :)

A jak określasz i rozpoznajesz, ze te uczucia są prawdziwe, a nie tylko marzeniem ściętej głowy? jak to rozpoznać, bez weryfikacji realnej czyli zaistnienia takiego zdarzenia w życiu?

Co to znaczy "odpowiednie działania" w tym przypadku?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 12:51:05
Zreszta ostatnio stwierdziłam, ze moze trzeba było znów się wcielić jako męzczyzna, jednak panowie maja w tej materii łatwiej (to moje kolejne ciekawe przekonanie;)

;-) Zatem nie jest tak, ze nie lubię męzczyzn czy uważam ich wszystkich za idiotów - po prostu z jakiś względów, jakiś pś ubzdurzeń/przymusów/mechanizmów (itepe;) - do których może nadal nie potrafię dotrzeć -  trafiam non-stop na meżczyzn, którzy nie wiedzą czego chcą, są rozmemłani, nawet jesli grają na szowinistyczną nutę, są zamknieci na bliskość, czułośc i miłość (czyli uciekają, jak tylko zrobi się "bliżej" lub zaistnieje możłiwosć "bliżej", bo wtedy i oni "musieliby" coś z siebei dac, jakoś sie otworzyć;) - czyli nie sa gotowi na związek, niekoniecznie mają na niego ochotę, a i tak się do związków pchają, tak z przyzwyczajenia, lęków i swoich braków, a potem się dziwią, ze komuś to może nie odpowiadać. Teraz już takich sobie odpuszczam, jak tylko rozpoznam ten typ - szkoda na nich czasu. Kiedyś go marnowałam. Ale zmęczenie pozostało, niestety.



Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 13:06:30
Dodam jeszcze do poprzedniej wypowiedzi - na pierwszy rzut oka, szczególnie "ostatni przypadek" ;) -  wydawał się otwarty, w miarę wyluzowany, ba! wręcz prący do "bliskości". Potem jednak okazuje się, ze de facto to tylko taka gra, maska pokrywająca zabunkrowanie i popieprzenie, kompletną niegotowość na jakąkolwiek bliską relację oparta na miłości, że jest to zwykłe działanie "z przyzwyczajenia" i "lęku przed samotnością" - i nie są to moje domysły, ale słowa samych panów ;). Przynajmniej tyle na plus, że ostatni postarał się być po jakimś czasie szczery :D

Ręce opadają. i nie tylko ;)

I co z tego, ze jakas harmonia powyżej przeciętnej np.; fizyczna czy na poziomie samego serca z takim gościem wystąpi, skoro cała reszta u niego leży i kwiczy?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-06-08, 13:26:47
Cytuj
Clint, wywala, bo ma prawo wywalac.
No oczywiście, że ma prawo - ale chodzi o to, że to tylko pokazuje że jeszcze coś siedzi. Ja nie mówię, że masz totalnie skopany obraz mężczyzn w głowie - na pewno wiele poczyściłaś i z grubsza może być ok, ale skoro wywala to co wywala i dzieje się to co się dzieje - to ewidentnie jeszcze gdzieś coś istotnego jest do uzdrowienia w tej kwestii.

Cytuj
To jest budzenie nadziei i oczekiwań. Nie chcę w to wchodzić :)
No racja :)

Cytuj
A jak określasz i rozpoznajesz, ze te uczucia są prawdziwe, a nie tylko marzeniem ściętej głowy? jak to rozpoznać, bez weryfikacji realnej czyli zaistnienia takiego zdarzenia w życiu?
A nie wiem :D Ja tam nie miałem pewności do samego końca. To trzeba samemu ze sobą ustalić. Zresztą marzyć też jest fajnie, lepiej marzyć niż rzucać depresyjnymi tekstami o tym jak się nie da w sumie.

Cytuj
Co to znaczy "odpowiednie działania" w tym przypadku?
To się Boga trzeba pytać. Dla każdego człowieka oznacza to co innego.

Co do trafiania na takich mężczyzn - to jest jeden z wieeeeelu różnych typów facetów. No coś musi być w Twoich intencjach takiego, co ze wszystkich możliwości przyciąga akurat ten konkretny typ. Zmęczenie, frustracja i od lat niezmieniająca się sytuacja jest dowodem na to, że prawdopodobnie sedno problemu jest dla Ciebie czymś bardzo trudnym, do czego nie potrafisz dotrzeć. Bronisz się przed tym, a pś niechętna do konfrontacji próbuje Cię przekonać że problem jest na zewnątrz, że to kwestia kijowych facetów, którzy tak naprawdę są dla Ciebie lustrem i pokazują Ci coś, czego nie chcesz widzieć. To wszystko się raczej nie zmieni, póki właśnie nie zobaczysz tego, co masz do zobaczenia.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 13:28:48
Gwoli refleksji nad "męzczyznom łatwiej" na tym polu - nie jest to przekonanie az takie od czapy.

Po prostu kobiety są bardziej chętne do współpracy, gotowe i otwarte na ewentualne zmiany, czy potrzebę pracy czy rozmowy w bliskiej relacji, niz przeciętny mężczyzna.

Czyli jak męczyzna raczy zechcieć wejść w związek, to szybciej znajdzie kobietę, kóra nie tylko będzie mu się podobać, ale która też będzie chciąła współpracowac przy tworzeniu dobrej relacji.

W druga strone jest po prostu gorzej, ze wzgledu na obciążenia kulturowe, zwyczajowe i różne durne przekonania, że np.: męzczyzna nie okazuje uczuć, męczyzna nie ma potrzeby rozmowy, roznowyy sa głupie, cieszenie jest głupie (wszystko to ząlożone z góry), a seks jest nudny i przereklamowany... ;-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: marcin w 2013-06-08, 13:31:21
A kto pisał w ogóle o takiej fiksacji?

nikt nie musiał wcześniej pisac, to moja wypowiedź :P ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-06-08, 13:34:06
Asiu,

Cytuj
Długo pielęgnowałam podobne uczucie, długo w to wierzyłam - i może gdybym w wieku lat 23-24 zaznała spełnienia w związku, to pewnie nadal bym w to wierzyła.

Sorry, ale dla mnie to jest zwykłe źródło nieporozumień i rozczarowań, ciągłego napięcia i podświadomych oczekiwań - że skoro tak jest, skoro "mamy się spotkać" - to juz byśmy się spotkali. Nie da się "czekać" w nieskończoność.

Hej, chyba nie jestes jeszcze taka stara, co?;)Pamietam niedawny wpis Leszka na temat tego, ze spotkanie kobiety/mezczyzny swojego zycia nie ma nic wspolnego z wiekiem - podal przyklad Mahometa, ktory swoja spotkal po 50-tce.

Zreszta, mnie nie o czekanie i napinanie sie chodzi, raczej przeciwnie - poczucie, ze sie te istote do ktorej niejako "tesknimy" spotka sie predzej czy pozniej - we wlasciwym czasie.
Ja obecnie jestem w calkiem ok zwiazku, ale tez czuje, ze sa jeszcze istoty, ktore "mam" spotkac.

Cytuj
No ale rozwój to przecież nei tylko wywałki i rozkminianie, co trzeba uzdrawiac. Rozwój to równiez bardziej radosne, świadome i szczęśliwe życie, bardziej spontaniczne, bardziej pełne i bardziej spełnione :)

Prawda. Chyba jestem troche uprzedzony, bo bylem kiedys w krotkim zwiazku z osoba "rozwijajaca sie", i byly to ciagle wywalki. Ale i ja nie bylem na ten zwiazek gotowy. Pulapka w zwiazku "rozwojowcow" moga byc ich wyobrazenia na temat, jak powinna wygladac i zachowywac sie osoba "rozwijajaca sie" - to moze rodzic jakies oczekiwania, pretensje itp. Ale tak byc nie musi, pewnie to tez kwestia wzorcow DDA. Teraz jestem w zwiazku z osoba zainteresowana "rozwojem", ale nie siedzaca w nim bardzo gleboko.

No, i w ogole to myslalem o tym "rozwoju" i jednak jest ok. "Rozwoj" rozumiem jako podnoszenie wibracji, energetyzacje, rozwijanie umiejetnosci typu wizualizacja itp.- tyloma rzeczami sie czlowiek zajmuje, wiec dlaczego nie tym, sa to chyba jedne z najbardziej pozytecznych i ciekawych zajec. Nie musi to jednak isc w parze z rozwojem swiadomosci (podnosic wibracje umyslu i ciala moglaby nawet biologiczna maszyna z  wbudowanym cialem astralnym i mentalnym - tak mysle).
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 13:34:09
No oczywiście, że ma prawo - ale chodzi o to, że to tylko pokazuje że jeszcze coś siedzi. Ja nie mówię, że masz totalnie skopany obraz mężczyzn w głowie - na pewno wiele poczyściłaś i z grubsza może być ok, ale skoro wywala to co wywala i dzieje się to co się dzieje - to ewidentnie jeszcze gdzieś coś istotnego jest do uzdrowienia w tej kwestii.

Ja wiem, ze siedzi :) Już o tym pisałam np.; o emocjach żalu, rozczarowania i złości. Ale mimo wszystko jest pewnie coś jeszcze, bo te emocje to jest wynik doświadczeń, nie było ich na starcie. Czyli nie są przyczyna, tylko skutkiem.

Cytuj
Co do trafiania na takich mężczyzn - to jest jeden z wieeeeelu różnych typów facetów. No coś musi być w Twoich intencjach takiego, co ze wszystkich możliwości przyciąga akurat ten konkretny typ. Zmęczenie, frustracja i od lat niezmieniająca się sytuacja jest dowodem na to, że prawdopodobnie sedno problemu jest dla Ciebie czymś bardzo trudnym, do czego nie potrafisz dotrzeć. Bronisz się przed tym, a pś niechętna do konfrontacji próbuje Cię przekonać że problem jest na zewnątrz, że to kwestia kijowych facetów, którzy tak naprawdę są dla Ciebie lustrem i pokazują Ci coś, czego nie chcesz widzieć. To wszystko się raczej nie zmieni, póki właśnie nie zobaczysz tego, co masz do zobaczenia.

;) No dobrze, a cóż takiego mogą mi pokazywac? ;) bo ja juz nie wiem, co to ma znaczyć dla mnie. Może ewnetulanie to, ze przypadkiem "ten typ" przyciągałam tez jeszcze "z przyzwyczajenia" lub "rozpedu" - kiedyś bowiem uważałam, ze jestem nieciekawa i niegodna; teraz już tego w sobie nie czuje i wcale tak nie uwazam. A mimo to... ;)

Może być jednak tez tak, ze teraz grzebie się w emocjach z przeszłości, która pod wzgledem wzorców jest już dla mnie nie aktualna, ale emocje jeszcze buzują i grabią.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-06-08, 13:38:11
Ja u ciebie Asiu widzę taki wzorzec- w bardzo dawnych czasach, gdy utraciłaś miłość, uznałaś że miłości nie ma. i Odtąd starałaś sie udowodnić to że jej nie ma. Gdzieś na głebszym poziomie nadal wierzysz że miłość nie istnieje i własnym przykładem chcesz to udowodnić. To dlatego nie chcesz stworzyć związku, żeby pokazać że masz rację.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-06-08, 13:41:18
Przekonanie pojawiło się po bardzo wielu nieudanych próbach odzyskania miłości.
Teraz odtwarza ci się to samo. Tyle razy próbowałaś stworzyć związek, że już przestałaś wierzyć że to możliwe.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 13:46:32
Ingo i z tym się zgadzam, dobrze czujesz. Było coś takiego, wychodził ten temat w sesjach i zabiegach - sporo zlazło, sama to czuję, ale widac nadal pś jest przywiązana do tego przymusu udowadniania sobie, ze to nie jest możliwe dla mnie. I to tez niestety nadal czuję. Dzięki, że o tym napisałaś, bo juz mi się nie chciało o tym temacie myślec :)

A tak już mi się nie chce uzdrawiać... ;)

Przeciez wystarczyłoby, gdyby w końcu fajny, udany związek wyszedł - i cała reszta tej głupoty poszłaby sobie i nie wróciła. Ech. Tym udowdnianiem sobie tego oczywiście też juz jestem zmęczona :) I chyba dlatego doszłam do wniosku, ze może stoi za tym wszystkim jeszcze coś innego.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 13:53:17
Hej, chyba nie jestes jeszcze taka stara, co?;)Pamietam niedawny wpis Leszka na temat tego, ze spotkanie kobiety/mezczyzny swojego zycia nie ma nic wspolnego z wiekiem - podal przyklad Mahometa, ktory swoja spotkal po 50-tce.

Przyznam, ze ten argument kompletnie do mnie nie trafia. Co to za radocha, przeżyć bez fajnej bliskiej relacji 50 lat, a potem trafić na chętna "połówkę", tylko o 42 lata (czy jakos tak) młodszą? ;)

Cytuj
Zreszta, mnie nie o czekanie i napinanie sie chodzi, raczej przeciwnie - poczucie, ze sie te istote do ktorej niejako "tesknimy" spotka sie predzej czy pozniej - we wlasciwym czasie.
Ja obecnie jestem w calkiem ok zwiazku, ale tez czuje, ze sa jeszcze istoty, ktore "mam" spotkac.

No właśnie. W momencie, kiedy się bywało lub jest w całkiem ok związku, to przyjmowanie, ze spotka się odpowiednią osobe we właściwym czasie przychodzi łatwiej. Kiedy tego nie było, automatycznie na takie założenie (że taka osoba jest i się spotkamy) rośnie napięcie i oczekiwanie. Dlatego wg mnie lepiej przestać myślec w tych kategoriach i uzyskac większy luz w energiach.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-08, 14:09:19
Aśka,

wg mnie Ty właśnie byłaś takim facetem, jaki Ci się nie podoba i teraz odrabiasz swoją karmę.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-06-08, 14:11:59
Cytuj
Przyznam, ze ten argument kompletnie do mnie nie trafia. Co to za radocha, przeżyć bez fajnej bliskiej relacji 50 lat, a potem trafić na chętna "połówkę", tylko o 42 lata (czy jakos tak) młodszą? ;)

Hehe, no, swoja racje masz. Ja czasami widzac zupelnych mlodziakow (17-20 lat, powiedzmy) wygladajacych na wniebowzietych  tez myslalem, ze szkoda ze nie trafil mi sie taki super zwiazek po wypasie kiedy bylem w tym wieku (choc wlasciwie zwiazek, ktory mialem wtedy moglby byc super, gdyby nie leki, presje i DDA). Bo to niby taki wiek, kiedy czlowiek powinien byc beztroski i cieszyc sie zyciem (to takie spoleczne wyobrazenia). Troche przykre, ze "trzeba" sie liczyc z presja starzenia sie - pewnie, ze chcialoby sie pouzywac idealnego zwiazku w czasie, kiedy cialo mlode:)Ale w koncu starzec sie nie trzeba, a w kazdym razie nie trzeba tego robic zbyt szybko:)

Cytuj
Dlatego wg mnie lepiej przestać myślec w tych kategoriach i uzyskac większy luz w energiach.

Luz w energiach to dobra rzecz:)Skoro nie masz takiego naturalnego uczucia, a kojarzy Ci sie to tylko z wyczekiwaniem i marzeniami scietej glowy, to moze rzeczywiscie lepiej odpuscic i cieszyc sie zyciem, niz to rozkminiac - pelnia jest tu i teraz.
W kazdym razie, i tak zycze Ci, aby zycie mile Cie zaskoczylo, i zebys spotkala kogos, kto rozwali te wszystkie wywalki i wyobrazenia w pyl.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: marcin w 2013-06-08, 14:20:19
No właśnie. W momencie, kiedy się bywało lub jest w całkiem ok związku, to przyjmowanie, ze spotka się odpowiednią osobe we właściwym czasie przychodzi łatwiej. Kiedy tego nie było, automatycznie na takie założenie (że taka osoba jest i się spotkamy) rośnie napięcie i oczekiwanie.

Ciekawe.

Wtedy też nie ma potrzeby tworzenia jakiś negatywnych wyobrażeń nt płci przeciwnej , tworzonych z oczywistego niedosytu emocjonalnego, by sobie radzić z sytuacją i pragnieniami. Podświadomość kreuje to co chcemy - decydujesz że nie tworzysz związku to ci w tym pomaga (przeszkadza).
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-08, 14:52:47
Karma się wypali jak wybaczysz sobie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-06-08, 16:35:26
Asia

"Zaś już mniej ironicznie i bardziej serio - przynam, ze nadal nie wiem, skoro naparwde mam już samoocenę mocno uzdrowioną, inne "parametry" ;) także - czemu nadal przyciągam do relacji męzczyzn, którzy nie są otwarci, nie są gotowi i generalnie na kazdym kroku starają sie okazywac, jak mało im zalezy, ze związek/relacja z kobietą to w gruncie rzeczy coś, czego nawet nie wiedzą czy chcą, ale im "się trafia", więc może łaskawie przez chwilę okażą zainteresowanie, ale tylko na ich (blokujących) zasadach! ;) GRRR. Poje$%$^ńcy."
Frustracja wywala, ale moze to być tylko przykrywka dla pś, bo tak pod spodem to ona nie chce miłości i harmonii, nie chce spełnienia w związku, czuje się nie godna, boi się utraty.
Nie bez powodu ciągle takich przyciągałaś. Gdybyś była otwarta na miłość i harmonię, czuła się godna, to pojawiłby się partner który też jest otwarty i gotowy na taki związek no i harmonijny z Tobą.

Ja poczułam u siebie wyraźnie, że to wmawianie sobie, że Bóg nikogo dla mnie nie ma, to jakiś pic na wodę i fotomontaż, bo jak wizualizowałam sobie takiego partnera, to poczułam, że ja go nie akceptuję w swoim życiu bo nie czuję się godna tego, by ktoś mnie tak kochał, boję się że stracę, albo też boje się harmonii, boję się już tych połówek :P

No i postanowiłam po kawałku każdą z tych rzeczy uzdrawiać, a w sumie to wszystkie na raz, bo one wyszły pod wpływem afki na harmonię i miłość.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 17:02:42
Karino - to akurat nie, nawet jak jeszcze miałam w sobie poczucie winy i bycia nie w porządku, to i tak w większości sżło o co innego. Choć bywałam szowinistycznymi facetami nie lubiącymi kobiet - takich jednak tak naprawdę nigdy nie przyciagałam w tym życiu (i całe szczęście;)

Za to z wybaczeniem, to znów do mnie dotarło, ze sobie wybaczyłam, "połówkowi" wybaczyłam (całkiem niedawno)...ale Bogu nadal nie wybaczyłam. Tak, moze głupio to brzmi, ale czuje w sobie jeszcze ten element zaciętości, ze "jak mógł na to wszystko pozwolić i nic nie zrobić"... ba, nawet "jak mógł mi na to wszystko pozwolić i nic nie zrobić" ;) No tak :D - ważny trop, ze to zacukanie warto puścić w końcu do końca :)

Andżeliko - akurat u mnie już jest ten postęp, ze jak wizualizuje sobie takiego partnera, to czuje że to jest fajne i w porządku - i sama tez czuje się w porządku, dobrze. Kiedyś faktycznie tak nie było. Czułam się wtedy niegodna i pomieszana. W tej chwili czuję, ze to by było ok, że w tej chwili juz z obu stron realne miłość i harmonia płynęłyby by ładnie, i żadna z osób nie czułaby się tym skrępowana, nie bałaby się tego itp.

Dlatego też chyba wyskakuje mi obecne pomieszanie, ze realnie nadal tego nie mam - bo jak to, czuję się już z tym ok, a nadal brak? (pyt. retoryczne w chwili obecnej;)
 Ale biorac pod uwagę tą zaciętość, o której napisałam do Kariny - to juz sie nie dziwię. Bo teraz podświadomie usiłuję udowdnić Bogu, ze skoro nic wtedy nie zrobił i długo potem nic nie zrobił i dopuścił do tego całego bólu, samotności, odrzucenia itp* - to teraz on musi się postarać, bym ja przyjęła miłość i harmonię. Że ja już nie bedę o to zabiegać, może jak dobrze się postara, to przyjmę ;)

Nawet zabawne, trzeźwo patrząc :D

*oczywiscie wg podświadomości, swiadomie to ja wiem, ze trochę inaczej to wyglądało ;)


Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 17:05:44
A tak w ogóle, to dziękuję :) wszystkim za dyskusję i uwagi - pomogło mi to zebrac mysli i dotrzeć do tego uswiadomienia.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 17:20:00
Luz w energiach to dobra rzecz:)Skoro nie masz takiego naturalnego uczucia, a kojarzy Ci sie to tylko z wyczekiwaniem i marzeniami scietej glowy, to moze rzeczywiscie lepiej odpuscic i cieszyc sie zyciem, niz to rozkminiac - pelnia jest tu i teraz.

Wiesz, kiedyś takie miałam, naturalnie. Ale już się zmeczyło ;) choć moze to ogólna fala zmęczenia z różnych przyczyn zebranych;)

Cytuj
W kazdym razie, i tak zycze Ci, aby zycie mile Cie zaskoczylo, i zebys spotkala kogos, kto rozwali te wszystkie wywalki i wyobrazenia w pyl.

Dziękuję :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-06-08, 18:10:35
W ogóle to mi przyszła taka inspiracja, że warto postrzegać to co się dzieje w naszym życiu jako coś właściwego - jeżeli nie wychodzi nam kreacja związku to coś za tym musi stać - może czas jeszcze nie ten, a może potrzebujemy dostrzec i uzdrowić coś ważnego, co byłoby zepchnięte znowu na dalszy plan gdyby ten związek wyszedł. Ja się lubię w takich momentach modlić o prowadzenie, oczyszczenie intencji, ukazanie i uświadomienie tego co stoi mi na drodze, uwolnienie od wszelkich przeszkód, a potem zakończyć to wdzięcznością za to, że dzieje się to co dla mnie najkorzystniejsze. W końcu Bóg patrzy na nas całościowo - my możemy widzieć fragmentarycznie na zasadzie "chce związek, kreuje, a nie wychodzi - czemu to się dzieje?", a On uwzględnia to co dla nas najkorzystniejsze całościowo, w każdej sferze życia. Ktoś może potrzebować czasu, pomęczenia się ze sobą, żeby dojść do czegoś, co całkowicie odmieni jego relację z sobą czy coś w tym stylu. Jest wiele możliwości.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-06-08, 18:14:38
Ja zaś uważam ze bardzo dobrze że tak ciągle próbujesz ten związek stworzyć, bo to cię konfrontuje z twoim waznym problemem. inaczej byś nie poczuła że coś jest nie tak, że czegoś brakuje.
Bo ja dostrzegam u ciebie jeszcze inny wzorzec, wzorzec lęku przed miłością. A związek kojarzy ci się z miłością. Boisz się tej prawdziwej miłości nad którą nie ma kontroli i ktora sama robi co chce iktórej trzeba się poddać i jej zaufać a ona poprowadzi tam gdzie trzeba.
Ty nadal masz dużą potrzebę kontrolowania, o czym świadczą tamte słowa że oprócz serca musi być i rozum. Czyli że oprócz miłości musi byc i kontrola.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-06-08, 18:38:46
Clint

Fajny wpis:)

Tylko czasem, może też być tak, że ktoś tłumaczy sobie, że "to jeszcze nie ten czas", by właśnie nie ruszyć tego co stoi mu na drodze;)

Asia

No mi też się wydaje, że Twoja pś boi się miłości i pełnej harmonii. Dlatego tak Ci o tym piszę. Tak czuję. Sama temat uzdrawiam i to mam, może projektuję, a może rozpoznaję to samo u Ciebie, z czym mam obecnie do czynienia. Bo inaczej pewnie by mi się nie chciało:P
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 18:47:32
Ingo - tu akurat się nie zgodzę :) Rozum nie jest kontrolą - rozum, to rozsądne myślenie, dopuszczenie do siebie mądrości i wiedzy czy np.: to w co się pcham, to rzeczywiście jest dla mnie dobre, czy to co robię, zaślepiona "miłością" (bo nie zawsze "miłość" to jest w pełni prawdziwa miłość - moze byc zakochanie, zaślepienie i co tam jeszcze - wtedy rozum i rozsądek sa bardzo przydatnymi narzędziami. Nie istnieją po to, by się ich wyrzekać.

Nie boje sie miłości, która jest wszechogarniająca, spontaniczna, radosna - takiej miłości ufam, i takiej miłości daję sie prowadzić np.; w medytacjach. Nie twierdzę jednak, ze w 100% mam wszystko uzdrowione w materii Boga i Miłości - nie boję się jednak do tego przyznac i "wyciągam" te elementy na swiatło dzienne, by się im lepiej przyjrzeć - tak jak to zrobiłam dzisiaj. To, ze są jakieś wyspy zakłócające przepływ, nie oznacza, ze w ogóle nie ma tego przepływu, lub ze boje się przepływu wszechogarniającej miłości.

Dzieki temu widze i czuje, ze puściło mi coś w sferze tej zaciętości, o której wspomniałam. A reszte się doczyści jeszcze w trakcie zabiegu, na który jestem umówiona w poniedziałek :)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 18:50:44
Laka - moze się zaślepiam... (dopuszczam do siebie taką możliwość i ze mogę o tym aktualnie nie wiedziec ze względu na zaślepienie;) - ale nie czuję bym się (nadal) bała samej miłości i harmonii. Po prostu zupełnie inne odczucia i reakcje sa teraz we mnie, kiedy myśle np.; o takim związku czy o takim partnerze.

Bardziej obawiam się, ze właśnie chodzi o ten pś brak wybaczenia do końca i i zrozumienia przez pś, że zacukanie w obwinianiu Boga o moje wybory i moje wcześniejsze zaślepienia itp. jest po prostu głupie i bezsensowne:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-06-08, 18:55:34
Asia

:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-06-08, 19:40:56
Czyli jednak boisz się zaślepienia miłością inaczej zakochania zaślepiającego. I w ten sposób możesz unikać prawdziwej miłości.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 20:19:11
Ingo - nie boję się, stwierdzam jedynie fakt, ze czasem coś takiego występuje - i w moim zyciu też sie zdarzało. A to nie to samo co strach przed czymś.

Zaślepienie wywołane zakochaniem (nie Miłością) najlepiej widać z poziomu rozumowej mądrości (bądź jak kto woli - mądrości pochodzącej z górnych czakr). Chodzenie jedynie za sercem, kiedy serce np.; jest wyidealizowane (a ja tak miałam swego czasu dość silnie), jest po prostu mało mądre. Bóg jest nie tylko Miłością, ale i Mądrością. Boska mądrość - jako cecha - płynie nie tylko z poziomu serca, ale i z poziomu czakry korony, oraz 3 oka. Tak to przynajmniej czuję.

Zatem sformułowanie jakiego uzyłam wcześniej - ze dobrze kiedy w tworzeniu związku udział bierze i serce, i rozum (mądrość) i trzeźwość, nie wypływa z lęku.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-08, 20:44:19
A teraz przykład idealizacji serca - kiedy wchodzi się w związek i idealizuje się osobę, z która się ten związek tworzy - zakłada się, że ta osoba wiele może (nie wazne czy chce;), docenia się nawet poskrobanie się po głowie ;) (albo raczej - pogłaskanie przez tą osobę po głowie, jako wydarzenie wymagające zachwytu), skupia sie tylko na przepływach na sercu i harmonii pierwotnej, istniejącej pomiedzy sercami - bez zwracania uwagi lub ignorowania rzeczywistości - że nie ma harmonii realnej, nie ma otwarcia na codzień (tylko raz na jakiś czas), że druga osoba wcale nie jest taka doskonała, jaką się chce ja widzieć,ba! że nasze zachwyty, docenienia i uwaga robią się w pewnym momencie dla tej osoby męczące.

Od czasu do czasu może się przebijać, ze coś jest nie tak - ale jak wyłaczy się madrość, to się bedzie te wszystkie sygnały ignorowało i na koniec - jak taka relacja sie rozpadnie - będzie typowe "idealizujące" pomieszanie - ze jak to, taka miłość, tyle miłości, docenienia i uwagi poszlo w tamtą strone - i nic? Koniec? Tylko jakos się nie widziało wtedy, ze pchało się tą miłość komuś, kto tego nie chciał, nie był gotowy, no i pchało się ją na siłę i w zaślepieniu idealizowaniem. I najwazniejsze - zapominalo sie wtedy o samym sobie - bo za ową idealizacją szły kolejne wyrzeczenia, że ok, ja ustąpię, jak ustąpię, to on/ona przyjmie ta miłość, bo przeciez jest pierwotna harmonia (itp, itd). I jakoś nie starczało miłości i szacunku dla siebie samego.

Do idealizacji serca zalicza się też przekonanie, ze ja ja kogoś kocham, to ta druga osoba też mnie musi kochac... lub w końcu pokochać.

Harmonia realna i słuchanie głosu mądrości w sobie są równie ważne. A o tym "aniołki" często zapominają.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-06-08, 21:28:52
hydro
przeczytałam właśnie Twoj wpis o Bogu. Pierwsze skojarzenie-czy Ty wybaczyłaś Bogu indywidualizację i danie aniolkom wolnej woli?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-06-08, 23:48:31
Asia bardzo fajny te twoje dwa ostatnie posty, podoba mi sie jak piszesz o boskiej madrosci w tym ujeciu :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-09, 08:13:30
hydro
idealizując innych idealizujesz również samą siebie czyli nie akceptujesz swoich słabości, chociaż to jest etap, że ich jeszcze nie widzisz. Prawdziwe kochanie siebie polega na kochaniu siebie z wadami i zaletami w pełnym spektrum. Łatwo jest kochać idealnych ludzi, ale takich nie ma :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-09, 08:16:51
Ty się czujesz lepsza od innych, a nosisz w sobie dużo pogardy dla słabości. Poznałąm Cię trochę. Zresztą byłam taka sama.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-09, 11:20:34
Karina,
Jak ja nie lubię, kiedy ktoś AUTORYTATYWNIE STWIERDZA : "to czujesz to lub tamto, ty myślisz tak i owak, ty JESTEŚ taka/i i owaka/i" !

Zawsze wtedy pytam takiego "eksperta" : A skąd to wiesz, do cholery ? !

Przemyślenia czy lustro ? !

Bo przecież nie intuicja .
Skąd "ekspert" wie, co ktoś CZUJE, MYSLI, KIM JEST , na Boga Ojca ?!
Kto dał mu prawo OSĄDZAĆ !
WHO ARE WE TO JUDGE ???

Przecież można ZAPYTAĆ : " A może czujesz, myślisz tak czy inaczej ?"
( KIM JESTEŚ -  nie wchodzi w grę !  )

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-09, 11:29:07
Ruszyło mnie to, bo znam to z doświadczenia .

Poza tym nie uważam, że idealizując innych , idealizujemy siebie. Myślę, że jest wręcz na odwrót. Idealizując innych, myślimy, że "oni" sa tacy idealni a my ?  . . . Nie dorastamy im do pięt :(

I wcale nie jest łatwo KOCHAĆ tzw. "idealnych" ludzi, chyba że mówimy o adoracji, jak w stosunku do bóstw, or so.

Zresztą nadmieniłaś, że takich nie ma. Więc nie potrzeba w ogóle rozpatrywać kochania ich   :))) 
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-09, 11:41:05
Karina, to co pisałam o idealizacji pisałam owszem, z doświadczenia, ale to już jest historia :)

Zresztą Marylka ma racje - idealizacja innych w moim przypadku opierała się na uważaniu, ze ja sama byłam niegodna;

Nawet nasza znajomość to jest historia sprzed paru lat - zreszta i tak u kązdej osoby inaczej zinterpretowana:) ale abstrahując od tego - czy zakładasz, ze ludzie się zmieniają? Bo ja tam zakładam, ze Ty tez sie przez te lata zmieniłas :)

A skoro uważasz, ze czuję sie lepsza od innych i gardze ludźmi - to przypatrz się też sobie. Zobacz szczególnie na ile patrzysz na mnie przez swoje własne historyczne filtry :)
Ba! Owszem, był okres kiedy gardziłam ludźmi i czułam sie lepsza od nich - to był okres szkoły średniej i wczesnych studiów :) i kompensacji mojej bardzo niskiej społecznej samooceny i nieśmiałości w ten sposób. Możesz widzieć historię i nie widzieć tego, co jest obecnie w rzeczywistosci. Tak też bywa :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2013-06-09, 11:42:15
Hydro,
Przyznam że, jak Cię lubię, tak mocno mnie irytuje kiedy poruszasz tematy damsko-męskie. I teraz dopiero dotarło do mnie czy to nie od czasu naszej jakiejś dawnej rozmowy na PW, gdzie coś wspominałaś że nie masz czasu na Skyrima, bo nie jesteś mężczyzną który sobie tak po prostu potrafi wrzucić na luz. Jak powiedziałem że to trochę szowinistyczne, to odparłaś że nie, bo to wręcz pozytywnie pisałaś, że mężczyźni tak sie potrafią odprężyć i sama byś tak chciała.

A z tego co piszesz o swoich związkach, wynika że to Ty byłaś zwykle tą stroną dającą, a ci wszyscy co przyłazili to jacyś tacy niegotowi ;) I nie wiem czy nie tu jest pies pogrzebany, że właśnie kobieta to pracuje i się stara (w związku i poza nim), a mężczyzna to tylko biega i "fus-ro-da!" :D

Taki mechanizm bycia dawcą w związku to też ucieczka przed bilskością, po prostu bardziej "uszlachetniona." Coś na zasadzie "lepiej być gwiazdą wśród matołów, niż matołem wśród gwiazd". Dawanie przychodzi łatwiej również dlatego, że kiedy coś się zakończy, to brak dawania nie będzie tak bolał. Natomiast kiedy się otworzymy na przyjmowanie i na równą wymianę, to w dużej mierze jesteśmy "zdani na tę drugą osobę." Nie kontrolujemy, nie mamy nad tym władzy. A jak postanowi nagle obdarzać tym wszystkim kogoś innego to, aua, dopiero zaboli. zwłaszcza bezsilność.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-09, 12:03:29
Lynd - dość dawno o Skyrimie gadalismy. Pewnie zresztą za czasów, kiedy tkwiłam jeszcze po uszach w zadłużeniu. I brzmiało to trochę inaczej.
O Skyrimie napisałam, że szkoda mi marnowac czasu, skoro obecnie mam wiele innych rzeczy do zrobienia i możliwe, ze nie mogę wtedy wyluzować, bo nie miałam wtedy czasu na marnowanie czasu (bo nóż na gardle, banki i inne głupoty). Bo generalnie to ja spokojnie wrzucam na luz :) I owszem, możliwe że wyraziłam wtedy podziw dla męzczyzn, co potrafią się tak odciąc od zycia codziennego, ze Skyrim czy inne gry zajmujące wiele godzin nie budzą w nich poczucia jakiejkolwiek straty - i było to wyrażone pod tym kątem:) Że to jednak pozyteczne, kiedy zamiast nakręcać sie problemami i stresem, kiedy te problemy i stres są - człowiek potrafi wrzucić wtedy na luz. I ze zauważyłam, ze to potrafią łatwiej męzczyźni - czy w takiej uwadze jest coś złego?

"A z tego co piszesz o swoich związkach, wynika że to Ty byłaś zwykle tą stroną dającą, a ci wszyscy co przyłazili to jacyś tacy niegotowi ;) I nie wiem czy nie tu jest pies pogrzebany, że właśnie kobieta to pracuje i się stara (w związku i poza nim), a mężczyzna to tylko biega i "fus-ro-da!" :D"

Aż tak to nie ;) Owszem, ja byłam stroną bardziej dającą, ale w swoich związkach tez otrzymywałam pewne pożyteczne rzeczy/sytuacje od partnerów. W momencie, kiedy pisze przez pryzmat wywałki, to chyba oczywiste, ze mi wywalają MOJE emocje, moje poczucie krzywdy i zalu - i że nie jest to tzreźwe i przytomne wtedy, prawda? Ani w pełni obiektywne ;)

To co mnie bolało i wywalało mi na to wczoraj - że jednak to męzczyźni wchodzili w związki nie bedac na to gotowi, nie wiedząc czy nawet tego chcą i to mi okazywali swoim odcięciem, niezdecydowaniem, brakiem spontaniczności. Ba, nawet nie tylko okazywali, co po pewnym czasie mówili - a mimo to nadal miewali "zrywy", by do bliskosci dążyć. Dla mnie to nielogiczne. Jak czegos nie chcę - to do tego nie dążę. Swego czasu zreszta podobna sytuację widziałeś, jak widziałeś mnie z moim dawnym (nie ostatnim) partnerem. I sam mi wtedy o czyms podobnym pisałeś.

"Taki mechanizm bycia dawcą w związku to też ucieczka przed bilskością, po prostu bardziej "uszlachetniona." Coś na zasadzie "lepiej być gwiazdą wśród matołów, niż matołem wśród gwiazd". Dawanie przychodzi łatwiej również dlatego, że kiedy coś się zakończy, to brak dawania nie będzie tak bolał. Natomiast kiedy się otworzymy na przyjmowanie i na równą wymianę, to w dużej mierze jesteśmy "zdani na tę drugą osobę." Nie kontrolujemy, nie mamy nad tym władzy. A jak postanowi nagle obdarzać tym wszystkim kogoś innego to, aua, dopiero zaboli. zwłaszcza bezsilność"

Lyndzik - bardzo chętnie otwieram się na to, co mi druga osoba ma do zaoferowania. I przyjmowałam także od ostatniego partnera i za to, co przyjęłam i otrzymałam, jestem mu wdzięczna. Mimo to, było nadal tak, ze facet był tuż po rozwodzie i wywalało mu na kazdym praktycznie kroku - na kobiety, na związki, na bliskość, na seks nawet ;) Czasem się otwierał i wyluzowaywał i wtedy było fajnie - a kiedy indziej się zamykał i odcinał. I tak - ten mechanizm faktycznie się powtarza w moich związkach - właśnie ten w całości - mezczyzna tuz po wyjściu z poprzedniego związku, nie wiedzący dokładnie czy chce być w kolejnym, ale bojący się samotności, i żyjący w ciągłych wywałkach, bo nie miał czasu niczego przerobić po wyjściu z ostatniego związku. Tym razem już mnie to tak nie raniło, jak poprzednio, ale mimo wszystko - nadal budzi niezroumienie, czemu ZNWOU spotkałam takiego męczyznę, kóry nie jest gotowy na związek, okazuje to... a mimo w ten związek się pcha. Przykro mi, nie rozumiem tego. Dlatego zaczęłam dochodzić do wniosku, że może większosć męzczyzn tak ma;) ... i zaczęło mi na to wywalac.

I dlatego też, ze to się powtarzało i tym razem weszłam w cały ten proces i realcję bardziej swiadomie - zakończyłam tą relację i powiedziałam sobie - nigdy więcej tego typu faceta. I rozpracowac, co to powoduje także po mojej stronie.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-09, 12:22:25
Co powoduje,ze widac dla mojej podświadomości tacy faceci są jakoś atrakcyjni (że mnie przyciągaja - bo nie są już atrakcyjni, gdy zaczynają się takie zachowania, jak poniżej. Wtedy na tej atrakcyjności tracą, a ja nie mam juz tyle cieprliwości, by ponownie przechodzić przez okres "misji", ze może jak ja się poświecę, to oni to docenią. To juz mi minęło;)). Bo choć przedostatni i ostatni to jak ogień i woda na pierwszy rzut oka, jeśli chodzi o zachowanie - tak się różnili pozornie - to "rdzeń" niestety był ten sam, co opisałam poniżej.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-09, 12:24:50
hydro

fakt, myślę, że obie się zmieniłyśmy od ostatniego spotkania i wiesz jak dużą złość przez jakiś czas na Ciebie miałam, bo prawie mnie tutaj na forum nie zbanowano.;) Dużo mi się uzdrowiło w tym temacie, chociaż przyznaję coś się jeszcze we mnie tli negatywnego (jakaś chęt odwetu) do Ciebie. Ale nadal uważam, że wtedy mnie potraktowałaś z buta i bez wrażliwości, to o co sama masz pretensje do swoich mężczyzn, więc coś jest na rzeczy.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-09, 12:30:39
Karina - to że nadal się w Tobie cos tak tli w pretensjach - to widzę. Ja zaś uważam, ze i Ty mnie potraktowałas wtedy bez zrozumienia - miałam wtedy bardzo słaby czas, pisałam o tym, dużo się działo, wymówiłam pracę, a długi goniły mnie po piętach, był ostry stres i krawędź deprechy przez tamten miesiąc - pisałam o tym zresztą tamtego czasu, kiedy wybuchłaś na forum. Trochę empatii i zrozumienia, ze nie zawsze mozna coś zrobić dla drugiej osoby, kiedy samemu się tkwi po uszy w g... tez się przydaje.

Nie ma co patrzec przez pryzmat tego, co się nam zdarzyło i przez nasze poczucie krzywdy, na inne sytuacje - bo to rzadko kiedy okazuje się prawdziwym spojrzeniem.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-09, 12:36:18
Jednak nadal pozostanę na dystans do Ciebie, jak do tej pory, bo mi gula rośnie jak do mnie piszesz.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-09, 12:41:04
Karina - no to zycze, by Ci się uzdrowiło to do końca. Bo trochę szkoda tak w sobie trzymac takie emocje, przez tyle lat, o coś, co po części samemu się wkręciło. Poprzednim razem przeprosiłam Cię, choć byłam przekonana, ze info ode mnie miałas. Obecnie nie wiemm, szczerze mówiąc, czy o tym pamiętałam (bo nei pamietam już szczegółow) - ale tez wiem, ze jak mam etap stres/deprecha to zdarza mi się zapominać i nie robię tego na pewno specjalnie - ale co za problem spytac się wtedy kogoś, co się dzieje, ze się nie odzywa, zamiast się wkręcać samemu w potworne poczucie krzywdy, żalu i pretensji? Bo tak to wyglada z mojej strony, kiedy na to patrzę.

To takie pytanie, które warto może byś sama sobie postawiła.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-09, 12:45:12
Nigdy nie padło od ciebie słowo przepraszam w moją stronę. Sama się w coś kręcasz co nie jest prawdą o tobie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-09, 12:46:26
A propos ludzi ŚWIEŻO po rozstaniach.
Jeżeli wyciąga się do takiej osoby  kojące, pocieszające, dające wsparcie ramiona, to trzeba się liczyć z tym, że kiedy już ta osoba dojdzie do siebie, to siłą rzeczy spojrzy na nas z innej perspektywy. I to jest, rzecz jasna, normalne.
A wtedy może sie okazać, że już jest na tyle silna, że wsparcia takiego nie potrzebuje.
I dużą niewiadomą jest "co z niej wyjdzie".

Uważam, że kwarantanna jest zbawienna !
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-09, 13:06:11
Ok, Karino, każdy widzę pamieta swoje. Wolisz w sobie trzymac urazę - to Twój wybór.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-09, 13:07:59
Marylka - jestem tego samego zdania - kwarantanna po świezym rozstaniu powinna być wręcz obowiązkowa! ;)

"Jeżeli wyciąga się do takiej osoby  kojące, pocieszające, dające wsparcie ramiona, to trzeba się liczyć z tym, że kiedy już ta osoba dojdzie do siebie, to siłą rzeczy spojrzy na nas z innej perspektywy. I to jest, rzecz jasna, normalne.
A wtedy może sie okazać, że już jest na tyle silna, że wsparcia takiego nie potrzebuje. "

Bywa tez tak, że człek wpierw się wplatuje w misje pomagania takiej osobie, bo taki biedny/a - a potem tak jak piszesz - " dużą niewiadomą jest "co z niej (*lub niego) wyjdzie".
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-09, 13:09:10
Urazy już nie trzymam, ale dwa razy do tego samego garnka nie wsadzę palca, żeby się nie sparzyć, z daleka (to jest właśnie mądrość). ;))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-09, 13:13:03
ok :) Ja tez nie mam zbytnio ochoty na odskakujące pokrywki pod ciśnieniem ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-06-09, 14:25:29
Asiu, pamietasz jak raz wspomnialam o kreowaniu z pozycji braku a ty napisalas, ze co w tym zlego? Chodzilo mi o sytuacje gdzie, ten brak jest dominujaca wibracja, im wiecej sie z tego poziomu kreuje, tym mniejsze szanse na dobry efekt, bo ostatecznie dostajesz przeciwienstwo tego co chcesz uzyskac. Nie chodzilo mi o to, zeby nie kreowac nic czego sie nie ma, ale zeby 'nie majac' wzbudzic w sobie taki stan jakby sie to juz mialo - to nie jest nic nowego, to podstawowa wiedza. Mi sie wydaje z tego co piszesz, ze za duzo cisnienia wkladasz w temat zwiazkow. Zobacz juz od ilu dni siedzisz w wywalce na ten temat (dni, jesli nie miesiecy / lat) - i co kreuje sie, gdy ciagle wywala i wywala? Masz to ulozone ladnie w glowie, i podobaja mi sie twoje przemyslenia, ale jednoczesnie mam wrazenie, ze pod tym co deklarujesz dominuje cisnienie, napiecie, pewna sztywnosc, kontrola i rozczarowanie. Gdzie nie ma luzu i radosci nie wykreuje sie nic korzystnego, zawsze bedzie cos nie tak, w tym co sie chcialo wykreowac i w twojej codziennosci, bo to sie rozniesie na inne sfery.

Nic tez dziwnego, ze mezczyzni sie blokuja w takiej sytuacji, i ze nawet jak chca stworzyc zwiazek to moga sie czuc przytloczeni sila takiego chcenia u kobiety. (Oczywiscie sa tez i kobiety ktore uciekna od takiego mezczyzny). Istota relacji jest wolnosc, ktora rowniez przejawia sie tak, ze gdy dajemy, to robimy to bez oczekiwania na wzajemnosc, na otrzymanie w zamian. Chodzi o takie otwarcie serca, gdy masz pewnosc, ze niezaleznie od reakcji drugiej strony ty dajesz, bo zyskujesz na dawaniu, bo to jest to kim jestes. Wszelkie transakcje zabijaja wolnosc. Prawdziwie otwarte serce nie zostanie zranione, bo ono postrzega z innego poziomu. I nie mowie tu o aniolkowych idealizacjach, bez przerobionego bezpieczenstwa i samooceny, mowie o sytucjach, gdy jestesmy juz ladnie zintegrowani, gdy nie musimy sie chronic. Tu tez wchodzi luz, relaks, blogosc, nie te chwilowe, osiagane tylko w przerwach miedzy jedna wywalka a druga, a te ktore staja sie poziomem, z ktorego dzialamy na codzien.

Bo tak w ogole to nie zwiazek a milosc jest istota. Gdy sie dostrajamy do jej wibracji to bycie w zwiazku jest wtorne. Milosc jest, przejawia sie roznymi kanalami, zwiazek to tylko jeden z nich, jak sie tam siegnie, to zwiazki tworzymy naturalnie, jako konsekwencje tego co urzeczywistnilismy.




Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-09, 16:17:48
Ja myslę, że to o czym Asia pisze to nie ciśnienie i kontrolowanie, ale wywałka, rozczarowanie i po prostu stwierdzanie faktów.
Racjonalne.
Bo doszła do takiego momentu, że  teraz już wie o co jej naprawdę chodzi.
Problem w tym, ze jest to ufnie upublicznione - jak to na forum.
No i każdy pisze to co czuje, SUBIEKTYWNIE.
( Ja też ).
Te posty są inspirujące, ale nie ja nie miałabym odwagi Asi :)

Poza tym nie da sie tak od razu i po prostu wrzucać na luz, gdy dominuje rozczarowanie.
To nie są biegi w samochodzie :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-06-09, 16:56:19
Ok to ja moze dodam, ze zawsze wszystko co pisze jest subiektywne, mam tego swiadomosc, nie wydaje tu sadow niepodwazalnych, ale dziele sie zwyczajnie swoim doswiadczeniem, moze ktos w tym znajdzie cos dla siebie. Pisze co widze ja przez pryzmat siebie, a nie jaka Asia jest. Moze cos zarezonuje, nie wiem. Skoro Asia sie dzieli to ma pewnie jakas gotowosc na sluchanie co dodadza inni :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-06-09, 20:26:39
Chciałbym dodać w tym wątku coś z nieco innej "beczki". Moim zdaniem, jeśli ktoś intensywnie pracuje nad jakąś kreacją, np. związku i przez rok nie przynosi to pozytywnych efektów, to znaczy, że trzeba zmienić metodę kreacji. A jeśli wszystkie wypróbowane metody zawodzą, to może trzeba poszukać jakiejś niestandardowej metody. Coś takiego co "chwyci byka za rogi". Gdy ja odkryłem, że mam kłopoty ze związkiem i postanowiłem go uzdrowić to zrobiłem coś co wydawało się na moim miejscu absurdalne. Zdążyłem zresztą być skrytykowany za to na forum CUDu, gdy się do tego przyznałem. Zacząłem afirmować swobodne i lekkie życie seksualne z wieloma partnerkami. Nie dość, że wyszły wzorce, których się nie spodziewałem, to jeszcze otwarłem się szeroko na wielopłaszczyznowe uzdrowienie.
Może zamiast upierać się przy kreacji partnera, trzeba czymś zaskoczyć pś i podejść ją "od tyłu".
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2013-06-09, 20:47:28
Oluś, ależ oczywiscie, że zarezonuje :)
Tak miło i ciepło i spontanicznie dzielisz się swoim doświadczeniem - subiektywnym - jak i moje ;))) - że jakże by mogło być inaczej ? :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2013-06-10, 06:18:55
.... moze ktos w tym znajdzie cos dla siebie.
Pisze co widze ja przez pryzmat siebie, a nie jaka Asia jest.

No ja znalazłam:) Dla siebie. Super inspirujący post Olu:)
A Asia jest też super:) Bardzo mi się podoba, że uczciwie dzieli się tym co myśli bez zaciemniania.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-06-10, 08:11:02


Zaślepienie wywołane zakochaniem (nie Miłością) najlepiej widać z poziomu rozumowej mądrości (bądź jak kto woli - mądrości pochodzącej z górnych czakr). Chodzenie jedynie za sercem, kiedy serce np.; jest wyidealizowane (a ja tak miałam swego czasu dość silnie), jest po prostu mało mądre. Bóg jest nie tylko Miłością, ale i Mądrością. Boska mądrość - jako cecha - płynie nie tylko z poziomu serca, ale i z poziomu czakry korony, oraz 3 oka. Tak to przynajmniej czuję.

Zatem sformułowanie jakiego uzyłam wcześniej - ze dobrze kiedy w tworzeniu związku udział bierze i serce, i rozum (mądrość) i trzeźwość, nie wypływa z lęku.

Jeżeli Boska mądrość płynie z poziomu serca to po co ją kontrolować własnym rozumem?
Lepiej pozwolić sercu ufając  że wybierze najlepiej bo kto wie co dla nas lepsze bardziej niż Bóg?
Rozumowa mądrość nie pochodzi z górnych czakr tylko z własnej inteligencji. Boska mądrość to intuicyjna mąrdość czyli nie pochodzaca z wiedzy i analiz, przemysleń. Na Boską mądrość się otwieramy a działa ona wtedy gdy sobie ufamy i dajemy się jej prowadzić.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-10, 11:18:48
Cytuj
Asiu, pamietasz jak raz wspomnialam o kreowaniu z pozycji braku a ty napisalas, ze co w tym zlego?

Olu - napisałaś o pracy z afirmacjami czy dekretami z pozycji braku, a nie o kreowaniu z pozycji braku. Afirmuje się lub pisze dekrety nie po to jedynie, by kreować, lecz po to również (przede wszystkim, tak myslę), by pokazać podświadomości, ze nie musi w sobie trzymac braku, gdyż istnieją alternatywy.

Zatem ty myslałaś wtedy o kreowaniu z pozycji braku za pomocą dekretów i afirmacji, a ja o naprawianiu tego braku za ich pomocą. Samo kreowanie z pozycji braku, z myśleniem, ale i tak tego nie ma, nie będzie, nie dostanę - oczywiście mija się z celem.

Cytuj
Chodzilo mi o sytuacje gdzie, ten brak jest dominujaca wibracja, im wiecej sie z tego poziomu kreuje, tym mniejsze szanse na dobry efekt, bo ostatecznie dostajesz przeciwienstwo tego co chcesz uzyskac.

Z tym się zgadzam.

Cytuj
Nie chodzilo mi o to, zeby nie kreowac nic czego sie nie ma, ale zeby 'nie majac' wzbudzic w sobie taki stan jakby sie to juz mialo - to nie jest nic nowego, to podstawowa wiedza.

Owszem, i coś takiego stosowałam juz parokrotnie. Wiem, jak to działa i o co chodzi. Dlatego własnie nie kreuje związku, kiedy mi wywala, lub kiedy czuję głównie brak - i dlatego też nie rozumiem pchania się w relacje, kiedy samemu nie jest się choćby po częsci stabilnym, bo wysżło się świezo z innego związku i czuje się brak, zranienia itp.

Cytuj
Mi sie wydaje z tego co piszesz, ze za duzo cisnienia wkladasz w temat zwiazkow. Zobacz juz od ilu dni siedzisz w wywalce na ten temat (dni, jesli nie miesiecy / lat) - i co kreuje sie, gdy ciagle wywala i wywala?

Olu, po pierwsze - w między czasie to co się kreowało - i napisałam o tym tutaj - za każdym razem jest trochę lepsze. Trochę lepsze - ale cały czas widziałam powtarzający sie ten sam schemat - i o nim tu napisałam, on tez wywołał emocje i wywałki. Co do wywałki obecnej - trwała tylko parę dni ;) I już nie trwa, bo wieczorem w sobote i w niedzielę tuż po wstaniu sporo sobie oczyściłam, uświadomiłam i ułożyłam. Dziś jeszcze dobawię zabiegiem i jestem przekonana, ze da to fajny i trwalszy efekt :)

Wywałka została spowodowana bezpośrednio tym i idacym za tym uświadomieniom http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=53.msg42103#msg42103
to było przykre, kiedy człek sobie uswiadomił, ze żadnego z panów, z którymi się było, nie było stac na taką spontaniczność, bezpośredniość i radość.

Po drugie - ciśnienie i brak poczułam pierwszy raz w tym temacie 3 lata temu - wcześniej nigdy tego nie czułam i nie rozumiałam w ogóle ludzi, którzy w to wpadali. Nigdy jednak nie posunełam się do tego, by w desperacji skakać na wszystko co się rusza i ma ogon;) albo do zapełniania braku i ciśnienia kimkolwiek, byle by był. Kiedy najmocniej to czułam, to wręcz się wycofywałam.

Cytuj
Masz to ulozone ladnie w glowie, i podobaja mi sie twoje przemyslenia, ale jednoczesnie mam wrazenie, ze pod tym co deklarujesz dominuje cisnienie, napiecie, pewna sztywnosc, kontrola i rozczarowanie.

Ciśnienie i napięcie - w tej chwili juz nie. Rozczarowanie, żal itp - tak, o tym pisałam.

Cytuj
Gdzie nie ma luzu i radosci nie wykreuje sie nic korzystnego, zawsze bedzie cos nie tak, w tym co sie chcialo wykreowac i w twojej codziennosci, bo to sie rozniesie na inne sfery.

o, jak najbardziej się zgodzę. I nie ja w braku luzu i radości przodowałam w ostatnich relacjach ;)

Cytuj
Nic tez dziwnego, ze mezczyzni sie blokuja w takiej sytuacji, i ze nawet jak chca stworzyc zwiazek to moga sie czuc przytloczeni sila takiego chcenia u kobiety. (Oczywiscie sa tez i kobiety ktore uciekna od takiego mezczyzny).

Nie jestem bluszczem, ani nie atakuję faceta od startu oczekiwaniami o ślub, związek po grób ani inne takie bzdury.

Jedyne, co oczekuję, to choć troche konsekwencji w działaniu, odpowiedzialności za własne działanie oraz pewnego myślenia, oraz szacunku i uwazności również dla drugiej osoby, nie tylko dla siebei samego.

Konkretnie: Jak pan mnie podrywa, czuli się, wydzwania, wyciaga na spacerki, przytula w trakcie ogladania filmów...a nastepnego dnia po takich akcjach oznajmia, ze to "Wiesz, to nic nie znaczy, to tylko ot tak, bo przyjemne... ja nie zamierzam w ogóle tworzyć związku" - to cos jest nie halo, prawda? I dziwi się jeszcze potem, ze ktoś nie reaguje z zachwytem na taki zestaw ;)

Cytuj
Istota relacji jest wolnosc, ktora rowniez przejawia sie tak, ze gdy dajemy, to robimy to bez oczekiwania na wzajemnosc, na otrzymanie w zamian.

Co do wolności - tak na marginesie - to jest bardzo wygodne hasło-wytrych, naduzywane chętnie, często i gęsto, by "bronić własnej wolności", depcząc przy tym cudzą.

I tu przykro rzec, mężczyźni w tym przodują - "boje się straty mojej wolności", "ograniczasz moją wolność!" i inne tego typu - wypowiadane głównie po to, by podporządkowac sobie innych, by nikt nie śmiał miec innego zdania, innych potrzeb niż ten komu to niby "ogranicza wolność."

Konkret pierwszy: spacerujemy z panem, pan bierze mnie sam za rękę, wygląda na zadowolonego. Tydzień później - spacerujemy sobie z tym samym panem, biore pana za rękę, ten się wyrywa i warczy: "Przeciez wiesz, ze tego nie lubię! To głupie! Zniewalasz mnie" ;)

Konkret drugi: Inny pan ma fobie na pobieranie krwi i dotykanie jego monitora - zatem  szanuje te jego potrzeby, i ani nie dyskutuję o pobieraniu krwi, ani nie dotykam specjalnie jego monitora;) Ja za to nie zycze sobie, by pan przy mnie zażywał alkohol (jak chce moze to sobie robić, kiedy się nie spotykamy - nic mi do tego), tym bardziej, ze pierwotnie przedstawił się jako abstynent. Po czasie wychodzi, ze jednak abstynentem nie jest, a nawet potrafi sobie walić po 3 piwka dziennie, dzień w dzień, na wspólnym wyjeździe - doskonale znając moje nastawienie do tego. I nie dość, ze sam je chleje, to jeszcze non stop podsuwa mi je pod nos i jak katarynka powtarza: "No napij się. Ze mną się nie napijesz?". Kiedy konsekwentnie odmawiam i mówię, ze mógłby w końcu się uspokoić i zacząć byc bardziej uwazny, co do tego, czego inni potrzebują i o co proszą - wtedy pan stwierdza: "To tylko fochy! Ograniczasz moją wolnosć!"
Faza końcowa: pan twierdzi, ze znów nie pije, przyjeżdża w odwiedziny do mnie i przywozi butelke Whisky. Wsadza ją do zamrażalnika, mówię ok - ale jak chcesz pić, to u siebie. Pan nic nie odpowiada, miło sobie spędzamy czas, nastaje następny dzień, pan otwiera butelkę, nalewa sobie szklaneczkę - i zaskoczony wielce, ze prosze go, by opuścił moje mieszkanie. i znów tekst "Ograniczasz moją wolność!" A co z moją wolnością?

Moja wolnośc wg takich panów moze być spokojnie gwałcona, za to ich, choćby lekko zostanie uszczknięta, to już robią raban i odstawiają wielka obraze majestatu. ;) A sami sobie wtedy tą wolność ograniczają, po pierwsze - własną niekonsekwencją w zachowaniu, słowach i działaniu; A po drugie - kompletnym ignorowaniem i olewaniem potrzeb drugiej osoby, konkretnie i jasno wyłożonych - bo ich mają być dominujące w "związku". ;) Relacja polega na szanowaniu nie tylko siebie, ale i drugiej osoby. I odwortnie - polega na szanowaniu nie tylko drugiej osoby, ale i samego siebie.

Cytuj
Prawdziwie otwarte serce nie zostanie zranione, bo ono postrzega z innego poziomu.

Tak, juz to przetestowałam i wspomniałam, ze dzięki temu w ostatniej relacji nie raniły mnie już prawie cudze wywałki - to duży postęp.

Cytuj
I nie mowie tu o aniolkowych idealizacjach, bez przerobionego bezpieczenstwa i samooceny, mowie o sytucjach, gdy jestesmy juz ladnie zintegrowani, gdy nie musimy sie chronic. Tu tez wchodzi luz, relaks, blogosc, nie te chwilowe, osiagane tylko w przerwach miedzy jedna wywalka a druga, a te ktore staja sie poziomem, z ktorego dzialamy na codzien.

To właśnie jest moim celem:) I wiem, ze to potrafię. Do tanga jednak trzeba dwojga. Ja chcę teraz rozkminić, czemu wybieram takich, anie innych afcetów, co jest wnich dla mnie w pś atrakcyjnego na początku, ze zawsze w końcu jak do tej pory kończyłam z tym samym schematem w relacji (mimo że były tez fajne rzeczy w tych relajach i te doceniałam, in plus w stosunku do poprzednich).

Cytuj
Bo tak w ogole to nie zwiazek a milosc jest istota. Gdy sie dostrajamy do jej wibracji to bycie w zwiazku jest wtorne. Milosc jest, przejawia sie roznymi kanalami, zwiazek to tylko jeden z nich, jak sie tam siegnie, to zwiazki tworzymy naturalnie, jako konsekwencje tego co urzeczywistnilismy.

To mi się podoba. I zgadzam się.  Dlatego w tej chwili nie zamierzam w ogóle dążyc, ani kreowac związków. Jak będzie to będzie. Oby tylko jak juz partner jakiś sie zjawi, to do miłości i "do tanga", a nie do wywałek i wąłkowania schematu ;)

Dlatego tez nie rozumiem pchania się w związki, nie czując miłości, nie bedąc otwartym na miłośc - tylko z poczucia samotności.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-10, 11:20:31
Chciałbym dodać w tym wątku coś z nieco innej "beczki". Moim zdaniem, jeśli ktoś intensywnie pracuje nad jakąś kreacją, np. związku i przez rok nie przynosi to pozytywnych efektów, to znaczy, że trzeba zmienić metodę kreacji. A jeśli wszystkie wypróbowane metody zawodzą, to może trzeba poszukać jakiejś niestandardowej metody. Coś takiego co "chwyci byka za rogi". Gdy ja odkryłem, że mam kłopoty ze związkiem i postanowiłem go uzdrowić to zrobiłem coś co wydawało się na moim miejscu absurdalne. Zdążyłem zresztą być skrytykowany za to na forum CUDu, gdy się do tego przyznałem. Zacząłem afirmować swobodne i lekkie życie seksualne z wieloma partnerkami. Nie dość, że wyszły wzorce, których się nie spodziewałem, to jeszcze otwarłem się szeroko na wielopłaszczyznowe uzdrowienie.
Może zamiast upierać się przy kreacji partnera, trzeba czymś zaskoczyć pś i podejść ją "od tyłu".

Mirek, juz próbowałam i takiej metody ;) Wzięcie sobie kochanka, skoro pan wydusił, ze związku nie chce tworzyć, a  przyciąganie było ;)

Na dłuższą metę to jednak nie to ;) i chyba jednak nie wspomaga kreacji fajnego związku ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-10, 11:26:53
Jeżeli Boska mądrość płynie z poziomu serca to po co ją kontrolować własnym rozumem?
Lepiej pozwolić sercu ufając  że wybierze najlepiej bo kto wie co dla nas lepsze bardziej niż Bóg?

Ingo, napisałam, ze boska mądrość płynie również z poziomu górnych czakr. W rozumie nie ma nic  złego, rozum to nie tylko kontrola, jak wydajesz się sądzić.

Cytuj
Rozumowa mądrość nie pochodzi z górnych czakr tylko z własnej inteligencji.

To Ty tak sądzisz - ja to odbieram inaczej.

Cytuj
Boska mądrość to intuicyjna mąrdość czyli nie pochodzaca z wiedzy i analiz, przemysleń. Na Boską mądrość się otwieramy a działa ona wtedy gdy sobie ufamy i dajemy się jej prowadzić.

Boska madrość nie musi pochodzić z analiz, ale jak najbardziej moze pochodzić z wiedzy. Wiedza to tez jest dar i bogactwo. Niesłusznie ignorowana zresztą. Umiejetność wyciagania wniosków i rozróżniania tez jest darem. Ufność tak, to piękna i niezbędna rzecz do tego by przejawiac boską mądrość i dać jej się prowadzić w pęłni w swoim zyciu - ale kiedy jest tak jak napisałam w przykładzie o idealizacji serca - to za ufnością rzadko kiedy  idzie wówczas mądrość, a zaślepienie, bo zamiast ufności jest wtedy nadufność wobec kogoś, kto nawet nei potrafi nie "zawieść" takiej nad-ufności. Wtedy szczególnie przydaje się umiejętność czerpania z boskiej mądrości z poziomu górnych czakr i rozumu.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-06-10, 11:38:50
A czy do tych panów poprowadziła cię mądrość płynąca z twojego serca? Czy to serce cię do nich poprowadziło? Bo ja wątpię.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-06-10, 11:45:11
Ja myślę że masz za mało zaufania do swojej wewnętrznej intuicyjnej mądrości czyli do samej siebie. A przyciągasz tych których kreuje ci podśwaidomość.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-06-10, 13:59:17
Asiu, powodzenia w uzdrawianiu, niech sie dzieje najlepiej dla ciebie i wszystkich :*

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-10, 14:29:00
Olu, dziękuje :)) *

Ingo - po części na pewno doprowadziło serce (choć nie twierdze, ze mądrość serca w tym przypadku;) - np.: do jednego z nich - zachłyśnięte wysoką harmonią pierowtną odczuwalną właśnie na sercu. A ze było prócz tego mnóstwo blokad i wspólnej karmy - to potem musiała mnie ratować mądrość idaca z góry :)

A propos mądrości na czakrach, chocby jako cechy urzeczywistnienia http://mocreiki.wordpress.com/2008/02/03/cechy-urzeczywistnienia/

"mądrość, miłość i moc" - na każdej z czakr; mądrość dodatkowo, jako cecha szczególna - 3 oko; Intuicja to nie tylko ufne podążanie za znakami czy przeczuciami, lub tym co się dzieje - ale i korzystanie z rozumu, kóry jest tak blisko 3 oka i korony :)

I właśnie dlatego, ze mam już zaufanie do siebie samej, to z jednej strony widzę schematy, które rozgrywały się w tych relacjach i nie boję się o nich mówić - a z drugiej - jestem wdzięczna za to, co było w nich dobre. I z zaufaniem do siebie właśnie skończyłam relację ostatnią, zamiast, jak kiedyś - pchac się dalej w takie gierki... i zamiast zaslepiac się, ze skoro pan mi się podoba np.: pod wzgledem fizycznym i zainteresowań, to mam to ciagnac (mimo ze pod innymi względami nie pasujemy do siebie) - teraz potrafie z zaufaniem do siebie wybrać to, co lepsze dla mnie w tym przypadku - czyli koniec znajomości na stopie "związkowej". A robię to również korzystając z mądrości płynącej z górnych czakr. Mądrość serca mówi mi zaś, ze choć czasem mi wywala i czuję wtedy złość, żal itp - to i tak nadal lubię, szanuję i doceniam to, co realnie dobre w tym człowieku, z którym się rozstałam, oraz czym mnie obdarzył, niezależnie tego, co było słabe. Że nadal lubię się z nim spotkac czy pogadać, ale nie mam ciśneinia, by podtrzymywać tą znajomość.

A wywala mi złość czy żal, czy rozczarownaie na ogół partnerów przede wszystkim, mniej na szczegół ;) Czyli również po części ta złość jest na siebie samą, ze wciąz mnie coś do takich osób ciągnie.

Tak ogólnie pisząc - Widzę jednak światełko w tunelu ;) - złapałam się na tym, ze choć podobnie wewnętrznie zabunkrowany męzczyzna mi się ostatnio spodobał (choc na zewnątrz w miarę wyluzowany) - to teraz zamiast samego poczucia, ze jest jakoś atrakcyjny;), pojawił się od razu "wykrzyknik" z napisem UWAGA ;) czy rzeczywiście jest to dla Ciebie wciąż atrakcyjne? Chcesz się znów pchac odbunkrowywanie kogoś? ;) Stwierdziłam, ze jednak nie, choć pś jeszcze mnie trochę ciągnie ;) Koniec z tym! :D

Czas zweryfikuje, jak tam dalej się u mnie potoczy ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-06-10, 16:54:11
Asia
"Mirek, juz próbowałam i takiej metody ;) Wzięcie sobie kochanka, skoro pan wydusił, ze związku nie chce tworzyć, a  przyciąganie było ;)"

Miałem na myśli wyłącznie pracę z pś, a nie doświadczenia w rzeczywistości. Zaproponowałbym przewrotnie taką afirmację:" Ja.... spełniam się w każdym związku, z dowolnym partnerem"
"Zerknąłem" na Ciebie i dostrzegłem coś z głębokiej przeszłości. Jeśli moje jasnowidzenie jest coś warte to właśnie powyższa afirmacja byłaby dobra. Jeśli chcesz to napiszę co dostrzegłem, tutaj albo na priv jak wolisz. Sama ocenisz czy to ma sens.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-10, 17:11:06
Mirek,

to jest genialna afirmacja "ja spełniam się w każdym związku, z dowolnym partnerem", tylko czy aby nie ryzykowna ? :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-10, 17:15:45
ta afirmacja świetnie może zadziałać dla kogoś kto jest obwarowany zbyt wieloma nierealnymi wymaganiami.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-06-10, 17:58:24
Karina
"ta afirmacja świetnie może zadziałać dla kogoś kto jest obwarowany zbyt wieloma nierealnymi wymaganiami."

Albo dla kogoś kto ma silny kod w pś, że "dobrze to już było..."
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-10, 18:26:21
Moja podświadomość zgłupiała słysząc tę afirmację :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-06-10, 20:14:00
moja też :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-10, 21:41:19
Mirku - afirmacja rzeczywiście kosi - ale u mnie od razu nastąpił oddźwięk, ze powinna brzmiec - " Ja.... spełniam się w każdym związku, z dowolnym harmonijnym partnerem"

Bo z "dowolnymi partnerami" były juz próby i niezbyt satysfakcjonujące ;)

Jeśli to jakos bardziej intymne, co Ci przyszło - to napisz na priv, a jak nie - to napisz gdzie chcesz. Chętnie się zapoznam z tym, co dostrzegłeś :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-06-10, 22:28:17
Asiu,
Nie jest aż tak intymne, więc napiszę tutaj co zobaczyłem. Widać u Ciebie wielką tęsknotę za harmonijnym związkiem. Miałaś kiedyś taki związek (w którymś z poprzednich wcieleń). On się skończył, a pś zakodowała sobie, że już NIGDY nie będziesz mieć takiego związku. I cały czas próbuje to udowadniać, przyciągając niewłaściwych partnerów. Moim zdaniem afirmacja powinna być pozbawiona słowa "harmonijny", gdyż używając tego słowa Twoja pś zabezpieczy się przed uwolnieniem tego silnego kodu. Po prostu nie znajdziesz tego jedynego, harmonijnego partnera i wszystko wróci "do normy". Jeśli mam rację to afirmacja, którą ułożyłem powinna wyciągnąć na wierzch wszystkie przeszkody do stworzenia harmonijnego związku z kimś dla Ciebie najodpowiedniejszym na to życie. Nie sądzę, żeby wprowadziła jakieś większe zamieszanie w rzeczywistości, ale z pś niestety nigdy nie wiadomo.
Bardzo chciałbym Ci pomóc, ale sam do końca nie jestem pewien swoich zdolności jasnowidzenia. Życzę Ci najlepszego wyboru w dalszej pracy nad związkiem :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: WojtekD w 2013-06-10, 22:35:20
Taki Offtopic, piosenka o relacji damsko męskiej :)

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=KeSDnh3Fgn0#!
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-06-11, 00:45:45
Wojtek, zajefajne - niestety :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2013-06-11, 08:53:23

"mądrość, miłość i moc" - na każdej z czakr; mądrość dodatkowo, jako cecha szczególna - 3 oko; Intuicja to nie tylko ufne podążanie za znakami czy przeczuciami, lub tym co się dzieje - ale i korzystanie z rozumu, kóry jest tak blisko 3 oka i korony :)

A wywala mi złość czy żal, czy rozczarownaie na ogół partnerów przede wszystkim, mniej na szczegół ;) Czyli również po części ta złość jest na siebie samą, ze wciąz mnie coś do takich osób ciągnie.

Czyli nadal powtarza ci się ten sam wzorzec- straciłam coś na zawsze więc udowodnię że tego nie ma.
Jeżeli wierzysz że nie ma dla ciebie idealnego partnera a masz potrzebę miłośći i inne potrzeby , to wybierasz mniejsze zło i dlatego ciągnie cię do tych nieharmonijnych.

Co do intuicji to ja się nie zgadzam z tym co napisałaś.
Intuicja to nie jest ufne podążanie za znakami czy przeczuciami, lub tym co się dzieje.
 Znalazłam taką definicję intuicji

Intuicja (z łac. intuitio – wejrzenie) – proces myślowy polegający na szybkim dopasowaniu danej sytuacji, problemu, zagadnienia do znanych już szablonów i zależności. Objawia się w postaci nagłego przebłysku myślowego, w którym dostrzega się myśl, rozwiązanie problemu lub odpowiedź na nurtujące pytanie. Często mylona jest z przeczuciem o podłożu emocjonalnym. Natura intuicji wynika z tego, że jest ona procesem podświadomym, którego nie można kontrolować, można jedynie dopuszczać lub odrzucać podawane przez intuicję rozwiązania. Jest ona procesem bardziej kreatywnym i działającym na wyższym poziomie abstrakcji w porównaniu do myślenia logicznego.

Wg mnie intuicja to  wewnetrzne prowadzenie, które wynika z miłości do siebie więc jest dla nas najkorzystniejsze. A odczuwa się ją jako chęć zrobienia czegoś.

Czasami zdarzyło mi się coś zrobic pod wpływem intuicji, czyli wewnętrznej chęci, chociaż nie było żadnego logicznego uzasadnienie tego a okazywało się że wychodziłam na tym dobrze.
Trudno jest odróznić tę chęć, od chęci wynikającej z podświadomego przymusu.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-06-11, 10:39:48
Mirek,

dla mnie świetne to co piszesz :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-11, 18:37:15
Asiu,
Nie jest aż tak intymne, więc napiszę tutaj co zobaczyłem. Widać u Ciebie wielką tęsknotę za harmonijnym związkiem. Miałaś kiedyś taki związek (w którymś z poprzednich wcieleń). On się skończył, a pś zakodowała sobie, że już NIGDY nie będziesz mieć takiego związku. I cały czas próbuje to udowadniać, przyciągając niewłaściwych partnerów.

Akurat to nie było w żadnym z poprzednich wcieleń (przynajmniej niczego takiego nie pamietam i nie kojarze), co jeszcze przed wcieleniem - czyli przed rozdzieleniem połówek; Ale efekt oczywiście taki był, jak piszesz, pewnie resztki tego nadal się za mną ciągneły i ciagną; już nad tym mechanizmem pracowałam i wiele odpuszczałam (pisałam tez o tym do Ingi, która tez trafnie to zobaczyła)

Cytuj
Moim zdaniem afirmacja powinna być pozbawiona słowa "harmonijny", gdyż używając tego słowa Twoja pś zabezpieczy się przed uwolnieniem tego silnego kodu. Po prostu nie znajdziesz tego jedynego, harmonijnego partnera i wszystko wróci "do normy".

Ale ja już nie chcę i nie szukam "jedynego harmonijnego", bo wiem, że jest więcej wysokoharmonijnych i do tego realnie harmonijnych osób/partnerów, niż tylko jeden pierwotny, który zresztą najprawdopodobniej nie jest wcielony.

Za to "dowolny partner" kojarzy mi się silnie z tymi wszystkimi, z którymi próbowała tworzyć zwiazki i efekty były, jakie były. Jednak sformułowanie "dowolny harmonijny" narzucjace z góry, ze tych harmonijnych jest więcje i nie musi to być żaden konkretny - przemawia do mnie bardziej. Ale i tak uważam, ze ta afirmacja jest świetna!

Cytuj
Jeśli mam rację to afirmacja, którą ułożyłem powinna wyciągnąć na wierzch wszystkie przeszkody do stworzenia harmonijnego związku z kimś dla Ciebie najodpowiedniejszym na to życie. Nie sądzę, żeby wprowadziła jakieś większe zamieszanie w rzeczywistości, ale z pś niestety nigdy nie wiadomo.

Najpierw popracuje z tą z dodatkiem. A potem - jeśli efekty były by słabe - to z tą w tej formie, kóra napisałeś. Jakoś tak czuję, ze to będzie dla mnie lepszy proces.

Cytuj
Bardzo chciałbym Ci pomóc, ale sam do końca nie jestem pewien swoich zdolności jasnowidzenia. Życzę Ci najlepszego wyboru w dalszej pracy nad związkiem :)

Mirku, bardzo Ci dziękuję :) Już właśnie pomogłeś :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-11, 19:03:35
Czyli nadal powtarza ci się ten sam wzorzec- straciłam coś na zawsze więc udowodnię że tego nie ma.
Jeżeli wierzysz że nie ma dla ciebie idealnego partnera a masz potrzebę miłośći i inne potrzeby, to wybierasz mniejsze zło i dlatego ciągnie cię do tych nieharmonijnych.

Nie całkiem tak - ciągnęło mnie zawsze do tych, którzy byli choćby w jednym czy dwóch aspektach wysokoharmonijni ze mną - czy to pod wzgledem harmonii pierwotnej serc, czy to pod wzgledem harmonii fizycznej - i dodatkowo byli zabunkrowani wewnętrznie. No i realnie byli mniej harmonijni lub wręcz mało harmonijni, niż mi to wychodziło z odczuć harmonii opieranych na najwyższym potencjalnym wskaźniku ;)

Tacy całkowicie nieharmonijni nigdy mnie nie pociągali. Musiał być aspekt harmonijny, by mężczyzna wydał mi się atrakcyjny.

A zajarzyłam o co chodzi po przeczytaniu swojego snu z lutego; http://e9.home.pl/ac_temp/sen_z_03_02_2013.pdf

Po prostu zawsze podświadomie automatycznie byłam przekonana, ze jak ktoś jest po czesci harmonijny, ale zabunkrowany, to da się go odbunkrowac i że na pewno za tymi swoimi murami trzyma nieprzebrane skarby - łącznie z pełną harmonią i innymi cudami:)  Było to podbudowane dodatkowo faktem, ze sama kiedyś tez bunkrowalam się na maksa i czułam wówczas, że gdyby ktoś mnie cieprliwie pokochał, to moje mury by runeły;). W końcu runęły z nieco innych przyczyn, ale cały czas pś myślałam, ze może u innych to tez będzie tak dzialało, jak czułam, ze zadziałałoby u mnie. Oczywiście ignorowałam wtedy, czy ktos chce zostać odbunkrowany, jaką sam ma wolę w tym temacie, i jak wygląda rzeczywista harmonia;) W ten sposób wplątywałam się w kolejne relacje z zabunkrowanymi, po części tylko harmonijnymi facetami - co cały czas zwiekszało we mnie poczucie niesprawiedliwości i pomieszania wewnętrznego - ze jak to?! Jest trochę tej hamronii, to musi być jej i więcej w końcu - to czemu jej jednak nie ma? ;)

Teraz już to wiem.

Podświadomie zakładałam, ze mężczyzna (lub partner/ka - bo to było przez wcielenia) po części harmonijny, jest zabunkrowany ze wzgledu na lęki i strach wypływające z róznych kodowań anty-harmonijnych - i jak się człek dobrze postara;) będzie "dobry" - to w końcu spotka go zasłużona nagroda w postaci udanego związku z "odbunkrowanym" ;)

A ze w pś prócz tego tkwiła również intencja udowadniania sobie, ze nie da się tak naprawde odzyskac pełnej miłości i harmonii w relacji tu, w materii - no to kołomyjka trwała, napędzana dwoma sprzecznymi mechanizmami.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-06-11, 20:41:54
Hydro
fajne przekonanie-skoro nie jestem taranem, a tylko taran skruszył by te mury to wybieram brak związku.
Tyle, że ...kto Ci wmówil, że są mury i są realne i nie do przejścia ten "zalatwił" Cię związkowo, bo na etapie WJ ich nie ma
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-11, 20:58:56
Iustitia - nie chodzi o to, ze teraz wybieram brak związku ze wzgledu na te wcześniejsze mury - ale teraz przynajmniej rozumiem, czemu nie wychodziło, skoro upierałam sie przy czymś, co nie miało realnej harmonii i opierało się na moich wyobrażeniach (zresztą sprzecznych). Już nie muszę wybierać panów zabunkrowanych i sprawdzać, jakie skarby w sobie kryją. Szczerze mówiąc to ulga, zrozumieć w końcu, co mnie pociagało w tych własnie osobach najbardziej.

Co do realności owych murów - były wystarczająco realne, by próby przebijania się przez nie były męczące i generalnie mało owocne ;) I sama się tak właśnei "zwodziłam" - że przeciez na poziomie WJ, oraz na poziomie pierwotnej harmonii - tych murów, wzorców itp nie ma. Ale realnie były i to, ze ja uważałam, że na pewnym poziomie ich nie ma, nie sprawiało, ze nagle panowie się otwierali. Znaczenie miały tu jeszcze - wzorce, wspólna karma (i współoddziaływanie karmiczne), oraz wolna wola - neikoniecznie nastawiona na to samo. Nie kazdy ma interes w otwieraniu się.

Obecnie po prostu odpuszczam sobie wszelkie oczekiwanie na związek - to nie oznacza, ze w ogóle nie chcę związku :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-06-11, 21:03:58
Hydro
spróbuj zobaczyć kto Cię w tą "księżniczkę za siedmioma murami wrobił". Karma karmą, ale mi tu wygląda na celowe dzialanie zewnętrzne
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-11, 21:06:01
Iustitia - ksiezniczki za murami już nie ma - tzn. kiedyś byłam księzniczką za własnymi murami i tego już nie ma.

A jak masz na myśli księżniczkę czekająca pod murami książąt;) - to ja się właśnei wypisałam z oczekiwania pod wysokimi i niezdobytymi murami - po prostu wolę na spokojnie spotkac fajnego mężczyznę bez przesadnych murów ;)

Szczerze mówiąc w tym momencie niezbyt juz mnie to interesuje, kto mnei wrobił czy moze sama się wrobiłam - grunt, ze już nie chce mi sie zdobywac kolejnych warowni. Wolę miłe, otwarte miasteczka.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-06-11, 21:09:19
Hydro
fajnie, ze nie ma księżniczki, tyle ze jesli Ktoś się wysilil żeby Cię w księżniczkowanie wrobić to zapewne nie po to by się ograniczyć do murów. Na mojego nosa tam coś jeszcze jest-ciąg dalszy bajki do odreagowania. Fajnej bajki tyle że nie mającej nic wspolnego z WJ
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-06-11, 21:10:59
ok, przyznam, ze nie rozumiem - moze jakoś konkretniej? :)

"Księzniczka" i "ksiażę" nawiązują jedynie do  symbolicznych wewnętrznych zamków z wieżami;) a nie do wzorców arystokratycznych takiej czy innej proweniencji.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2013-06-11, 21:17:24
Hydro
trochę jednak arystokratyzują. Bunkracja powoduje, ze jest się dostępnym dla wybranych.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-07-24, 13:15:33
http://zwierciadlo.pl/2013/seks/partnerstwo/ryzyko-w-zwiazkach-wywiad-z-psychoterapeuta-michalem-duda
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-15, 17:01:07
Warto przeczytac, choć długie.

Przez Elen Elijah
CZY CHCECIE IŚĆ DALEJ?

Droga transformacji, droga do światła wiedzie poprzez pozna-nie siebie. Nie możemy tego zrobić, kiedy usuwamy się w cień i odsuwamy od ludzi, bo inni są obrazem naszego wnętrza i tylko poprzez nich możemy zobaczyć swoją czystość lub jej brak. Wielu ludzi przechodzi drogę poznania pewnej sfery swego wnętrzna i udaje im się wejść w dobre stosunki z ludź-mi, z którymi spotykają się na chwilkę. To często nie jest ła-twe, lecz kiedy zaczynamy pracować nad sobą nasze relacje ze „społeczeństwem” mogą stać się poprawne.
Na podstawie tych relacji wielu ludzi sądzi, że są na dobrej drodze swego rozwoju i właściwie często na tym kończy się ich praca nad sobą. Kocham ludzi – mówią, chcę im pomagać i na tym kończy się często ich zrozumienie własnego rozwoju.
Prawdziwa miłość do ludzi bazuję na miłości do siebie, a ta na sercu czystym od wzorców trzeciego wymiaru.
Aby mogło się dokonać oczyszczenie, trzeba zrozumieć, co mamy uzdrowić w sobie.
1.Uzdrowienie relacji z samym sobą.
2.Uzdrowienie relacji z rodzicami.
3.Uzdrowienie relacji z rodzeństwem.
4.Uzdrowienie relacji z partnerem.
5.Uzdrowienie relacji z dziećmi.
6.Uzdrowienie relacji z innymi ludźmi.
7.Uzdrowienie relacji z sferze zawodowej.

Często uważamy, że uzdrowienie relacji z kimś oznacza - OK, jakoś tam jest, nic przeciw nim nie mam, akceptuję, itd. To jednak wcale nie oznacza uzdrowienia relacji, choć pozornie może tak wyglądać. Jakże często jednak za dotychczasową formą uzdrowienia kryje się tylko ludzkie, ziemskie, postrze-ganie tego zagadnienia. Nie o taką formę uzdrowienia chodzi w obecnym czasie.
UZDROWIENIE, które proponuję, oznacza całkowite umiło-wanie siebie, w relacjach z innymi, a poprzez siebie innych.
W takim uzdrowieniu nie ma nic prócz całkowitej radości, mi-łości, uwielbienia dla drugiego człowieka i dla siebie samego, to jakby stać się słońcem, które w swych promieniach kąpie cały świat.
W dotychczasowej naszej historii nie mieliśmy zbyt wielu przykładów takiej miłości i trudno sobie coś takiego wyobrazić - całkowite umiłowanie.
Stać się wiatrem, energią wszechświata, świetlistymi iskierka-mi, WOLNOŚCIĄ od zależności, od wszystkiego, co ze-wnętrzne – to prawdziwe UZDROWIENIE. Nie ucieczka od zewnętrzności, lecz wolność od zależności świata zewnętrzne-go.
Dotychczas stosowano ucieczkę, jako formę wygodną, gdyż nie było wówczas konieczności konfrontacji z samym sobą.
Teraz nic nam nie będzie podarowane, nie uda się nam zostać w powierzchowności, bo czas rozliczenia z samym sobą JEST właśnie TERAZ.
Nie uciekniemy przez sobą, tak jak nie ma możliwości uciec przed własnym cieniem. A cień, to wszystkie nasze lęki, sche-maty, wzorce, które manifestują się w świecie zewnętrznych.
Co wewnątrz, to i na zewnątrz. Co w nas, to i pokazane po-przez innych dla nas.
Ogromnie nasilają się procesy oczyszczania i naprawdę wielu ludzi otrzymuje alarmowy dzwonek do przebudzenia, walą się stare budowle kłamstw, obłudy, cienia, naszych schematów lęku i izolacji od światła, od wewnętrznego Boga. Moja praca szybko idzie do przodu, dlatego proponuje Wam kochani nowe formy pracy nad sobą – kompleksowe oczyszczanie i podno-szenie wibracji światła. Zakończyłam etap uzdrawiania relacji partnerskich i z sobą i jest to ostatni etap pracy dla mnie.
Przez ostatnie 3 lata oczyściłam tysiące lat i weszłam do swej głębi miłości, aby stać się w pełni kobietą. Inne relacje, o któ-rych wspominam w podanych wyżej punktach udało mi się uzdrowić wcześniej, pozostało to, co jest najtrudniejsze, ale dziś już wolna od wszelkich obciążeń mogę podzielić się Wa-mi moją pracą.
Przez tysiące lat byliśmy wszystkim, dziadkami, rodzicami, matkami, ojcami, dziećmi, żonami, mężami, kochankami, sio-strami, braćmi, przyjaciółmi, szefami i pracownikami.
Z wielu tych relacji pozostały jakieś zadry, ból, cierpienie, lęk, mieliśmy trudne doświadczenia i często były one zapamiętane tylko poprzez ludzkie, ziemskie widzenie i rozumienie. W wie-lu z nich było zapomnienie, KIM JESTEŚMY, dominowało odrzucenie, oddzielenie od swego światła, zaniżenie swej war-tości, nienawiść, złość, agresja, żądza itd. Zatrzymaliśmy w sobie, w swych ciałach emocjonalnych, mentalnych, w naszych czakramach, komórkach, pamięć tamtych relacji i wydarzeń, pamięć, która teraz sabotuje nas i niszczy.
Gdyby przyszło nam żyć pojedynczo na bezludnej wyspie nig-dy nie mielibyśmy możliwości poznać schematów, które zapi-sały się w nas w przeszłości.
Drugi człowiek i relacje z nim są odpowiedzią na nasze zapisy, są obrazem naszego wnętrza i tylko dzięki nim, możemy doko-nać prawdziwego uzdrowienia.
Jeśli np. mamy nieprawidłowe relacje z ojcem, oznacza, że mamy do uzdrowienia w sobie NASZE POSTRZEGANIE RELACJI OJCIEC- DZIECKO i najczęściej w obie strony, kiedy byliśmy ojcem, ale i dzieckiem, również jest wówczas konieczność uzdrowienia swoich męskich wcieleń.
Stosunkowo prosto jest uzdrowić relacje z obcymi, spotykamy ich tylko na chwilkę, dopiero dalsza praca nad uzdrawianiem relacji daje nam coraz większe oczyszczenie naszej przeszłości i wnętrza. Po jakości relacjach, możemy poznać poziom swego światła. Kiedy są prawidłowe, miłujemy w radości, ciszy, ak-ceptacji.
Najtrudniej jest uzdrowić relacje partnerskie, gdyż bliska ko-bieta, czy mężczyzna pokazuje nam najgłębsze relacje z sa-mym sobą. Być kobietą, być mężczyzną, kto tak naprawdę wie, co to oznacza, być KOBIETĄ, być MĘŻCZYZNĄ.
Jeśli stajemy się prawdziwą kobietą czy mężczyzną stajemy się jednocześnie prawdziwym CZŁOWIEKIEM, o którym mówi w swej Ewangelii Maria Magdalena.
Mamy do uzdrowienia w sobie zarówno energię kobiety, jak i mężczyzny, bo przecież byliśmy jednymi i drugimi. Spraw-dzianem dla nas jest nasz związek z partnerem, ale i z samym sobą w relacji partnerskiej.
Np. jeśli jestem kobietą i uzdrowiłam w sobie oba elementy będę w pełni kobiecością i jednocześnie będę w pełni miłowała swego partnera. Mężczyzna będzie w pełni męskością i będzie w pełni miłował swoją partnerkę.
Cokolwiek będzie dla nas problemem w relacjach z innymi, będzie naszym problemem z samym sobą, a miarą naszej czy-stości będzie to, co z nas będzie wychodziło, czyli nasze myśli, słowa i działania. Jeśli bez względu na zewnętrzność będziemy w umiłowaniu siebie, swej boskiej istoty i będziemy dostrzegać światło w partnerze, oznacza, że staliśmy się WOLNOŚCIĄ i mamy przepracowane nasze najgłębsze poziomy energii.
Nie musimy być tacy jak partner, ale mamy widzieć jego du-szę, która zdążą drogą rozwoju.
Podczas tych trzech lat pracy sięgnęłam do najgłębszych i naj-ciemniejszych energii. Miałam to poznać, miałam poprzez sie-bie dojść do PRAWDY, a można ją rozpoznać w swoim SER-CU. Jeśli nie ma w nim nic prócz umiłowania, a w umyśle jest cisza, oznacza to, że poznaliśmy PRAWDĘ.
Nasze najgłębsze wzorce dotyczą płci, to początek rozdziele-nia. Aby zrozumieć ten aspekt rozwoju i obciążenia z tym związane musiałam poznać najtrudniejsze energie żądzy mę-skiej i prostytucji. Pracowałam w tym temacie zarówno z ko-bietami jak i mężczyznami korzystającymi z usług prostytutek.
Choć było to dla mnie dość trudne, musiałam zaniżyć swoje wibracje, aby poprzez siebie poznać i zrozumieć /nie musiałam być mężczyzną w żądzy, czy kobietą sprzedającą swe ciało/, lecz musiałam poznać energię tych ludzi, zrozumieć powody ich działań, zobaczyć przyczyny. Miałam to zrobić, aby poczuć w swoim ciele, zrozumieć i przetransformować. To była bardzo ciężka praca, za którą dziś dziękuję Bogu i mej duszy.
Dziś wiem, dlaczego tak miało być. Energia seksualna to ener-gią rozdzielenia jednego na dwoje. Nie wiem czy uda mi się tu wyjaśnić wszystko /powstanie na ten temat książka/, ale może kilka zdań.
Rozdzielono Istotę, CZŁOWIEKA na kobietę i mężczyznę, aby po przejściu poznania KOBIECOŚCI i MĘSKOŚCI znów powrócić do bycia CZŁOWIEKIEM. Zdążamy w naszym po-znaniu od zewnątrz ku wnętrzu, tak jak uzdrawiamy relacje od najdalszych po najbliższe, następnie, z wnętrza idziemy na zewnątrz.
Kiedy po kolei uzdrawiamy relacje z innymi oznacza, że uzdrawiamy tak naprawdę relacje z samym sobą w zakresie – ja, rodzic, rodzeństwo, partner, dziecko. Wszystkie nasze wcie-lenia po kolei zostają uzdrowione, NASZE wcielenia. Na koń-cu zostają do uzdrowienia relacje z partnerem. Kiedy mamy uzdrowione te relacje oznacza, że np. ja kobieta uzdrowiłam moje wewnętrzne energie z wcieleń, kiedy byłam mężczyzną, jeśli uzdrowię też moje żeńskie energie mogę zjednoczyć je w sobie, połączyć w taniec dwie energie Ing i Jang, aby stać się całością, pełnią. To oczyszczenie dwóch kanałów energii we-wnątrz i cudowny taniec wolności. Nic już nie ma z dysharmo-nii, nic nie wadzi, nic nie uwiera, energia płynie.
Jestem mężczyzną, jestem kobietą, nie ma to dla mnie znacze-nia. Znam jedno i drugie, rozumiem odczuwanie zarówno ko-biety jak i mężczyzny. Ponieważ jestem w ciele kobiety staję się kobiecością, a męska energia przynosi mi moc tworzenia, siłę zewnętrzną, determinację, systematyczność, obdarowywa-nie, moja energia kobieca słodycz, delikatność, ciepło i mięk-kość, otwartość, przyjmowanie. To wolność wynikająca ze zjednoczenia. Staję się CZŁOWIEKIEM, czyli połączeniem Ewy i Adama. Poprzez to połączenie odnajdujemy w sobie ŚWIATŁO, połączenie tych dwóch energii daje moc i radość. Z dwóch staje się jedno, następują zaślubiny. Poznawszy ten świat, jako kobieta i mężczyzna, wyzbywszy się wszelkich ocen jednych i drugich, uzdrowiwszy jedno i drugie, zamykam etap rozdzielenia, staje się jednością. To święto prawdziwego zmartwychwstania, święte zaślubiny.
Wrócę jeszcze na chwilkę do mojej pracy.
Aby lepiej zrozumieć musimy wrócić do energii żądzy i pro-stytucji. To najniższa z energii na Ziemi. W każdej z tych rela-cji jest świadome działanie przeciw swemu BOGU i swej Świętości.
Tak, to są elementy tego świata i nie oceniam ich, istnieją pra-wie od początku i jeśli nadal są przynosi nam to wstyd, jako boskim dzieciom, bo jest dowodem braku ewolucji naszej świadomości dot. naszej boskości. Jeśli istnieją zaniżają wibra-cje naszej Matki Ziemi.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-15, 17:02:37
A tutaj II część, bo nie zmieściło się.:

Kobieta, która sprzedaje swe ciało, nie tylko, jako prostytutka, dotyczy to również kobiet, które dają ogłoszenia w gazetach, młodych dziewcząt zarabiających na studia, czy kosmetyki, to wszystko forma prostytuowania się i wynika ona z nienawiści do siebie samej, do swej kobiecej, do boskiej istoty, braku sza-cunku do siebie i niewiary, że można inaczej kreować swe ży-cie. Czasami kobiety zdają sobie z tego sprawę, innym razem jest to głęboko w ich podświadomości. Ogrom tej nienawiści jest porażający. Ile musi być w kobiecie poniżenia, upodlenia, nienawiści, potrzeby ukarania, aby dała swoją najcenniejszą, najpiękniejszą świątynię na poniewierkę i poniżenie? To ból i ogromna rozpacz, które tkwią głęboko.
Taka nienawiść mówi – nic nie jestem warta, niszcz mnie i poniewieraj, do niczego innego się nie nadaję, to autodestruk-cja. Kobieca wrażliwość, otwartość, empatia, czułość, mięk-kość i dobro, muszą zostać schowane, aby kobieta stała się jak trup, nieczuła. I nie jest ważne czy to luksusowa prostytutka, czy inteligentna studentka, czy też biedna matka zarabiająca na życie, czy spragniona seksu kobieta dająca ogłoszenie, zawsze pod grą zewnętrzną siedzi ogromne cierpienie, ból, poniżenie, niedowartościowanie, nienawiść do swej boskiej, świetlistej Istoty. To najwyższa forma upodlenia siebie i swej boskości. W historii inkarnacyjnej bardzo często kobieta była katowana, gwałcona, jako dziecko, poniżana, odbierano jej prawo do człowieczeństwa. Teraz wyje o miłość, lecz jednocześnie upa-dla się, bo taka energia jest jej znajoma, nie wie, czym wolność i miłości. I może występować w filmach porno, uśmiechać się, być zabawową, z ogromnymi umiejętnościami prostytutką, to tylko gra, zewnętrzność, która przykrywa zgniliznę, a pod nią ogromne cierpienie dziecka, kobiety. Jeśli dziś kobieta gra taka rolę, nie dzieje się to po to, aby w niej została, lecz wyzwoliła się i odnalazła miłość i wartość, którą jest.

Kim jest mężczyzna, korzystający z takich usług?

Jaki musi być poziom nienawiści do swej własnej kobiecości, skoro potrzeba jest takiego upodlenia drugiej istoty, KOBIE-TY, tej, która zasługuje na najwyższe umiłowanie, cześć, opie-kę. Ile musi być w takim mężczyźnie nienawiści do swej ko-biecości, aby w takim zwierzęcym akcie poczuć się panem. I nie ważne, że panowie mówią – ja traktuje taką kobietę z sza-cunkiem, to nie jest prawda.
Kiedy mężczyzna uznaje kobietę za pojemnik na spermę, za ciało, które ma zaspokoić jego żądzę, słowo szacunek nie ist-nieje, to tylko próba wybielenia siebie i podniesienia swego człowieczeństwa.
Tacy mężczyźni mają podobnie, jak i kobiety ogromny poziom nienawiści do siebie, najczęściej sami byli prostytutkami, czę-sto zaniżani, poniżani, gwałceni, katowani. Byli dziewczynka-mi, później kobietami. Ogromny poziom nienawiści do siebie samych powoduje, że potrzebują odczuć kogoś niżej niż siebie, zaniżyć czyjąś wartość, aby podnieść pozornie swoją. Kiedy traktujemy drugiego człowieka przedmiotowo, realizując swoją najniższą żądzę nie wzrastamy, lecz zaniżamy się jeszcze bar-dziej. Spadamy w przepaść coraz większego cienia. Mężczyźni tacy ciągną do nienawidzących siebie kobiet, bo sami są tacy, znają te energie poniżenia i upodlenia, choć w większości zu-pełnie nie są tego świadomi.
Energia seksualna, niska energia seksualna, żądza, to sposób na wyrażenie swego cienia, nienawiści do siebie i innych.
Jakże często dajemy jej pierwszeństwo, nie znając wolności, miłości i szacunku, ani do siebie ani do drugiego człowieka. Te niszczące energie siedzą głęboko w nas.
Każda nieprawidłowość z sferze seksualnej jest wynikiem tra-gicznej przeszłości. Często kobiety zamykają swą seksualność udając otwartość, zawsze pod takim działaniem jest ból i brak miłości, choć mniejszy poziom upodlenia niż u kobiet, które sprzedają swe ciało. Jakże często mężczyźni traktują kobiety, jako narzędzia, obiekty do zaspokojenia swej żądzy. Jakże czę-sto chcą tylko seksu, kobieta, jako boska istota chrystusowa nie istnieje dla nich.
Z moich badań wynika, że tacy mężczyźni nie tylko mają silną nienawiść do swej kobiecej energii, ale nie potrafią jednocze-śnie zrozumieć swej męskiej boskiej istoty. Nie wiedzą, co to znaczy być mężczyzną. Dopóki mężczyzna widzi w kobiecie ciało, działa poprzez zmysły, a nie DUCHA, nie poznał swego Światła.
Dlaczego o tym piszę?
Bo to najwyższa forma upodlenia siebie, jako boskiej światło-ści i mam nadzieję, że Ukochani zastanowicie się nad tym tek-stem.
Są ludzie pracujący nad swym rozwojem, a jednocześnie kup-czący swoją seksualnością, korzystający z usług kobiet, traktu-jący je, jako przedmioty do zaspakajania swych niskich po-trzeb.
Ktoś powie – jak to, przecież potrzeba seksualna nie jest niską potrzebą.
JEST.
Bo jeśli potrzebujemy drugiego człowieka do zaspakajania siebie, to jest to najgorszy egoizm, a nie miłowanie.

Seksualność dano nam do obdarowywania.

Jeden z moich klientów powiedział, że on nie korzystał z usług prostytutek, on im dawał orgazm. Nie zastanowił się, że te ko-biety, które wewnątrz niszczą siebie nie potrzebują jego orga-zmów. Obdarowywanie może istnieć tylko w prawdziwym związku dwojga kochających się ludzi, gdzie jedno i drugie jest w prawdzie, otwartości, umiłowaniu.
A jeśli nie ma się partnera – zapytał kiedyś jeden klient, co mam zrobić ze swoją energią seksualną, prostytutka jest chyba lepsza od masturbacji?
Trzeba pracować nad podniesieniem swoich wibracji, wówczas żądza przestaje istnieć.
Kiedy zobaczymy w drugim człowieku Chrystusa, nie będzie-my chcieli, aby zaspokoił naszą żądzę, nie poniżymy go naszą niską wibracją.
Miłować siebie to szanować innych i widzieć w każdym Chry-stusa.
Nasza energia seksualna jest chyba najsilniejszą energią i jeśli poradzimy sobie z nią i przetransformujemy, z niskiej żądzy i chciejstwa, służącemu zaspokojeniu siebie, w wysoką energię umiłowania i obdarowywania, oznaczać to będzie nasz wysoki rozwój duchowy.
Potrzeba zaspokojenia seksualnego mija, kiedy wchodzimy na wyższe wibracje energii, kiedy podnosimy energię z czakramu seksualnego do centrum serca, wówczas energia ta staje się miłowaniem i obdarowywaniem siebie i partnera, to bycie w miłości i dzielenie się nią z ukochana osobą. Energia seksualna to również energia życia, tworzenia i możemy obdarowywać nią cały świat poprzez naszą emanację i twórczość.
Najwyższa forma miłości to dzielenie się swoją Miłością, sek-sualnością z ukochaną osobą. Przekraczamy wówczas egoizm i pustkę domagającą się wypełnienia. Kiedy wznosimy się na wyższy poziom świadomości, na wyższe wibracje energii sta-jemy się pełnią, nie mamy niedoborów wołających o wypeł-nienie, wówczas nie istnieje pogoń za partnerem, ból samotno-ści, itd.
Kiedy jesteśmy w takim stanie Miłowania swej boskości jeste-śmy światełkiem, które zdąża drogą poznania życia, wzrostu. Kiedy spotykamy na swej drodze miłość w postaci drugiego człowieka obdarowujemy jego, a on nas, wchodzimy w święty związek, w komunię. Nie ma tam zdrad, kłamstw, chciejstwa, oszustw, manipulacji, ocen, - jest tylko ufność, otwartość, do-bro, ciepło, wsparcie, miłowanie, szacunek, wspólny kierunek.
Abyśmy mogli tacy się stać przyjrzyjmy się naszej seksualno-ści - jacy w niej jesteśmy, jakie mamy wartości, zapatrywania. Energia seksualna może dać nam niezwykłą radość, zabawę, szczęście, może dać możliwość wielkiej bliskości z ukochaną osobą, może stać się tańcem dwóch dusz, serc i ciał i obdaro-wywaniem życia, Ziemi swoją emanacją i światłem.
To, co jakże często jest jeszcze oznaką naszej niskiej wibracji i oddzielenia od Boga, co jest objawem zaniżenia swej wartości i poniżenia innych, może stać się przejawem największego umi-łowania i czystości.
Energia seksualna, płeć – tu rozdzielono jedną istotę na kobie-cość i męskość, abyśmy poznali jedno i drugie, każdy z nas. Jeśli uzdrowimy wszystkie relacje, również z partnerem i z samym sobą, wówczas nasza seksualność powróci do jedności w obrębie każdego z nas.
Energia seksualna jest miernikiem naszej wolności i świado-mości naszej boskości, jeśli połączymy się wewnątrz siebie, jako energia kobiety i mężczyzny wówczas wrócimy do źródła, do nas samych, do jedności. To cud ponownych narodzin już, jako boskiej, świadomej Istoty.

Bardzo Was kocham Ukochane Iskierki Miłości. Pracujecie nad swoją świętością, miłujcie ją, bo jest naprawdę tego warta. Kiedy dotyka nas PRAWDA łzy radości same płyną, energia miłości rozszerza naszą klatkę piersiową, płynie złocista ener-gia, każda komórka śpiewa swoją pieśń wdzięczności składając hołd najwyższemu BOGU.
Powrót do DOMU, to powrót do siebie, jako Jedności.
Teraz jest czas, kiedy powstać ma kobieta, to ona dokona prze-miany tego świata, lecz nie dotyczy to tylko kobiet, Bogini narodzić się ma i w mężczyźnie. To uzdrowienie energii serca w jednej i drugiej ludzkiej istocie.

Przez tysiące lat nasze wcielenia kobiece poniżano, gwałcono, traktowano przedmiotowo i w każdym z nas, za równo w ko-bietach jak i w mężczyznach pozostała pamięć tamtych wcie-leń. To, co mamy uzdrowić w sobie, każdy z na to energia KOBIETY – BOGINI.
Elen Elijah
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-09-22, 19:37:08
http://tenstan.pl/Kiedy-przechodze-obok-ex.1269.html

To jest coś co mnie rozbroiło :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-09-22, 19:43:06
http://kocham.to/up/b443f76e72e39cef8813e0896b5019b2rap.jpg


http://demotywatory.pl/4129914
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-22, 19:51:48
Karina
 Trzeba pójść konsekwentnie dalej.
Dawno, dawno temu, jakieś 200 lat temu, Karol Marks pisał, że małżeństwo to rodzaj zalegalizowanej prostytucji.
Dziś, spadkobiercy ideowi antymarksistow odkrywają to samo.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-09-22, 20:56:58
Olga - hehehe :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-09-22, 21:00:07
Asia dla mnie ta lama to królowa tygodnia :p
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-09-24, 19:29:47
Olga

Hahaha, niezłe;D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-24, 20:20:39
Cytuj
Karina
 Trzeba pójść konsekwentnie dalej.
Dawno, dawno temu, jakieś 200 lat temu, Karol Marks pisał, że małżeństwo to rodzaj zalegalizowanej prostytucji.
Dziś, spadkobiercy ideowi antymarksistow odkrywają to samo.

Leszek
być może, tylko w tym artykule tkwi gdzie indziej sedno sprawy :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-24, 23:19:33
Rzeczywiście, chodzi o co innego.
Ale nie polecam tego typu rozważań seksualno religijnych, gdyż mogą się stać przyczyną poważnej traumy związkowo - seksualnej, a na dodatek duchowej.

Jesli autorka jest terapeutka, to przede wszystkim nie powinna z pogardą pisać o samoocenie swoich klientów/klientek. A w tekscie rodzi się od moralizowania i udzielania ogólnikowych porad z punktu "wyższej" moralności.
Czyli typowa "psychoterapia' chrześcijańska.

Może ma to sens:
"skup się na dostrzeganiu Jezusa w kobiecie"?
Jakbym się na tym skupił, to na pewno przeszłaby mi chęć na seks, nawet z największą seksbombą, bo... nie lubię samców :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-09-24, 23:35:56
O artykule się nie wypowiadam bo nie czytałam, ale zdanie "skup się na dostrzeganiu Jezusa w kobiecie"- wywołało we mnie nieokreśloną mimikę :p
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-24, 23:38:02
Ja kompletnie ten artykuł odbieram inaczej, pozytywnie i nie widzę moralizatorstwa, ani przegięcia religijnego. I na seks mi to się jakoś nie rzuca, a wręcz przeciwnie. ;)

OLga
to przeczytaj, bo Leszek zupełnie wypaczył sens tego artykułu i zdania tam takiego nie ma.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-24, 23:39:42
Zdanie jest, blisko końca :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-24, 23:43:14
gdzie ? jakoś go nie widzę

widzę tylko "Kiedy zobaczysz w drugim człowieku Chrystusa" to jest troszkę coś innego

Oj Leszek, Leszek coś ta karma związkowa się za Tobą ciągnie, skoro potrafisz tak wypaczyć sens zdań i tego artykułu.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-24, 23:45:09
powiem Ci szczerze, że chyba nie jesteś tego świadomy, ale ja czuję w Tobie przekonanie "Kobieta to nie człowiek". Przyjrzyj się temu :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-24, 23:51:34
Kontekst jest jasny. Chodzi o to, żeby pozbyć się pożądania seksualnego w ten sposób, że się widzi Chrystusa/ Jezusa w drugiej OSOBIE (człowiek, czy kobieta to też osoba). 
Z tego artykułu zieje pogardą i nienawiścią wobec seksu, a także wobec kobiet, oraz mężczyzn, czyli osób, które mają ochotę na seks.

Proszę, nie przypisuj mi swoich obsesji nt. traktowania kobiet i kobiecości przez mężczyzn. To naprawdę warto uzdrowić :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-09-25, 00:28:24
Ok przeczytalam, mam jeszcze inne zdanie :)
Tak to czuję:

Uważam ze autorka nie uzdrowiła sobie do końca tematu seksualności, i stosunku do siebie, w trakcie uzdrawiania zaznała olsnienia i wbiła się w pewien punkt uwarzając ze to koniec jej poszukiwań. Wydobyła dotychczasowy wgląd i jednocześnie wyparla jeszcze to co jest do uzdrowienia. [ poprzez stwierdzenie ze to koniec] Co zaowocowało pewnym nieuświadomionym konfliktem. Bo z jednej strony pisze bardzo ładnie o sexie a z drugiej pisze w oświeceniowych rękawiczkach o warunku że DOPIERO GDY..uzdrowimy wewnetrznego męzyczne i kobietę to wejdziemy w boska istotę bez porządania ponieważ unia oznacza brak korzystania z tego co było wczesniej rozdzielone.
Nie uwarzam natomiast, że pisze z pogardą o samoocenie swoich klientek, aczkolwiek może byc to mocno zepchniete zakladając ze jest zpchnieta trauma jeszcze.

Płeć to tylko rodzaj energi potrzebnej do ewolucji, i puki mamy ciała bedziemy mieć zachowania dotyczace danej płci co nie oznacza że będziemy mniec porządanie.
A co do Chrystusa, myśle ze autorka miala na mysli nie osobę a energie Chrystusową :) Tyle ze też, kolejna uwaga, widzenie w kims energii Chrystusowej zależy od przedmiotu obserwacji a nie od obserwatora.

Karina, tylko nie bij ^^
Dla mnie artykuł jest mieszanką pozytywów i negatywów. Myślę ze dużo osób może się zainspirować, pewne fragmenty są naprawdę fajne :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-25, 06:00:47
Oczywiście, że trochę pozytywów jest. Tylko że tego typu artykuły zazwyczaj czytają osoby mało świadome siebie i swych obciążających wzorców. I te się łapią na lep omamienia "wartościami" typowymi dla siermiężnego chrześcijaństwa.

A tak przy okazji.
Trafiają mi się klientki, które całkiem poważnie traktują przedślubne nauki swych rodziców, m in. o tym, że:
- kobieta musi się drogo sprzedać (np w noc poślubną, ale i potem też)
- to mężczyzna jest odpowiedzialny za płodność (w wersji hard, to są żale i pretensje, że nie rodzi i nie cierpi "po równo" z nią).
- seks jest obrzydliwy i trzeba męża do niego zniechęcać.
- męża trzeba sobie wychować.
- małżeństwo to nieustającą walka o dominację, w której seks jest orężem.
- szacunek do kobiety wyraża się przez rezygnację z seksu (w wersji hard nawet przez rezygnację z patrzenia na inne, a już szczególnie na ładne kobiety).
- kobieta musi się ograniczać w seksie, żeby sobie facet nie pomyślał, że jest rozwiązła.
Itd.
Bylem niezmiernie zdziwiony, kiedy u jednej z klientek odnalazłem wszystkie te poglądy naraz. Na to jeszcze nakładało się jej dążenie, żeby seks był przyjemny.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-25, 06:17:55
Olga

dobrze to ujęłaś, też uważam, że autorka ma coś jeszcze nie do końca uzdrowionego w seksie, ale kierunek jest dobry. Dzięki za obiektywne zdanie.

Pogardy żadnej w tym artykule też nie zauważyłam, więc co poniektórzy projektują swoją pogardę.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-25, 07:08:26
A jeszcze co do seksu to wielu ludzi ma nieuzdrowioną w sobie taką dualność, że do seksu to tylko dziwka, a święta madonna to tylko na piedestał jako obiekt do wzdychania i modlitwy.:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-25, 07:13:50
Kierunek do integracji jako etap przejściowy polega na pokochaniu świętej dziwki bądź grzesznej madonny w sobie. Zresztą ktoś kiedyś już to również nazywał boskim szaleńcem.:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-25, 07:53:38
A jaki ładunek emocjonalny niesie ten przekaz pani uzdrowicielki związków?
"Kobieta, która sprzedaje swe ciało, nie tylko, jako prostytutka, dotyczy to również kobiet, które dają ogłoszenia w gazetach, młodych dziewcząt zarabiających na studia, czy kosmetyki, to wszystko forma prostytuowania się i wynika ona z nienawiści do siebie samej, do swej kobiecej, do boskiej istoty, braku szacunku do siebie i niewiary, że można inaczej kreować swe życie. Czasami kobiety zdają sobie z tego sprawę, innym razem jest to głęboko w ich podświadomości. Ogrom tej nienawiści jest porażający. Ile musi być w kobiecie poniżenia, upodlenia, nienawiści, potrzeby ukarania, aby dała swoją najcenniejszą, najpiękniejszą świątynię na poniewierkę i poniżenie?" 

To tylko jeden z przykładów, gdzie Autorka rozładowuje swą frustrację i daje dowód, że o kobiecej psychice wie tyle, co nic.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2013-09-25, 08:15:41
Nie czytałam tego artykułu, ale chciałabym się odnieść do tego cytatu, co zamieścił Leszek.
Jedna z moich najsilniejszych karm, z którymi musiałam się uporać w tym życiu, to właśnie karma prostytutki.
Mocno mi obciążała różne dziedziny życia, szczególnie prosperitę i nieco mniej związki.
Jednak nigdy nie znalazłam w swojej podświadomości "nienawiści, która by mnie poraziła" - ani do siebie ani do swojego ciała. Owszem pomieszanie z poplątaniem typu: nie uda się inaczej tak dobrze zarobić, po co mam z tego rezygnować, jak to lubię, zachłanność na wrażenia, na mnogość doświadczeń itd. itp.
Ale nieprawdą jest, że kobiety wybierają życie prostytutki, z główną negatywną intencją do siebie:"poniżenia, upodlenia, nienawiści, potrzeby ukarania". Czasem jest to po prostu nieprzytomne uwielbienie dla seksu i chęć zapewnienia go sobie w jak największej ilości. I wtedy skutki takich wyborów też są zupełnie inne.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-25, 08:55:51
Większość moich klientek wykazywała podobne intencje, co Kinga. :)

Z kolei część klientek uwalniała się od porażającego poczucia upokorzenia czy zeszmacenia w związku z seksem z mężem.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-09-25, 10:52:25
"Jednak nigdy nie znalazłam w swojej podświadomości "nienawiści, która by mnie poraziła" - ani do siebie ani do swojego ciała."

No tak Kinga. Myślę ze może ta Pani po prostu miała [ i jeszcze ma] mocny ten temat sexualności i dlatego tak napisała, co nie oznacza że to jest reguła.


Ja np z powodu nadużyć sexualnych jako facet, poszłam sobie do jaskini nawrócić siebie, z jednej skrajności poszłam w drugą, ani to dobre ani to :) W końcu zrozumiałam dlaczego tak bardzo irytują mnie faceci któży przeginają w sexualności, poprostu widzę w nich siebie, z wtedy, i jeszcze to do końca nie zeszło.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2013-09-25, 18:19:02
Większość moich klientek wykazywała podobne intencje, co Kinga. :)

Ciekawe czy te wspomnienia prostytutki z tego życia (jak ich ciało i granice energetyczne by na to zareagowały, gdyby sobie wyobraziły, że to w tym życiu było i w tym ciele?;)), czy to już przez filtr oczyszczenia intencji do siebie i do miłości po drodze między wcieleniami i w różnych wcieleniach. Niestety problemem współczesnych prostytutek bardzo często są narkotyki. Kiedyś nazywane afrodyzjakami, żeby tak się znieprzytomnić, żeby uwielbiać seks z pierwszym lepszym.
Kurtyzany i prawdziwe gejsze to zupełnie inna bajka.
Współcześnie te co uwielbiają seks robią to za darmo z tym z kim chcą, a zarabiają co najwyżej tańcem na rurze ze striptisem. Taniec ze striptisem daje takie duże dochody (dane z pierwszej ręki od kilku sympatycznych studentek zarabiających na pool dance), że nie muszą się prostytuować. Często są to lepsze zarobki od prezesów spółek. Trzeba mieć naprawdę dobrą kondycję http://www.youtube.com/watch?v=wEo_9tJPlr8
I niektóre dziewczyny są w tym naprawdę świetne:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2013-09-25, 18:36:29
Tutaj są naprawdę trudne, wymagające tańce http://www.youtube.com/watch?v=wEo_9tJPlr
Widziałam takie pokazy na żywo, robi jeszcze większe wrażenie:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-09-25, 20:51:10
film sie nie wyświetla
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-25, 21:13:25
Mariusz
 Tu sobie możesz popatrzeć.
http://www.youtube.com/watch?v=XHan_APBRww
A dla pań nadwrażliwych na punkcie dumy kobiecej info: Te dziewczyny się nie poniżają i nie upokarzają, bo sie popisują przed koleżankami, a nie przed facetami za kasę :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-26, 04:26:06
Może sie przydać paniom chcącym uzdrowić związek.
Prostytucja okiem kobiety:
Wielu mężczyzn korzystających z usług prostytutek ma żony, dziewczyny, narzeczone.

"- Prostytutka zgodzi się na więcej eksperymentów w łóżku niż żona czy narzeczona. Można sobie na więcej pozwolić. Przecież nikt nie będzie narzekał, bo usługa opłacona, a klient nasz pan – wylicza 50-letnia Katarzyna, współwłaścicielka jednej z popularnych agencji towarzyskich w Polsce północnej. – Prostytutka nie leży jak kłoda i pewne jest, że na spotkaniu nie powie, że ją głowa boli. Stąd facet gna jak ćma do ognia tam, gdzie dostanie atrakcyjny seks. Poza tym porównaj sobie mężczyznę w wieku 45 lat z kobietą w tym samym wieku. Niektórzy faceci to fajne „ciacha”, a kobiety wyglądają, mówiąc delikatnie, nieciekawie. Przykre to, ale prawdziwe.

Bywa, że wizyta w agencji to jednorazowy „wyskok” spowodowany ciekawością. Mężczyzna chce po prostu spróbować „czegoś innego”, a żonie wstydzi się o tym powiedzieć.

- Ciuła więc kasę i dzwoni pod numer z wizytówki otrzymanej od kolegi z pracy. I idzie tam, gdzie dostaje to, czego chce. Zainteresowanie, uśmiech, ochotę i pomysłowość – dodaje Katarzyna".

http://kobieta.wp.pl/kat,26353,title,Kim-sa-mezczyzni-ktorzy-placa-za-seks,wid,16014778,wiadomosc.html?ticaid=1115fc&_ticrsn=3
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: leon w 2013-09-26, 07:39:31
Leszek
Co ty jesteś uprzedzony do kobiet?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-26, 08:15:26
leon
A skąd takie dziwne wnioski?
Mam uczulenie wyłącznie na siermiężne katoliczki, którym bliżej do bycia zakonnicami niż żonami :)
Bo nie ma nic gorszego niż pomylić się z powołaniem, a potem unieszczęśliwiać swoje otoczenie, a przede wszystkim najbliższe sobie istoty.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: leon w 2013-09-26, 08:24:02
AA
Rozumiem.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariola w 2013-09-26, 10:38:43
Może sie przydać paniom chcącym uzdrowić związek.

Osobiście to nie dostrzegam w cytacie,który zaprezentowałeś  poniżej ,nic inspirującego dla uzdrowienia związku.Nie uzdrowi się związku technikami  seksualnymi,ani też udawaniem,ze się chce seksu z kimś z kim się tego seksu nie chce.Chory, nieudany związek oznacza ,że obydwie strony mają wiele do uzdrowienia,a nie tylko kobieta.Przygodny seks z prostytutką to obciążenie energetyczne, dla niektórych pewnie potężny niesmak i wyrzuty.Zatem co to komu ma dać konstruktywnego, jaką korzyść ,oprócz zwierzęcego rozładowania energii seksualnej i emocji.
Sama prostytucja to  też duże obciążenie karmiczne ,co to za przyjemność  i radość  ? Ja tu nie widzę nic inspirującego,ani też pozytywnego..
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2013-09-26, 10:52:03
Leszek
Katoliczki to nie twój target, więc szkoda zdrowia;)
Ci mężczyźni sami wybierają unieszczęśliwiające ich kobiety. Pytanie czy oboje siebie nie unieszczęśliwiają, tylko przymus wzorców każe im odgrywać pewne role społeczne. Widocznie coś im się dogrywa w przekonaniach, że się spotkali. Własne wzorce ich doprowadziły do tej sytuacji i robią sobie lustro dla uzdrowienia czegoś. Można na nich patrzeć z miłością, zrozumieniem i akceptacją.

W tym przypadku duma może być wypartym wstydem. Te dziewczyny, również tańcząc za pieniądze, nie mają w sobie wstydu. Co odbieram pozytywnie:) Dlatego takie szkoły tańca Pool Dance, a jest ich sporo w Polsce, mogą być dobrą formą terapii dla uwolnienia się od wkodowanego wstydu i odzyskania przyjemności i radości z bycia w swoim ciele.



Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-09-26, 10:54:17
Na portalach duchowych szukamy uduchowionych porad na kazdy temat.
W kazdym temacie to wazne i pomocne odkryc przyczyny ktore kieruja nami z poziomu pś ale niektorzy tylko takich porad szukaja nie widzac oczywistych przyziemnych problemow np. w zwiazkach brak dbania o dobry sex, bo my sie RD a sex jest dla mnicha, boga, itp fe ;-) lub zadbam o codzienne relacje gdy juz zmienie mojego faceta w ideal.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-26, 11:09:01
takie duże dochody (dane z pierwszej ręki od kilku sympatycznych studentek zarabiających na pool dance), że nie muszą się prostytuować.

Mnie za to uderza pewna logika, którą obserwuje od długiego czasu, że jak jakieś dziewcze z miasta osiąga dno finansowe i nie ma na kogo liczyć, to dosłownie jedyne co jej zostaje to zostać prostytutką i jest wręcz skazana na to, nie ma wyboru. Wyczuwałem też u niektórych kobiet , z którymi rozmawiałem, które żyją na jakimś poziomie, są daleko od dna, a po prostu maja prace, jakies oszczedności, też wyczuwalna jest taka delikatna panika i przekonanie gdzieś w tle, że to dzięki pracy czy pieniądzom nie musza się sprzedawać za pieniądze, bo inaczej to musiałby chyba być k...ami.
Oczywiście są na pewno też takie, które nie czekają aż zostaną bez niczego tylko od razu łapią "byka za rogi", bo kosmetyki, bo można sie lansowac jak się ma pieniądze i udawać kogoś kim się nie jest, bo nigdy nie miały 1000zł w kieszeni.

Takie artykuły kierowane do normalnych kobiet jak to ich mężczyźni łążą do prostytutek też raczej nie były pisane z czystymi intencjami. Ale prowokatorzy mają radoche że budzą u nieświadomych ludzi emocje i negatywne przekonania, też tam gdzie nie powinny one być budzone bo wszystko układa się ok.

A co do motywów prostytutek, dowiedziałem się że można kochać siebie i nie mieć kochającego partnera, tylko naćpaną stać pod latarnią, przyjmując każdego jak leci.. czy może tylko takich pałających miłością :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-09-26, 11:12:17
Jeśli taki pan ma potrzebę chodzić do prostytutki, pomimo, że ma żonę, narzeczoną, czy
dziewczynę, to też sam powinien się zastanowić dlaczego jest w takim związku, który mu nie odpowiada, oraz zweryfikować dokładnie swoje intencje.

To, że kobieta nie ma ochoty na seks z partnerem, może wynikać także z jakości (niskiej) związku jaki on jej oferuje. Oczywiście to, że ona jest w takim związku, to także są jej intencje.


Odnosząc się do przytoczonego fragmentu:

Ja wręcz widzę, że jest odwrotnie: kobiety w starszym wieku są naprawdę ładne, zadbane, zgrabne, natomiast mężczyźni wcale jak ciacha nie wyglądają, często zapuszczeni, grubi, śmierdzący alkoholem, fajkami, nie dbający nawet o podstawowe zasady higieny, wiecznie nadęci.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-26, 11:13:09
Leszek, wystarczy spełnienie z tego że nie musisz się żenić z taką katoliczką i że wtedy są inne możliwości, alergia jest zbędna.. i widoczna  ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Barnaba Kwapiński w 2013-09-26, 11:32:19
artykuł reklamujący prostytucję czy pochwała strpiteasu  na rurze to tylko złudzenia, nie dadzą one spełnienia ani nie podniosą duchowo.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-09-26, 11:35:29
"
A co do motywów prostytutek, dowiedziałem się że można kochać siebie i nie mieć kochającego partnera, tylko naćpaną stać pod latarnią, przyjmując każdego jak leci.. czy może tylko takich pałających miłością :D"

dobre;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-09-26, 13:32:59
A ja mam wrazenie ze dopoki ktos przyklada wieksza wage do seksu niz jedzenia czy oddychania temat jest nieuzdrowiony.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2013-09-26, 14:00:57
pochwała strpiteasu  na rurze to tylko złudzenia, nie dadzą one spełnienia ani nie podniosą duchowo.

Właśnie zaobserwowałam w rzeczywistości, że Pool Dance, czyli taniec na rurze, może uwolnić od wzorców wstydu i otworzyć na naturalność i radość z bycia w ciele. Nagość też jest naturalna, jest przepływem energii, gdy się ją widzi bez uprzedzeń.  Tylko, że akurat w Pool Dance nagość nie jest całkowita. Chyba, że widziało się jakąś zdesperowaną imitację i są pewne wyobrażenia.
Pool Dance może też uwalniać od sztywności w relacjach, potępiania, moralizowania, obrzydzenia do ciała, wyparcia odczucia niewinnej zabawy z ciała i nadmiaru powagi w podejściu do rozwoju, czyli od odcięć od radości i lekkości życia. Akurat w tym tańcu wszystko zależy od intencji.
Jak by na to spojrzał Bóg, że ktoś sobie wywija na rurze, przejawia piękno ruchu i ma radochę jak dziecko, i jeszcze poprawia swoją kondycję fizyczną?
Jak już pochwała, to pochwała wyjścia ze stereotypów myślowych;)

Laka
Też się uśmiechnęłam:)

Ola
Niektórzy przykładają olbrzymią wagę do jedzenia, czy oddychania, a mniejszą do seksu w działaniu.
Może nie tylko chodzi o równe podchodzenie, ale też o predyspozycje i talenty, czy konstytucję osoby w danym życiu. Ludzka różnorodność. Jeden jest bardzie z żywiołu ziemi, inny powietrza, inny ognia, jeszcze inny wody, a równocześnie jest w swojej równowadze. Jedzenie, oddychanie, seks, mogą być narzędziem uzdrowienia, gdy przyciągają uwagę, a nie czymś nieuzdrowionym same w sobie.
Np. Ja przykładam większą wagę w praktyce jogi do radości bycia i jak się czuję, niż do precyzji pozycji (ziemia), bo moim elementem duchowym jest ogień i przez niego więcej mogę skorzystać, niż przez element ziemi. Ktoś o elemencie powietrza jeszcze więcej uzyska przez oddech, a ktoś o elemencie wody przez pracę z elastycznością. Jeśli w energii seksu ktoś ma więcej potencjału, niż w innych dziedzinach, to może wie co robi intuicyjnie, gdy bardziej tym się zajmuje, niż np. praktykami oddechowymi, czy tworzeniem swoich specjalnych potraw. Z jednego będzie genialny nauczyciel oddychania, z drugiego zdolny kucharz od zdrowego jedzenia, a z trzeciego praktyk tantry i wszystko pozytywnie:)


Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: lena87 w 2013-09-26, 14:24:20
ja chodze na zajęcia z tańca na rurze od roku mnie bardzo  pomógł w zaakceptowaniu w sobie kobiecości i w akceptacji swojego ciała
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-09-26, 14:25:31
Sylviu, dzieki, my sie nie zrozumialysmy, ale to nie znaczy ze ta czesc twojej wypowiedzi jest pozbawiona wartosci :) ja natomiast byc moze powinnam pisac troche szerzej i nie uzywac myslowych skrotow!
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-26, 16:21:04
Jednak taniec na rurze budzi jednoznaczne skojarzenia, zwłaszcza, że i tak to raczej z intencją robienia z tego show i nawiązywania do wiadomo jakiego typu profesji, robienia się na bad girl. Gimnastyka, taniec istniały od bardzo dawna.
Poza tym, wyraźne jest też to że często kobiety o wychowaniu/ mentalności katolickiej nie potrafiące uwolnić/ przekroczyć tych mentalnych/ energetycznych kajdan w seksualności , a czujące te ograniczenia, są skłonne robić rzeczy wbrew sobie , by budzić pożądanie, być zaakceptowaną/ pochwaloną przez facetów, np. że oni mogą z nią wszytsko itp uznają za wyzwoloną, czy utwierdzić partnera, że z nią mogą jak z dziwką , więc inne jej do piet nie dorównują i same sprowadzają się do przedmiotowej roli bo myślą że "faceci tak lubią" i jedyne o czym marzą to seks z prostytutką.
Moim zdaniem osoba wolna od tych mentalnych ograniczeń seksualnych (co jest niezmiernie rzadkie) emanuje po prostu takim erotyzmem że nie musi się silić na jakieś zewnętrzne "dowody" swojego wyzwolenia, czy usługiwanie cudzemu pożądaniu i fantazjom, czy rolom w łózku, których nie podziela i które jej tak samo nie stymulują.
No i zgadzam się z Leszkeim, że w małzenstwie też można być zwykłą prostytutką.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-26, 16:53:50
Energię seksualną należy nauczyc się transformować czyli unosić do serca i wyżej. Szczególnie ludzie którzy się zajmują rozwojem duchowym powinni dawać ten przykład innym.

A poniżej podaję link co ludzie wyprawiają z energią seksualna i to sie ponoć rozpowszechnia.

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/postepactwo-rozwkit-burdeli-dla-zoofilow-2013-09
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-09-26, 19:43:14
Tak prosta czynnosc, a takie budzi emocje ;-)
Gdyby tyle emocji-namietnosci bylo w lozku co w przypadku proby zajecia stanowiska w sprawie prostytutki to faktycznie bylby ten zawod ginącym.
Jest okazja pare rzeczy odreagowac.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-09-26, 20:02:35
"Energię seksualną należy nauczyc się transformować czyli unosić do serca i wyżej."

Podoba mi się to, zwłaszcza podczas seksu:) Tylko nie nazwałabym tego transformacją, nigdy tak o tym nie myślałam, wydaje mi się to fajne i naturalne gdy ta energia wtedy idzie w góre i na koniec wypływa koroną.

A taniec na rurze, cóż wszystko zależy od intencji, energii jaką się wtedy produkuje. Kojarzę jakieś jedno wcielenie moje gdy tańczyłam na rurze, oraz inne tańce tego typu, nie koniecznie rozbierane, uważałam to wtedy za SZTUKĘ. I nie kojarzyłam z czymś grzesznym i odrażającym. Nadal uważam, że jest to rodzaj sztuki ciała.
Jednak gdy patrzę na różne tancerki, także tańca brzucha, to one mimo, że taniec jest ten sam to rożną energią emanują. Na niektóre bardzo miło mi się patrzy, jak na sztukę właśnie, coś pięknego,a inne są dla mnie wręcz odpychające.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-26, 22:09:25
Mariola
Szkoda, że nie udało Ci się z tego cytatu, ktory zamieściłem, właściwych wniosków czego od kobiet, a więc głównie od swoich żon, oczekują mężczyźni. Istotą wypowiedzi tej kobiety jest to, że wyjaśnia, czego mężczyźni nie znajdują u swoich żon.
Oczywiście, jeśli ktoś nie czuje się na siłach (czy w ogóle odrzuca takie zachowania), by robić to, co w małżeństwie jest naturalne i oczywiste, ten nie powinien wchodzić w związki.
Związku opartego na oszustwie uzdrowić się nie da. A więc co wtedy pozostaje?

Na razie nie mam czasu, by poczytać inne posty, a czuję, że są ciekawe :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-09-26, 22:46:15
Olu,

czy chodzilo Ci mniej wiecej o to, ze "dopoki seks budzi w kims wieksze emocje niz jedzenie czy oddychanie, to temat nie jest uzdrowiony"?

Bo w sumie okreslenie "przywiazywanie wagi" jest troche niekonkretne, i zabrzmialo troche na zasadzie jakby nie warto bylo przywiazywac zbyt wielkiej wagi ani do seksu, ani jedzenia, ani oddychania:)
Napisalas ze to skrot myslowy, wiec moze warto zebys rozwinela te wypowiedz, mnie wydaje sie ciekawa, sam ostatnio sie nad tym zastanawialem:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Ola w 2013-09-27, 02:08:14
Tak matku, mniej wiecej o to mi chodzilo. Nie o odrzucanie ktoregokolwiek, tylko o traktowanie go tak samo naturalnie jak innych potrzeb ciala i ducha.

Lapie sie ostatnio na 2 rzeczach: ze bywa, ze chce sie wyrazic, a jednoczesnie slowa sa mi za ciezkie i wolne, sa tez jakby wiezieniem dla mysli / przeczuc. A dwa, ze pomalu trace wyczucie jezykowe. Ach i jest jeszcze trzecia rzecz, ze tak naprawde to, co mysle jest tylko dla mnie, bo kazdy odkrywa swoja prawde, wiec tak naprawde nie ma wielkiego sensu mowic duzo, tlumaczyc i wazyc slowa, tylko dawac sygnal, 'pointer', jesli juz w ogole. Marzy mi sie komunikacja sercem, ponad pojeciami i slowami.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-27, 18:04:29
Teraz z kolei się dowiedziałem, że u prostytutki ktoś znajduje to co POWINNA mu dać żona. Może słabo się wczytuje i słabo próbuje zrozumieć, ale wydaje się że ukazujesz tu Leszek burdele jako niemalże tantre.
Używanie kogoś do spełniania zachcianek wynikających z kompleksów i braku szacunku (bo tym kierują się klienci prostytutek) nie jest niczym korzystnym dla nikogo. Będzie tylko dalej napędzać niespełnienie, pożądanie i uzależnienie od seksu.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-09-27, 18:36:43
Leszek,

W tym cytacie i w Twojej wypowiedzi brak pewnego ważnego wątku - kobieta, by chciała to wszystko dać mężczyźnie, sama z siebie, bez opłaty;) i prawdziwie chętnie - powinna być przez mężczyznę dopieszczona, czuć się bezpiecznie i pewnie w jego towarzystwie, czuć bliskość na co dzień, i co bardzo ważne - powinna wiedzieć, że on akceptuje i pochwala jej aktywność w seksie, wypływającą z niej samej. Że jest akceptacja dla niej, jej potrzeb i jej pragnień.

Zbyt wielu jest też panów, którzy jadą po sztampie w seksie, potrzeby partnerki mają w nosie, wydaje im się, że są świetnymi kochankami i buhajami... ale tylko im się to wydaje;) Gdy kobieta jest aktywna i proponuje pewne zmiany w ich sztampie, to są urażeni, narzekają, ze kobieta ich męczy i w ogóle to są biednymi małymi misiami, od których inni czegokolwiek chcą ;)

Ogólnie jednak sądzę, że za dużo w seksie i energiach seksualnych jest skupiania się na samej fizyczności, a za mało na duchowo-energetycznym aspekcie seksu. Przepływy, jakie mogą być między dwójką otwartych i harmonijnych partnerów, to dopiero bajer! (i żadna wymyślna pozycja seksualna tego nie zapewni sama z siebie)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-09-27, 19:29:45
Hydrozagadka


O to samo mi właśnie chodziło:)


I uważam, że aby był fajny seks, to potrzebna jest dobra relacja na co dzień.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-27, 20:02:12
tak naprawde to, co mysle jest tylko dla mnie, bo kazdy odkrywa swoja prawde, wiec tak naprawde nie ma wielkiego sensu mowic duzo, tlumaczyc i wazyc slowa, tylko dawac sygnal, 'pointer', jesli juz w ogole.

Dzięki za inspiracje Ola, na pewno takie podejście zaoszczędza energie ;)

Z drugiej strony konfrontacja czasem może być przydatna, o ile się nie nadużywa.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-09-27, 21:05:17
hydro,
szczera prawda choc dla wielu facetow bolesna ;-)
Osho napisal "sex jest wazny" a twoj opis tez to pokazuje i sam tez uwazam ze relacja bliska bez sexu nie istnieje.
Dodam ze z partnerkami nierozwojowymi sam potrafie zadbac o swoje wysokie wibracje, wiec nie koniecznie oboje musza wiedziec o tantrze, choc we dwoje byloby super
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-09-27, 21:46:43
Ola,

Cytuj
slowa sa mi za ciezkie i wolne, sa tez jakby wiezieniem dla mysli (...)Marzy mi sie komunikacja sercem, ponad pojeciami i slowami.


:)
Ja znajduje nawet frajde w wyrazaniu sie slowami, a jednak tez marzy mi sie taka komunikacja:)
Komunikacja sercem...ciekawe, co by wtedy sie stalo naprzyklad z przegadaniem, i "nie zgadzaniem sie":D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-27, 22:41:36
taoish
Zrozumiałem na odwrót.
Chodzi o to, żeby kobietom udało się zrozumieć, czego nie dawały swoim mężczyznom i z powodu czego oni wolą seks z prostytutką niż z żoną. To może być 1 krok do uzdrowienia relacji.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-09-28, 01:47:12
Ten temat zainspirował mnie do wyrażenia tego co ja mam do powiedzenia w tej sprawie.

Otóż na pewno zgodzę się z Panem Leszkiem Żądło ,ze korzystne jest aby kobiety zrozumiały dlaczego ich facet woli seks z prostytutką.Ja to widzę tak;
To może pomóc w odkryciu siebie .Bo jeśli buntujemy się odnośnie tego stwierdzenia to tym samym można zauważyć ,że coś bardzo skrywamy przed sobą i światem ,czegoś bardzo nie chcemy odkryć i przejawić,błogość,wyzwolenie ,a raczej wolność ,dbanie o partnera ,atrakcyjność w seksie itd.
Można wtedy zauważyć czym blokowaliśmy związek ,że nie było harmonii seksualnej ,atrakcyjności harmonijnej.Z jakiegoś powodu zrezygnowaliśmy z pewnych udziałów w seksie ,czemuś ustąpiliśmy drogę .A zauważenie tego  czego nie dało się w seksie partnerowi ,ze szuka przygód po za zwiazkiem jest niesamowitym wyzwoleniem ,odkryciem siebie na nowo ,odkryciem swojej seksualności ,potrzeb seksualnych i atrakcyjnosci seksualnej.Zauważenie jakim jest sie naprawdę w seksie ,seksualnie,zauważamy wtedy jakie my mamy potrezby seksualne.Tu usuniecie wstydu jest bardzo waznym krokiem.Potępiamy pewne zachowania seksualne ,wyglad itd ,ale sami nie chcemy dać czegoś partnerowi ,stad poszukiwanie obiektu  z którym można rozładowac napięcia.Jak pies ogrodnika sam nie weżmie i komuś nie da.Z drugiej strony zauważyłam ,ze katolickie widzenie seksu powoduje niesamowite ograniczenia.Jakby dążyć do samopoznania ,zauważamy jacy naprawdę jesteśmy ,jakie są nasze potrezby ,co mozemy dać atrakcyjnego i wartościowego partnerowi ,zauważamy naszą naturalnośc ,która jest skarbem .Jak bardziej człowiek ma uzdrowiony stosunek do siebie ,to wtedy zauważa ,ze taka prostytutka była inspiracją do rozpoczęcia procesu uzdrawiania siebie w kwestii seksualnej i uzdrawiania stosunku do swojej wartosci w seksie.Nie popieram prostytucji ,ale chcę podkreslić jak wazne jest harmonizowanie i poznawanie siebie .Kiedy zyjemy w harmonii i widzimy prawdziwych siebie ,nie pojawi się na naszej drodze ,najmniejsza energia ,chcąca zakłócić naszą seksualność ,bo wteyd będziemy wiedzieć jakie są nasze możliwości seksualne .Poznać prawdziwą seksualność i nasz udział w niej.Kiedy nie sięgamy do wewnątrz ,do nas samych ,jak mozemy poznać naszą seksualność ,kiedy wierzymy ,ze seks to wstyd ,jak mozemy poznać jej najcudowniejszą esencje ,słodycz?Kiedy wierzymy ,że udawanie wspaniałej kochanki napawa partnera podnieceniem nas ,jak mozemy go poznać,jak mozemy dac sobie cudowną rozkosz<jak poznamy ,jej cudowną błogość?Są różne wierzenia na temat prostytutek ,ale nie zmienia to faktu ,ze unikanie seksu jets prowokacja do ulegania pokusom ,jest prowokacją do odejścia.Seksualność odkrywa się poprzez otwartość na nią,poprzez miłość ,szacunek do siebie i poczucie swojej mocy.Otwartosć maksymalna na seks w związku moze dać cudowne efekty uzdrawiające.Otwartośc na poznanie siebie i swoje seksualne mozliwosci  moze zdziałać cuda,moze niesamowicie ukazać nas samych.Atrakcyjnośc seksualna moze ptzyciagać naszego partnera jak najcudowniejszy nektar ,oczywiście jeśli jest czysta i niewinna ,oparta na czystych intencjach.Ludzie myślę skupiają sie za duzo na cudzej seksualności ,porównują ,wyobrazają ,tworzą marzenia seksualne ,które nie są nigdy spełnione .Brak seksu w związku jest jak jabłko bez pestki .Jedno bez drugiego nie moze istnieć.Seks w zwiazku powinien być pielęgnowany tak ,by sprawiał przyjemność .Seks w zwiazku jest najwspanialszą harmonią ,jesli idzie w parze dobranie.Można poznać cudownie siebie .Warto zrozumieć czym jest seks w zwiazku i szczerze wcielić to zrozumienie w życie.A panie tańczące na rurach ,moze zauważamy w nich manipulacje otoczeniem ,czy prowokacje do seksu ,widzimy cos co wbija w nas pazury ,każdy ma prawo robić to co robi,co chce,naszym zadaniem jest zająć sie sobą ,moze takie panie też wskazują nam ,jak ważna jest giętkość w seksie ,moze coś nam pokazują ,co tak naprawde ukrywałyśmy w sobie ,i jak to jest wazne w życiu,myślę ,z ena to trezba spojrzeć z dystansu ,ale i z poczucia spokoju ,jesli ktoś sprzedaje uslugi seksualne ,to jego sprawa ,mnie wolno miec Boga w seksie ,radować sie nim i cieszyć ;)
Każdy ma w sobie moc błogości ,która potrafi wzbudzić podniecenie seksualne w partnerze ,każdy ma w sobie mądrość ,która potrafi uzdrowić zwiazek.Warto poznawać seksualność ,warto się jej uczyc w sobie .

I zgodzę sie z Hydrozagadką
Wielu panów ucieka w podniecenie innymi kobietami ,choc sami nie umieją nic dać ,nie umieją być cudownymi kochankami ,dlatego uciekają od swoich własnych potzreb seksualnych w zwiazku do prostytutek ,które wszytsko za nich zrobią.Większość facectów jest niecierpliwych ,czasem sąmechaniczni i maja mnóstwo wzorców uprawaiania  seksu przejetych od rodziców( i w drugą stronę).Kobiety kochają byc piesczone ,kochają poznawać dotyk ,delikatnośc ,łagodnośc w seksie,zmysłowość ,kochają całowanie ,lizanie ,głaskanie ,czułośc,wyraz mężczyzny jako kochanka.Mężczyżni często lekceważa takie potrezby kobiet i wracaja do swojego jednoego celu ;szybkie przyjście orgazmu ,rozładowanie.Wiele osób korzysta z nieodreagowanych wzorców seksualnych przejętych od rodziców,dlatego pojawia sie płytkośc w seksie ,bo jak mozna poznać swoej potrzeby ,majac je przysłonięte tatusia ,albo mamusi wzorcami.Panowie tez mają takie wzorce ,poczucia niegodnosci bycia delikatnymi czy łagodnymi w seksie.
Każdy ma swoje upodobania seksualne ,ale najważniejsze ,zeby one były nasze ,a nie otoczenia .
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-28, 05:04:15
Z wypowiedzi wielu osób wyraźnie wychodzi oczekiwanie, żeby związek został uzdrowiony nie przez nich, tylko przez drugą osobę. Stąd nieustanne "odbijanie piłeczki".
A tu trzeba się wziąć z sobą za bary, podważyć zasadność przekonań na temat związku przejętych od rodziców i ...
Zastanowić się,
1. Czego ja naprawdę chcę od związku.
2. Co sam (sama) mogę wnieść do związku, żeby było przyjemniej wracać do domu i co by zachęciło do tego samego drugą stronę.
3. Czy chcę jęczeć z przyjemności, czy na temat związków i problemów związkowych? :)

Chciałoby się poczytać więcej tak przemyślanych wypowiedzi, jak Moniki K. :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-28, 05:41:53
A teraz, żeby było sprawiedliwie, to do panów.
1. Możesz zostać pięciominutowym sprzedawcą, 5-minutowym biznesmenem, 5-minutowym joginem.
Ale kiedy jesteś 5-minutowym (czy nawet 2-minutowym) kochankiem, to kiepsko z tobą, bardzo kiepsko. Przyjmij do wiadomości, że problem leży po twojej stronie. I jest do rozwiązania.
2. Kobieta oczekuje od Ciebie uwagi. Im niższą ma samoocenę, tym bardziej będzie cię testować, czy ty jej w ogóle słuchasz?
Gdy ma wyższą, pozwala ci udawać słuchanie, podobnie jak facet z wyższą samooceną pozwala kobiecie udawać orgazm. Ale nie licz na to, że dobrowolnie zrezygnuje z wygadywania się, podobnie jak nie należny liczyć na to, że facet dobrowolnie zrezygnuje z seksu.
Te uwagi dotyczą większości populacji, ponieważ zawsze mogą się trafić wyjątki. :)

Bylem kiedyś z wizytą u koleżanki, która ma wysoką samoocenę. I ona sobie gadała kilka godzin prawie nie dopuszczając mnie do głosu. Dla niej to była wyjątkowa okazja, bo mąż nie wykazuje takiego zainteresowania.
Wreszcie zrobiło się późno i zaczęły mi się zamykać oczy ze zmęczenia. A wtedy ona mówi:
"widzę,że już zasypiasz. Ale posłuchaj jeszcze ...."
Wtedy dostałem sygnał, że mogę zasypiać, a ona dalej będzie gadać :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2013-09-28, 07:29:08
Gdy ma wyższą, pozwala ci udawać słuchanie, podobnie jak facet z wyższą samooceną pozwala kobiecie udawać orgazm. Ale nie licz na to, że dobrowolnie zrezygnuje z wygadywania się, podobnie jak nie należny liczyć na to, że facet dobrowolnie zrezygnuje z seksu.
http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/01/11453ae2aaf2adfe2fc17a28e55a3672.png?1326550677
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2013-09-28, 09:29:53
Bywa, że w seksie skupiają się zupełnie inne problemy. O tym najlepiej wiedzą kobiety. Ale mężczyźni też coś przez to wyrażają, że gnają do prostytutki.
 
Jak mężczyzna czuje sie w relacji z partnerką zupełnie zniewolony, a jest takich przypadków mnóstwo i wcale się o tym nie mówi, to facet próbuje rozładować się w seksie. Dlatego idzie do prostytutki i może odreagować, albo po prostu poczuć się choć przy niej wolny, bo wiadomo klient nasz pan. Facet tak jak kobieta o niektórych sprawach nie powie wprost, zresztą to by mu i tak nic nie dało, dlatego wyładowuje to na swój sposób, a przyznać się, że kobieta mną rządzi, kobieta mnie bije ;) jest dla mężczyzny upokarzające.
Byłem świadkiem mnóstwa razy jak na imprezie kobieta nie pozwoli nic mówić mężowi, aaaaaa jak się cokolwiek odezwie, to go publicznie ośmiesza i znieważa. Jak patrzę na niektórych facetów w związkach, to niczym nie dysponują, ani własnymi pieniędzmi, ani w życiu rodzinnym nawet samym sobą... i w seksie oczywiście  też.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-09-28, 10:04:24
Tak mnie zastanawia co Leszek napisał, że kobiety chcą się wygadać i potrafią zamęczyć tym meżczyzn, a mężczyźni tak jak kobiety mają potrzebę wygadania się,
 chcą seksu.

Z tego co obserwuję, to mężczyźni faktycznie mniej mówią, a ja lubię pogadać, ale jakoś nie zauważyłam, przynajmniej nie dostaję takich sygnałów, żeby któryś nie
chciał mnie słuchać.  Czasem nawet sami zachęcają mnie do rozmowy. Nie wyobrażam sobie sytuacji bym miała mówić do kogoś monolog, a ta osoba by mnie nie chciała
słuchać.  Myślę, że to łatwo wyczuć, nawet jeśli ktoś  grzecznościowo nam nie przerywa.
Może tak się dzieje dlatego, że wiem o czym i z kim rozmawiać, by ta osoba również była zainteresowana tematem.  No i chyba nie mogłabym być w związku z partnerem,
który nie ma ochoty mnie słuchać, bo interesują nas zupełnie inne rzeczy, wydaje mi się, że gdy jest harmonia, także celów, to osoby chętnie ze sobą rozmawiają i nikt nikogo nie zamęcza. Ja osobiście lubię jak ktoś bliski, a zwłaszcza partner sam się z czymś zgłasza, chce pogadać. To jest super:) Czuję się partnersko ważna. Ale narzucanie komuś tego nie jest możliwe. Można jedynie zachęcać odpowiednie osoby swoją otwartością.

I podobnie powinno się podchodzić do seksu, zachęcać swoją otwartością, a nie wywoływaniem presji seksualnych. Takie presje skutecznie potrafią psuć nawet dobrą relację.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-09-28, 10:31:00
Laka - też tak myślę :)

Grunt to równowaga we wszystkim. Ja tam lubię zawsze rozmawiać z moją partnerką i jakoś nie czułem nigdy zmęczony. W kwestiach seksu też jest niesamowicie i nikt nie ma powodów do narzekań, a wręcz przeciwnie. :P Ogólnie więc mogę powiedzieć, że to wszystko o gadaniu i seksie to tylko stereotypy po za które można spokojnie wyjść - wystarczy sobie dobrać tylko dobrze drugą osobę, aby te potrzeby były na podobnym poziomie :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2013-09-28, 10:46:11
http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/01/11453ae2aaf2adfe2fc17a28e55a3672.png?1326550677

:D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-09-28, 11:05:31
Zabawne, ale często  to mężczyźni chcą ze mną porozmawiać. Jakby uważali, że jestem mądra:)
Nawet mój szef, gdy ma jakieś wątpliwości w swoim związku, albo ogólnie w temacie swoich decyzji zawodowych, czy w relacjach to mnie zagaduje i pyta co
o tym myślę, co bym zrobiła. Zaskakujące jest też to, że on jest mocno "wybielony", a radzi się mnie. Białe UA albo wybielone zwykle mną gardziły.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-28, 12:55:35
http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/01/11453ae2aaf2adfe2fc17a28e55a3672.png?1326550677

 co ja patrze
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-28, 13:19:38
pacze i oczom nie wierze :D
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-09-28, 18:19:55
Panie Leszku piękna wypowiedz;))
I dziękuję za miłe słowa;)
No i ja myślę ,ze gadanie wręcz zagadywanie jeśli chodzi o sprawy łóżkowe ,to uciekanie od seksu ,albo inaczej ,nieświadomość seksualna.

A rozmowa ,kiedy dwie osoby mają na to ochotę ,to co innego ,to droga do poznawania bliskości ,miłości ,przyjaźni;)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-28, 19:37:49
Przejrzałem posty i jestem zdziwiony, że czytanie o czymś oczywistym, niektórych zaskakuje :)

A teraz uzdrówcie to, zanim zaczniecie kreować związek:
http://kwejk.pl/obrazek/1919805/kochajacy-ojciec.html

I to też:
http://kwejk.pl/obrazek/1919746/prawda-ze-lepiej.html
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-09-28, 19:48:05
A tak niektórzy sobie wyobrażają siebie po uzdrowieniu tematu związków:
http://kwejk.pl/obrazek/1919838
:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-09-28, 22:41:12
http://facet.interia.pl/seks-i-zwiazki/news-czy-seks-moze-uzdrawiac,nId,959108?parametr=facet_wntt&sId=1023920
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-09-29, 10:54:36
no tylko żeby się to nie skończyło w taki sposób

http://facet.interia.pl/seks-i-zwiazki/news-uwazaj-seks-tez-moze-byc-niebezpieczny,nId,999942?parametr=facet_wntt&sId=959108   :-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-09-29, 13:13:56
Święta prawda: http://fishki.pl/fishka,kochana,56740.html?typ=wszystkie
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-29, 13:32:20
Uważajcie bo Leszek też zna memy i biegle się nimi posługuje.. ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2013-09-29, 22:33:23
A teraz, żeby było sprawiedliwie, to do panów.
1. Możesz zostać pięciominutowym sprzedawcą, 5-minutowym biznesmenem, 5-minutowym joginem.
Ale kiedy jesteś 5-minutowym (czy nawet 2-minutowym) kochankiem, to kiepsko z tobą, bardzo kiepsko. Przyjmij do wiadomości, że problem leży po twojej stronie. I jest do rozwiązania.
2. Kobieta oczekuje od Ciebie uwagi. Im niższą ma samoocenę, tym bardziej będzie cię testować, czy ty jej w ogóle słuchasz?
Gdy ma wyższą, pozwala ci udawać słuchanie, podobnie jak facet z wyższą samooceną pozwala kobiecie udawać orgazm. Ale nie licz na to, że dobrowolnie zrezygnuje z wygadywania się, podobnie jak nie należny liczyć na to, że facet dobrowolnie zrezygnuje z seksu.
Te uwagi dotyczą większości populacji, ponieważ zawsze mogą się trafić wyjątki. :)

Bylem kiedyś z wizytą u koleżanki, która ma wysoką samoocenę. I ona sobie gadała kilka godzin prawie nie dopuszczając mnie do głosu. Dla niej to była wyjątkowa okazja, bo mąż nie wykazuje takiego zainteresowania.
Wreszcie zrobiło się późno i zaczęły mi się zamykać oczy ze zmęczenia. A wtedy ona mówi:
"widzę,że już zasypiasz. Ale posłuchaj jeszcze ...."
Wtedy dostałem sygnał, że mogę zasypiać, a ona dalej będzie gadać :)

Mi się odechciewa mówić jak ktoś udaje ,że go to interesuje, co ja mówię .Nie trawię też sytuacji gdy ktoś chce tylko gadać i nie dopuszcza mnie do głosu .Jaki sens mają takie rozmowy ? Lepiej już iść pogapić się w chmury albo jak trawa rośnie zdecydowanie mniej nudne.Staram się jak najszybciej wymanewrować z takich sytuacji choć czasem ciężko w przypadku gaduł .Znam dwie takie kobiety i dwóch facetów także chyba to od płci nie zależy .Te 4 osoby mają kompletnie gdzieś czy się ich słucha z zainteresowaniem czy nie .Kilkakrotnie próbowałem chyba w ramach eksperymentu przejąć inicjatywę w rozmowie .Reakcje różne :podnoszenie głosu i szybkości słowotoku , ucieczka ze znudzenia (och żeby ta osoba wiedziała jak bardzo zanudza) ,aż po jakieś rozbicie energetyczne gaduły gdy stwierdził ,że mu słabo i chce wody:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-30, 01:26:02
to są jakieś traumy z tym gadaniem po prostu i nic innego
zagłuszyc wewnetrzny glos i zeby ktos jeszcze przytaknal, zaakceptował, jakieś intelektualne obejście tej traumy
wypieranie aspektu siebie którego gadulstwo jest substytutem ;)
i to takie elementarne
nie wierzę, że ktoś wyciszony, zrównoważony tak ma
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-09-30, 10:03:16
Też nie wieże bo to sie tak nie da po prostu, dla mnie to tujaj przede wszystkim Ty Leszku miałes niska samoocenę, bo z normalną nie było by takiej sytuacji bo byś albo w to nie wszedł albo przerwał. Przecież to jest ssanie energii, a z innego punktu widzenia, takie osoby które nadaja jak radio wolna europa - zwyczajnie nie maja w sobie kszty kultury i dojrzałości.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2013-09-30, 10:11:59
Dla odmiany w moich związkach partnerom zazwyczaj zgrzytało, że za mało mówię : )
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-09-30, 11:42:52
ha ha z tym gadaniem to jest rzeczywiście zabawnie, kiedyś mężczyźni mi zarzucali że za dużo gadam ale to nie byli mężczyźni dla mnie,
od kilku lat jestem w szczęśliwej relacji i oboje dużo gadamy , uwielbiamy gadać i nie ma tu ssania energii raczej w drugą stronę nam to dodaje energii bo lubimy sobie wszystko obgadać ale też lubimy się na wzajem słuchać ... ot gadatliwi z nas ludzie :) najważniejsze aby swój trafił na swojego wtedy nikt się nie męczy  :))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: leon w 2013-09-30, 11:57:13
 Moim zdaniem to jest różnica między gadaniem a pisaniem.  Ja rozróżniam pisanie od gadania.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-09-30, 12:19:17
:) coś w tym jest od kiedy mam partnera do rozmów to odechciało mi się pisać , teraz jak chwilowo mniej rozmów mam znów zachciało mi się pisać :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-30, 12:27:02
jak ktoś znajdzie do pary kogoś kto lubi sadomasochizm to też wtedy nikt się nie męczy ;) ale z czegoś nienaturalnego to wynika... i jak to zniknie to nagle odpada potrzeba.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-09-30, 15:34:11
jak ktoś znajdzie do pary kogoś kto lubi sadomasochizm to też wtedy nikt się nie męczy ;) ale z czegoś nienaturalnego to wynika... i jak to zniknie to nagle odpada potrzeba.

O :) czyżby złośliwy suchar eksperta ?
każdy ma prawo wyrażać się jak chce, jedni milczeniem inni rozmowami, kwestia ekspresji i osobistych predyspozycji, nie trzeba od razu porównywać wszystkiego do patologii, negatywnych wzorców
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-30, 16:00:33
Przydługi, ale piękny tekst

"(fragment książki Evy - Marii Amman "Wniebowstąpieni Mistrzowie przynoszą uzdrowienie dla świata")

Ludzie ciągle pytają świat wniebowstąpiony o to, jak można odnaleźć swoją bliźniaczą duszę.
Towarzysz duszy to stan duszy, nie osoba. Człowiek może być z najdoskonalszym partnerem, jednak go odrzuca i szuka kogoś innego nie rozumiejąc najważniejszej próby swego życia, nie rozumiejąc sensu związku miłosnego. A on polega na tym, aby kierować uwagę na miłość - nie na związek.

Zadaniem każdego związku jest przeżywanie miłości samej w sobie a nie pod postacią osoby. Miłość wychodzi z serca, z najgłębszego centrum twojej istoty. Miłość jest uczuciem pierwotnym pochodzącym z Boga. Miłość jest promieniem Światła. Jest obecnością. Miłość jest Bogiem - Boginią w tobie. Nie jest osobowością a już z pewnością nie osobą. Kiedy dotkniesz miłości, wtedy dotkniesz swego duchowego towarzysza, zajdą zaślubiny duszy - mistyczne zaślubiny. Wszystko to zadziała w twoim wnętrzu. Połączenie duszy z duchem, połączenie pomiędzy tym, czym myślisz, że jesteś a tym, czym rzeczywiście jesteś.

W obrębie serca widzisz wtedy oczami Bogini. Wszystkie rzeczy i ludzie są wtedy oglądane przez ciebie oczami Boga takimi, jakie są - wypełnione światłem i przesiąknięte miłością. Twój mąż lub żona rozświetlają się wtedy pięknem, które odbiera oddech. Możesz to rozpoznać? Królestwa szukaj w sobie, a wszystko inne będzie tobie dane - mówi mój ukochany Jeshua. Czy jesteś w stanie zrozumieć te słowa? Wszyscy prorocy i mistrzowie mówią to samo: gdy Bóg będzie ważniejszy niż kto, co i gdzie, wtedy twoje życie stanie się strumieniem pełni. Ujrzysz piękno we wszystkim, co widzisz, słyszysz i czego dotykasz - we wszystkim, na co zwrócisz uwagę. Miłość jest nieskończonym tworzeniem. Podczas procesu jednoczenia wciąż pojawiają się przeszkody i gdy para zamiast rezygnować, pokonuje trudności, wtedy ich związek zostaje wzmocniony i będzie mądrzejszy. Wydaje się, że przeszkody istnieją celowo, aby miłość była tym głębsza i piękniejsza. Kiedy się manifestują, są jak dary które po ich przezwyciężeniu przeprowadzą parę bliżej do poznania Światła.

Jeśli pragniesz być ze swoim duchowym partnerem, wtedy lepiej jest nie myśleć o tym, jaki on/ona ma być. Masz za to czuć w sercu, jak już tą osobę kochasz. Wtedy ta miłość przyciągnie do ciebie duszę i przywiąże ją z wzajemnością. Jednak to stanie się dopiero wtedy, gdy dojrzeje czas a ty poczujesz się w tym związku wolniejszy niż ptak. Dlatego, kochana istoto, nie szukaj pełni byle gdzie! Znajdź ją we Wszystkim-Co-Jest. Odczuwaj piękno bytu i idź do swej duszy. Kochaj i odczuwaj miłość - odczuwaj żywego Boga w sobie rozważając swoje stworzenie i wtedy "BĄDŹ".

Rozum jest marnym instrumentem do podjęcia właściwej decyzji. Moje serce jest jak ocean, kochani, pozwól swojej miłości wedrzeć się do środka.

Miłość kochającego, która jest zależna od potwierdzenia swojego ukochanego,
jest jak płomień, który do palenia się potrzebuje oliwy.
Jednak kochający, który stoi na własnych nogach,
jest jak Słońce, które nigdy nie potrzebuje oliwy, by świecić.

Zaufaj temu, czym są ludzie w twoim życiu. Wchodź w układy korzystne na tą chwilę dla twojego rozwoju. Samo tylko czekanie na duchowego towarzysza może dać tobie więcej możliwości uczenia się wespół z innymi ludźmi. Spotkanie z duchowym partnerem przed ustalonym czasem może doprowadzić do ogromnego bólu i samotności, ponieważ partnerzy duszy umówili się, że każdy uczy się swojej lekcji. Każda część zapisuje swoją historię i w pewnym określonym czasie znów się rozpoznają i ze sobą połączą. Nie musi to być od razu związek - może to się wydarzyć na różne sposoby. Spotkanie przed czasem może przybrać formę powstania głębokiej niechęci do drugiej połowy duszy, ponieważ jako dusza dualna, która jest jeszcze na swojej własnej drodze, jest ona swoją przeciwnością. Tego uczucia nie da się wyrazić. Dlatego miej po prostu świadomość, że każdy człowiek, który teraz dzieli z tobą życie, jest twoją potencjalną połową duszy. Ponieważ ostatecznie wszyscy jesteśmy Jednością. Połączenie obu części jednej duszy nie musi zajść w tym życiu. Może zaistnieć w okresie pomiędzy wcieleniami lub, kiedy "wstąpisz".

Gdy przypominam sobie czasy, które spędziłam z moim ukochanym Jeshuą - duszą dualną, wtedy z jednej strony czułam ból niespełnionej miłości, choć z drugiej - wielkie zadowolenie z podążania drogą prowadzącą moją duszę do wzrostu. Ponieważ jego przeżycia na zawsze będą moimi. To, co na Ziemi rozumiecie jako spełniona miłość, nie jest we Wszechświecie znane. Spełniona miłość jest wtedy, gdy w partnerze a tym samym i w sobie rozpoznasz Boga. Kiedy zajdzie stopienie się dusz w Jedność, która jest Bogiem, wtedy zostaje zawarte małżeństwo w Niebie. Ponieważ wszyscy pochodzimy od Boga, nie jest celem tu na Ziemi prowadzić z duszą dualną szczęśliwy ziemski związek miłosny. Nie, ponieważ dla duszy liczy się tylko osobiście doświadczone odkrycie. Dlatego ciesz się! Kosmos nie czeka, następuje rozwój czy to się komuś podoba czy nie. Idź dalej i nie troszcz się o swoją miłość. Nie musisz czekać na rozwój swego partnera lub odbierać jemu próby, aby mógł szybciej wzrastać. Czas nie czeka również na ciebie, choć może masz taką nadzieję. Rozpoznaj swoją łączność z własnym partnerem, podaruj pomoc, kiedy cię o to poprosi. Jednak poza tym koncentruj się na swoich zadaniach i własnym wzroście. Nie jest istotne podjęcie jakichkolwiek starań, nawet, gdy twój intelekt nie zna innego rozwiązania.

Wszystko czeka, aż wreszcie zaczniesz! Otwórz się i zacznij! Zapomnij o zewnętrznej formie. Korzystne jest wystartowanie w zaplanowane akcje i koncentrowanie się przy tym na dalszych planach. Zewnętrzny pozór tak często łudzi twoje wyuczone sposoby zachowania. Wyrzuć je za burtę, gdyż tylko przeszkadzają. Powinieneś uczyć się prosić o pomoc. Powinieneś pomoc przyjmować, ponieważ również tobie pomagamy. Bóg tobie pomaga. Ludzkie dziecko, tak często i niechętnie przyjmujesz to, czego nie zwalczyłeś. Używaj wszelkich serdecznych, pomocnych słów, jakie znajdziesz dla innych ludzi i dla siebie. Uznaj, że jesteś kochany. Ucz się lubić siebie, ufać sobie i wtedy? kochać siebie tak, jak my ciebie kochamy. Rozpoznaj, że inni ludzie również mogą mieć dla ciebie zrozumienie takie, jakie ty im okazujesz. Rozpoznaj, że inni ludzie chcą tobie pomóc, chcą dawać a nie tylko brać. Nie traktuj innych ludzi jako deficyt dawania. Pozwól im zatroszczyć się o wymianę energii i bierz. Otwórz swoje serce na dobro w ludziach. Jeszcze szerzej. Pozwól się obdarować miłością i pomocą. I nie wątp dalej w miłość i przychylność w twoim życiu. Wtedy wkroczy miłość, która będzie trwała i wytrzymała.
Poznaj, że nie jesteś na zewnątrz. Zewnętrze jest tobą. Jesteś Miłością, którą dajesz i która jest tobie okazywana. Poznaj siebie w innych i w lustrze świata.

Moje kochane dziecko, Bóg kocha ciebie dokładnie tak samo, jak inni ludzie na tej planecie. Jednak musisz zwrócić uwagę, że jesteś dzieckiem Wszechświata. Że masz prawo. Zintegruj to prawo w swoje życie. Miej świadomość pewności, że jesteś chroniony, ponieważ jest w tobie Bóg/Bogini. Często smucimy się z powodu zaślepienia, z którym utrudniasz sobie życie i miłość. Wszystko strata czasu. Za którymś razem rozpoznasz tą rzeczywistość, jednak nadal pozwalasz, aby doganiały ciebie przestarzałe myśli. To wszystko jest takie proste.

Jesteś miłością i ta miłość jest święta. Nie czyń sobie krzywdy, wtedy nie utracisz siebie kolejny raz. Naucz się przyjmować. To ostatecznie dotyczy wszystkich ludzi. Wszystkiego jest pod dostatkiem. Nie musisz wątpić w miłość. Kiedy to robisz, wątpisz w Boga, który jest Światłem. Światło zawsze jest z tobą, w tobie i przy tobie. Znajdź je w sobie. Obejrzyj je i poznaj swoją własną moc. Ta moc oraz miłość jest w tobie jako boski dar na twojej powrotnej drodze do domu. Zawsze, kiedy wejdziesz z tym Światłem w sobie w kontakt, przeżyjesz moc, siłę i ufność. Nawet, jeśli dręczy ciebie twój rzekomy chaos, poznaj szansę na bycie uzdrowionym wewnątrz i na zewnątrz.

Nie jesteś sam. Na Ziemi jesteście we dwójkę. Dwie części duszy, które mogą dać sobie nieskończenie dużo nawet, jeśli ich drogi nigdy się nie spotkają. Dusze, które razem wzrastają. Czyńcie to z radością, żyjcie, śmiejcie się, kochajcie z radością, każdy dla siebie. Wówczas bądźcie gotowi dotknąć siebie nawzajem kiedyś, w odpowiednim czasie a wtedy stwierdzicie, że nie ma w życiu nic ważniejszego niż ta miłość - pozwolić ją zrozumieć we wszystkich innych ludziach. Tak, jak zrobił to Jeshua. Pozwól nareszcie żyć radości. Twoja tęsknota za radością życia jest tęsknotą radości i światła za tobą. Światło, radość, miłość i życie wołają ciebie, ponieważ ludzie, którzy szukają radości, znajdują ludzi, którzy radość wypromieniowują. Zawsze ubierzesz się w to, co wypromieniowujesz. Gdy, szukając ludzi, idziesz swoją drogą w radości, wtedy pojawiają się przy tobie właściwi ludzie. Wtedy radosny człowiek przyciąga ludzi jeszcze poszukujących, którzy podobnie jak on, są na boskiej drodze miłości.
Gdzie jest radość, tam jest nadzieja - tam życie samo się przeżywa.
Nie będziesz i nie możesz niczego wymuszać. Jedyna i najpiękniejsza droga to integrowanie miłości we wszystkim, co czynisz na tej planecie nawet, jeśli chodzi o mało istotne rzeczy, jak mycie zębów. Miłość chce żyć, chce się śmiać i we Wszystkim-Co-Jest pokonywać iluzję ciemności.

Celem obecnych czasów jest, aby jak najwięcej ludzi doznało przebudzenia. Do Światła. Możesz być gotów na wiele, jeśli tego pragniesz. Zawsze będziemy stać u twojego boku abyś był zaopatrzony w rzeczy najpotrzebniejsze do życia, dopóki znajdujesz się na tej drodze. Jednak obfitość musi wyjść z twojego własnego serca. Pozwól płynąć miłości. Zakończ smutną grę w odrzucanie siebie. Światło będące miłością nigdy tobie nie odmówi. Zawsze jest gotowe wybaczyć, zapomnieć i przesłać miłość.
Wiedz, że zawsze ciebie kochamy. Że tobie towarzyszymy. Trzymamy twoje ręce błogosławiąc ciebie. Zauważ, kochana duszo, że chcemy się z tobą połączyć w radości i miłości. Poznaj wołanie swojej własnej duszy i idź za tym głosem miłości, połączenia i radości. Również wtedy, kiedy właśnie tego nie rozumiesz. Właśnie wtedy, kiedy najbardziej wątpisz, bierzemy twoją rękę i prowadzimy, jeśli najpierw nas poprosisz. Ponieważ my ciebie kochamy, pracowniku Światła w twoim bycie.

Poznajemy twoją odwagę i siłę, z którą jesteś na poszukiwaniach. Rób to samo. Nie osądzaj siebie i innych ludzi twardziej niż my - niż Bóg. W ciemnych chwilach na Ziemi łącz się z nami i czuj naszą więź z tobą. Twoja miłość żyje w tobie. Nie próbuj być bardziej doskonały, niż jesteś teraz. Żyj miłością, która jest w tobie. Nie trać czasu na poszukiwanie szczęścia, na jego przeżywanie, ponieważ właśnie je posiadasz. Nie poluj za idealnym celem bez rozpoznania celów osiągniętych pośrednio i przede wszystkim potem zażywania ich w miłości własnej. Poznaj swoją zdolność, miłość, która jest w tobie, daj jej płynąć w twoim życiu. Bądź zadowolony z tego, co teraz zostało tobie podarowane, z tego, co Bogini daje tobie w darze. Twoje wołanie zostało dosłyszane. Zapukałeś i będzie tobie otworzone. Bądź wierny sobie i swojej miłości, a coraz bardziej poznasz siebie, życie, Światło. Dowiesz się, że ty również jesteś Światłem. Jedź swoją drogą i kochaj bez oporu. Idź swoją drogą w miłości, wszystko jest dobre takie, jakie jest.

Rozejrzyj się i zwróć uwagę, że w obecnych czasach nic na Ziemi nie jest doskonałe. Dlaczego chcesz być bardziej boski niż Bóg? Jesteś Bogiem/Boginą - żyj. Jesteś na drodze. Jesteś prowadzony i kierowany. Jesteś kochany. Weź dary życia i boskiego Światła z radością. Wtedy bardziej zrozumiesz, że my, bracia i siostry z poziomu Światła, kochamy i błogosławimy ciebie."
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-30, 16:07:49
O :) czyżby złośliwy suchar eksperta ?
każdy ma prawo wyrażać się jak chce, jedni milczeniem inni rozmowami, kwestia ekspresji i osobistych predyspozycji, nie trzeba od razu porównywać wszystkiego do patologii, negatywnych wzorców

ani troche nie chciałem być złośliwy, ale liczyłem się z tym że tak to może być odebrane :)

ja nikomu nie mówię jak ma się wyrażać, ale mam takie samo prawo oceniać co może być wynikiem traumy , a co nie, to właściwe do tego miejsce :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-09-30, 16:37:45
Miałem kiedyś koleżankę w pracy, która bez przerwy gadała. Ogólnie była bardzo sympatyczną osoba, ale buzia jej się nie zamykała. W ostatnich latach, kiedy razem pracowaliśmy, wiele razy mówiłem jej, że jej nie słucham, ale absolutnie jej to nie zrażało. Najgorzej, że razem jeździliśmy w trasy samochodem służbowym. Ja prowadziłem a ona gadała. Mimo, że byłem uodporniony na nią to jednak nieraz zdarzyło mi się przez to jej gadulstwo pomylić trasę. Raz o mało nie doszło do wypadku przez te jej okrzyki. Jedziemy sobie w "peletonie" ruchliwą szosą, samochód za samochodem. Na poboczu prostytutki odstawiają tańce. Z przodu ktoś zaczął hamować, a moja koleżanka krzyczy: "zobacz, ona jest bez majtek". Nie wiedziałem co robić. Patrzeć na światła stopu pojazdu przede mną czy obejrzeć ten ciekawy, w końcu dla każdego faceta widok. Dobrze, że mam sprawne mięśnie szyi, bo byłoby źle ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-30, 17:00:44
Znalazłam przypadkowo taki post Clinta z zeszłego roku i w pełni on oddaje istotę tego co teraz czuję. Uświadomiłam sobie, że jedynej rzeczy jakiej chciałabym jeszcze doświadczyć w tym życiu, tutaj na tej planecie, to przeżyć szczęśliwy wspaniały związek z mężczyzną.
A tu post Clinta o którym wyżej wspomniałam. Clint o tym tyle gadał i wreszcie to osiągnął, daje mi to wiarę, ze ja tez mogę. Clint przesyłam Pozdrowienia.

"Swoją drogą jak już jedziemy wyznania to jedziemy do końca.

Ostatnio jak oglądałem na Facebooku zdjęcia z Leszkowych wakacji to poczułem zazdrość patrząc na Mariusza i Anię (BlackRose). Poczułem żal, frustrację i zazdrość. Jednocześnie poczułem się źle z tego powodu, że przychodzą do mnie myśli w stylu "czemu on spotkał ładną, rozwojową dziewczynę, a ja nie?".

Poczułem coś w rodzaju obrzydzenia do siebie i uświadomiłem sobie właśnie teraz, że ja chciałem się tak czuć. Gdzieś tam głęboko chciałem, aby ludzie widzieli mnie jako przemądrzałego, zadufanego w sobie, śmiesznego, nieporadnego czy odrzucającego w jakikolwiek inny sposób. Chciałem aby ludzie potwierdzili moje własne odczucia w stosunku do mnie samego, bo czemu tak żałosna istota jak ja miałaby tworzyć bliską relację z kochającą, wspaniałą i poukładaną kobietą?

A czemu żałosna? Ah, już wiem. Bo oczywiście będąc człowiekiem, który ma jakieś żądze, pragnienia a nawet uzależniające potrzeby doprowadzające do stworzenia związku, w którym istnieją jakieś wzajemne zależności (OMG!), uzależnienia (Boże, nie!!!) i nie do końca zdrowe przywiązania (NIEEEEE!!!) musiałem trafić na bandę jaśnie oświeconych, którzy już mi pokazali jak bardzo błądzę. Musieli mi wbić poczucie winy, pokazać jak wielkim i strasznym błędem byłoby poddanie się tym pragnieniom i jak bardzo żałosne jest już samo ich odczuwanie, a co dopiero kierowanie się nimi.

No i ja polazłem za nimi, dałem sobie wyprać mózg i stałem się także jaśnie pół-oświeconym mistrzem od siedmiu boleści i ośmiorakich ścieżek. No i oto jestem. Możecie mnie podziwiać i budować ołtarze, żebym się lepiej poczuł z tym, że zamiast siebie i własnych odczuć wybrałem ślicznie zapakowane gówienko.

Jestem zły na tych ludzi, ale tak naprawdę jestem zły na siebie. Nie za to że popełniłem błąd czy za to, że dałem się oszukać, bo to się zdarza. Jestem zły, a raczej wściekły na to, że tak długo ignorowałem swoje własne uczucia. Jestem wściekły, za to że czyjeś śliczne obiecanki cacanki stały się dla mnie istotniejsze od moich własnych potrzeb. Zrezygnowałem z siebie, żeby osiągnąć jakieś zewnętrzne "coś", jakieś durne urojenia, które niezależnie od tego jak wspaniałe i obiecujące by nie były - nie powinny były mi nigdy przesłonić mnie samego.

Udawanie przed samym sobą, że nie potrzebuje związku praktykowałem tak długo i wytrwale, że weszło mi to w krew. Regularnie, ostro i bezwzględnie gwałciłem własne uczucia sprzedając duszę dla wyimaginowanego celu.

Koniec z tym. Potrzebuje związku. Potrzebuje kogoś do kogo będę mógł się przytulić, czując się miło, przyjemnie i bezpiecznie. I jest to dla mnie dużo, dużo ważniejsze niż jakieś oświecenie. Stworzenie bliskiego, harmonijnego związku jest dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie, ważniejszą od wszystkiego innego. I w tyłku mam, że się pół Białego Astralu chwyta za głowę - niech sobie szukają idiotów gdzie indziej, bo ja się wypisuje."
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-09-30, 17:18:43
ani troche nie chciałem być złośliwy, ale liczyłem się z tym że tak to może być odebrane :)

ja nikomu nie mówię jak ma się wyrażać, ale mam takie samo prawo oceniać co może być wynikiem traumy , a co nie, to właściwe do tego miejsce :)
nie zawsze gadatliwość musi być wynikiem traumy wręcz przeciwnie, mój partner kiedyś był małomówny i to właśnie było wynikiem traumy ( po prostu nikt z nim nie rozmawiał w dzieciństwie) dzięki wspólnej pracy przezwyciężył blokadę i otworzył się. Teraz mówi i dzięki Bogu, bo ma wiele do powiedzenia a ja też uwielbiam też słuchać. 

Małomówność nie zawsze jest zaletą , czasami ktoś mało mówi bo po prostu nie ma zbyt wiele do powiedzenia albo boi się odrzucenia. Mówić szczerze o swoich uczuciach to dopiero wyższa szkoła jazdy, łatwiej "kisić ogóra" i liczyć że druga strona się domyśli. 

Oczywiście gadatliwość kompulsywna to wynik traumy ale nie o taka gadatliwość mi chodziło.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-30, 17:24:04
Jest jeszcze pomiędzy jednym a drugim ekstremum takie coś jak równowaga ;) Ja nie piszę o tobie Edyta, ale jak już sie przyznałaś jaka z ciebie gaduła to ci się dostaje ;)

Takim wyznacznikiem patologii w tym gadaniu jest chyba to, czy ktos potrafi tak samo długo w czyjejś obecności milczeć i jego zadowolenie nie zostaje przez to zaburzone. A takie milczenie i rozumienie się w tym jest bardzo fajne- nawet bardziej, potocznie zwane rozumienie się bez słów jest czymś mistycznym ;)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-09-30, 17:26:58
Miałem kiedyś koleżankę w pracy, która bez przerwy gadała. Ogólnie była bardzo sympatyczną osoba, ale buzia jej się nie zamykała. W ostatnich latach, kiedy razem pracowaliśmy, wiele razy mówiłem jej, że jej nie słucham, ale absolutnie jej to nie zrażało. Najgorzej, że razem jeździliśmy w trasy samochodem służbowym. Ja prowadziłem a ona gadała. Mimo, że byłem uodporniony na nią to jednak nieraz zdarzyło mi się przez to jej gadulstwo pomylić trasę. Raz o mało nie doszło do wypadku przez te jej okrzyki. Jedziemy sobie w "peletonie" ruchliwą szosą, samochód za samochodem. Na poboczu prostytutki odstawiają tańce. Z przodu ktoś zaczął hamować, a moja koleżanka krzyczy: "zobacz, ona jest bez majtek". Nie wiedziałem co robić. Patrzeć na światła stopu pojazdu przede mną czy obejrzeć ten ciekawy, w końcu dla każdego faceta widok. Dobrze, że mam sprawne mięśnie szyi, bo byłoby źle ;)

Mirek :-))
a w jakiej branży działasz, jeśli można wiedzieć?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-09-30, 17:44:00
Jest jeszcze pomiędzy jednym a drugim ekstremum takie coś jak równowaga ;) Ja nie piszę o tobie Edyta, ale jak już sie przyznałaś jaka z ciebie gaduła to ci się dostaje ;)

Takim wyznacznikiem patologii w tym gadaniu jest chyba to, czy ktos potrafi tak samo długo w czyjejś obecności milczeć i jego zadowolenie nie zostaje przez to zaburzone. A takie milczenie i rozumienie się w tym jest bardzo fajne- nawet bardziej, potocznie zwane rozumienie się bez słów jest czymś mistycznym ;)

haha ja się co prawda przyznałam do gadulstwa ale też wspomniałam że lubię słuchać. Wydaje mi się że w tym tkwi sedno gdy ktoś lubi tylko mówić a nie chce słuchać. Rozmowa to wymiana, raz mówi jedno raz drugie, trwa wymiana energii a gdy jest to piękna rozmowa - energia wzrasta i to też jest mistyczne ;)

no tak ale ja się już za dużo rozpisuje czas na mnie :)
Pozdrawiam
 
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-09-30, 17:48:13
Mariusz
BHP, p.poż i ochrona środowiska.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-09-30, 17:58:34
rozumiem, że dla was działania biurokracji wymyślającej nowe przepisy to manna z nieba? :-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-30, 18:07:43
Jeśli dwie osoby nie potrafią być razem w ciszy,  to jest to jakieś wyparcie, jakas poważna trauma i nie ma znaczenia czy się słuchają , jedno drugiemu odpowiada itd

Cisza dla wielu osób, to nie tyle coś krępującego, co budzącego poważny lęk, obawy o swoje bezpieczeństwo, poczucie wartości itd Zwłaszcza u kobiet. To ciekawe zagadnienie. Chcialbym wiedzieć co jest tego przyczyną.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-09-30, 18:08:01
Jeśli mowa o rozmowach, związkach i energii w związku to polecam trylogię filmową:
1. "Przed wschodem słońca"
2. "Przed zachodem słońca"
3. "Przed północą"

Filmy są naprawdę "przegadane", tzn., że nie polecam oglądać ich z napisami, bo przepełnione są dialogami, a całą poezję tworzy obserwacja bohaterów, genialnie zagranych przez Julie Delpy i Ethana Hawke. Dla mnie jest to trylogia o połówkach, które po wielu wcieleniach rozłąki odnajdują się, żeby wreszcie zacząć być razem. Nie bez trudności oczywiście, jak to u połówek bywa.
Ciekawostką jest, że akcja drugiej części toczy się po 9 latach od historii z pierwszej, a 3-ciej - znowu po 9-ciu latach od czasu opowieści zawartej w drugiej części. Filmy zostały również nakręcone z 9-cio letnimi przerwami, co dodaje niezwykłego smaku tym dziełom.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-09-30, 18:10:02
Mi się podobał film No country for old man. Tak mało dialogów że aż miło było posłuchać:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2013-09-30, 18:13:50
Mariusz
"rozumiem, że dla was działania biurokracji wymyślającej nowe przepisy to manna z nieba? :-)"

Dla mnie nie, ale dla młodych to na pewno. Przybywa pracy i trzeba zatrudniać więcej ludzi, więc więcej młodych ma szansę.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-09-30, 18:22:10
Jeśli już o gadułach mowa, to powiem, że mnie osobiście męczą gaduły, szczególnie gdy mędlą sto razy o jednym lub ciągle o sobie. Tez myślę, że wynika to często z chęci odwrócenia uwagi od swojego wnętrza, żeby cos naprawdę poczuć i przeżyć. Uczucia się przeżywa a nie obgaduje. :)

Też jak byłam 30 dni na odosobnieniu medytacyjnym, gdzie był zakaz mówienia, zobaczyłąm ile ludzie tracą energii na gadanie. To sam Roshi mówił, że przez gadanie najwięcej naszej energii wycieka.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-09-30, 20:31:38
Cisza dla wielu osób, to nie tyle coś krępującego, co budzącego poważny lęk, obawy o swoje bezpieczeństwo, poczucie wartości itd Zwłaszcza u kobiet. To ciekawe zagadnienie. Chcialbym wiedzieć co jest tego przyczyną.

przyczyną jest lęk przed odrzuceniem, lęk przed krytyką, "złym słowem" kobieta boi się słów odrzucenia i "zagaduje" mężczyznę podobnie jest gdy kobieta nie czuje akceptacji ze strony mężczyzny a jej na nim zależy to z lęku gada "chce zagadać ten lęk". Wtedy gadanie jest połączone z taką nerwowością na sercu i wręcz "łykaniem powietrza" - jeśli nie potrafisz zaakceptować takiej kobiety, pokochać ją taką jaką jest to zostaw ją. Często gdy kobieta poczuje się akceptowana mniej gada i mniej nerwowo się śmieje po czasie jak się uładzi relacja może się okazać że jest małomówna.

To jest coś innego niż zwykła gadatliwość związana z charakterem, ekspresją np. ja jestem gadatliwa ale też mogę swobodnie nic nie mówić nawet przez 2  lub 3 godziny.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2013-10-03, 08:38:39
:) coś w tym jest od kiedy mam partnera do rozmów to odechciało mi się pisać , teraz jak chwilowo mniej rozmów mam znów zachciało mi się pisać :)

Ja mam zdecydowanie podobnie.
Chyba potrzebujemy jakiejś konkretnej puli gadulstwa:)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2013-10-03, 08:54:56
ha ha z tym gadaniem to jest rzeczywiście zabawnie, kiedyś mężczyźni mi zarzucali że za dużo gadam ale to nie byli mężczyźni dla mnie,
od kilku lat jestem w szczęśliwej relacji i oboje dużo gadamy , uwielbiamy gadać i nie ma tu ssania energii raczej w drugą stronę nam to dodaje energii bo lubimy sobie wszystko obgadać ale też lubimy się na wzajem słuchać ... ot gadatliwi z nas ludzie :) najważniejsze aby swój trafił na swojego wtedy nikt się nie męczy  :))

Może i tak .
Jakiś czas temu Byłem świadkiem spotkania dwóch największych gaduł jakie znałem na tym świecie (one się nie znały ) facet i kobieta .Z ciekawością obserwowałem kto kogo zagada ,zdominuje .Ku mojemu zdziwieniu każde z nich miało przestrzeń do wygadania .Gadali dużo ale to wyglądało jak rozmowa a nie monologi .Nie wiem do końca do dziś na czym polegał fenomen tego zjawiska.Może chodzi o to ,że takim osobom nie zależy za bardzo na reakcji zwrotnej .Nie interesuje ich za bardzo co myśli o nich i o tym co mówią otoczenie .Może są ugruntowani w swojej samoocenie i nie potrzebują interakcji otoczenia ani się nią nie interesują.
 Mnie natomiast nudzi jak ktoś do mnie gada o czymś co mnie nie interesuje i to znudzenie postępuje w miarę przebywania z kimś takim .Lubię rozmowy o czymś ,gdzie ta rozmowa coś wnosi .
 Czasem też się lubię rozgadać na jakiś temat ale jak widzę ,że przynudzam otoczenie to przestaje nawijać ,może dlatego ,że sam wiem jak to jest być zanudzanym?
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-10-03, 09:45:13
Może i tak .
Jakiś czas temu Byłem świadkiem spotkania dwóch największych gaduł jakie znałem na tym świecie (one się nie znały ) facet i kobieta .Z ciekawością obserwowałem kto kogo zagada ,zdominuje .Ku mojemu zdziwieniu każde z nich miało przestrzeń do wygadania .Gadali dużo ale to wyglądało jak rozmowa a nie monologi .Nie wiem do końca do dziś na czym polegał fenomen tego zjawiska.Może chodzi o to ,że takim osobom nie zależy za bardzo na reakcji zwrotnej .Nie interesuje ich za bardzo co myśli o nich i o tym co mówią otoczenie .Może są ugruntowani w swojej samoocenie i nie potrzebują interakcji otoczenia ani się nią nie interesują.
 Mnie natomiast nudzi jak ktoś do mnie gada o czymś co mnie nie interesuje i to znudzenie postępuje w miarę przebywania z kimś takim .Lubię rozmowy o czymś ,gdzie ta rozmowa coś wnosi .
 Czasem też się lubię rozgadać na jakiś temat ale jak widzę ,że przynudzam otoczenie to przestaje nawijać ,może dlatego ,że sam wiem jak to jest być zanudzanym?

:) mi nie zależy na opinii otoczenia , czasami odnoszę wrażenie że to wzbudza w ludziach jakiś strach,
odnoszę wrażenie że i tak ludzie odbierają mnie tak jak chcą odebrać i co bym nie zrobiła to ten ich odbiór i tak się nie zmieni,
czasami dla zabawy lubię otoczeniu "zbijać ćwieka" gdy już wyrobią sobie jakiś pogląd na mnie, robię coś czego się nie spodziewają i obserwuje jak próbują sobie mnie na nowo poszuflatkować

mnie nudzą rozmówcy którzy dużo narzekają poza tym wiele rzeczy mnie interesuje, kiedyś w pociągu rozmawiałam z żołnierzem i choć wojsko to nie moja domena to ciekawiło mnie jego wojskowe życie, potem opowiadał o meblach i to też mnie ciekawiło :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-10-03, 11:10:58
ontoja

choć chyba trochę skłamałam z tym nie przejmowaniem się otoczeniem,  bo nie do końca radzę sobie z bezpośrednimi słownymi atakami - wtedy się stresuję i na razie nie doszłam jak zrobić aby całkowicie mnie to nie ruszało

dość dobrze radzę sobie już z hipnozami od osób które chcą się wynieść ponad mnie i ślą hipy "nie masz prawa, nie wolno ci, jak się odważysz to spotka cię za to kara ... mieć osiągnąć tego co ja"  po prostu opukuję to w EFT :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2013-10-03, 15:20:31
Jak Ty dałaś się wygadać temu żołnierzowi to Ty nie jesteś gaduła o których ja mówię:)
Ja też mogę prawie z każdym porozmawiać w sumie,na wiele tematów,  jakąś tam wiedzę mam i nawet chętnie lubię czyjś świat poznać czy się czegoś dowiedzieć nowego.Jednak jak mówię o czymś swoim a ta osoba nie słucha i dalej swoje tłucze nawet nie udając najmniejszego zainteresowania to szczerze mówiąc mnie odchodzi ochota na rozmowę i nawet złość czasem łapie .Moim zdaniem to brak kultury osobistej .
Wertuje pamięcią jak to jest ze mną ,czy ja czasem się nie rozgadam o czymś co rozmówców nie interesuje bo wydaje mi się ,ze nie mam ochoty w ogóle  mówić w takich sytuacjach.
 
 
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-10-03, 16:27:10
Jeśli dwie osoby nie potrafią być razem w ciszy,  to jest to jakieś wyparcie, jakas poważna trauma i nie ma znaczenia czy się słuchają , jedno drugiemu odpowiada itd

Cisza dla wielu osób, to nie tyle coś krępującego, co budzącego poważny lęk, obawy o swoje bezpieczeństwo, poczucie wartości itd Zwłaszcza u kobiet. To ciekawe zagadnienie. Chcialbym wiedzieć co jest tego przyczyną.

A jeśli dwie osoby nie potrafią ze sobą rozmawiać, to niestety też jest to poważny problem. Grunt to wyważenie - żeby czuć się dobrze zarówno rozmawiając z drugim człowiekiem, jak i z nim milcząc :)

Nie ma co gloryfikować samego milczenia kosztem zdrowej, swobodnej rozmowy.

EDIT: doczytałam później, że piszesz też o równowadze :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-10-03, 16:32:32
Małomówność nie zawsze jest zaletą , czasami ktoś mało mówi bo po prostu nie ma zbyt wiele do powiedzenia albo boi się odrzucenia. Mówić szczerze o swoich uczuciach to dopiero wyższa szkoła jazdy, łatwiej "kisić ogóra" i liczyć że druga strona się domyśli. 

Zgadzam się w 100% :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-10-03, 16:58:14
Ja myślę że trzeba też mieć wyczucie, po co komuś na siłę gadać jeśli ta osoba nie ma na to ochoty.
To zniechęca.
Poza tym chodzi też o zwykły szacunek. Zwrócenie uwagi także na drugą osobę.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Edyta w 2013-10-03, 18:15:25
ontoja Laka

w realu dość szybko wyczuwam jak kogoś nudzę wtedy wiem że tamta strona chce mówić ... albo odejść :))) i też przestaję ale trudno mnie zniechęcić jak mam jakiś temat rozwinięty to chcę dokończyć i czekam na drugą stronę, spodziewam się reakcji i chyba najbardziej mnie dołuje brak odzewu na mój temat :)
trudniej podczas rozmowy telefonicznej tu zdarza mi się przeciągać bo nie czytam z mowy ciała 
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: taoish w 2013-10-03, 18:56:03
Znalazłem przy okazji taki artykuł:
http://www.praktykaduchowa.pl/artykuly/a-ona-gada-i-gada-rozpraszanie-energii-wspomnien

Cytuj
  Mówienie wiele może być spowodowane dwoma powodami [nie wspominam o innych].

Pierwszy to naturalna potrzeba wejścia w swoje doświadczenia, przeżycie i zrozumienie tego, co się dzieje, co się kiedyś zadziało, a z czym sobie nie poradziła. I tu warto iść za tym doświadczeniem w kierunku sesji.

Drugim powodem jest trans mówienia. Ta osoba mówi, aby czegoś NIE POWIEDZIEĆ – taki paradoks. A dokładnie, zagaduje otoczenie, aby czegoś WAŻNEGO nie powiedzieć. Ma bowiem argument, że przecież mówi, to jak to, że czegoś nie chce powiedzieć, jak właśnie tyle nadaje? Mówi jednak, aby się do czegoś nie przyznać, zwłaszcza przed samym/ą sobą, aby utrzymać status quo. Aby utrzymać dotychczasowy stan emocji. Do tego potrzebny jest trans. Trans jest wykorzystywany, aby nie zmieniać tego, co jest. Aby nie zmienić swojej pozycji w życiu, pozycji w stosunku do siebie i innych.

Jeśli osoba mówiąca nie koncentruje się na swoich przeżyciach, to trans mówienia jest wzmacniany. Wtedy przeżycia są ledwie muśnięciami tematu, skoki pomiędzy wątkami dają pewność, że nie zagłębi się prawdziwie.

Co z tym transem zrobić? Też warto iść za tym mówieniem, i też, albo nawet TYM BARDZIEJ zmienić warunki owej opowieści, aby zaczęła się sesja. Poprosić, aby osoba mówiąca zamknęła oczy i weszła w swój świat, nadal opowiadając. Nie zmieniać tematu. Będzie się czuć bezpieczniej i zacznie naturalnie sesjować. W czasie, gdy jest utrzymywana codzienna świadomość - osoba mówiąca nie wchodzi w sesję – trans będzie utrzymywać się. Trans jest mechanizmem obronnym. Ustępuje on samoistnie w sesji, gdy świadomość jest zmieniona, gdy otwieramy się naturalnie na wyższe poziomy psychiki i ducha. Obarczanie

Gdy rozmowa między ludźmi dotyczy spraw bieżących, to nic złego zwykle z tego powodu nie wynika. Omawiamy sprawy bieżące, prezentujemy swoje myśli, emocje, uczucia, postawy. Włączają się zwykłe, codzienne energie. Temat spraw bieżących jest w porządku.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2014-08-07, 21:02:38
http://pl.wikipedia.org/wiki/Poligamia

nie spodziewałem się że poligamia była tak popularna :-)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2014-08-07, 21:04:31
a o zwyczajach w Chinach sobie jeszcze gdzieś znajdę i poczytam, bo są wymyślne i zostawiają niezłe obciążenia. Pamiętam jak się na regresingu męczyłem z katastrofą budowlaną (żle zrobiłem most i się zawalił) co spowodowało "utratę twarzy" :)
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Atlanta w 2014-08-07, 21:59:40
no właśnie Karina, gadają i gadają
wszystko boli, a gęba od gadania nie boli, to ciekawe. szkoda.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2015-07-05, 19:09:40
Niektórym moze się to wydawać manipulacją. Na dodatek trudną do wykonania. Znacznie łatwiejsze jest utrzymywanie wkurzenia i żądań. Wydaje się takie "naturalne". Wydaje się szczególnie DDA.
Zasady atrakcyjności
Czyli coś o czym powinnaś wiedzieć, ale jeszcze tego nie odkryłaś.

http://www.attractionprinciple.com/zasada-atrakcyjnosci-27/
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2015-07-05, 20:08:27
Uległość wg definicji psychologicznych jest zmodyfikowaniem zachowania pod wpływem czyjejś bezpośredniej prośby.
Posłuszeństwo występuje w przypadku autorytetu.
Czy chodzi o uległość, czy o posłuszeństwo? Tzn., stworzenie pozorów poddania się czyjejś woli, z tego co jest napisane;)
Jestem za docenianiem i byciem docenianią, i celebrowaniem tej postawy:) To główny pozytywny postulat z zamieszczonego tekstu.

A tak naprawdę co związek to inne potrzeby. Niektórzy wolą uległe, inni dominy, a jeszcze inni rodzaj mieszany. Niektórzy lubią kontrolę nad kobietą, inni lubią być manipulowani przez kobietę, i to taką sprawną w tej kwestii, żeby nie być tego świadomym.
A niektóre związki wymykają się tym definicjom i wzorcom. Te oparte na prawdziwej miłości, zaufaniu i wzajemnej trosce?:)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2015-07-05, 20:22:16
Co do samych definicji, posłuszeństwo to wg mnie wykonywanie poleceń i niekoniecznie autorytetu, moze to tez byc własnie zwykły manipulant.


Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2015-07-05, 20:35:17
Albo szantażysta emocjonalny czy jakiś inny.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Wniebowziecie Grubego w 2015-07-05, 21:34:42
Sylvia

: D

Cytuj
A niektóre związki wymykają się tym definicjom i wzorcom. Te oparte na prawdziwej miłości, zaufaniu i wzajemnej trosce?:)
 
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2015-07-06, 11:00:40
medżikowsky
Manipulacje mogą występować w każdym przypadku.

Uległość i posłuszeństwo mogą być też zgodne z Najwyższym Dobrem (co niektórym nie mieści się w głowie).
Czasami poddanie się czyjejś woli, czy prośbom jest jak najbardziej korzystne.
Tak jak to, że niezależność oddzielająca od Jedności na najwyższym poziomie, nie jest tym samym co zdrowe granice wobec czyjegoś ego. Oddzielenie od Siły Wyższej w sobie i w innych, nigdy nie jest miłością.

Wniebowstąpienie Grubego
:))

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2015-07-07, 19:17:32
Posłuszeństwo wobec innej osoby może być dobre gdy jest się w pewnym kontekście np dziecko ktore ma rodzica-tyrana/ psychola, mniejszym złem będzie gdy się podporządkuje niż gdyby miało z nim walczyć. Podobnie będąc np w więzieniu OPŁACA SIĘ podporządkować (strażnikom, room-mejtom) bo niewiele się tam wskóra inną strategią (mimo że na poziomie emocji/ duszy chciałoby się działać inaczej). Wtedy podsłuszeństwo może być zgodne z WJ (?). Rowniez gdy ma się zaufanie/ świadomość że dana osoba nas na jakimś odcinku prowadzi, że wie lepiej, pokazuje drogę posłuszeństwo ma sens. Tylko tego typu sytuacje mi się nasuwają.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2015-07-07, 19:30:27
medżikowsky
To masz sporo skojarzeń:) Mi się nasunęła tylko ta ostatnia sytuacja, że ktoś prowadzi, wie lepiej, reprezentuje nasze Dobro, dba i troszczy się z poziomu łaski Boga dla nas. W tym roku miałam kilka takich sytuacji, z różnymi osobami. Fajne uczucie, dające odczucie przejawiania się miłości w świecie, w ludziach:)
Z tym, że w żadnej sytuacji nie powinno się być ślepo posłusznym zewnętrznie. Akceptująco tak, weryfikując to z intuicją.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2015-07-07, 19:38:39
I właśnie chwilę temu znowu to się zadziało. Jakby na dowód, że to prawda z tą miłością w ludziach:))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: medżikowsky w 2015-08-03, 22:11:38
Ja bym to też określił jako poddanie się temu co się przydarza nam poprzez inne osoby, z akceptacją, zgodą, zamiast urazu, czy walki (ego).
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-04, 20:09:12

dominacja i uległość w związkach, na początek ku uświadomieniu również tym którzy uważają że nie ulegają niczemu ani nikomu , czyli tym którzy ulegają złudzeniom :

„Władza to nieodłączny element naszej egzystencji”

"...w każdej bliskiej relacji przenika się kilka rodzajów władzy: ta polegająca na stosowaniu przymusu, ta z nadania społecznego, ta oparta na byciu lubianym i ta wynikająca z kompetencji. Władza w związku zależy od cech indywidualnych partnerów: ich poziomu intelektualnego, kompetencji społecznych, zaangażowania emocjonalnego, od potrzeb, wyznawanych wartości, majętności. I od społecznych oczekiwań wobec kobiet i mężczyzn, mężów i żon.

Jak pokazują badania, jednym z najważniejszych czynników wpływających na układ władzy w bliskim związku jest psychiczna zależność partnerów. Osoba mniej zaangażowana ma w związku większą władzę, silniejszy wpływ na partnera. Może zatem dyktować warunki bardziej kochającemu, co psychologowie nazwali zasadą mniejszego zainteresowania. Jak w powiedzeniu: Kochasz – służysz, jesteś kochany – rządzisz. Częściej pociąga za sznurki ten, kto ma siłę fizyczną, pieniądze, wyższą pozycję społeczną. A to mają na ogół mężczyźni. Nie bez kozery w większości kultur nazywa się ich głowami rodzin."
http://zwierciadlo.pl/bez-kategorii/dominacja-czy-uleglosc
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: DarkAngelbubu w 2015-10-04, 20:53:08
Frisky

Psychologowie się w tej kwestii nie mylą niestety i tak to u większości działa.

Dlatego najważniejsze to stworzyć związek oparty na takiej samej miłości z obu stron gdzie nie ma chęci dominacji a jest tylko chęć tworzenia szczęśliwego i miłego związku.

(ps. na szczęście jeszcze jestem silniejszy choć młody bierze coraz więcej na klatę :D )
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-04, 21:22:09
DarkAngelbubu

wszelka współpraca w związku i tak przybiera formy dominacji-uległości choćby ze względu na te różnice o których było poniżej czyli np. poziomu kompetencji, więc nie wiem czemu piszesz że "niestety"? to duże ułatwienie i praktyczne podejście, że nie musi być po równo, za to  można się dopełniać i wspierać w różnych dziedzinach : )

a tutaj taka ciekawostka, czyli związki w których obie strony czerpią największą  satysfakcję z układu dominacja-uległość widziane oczami mężczyzny preferującego związki femdom i przedstawiającego zasady dominującej kobiety, panie mogą zobaczyć czy i na ile pasują ich wzorce funkcjonowania w związku do takich mężczyzn, do ich wyobrażenia ideału który ich pociąga, co ciekawe jest to model w wielu punktach zbieżny z ideami rozwoju osobistego, w tym uwypuklonej (zwłaszcza częste w przypadku ezokobiet) potrzeby jak największej niezależności i samostanowienia w związku, rozszerzony troszkę na władzę wobec mężczyzny:
http://odkrytypl.blogspot.com/2015/05/zasady-dominujacej-kobiety.html

tu zasada "Kochasz – służysz" w wydaniu femdom, czyli zasady uległego mężczyzny -  ekstaza czerpana z miłości jako poddania się , z  pewną domieszką zaspokajania potrzeby  całkowitego podporządkowania aż do pełnej zależności  ; ) , jak pisze autor:
"Wskazówki, które stosowane w życiu codziennym pomogą mężczyznom, stać się lepszymi dla ich Kobiet, dla samych siebie oraz zwiększą poczucie własnej wartości jako jednostki uległej."
http://odkrytypl.blogspot.com/2015/05/na-poczatek-przedstawiam-wam-cos.html

: D

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: furyah w 2015-10-04, 21:33:26

http://odkrytypl.blogspot.com/2015/05/zasady-dominujacej-kobiety.html


fajne te zasady, mozna je przerobic na ciekawe afirmacje
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: DarkAngelbubu w 2015-10-04, 21:52:06
Frisky

Gdzie jest zależność tam jest toksyczność. Prędzej czy później to się dla związku nieciekawie kończy.
Dla mnie jest lepszy model związku gdzie obie osoby są niezależne od siebie i żadne nie musi dominować nad drugim a wystarczy im po prostu miłość.
Ale jak kto lubi :)

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-04, 22:27:47
różnie ludzie definiują i odbierają te wszystkie określenia, dla mnie związek partnerski nie istnieje tylko na poziomie uczuć i jest pewnym złożonym  układem wzajemnej zależności na wielu poziomach : )
może opierać się na pewnych zdrowych podstawach w których również akceptuje się i wykorzystuje dla wspólnego dobra  pewne naturalne zjawiska i układy w rodzaju tego że ktoś przyjmuje rolę przewodnią w związku np. na jakimś polu, bo lepiej się na tym zna,  albo może popadać w skrajności w te czy we wte, czyli manifestować w związku swoją niezależność (?) czy dla odmiany nadawać różnym formom zależności nadmierne znaczenie... i się od nich uzależniać

 potrzeba niezależności i samostanowienia jak ładnie pokazał to ten pan od femdom może równie dobrze wynikać i faktycznie w każdym przypadku wynika  z potrzeby sprawowania  władzy ,  wtedy gdy ogranicza się do potrzeby sprawowania władzy nad swoim życiem i gdy oboje partnerzy mają to samo podejście to będzie się przejawiać w tym związku na tym poziomie ... jako związek osób o  wspólnych przekonaniach... realizowanych osobno, czyli na tym poziomie jest  brak związku-czyli połączenia, współpracy i wymiany , choć nie wiem jak można wspólnie żyć i prowadzić razem gospodarstwo domowe i nie współpracować razem na wielu polach i tylko wszystko robić osobno, bez uzależniania swojego działania od drugiej osoby .... i tylko wymieniać się  miłością ? seksu też nie ma w takim związku i tu też jest niezależność ? ok, no  spoko widocznie inaczej definiujemy niezależność

 jak dla mnie sama miłość wystarcza tylko w związkach na odległość albo  w związku z Bogiem... i to nie zawsze

co do niezależności w świecie to gdy tak spojrzeć na wpływy zewnętrzne od których jako elementy tego świata  jesteśmy zależni i którym ulegamy to faktycznie trzeba podejść do niezależności z  jasno zdefiniowanym zakresem co przez to rozumiemy... albo zamiast tego popada się w złudzenie, autohipnozę i zawęża świadomość oraz postrzeganie, by móc w efekcie uwierzyć że jest to realnym faktem : ))
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: DarkAngelbubu w 2015-10-04, 23:21:57
Frisky

Widać trafił swój na swego.
Albo jak wolisz..dwa jednym się stało. Przynajmniej tak to wygląda u mnie w związku. Ale może to już działa na zasadzie telepatii :) co często się zdarza przy właśnie różnych czynnościach jak gotowanie czy nawet zakup butów (mamy ten sam numer i gust).
Współpraca polega więc na tym, że każdy robi dla siebie ale zawsze korzystają na tym dwie osoby bo jest nadmiar dobra które powstaje. Nie ma więc tu uzależnienia.
Co do seksu to zdecydowanie za dużo :) ale nie żebym narzekał czy się chwalił.

Więc może masz i rację pisząc: "..albo  w związku z Bogiem..". Coś w tym jest. Może odkrywając boskość w sobie i partnerze właśnie tak się dzieje ?!

A może wystarczy przestać się bać i zaufać, że jest to możliwe ?

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-04, 23:53:59
dla mnie związek jest zależnością w której np. dwie osoby wchodzą w pewną interakcję i zależą od siebie nawzajem, polegają na sobie ,  w tym podejmują wspólne aktywności,  więc taka zależność w związku różnie się przejawia, tak jak ktoś lubi  i tworzy, (może być że na duchowej podstawie jako jednej z wielu, ) więc  w myśl tej definicji to nie jesteście dla mnie żadnym wyjątkiem

w praktyce a nie w wyobrażeniach  jesteście od siebie zależni i w tej komitywie wpływacie na siebie, na ile uzależnieni to by się okazało gdyby was rozdzielić,  więc skoro na przykładach i że tych  dwoje stało się jednym ( co jest dla mnie przykładem ścisłego zestrojenia, może być że również telepatycznego wraz ze wszystkimi tego skutkami)  i każdy robi ponoć tylko dla siebie a drugi z tego korzysta:
  co do tego seksu to chyba razem to robicie a nie  osobno?  czy może jak jeden robi tylko sobie dobrze w drugim pokoju to ten drugi też dochodzi? a z tymi butami   to się nimi jednak dzielicie czy może jak jeden w nich chodzi to drugi nie musi i chodzi boso ale tak jakby miał je na nogach i jest zadowolony ? bo na mój gust to na tym zwykle w wielu związkach  polega że obie strony są zadowolone i czerpią wzajemne korzyści  ze wspólnego życia i współdzielenia się m. in.  dobrami, współpracy, wykonywania wspólnych czynności, dla mnie jest to typowe zachowania w związku, czyli tak przejawia się harmonijna współzależność  w związku, jeśli jest i przejawia  się naturalnie to tylko pogratulować, tylko po co podtrzymywać iluzje niezależności w takim zespolonym energetycznie, telepatycznie, emocjonalnie , mentalnie, karmicznie  i na wiele innych współzależnych sposobów, co przejawia się w  jedno-myślności , -czuciach i -działaniach w harmonii w takim związku??
 
naprawdę trzeba jednostronnego podejścia żeby nie zauważać jak silne jest to powiązanie i jakie więzy oraz jak rozległe przyczyny , więzi i skutki tej zależności was łączą : )

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-05, 01:15:40
podsumowując :
im więcej niezależności w związku tym mniej związku ( czyli mniej zaangażowania , mniej wzajemnych interakcji: wywierania wpływu oraz ulegania wpływom tej drugiej osoby - w tym mieści się zarówno  miłość jak i  przyjmowanie różnych praktycznych ról np. dominacji/uległości, czy też energetyczna harmonia i zestrojenie,  bycie na tej samej fali, współpraca, również konflikt etc. , nawet jeśli dzieje się to zupełnie automatycznie i nieświadomie)

podobnie im więcej niezależności od świata tym mniej człowieka w świecie (ulegania jego wpływom i poszukiwania w nim czegokolwiek ) , ale nawet ci medytujący w jaskiniach w górach o samej wodzie są od szeroko rozumianego świata  wciąż w dużym stopniu zależni, a ci potrzebujący jedzenia często również od społeczeństwa i jego przedstawicieli , wciąż wywierają również stamtąd swój wpływ

więc podobnie do wycofującego się ze świata sadhu w pewnym wycinku ograniczającego związki ze światem które zawsze oparte są na zależności ( mniej lub bardziej wzajemnej), który uświadamia sobie te powiązania, ich przyczyny, naturę i skutki, a ze względu na swoje cele czuje potrzebę by się od nich uwolnić ( czyli w praktyce ograniczyć) , tak samo warto uświadamiać  sobie to samo  wchodząc w związek i na tej podstawie precyzyjnie określić w jakim zakresie, na jakich poziomach  się z niego na wstępie czy w trakcie wycofujemy, czyli pozostajemy albo stajemy się niezależni od związku, ale żeby móc to zrobić trzeba  uświadamiać sobie  złożoność , stopień i rodzaj tych  zależności  związanych nierozłącznie z naturą tworzenia i podtrzymywania związków partnerskich (np. połączeń energetycznych, w tym seksualnych, wspólnoty majątkowej, wspólnych działań  etc.) , tkwienie w ogólnej  iluzji niezależności,  gdy jednocześnie wybiera się wejście w związek i w efekcie stajemy się z kimś bardzo ściśle związanymi na wszelkich możliwych w tym intymnych poziomach, jest taką sobie postawą,  niezależność w związku jako ogólne hasło jest tylko czczą deklaracją albo pójściem po całości i końcem związku

niezależnośc jest poza zależnościami w tym związkami, ogólnie warto odpowiedzieć sobie na pytanie po co tworzyć i wchodzić w zależność skoro zamiast rozwijających zależności  interesuje nas głównie (jeśli nie jedynie)  niezależne życie? to może być trudne, jeśli nie niemożliwe,  no chyba że jest się kobietą i lubi się klimaty femdom, to rozumiem ; )
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-05, 21:46:19
czy można pomylić niezależność   z wzorcami przywiązania?  ano okazuje się że można i nie jest to wcale takie rzadkie

"Wzorce przywiązania, na bazie których tworzymy związki w dorosłym życiu, kształtują się do ok. trzeciego roku życia. Po tym okresie są względnie stabilne, choć mogą ulec zmianie pod wpływem nagłych silnych wydarzeń lub w wyniku długiego i systematycznego doświadczania innych przeżyć. Style tworzenia więzi zostały podzielone na trzy podstawowe kategorie: styl ufny, styl lękowo-ambiwalentny i styl unikający."
http://www.pratir.pl/blisko-nie-za-blisko


Styl ufny charakteryzuje się swobodą w bliskim kontakcie. Osoby prezentujące ten styl nie boją się tworzenia więzi i wynikającej stąd zależności. Wrażliwie reagują na innych, potrafią się nimi troskliwie opiekować. Rozumieją miłość jako trwałe, obecne uczucie w ich życiu a innych ludzi spostrzegają jako wrażliwych, zrozumiałych, działających z pozytywnymi intencjami. Związki takich ludzi są dla nich źródłem satysfakcji, radości, poczucia bezpieczeństwa. Potrafią rozwiązywać konflikty i konstruktywnie radzą sobie z trudnościami.

Osoby, dla których w dzieciństwie matka nie była dostępna, nie reagowała na ich sygnały o potrzebie zbliżenia do niej, zwykle charakteryzują się stylem przywiązania unikającym. Boją się bliskich związków i unikają intymności. We własnych oczach uchodzą za ludzi silnych i niezależnych, choć jednocześnie nieświadomie doświadczają siebie jako bezradnych i zależnych od innych. Uważają, że miłość to rzadko występujące zjawisko, które z czasem się wypala. Unikają emocjonalnego zbliżenia, by chronić się przed zranieniem przez innych ludzi, a także przed uświadomieniem sobie własnej potrzeby kontaktu z nimi. Takie osoby z trudem tworzą związki, najczęściej poprzestają na krótkich znajomościach, by nie dopuścić do głębszego zaangażowania uczuciowego.

Osoby o stylu lękowo-ambiwalentnym w dzieciństwie przeżywały niepewność dotyczącą  emocjonalnej i/lub fizycznej dostępności matki. Matka zjawiała się jako dość troskliwa opiekunka, z którą dziecko czuło się bezpiecznie, po czym niespodziewanie znikała - fizycznie (np. często wyjeżdżała) lub emocjonalnie (z jakiegoś powodu przestawała dawać emocjonalne bezpieczeństwo, przestawała adekwatnie reagować na emocje i przeżycia dziecka w takim stopniu jak wcześniej). Takie sytuacje częste są także w rodzinach alkoholowych, gdzie okresy abstynencji przeplatane są okresami picia. Dorosłe Dzieci Alkoholików potrzebują dużej bliskości w związku, a jednocześnie nie czują się w nim bezpiecznie. Boją się odrzucenia ze strony partnera i bardzo czujnie reagują na potencjalne przejawy nadchodzącego kryzysu czy sygnały o chęci rozstania. Ponieważ same nie mają pewności czy zasługują na miłość, domagają się ciągłych zapewnień uczuć i dowodów zaangażowania ze strony partnera. Takie związki zwykle mają burzliwy przebieg - namiętność przeplata się z gwałtownymi rozstaniami, a amplituda uczuć bywa ogromna. Paradoksalnie, im większa potrzeba bliskości w takiej relacji, tym większy lęk przed bliskością. Krok ku drugiej osobie związany jest ze wzrostem napięcia. By je zredukować potrzebny jest krok oddalający od niej.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: DarkAngelbubu w 2015-10-05, 23:50:05
A wystarczy w związku osiągnąć spełnienie.

Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-06, 00:19:52
fajna koncepcja uczuciowych więzi i zależności w związkach partnerskich:
http://milosc-mlodziezy.eprace.edu.pl/272,Trojczynnikowa_koncepcja_milosci_R._Sternberga.html
"
3 składniki:

- intymność,
- namiętność,
- zaangażowanie.

Intymność to „pozytywne uczucia i towarzyszące im działania, które wywołują przywiązanie, bliskość i wzajemną zależność partnerów od siebie”51. Badania Sternberga wskazują, że na tak pojmowaną intymność składają się:
- pragnienie dbania o dobro partnera,
- przeżywanie szczęścia w obecności partnera i z jego powodu,
- szacunek dla partnera,
- przekonanie, że można nań liczyć w potrzebie,
- wzajemne zrozumienie,
- wzajemne dzielenie się przeżyciami i dobrami, zarówno duchowymi, jak i materialnymi,
- dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia,
- wymiana intymnych informacji,
- uważanie partnera za ważny element własnego życia52."
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-06, 11:02:16
tak przyglądając sie tym kategoriom stylu tworzenia więzi i odnosząc to choćby do sytuacji na forum to na cudzie dominował styl lękowo-ambiwalentny, relacje miały bardzo burzliwy przebieg , sporo ludzi "trzaskało drzwiami" ostentacyjnie odchodząc by po chwili wracać "amplituda" uczuć była ogromna" haha , tutaj na tym forum przewija się styl unikający - podtrzymywane tu więzi czasem zdają się służyć tylko temu aby demonstrować swoją niezależność, wszelkie większe zaangażowanie w jakiś temat to objaw słabości, więc ideałem byłby brak zaangażowania w relacje które wciąż się tworzy? ... ot taki specyficzny wzorzec przywiązania w formie "bycia ponad to": )

"Bartholomew i Horowitz sugerują, iż trafniejszym byłoby wyróżnienie czterech, a nie trzech typów przywiązania u dorosłych. Uznali oni za wskaźniki takiego podziału wewnętrzną reprezentację siebie i innych osób. Owa reprezentacje mają bowiem istotne znaczenie dla naszego funkcjonowania emocjonalnego i społecznego - biorą udział w kierowaniu uwagą, przetwarzaniu i filtrowaniu nowych informacji, a także determinują przystępność poznawczą. Zakładając, że oba te wskaźniki można zdychotomizować na pozytywne i negatywne postrzeganie siebie (jako wartego miłości i wsparcia lub nie) i innych (jako godnych zaufania i przystępnych lub nie), w rezultacie otrzymamy cztery modele zachowania się w bliskich relacjach z innymi.
http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/50-artykuly/228-przywiazanie-korzenie-zycia-spolecznego.html
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Wniebowziecie Grubego w 2015-10-06, 11:09:47
DarkAngelbubu

:)

Cytuj
DarkAngelbubu
 

Cytuj
A wystarczy w związku osiągnąć spełnienie.

l co najważniejsze , nie wiedząc co w temacie mają do powiedzenia
różnej maści psychologowie.
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-06, 11:22:39
Cytuj
l co najważniejsze , nie wiedząc co w temacie mają do powiedzenia
różnej maści psychologowie.
zabrzmiało jakby niewiedza miała chronić przed jakimś negatywnym wpływem, ciekawa strategia bo zwykle spełnienie w związku ładnie pokrywa się  z trafnymi odkryciami i twierdzeniami psychologów : )
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-06, 13:25:34
"Wiele badań wykazało jednoznacznie, że poczucie głębokiego zadowolenia ze swojego życia najsilniej jest skorelowane z posiadaniem stałej partnerki (partnera) i życia w małżeństwie. Jest to godne uwagi, gdyż ten fakt, dla jednych oczywisty, dla innych wcale takim nie jest. Dość często sprawa wyboru między życiem samotnym, w krótkotrwałych związkach albo w długotrwałym związku związanym z miłością, jest przedstawiana, także przez część psychologów, jako zakorzenione w osobistych preferencjach równouprawnione alternatywy, jako wybór, który ma jakoby nie wiązać się z istotnymi konsekwencjami psychologicznymi.

Może najciekawszymi wynikami z tego rodzaju badań, które sprawiły zresztą psychologom pozytywnym sporo trudności, są te, które zdają się wskazywać na istotne genetyczne  uwarunkowania zdolności do odczuwania szczęścia. Są osoby, które mają wrodzony talent do odczuwania szczęścia i tacy, u których to poczucie pojawia się z większą trudnością. Tak przynajmniej wynika, z opublikowanych tuż przed 2000 r. badań Davida Lykkena na dużej grupie adoptowanych mono- i dizygotycznych bliźniąt. "
http://online.synapsis.pl/Psychologia-i-psychiatria-a-kultura-i-filozofia/Psychologia-trwalego-spelnienia-Psychologia-pozytywna.html
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Wniebowziecie Grubego w 2015-10-06, 20:22:16


Cytuj
Frisky
 

[#]   « Październik 06, 2015, 11:22:39 »
Cytuj
Cytuj
l co najważniejsze , nie wiedząc co w temacie mają do powiedzenia
różnej maści psychologowie.
zabrzmiało jakby niewiedza miała chronić przed jakimś negatywnym wpływem, ciekawa strategia bo zwykle spełnienie w związku ładnie pokrywa się  z trafnymi odkryciami i twierdzeniami psychologów : )

1) Kiedy psychologia ogłosiła owe rewelacje , bez wiedzy których to
nie ma spełnienia w związku ?

2 ) Czy przed tym epokowym odkryciem psychologii nie było
pięknych , spełnionych związków ?

3)Jeżeli psycholodzy podzielili się z maluczkimi swą mądrością ,
to ludzkość nie tkwi nadal w ciemnościach niewiedzy i żyje
w spełnionych związkach .

Jednak niewiedza kilka razy uchroniła mnie  nie tyle od negatywnych
wpływów co pozwoliła na zaistnienie w moim życiu cudownych
przeżyć , zmian.

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Uzdrawianie związków partnerskich
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2015-10-06, 20:33:18
zwyczajnie doceniam wartość wiedzy płynącej z obserwacji i zbierania doświadczeń przez psychologów, cudza wiedza dla mnie nie jest niepodważalnym dogmatem, za którym bezrefleksyjnie muszę podążać , ale może stanowić duże ułatwnienie i często faktycznie ułatwia życie , nawet jeśli dowiaduję się że to co ktoś opisuje wiem czy gdzieś przeczuwam i jest to potwierdzane przez psychologów do tego  ładnie usystematyzowane czy pogłębione/rozszerzone
więc nie bardzo rozumiem tworzenie tutaj opozycji szczęścia i spełnienia w związku do wiedzy psychologów bo jak wcześniej pisałem ja tu nie widzę rozbieżności ale odbieram tą wiedzę ( wynikającą z praktyki) jako wspierającą , oczywiście jak ktoś nie potrzebuje tego to spoko , tylko jest różnica między ja nie potrzebuję a podważam ogólnie sens i wartość odkryć i wiedzy psychologów, po co to jest robione? że ktoś jest dumny z tego bo sam bez żadnej pomocy do tego doszedł? no ok : ) tylko nie kupuję tekstów że niewiedza była/jest podstawą szczęścia i spełnienia w związku