Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 415562 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-02-04, 18:47:57 »
Lustrem nie jest to, co ktoś na naszych oczach wyprawia, tylko to, JAK NA TO REAGUJEMY emocjonalnie!
Np. Na ulicy kopuluja sobie psy.
Dla mnie to naturalne. Nie wiem, jak dla Ciebie, czy dla Ingi?
W pewnym momencie do psów podbiega facet i klnie na nie oraz rzuca kamieniami.
Dla mnie to nienormalne, to objaw zbydlęcenia człowieka. Dla tego, kto go wychował, to coś dobrego, wartego pochwały.
Nie wiem, jak dla Was :)
« Ostatnia zmiana: 2015-02-04, 18:53:05 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-04, 18:42:40 »
Chcę cos tutaj zacytować - ale absolutnie nie chce wejść w dialog miedzy Ingą a Leszkiem :)
Bo ... oboje lubię :)

Otóż chcę nawiazać jeszcze raz do tzw świadomości lustra. Terminu wg mnie nadużywanego.
 
Cytuj
  przypisyjac mi intencje, o jakie bym się nie podejrzewał. :) 

Ludzie czesto mówią, gdy słysza czyjeś narzekania na kogoś
 "Lustro, kochany! Lustro."

Od dawna mnie to irytowało. Bo, rzecz jasna, wielokrotnie tez tak słyszałam :)

Ustalmy więc, że nie zawsze to, co sie dzieje, co ktoś wyprawia na naszych oczach, to jest odzwierciedlenie tego co mamy w umysle ! 

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-02-04, 17:42:12 »
Poroblem z czytaniem jest taki, że najczęsciej czyta się coś PRZEZ PRYZMAT WŁASNYCH EMOCJI I UPRZEDZEŃ. I w ogóle nie uwzględnia się tego, o co chodziło Autorowi. Stąd w wyniku emocjonalnej czy uprzedzającej postawy wychodzą piramidalne bzdury :) Dokładnie w takim stylu, jaki opisała Inga przypisyjac mi intencje, o jakie bym się nie podejrzewał. :)
Podejrzewam jednak, że kilka osób z syndromem DDA może mieć podobne odczucia.

Podsumowując:
Tekst, który czytamy, BUDZI NASZE SKOJARZENIA INTELEKTUALNE ORAZ EMOCJONALNE.
One Najczęściej NIE MAJĄ NIC WSPÓLNEGO Z AUTOREM ORAZ JEGO POGLĄDAMI ORAZ EMOCJAMI.
« Ostatnia zmiana: 2015-02-04, 17:57:57 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-04, 16:33:22 »
Ciekawe, że jak zaczynam myśleć i dbać o siebie, troszczyć się o swoje dobro, to zaraz musi pójść coś nie tak i obrywa mi się, że nie zadbałam o innych.
No @#$%^& ma dość.

A od kogo ci się obrywa? Od tych niezadbanych przez ciebie czy sama sobie wymierzasz karę?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-02-04, 12:07:52 »
Ciekawe dlaczego tak bardzo się boisz zadbać o siebie ?

Dobre pytanie Inga.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-02-04, 12:06:08 »
Ciekawe dlaczego tak bardzo się boisz zadbać o siebie ?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-02-04, 12:03:52 »
Ciekawe, że jak zaczynam myśleć i dbać o siebie, troszczyć się o swoje dobro, to zaraz musi pójść coś nie tak i obrywa mi się, że nie zadbałam o innych.
No @#$%^& ma dość.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-02-02, 12:02:52 »
Jestem z tego zadowolona że wpadłam na ten pomysł. Bo już widze efekty.
Uważam, że bardzo dobrze jest dążyć do tego aby wiedziec co się dzieje na poziomie podświadomym.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-02, 11:53:19 »
Inga :)
bardzo ciekawe to co piszesz.
Podoba mi się Twój sposób pracy, bo jesteś bardzo szczera w tym co robisz :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-02-02, 11:39:57 »
Postanowiłam wykorzystać posty z negatywnymi informacjami zamieszczanymi przez Leszka do pracy nad sobą, aby uwolnic sie od lęku przed tymi wiadomośćiami.
Robię to tak, że czytam post i wczuwam się w to co do mnie płynie oraz w swoje uczucia, przeżywając do głębi swoje lęki oraz zapisując myśli i wrażenia.

A to przykład:
Słodkie "banderowskie misie" mordowały ludność cywilną wokół Warszawy. Podobnie, jak to robią wokół Doniecka. "Stara miłość nie rdzewieje".
http://www.kresy.pl/wydarzenia,polska?zobacz%2Fsledztwo-ipn-wokol-warszawy-mordowali-niemcy-austriacy-i-ukraincy


On (Leszek) chce być bardzo ważny, chce mieć wpływ na innych, chce pokazać że coś może, chce oddziaływac na innych aby nie czuc sie słabym i po to straszy.

Oni (banderowcy) mordowali ludnośc cywilną, więc ciebie (mnie Ingę) też zamordują - to przekaz na poziomie podświadomym.
Natomiast słowa :stara miłośc nie rdzewieje" przy przekazie o morderstwach są po to aby kojarzyć miłość z morderstwami i jej się bać. Z tego przekazu wynika też że to miłość była siłą która pchała tych ludzi do morderstw.
"Słodkie banderowskie misie" - te słowa powodują wierzenia że nie można ufać nikomu, bo nawet ktoś miły i słodki może zamordować: Ciebie też to spotka jak się nie będziesz bała. Musisz się bać mnie eksperta. A wiadomo że jak jestem ekspertem to wiem najlepiej.
Już ja ci dam, nie zwycieżysz mnie bo to ja jestem silniejszy. Musisz się mnie bać. ZObaczysz że cię zniszczę jak zechcesz mi pokrzyżować moje plany. Mam prawo robić co chcę.
Oni ciebie też zamordują. Nie wierz nikomu, nie ufaj miłośći, nie ufaj że ktoś jest słodkim misiaczkiem.

Oczywiście takie odczyty i przekazy zależą od tego co się ma w podświadomości. Dlatego gdy ktoś ma jeszcze dużo do oczyszczenia to zwracam uwagę na to jak duże szkody może przynieść czytanie takich negatywnych informacji. CZytanie bez wchodznia w swoje uczucia w tym momencie.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-29, 06:42:35 »
"Spełnienie to może czuć człowiek dopiero u kresu życia"
a najlepiej na łożu śmierci :)
coś takiego mi wychodzi, wtedy człowiek patrzy na swoje życie, dokonuje bilansu, czuje się spełniony lub nie, i umiera

no i jeszcze, ze "wtedy dopiero może uzyskać pełną świadomość"
tylko, ze wtedy nic już nie może z tym zrobić :)

"jak żyje to jest zawsze w drodze i nie może mieć pełnej perspektywy"

No i zonk.
Z takimi przekonaniami to sobie można do woli afirmować spełnienie marzeń:)
Tylko, że podświadomość tego nie wykreuje ze strachu przed śmiercią. Dopóki nie uwierzy, że można się spełnić i żyć. Że można się nieustająco spełniać i żyć.


tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-28, 17:20:15 »
Wczoraj wieczorem miałem sporo obowiązków do zrobienia, ale nie potrafiłem się za nie zabrać. Emocje nie pozwalały mi się skupić. Czułem się wściekły a najgorsze było to, że czułem się uwięziony w tej swojej wściekłości bo nie potrafiłem jej w żadne sposób wyrazić. Wyszedłem pobiegać, bo ostatnio kilka razy mi to pomagało rozładować trochę moją wściekłość. Bieganie + wydawanie z siebie różnych dźwięków (prawie krzyczenie) mi najbardziej dawało ulgę. Ale wczoraj nie potrafiłem się wczuć za bardzo w tą swoją wściekłość. Niby ją czułem, ale z drugiej strony wydawała mi się ona tak nierealna i nierzeczywista. No bo przecież nie mam żadnych powodów do takiej wściekłości! Pobiegałem sobie trochę i zacząłem wracać do domu. Wtedy przebiegłem przez ulicę nie po przejściu w takim miejscu gdzie ludzie robią sobie bardzo często skrót. W sumie to nie wiem czemu tamtędy przebiegłem, zrobiłem to tak spontanicznie. Wracałem już do domu, kiedy nagle podjechała do mnie policja. Widzieli jak przebiegałem przez ulicę. Wypisali mi mandat na 50zł, choć powinienem dostać jeszcze dodatkowo 50zł za przebiegnięcie. Zastanawiałem się po co to mi się przytrafiło. Byłem na siebie wkurzony za to co zrobiłem, bo było to głupie. Jak wyszedłem od nich z samochodu, to poczułem że cała ta sytuacja poruszyła coś w moich emocjach. Poczułem swoją wściekłość. Byłem wściekły i teraz doświadczałem tego całym sobą. Mimo, że wcześniej chciałem już wracać do domu bo nie miałem już sił, to teraz poczułem potrzebę by biec. Chciałem biec jak najszybciej. Mimo, że przejumuję się tym co inni o mnie myślą, to wtedy miało to dla mnie niewielkie znaczenie. Zrobiłem kilka sprintów na maxa. Czułem podczas nich jak uchodzi napięcie z mojego ciała. Pracowało całe ciało - nogi, ramiona, tułów.
Byłem pod wpływem emocji. Chciało mi się płakać i płakałem, wstydziłem się tylko cały czas że inni mogliby zobaczyć jak płaczę. Uświadomiłem sobie mój wewnętrzny konflikt związany z moim ojcem. Chodziło o tą moją niewyrażoną wściekłość, którą cały czas tłumiłem w sobie, bo miałem poczucie, że jakbym ją wyraził to zburzyło by to obraz dobrych relacji z moim ojcem. Jakaś dziecięca część mojej osobowości nie potrafiła zrezygnować z wierzenia w to że mój ojciec jest dobry, bo była do tego obrazu przywiązana i wiązała to ze swoim poczuciem bezpieczeństwa.

Ta sytuacja była dla mnie potrzebna. Nawet mi nie szkoda tych 50zł, myślę, że uzdrowienie tego mojego konfliktu jest warte o wiele więcej. Właściwie to pieniądze nie mają w tym przypadku żadnego znaczenia.

Wczesniej pragnąłem znaleźć sposób by wejść w tą swoją wściekłość. Poprosiłem Boga by mi pomógł. Chyba potrzebowałem jakiegoś przycisku, którego wciśnięcie dałoby mi możliwość wejścia w te moje uczucia. Takim przyciskiem była sytuacja z policją.

Wcześniej tylko raz zdarzyło mi się że dostałem mandat, bo zapomniałem wziąć portfel z biletem miesięcznym. I akurat zdarzyło się to jak akurat planowałem pewien zakup i cały czas zastanawiałem się którą najtańszą ofertę wybrać. Jak zobaczyłem mandat na jakieś 120zl to pomyślałem sobie, że w sumie to mniej więcej tyle wydałbym na tą rzecz co chiałem kupić. Przez chwilę poczułem jakbym stracił pieniądze, które tak bardzo chciałem zaoszczędzić. Doświadczyłem tej straty pieniędzy, przeżyłem uczucie z tym związane.
A mandat kosztował mnie w sumie 10zł bo szybko zapłaciłem i pokazałem później że mam bilet miesięczny.


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 04:40:27 »
Już wiem o co chodzi z ta moją wywałką :) Jakiś czas temu podjęłam decyzję, że chcę się uwolnić od swoich wszystkich lęków, a zwłaszcza tych najsilniejszych. Tak też napisałam to w swoim dekrecie licząc na to, że sie ujawnią. Po jakimś czasie przyszła mi inspiracja, żeby dopisać, że uwalniam się od lęku przed zmęczeniem, a otwieram sie na to by być zrelaksowaną, wypoczętą i wyspaną. To tak w skrócie, bo zawarłam to w kilku zdaniach. Nie zdawałam sobie sprawy z kalibru tego co pisze w moim życiu:)
I stąd ta nieprzytomność. To nieprzytomny lęk przed zmęczeniem i wycieńczeniem. Lęk przed popełnieniem jakiegoś błędu w stanie wycieńczenia. Lęk, że czegos nie ogarnę. No i chyba lęk przed nieprzytomnocią z wycieńczenia.
To sie samo napędziło, bo przez tą wywałkę ostatnie 3 dni mało spałam w nocy i jestem teraz mocno zmęczona. 
Jak teraz sięgam wstecz pamięcią, to rzeczywiście kilka razy w życiu doprowadzałam się do stanu wycieńcznia. Zwłaszcza jak sie w coś angażowałam. No właśnie. Nie jestem pewna, bo pisze to na świeżo, ale chyba moja podświadomość ma taki kod, że
zaangażowanie, pasja = wycieńczenie
A może to w co wchodziłam to byłe obsesje, a nie pasje :))
No to teraz jeszcze pozostaje mi dotrzeć skąd mam takie wzorce doprowadzania się do wycieńczenia. Ufam, że się to ujawni w odpowiednim momencie :).
No i uwolnić się od tego.
« Ostatnia zmiana: 2015-01-26, 04:44:32 wysłana przez Lilliole »

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-24, 21:05:38 »
Sylwia, napisałaś, co prawda w innym wątku, że osoba z karmą dawcy może przyciągać "pasożyty". Czy karma dawcy i misjonarza to to samo?

Ostatnio mają miejsce wydarzenia utwierdzające mnie, że to co robię - to całe oczyszczanie, zwiększanie świadomości i samo-świadomości, uwalnianie od wpojonych na siłę przekonań - ma sens nie tylko dla mnie... Również atmosfera w domu bardzo się od pewnego czasu poprawiła, łatwiej nam się porozumieć, łatwiej ewentualne nieporozumienia rozwiązać i wzajemnie sobie wybaczyć. Niestety chwilowo pojawia się coś w rodzaju weryfikacji. Szczególnie za sprawą bardzo trudnych do przerobienia spraw w rodzinie mojego byłego męża, a mających ogromny wpływ na jedną z moich córek. Tę bardziej wrażliwą oczywiście :(  i bardziej ze mną związaną.
I teraz moje pytanie brzmi, czy to wciąż ja prowokuję te wydarzenia, a moja zwiększona odporność sprawia, że dziecko obrywa "rykoszetem", czy też ma "coś za uszami" z czego żadna z nas nie zdaje sobie sprawy. Dodam, że to nie ona jest ulubioną córeczką tatusia - tamtej nic nie rusza.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-24, 19:31:50 »
Ale mi wywala! Wczoraj wieczorem pełna nieprzytomność. Dzisiaj nieco lepiej, ale tylko trochę bo rozwaliłam sobie lusterko w samochodzie. Wprawdzie było ciemno, mżawka i wszystkie szyby zaparowane, ale kurcze ja tego słupa nie widziałam !!! Wydawało mi się, że juz wiem o co chodzi z tą wywałką, ale chyba nadal jeszcze nie załapałam. Czuję, że znowu na wieczór nieprzytomność się nasila. Przeważnie jest tak, że po kilku godzinach załapuję o co chodzi. A tu juz drugi dzień!
W sumie powinnam być zła na siebie za to lusterko, bo to kolejny wydatek, ale jakoś czuję, że nie chce mi się złościć. Szkoda mi marnować energii na obwinianie siebie. Zresztą to tylko lusterko. A byłam z córką i jej koleżanką na lodowisku i córka świetnie sie bawiła, więc w sumie warto było :)
« Ostatnia zmiana: 2015-01-24, 19:34:39 wysłana przez Lilliole »