Tak, myślę, ze chodzi o podświadome przekonanie, ze cały czas sama też mogę być uważana za gorszą, ze względu na swój niedosłuch - mimo ze w pracy grafika niespecjalnie mi to przeszkadza. No i nadal istnieją ludzie, którzy potrafią dać mi do zrozumienia, ze skoro niedosłyszę, to jestem "gorszą kategorią" człowieka.
Cóż, podświadomie sama tego się boję, ze taka jestem, ze nikt w codzienności nie będzie chciał ze mną być, bo go zmęczy, że czasem czegoś niedosłyszę, szczególnie gdy osoba mówi odwrócona ode mnie, cicho, z innego pokoju lub po prostu mówi niewyraźnie (takie osoby też istnieją;).
A z tym, ze "mam bronić innych, bo inaczej ze mną też będzie gorzej tzn. będę gorzej traktowana" - jak to odkręcić? Ostatnio mi to wyszło w trakcie słuchania medytacji "Poczucie własnej wartości" i zamiast skupiać się na pozytywnym przesłaniu, to przypominałam sobie momenty, kiedy "nie obroniłam innej osoby z "ubytkiem"

Od razu mi się to głupie wydało, ale pś nadal tkwi niepokój i taka zadra, wywołująca poczucie winy.
Wybaczyć sobie, ze wybrałam niedoskonałe ciało, itp. to na pewno. Ale co jeszcze?