Lilliole,
Masz rację.
Tylko

Gdy kierujemy uwagę na osobe atakującą to pozostaje nam tylko czuć sie biedną ofiarą. Bezsilną i bez wpływu na cokolwiek.
Czasami nie chodzi o bycie ofiarą a obserwowanie sytuacji patowej, w której jest - mam nadzieję, że Bóg się tym już zajmuje - osoba, i istotki, które sie kocha. Wiem, że każdy wybiera itp, itd.
Ale to tak jakby teraz patrząc na to okrucieństwo, które się dzieje jawnie w tym czy innym kraju, powiedzieć, ok Powierzam to Bogu i się już więcej nie martwię.
To jest oczywiście możliwe, ale trudne.
A w pracy czasami nie bardzo jest opcja, ale nie mówmy juz o tym. Nie chcę lamencić.
I tu też mam nadzieję, że Bóg sie tym zajmie. Ja już zrobiłam wszystko co mogłam
I Leszek ma absolutną rację !
Należy przestać się przejmować. Jeżeli komukolwiek to coś da, to sugeruję :
Nie martwcie się ! Postarajcie sie przynajmniej

To może byc trudne. Dobrze o tym wiem.
Ale zamartwianie się jest niedobra energią. Powoduje, że osoba, o którą się martwimy dostaje złą energię
To jej szkodzi A ta osoba, która sie zamartwia, może zachorować. I to powaznie zachorować.
Tak, że potem nie ma wyjścia innego jak tylko skierować - jak to pisze Lilliole

- swoją uwagę na siebie. Bo inaczej moze być too late .