Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 414777 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-17, 10:11:28 »
Ja to czuję, że zaakceptowałaś siebie taka jaka jesteś, a nie taką jaką chciałabys być.

Wydaje mi się, że bardziej to o sobie napisałam niż o Indze :))
Sory Inga jeżeli weszłam na twoje podwórko.

To ja akceptuję siebie coraz bardziej. :)

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-16, 21:07:03 »
Ja to czuję, że zaakceptowałaś siebie taka jaka jesteś, a nie taką jaką chciałabys być.

Akceptacja daje przestrzeń. Wydaje mi się, że dopiero jak jest przestrzeń to może coś fajnego sie wydarzyć. Zauważyłam, że im większe parcie miałam na dany temat tym bardziej on sie "betonował" i nie chciał poddać moim pragnieniom. Bo tam gdzie jest ciśnienie tam nie ma przestrzeni do rozwoju. Czytałam to już kilka lat temu w pierwszych książkach o Hunie. Czyli wiedzialam to juz od dawna. Ale co innego wiedzieć a co innego zrozumieć i uświadomic sobie :)
Akceptacja siebie takim jakim się jest, a nie takim jakim by się chciało być to jest klucz do uzdrowienia. Dzięki za te słowa. :)



Ja to lubię odwoływać się do mapy świadomości Hawkinsa. Pomaga mi ona poukładać co nieco w kwestii rozwoju i tego co korzystne. :)

https://bladymamut.files.wordpress.com/2014/07/mapa-c59bwiadomoc59bci-sic582a-i-moc1.jpg?w=614
Tam gdzie jest parcie - to określiłbym że to poziom Pożądania, czyli że coś bardzo pragniemy osiągnąć i że naszym celem jest osiągnięcie czegoś, zdobycie czegoś np zdrowia albo w moim przypadku harmonii w sobie. Pożądanie jest niższym stanem świadomości, który nie prowadzi do rozwoju, co pokazuje strzałka w dół.
 Jak się pojawia akceptacja i przyzwolenie na to by wszystko to co jest, było takim jakie jest, to otwiera się szansa na realną, naturalną zmianę. Jak się do czegoś zmuszamy albo 'na siłę' dążymy to głęboka zmiana jest niemożliwa. Akceptacja daje możliwość rozwoju (uzdrowienia), daje tą przestrzeń, na której potencjalnie może wydarzyć się wszystko to co dla nas jest najlepsze.

Tak piszę, żeby to sobie uporządkować ;)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-16, 19:42:17 »
Ja  pisałam tu o tym, że staram się pogodzić z tym że nigdy się nie wyleczę, czyli pogodzić się z losem zamiast z nim walczyć. Ciężkie to było dla mnie przeżycie, ale taka pogodzona czuję sie lepiej.

Ja to czuję, że zaakceptowałaś siebie taka jaka jesteś, a nie taką jaką chciałabys być.

Akceptacja daje przestrzeń. Wydaje mi się, że dopiero jak jest przestrzeń to może coś fajnego sie wydarzyć. Zauważyłam, że im większe parcie miałam na dany temat tym bardziej on sie "betonował" i nie chciał poddać moim pragnieniom. Bo tam gdzie jest ciśnienie tam nie ma przestrzeni do rozwoju. Czytałam to już kilka lat temu w pierwszych książkach o Hunie. Czyli wiedzialam to juz od dawna. Ale co innego wiedzieć a co innego zrozumieć i uświadomic sobie :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-01-16, 18:47:26 »
Wczoraj byłam na spotkaniu z takimi dwoma facetami co nazywają się Tresura Matrixa. I oni proponują fajną rzecz. Chodzi o to, że jeżeli się czegoś boimy, że tego nie będziemy mieli w życiu, zaakceptować że naprawdę nie będziemy mieli.
Na przykład. Gdy ktoś boi się, że nigdy w życiu nie zazna miłości może powiedzieć sobie. I w to uwierzyć!
Ja ...akceptuję to, że nigdy w życiu nie zaznam miłości.

I jeżeli naprawdę to zaakceptuje to uwolni lęk z tym związany, lęk który trzymał silnym pragnieniem spełnienia - wtedy przestanie kreować sobie brak miłości.
Próbowałam  tak z kilkoma rzeczami, w tym z poczuciem winy i rzeczywiście czuję duże rozluźnienie w tych tematach :)

Tak, to bardzo pomaga.
Ja  pisałam tu o tym, że staram się pogodzić z tym że nigdy się nie wyleczę, czyli pogodzić się z losem zamiast z nim walczyć. Ciężkie to było dla mnie przeżycie, ale taka pogodzona czuję sie lepiej.
Taka metoda jest stosowana od dawna w psychologii.
Więc jako bzdura jest to może oceniane  tylko na gruncie duchowym.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-16, 18:44:39 »
Metoda skojarzyła mi się z tą popularną na fb pt. Ok , może tak być" , może chodzi o to samo


mnie często nachodzi by tak robić jak piszesz, że uczą ci faceci, choć pierwszy raz o nich słyszę
dużo mi przy takim niby akceptowaniu wywalało, nagły sprzeciw , który mówił jak to? Przecież zasługuje i miłość jest taka wspaniała, to radość i spełnienie ale u mnie działo się o tyle niebezpiecznie , że pś odpyskowywała nie chcesz? To nie! Znaczy jak w banku miałam załatwione , że nie zasługuje to i nie bede zasługiwała do konca zycia. I ona się obrazała na mnie. Albo czasem działo się tak, że coś dostawałam ale potem przypominało mi się - ale przecież nie chciałaś, uwierzyłaś , zaakceptowałaś i tak czy siak się chrzaniło.
Mam uczulenie na słowo akceptacja. To dla mojej pś pełna zgoda by się działo ale to co złe , akceptacja wad to pozwolenie by one trwały bez transformacji itp. Moja pś nie umie akceptować jedynie dobrego wymiaru rzeczywistości. Zły jak najbardziej.

Ale sama metoda Tresura Matrixa podoba mi się :)
Cieszę się, że jest ludziom pomocna.

Tyle, że wiem , że u mnie na pewno nie zadziała.



Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-16, 18:38:59 »
Takie rzeczy sie ponoc dzieja dlatego, ze po zaakceptowaniu czegos, pozwoleniu na to puszcza opor przed tym, a opor blokuje uzdrowienie. Ale niektorzy w afekcie mowia, ze to new agowe bzdury i manowce i wyobrazenia...

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-16, 18:37:20 »
Nom, to dobra metoda. Mojii (czy jakos tak ) na swoich filmikach też coś podobnego mówił

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-16, 18:22:10 »
Wczoraj byłam na spotkaniu z takimi dwoma facetami co nazywają się Tresura Matrixa. I oni proponują fajną rzecz. Chodzi o to, że jeżeli się czegoś boimy, że tego nie będziemy mieli w życiu, zaakceptować że naprawdę nie będziemy mieli.
Na przykład. Gdy ktoś boi się, że nigdy w życiu nie zazna miłości może powiedzieć sobie. I w to uwierzyć!
Ja ...akceptuję to, że nigdy w życiu nie zaznam miłości.

I jeżeli naprawdę to zaakceptuje to uwolni lęk z tym związany, lęk który trzymał silnym pragnieniem spełnienia - wtedy przestanie kreować sobie brak miłości.
Próbowałam  tak z kilkoma rzeczami, w tym z poczuciem winy i rzeczywiście czuję duże rozluźnienie w tych tematach :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-01-16, 17:26:27 »
Ja wcale nie sugerowałąm że powinnaś się tego uczyć lub że masz z tym problemy.
Pisałam o sobie, bo ja zamiast coś przeżywac, to uciekam od tego.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-16, 16:58:56 »
W przypadku poczucia winy lub innych negatywnych emocji, może być też problem nieumiejętnośći radznia sobie z tą emocją i stąd staranie się aby się jej pozbyć, oczyścić z niej.
W takich przypadkach ciągle się przyciąga i wchodzi w sytuacje w których ta emocja jest generowana, po to aby wreszcie nauczyć się z nią sobie radzić.

Być może. Tylko, ze ja nie chcę się nauczyć radzić z poczuciem winy. Po prostu czuję, że ta emocja nie jest mi do niczego już potrzebna.
Akceptuję, że mam tę emocję, ale chcę wyjść z tego świata w którym "Ktos musi być winny". Nie chcę szukać winnych ani obwiniać siebie.
Nie widzę sensu w podtrzymywaniu emocji poczucia winy. Bo nie uważam, żeby ta emocja była integralną częścią mnie.


Inga

  • Gość
[#]   « 2015-01-16, 16:12:17 »
W przypadku poczucia winy lub innych negatywnych emocji, może być też problem nieumiejętnośći radznia sobie z tą emocją i stąd staranie się aby się jej pozbyć, oczyścić z niej.
W takich przypadkach ciągle się przyciąga i wchodzi w sytuacje w których ta emocja jest generowana, po to aby wreszcie nauczyć się z nią sobie radzić.
Oglądałam wczoraj Pianistę i jest tam scena gdy ojciec Szpilman idzie chodnikiem i mija Niemców, nie kłaniając im się. Oni się odwaracają i zwracają mu na to uwagę. On przeprasza i się im kłania. potem dostaje w twarz i polecenie aby szedł rynsztokiem. To wszystko jest bardzo dla niego poniżające i odbierające mu godność. A był on osobą dumną.
Ta sytuacja spotkała go dlatego że on nie umiał sobie radzić z emocjami dumy i pokory, poniżenia, bał się tych emocji.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-16, 09:57:00 »
Dziękuję :)
Czuję, że dostałam w tym wątku duże wsparcie, mimo, że otwarcie o to nie poprosiłam :)
Potrzebowałam i po prostu dostałam. Co za cudowna niespodzianka! :)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-15, 22:04:27 »
Pomimo tego że :
Cytuj
że nie jestem idealną matką (chaciaz racjonalnie wiem, że nie jest źle, córka mnie kocha, ja ja kocham i dogadujemy się),
że moja córka nie widuje ojca, bo gdybym sie zgodziła wyjść za niego za mąż to by go pewnie widywała
że może sie przemądrzam
że łatwiej w pracy mi pewne rzeczy przychodzą niż innym
i takie różne...
kiedyś
że ktoś mnie kochał, a ja go nie kochałam
że komuś powiedziałam prawdę w oczy i może mu był przykro

jesteś niewinna!

- koncentracja na niewinności jest kluczem do uwolnienia od poczucia winy : )

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2015-01-15, 19:19:32 »
I moją decyzją jest uwolnić się CAŁKOWICIE i DO KOŃCA od poczucia winy! Od wszelkich przyczyn i powodów dla których to poczucie winy jeszcze podtrzymywałam. I wybaczam wszystkim, którzy mnie w tym poczuciu winy utwierdzali.

I niech się dzieje i będzie się działo, bo Bóg jest po Twojej stronie :).

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-15, 18:59:49 »
Lilliole
A za co czujesz się winna?

Teraz to w sumie nie czuje juz takiego poczucia winy jak kiedyś (sporo nad tym pracowałam) ale jeszcze czuje sie winna:
np
że nie jestem idealną matką (chaciaz racjonalnie wiem, że nie jest źle, córka mnie kocha, ja ja kocham i dogadujemy się),
że moja córka nie widuje ojca, bo gdybym sie zgodziła wyjść za niego za mąż to by go pewnie widywała
że może sie przemądrzam
że łatwiej w pracy mi pewne rzeczy przychodzą niż innym
i takie różne...
kiedyś
że ktoś mnie kochał, a ja go nie kochałam
że komuś powiedziałam prawdę w oczy i może mu był przykro

Kiedyś  poczucie winy towarzyszyło mi nieustająco. Jakbym była winna, że wogóle jestem. Że sie urodziłam, ze oddycham :)
Dopiero jak sie uwolniłam od wiekszości poczucia winy to czuję, jak przyjemne może być życie! :)
A jak sie uwolnię od całego poczucia winy to dopiero będzie :))