Odechcialo mi sie "chwalić" swoimi sukcesami:)
Może ugruntowałam sobie przytomność [ w miare] w tym temacie. Fajnie komus powiedzieć, ale poniewaz zazwyczaj mówiłam nie tym osobom co trzeba- to nauczyłam się miec świadomość, ze jest to jak z uzdrawianiem i pomaganiem- nie każdemu można-czasem można taka intencją nie harmonijną z druga osobą- zaszkodzić sobie. I ja tak robiłam:)
Uświadomiłam sobie też, patrzac na reakcje np mojej mamy, ze niestety ale kobita nie umie wspierac w tym co dobre, tylko w tym co złe.Fujka. jest to jedna z osób, z wiekszości osób, które uwarzają, ze wspiera sie tylko gdy komuś źle- wtedy to prawie kult maryjny i różaniec na niedole i pogrążanie się- a jak dzieje sie cos dobrego- to niewiadomo co zrobić;p
Ah jak ludzie bardzo chcą źle dla siebie!