Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 98760 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 13:06:30 »
Dodam jeszcze do poprzedniej wypowiedzi - na pierwszy rzut oka, szczególnie "ostatni przypadek" ;) -  wydawał się otwarty, w miarę wyluzowany, ba! wręcz prący do "bliskości". Potem jednak okazuje się, ze de facto to tylko taka gra, maska pokrywająca zabunkrowanie i popieprzenie, kompletną niegotowość na jakąkolwiek bliską relację oparta na miłości, że jest to zwykłe działanie "z przyzwyczajenia" i "lęku przed samotnością" - i nie są to moje domysły, ale słowa samych panów ;). Przynajmniej tyle na plus, że ostatni postarał się być po jakimś czasie szczery :D

Ręce opadają. i nie tylko ;)

I co z tego, ze jakas harmonia powyżej przeciętnej np.; fizyczna czy na poziomie samego serca z takim gościem wystąpi, skoro cała reszta u niego leży i kwiczy?
« Ostatnia zmiana: 2013-06-08, 13:09:31 wysłana przez hydrozagadka »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 12:51:05 »
Zreszta ostatnio stwierdziłam, ze moze trzeba było znów się wcielić jako męzczyzna, jednak panowie maja w tej materii łatwiej (to moje kolejne ciekawe przekonanie;)

;-) Zatem nie jest tak, ze nie lubię męzczyzn czy uważam ich wszystkich za idiotów - po prostu z jakiś względów, jakiś pś ubzdurzeń/przymusów/mechanizmów (itepe;) - do których może nadal nie potrafię dotrzeć -  trafiam non-stop na meżczyzn, którzy nie wiedzą czego chcą, są rozmemłani, nawet jesli grają na szowinistyczną nutę, są zamknieci na bliskość, czułośc i miłość (czyli uciekają, jak tylko zrobi się "bliżej" lub zaistnieje możłiwosć "bliżej", bo wtedy i oni "musieliby" coś z siebei dac, jakoś sie otworzyć;) - czyli nie sa gotowi na związek, niekoniecznie mają na niego ochotę, a i tak się do związków pchają, tak z przyzwyczajenia, lęków i swoich braków, a potem się dziwią, ze komuś to może nie odpowiadać. Teraz już takich sobie odpuszczam, jak tylko rozpoznam ten typ - szkoda na nich czasu. Kiedyś go marnowałam. Ale zmęczenie pozostało, niestety.




hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 12:29:38 »
Nie no - jeśli te uczucia są prawdziwe, a nie jedynie przyjemną fantazją czy marzeniem ściętej głowy - to za nimi idzie motywacja do odpowiedniego działania. te uczucia popychają do odpowiednich działań, do tego co jest potrzebne, aby osiągnąć cel :)

A jak określasz i rozpoznajesz, ze te uczucia są prawdziwe, a nie tylko marzeniem ściętej głowy? jak to rozpoznać, bez weryfikacji realnej czyli zaistnienia takiego zdarzenia w życiu?

Co to znaczy "odpowiednie działania" w tym przypadku?

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 12:24:53 »
Twierdzisz, że masz to co ważne już uzdrowione, a sama widzisz jak Ci wywala do facetów, co przecież jest jedną z podstaw pod wykreowanie związku. A jeszcze ważniejszy jest temat walki o "uwagę, o miłość, o czułość itp.", bo jak tu tworzyć fajny związek jest pś by tylko walczyła o to - to albo nie masz nic albo takiego faceta u którego musisz wymuszać to wszystko.

Clint, wywala, bo ma prawo wywalac. Nie jest tak, ze non stop myślę czy uważam, że faceci są beznadziejni - znam wielu fajnych męzczyzn - ale oni wszyscy są zajęci :D Czyli wiem, ze tacy męzczyźni istnieją, nastawiam sie, ze mogę takiego spotkać, bo wiem, ze tacy są - ale jak już dochodzi co do czego, to i tak trafiam na dupków. To może trochę zniechęcić ;) Nawet jeśli każdy kolejny jest nieco mniej "dupkowaty" ;) (jakies to pocieszenie, bo jest jakas  zmiana in plus, ale w generalnym rozrachunku marne)

Cytuj
No i jak się w końcu pojawiło tak bardzo znienacka i to po wielkich wywałkach i utracie nadziei

No właśnie - czyli po odpuszczeniu sobie. Ja tez do tego dąże. Odpuścić sobie na całej linii, tak by przestało mnie to obchodzić czy jestem, czy nie jestem w związku. A potem sie zobaczy, co życie mam dla mnie dobrego tak ogólnie, nie tylko w tym temacie.

Cytuj
W każdym razie teraz wiem czemu ten czas był konieczny do przeczekania i nie narzekam, szczególnie że było warto.

Dla mnie ten czas "przeczekania" już jest odrobinę za długi ;) Tym bardziej, że zawsze byłam zdania, ze nie ma co sie pchać w kolejną relację, póki nie uzdrowi się bagazu z poprzedniej - czyli czas "przeczekania" uważałam za zdrowy i normalny. I nie rozumiem nadal ludzi, którzy pchają się w relacje, sami nie wiedzac  czy sa już na to gotowi, czy w oóle tego chcą, lub mając nie przerobione bagaże z poprzednich zwiazków - a to u mezczyzn jest wrecz nagminne, tak jak patrzę. Poranieni, popieprzeni, nie wiedza czego chcą, ale i tak pchają sie do jakiejś relacji z kobieta, tylko po to, by nie czuć "samotności". Brrrr.

Podkreśle - wiem, ze nei wszysyc tacy są - ale jak dotychczas miałam takie "szczęście" spotykac właśnie takich. Wcale wczśniej na takich się nie nastawiając.

Cytuj
Kto wie - może dla Ciebie też ktoś jest i się ogarnąć do końca nie może ze swoimi intencjami żeby Cię spotkać, co by współgrało z Twoimi pś wyobrażeniami na temat facetów. :D

To, ze mi wywala, nie oznacza, ze mam tylko takie wyobrażenia na temat mężczyzn. To jest ułamek wywałkowy, powstały na skutek dotychczasowych doświadczeń, a nie wcześniejszych przekonań.

Cytuj
A może też będzie w drugą stronę i on właśnie sobie uzdrawia pewne rzeczy i niedługo się otworzy na tyle, że Cię przyciągnie do swojego życia mimo Twoich wywałek.

To jest budzenie nadziei i oczekiwań. Nie chcę w to wchodzić :) Nie zamierzam kobinować, ze "moze jest, ale uzdrawia i niedługo się otworzy" i inne pierdu, pierdu tworzące energię oczekiwania i nadziei.

To zbędne. Albo coś jest, albo czegos nie ma. I tyle. Grunt, bym przestała teraz przywiązywac się do tej myśli o braku, puściła ją w końcu, razem z emocjami jej towarzyszącymi - a wtedy będzie mi realnie równie dobrze, czy bede w związku czy w nim nie będę.

Nie zamierzam znów pozwolić, by poczucie braku w tej dziedzinie rozwalało mi inne, jak praca, radośc z podrózy, satysfakcja z twórczości itp - jak to dotychczas bywało.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-08, 12:36:14 wysłana przez hydrozagadka »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-08, 12:20:50 »
Cytuj
W swojej wypowiedzi nawiazuję do wiary w to, ze jak dwie dusze mają sie spotkac, to się spotkają i nic więcej nie tzreba robić, tylko w to wierzyc ;)
Nie no - jeśli te uczucia są prawdziwe, a nie jedynie przyjemną fantazją czy marzeniem ściętej głowy - to za nimi idzie motywacja do odpowiedniego działania. te uczucia popychają do odpowiednich działań, do tego co jest potrzebne, aby osiągnąć cel :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 12:11:23 »
Spotkanie i ścieranie się jest ok, natomiast z czekaniem to bywa różnie i jeśli jeszcze się nie spotkało, to nie polegałbym na tym (samym tylko) czekaniu ;-) Fiksacja na jakimś światopoglądzie który nie dopuszcza związku z "nierozwojowymi" (mimo że dusza mówi "tak") też chyba jest mało rozwojowa.

A kto pisał w ogóle o takiej fiksacji?

No i oczywiście nigdy nie było samego czekania. W swojej wypowiedzi nawiazuję do wiary w to, ze jak dwie dusze mają sie spotkac, to się spotkają i nic więcej nie tzreba robić, tylko w to wierzyc ;)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-08, 11:34:35 »
Cytuj
przynam, ze nadal nie wiem, skoro naparwde mam już samoocenę mocno uzdrowioną, inne "parametry" ;) także - czemu nadal przyciągam do relacji męzczyzn, którzy nie są otwarci, nie są gotowi i generalnie na kazdym kroku starają sie okazywac, jak mało im zalezy, ze związek/relacja z kobietą to w gruncie rzeczy coś, czego nawet nie wiedzą czy chcą, ale im "się trafia", więc może łaskawie przez chwilę okażą zainteresowanie, ale tylko na ich (blokujących) zasadach! ;) GRRR. Poje$%$^ńcy.
Twierdzisz, że masz to co ważne już uzdrowione, a sama widzisz jak Ci wywala do facetów, co przecież jest jedną z podstaw pod wykreowanie związku. A jeszcze ważniejszy jest temat walki o "uwagę, o miłość, o czułość itp.", bo jak tu tworzyć fajny związek jest pś by tylko walczyła o to - to albo nie masz nic albo takiego faceta u którego musisz wymuszać to wszystko.

Ja pamiętam jak miałem niemal identyczne wywałki - też nie mogłem całymi latami stworzyć żadnego związku, nawet słabego - po prostu całe cholerne życie byłem kompletnie sam jak palec i to mnie niesamowicie frustrowało. I miałem bunt na pracę nad sobą bo po tych kilku latach, które w większości były nastawione na robienie gruntu pod związek, wciąż nic nie przychodziło. Nie chciałem już momentami nawet słyszeć o tym co mam jeszcze uzdrowić, szczególnie że byłem przekonany że podstawy mam już poczyszczone i nie rozumiałem dlaczego nie mogę mieć nawet takiego dobrze przeciętnego związku, czegokolwiek, jakiegoś ochłapu chociaż.

No i jak się w końcu pojawiło tak bardzo znienacka i to po wielkich wywałkach i utracie nadziei - z czasem się dowiedziałem o sobie, że w kwestii związków miałem duuużo bardziej nasrane niż mi się wydawało wcześniej. I tu już nie chodziło o to, że związek, ale właśnie zdecydowaną większość wywałek powodowało to, że partnerka była tak bardzo harmonijna - mnóstwo spiny i lęków to powodowało po obu stronach, bo oboje się strasznie baliśmy że coś mogłoby nie wyjść, że coś mogłoby się okazać z czasem nie tak czy moglibyśmy się stracić w inny sposób. No i też wyszło odgrywanie wielu zachowań przejętych z domu i innych wyobrażeń związkowych, o które wcześniej bym się nawet nie podejrzewał.

W każdym razie teraz wiem czemu ten czas był konieczny do przeczekania i nie narzekam, szczególnie że było warto. Kto wie - może dla Ciebie też ktoś jest i się ogarnąć do końca nie może ze swoimi intencjami żeby Cię spotkać, co by współgrało z Twoimi pś wyobrażeniami na temat facetów. :D A może też będzie w drugą stronę i on właśnie sobie uzdrawia pewne rzeczy i niedługo się otworzy na tyle, że Cię przyciągnie do swojego życia mimo Twoich wywałek.

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-06-08, 11:32:10 »
Spotkanie i ścieranie się jest ok, natomiast z czekaniem to bywa różnie i jeśli jeszcze się nie spotkało, to nie polegałbym na tym (samym tylko) czekaniu ;-) Fiksacja na jakimś światopoglądzie który nie dopuszcza związku z "nierozwojowymi" (mimo że dusza mówi "tak") też chyba jest mało rozwojowa.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 10:50:54 »
"Chodzi o to by uwierzyć, że jest to możliwe dla nas, że będzie trwałe."

To chyba mi przychodzi obecnie najtrudniej. Dzięki, Laka. I trzymam kciuki :)

Dowcip u mnie polega tez na tym, że ja sie czuję godna, czuję, ze zasługuję na taką trwałą miłość i harmonię - ale jestem już zbyt zmęczona, by mi się chciało. Bo pś nadal kojarzy to ze staraniami, ciągłą "walka" o uwagę, o miłość, o czułość itp. I tu pewnie jest pies pogrzebany.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-08, 10:53:58 wysłana przez hydrozagadka »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 10:47:23 »
Laka - no, moje wywałki też są "pokłosiem" otwierania się na nieskończoną miłość i harmonię. Przez pewien czas było fajnie, ale jak już wywaliło... ;)

"pś, przynajmniej moja, szuka powodów by sobie udowodnić, że miłości i harmonii nie ma. Ciekawe dlaczego? Być może wcale jej nie chce, albo nie czuje się godna. Na pewno jest też spory lęk przed utratą i beznadziejnymi  próbami odzyskania tego co było. Niemoc i wreszcie w tym wcieleniu poddanie się." - tak, podobnie. Mi pś na pewno obecnie próbvuje udowodnić, ze na to życie to już na pewno nie ma. Może jakies następne ;)

"by uzdrowić jakieś traumy związane z utratą miłości i harmonii. Może chodzi właśnie o te upadki, rozbijanie połówek, oddzielenie od Boga."

No i włączył mi się kolejny bunt - nie chce juz uzdrawiac, mam w d..ie ciągłe uzdrawianie tego tematu. Ja tu #$^^ uzdrawiam i uzdrawiam, zmieniam się coraz bardziej na lepsze, na bardziej pewną, radosną, otwartą osobę, którą coraz mniej rani, bo po prostu widzi, ze nie ma sensu czuć się zranioną cudzymi wywałkami czy zawężoną świadomością, która coraz bardziej odczuwa przepływ miłości w medytacji itp. - ale nadal nie mam tego  (tak, wiem ze to płynie z braku, którego np.; nie daję rady zapełnić w trakcie medytacji, bo pś zbyt sie go jeszcze kurczowo trzyma;), co inni otrzymują na starcie lub w wieku ledwie po 20-stce. Spełnionego związku. Żaden poprzedni taki nie był, nawet w 50%. i sorry - teraz wyraźnie - na fali wywałki ;-) - widzę, ze to wina facetów :D To oni sa beznadziejni, ja już nie będe się uzdrawiać ;) Taaak ;D

Zaś już mniej ironicznie i bardziej serio - przynam, ze nadal nie wiem, skoro naparwde mam już samoocenę mocno uzdrowioną, inne "parametry" ;) także - czemu nadal przyciągam do relacji męzczyzn, którzy nie są otwarci, nie są gotowi i generalnie na kazdym kroku starają sie okazywac, jak mało im zalezy, ze związek/relacja z kobietą to w gruncie rzeczy coś, czego nawet nie wiedzą czy chcą, ale im "się trafia", więc może łaskawie przez chwilę okażą zainteresowanie, ale tylko na ich (blokujących) zasadach! ;) GRRR. Poje$%$^ńcy.

Uff.. zatem na pewno będzie dobrze, jak odpuszczę sobie ten cały żal, rozczarowanie i złośc. Potem pewnie będzie z górki, choć niekoniecznie to, co sobie wyobrażam ;)
Odpuszcze to sobie, ale uzdrawiac niczego, by coś osiagnąc już nie będę. O! ;)
« Ostatnia zmiana: 2013-06-08, 10:52:04 wysłana przez hydrozagadka »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-08, 10:26:47 »
Hydrozagadka

Czekać, oczekiwać nie warto:) Ale warto za to sobie puścić te wyobrażenia, że Bóg nikogo dla nas nie ma. Myślę, że chodzi
o to by uzdrowić jakieś traumy związane z utratą miłości i harmonii. Może chodzi właśnie o te upadki, rozbijanie połówek, oddzielenie od Boga.
Bo mam przeczucie, że pś, przynajmniej moja, szuka powodów by sobie udowodnić, że miłości i harmonii nie ma. Ciekawe dlaczego? Być może wcale jej nie chce, albo nie czuje się godna. Na pewno jest też spory lęk przed utratą i beznadziejnymi  próbami odzyskania tego co było. Niemoc i wreszcie w tym wcieleniu poddanie się.

Chodzi o to by uwierzyć, że jest to możliwe dla nas, że będzie trwałe. Chociaż dla mnie utrata miłości, bliskości i harmonii z najbliższym aniołkiem to jest jakaś mocna trauma. Ale tu chyba warto się odnieść do Boga, że Bóg ma dla mnie nieskończoną miłość, bliskość i harmonię z drugą osobą( jeśli to dla pś ważne). Albo zwyczajnie to odreagować, może pokaże się wtedy ten brak w innym świetle.

Sama jestem ciekawa co wyniknie dalej z moich afek na harmonię i miłość. Na razie zaczęło wywalać na ciało, i lęki przed bliskim aniołkiem, że się harmonia między nami jakoś mega przejawi, a przecież on ma żonę( też dość harmonijny aniołek), którą zresztą baaardzo lubię z wzajemnością. I co wtedy?0_o Może jakaś karma związkowa z nim do odreagowania wychodzi.


hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 10:17:40 »
Parę dni temu rozwaliła mnie sytuacja, którą zobaczyłam pod kinem - para witała się z obopólną radością, chyba nawet męzczyzna w tym przewodził, ale spotykał się ze wzajemnością - radosne przytulenie, całus, przytulenie - radosć z nich aż buchała, obojga. Żadne niczego nie blokowało.

Ja nigdy tego nie doświadczyłam, jako czegoś w zamian. Sama mogłam byc radosna i spontaniczna, mogłam się cieszyć - ale zwykle po drugiej stronie była ściana, jak przytulenie, jak radość, to zawsze wychodziły tylko ode mnie, niezależnie od partnera - wręcz byłam ścinana i tłumiona, bym radości nie okazywała. (ok, prócz pierwszej relacji, w której byłam tak nieśmiała, ze na poczatku to partner wszystko inicjował - a i tak na "pochybel", bo jak się juz rozruszałam bardziej, to się ze mną rozstał. Nie było ratowania księżniczek z postawionych przez nie same wież. Było później 3 letnie rozgrzebywanie gruzów wieży, by się spod niej wydostać ;) ;)

Ale ja i tak dalej byłam naiwna i liczyłam, ze w końcu spotkam kogoś, z kim będzie "porozumienie dusz", serc, umysłu, uczuc itepe, itede. Nic z tego.

Zatem naprawdę zastopowanie oczekiwań, wyobrazeń, idealizmu - to jedyny sensowny ruch w takiej sytuacji.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-08, 10:21:40 wysłana przez hydrozagadka »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-08, 10:11:21 »
A propos zwiazkow z "nierozwojowcami" (nie tylko partnerskich). Nie uwazacie, ze czasami bycie osoby "rozwojowej" z druga "rozwojowa", w dodatku z tego samego kregu "rozwojowego", moze byc bardzo "rozwojowe" ale troche malo rozwijajace?;)

Nie wiem, moze tylko mam takie przekonanie, ze "rozwojowcy" sa nudni, bo nic tylko o tym "rozwoju", i wszystko przez pryzmat "rozwoju", i rozkminianie czy to ci juz wywala czy jeszcze nie, czy to trzeba uzdrawiac czy to jest ok, itd...i gdzies gubi sie czyste istnienie, branie zycia takim, jakie jest. Chyba jest to temat do przekontemplowania dla mnie...pewnie daloby sie pogodzic "rozwojowosc" z rozwojem i ciekawoscia w zwiazkach, trzeba tylko spotkac odpowiednie osoby.

A moze musze uzdrowic intencje do "rozwoju", bo wydaje mi sie nudny?;)

Ja szukałam kogoś podobnego do mnie, z kręgów rozwojowych, ponieważ sama o sobie tak myślałam - jestem nudna :) Wierzyłam w to, że ludziom, którzy nie interesują się tym co ja, nie mogę wiele zaoferować, ani pogadać o czymś istotnym dla nich. Nie czułam się wyluzowana. Teraz to się zmieniło i potrafię rozmawiać na większość tematów, angażować się w rozmaite aktywności, które z duchowościa są mniej związane. Po prostu odpuściłam i jest mi z tym dobrze :) Mogę rozmawiać z rozwojowcami i z tymi co się rozwojem nie zajmują, nie ma tu przymusu.
Fakt faktem, że przy tych drugich szybciej się wypalam :)

Jeżeli chodzi o zwiazek, podobieństwo bardzo mi pomaga, bo czuję się bezpiecznie i mogę być sobą. Nie jest nudno, bo możemy się przy sobie wyciszać, odpoczywać, mamy podobne temperamenty :) Rozwój to nie jest tylko medytacja, siedzenie i patrzenie w ścianę. Wiele można robić w związku pod tym kątem, warto byc tutaj tworczym :)

Związek z nierozwojowcem może być bardzo ciekawy, szczegolnie jeżeli druga strona nie pracuje nad emocjami i wprowadza nam trochę mieszanki wybuchowej :) Nie zawsze tak jest, często sa to inspirujące związki, ktore się uczą i wzajemnie wspierają. Z mojej perspektywy są jednak mniej stabilne i pokojowe, niż te oparte na podobienstwie i checi świadomego rozwijania sie.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 09:57:06 »
:))))))
I nigdy nie przestawaj w to wierzyć, niezależnie od tego co inni by Ci gadali! :) To jest klucz do tego, aby tego doświadczyć - po prostu nie przestawaj w to wierzyć i pielęgnuj to uczucie :)

Długo pielęgnowałam podobne uczucie, długo w to wierzyłam - i może gdybym w wieku lat 23-24 zaznała spełnienia w związku, to pewnie nadal bym w to wierzyła.

Sorry, ale dla mnie to jest zwykłe źródło nieporozumień i rozczarowań, ciągłego napięcia i podświadomych oczekiwań - że skoro tak jest, skoro "mamy się spotkać" - to juz byśmy się spotkali. Nie da się "czekać" w nieskończoność.

Zatem ja już nie czekam. Nie oczekuję. Nawet nie wierzę. Przynajmniej nie będę się rozczarowywać ;-) ani napinać, ani oczekiwać. Co do ufności - że może i tak wszystko ułozy się jak najlepiej dla mnie na to wcielenie i dalej, niezaleznie od tego, co ja chce - to jeszcze sobie nad otwarciem na to popracuję.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 09:53:32 »
W ogole to jestem przedstawicielem idealizmu naiwnego w filozofii zyciowej, wiec wierze, ze jesli dwie dusze, ktore mialy sie spotkac sie spotkaja, to niezaleznie czy "rozwojowe" czy nie, jest tak jak ma byc.

A jak nie miały się spotkać? Jak na przykład nie było takiego planu na dane wcielenie, a plan został przekroczony i zmieniony? To co Ci wtedy mówi idealizm? :)

« Ostatnia zmiana: 2013-06-08, 09:58:13 wysłana przez hydrozagadka »