To o co mogło chodzić dla Aishy?
Czyżby kolejny 'pseudoguru'?
A może miała w jakimś sensie rację? Swoją rację? Trzeba by było się jej spytać jak to wyglądało z jej punktu widzenia, bo Ty Sebastian napisałeś tylko, jak wyglądało to z Twojego punktu widzenia. A wiadomo, w każdym konflikcie zawsze biorą udział dwie strony.
No bo niby czemu tak się Ciebie przyczepiła?
Każdego się czepia, kto chce sobie napić się herbaty?
A może po prostu jej coś odwaliło, może zaczęła czuć, że jej rola 'guru' niebezpiecznie się od niej oddala? Kto tam wie.
To są tylko moje dywagacje o tym, co tak obiektywnie tam się wydarzyło, więc proszę Sebastian, jak to przeczytasz to nie bierz do siebie tych moich pytań.
Co do 'śmierci ego' to tu jest fajny 'komentarz' (ok. 24:50)
https://www.youtube.com/watch?v=eAImEPAO7_oJeszcze zależy co się rozumie pod pojęciem 'ego'. Ego to może być ta część osobowości z którą się utożsamiamy, tzw. fałszywe ja i z tego warto się uwalniać na drodze rozwoju. Natomiast człowiek musi mieć ego, bo tylko poprzez ego może komunikować się ze światem i z innymi ludźmi. Także nie można 'całkowicie pozbyć się ego', natomiast można stopniowo uwalniać się do utożsamiania się z ego.
Inną sprawą jest tzw. ego funkcjonalne (Boadella o nim wspomniał, nie wiem kto stworzył to pojęcie) które nawet powinno być wzmacniane - to jest właśnie to ego które umozliwia kontakt z ludźmi. Im to ego funkcjonalne jest bliższe naszemu 'prawdziwemu ja' tym lepiej dla nas, bo nie będzie wtedy poczucia, że 'nie jest się sobą' wśród innych ludzi.
Spotkałem się ze stwierdzeniem, że rozwój duchowy jest nieodłącznie związany ze wzmacnianiem ego (tego pożytecznego) a nie jak wielu twierdzi z 'pozbywaniem się ego'. W 'pozbywaniu się ego' pewnie chodzi o uwalnianie się od identyfikacji z ego, a nie tyle w 'pozbywaniu się go'.
'Pozbywanie się ego' to moim zdaniem niewłaściwe określenie, które może potencjalnie prowadzić do destruktywnych postaw.
Ego nie jest złe. Nie jest też dobre. Ego po prostu jest. Ego to integralna część ludzkiej osobowości. Nie da się tego pozbyć, ale można nauczyć się z tym żyć.