Well, ja o tym wiem, że z drugiej strony przy wywałkach i widzeniu poprzez brak wyglada to podobnie (sensowny-sensowną)

Ale mam teraz prawo do swoich wywałek

i do swoich odczuć - zresztą nie tylko moich, a wielu kobiet (głos Kariny jest kolejny, bo wczesniej tez inne znajome stwierdziły, ze miewają podobne odczucie); Jest to dosc zastanawiające zresztą, że naprawde sporo kobiet tak czuje. Jakies grupowe podłaczenie się pod "astral braku tylu sensownych mężczyzn, co kobiet"

czy może jednak w jakimś względzie realia? ;-)
A tak całkiem serio - wiem, ze osoby rozwojowe, to nie tylko osoby zajmujące się rozwojem duchowym; dlatego dopisałam w tamtej wyliczane w nawiasie "świadomą" - bo wiem że (samo)świadomy i otwarty człowiek to duzo lepszy przypadek niz zamknięty, "rozwijajacy się" rozwojowiec, będacy np.: zdania, ze wszystko co się komuś przytrafia to tylko jego biznes i niczyj inny (tzn. że nawet jak on komuś zrobi kuku, to i tak to jest jedynie problem tej osoby, kóra odczuła to kuku jako kuku, a nie jego, mimo że to on zrobił komuś kuku;)) - bo i tacy istnieją

Doskonale tez wiem, ze wywałka bazuje na braku - ufność obecnie mam sporą, ale kazdy ma własną karmę i tam gdzie było bardziej napaprane - tej ufności jest mniej. Ot, wszystko kwestia czasu zapewne, na razie jest jak jest, będzie się doczyszczac w tej kwestii, to pewnie i zaufanie wzrośnie

Dosć wspomnieć, że zaczynałam w tym życiu z jednej strony od poziomu "nie chcę zadnych związków, po co mi związki" - na bazie strachu przed odrzuceniem; (plus kompletne zabunkrowanie, wręcz niewidzialność dla płci przeciwnej oraz chorobliwa nieśmiałość), po maksymalne wyidealizowanie "miłości pierwszej i po sam grób" z połaczeniem "rycerza na białym koniu, co to mnie z zamku wyciągnie;)" z drugiej.
I tak sporo osiągnęłam, patrząc pod tym kątem.