Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 98667 razy)

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-09-30, 18:08:01 »
Jeśli mowa o rozmowach, związkach i energii w związku to polecam trylogię filmową:
1. "Przed wschodem słońca"
2. "Przed zachodem słońca"
3. "Przed północą"

Filmy są naprawdę "przegadane", tzn., że nie polecam oglądać ich z napisami, bo przepełnione są dialogami, a całą poezję tworzy obserwacja bohaterów, genialnie zagranych przez Julie Delpy i Ethana Hawke. Dla mnie jest to trylogia o połówkach, które po wielu wcieleniach rozłąki odnajdują się, żeby wreszcie zacząć być razem. Nie bez trudności oczywiście, jak to u połówek bywa.
Ciekawostką jest, że akcja drugiej części toczy się po 9 latach od historii z pierwszej, a 3-ciej - znowu po 9-ciu latach od czasu opowieści zawartej w drugiej części. Filmy zostały również nakręcone z 9-cio letnimi przerwami, co dodaje niezwykłego smaku tym dziełom.

taoish

  • Wiadomości: 92
  • Płeć: Mężczyzna
  • Marcin Wysocki, Samodzielny Rozwój Duchowy
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-30, 18:07:43 »
Jeśli dwie osoby nie potrafią być razem w ciszy,  to jest to jakieś wyparcie, jakas poważna trauma i nie ma znaczenia czy się słuchają , jedno drugiemu odpowiada itd

Cisza dla wielu osób, to nie tyle coś krępującego, co budzącego poważny lęk, obawy o swoje bezpieczeństwo, poczucie wartości itd Zwłaszcza u kobiet. To ciekawe zagadnienie. Chcialbym wiedzieć co jest tego przyczyną.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-09-30, 17:58:34 »
rozumiem, że dla was działania biurokracji wymyślającej nowe przepisy to manna z nieba? :-)

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-09-30, 17:48:13 »
Mariusz
BHP, p.poż i ochrona środowiska.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-09-30, 17:44:00 »
Jest jeszcze pomiędzy jednym a drugim ekstremum takie coś jak równowaga ;) Ja nie piszę o tobie Edyta, ale jak już sie przyznałaś jaka z ciebie gaduła to ci się dostaje ;)

Takim wyznacznikiem patologii w tym gadaniu jest chyba to, czy ktos potrafi tak samo długo w czyjejś obecności milczeć i jego zadowolenie nie zostaje przez to zaburzone. A takie milczenie i rozumienie się w tym jest bardzo fajne- nawet bardziej, potocznie zwane rozumienie się bez słów jest czymś mistycznym ;)

haha ja się co prawda przyznałam do gadulstwa ale też wspomniałam że lubię słuchać. Wydaje mi się że w tym tkwi sedno gdy ktoś lubi tylko mówić a nie chce słuchać. Rozmowa to wymiana, raz mówi jedno raz drugie, trwa wymiana energii a gdy jest to piękna rozmowa - energia wzrasta i to też jest mistyczne ;)

no tak ale ja się już za dużo rozpisuje czas na mnie :)
Pozdrawiam
 

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-09-30, 17:26:58 »
Miałem kiedyś koleżankę w pracy, która bez przerwy gadała. Ogólnie była bardzo sympatyczną osoba, ale buzia jej się nie zamykała. W ostatnich latach, kiedy razem pracowaliśmy, wiele razy mówiłem jej, że jej nie słucham, ale absolutnie jej to nie zrażało. Najgorzej, że razem jeździliśmy w trasy samochodem służbowym. Ja prowadziłem a ona gadała. Mimo, że byłem uodporniony na nią to jednak nieraz zdarzyło mi się przez to jej gadulstwo pomylić trasę. Raz o mało nie doszło do wypadku przez te jej okrzyki. Jedziemy sobie w "peletonie" ruchliwą szosą, samochód za samochodem. Na poboczu prostytutki odstawiają tańce. Z przodu ktoś zaczął hamować, a moja koleżanka krzyczy: "zobacz, ona jest bez majtek". Nie wiedziałem co robić. Patrzeć na światła stopu pojazdu przede mną czy obejrzeć ten ciekawy, w końcu dla każdego faceta widok. Dobrze, że mam sprawne mięśnie szyi, bo byłoby źle ;)

Mirek :-))
a w jakiej branży działasz, jeśli można wiedzieć?

taoish

  • Wiadomości: 92
  • Płeć: Mężczyzna
  • Marcin Wysocki, Samodzielny Rozwój Duchowy
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-30, 17:24:04 »
Jest jeszcze pomiędzy jednym a drugim ekstremum takie coś jak równowaga ;) Ja nie piszę o tobie Edyta, ale jak już sie przyznałaś jaka z ciebie gaduła to ci się dostaje ;)

Takim wyznacznikiem patologii w tym gadaniu jest chyba to, czy ktos potrafi tak samo długo w czyjejś obecności milczeć i jego zadowolenie nie zostaje przez to zaburzone. A takie milczenie i rozumienie się w tym jest bardzo fajne- nawet bardziej, potocznie zwane rozumienie się bez słów jest czymś mistycznym ;)
« Ostatnia zmiana: 2013-09-30, 17:30:03 wysłana przez taoish »

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-09-30, 17:18:43 »
ani troche nie chciałem być złośliwy, ale liczyłem się z tym że tak to może być odebrane :)

ja nikomu nie mówię jak ma się wyrażać, ale mam takie samo prawo oceniać co może być wynikiem traumy , a co nie, to właściwe do tego miejsce :)
nie zawsze gadatliwość musi być wynikiem traumy wręcz przeciwnie, mój partner kiedyś był małomówny i to właśnie było wynikiem traumy ( po prostu nikt z nim nie rozmawiał w dzieciństwie) dzięki wspólnej pracy przezwyciężył blokadę i otworzył się. Teraz mówi i dzięki Bogu, bo ma wiele do powiedzenia a ja też uwielbiam też słuchać. 

Małomówność nie zawsze jest zaletą , czasami ktoś mało mówi bo po prostu nie ma zbyt wiele do powiedzenia albo boi się odrzucenia. Mówić szczerze o swoich uczuciach to dopiero wyższa szkoła jazdy, łatwiej "kisić ogóra" i liczyć że druga strona się domyśli. 

Oczywiście gadatliwość kompulsywna to wynik traumy ale nie o taka gadatliwość mi chodziło.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-30, 17:00:44 »
Znalazłam przypadkowo taki post Clinta z zeszłego roku i w pełni on oddaje istotę tego co teraz czuję. Uświadomiłam sobie, że jedynej rzeczy jakiej chciałabym jeszcze doświadczyć w tym życiu, tutaj na tej planecie, to przeżyć szczęśliwy wspaniały związek z mężczyzną.
A tu post Clinta o którym wyżej wspomniałam. Clint o tym tyle gadał i wreszcie to osiągnął, daje mi to wiarę, ze ja tez mogę. Clint przesyłam Pozdrowienia.

"Swoją drogą jak już jedziemy wyznania to jedziemy do końca.

Ostatnio jak oglądałem na Facebooku zdjęcia z Leszkowych wakacji to poczułem zazdrość patrząc na Mariusza i Anię (BlackRose). Poczułem żal, frustrację i zazdrość. Jednocześnie poczułem się źle z tego powodu, że przychodzą do mnie myśli w stylu "czemu on spotkał ładną, rozwojową dziewczynę, a ja nie?".

Poczułem coś w rodzaju obrzydzenia do siebie i uświadomiłem sobie właśnie teraz, że ja chciałem się tak czuć. Gdzieś tam głęboko chciałem, aby ludzie widzieli mnie jako przemądrzałego, zadufanego w sobie, śmiesznego, nieporadnego czy odrzucającego w jakikolwiek inny sposób. Chciałem aby ludzie potwierdzili moje własne odczucia w stosunku do mnie samego, bo czemu tak żałosna istota jak ja miałaby tworzyć bliską relację z kochającą, wspaniałą i poukładaną kobietą?

A czemu żałosna? Ah, już wiem. Bo oczywiście będąc człowiekiem, który ma jakieś żądze, pragnienia a nawet uzależniające potrzeby doprowadzające do stworzenia związku, w którym istnieją jakieś wzajemne zależności (OMG!), uzależnienia (Boże, nie!!!) i nie do końca zdrowe przywiązania (NIEEEEE!!!) musiałem trafić na bandę jaśnie oświeconych, którzy już mi pokazali jak bardzo błądzę. Musieli mi wbić poczucie winy, pokazać jak wielkim i strasznym błędem byłoby poddanie się tym pragnieniom i jak bardzo żałosne jest już samo ich odczuwanie, a co dopiero kierowanie się nimi.

No i ja polazłem za nimi, dałem sobie wyprać mózg i stałem się także jaśnie pół-oświeconym mistrzem od siedmiu boleści i ośmiorakich ścieżek. No i oto jestem. Możecie mnie podziwiać i budować ołtarze, żebym się lepiej poczuł z tym, że zamiast siebie i własnych odczuć wybrałem ślicznie zapakowane gówienko.

Jestem zły na tych ludzi, ale tak naprawdę jestem zły na siebie. Nie za to że popełniłem błąd czy za to, że dałem się oszukać, bo to się zdarza. Jestem zły, a raczej wściekły na to, że tak długo ignorowałem swoje własne uczucia. Jestem wściekły, za to że czyjeś śliczne obiecanki cacanki stały się dla mnie istotniejsze od moich własnych potrzeb. Zrezygnowałem z siebie, żeby osiągnąć jakieś zewnętrzne "coś", jakieś durne urojenia, które niezależnie od tego jak wspaniałe i obiecujące by nie były - nie powinny były mi nigdy przesłonić mnie samego.

Udawanie przed samym sobą, że nie potrzebuje związku praktykowałem tak długo i wytrwale, że weszło mi to w krew. Regularnie, ostro i bezwzględnie gwałciłem własne uczucia sprzedając duszę dla wyimaginowanego celu.

Koniec z tym. Potrzebuje związku. Potrzebuje kogoś do kogo będę mógł się przytulić, czując się miło, przyjemnie i bezpiecznie. I jest to dla mnie dużo, dużo ważniejsze niż jakieś oświecenie. Stworzenie bliskiego, harmonijnego związku jest dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie, ważniejszą od wszystkiego innego. I w tyłku mam, że się pół Białego Astralu chwyta za głowę - niech sobie szukają idiotów gdzie indziej, bo ja się wypisuje."

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-09-30, 16:37:45 »
Miałem kiedyś koleżankę w pracy, która bez przerwy gadała. Ogólnie była bardzo sympatyczną osoba, ale buzia jej się nie zamykała. W ostatnich latach, kiedy razem pracowaliśmy, wiele razy mówiłem jej, że jej nie słucham, ale absolutnie jej to nie zrażało. Najgorzej, że razem jeździliśmy w trasy samochodem służbowym. Ja prowadziłem a ona gadała. Mimo, że byłem uodporniony na nią to jednak nieraz zdarzyło mi się przez to jej gadulstwo pomylić trasę. Raz o mało nie doszło do wypadku przez te jej okrzyki. Jedziemy sobie w "peletonie" ruchliwą szosą, samochód za samochodem. Na poboczu prostytutki odstawiają tańce. Z przodu ktoś zaczął hamować, a moja koleżanka krzyczy: "zobacz, ona jest bez majtek". Nie wiedziałem co robić. Patrzeć na światła stopu pojazdu przede mną czy obejrzeć ten ciekawy, w końcu dla każdego faceta widok. Dobrze, że mam sprawne mięśnie szyi, bo byłoby źle ;)

taoish

  • Wiadomości: 92
  • Płeć: Mężczyzna
  • Marcin Wysocki, Samodzielny Rozwój Duchowy
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-30, 16:07:49 »
O :) czyżby złośliwy suchar eksperta ?
każdy ma prawo wyrażać się jak chce, jedni milczeniem inni rozmowami, kwestia ekspresji i osobistych predyspozycji, nie trzeba od razu porównywać wszystkiego do patologii, negatywnych wzorców

ani troche nie chciałem być złośliwy, ale liczyłem się z tym że tak to może być odebrane :)

ja nikomu nie mówię jak ma się wyrażać, ale mam takie samo prawo oceniać co może być wynikiem traumy , a co nie, to właściwe do tego miejsce :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-30, 16:00:33 »
Przydługi, ale piękny tekst

"(fragment książki Evy - Marii Amman "Wniebowstąpieni Mistrzowie przynoszą uzdrowienie dla świata")

Ludzie ciągle pytają świat wniebowstąpiony o to, jak można odnaleźć swoją bliźniaczą duszę.
Towarzysz duszy to stan duszy, nie osoba. Człowiek może być z najdoskonalszym partnerem, jednak go odrzuca i szuka kogoś innego nie rozumiejąc najważniejszej próby swego życia, nie rozumiejąc sensu związku miłosnego. A on polega na tym, aby kierować uwagę na miłość - nie na związek.

Zadaniem każdego związku jest przeżywanie miłości samej w sobie a nie pod postacią osoby. Miłość wychodzi z serca, z najgłębszego centrum twojej istoty. Miłość jest uczuciem pierwotnym pochodzącym z Boga. Miłość jest promieniem Światła. Jest obecnością. Miłość jest Bogiem - Boginią w tobie. Nie jest osobowością a już z pewnością nie osobą. Kiedy dotkniesz miłości, wtedy dotkniesz swego duchowego towarzysza, zajdą zaślubiny duszy - mistyczne zaślubiny. Wszystko to zadziała w twoim wnętrzu. Połączenie duszy z duchem, połączenie pomiędzy tym, czym myślisz, że jesteś a tym, czym rzeczywiście jesteś.

W obrębie serca widzisz wtedy oczami Bogini. Wszystkie rzeczy i ludzie są wtedy oglądane przez ciebie oczami Boga takimi, jakie są - wypełnione światłem i przesiąknięte miłością. Twój mąż lub żona rozświetlają się wtedy pięknem, które odbiera oddech. Możesz to rozpoznać? Królestwa szukaj w sobie, a wszystko inne będzie tobie dane - mówi mój ukochany Jeshua. Czy jesteś w stanie zrozumieć te słowa? Wszyscy prorocy i mistrzowie mówią to samo: gdy Bóg będzie ważniejszy niż kto, co i gdzie, wtedy twoje życie stanie się strumieniem pełni. Ujrzysz piękno we wszystkim, co widzisz, słyszysz i czego dotykasz - we wszystkim, na co zwrócisz uwagę. Miłość jest nieskończonym tworzeniem. Podczas procesu jednoczenia wciąż pojawiają się przeszkody i gdy para zamiast rezygnować, pokonuje trudności, wtedy ich związek zostaje wzmocniony i będzie mądrzejszy. Wydaje się, że przeszkody istnieją celowo, aby miłość była tym głębsza i piękniejsza. Kiedy się manifestują, są jak dary które po ich przezwyciężeniu przeprowadzą parę bliżej do poznania Światła.

Jeśli pragniesz być ze swoim duchowym partnerem, wtedy lepiej jest nie myśleć o tym, jaki on/ona ma być. Masz za to czuć w sercu, jak już tą osobę kochasz. Wtedy ta miłość przyciągnie do ciebie duszę i przywiąże ją z wzajemnością. Jednak to stanie się dopiero wtedy, gdy dojrzeje czas a ty poczujesz się w tym związku wolniejszy niż ptak. Dlatego, kochana istoto, nie szukaj pełni byle gdzie! Znajdź ją we Wszystkim-Co-Jest. Odczuwaj piękno bytu i idź do swej duszy. Kochaj i odczuwaj miłość - odczuwaj żywego Boga w sobie rozważając swoje stworzenie i wtedy "BĄDŹ".

Rozum jest marnym instrumentem do podjęcia właściwej decyzji. Moje serce jest jak ocean, kochani, pozwól swojej miłości wedrzeć się do środka.

Miłość kochającego, która jest zależna od potwierdzenia swojego ukochanego,
jest jak płomień, który do palenia się potrzebuje oliwy.
Jednak kochający, który stoi na własnych nogach,
jest jak Słońce, które nigdy nie potrzebuje oliwy, by świecić.

Zaufaj temu, czym są ludzie w twoim życiu. Wchodź w układy korzystne na tą chwilę dla twojego rozwoju. Samo tylko czekanie na duchowego towarzysza może dać tobie więcej możliwości uczenia się wespół z innymi ludźmi. Spotkanie z duchowym partnerem przed ustalonym czasem może doprowadzić do ogromnego bólu i samotności, ponieważ partnerzy duszy umówili się, że każdy uczy się swojej lekcji. Każda część zapisuje swoją historię i w pewnym określonym czasie znów się rozpoznają i ze sobą połączą. Nie musi to być od razu związek - może to się wydarzyć na różne sposoby. Spotkanie przed czasem może przybrać formę powstania głębokiej niechęci do drugiej połowy duszy, ponieważ jako dusza dualna, która jest jeszcze na swojej własnej drodze, jest ona swoją przeciwnością. Tego uczucia nie da się wyrazić. Dlatego miej po prostu świadomość, że każdy człowiek, który teraz dzieli z tobą życie, jest twoją potencjalną połową duszy. Ponieważ ostatecznie wszyscy jesteśmy Jednością. Połączenie obu części jednej duszy nie musi zajść w tym życiu. Może zaistnieć w okresie pomiędzy wcieleniami lub, kiedy "wstąpisz".

Gdy przypominam sobie czasy, które spędziłam z moim ukochanym Jeshuą - duszą dualną, wtedy z jednej strony czułam ból niespełnionej miłości, choć z drugiej - wielkie zadowolenie z podążania drogą prowadzącą moją duszę do wzrostu. Ponieważ jego przeżycia na zawsze będą moimi. To, co na Ziemi rozumiecie jako spełniona miłość, nie jest we Wszechświecie znane. Spełniona miłość jest wtedy, gdy w partnerze a tym samym i w sobie rozpoznasz Boga. Kiedy zajdzie stopienie się dusz w Jedność, która jest Bogiem, wtedy zostaje zawarte małżeństwo w Niebie. Ponieważ wszyscy pochodzimy od Boga, nie jest celem tu na Ziemi prowadzić z duszą dualną szczęśliwy ziemski związek miłosny. Nie, ponieważ dla duszy liczy się tylko osobiście doświadczone odkrycie. Dlatego ciesz się! Kosmos nie czeka, następuje rozwój czy to się komuś podoba czy nie. Idź dalej i nie troszcz się o swoją miłość. Nie musisz czekać na rozwój swego partnera lub odbierać jemu próby, aby mógł szybciej wzrastać. Czas nie czeka również na ciebie, choć może masz taką nadzieję. Rozpoznaj swoją łączność z własnym partnerem, podaruj pomoc, kiedy cię o to poprosi. Jednak poza tym koncentruj się na swoich zadaniach i własnym wzroście. Nie jest istotne podjęcie jakichkolwiek starań, nawet, gdy twój intelekt nie zna innego rozwiązania.

Wszystko czeka, aż wreszcie zaczniesz! Otwórz się i zacznij! Zapomnij o zewnętrznej formie. Korzystne jest wystartowanie w zaplanowane akcje i koncentrowanie się przy tym na dalszych planach. Zewnętrzny pozór tak często łudzi twoje wyuczone sposoby zachowania. Wyrzuć je za burtę, gdyż tylko przeszkadzają. Powinieneś uczyć się prosić o pomoc. Powinieneś pomoc przyjmować, ponieważ również tobie pomagamy. Bóg tobie pomaga. Ludzkie dziecko, tak często i niechętnie przyjmujesz to, czego nie zwalczyłeś. Używaj wszelkich serdecznych, pomocnych słów, jakie znajdziesz dla innych ludzi i dla siebie. Uznaj, że jesteś kochany. Ucz się lubić siebie, ufać sobie i wtedy? kochać siebie tak, jak my ciebie kochamy. Rozpoznaj, że inni ludzie również mogą mieć dla ciebie zrozumienie takie, jakie ty im okazujesz. Rozpoznaj, że inni ludzie chcą tobie pomóc, chcą dawać a nie tylko brać. Nie traktuj innych ludzi jako deficyt dawania. Pozwól im zatroszczyć się o wymianę energii i bierz. Otwórz swoje serce na dobro w ludziach. Jeszcze szerzej. Pozwól się obdarować miłością i pomocą. I nie wątp dalej w miłość i przychylność w twoim życiu. Wtedy wkroczy miłość, która będzie trwała i wytrzymała.
Poznaj, że nie jesteś na zewnątrz. Zewnętrze jest tobą. Jesteś Miłością, którą dajesz i która jest tobie okazywana. Poznaj siebie w innych i w lustrze świata.

Moje kochane dziecko, Bóg kocha ciebie dokładnie tak samo, jak inni ludzie na tej planecie. Jednak musisz zwrócić uwagę, że jesteś dzieckiem Wszechświata. Że masz prawo. Zintegruj to prawo w swoje życie. Miej świadomość pewności, że jesteś chroniony, ponieważ jest w tobie Bóg/Bogini. Często smucimy się z powodu zaślepienia, z którym utrudniasz sobie życie i miłość. Wszystko strata czasu. Za którymś razem rozpoznasz tą rzeczywistość, jednak nadal pozwalasz, aby doganiały ciebie przestarzałe myśli. To wszystko jest takie proste.

Jesteś miłością i ta miłość jest święta. Nie czyń sobie krzywdy, wtedy nie utracisz siebie kolejny raz. Naucz się przyjmować. To ostatecznie dotyczy wszystkich ludzi. Wszystkiego jest pod dostatkiem. Nie musisz wątpić w miłość. Kiedy to robisz, wątpisz w Boga, który jest Światłem. Światło zawsze jest z tobą, w tobie i przy tobie. Znajdź je w sobie. Obejrzyj je i poznaj swoją własną moc. Ta moc oraz miłość jest w tobie jako boski dar na twojej powrotnej drodze do domu. Zawsze, kiedy wejdziesz z tym Światłem w sobie w kontakt, przeżyjesz moc, siłę i ufność. Nawet, jeśli dręczy ciebie twój rzekomy chaos, poznaj szansę na bycie uzdrowionym wewnątrz i na zewnątrz.

Nie jesteś sam. Na Ziemi jesteście we dwójkę. Dwie części duszy, które mogą dać sobie nieskończenie dużo nawet, jeśli ich drogi nigdy się nie spotkają. Dusze, które razem wzrastają. Czyńcie to z radością, żyjcie, śmiejcie się, kochajcie z radością, każdy dla siebie. Wówczas bądźcie gotowi dotknąć siebie nawzajem kiedyś, w odpowiednim czasie a wtedy stwierdzicie, że nie ma w życiu nic ważniejszego niż ta miłość - pozwolić ją zrozumieć we wszystkich innych ludziach. Tak, jak zrobił to Jeshua. Pozwól nareszcie żyć radości. Twoja tęsknota za radością życia jest tęsknotą radości i światła za tobą. Światło, radość, miłość i życie wołają ciebie, ponieważ ludzie, którzy szukają radości, znajdują ludzi, którzy radość wypromieniowują. Zawsze ubierzesz się w to, co wypromieniowujesz. Gdy, szukając ludzi, idziesz swoją drogą w radości, wtedy pojawiają się przy tobie właściwi ludzie. Wtedy radosny człowiek przyciąga ludzi jeszcze poszukujących, którzy podobnie jak on, są na boskiej drodze miłości.
Gdzie jest radość, tam jest nadzieja - tam życie samo się przeżywa.
Nie będziesz i nie możesz niczego wymuszać. Jedyna i najpiękniejsza droga to integrowanie miłości we wszystkim, co czynisz na tej planecie nawet, jeśli chodzi o mało istotne rzeczy, jak mycie zębów. Miłość chce żyć, chce się śmiać i we Wszystkim-Co-Jest pokonywać iluzję ciemności.

Celem obecnych czasów jest, aby jak najwięcej ludzi doznało przebudzenia. Do Światła. Możesz być gotów na wiele, jeśli tego pragniesz. Zawsze będziemy stać u twojego boku abyś był zaopatrzony w rzeczy najpotrzebniejsze do życia, dopóki znajdujesz się na tej drodze. Jednak obfitość musi wyjść z twojego własnego serca. Pozwól płynąć miłości. Zakończ smutną grę w odrzucanie siebie. Światło będące miłością nigdy tobie nie odmówi. Zawsze jest gotowe wybaczyć, zapomnieć i przesłać miłość.
Wiedz, że zawsze ciebie kochamy. Że tobie towarzyszymy. Trzymamy twoje ręce błogosławiąc ciebie. Zauważ, kochana duszo, że chcemy się z tobą połączyć w radości i miłości. Poznaj wołanie swojej własnej duszy i idź za tym głosem miłości, połączenia i radości. Również wtedy, kiedy właśnie tego nie rozumiesz. Właśnie wtedy, kiedy najbardziej wątpisz, bierzemy twoją rękę i prowadzimy, jeśli najpierw nas poprosisz. Ponieważ my ciebie kochamy, pracowniku Światła w twoim bycie.

Poznajemy twoją odwagę i siłę, z którą jesteś na poszukiwaniach. Rób to samo. Nie osądzaj siebie i innych ludzi twardziej niż my - niż Bóg. W ciemnych chwilach na Ziemi łącz się z nami i czuj naszą więź z tobą. Twoja miłość żyje w tobie. Nie próbuj być bardziej doskonały, niż jesteś teraz. Żyj miłością, która jest w tobie. Nie trać czasu na poszukiwanie szczęścia, na jego przeżywanie, ponieważ właśnie je posiadasz. Nie poluj za idealnym celem bez rozpoznania celów osiągniętych pośrednio i przede wszystkim potem zażywania ich w miłości własnej. Poznaj swoją zdolność, miłość, która jest w tobie, daj jej płynąć w twoim życiu. Bądź zadowolony z tego, co teraz zostało tobie podarowane, z tego, co Bogini daje tobie w darze. Twoje wołanie zostało dosłyszane. Zapukałeś i będzie tobie otworzone. Bądź wierny sobie i swojej miłości, a coraz bardziej poznasz siebie, życie, Światło. Dowiesz się, że ty również jesteś Światłem. Jedź swoją drogą i kochaj bez oporu. Idź swoją drogą w miłości, wszystko jest dobre takie, jakie jest.

Rozejrzyj się i zwróć uwagę, że w obecnych czasach nic na Ziemi nie jest doskonałe. Dlaczego chcesz być bardziej boski niż Bóg? Jesteś Bogiem/Boginą - żyj. Jesteś na drodze. Jesteś prowadzony i kierowany. Jesteś kochany. Weź dary życia i boskiego Światła z radością. Wtedy bardziej zrozumiesz, że my, bracia i siostry z poziomu Światła, kochamy i błogosławimy ciebie."

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-09-30, 15:34:11 »
jak ktoś znajdzie do pary kogoś kto lubi sadomasochizm to też wtedy nikt się nie męczy ;) ale z czegoś nienaturalnego to wynika... i jak to zniknie to nagle odpada potrzeba.

O :) czyżby złośliwy suchar eksperta ?
każdy ma prawo wyrażać się jak chce, jedni milczeniem inni rozmowami, kwestia ekspresji i osobistych predyspozycji, nie trzeba od razu porównywać wszystkiego do patologii, negatywnych wzorców

taoish

  • Wiadomości: 92
  • Płeć: Mężczyzna
  • Marcin Wysocki, Samodzielny Rozwój Duchowy
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-30, 12:27:02 »
jak ktoś znajdzie do pary kogoś kto lubi sadomasochizm to też wtedy nikt się nie męczy ;) ale z czegoś nienaturalnego to wynika... i jak to zniknie to nagle odpada potrzeba.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-09-30, 12:19:17 »
:) coś w tym jest od kiedy mam partnera do rozmów to odechciało mi się pisać , teraz jak chwilowo mniej rozmów mam znów zachciało mi się pisać :)