Może i tak .
Jakiś czas temu Byłem świadkiem spotkania dwóch największych gaduł jakie znałem na tym świecie (one się nie znały ) facet i kobieta .Z ciekawością obserwowałem kto kogo zagada ,zdominuje .Ku mojemu zdziwieniu każde z nich miało przestrzeń do wygadania .Gadali dużo ale to wyglądało jak rozmowa a nie monologi .Nie wiem do końca do dziś na czym polegał fenomen tego zjawiska.Może chodzi o to ,że takim osobom nie zależy za bardzo na reakcji zwrotnej .Nie interesuje ich za bardzo co myśli o nich i o tym co mówią otoczenie .Może są ugruntowani w swojej samoocenie i nie potrzebują interakcji otoczenia ani się nią nie interesują.
Mnie natomiast nudzi jak ktoś do mnie gada o czymś co mnie nie interesuje i to znudzenie postępuje w miarę przebywania z kimś takim .Lubię rozmowy o czymś ,gdzie ta rozmowa coś wnosi .
Czasem też się lubię rozgadać na jakiś temat ale jak widzę ,że przynudzam otoczenie to przestaje nawijać ,może dlatego ,że sam wiem jak to jest być zanudzanym?

mi nie zależy na opinii otoczenia , czasami odnoszę wrażenie że to wzbudza w ludziach jakiś strach,
odnoszę wrażenie że i tak ludzie odbierają mnie tak jak chcą odebrać i co bym nie zrobiła to ten ich odbiór i tak się nie zmieni,
czasami dla zabawy lubię otoczeniu "zbijać ćwieka" gdy już wyrobią sobie jakiś pogląd na mnie, robię coś czego się nie spodziewają i obserwuje jak próbują sobie mnie na nowo poszuflatkować
mnie nudzą rozmówcy którzy dużo narzekają poza tym wiele rzeczy mnie interesuje, kiedyś w pociągu rozmawiałam z żołnierzem i choć wojsko to nie moja domena to ciekawiło mnie jego wojskowe życie, potem opowiadał o meblach i to też mnie ciekawiło