Autor Wątek: Oświecenie  (Przeczytany 106021 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-04, 23:11:50 »
Też zauważam sporą grupę ludzi weryfikujacych prawdziwość sercem.
To, co się czuje, jest wiarygodne.

Ale UWAGA!
Byle tylko nie przesadzać z ufaniem sercu, póki się go nie oczyści :)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-04, 23:08:26 »
Leszek
"Dla sceptyków ktoś taki bedzie całkiem niewiarygodny. Podobnie podejdą oni do Boga czy do Buddy :)"

A to tak:) Sceptycy i oportuniści wobec pewnych pułapów energii, wolą po prostu inny rodzaj wiarygodności, który jest związany z pewnymi wzorcami i rolami.
Chodziło mi też o to, że jeśli ma się takie przekonanie z przeszłości w podświadomości, to tym bardzie można trafiać na takie osoby, co już jest własnym wzorcem do przepracowania.

"Im bardziej chcesz cokolwiek "im" tłumaczyć, tym mniej cię rozumieją, tym bardziej się ciebie boją, aż w końcu nienawidzą"

Też takie coś zauważam. Z drugiej strony zauważam też całkiem inny świat, który nawet jak nie rozumie pewnej świadomości, to czuje sercem coś dobrego i zgadza się na to, uznają przez odczucia, intuicję pewne energie za wiarygodne:)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-04, 22:45:50 »
Sylvia
 W kwestii uznania braku wiarygodności przez osoby pozostające na niższym etapie rozwoju świadomości, to wiele osób się z tym spotyka.
Tu nie chodzi o wiarygodnośc Boga. Tu chodzi o wyobrażenia o wiarygodności istoty oswieconej lub bliskiej oświecenia. Dla sceptyków ktoś taki bedzie całkiem niewiarygodny. Podobnie podejdą oni do Boga czy do Buddy :)
Natomiast często jest tak, że u osób rozwijających się duchowo proste rozwiązania nie miesczą się w głowie :)
Te osoby myślą, ze rozwój duchowy polega na opanowywaniu ekwilibrystycznych sztuczek z użyciem mocy duchowych :)
A więc kto tego nie prezentuje, nie jest uznawany za wiarygodnego. 
Przykłady można mnożyć.
Jeden z moich respondentów napisał:
"Im bardziej chcesz cokolwiek "im" tłumaczyć, tym mniej cię rozumieją, tym bardziej się ciebie boją, aż w końcu nienawidzą"

Jolanta 16
Tak trzymać :)

WojtekD
Zjeżyłem się, kiedy napisałeś o aniołkowie jako o okresie duszy niemowlęcej/dziecięcej. To typowe przyporządkowanie pasujące UBA oraz Przedwiecznym. Niezgpdne z moim (i nie tylko moim) doświadczeniem.
A czemu niezgodne?
Bo swiadomość boskosci miałem wtedy o wiele glębszą niż obecnie. Tylko jej nie doceniałem!
Zgodnie z tym podziałem bylibysmy obecnie na etapie przedniemowlecego rozwoju duszy :)


Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-04, 19:56:44 »


Samo tłumaczenie nie musi być spowalniaczem, bo dyskusja może poszerzać świadomość, czy coś porządkować, transformować dzięki przepływowi energii i zrozumieniu, a bardziej intencja tłumaczenia czegoś i związane z tym skutki.

Dokładnie. Wszystko zależy od świadomości, a także otwartości i samooceny dyskutantów, bo jeśli którejś z niej brak to z dyskusji zrobi się przeypchanka o to, która racja jest 'mojsza, a która twojsza.'

Tak jak pisze Wojtek:



Trauma utraty dobrego imienia w oczach innych aniołków, może być widoczna w dyskusjach w których dochodzi do przepychanek o rację i prawdę, tak jak to opisała Iustitia.

A to wszystko bierze się z lęku przed utratą poczucia wartości - godności i lęku przed ponownym odrzuceniem.

Jeśli będę się bać odrzucenia (lub kiedy go doświadczyłem) to podświadomie nie dopuszczę do siebie tego, że mogę nie mieć racji oraz tego, że leży ona pośrodku. Tym bardziej jeśli moja samoocena nie jest na tyle wysoka, abym pozwolił sobie na krytykę samego siebie, bez lęku o to, że zostanę skompromitowany (chociażby przed samym sobą)

------------

A racja i prawda ma to wszystko w du***e i po prostu sobie jest ;) Co prawda można by się kłócić czy ta obiektywna naprawdę istnieje, czy jest tylko średnią ważoną wszystkich subiektywnych półracji i półprawd, ale o to już nie będę zahaczać :)

WojtekD

  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-04, 18:37:50 »
Rozumie o czym piszesz Iustitia.
Z własnego doświadczenia wiem że przyczyny takiego postępowania brały się u mnie z okresu aniołkowa czyli okresu duszy niemowlęcej/dziecięcej. W tym obszarze, tworzą się pierwsze relacje, które były prekursorem struktur społecznych - rodzinnych w materii. Z czasem, każdy zaczął się przejawiać na swój sposób, tworząc różne grupy i w tym wyznawane wartości. Nie wszystkim było w smak, gdy dochodziło do dezercji bo jakaś duszyczka, wybrała inną drogę np. inkarnację w materii.

Trauma utraty dobrego imienia w oczach innych aniołków, może być widoczna w dyskusjach w których dochodzi do przepychanek o rację i prawdę, tak jak to opisała Iustitia.

A to wszystko bierze się z lęku przed utratą poczucia wartości - godności i lęku przed ponownym odrzuceniem.
« Ostatnia zmiana: 2012-12-04, 18:41:40 wysłana przez WojtekD »

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-04, 17:55:06 »
Iustitia
Zabawnie to ujęłaś;D

Samo tłumaczenie nie musi być spowalniaczem, bo dyskusja może poszerzać świadomość, czy coś porządkować, transformować dzięki przepływowi energii i zrozumieniu, a bardziej intencja tłumaczenia czegoś i związane z tym skutki.






Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-04, 15:51:41 »
hahahahaha, no :)

A ja mam zawsze najlepsze tłumaczenie- bo nie i już :D

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-12-04, 15:25:38 »
No właśnie, zauważyliście, że jednym z mechanizmów najbardziej spowalniających jest tłumaczenie?
Pół żartem ujmując-wiecznie sie ktos przed kims tlumaczy
-Leszek przed grupa wiec grupa dopoki Leszek sie tlumaczy woli sie nie oswiecic bo jeszcze Leszek zmieni swoje wytłumaczenia /poszerzy świadomość/ i poczuja sie nabici w bambuko, ze ulegli pierwszej wersji tłuaczenia, a tu nasępne są tak atrakcyjne, ze nowinki Apple to przy tym zwykły chlebek powszedni
- osoby wyżej przed osobami niżej że narawdę są wyżej niz sie tym niżej wydaje
-osoba na rownym poziomie innej osobie na rownym poziomie w obu wariantach i a)wytłumaczę Ci, że tak naprawde jestem na tym poziomie co Ty i b)tak naprawdę Ci wytłumaczę, że chcę iść dalej
-osoba nierozwijajaca tez sie tłumaczy, ze ona naprawde by chciała, ale zeszłoroczny snieg, dzisiejszy biometr a z właszcza Majowie sprawiaja ze nie moze
Normalnie aniołki bez tłumaczeń tracą sens rozwoju...

własciwie to humor rozwojowy:-D

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-04, 14:07:10 »
Jola,
Swoją historyjką fajnie zobrazowałaś to o czym mówili Leszek i Ola;)

L i O,
Dzięki :) Moje przekonanie że "jednak da się wszystko wytłumaczyć" może trochę osłabło. I dobrze, bo najwyższy czas ku temu.

Czas na przypowiastkę:
Cytat: Anthony de Mello
Przypomina mi się tu jeszcze inna historia o biznesmenie, który wszedł do baru, usiadł i zobaczył faceta z bananem w uchu. Wyobraź sobie, z bananem w uchu! I myśli sobie: "Czy ja czasem nie powinienem mu jakoś o tym powiedzieć? Nie, przecież to nie moja sprawa". Ale myśl ta nie daje mu spokoju. Po jednym czy dwóch drinkach zwraca się do faceta:
- Przepraszam, hmm, ma pan banana w uchu.
Facet na to: - Przykro mi, ale nie wiem, o co panu chodzi.
Biznesmen powtarza: - Ma pan banana w uchu!
Na co indagowany: - Głośniej proszę, bo mam banana w uchu!

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-04, 13:29:37 »
Z tą niewiarygodnością dla osób ktore maja daleko do oświecenia, jeśli to jest np ok 20 erd- to wcale się nie dziwię:) Przecież na tym etapie, a nawet i na puźniejszych, nawet i na 30 i wyrzej- jest sporo emocji/struktór które podświadomość uważa za wielce istotne.Jeśli osoba bez tych wzorców mówi drugiej osobie, tej która ma "dalej" do oświecenia, że MA te wzorce, i że nie są korzystne i nie mówią o poszerzonej świadomości tylko o ograniczeniu- to osoba która ma "dalej" do oświecenia może potraktować te słowa oraz całą osobę jako nie wiarygodną. To jest bardzo częste, teraz i kiedyś:)

A nawet nie trzeba być tak daleko od oświecenia by piekielnie bronić swoich wzorców, jeśli są zakorzenione. Można też być w struktuże i wierzyć że ona prowadzi do oświecenia i ten kto zaprzeczy- oczywiście ze nie będzie wiarygodny, będzie tym, kto upadł ;)

Wiem to po sobie najlepiej:))

Leszek, świetny tekst, dla mnie uwalniający. Nie ważne na jakim jestem teraz poziomie, ale chcę czuć się dobrze z tym, co Bóg mi objawia. Szanuję to co Bóg mi objawia, szanuję Boga w sobie, ale zdaża mi się nie szanować siebie. I tutaj twoje słowa bardzo mi pomogły:)

Wczoraj Asia, Hydrozagadka zrobiła mi wspaniałą sesję, w której to uwolniła mnie od dużej części hipnoz i kodów jeszcze od przedwiecznych, i od obciążeń buddyjskich. [ w świetle moich postów o pustce]. Poczułam wolność [ jeszcze nie na 100%] od szarej energii pustki. Teraz rozumiem dlaczego nie weszłam wyżej w medytacji, przewodnik chronił mnie przed tym, myślę ze z moimi obciążeniami mogłabym wtedy zwariować, myślę ze po chwili chwały zaznałabym depresji i totalnego bezsensu, bo uaktywniły by się wszystkie moje obciążenia. - co jest najlepszym dowodem na to, ze WSZYSTKO W SWOIM CZASIE.
Wczoraj w medytacji uświadomiłam sobie, ze pustka jest taka jak ktoś, kto na nią patrzy. :) [ w pewien sposób]
Po zabiegu Asi łatwo weszła we mnie świadomość, ze nie muszę nic nikomu tłumaczyć. Nie muszę przede wszystkim tłumaczyć siebie, "swojego oświecenia". Urzyłam tego terminu, bo poza tym ze jesteśmy jednym światlem, to mamy jeszcze pierwiastek indywidualności w którym oświecenie rożnie się rozkłada i nie można tego porównywać:) przestało mi  zależeć na tym by ktoś rozumiał co mówię, wiem już, że czasem to nie możliwe, biorąc pod uwagę ten pierwiastek indywidualności w tym życiu. I vice versa.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-04, 12:19:05 »
Moj maz wczoraj znienacka rozmawial ze mna o inkarnacji....(wczesniej unikal tego tematu jak ognia)...a wczoraj powiedzial mi prosto z mostu, ze "on wiecej nie bedzie inkarnowal, bo pojdzie prosto do nieba- on i tak wie, ze wszysto co mial zrobic zrobil perfekcyjnie i jest wlasciwie aniolem dobroci na ziemi" ;)

Jakos mnie zaskoczyl ta odpowiedzia...bo mowil jak duchowiak...ale smiejac sie odpowiedzialam...-"kochanie mozliwe, ze jestes aniolem, bo dobra z ciebie duszyczka, ale jestem pewna jeszcze bedziesz musial nie raz przysc na ziemie i dalej pracowac nad soba"

Jestem szczesliwa, ze moglam zaczac prace nad soba tu i teraz....i juz nie uzalezniam swojego szczescia od innych ....jakos mi lzej i weselej kiedy to odkrywam i uswiadamiam kazdego dnia ;)))

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-04, 11:23:29 »
Leszek
Mam podobne odczucia w temacie, a im bardziej są, tym lżej i luźniej:)
Wolność od przymusów wobec innych, jest  w dodatku dawaniem miłości, akceptacji i wolności sobie i innym, w miejsce oczekiwań:)

Może poza "W pewnym momencie stajesz się nawet dla nich zupełnie niewiarygodny!", to bym sprawdziła, czy to nie wzorzec. Sama tez sobie to sprawdzę, czy nie mam jakiejś w tym asocjacji, bo coś mi świta z jakiś wcieleń. Bóg jest wiarygodny nawet dla tych co im daleko do jego energii, to może prawie oświecony, czy oświecony, też może być wiarygodny. Chociaż często to jest raczej wyobrażenie Boga, to nadal jest wiarygodny w pewnych tematach np. duszy, czy wybaczania.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-04, 05:37:34 »
Im bliżej jesteś oświecenia, tym więcej rozumiesz, tym szerszą masz świadomośc.
Im bliżej jesteś oświecenia, tym mniej rozumieją cię ci, którym do oświecenia daleko. W pewnym momencie stajesz się nawet dla nich zupełnie niewiarygodny!
Ale to nie powód, by się przejmowac. To powód, by się uwolnić od przymusu tłumaczenia im, jak jest naprawde.
KIEDYŚ sami do tego dojdą. We właściwym dla nich czasie :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-12-02, 23:23:07 »
Ostatnio jak mnie zlapalo ( tez podczas jazdy samochodem znienacka) to pomyslalam- to nic zlego i nie bede z tym walczyc..pozwole mu byc...i trwalo dluzej i bylam bardziej swiadoma, spokojniejsza i pozostawilo jak piszesz uczucie harmonii i pogodzeniem sie ze wszystkim i wszystkimi jakas pelnia.

Jola :)) Tak wygląda dobrodziejstwo pozwolenia sobie na nie uciekanie od siebie :)


Clint - prostota ruleezz :)))

Carolieen,
dołączam się do życzeń dla nas :D

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-02, 23:20:56 »
fajne to co piszecie :)
oby nam wszystkim było coraz lepiej z samymi sobą, w sobie :)