Bu.
Miałam niemiłą rozmowe z moją mamą w trakcie której zrobiło mi sie bardzo smutno, że mama mnie nie wspiera w moich decyzjach i planach, mówi "tak" a ja czuję ze jej pś zyczy mi źle:(. Wczoraj medytowałam nad tym co moja do mnie wysyła i na ile to kozystne, moja wj na to mniej więcej: lepiej uciekaj bo tu mama blokuje ciebie, wcale niechce od ciebie pomocy, chce bys jej nie dawała wręcz [podświadomie bo świadomie to żadania] by miała ciagle co we mnie wbijać i podtrzymywac moje poczucie winy najgorszej na świecie córki.No i jak tak wpuściłam w to światło, to dzisiaj niemiłe sytuacje. I to moje dda głupie. Od razu sie rozpłakałam jak dziecko i powiedziałam ze ani ona mnie nigdy niewspierała, ani tata, byłam tylko rekwizytew w waszym zyciu by sobie dogodzić.
Moje dda chyba gdzies tu ma korzeń, wciąż te emocje z tym związane.
Moja mama uwarza, ze zamiast rozwijać siebie, to powinnam zostać w jej mieszkaniu i pieniądze inwestować w sumie w jej długi mieszkaniowe. To jest chyba jedna z rzeczy, któreych nie da się z mamą wyjaśnic tak by zrozumiała że nie jestem jej mężem ani udziałowcem, pomimo iz z nia mieszkam..niechciałabym by doszło do sytuacji ze sie wyprowadzę a mama się wyrzeknie mnie z powodu takiego, ze co to za córka, wypieła sie na matkę. Ale moze bede musiała tego doświadczyć.
Boziu.