Metoda skojarzyła mi się z tą popularną na fb pt. Ok , może tak być" , może chodzi o to samo
mnie często nachodzi by tak robić jak piszesz, że uczą ci faceci, choć pierwszy raz o nich słyszę
dużo mi przy takim niby akceptowaniu wywalało, nagły sprzeciw , który mówił jak to? Przecież zasługuje i miłość jest taka wspaniała, to radość i spełnienie ale u mnie działo się o tyle niebezpiecznie , że pś odpyskowywała nie chcesz? To nie! Znaczy jak w banku miałam załatwione , że nie zasługuje to i nie bede zasługiwała do konca zycia. I ona się obrazała na mnie. Albo czasem działo się tak, że coś dostawałam ale potem przypominało mi się - ale przecież nie chciałaś, uwierzyłaś , zaakceptowałaś i tak czy siak się chrzaniło.
Mam uczulenie na słowo akceptacja. To dla mojej pś pełna zgoda by się działo ale to co złe , akceptacja wad to pozwolenie by one trwały bez transformacji itp. Moja pś nie umie akceptować jedynie dobrego wymiaru rzeczywistości. Zły jak najbardziej.
Ale sama metoda Tresura Matrixa podoba mi się
Cieszę się, że jest ludziom pomocna.
Tyle, że wiem , że u mnie na pewno nie zadziała.