Wczoraj wieczorem miałem sporo obowiązków do zrobienia, ale nie potrafiłem się za nie zabrać. Emocje nie pozwalały mi się skupić. Czułem się wściekły a najgorsze było to, że czułem się uwięziony w tej swojej wściekłości bo nie potrafiłem jej w żadne sposób wyrazić. Wyszedłem pobiegać, bo ostatnio kilka razy mi to pomagało rozładować trochę moją wściekłość. Bieganie + wydawanie z siebie różnych dźwięków (prawie krzyczenie) mi najbardziej dawało ulgę. Ale wczoraj nie potrafiłem się wczuć za bardzo w tą swoją wściekłość. Niby ją czułem, ale z drugiej strony wydawała mi się ona tak nierealna i nierzeczywista. No bo przecież nie mam żadnych powodów do takiej wściekłości! Pobiegałem sobie trochę i zacząłem wracać do domu. Wtedy przebiegłem przez ulicę nie po przejściu w takim miejscu gdzie ludzie robią sobie bardzo często skrót. W sumie to nie wiem czemu tamtędy przebiegłem, zrobiłem to tak spontanicznie. Wracałem już do domu, kiedy nagle podjechała do mnie policja. Widzieli jak przebiegałem przez ulicę. Wypisali mi mandat na 50zł, choć powinienem dostać jeszcze dodatkowo 50zł za przebiegnięcie. Zastanawiałem się po co to mi się przytrafiło. Byłem na siebie wkurzony za to co zrobiłem, bo było to głupie. Jak wyszedłem od nich z samochodu, to poczułem że cała ta sytuacja poruszyła coś w moich emocjach. Poczułem swoją wściekłość. Byłem wściekły i teraz doświadczałem tego całym sobą. Mimo, że wcześniej chciałem już wracać do domu bo nie miałem już sił, to teraz poczułem potrzebę by biec. Chciałem biec jak najszybciej. Mimo, że przejumuję się tym co inni o mnie myślą, to wtedy miało to dla mnie niewielkie znaczenie. Zrobiłem kilka sprintów na maxa. Czułem podczas nich jak uchodzi napięcie z mojego ciała. Pracowało całe ciało - nogi, ramiona, tułów.
Byłem pod wpływem emocji. Chciało mi się płakać i płakałem, wstydziłem się tylko cały czas że inni mogliby zobaczyć jak płaczę. Uświadomiłem sobie mój wewnętrzny konflikt związany z moim ojcem. Chodziło o tą moją niewyrażoną wściekłość, którą cały czas tłumiłem w sobie, bo miałem poczucie, że jakbym ją wyraził to zburzyło by to obraz dobrych relacji z moim ojcem. Jakaś dziecięca część mojej osobowości nie potrafiła zrezygnować z wierzenia w to że mój ojciec jest dobry, bo była do tego obrazu przywiązana i wiązała to ze swoim poczuciem bezpieczeństwa.
Ta sytuacja była dla mnie potrzebna. Nawet mi nie szkoda tych 50zł, myślę, że uzdrowienie tego mojego konfliktu jest warte o wiele więcej. Właściwie to pieniądze nie mają w tym przypadku żadnego znaczenia.
Wczesniej pragnąłem znaleźć sposób by wejść w tą swoją wściekłość. Poprosiłem Boga by mi pomógł. Chyba potrzebowałem jakiegoś przycisku, którego wciśnięcie dałoby mi możliwość wejścia w te moje uczucia. Takim przyciskiem była sytuacja z policją.
Wcześniej tylko raz zdarzyło mi się że dostałem mandat, bo zapomniałem wziąć portfel z biletem miesięcznym. I akurat zdarzyło się to jak akurat planowałem pewien zakup i cały czas zastanawiałem się którą najtańszą ofertę wybrać. Jak zobaczyłem mandat na jakieś 120zl to pomyślałem sobie, że w sumie to mniej więcej tyle wydałbym na tą rzecz co chiałem kupić. Przez chwilę poczułem jakbym stracił pieniądze, które tak bardzo chciałem zaoszczędzić. Doświadczyłem tej straty pieniędzy, przeżyłem uczucie z tym związane.
A mandat kosztował mnie w sumie 10zł bo szybko zapłaciłem i pokazałem później że mam bilet miesięczny.