Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 413856 razy)

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2015-02-24, 17:03:41 »
Dzisiaj moja inna znajoma, która jest wierną uczennicą Aishy, po tym jak opowiedziałem jej co zaszło i co o tym myślę, napisała mi że jestem bardzo pogubiony i że próbuję być uduchowiony, a tak naprawdę wpadłem w pułapkę mojego ego.

No i nic jej nie odpisałem, bo nie potrafię dłużej dyskutować z bzdurą. Chora sekta. Nic, tylko odwrócić się plecami.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-02-24, 13:35:11 »
Oj Seba zachciało ci się nie ulegać urokowi  Aishy ;) I dobrze :)

I fajnie zrobiłeś, jadąc na wycieczkę :)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-02-24, 12:17:32 »
kurde Seba to jakaś wariatka była, groźby karalne na satsangu ? ;)

Cytuj
podeszła do mnie, chwyciła mnie za rękę i powiedziała że nie wie dlaczego tu jestem. Powiedziałem że też nie wiem, ale czułem że chciałem tam przyjechać. Odpowiedziała mi że ja gram w gierki, i że to nie jest miejsce dla mnie

może jest nacjonalistką ;)

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2015-02-24, 11:36:10 »
Ostatnimi czasy spotykam się u kobiet z zaprzeczeniem męskiej energii, w imię wyższych idei i ich rozwoju duchowego.
Parę dni temu pojechałem na Satsang do Aishy, znanej duńskiej nauczycielki rozwoju duchowego. Jeszcze przed oficjalnym Satsangiem, na parterze jej domu, kiedy zebrali się już wszyscy goście, leżałem komfortowo na kanapie w dobrym nastroju, a Aisha siedziała na puffie i była już w medytacyjnym procesie. Po jakimś czasie moja znajoma podała mi do ręki kubek z herbatą, a kiedy Aisha to zobaczyła, wstała, podeszła do mnie i odstawiła ten kubek na stół. Najpierw pomyślałem, że to dlatego, że nie chce żebym narozlewał na jej kanapę, ale chwilę później Aisha usiadła mi na klacie. Całkiem przyjemnie mi się zrobiło, i trochę mnie to zaskoczyło, więc zacząłem się śmiać na cały głos. Kiedy zacząłem się śmiać, Aisha chwyciła mnie za szczękę i lekko przycisnęła swoje pazurki do mojego gardła. Dalej się śmiałem, nie rozumiejąc kompletnie o co jej chodzi. Wtedy przycisnęła swoje paznokcie mocniej. Na chwilę ucichłem, bo zrozumiałem że ona właśnie podejmuje próbę pacyfikacji mnie. Ale po chwili znowu zacząłem się śmiać, czując jak stale płynie do niej przez moje serce pozytywna energia, i jak nieudolnie Aisha się z tym czuje. Wtedy wstała i wróciła do swoich zajęć.
Godzinę później, w przerwie przed oficjalnym Satsangiem, podeszła do mnie, chwyciła mnie za rękę i powiedziała że nie wie dlaczego tu jestem. Powiedziałem że też nie wiem, ale czułem że chciałem tam przyjechać. Odpowiedziała mi że ja gram w gierki, i że to nie jest miejsce dla mnie, i że jeśli będę kontynuował tą grę po wejściu na Satsang o godzinie 18, to mogę "dostać wielki nóż". Przeszła mi ochota na Satsang, zwłaszcza że nie widziałem, żebym grał jakąkolwiek grę, i nie zrozumiałem jaką zasadę złamałem. Co najwyżej zasadę kompletnego podporządkowania się guru, co jest kompletną bzdurą i zaprzeczeniem jej nauk. Czy to ten kubek z herbatą, podany z troską przez znajomą ją tak rozdrzaźnił? Wziąłem więc kluczyki do auta od znajomej, i pojechałem na fajną przejażdżkę do nieznanego mi miasta.
Przypominam sobie, że a taką sytuacją w relacjach z kobietami spotykam się niejednokrotnie. Kiedy zacząłem myśleć, skąd to się mogło wziąć, przypomniałem sobie, że kiedyś bardzo ważne było dla mnie, żeby partnerka, z którą tworzę relację, rozwijała się duchowo. Jeszcze nie jestem w stanie określić precyzyjnie o co mi chodzi w relacjach z kobietami, ale na pewno to, czy się "rozwija duchowo", przestaje mieć dla mnie znaczenie. Skoro księzyc rośnie, to raczej życzyłbym sobie żeby kobiety w moim życiu były przede wszystkim kobietami pogodzonymi ze wszystkimi związanymi z tym implikacjami, i potrafiły bez zaprzeczeń pełnić kobiece role w relacjach ze mną.

Czuję że przedzieram się przez coś grubego, co jak odpuszczę, zmieni całkowicie na lepsze moje związki.
« Ostatnia zmiana: 2015-02-24, 11:41:54 wysłana przez Sebastian Osuch »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-02-20, 10:40:54 »
pkrl-
po 1. jesteś na publicznym forum, jak chce się wypowiedzieć to się wypowiadam , to co piszę może trafić do kogoś innego... więc wyluzuj :)
po 2. nie napisałeś "czy wy kobiety..." tylko "czy są kobiety które.."  i dostałeś odpowiedź, więc troche nie elegancko, tak jak by ci się odpowiedź nie spodobała :)

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-02-20, 10:33:56 »
Wolalbym jednak, abys sie nie wtracal, ok? ;)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-02-20, 10:30:05 »
no cóż odpowiedź jest banalnie prosta i sprawdzona

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-02-20, 10:27:26 »
Sorry, ale tym razem bylo to pytanie wylacznie do plic piekniejszej ;).

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2015-02-16, 22:50:34 »
Zawsze jak pobiegam to wychodzą mi później różne kwiatki z głębin podświadomości. Po dzisiejszym bieganiu, poćwiczyłem jogę, poszedłem pod prysznic i wtedy zaczęła mi się krzywić twarz do płaczu. Jak trochę popłakałem to zacząłem głębiej oddychać i wtedy przypomniałem sobie scenę.. z zielonej szkoły w 2 czy 3 klasie podstawówki. Po dyskotece ;) siedziałem na łóżku i mój kolega z pokoju stał naprzeciwko mnie i płakał, że Balbinka go nie kocha, bo nie chciała z nim zatańczyć. Pamiętam, że na tamtą chwilę w ogóle mnie to nie ruszało, ten wzorzec był mi całkiem nieznany, ale wchłonąłem go jak gąbka i dzisiaj mi odpuścił :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-02-09, 15:40:40 »
Tess
Miałaś analizę wspólnej karmy z tą strzygą?
Bo już się domyślam co się między wami wszystkimi dzieje i dlaczego jednak powinnaś się tym przejmować.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-07, 17:00:17 »
Dopóki nie przepracujemy niezależnośći od tych osób, dopóki nie poczujemy się samodzielni, samowystarczalni i bezpieczni, dopóty będziemy się nimi przejmowac i zamartwiać tym co oni robią.


Tak. Zwróciłas uwagę na bardzo ważna rzecz.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-02-06, 07:56:09 »
Bo ja uważam że nie da się nie przejmować, nie martwić kimś, czy tym kto coś robi, dopóki od niego zależymy. Czy to jest pracodawca, rząd czy rodzice. I nie da się powiedzieć sobie, że odtąd się tym nie przejmuję tylko powierzam te sprawy Bogu. Dopóki nie przepracujemy niezależnośći od tych osób, dopóki nie poczujemy się samodzielni, samowystarczalni i bezpieczni, dopóty będziemy się nimi przejmowac i zamartwiać tym co oni robią.
Więc nic tu nie da powiedzenie sobie że od dzisiaj nie przejmuje się nimi, to nie moja sprawa bo ode mnie i tak to nie zależy, bo w głebi siebie i tak się będziemy tym przejmować, a ewentualnie inaczej to nazwiemy.
I dlatego takie rady- nie przejmuj się tym czy nim- uważam za niewłaśćiwe.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-05, 16:08:45 »

Możesz to rozwinąć? W jakim zakresie i w stosunku do kogo sie nie przejmować. Czy jak od kogoś zależymy to też się nim i tym co on robi nie przejmujemy? Nie martwimy tylko pozostawiamy to Bogu?
Np chodzi mi tu o rząd Polski o to co robi rząd Polski.
Dla mnie ma to sens. Samo przejmowanie się nic nie zmienia. Chyba, że chcemy cos zmienić. Wtedy działamy. Ale martwienie sie i przejmowania odbiera energię, więc po takim przejmowaniu to raczej mało jej zostaje na konstruktywne działania.

Ale czasem żeby przestać się martwić trzeba doświadczyć takiego poziomu zamartwiania się, żeby poczuć, że naprawdę już się ma tego dość.
« Ostatnia zmiana: 2015-02-05, 16:11:30 wysłana przez Lilliole »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-05, 14:50:48 »
ok Inga.
Miałam na mysli na "mniejszą skalę" :)

A co do rządu, to moze to jest opcja dla tych, którzy sie na polityce nie znają lub nie są jej fanami ? Jak np ja :)
Opcja czyli - modlitwa, medytacja i powierzenie sprawy Bogu.
I dlatego tu ujęłam to
Cytuj
Ale to tak jakby teraz patrząc na to okrucieństwo, które się dzieje jawnie w tym czy innym kraju, powiedzieć, ok Powierzam to Bogu i się już więcej nie martwię.
To jest oczywiście możliwe,  ale trudne.
 
.
No trudne. Ale możliwe.
Ja myślę, że wiele osób z tego forum robi to właśnie teraz :)
« Ostatnia zmiana: 2015-02-05, 14:57:48 wysłana przez Tess »

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-02-05, 14:12:29 »
I Leszek ma absolutną rację !
Należy przestać się przejmować.

Tess
Możesz to rozwinąć? W jakim zakresie i w stosunku do kogo sie nie przejmować. Czy jak od kogoś zależymy to też się nim i tym co on robi nie przejmujemy? Nie martwimy tylko pozostawiamy to Bogu?
Np chodzi mi tu o rząd Polski o to co robi rząd Polski.