Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 416850 razy)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-02-25, 13:59:52 »
co pozytywne z tego płynie to że daje do myślenia (sądząc po ilosci retweetow) jak popularny to wzorzec...

tylko czy wzorzec to nie za lekko powiedziane... ?
 
nawet nie mam tam zadnych duchowych subskrypcji a przychodza takie rzeczy

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-02-25, 13:41:54 »

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-25, 07:58:53 »
Tak mi się skojarzyło, że im bardziej świadomi jesteśmy tym bardziej przypominamy lecące nad oceanem ptaki. Bo przecież one nie trwonią cennej energii na bezustanne machanie skrzydłami i zmaganie się z niekorzystnym wiatrem, żeby dotrzeć do celu, tylko wyszukują sprzyjające prądy powietrza i szybują na nich mimo to zdążając wciąż we właściwym kierunku.
Nie wiem, czy dość jasno to wyraziłam.

Szerokich lotów, przyjaznych prądów, miłego dnia :)))

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-25, 07:13:13 »
W poście z 2015-02-24, 19:09:42 napisałem:
Cytuj
A wiadomo, w każdym konflikcie zawsze biorą udział dwie strony.
Nie wiem czy to prawda, że zawsze tak jest. Możliwe, że nie, nie mam pojęcia. Ale na pewno w wielu sytuacjach jest tak, że jeśli istnieje jakiś konflikt to obie strony biorą w nim udział, wydaje mi się że najczęściej na nieświadomym poziomie.

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-24, 21:45:54 »
Kawowe czekoladki czasem się zdarzają, ale nie zawsze człowiek ma to co lubi, czy to co chce. W sumie to te 'kawowe czekoladki' nie muszą być takie złe, można się przyzwyczaić do tego smaku. ;)

Cytuj
moje bezpieczeństwo w procesie nie wynika z żadnej budowanej struktury, a właśnie z procesu rozwoju duchowego. I mam 100% pewności że za jakiś czas trafi się kolejny próg, w którym będę musiał zrezygnować z bezpieczeństwa w rozwoju duchowym. Przechodziłem przez niego nieraz. Ale mam też 100% pewności, że pojawi się on właśnie wtedy, kiedy będę na niego gotowy i kiedy nie będzie niczego ważniejszego od niego do przejścia.
Fajna postawa, też dążę do czegoś podobnego, choć u mnie ten proces jest chyba dużo mniej intensywny.

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2015-02-24, 20:57:09 »
tod
Tu mi sie sam nasuwa cytat z Forresta Gumpa: Życie jest jak bombonierka z czekoladkami, nigdy nie wiesz na jaką trafisz ;)

Tak właśnie podchodzę do życia. Codziennie dzieją się jakieś miłe rzeczy, a czasem trafia się coś czego nie do końca lubię, jak kawowa czekoladka. Ale to nie znaczy że nie idę do przodu. Takie brzydkie smaki też są częścią naszego życia, i one pomagają nam zrozumieć czego nie chcemy, i wykształcić lepsze poczucie tego czego chcemy.


Mogę się pod tym podpisać dużymi literami, że nie boję się stracić niczego i nikogo ani bezpieczeństwa w rozwoju duchowym. Bo moje bezpieczeństwo w procesie nie wynika z żadnej budowanej struktury, a właśnie z procesu rozwoju duchowego. I mam 100% pewności że za jakiś czas trafi się kolejny próg, w którym będę musiał zrezygnować z bezpieczeństwa w rozwoju duchowym. Przechodziłem przez niego nieraz. Ale mam też 100% pewności, że pojawi się on właśnie wtedy, kiedy będę na niego gotowy i kiedy nie będzie niczego ważniejszego od niego do przejścia.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-24, 20:52:31 »
Cytuj
Ale nauczyciele ciągle ględzący o tym jak pozbywać się ego uczą faktycznie nienawiści do siebie. Ego - czyli swoje JA - warto pozytywnie motywowac jak w afirmacjach, bo inaczej może się na siebie  obrazić.
 
Cytuj
'Pozbywanie się ego' to moim zdaniem niewłaściwe określenie, które może potencjalnie prowadzić do destruktywnych postaw.
Ego nie jest złe. Nie jest też dobre. Ego po prostu jest. 

My sentiments exactly ! ;)

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-24, 20:15:50 »
Czyli jednak jest w tym pewna niepewność, bo 'nie wiesz co jest za rogiem'. Jest niepewność wobec tego co będzie, a jednocześnie zaufanie wobec tego, że jest się bezpiecznym, bez względu na to co się wydarzy - czyli jak określiłeś poczucie bycia "bezpiecznym w procesie".

Cytuj
A także nie boję się już stracić czegokolwiek i kogokolwiek.
Tutaj odzywa się tod, który prowokacyjnie chciałby spytać:
Czyżby? To bardzo odważne stwierdzenie. A jeśli miałbyś stracić swoje poczucie bezpieczeństwa w rozwoju duchowym? Lub cokolwiek innego, co daje Ci poczucie pewności?

Ale nie zwracaj uwagi na prowokacje 'prowokacyjnego toda'. Chyba, że Cię sprowokują.


Cytuj
Moim zdaniem nie ma innej właściwej drogi.
Uważam podobnie.

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2015-02-24, 20:03:20 »
Zgadzam się, zawsze znajdzie się niepewnośc i lęk. Ale od jakiegoś czasu ugruntowuje się we mnie poczucie bycia "bezpiecznym w procesie". Oznacza to, że cokolwiek mnie spotyka, zawsze wiem jak prawidłowo zareagować tak żeby przez to wydarzenie pójść do przodu. I to jest moim zdaniem efekt rozwoju duchowego. Nie wiem co jest za rogiem, ale czuje sie bezpiecznie z tym co mnie czeka, a także ufam swoim odczuciom (do tego stopnia że choćby wszyscy dookoła mnie próbowali zrugać w kwestii tego co czuję, to i tak będę słuchał tylko siebie) i podążam za nimi. A także nie boję się już stracić czegokolwiek i kogokolwiek, w tym obietnic dążenia do prawdy, danych mi przez kogoś. Moim zdaniem nie ma innej właściwej drogi.
« Ostatnia zmiana: 2015-02-24, 20:06:28 wysłana przez Sebastian Osuch »

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-24, 19:57:05 »
Dzięki za wyjaśnienie Sebastian.

W sumie to nie wiem czy te moje pytania miały sens, ale odezwał się we mnie akurat ten tod, który 'poszukuje obiektywności'. Albo może jeszcze inny tod się we mnie odezwał, ale mniejsza z tym.

Cytuj
Nie widzę rozwoju duchowego jako czegoś niepewnego i nieobliczalnego.
Dla nas ludzi zawsze pozostanie pewna nutka niepewności w tym ogromnym świecie, gdzie jesteśmy zaledwie malutkimi drobinkami. Ale to oczywiście tylko moje zdanie, które nie musi być słuszne dla innych. Musi być słuszne dla mnie.

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2015-02-24, 19:41:56 »
Nie lubię wchodzić w trgo typu rozważania, bo one najcześciej kończą sie w martwym punkcie w którym jedna ze stron musi udowodnić swoją racje. Aisha mi powiedziała ze ja gram gry, a oni tutaj dążą do poznania prawdy. Odpowiedziałem jej ze nie jestem w takim wypadku pewien czy chce iść na jej satsang, bo nie zawsze rozumiem co jest prawdą (mając na myśli także to ze nie rozumiem jej dziwnego zachowania). odpowiedziała mi na to ze "truth can never be understood" co przesunęło moja pewność ze nie idę na satsang do 100%. Nie widzę rozwoju duchowego jako czegoś niepewnego i nieobliczalnego. Rozwój duchowy oznacza dla mnie coraz większa ufność w zycie, pewność i zrozumienie tego co sie dzieje dookoła. Dlatego nie wybiorę sie więcej do tej Pani, a ta decyzja subiektywnie wynika z mojego poziomu rozwoju duchowego:) zwłaszcza ze poczucie ze idziemy w rożnych kierunkach miałem od dawna.

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-24, 19:09:42 »
To o co mogło chodzić dla Aishy?
Czyżby kolejny 'pseudoguru'?

A może miała w jakimś sensie rację? Swoją rację? Trzeba by było się jej spytać jak to wyglądało z jej punktu widzenia, bo Ty Sebastian napisałeś tylko, jak wyglądało to z Twojego punktu widzenia. A wiadomo, w każdym konflikcie zawsze biorą udział dwie strony.

No bo niby czemu tak się Ciebie przyczepiła?
Każdego się czepia, kto chce sobie napić się herbaty?

A może po prostu jej coś odwaliło, może zaczęła czuć, że jej rola 'guru' niebezpiecznie się od niej oddala? Kto tam wie.

To są tylko moje dywagacje o tym, co tak obiektywnie tam się wydarzyło, więc proszę Sebastian, jak to przeczytasz to nie bierz do siebie tych moich pytań.



Co do 'śmierci ego' to tu jest fajny 'komentarz' (ok. 24:50) https://www.youtube.com/watch?v=eAImEPAO7_o

Jeszcze zależy co się rozumie pod pojęciem 'ego'. Ego to może być ta część osobowości z którą się utożsamiamy, tzw. fałszywe ja i z tego warto się uwalniać na drodze rozwoju. Natomiast człowiek musi mieć ego, bo tylko poprzez ego może komunikować się ze światem i z innymi ludźmi. Także nie można 'całkowicie pozbyć się ego', natomiast można stopniowo uwalniać się do utożsamiania się z ego.
Inną sprawą jest tzw. ego funkcjonalne (Boadella o nim wspomniał, nie wiem kto stworzył to pojęcie) które nawet powinno być wzmacniane - to jest właśnie to ego które umozliwia kontakt z ludźmi. Im to ego funkcjonalne jest bliższe naszemu 'prawdziwemu ja' tym lepiej dla nas, bo nie będzie wtedy poczucia, że 'nie jest się sobą' wśród innych ludzi.
Spotkałem się ze stwierdzeniem, że rozwój duchowy jest nieodłącznie związany ze wzmacnianiem ego (tego pożytecznego) a nie jak wielu twierdzi z 'pozbywaniem się ego'. W 'pozbywaniu się ego' pewnie chodzi o uwalnianie się od identyfikacji z ego, a nie tyle w 'pozbywaniu się go'.

'Pozbywanie się ego' to moim zdaniem niewłaściwe określenie, które może potencjalnie prowadzić do destruktywnych postaw.
Ego nie jest złe. Nie jest też dobre. Ego po prostu jest. Ego to integralna część ludzkiej osobowości. Nie da się tego pozbyć, ale można nauczyć  się z tym żyć.


Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-02-24, 17:34:59 »
Historie o pułapce ego można sobie odpuścić. Nie mówię nie nie ma fałszywego egoizmu. Jest i objawia się na przykład niedopuszczaniem prawa innych do najwyższego dobra. Ale nauczyciele ciągle ględzący o tym jak pozbywać się ego uczą faktycznie nienawiści do siebie. Ego - czyli swoje JA - warto pozytywnie motywowac jak w afirmacjach, bo inaczej może się na siebie  obrazić.

ps
Nie mówię że Aisha ciągle mówi o Ego. Nie słyszałem jej wykładów więc nie wiem i nie chcę nic insynuować. Ale nawet jedna wypowiedź to może być za dużo. Dlatego, że ludzie tak naprawde nie wiedza co to jest Ego - tak do końca i kiedy mówią "Ego to... Ego tamto...." grzęzną w urojeniach zamiast patrzeć trzeźwo.
Rozpoznanie Ego pod każdym względem jest jednoznaczne z osiągnięciem Ostatecznego Celu Medytacji lub jak kto woli Oświeceniem . Dlatego zamiast wierzyć lub nie wierzyć w historie o Ego lepiej medytować nt "Co to jest Ego" aż się osiągnie cel tej medytacji

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-02-24, 17:18:46 »
Tak to jest z tymi różnymi guru.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-02-24, 17:18:25 »
właśnie.. tak jak by byli jedyna sektą na świecie i nie można sie było zaciągnąc do innej..